75
„Oczyszczajcie ścieżki Panu” — brońmy Kościół przed sektami

Kościół katolicki jest ostoją w walce z sektami Fot. Marian Paluszkiewicz

Gdy po upadku komuny przed kardynałem Henrykiem Gulbinowiczem wyrażono radość, że nareszcie wierni będą mogli nieprześladowani kultywować wiarę, doświadczony przez komunistyczne represje pochodzący z Wileńszczyzny duchowny powiedział wtedy rzecz zaskakującą, że walka z Kościołem i wiarą dopiero zacznie się, a będzie to walka podstępna i prowadzona na wyzbycie wiary w ludziach i zniszczenie Kościoła.

O tym, że kardynał miał wtedy rację, dziś jest przekonany Mieczysław Borusewicz, starosta miasta Niemenczyn, który w ciągu tych ostatnich 20 lat na przykładzie swojego miasta widzi, jak ta walka zaczynała się, jak nasilała i do czego prowadzi.

— Sekty. Jest to fenomen XX wieku, który szczególnie nasilił się w ostatnich dziesięcioleciach ubiegłego stulecia oraz dziś, kiedy wiara i religia stają się usługą w niczym nieróżniącą się od tych, jakie człowiek otrzymuje codziennie za pieniądze. Tak też jest z pojmowaniem religii i wiary — człowiek płaci, chce czuć się uduchowiony. Wiarę zaczęto traktować jak towar na półkach w supermarkecie — idziesz, wybierasz i kupujesz” — mówi „Kurierowi” Arūnas Peškaitis, proboszcz wileńskiego kościoła pw. Św. Franciszka z Asyżu, znanego bardziej jako kościół Bernardyński.

Proboszcz tłumaczy też, że konsumenckie traktowanie wiary jest na skutek laicyzacji społeczeństwa oraz rozwoju nowych ideologii opartych na psychoanalizie. Poprzez takie traktowanie religii niektórzy chcą realizować swoje autorytarne usposobienie, inni zaś są przeświadczeni w swojej misji, więc tworzy się kult jednostki, który utożsamia się z wiarą i duchowością. Inni zaś za pomocą właśnie psychoanalizy i wpływów na podświadomości tworzą wiarę na sprzedaż.
— W takich przypadkach zwyczajnie chodzi o biznes, z tym, że towarem na sprzedaż jest tu wiara — zaznacza proboszcz.

Podobnie jak każdy biznes, tak też sekty również nie mogą obejść się bez tego, co promuje i wprowadza ich towar na rynek, w tym przypadku rynek duchowy — czyli swoistego marketingu.

— Pierwsi „emisariusze” sekt pojawili się u nas zaraz po odzyskaniu niepodległości, potem ich było więcej i przyjeżdżają stale, szczególnie ostatnio, w okresie kryzysu, kiedy jest łatwiej znaleźć swoje pierwsze ofiary wśród ludzi załamanych sytuacją. Na ogół są to miejscowi ludzie, którzy wcześniej w różnych okolicznościach zostali wciągnięci do różnych sekt — mówi w rozmowie z „Kurierem” Mieczysław Borusewicz.

Zdaniem starosty Niemenczyna działalność takich emisariuszy jest przewidywalna, ale tym niemniej wyjątkowo podstępna. Starosta przyznaje, że sam kilkakrotnie omal nie dał się podpuścić.

— Przychodzi pewnego razu do mnie człowiek miejscowy i prosi o salę na przeprowadzenie odczytu na temat, wydaje się, bardzo aktualny. Przyjąłem tę prośbę z otwartymi ramionami i zaproponowałem mu, żeby odczyt odbył się w Centrum Kultury w dużej sali. Zapewniłem też, że zaprosimy na odczyt nauczycieli, pracowników administracji oraz mieszkańców miasteczka, bo temat wykładu wydawał się być ciekawy. Jednak ten człowiek odrzucił tę propozycję, bo zależało mu na małej sali w budynku administracji, gdzie może pomieścić się zaledwie dwadzieścia kilka osób — opowiada starosta.

Pierwsze wizyty emisariuszy sekt w Niemenczynie starosta miasteczka Mieczysław Borusewicz pamięta jeszcze sprzed 20 lat. Potem było ich już coraz więcej Kościół katolicki jest ostoją w walce z sektami Fot. Marian Paluszkiewicz

Jak później wyjaśnił, odczyt był tylko pretekstem do sprowadzenia do Niemenczyna emisariuszy sekty, którzy w kameralnym gronie mogliby łatwiej i sprytniej nawiązać kontakt i przez to wpłynąć na podświadomość pierwszej grupy, zalążka przyszłej organizacji.

— Takie prośby o odczyty czy też na jakieś imprezy kulturowe, za którymi kryje się próba wejścia „nowej wiary”, otrzymujemy regularnie, co jakiś czas. Inni zaś zwracają się z prośbą o przedstawienie listy mieszkańców korzystających z pomocy socjalnej, rzekomo żeby im pomóc darami. Na szczęście nie możemy udostępniać takich list, bo prawo zabrania, ale gdy proponujemy, żeby przez nasz dział opieki socjalnej rozdać te dary, to darczyńcy raptem znikają. Widocznie nie o niesienie pomocy im chodzi, lecz o coś innego, bo człowiek w potrzebie, zagubiony jest łatwą ofiarą dla tych „dobroczyńców” — mówi starosta Niemenczyna. Dodaje też, że załamani jego stanowczością, niektórzy z emisariuszy tracą cierpliwość i wprost mówią, że chcą zaproponować ludziom „nową, lepszą” wiarę, bo teraz jest wolność i demokracja, a starosta przeszkadza im w tym.

— Na takie zarzuty mam do nich tylko jedno pytanie — gdzie byliście do 1990 roku, kiedy w okresie sowieckim ludzie wierzący i ich pasterze byli prześladowani, kiedy na mszę do kościoła chodzili nie tylko wierni, ale też agenci, którzy dokładnie spisywali, kto był na mszy i kto co mówił, żeby potem takich ludzi prześladować? — mówi Borusewicz i uważa, że dziś obrona wiary nie jest tylko zadaniem wiernych i Kościoła, ale też administracji lokalnej, szkół i innych instytucji.

— Niektórzy kontrowersyjnie oceniają decyzje samorządów rejonów wileńskiego i solecznickiego o intronizacji Chrystusa Króla. Jest to jednak przemyślana i bardzo ważna decyzja dla Wileńszczyzny, która zawsze była zakorzeniona w wierze chrześcijańskiej. Decyzja dodaje otuchy i nadziei, że mimo wszystko ta wiara tu nie zaginie — mówi Borusewicz. — „Prostujcie ścieżki Panu”. Tą decyzją my nie tylko prostujemy ścieżki, przede wszystkim oczyszczamy te ścieżki. A że jest z czego oczyszczać, to na pewno — dodaje starosta.

75 odpowiedzi to „Oczyszczajcie ścieżki Panu” — brońmy Kościół przed sektami

  1. octopus mówi:

    ” Niektórzy kontrowersyjnie oceniają decyzje samorządów rejonów wileńskiego i solecznickiego o intronizacji Chrystusa Króla.” -a kto taka decyzje bierze na powage?

    Nie spodziewalam sie od Pana Tarasiewicz, godnego szacunku polskiego dziennikarza na Litwie, tak absurdalnego artykulu. A moze po prostu nie lapie jego groteskowego stylu 😉

  2. gość mówi:

    Oto, dla przypomnienia, niektóre cechy sekty:
    1) Struktura władzy w sekcie jest niedemokratyczna.
    2) Ludzie uzależnieni od sekty, zwani także wiernymi, nie mają żadnego wpływu na ważne decyzje swojej organizacji. Nawet na zarządzanie pieniędzmi sekty, które posłusznie jej przekazują.
    3) Mimo, że mężczyźni kierujący sektą słyną z rozwiązłego trybu życia, od pozostałych członków organizacji żądają przestrzegania bardzo rygorystycznych zasad.
    4) Sekta zmusza swoich członków do regularnego samooskarżania się. W placówkach sekty ustawione są specjalne meble, w których przeprowadza się rozmowy na temat intymnych spraw ludzi. Ta poniżająca i uwłaczająca ludzkiej godności praktyka pomaga sekcie manipulować swoimi ofiarami i trzymać je w ciągłym poczuciu winy.

  3. Czytelnik mówi:

    Dobry artykul Panie Stanislawie,bardzo aktualny pro blem,wielu liudziom skaleczyly zycie sekty.
    Do octopus;Z jakiej sekty sam jestes i jakie prawo masz tak mowic i wogole tu mowic,dawno juz powinian byles zrozumiec,ze na Wilenszczyznie zawsze ludzie byli wiara mocni,a teraz w podly sposob chca oderwac.

  4. Cenzor Carski Walter mówi:

    do gość:

    …Czy to ja cenzor, czy…?

  5. Lady Chapel mówi:

    A ja zacytuje to z czym sie w pelni zgadzam:
    “Sekta (od łac. secta – kierunek, droga, postępowanie, zasady, stronnictwo, nauka, od sequi – iść za kimś, postępować, towarzyszyć lub łac. seco, secare – odcinać, odrąbywać, odcinać się od czegoś) – grupa społeczna stanowiąca odłam wśród wyznawców jakiejś ideologii. Sekta jest kontrowersyjnym terminem – według jej przeciwników jest elementem pseudonauki, nie uznawanym przez niektórych religioznawców. Według nich każda grupa wyznaniowa i religijna może być nazwana sektą, z braku jedynego punktu odniesienia (względność). Termin używany między innymi przez chrześcijan w odniesieniu do mniejszości wyznaniowych, m.in. które oddzieliły się od macierzystej organizacji wyznaniowej i które z uwagi na stosowane przez nie metody uważają za niebezpieczne. Sekta dawniej grupę wyznawców, których poglądy religijne były przez tradycyjne Kościoły uznane za niezgodne z oficjalną, dominującą doktryną.

  6. rombel mówi:

    do octopus: sądząc, że ta decyzja została podjęta większością głosów radnych rejonu wileńskiego i solecznickiego, to można wnioskować, że większość mieszkańców Wileńszczyzny za tym stoi 🙂
    Co do Trasiewicza, to znając jego “herezje” polityczne i światopoglądowe, to jednak nie sądzę, że utożsamia się z wizją pana Borusewicza 🙂 ale dobre i to, że potrafi jednak przekazać tę wizję, zresztą cóż ma chłop zrobić skoro redakcja, jak to zawsze bywa, każe pisań na te, bądź tylko te tematy 🙂
    Uważam jednak, że akurat ten temat jest dla Wileńszczyzny aktualny i można było zacytować tu opinie naszych księży. Na przykłada Aszkiełowicza. On lepiej jest rozeznany w sytuacji na Wileńszczyźnie, bo ten proboszcz, to plecie ogólne frazesy i nic więcej…

  7. Lady Chapel mówi:

    Czy zdjecie na str. 1-szej najnowszego numeru KW pokazuje fanatykow religijnych nalezacych do jakiejs sekty? Tak to przynajmniej wyglada…

  8. rombel mówi:

    do Lady: no bo i wśród Chrześcijan jest wiele nawiedzonych, którym bliżej do sekty niż do uduchowionej wiary… ot poleżę sobie krzyżem i wszystko mi będzie wybaczone, a przy okazji i reumatyzm swój poćwiczę 🙂

  9. pieszy mówi:

    Mysle, ze kazdy czlowiek jest panem swego sumienia i ma prawo do niezaleznego wyboru.

  10. rombel mówi:

    …o akurat przypomniało się bliżej wyborów, że pan Tomaszewski, a czy to wypadnie mu szóstka, czy siódemka, czy w ogóle trzynastka, zawsze to przypisuje opatrzności bożej, a jednak numerologia, razem z horoskopami i innym wizyjnymi pierdołami przyszłości, to chyba nie są elementem wiary duchownej, tylko właśnie sektaństwa? Czyli i politycy chętnie z tego korytka korzystają? Więc panie Mieczysławie, może pan trochę przesadza, bo sektanci też mają głos, a na pewno głos wyborczy!

  11. rombel mówi:

    … bo generalnie, chodzi o to, żeby “wszystkie drogi prowadziły do Pana”, a czy to przez kościół, kulty, to mniejsze o to?! no tak, czy nie?!

  12. Astoria mówi:

    Oryginalne teorie spiskowe wymyśla proboszcz Peškaitis: sekty to fenomen XX wieku? Czyżby. 2 tys. lat temu aż roiło się od nich w judaizmie, a jedną z nich byli chrześcijanie.

    Starosta Borusewicz niezbyt dobrze wie, w jakim kraju sprawuje urząd. Otóż w kraju – warto mu przypomnieć – którego fundamentem jest rozdział państwa i kościoła, w którym od polityka wymaga się całkowitej neutralności w sprawach religijnych. Wyborcy z Niemenczyna słusznie zrobią pozbawiając urzędu tego polityka w sutannie, z misją faworyzowania jednej religii i zwalczania konkurencji, w dodatku przeciwnika republiki, bo – jak się okazuje – rojalistę.

  13. octopus mówi:

    do rombel7:
    uwazam ze Aszkielowicz jest jeszcze wiekszym bajkopisarzem, przeciez on wszedzie widzi diabla, kto go zna osobiscie, wie o czym mowie.

    Tak, jestem z sekty, jak ktos ma jakies pytania to zapraszam :)))

  14. Czytelnik mówi:

    Do 14:Pytan niema,tam w swej sekcie i dyskutuj.
    Do Astoria:Nie jestes miejscowym,nie znasz naszych ludzi,dlatego nie masz zadnego prawa osadzac,do poziomu Borusewicza tobie bardzo daleko.A te bzdury o rzekomym rozdziale panstwa i kosciola nie maja zadnej podstawy i jest to prosta formalnosc,inaczej nie bylob sensu zwalczac komune.To,ze ten formalny rozdzial istnieje jest powodem tego,ze na tych zmianach,ktore zaszly przed dwudziustu laty i w Polsce i na Litwie w wiekszosci u wladzy byly komunisci i jeszcze sa,dlatego i teraz kosciol jest zwalczany,temu przykladem i panska osoba.

  15. Czesław57 mówi:

    “…gdzie byliście do 1990 roku, kiedy w okresie sowieckim ludzie wierzący i ich pasterze byli prześladowani” – dobre pytanie starosty.
    Jest jeszcze jeden aspekt decyzji samorządów o intronizacji Chrystusa Króla – otóż trwanie w wiarze na Wileńszczyźnie, to również trwanie w polskości. Tak naprawdę właśnie to tak bardzo niektórym przeszkadza…

  16. do Lady Chapel mówi:

    nie jest to sekta! jest to pielgrzymka piesza Ejszyszki- Ostra Brama!

  17. Kmicic mówi:

    Do Czesław57 16:
    Masz rację, można dyskutować o religii na różne sposoby, ale wiadomo,że “trwanie w wiarze na Wileńszczyźnie, to również trwanie w polskości. Tak naprawdę właśnie to tak bardzo niektórym przeszkadza…”

  18. Kichalski mówi:

    Dziennikarz będzie twierdzić, że w swoim artykule sygnalizował występujące zdarzenia i oczekuje komentarzy czytelników. Kiedy jednak urzędnik nawołuje do obrony jakiejś doktryny, czy jej zwalczania, jest to sytuacja naganna. Urzędnik państwa określanego jako demokratyczne, należącego nadto do Unii Europejskiej najzwyczajniej się kompromituje. Nie wie on, że w sprawach wyznaniowych obowiązuje rozdział między państwem i kościłami.(katolickim, prawosławnym itp.)

  19. Czytelnik mówi:

    Do Kichalski:Prosze przeczytac uwaznie post 15,Jeszcze raz powtorze ze ten rozdzial panstwa z kosciolem jest tylko formalny.Niczym urzednik nie kompromituje sie,a odwrotnie walczy o moralnosc czlowieka.Moze pan liczy ze tak jak w Unii powinian bronic zboczencow.

  20. marek mówi:

    Ciekawe, co według Was oznacza rozdział państwa z Kościołem?

  21. Czytelnik mówi:

    Co on na papierze oznacza to nie jest wazne,jak jest naprawde.Mnie naprzyklad ciekawi dlaczego on zostal wprowadzony i przez kogo,ale czesciowo sam odpowiedzialem post15.

  22. Czytelnik mówi:

    Pragne jeszcze dodac,ze moim zdaniem gdyby nie bylo tego rozdzialu ,nie bylob tylu podzialow i wrogosci miedzy ludzmi,nie mowiac juz o moralnej stronie.

  23. Czesław57 mówi:

    ad19
    Kichalski wspomnniał o Unii Europejskiej. Wiedz, że właśnie ta Unia, za pieniądze wszystkich podatników wydała w nakładzie 3 mln sztuk kalendarz na 2011r, w którym to zaznaczono święta: żydowskie, islamskie a nawet hinduskie – tylko choćbyś szukał z lupą – nie znajdziesz zaznaczonych świąt: Bożego Narodzenia, Wielkiejnocy i Wszystkich Świętych. Pewnie Ci panie Kichalski o taki rozdzial chodzi ….?

  24. Astoria mówi:

    @ Czytelnik:

    Rozumiem, że preferuje Pan państwo o ustroju religijnym. Czyli co: rzymsko-katolicki kalifat? Europa już przerabiała pomieszanie państwa z kościołem w wiekach średnich, więc pomysły starosty Borusewicza są raczej nie na czasie.

    Wbrew temu, co Pan sugeruje, komuna też była państwem wyznaniowym, preferując i narzucając obywateletom światopogląd antyreligijny.

    Nie ma czegoś takiego jak demokracja wyznaniowa, gdyż taka natychmiast przerodziłaby się w tyranię wyznaniową. W demokracji politycy muszą pozostawać światopoglądowo neutralni; światopogląd i praktyki religijne są prywatną sprawą obywateli.

  25. Astoria mówi:

    @ Czesław57:

    Przeasadza Pan w ocenie kalendarza Komisji Europejskiej. Nie były tam zaznaczone żadne święta religijne. Kalendarz ma charakter świecki i edukacyjny: rozdawany jest w szkołach. W przypisach tyczących niektórych dni znalazły się informacje traktowane jako ciekawostki, np.: kiedy przypada Dzień Bankowy albo jakieś święto żydowskie czy hinduskie. To, kiedy przypada Boże Narodzenie, jest raczej powszechnie znane w Europie, i trudno informację o tym traktować jako egzotyczną ciekawostkę.

  26. Czytelnik mówi:

    Do 25:Po pierwsze nie trzeba wskazywac na sredniowiecze,bo co ma piernik do wiatraka,trzeba uwaznie czytac a zeby cos zarzucac Borusewiczowi,ktorego poglady i dzalania sa sluszne i musze powiedziec ze Panu daleko do poziomu Borusewicza pod kazdym wzgledem.Nie wyobrazam w dzisiejsze czasy i wogole tyranii wyznaniowej.Co do politykow tu akurat wiary dla wielu bardzo brakuje.Prosze wytlumaczyc jak to politycy maja byc swiatopogladowo netralni,jezeli wsrod nich sa komunisci,chszescijanscy demokraci i inni,ktorzy roznia sie swiatopogladem i wiara.Jezeli wedlug pana powinni oni(politycy ) byc neutralni,dlaczego walcza z kosciolem.

  27. marek mówi:

    Czytelnik:
    Zadałem to pytanie, bowiem moim skromnym zdaniem nie da się do końca przeprowadzić rozdziału państwa od religii. Owszem można to próbować zrobić, ale z reguły kończy się to nie “neutralnością światopoglądową”, ale “państwowym ateizmem”, który zaczyna pełnić sam rolę religii. Religii bez Boga.
    Czy nam się to podoba, czy nie nasz system wartości ma korzenie chrześcijańskie. Nasza tradycja też. Jak napisał Dmowski, który jakoś demonstracyjnie religijny nie był: “Katolicyzm nie jest dodatkiem do polskości, zabarwieniem jej na pewien sposób, ale tkwi w jej istocie, w znacznej mierze stanowi jej istotę”. Stąd, czy nam się to podoba, czy nie zasady katolickie istniały, istnieją i prawdopodobnie będą istnieć w naszym społeczeństwie. Nawet jeśli sobie tego nie uświadamiamy.

  28. Astoria mówi:

    @ Czytelnik:

    Nie wyobrazam w dzisiejsze czasy i wogole tyranii wyznaniowej

    Tyranię wyznaniową znajdzie Pan np. w Arabii Saudyjskiej, gdzie kościoły chrześcijańskie są nielegalne, w Korei Północnej, gdzie za wyznawanie religii innej od kultu Kimów trafia się do łagru, w jakimś stopniu w Rosji, gdzie państwo promuje Cerkiew i prześladuje “obce” Rosji instytucje wyznaniowe, w tym Kościół katolicki i Armię Zbawienia.

    Prosze wytlumaczyc jak to politycy maja byc swiatopogladowo netralni,jezeli wsrod nich sa komunisci,chszescijanscy demokraci i inni,ktorzy roznia sie swiatopogladem i wiara.Jezeli wedlug pana powinni oni(politycy ) byc neutralni,dlaczego walcza z kosciolem.

    To, jakiego wyznania jest polityk, jest jego prywatną sprawą. Nie jest on upoważniony jednak do tego, żeby swoje wyznanie promować z urzędu, jak to robi Borusewicz. Borusewicz reprezentuje też niekatolików w swoim regionie, o czym wydaje się zapominać albo nie wiedzieć. Najlepiej mu to uświadomić, demokratycznie wyrzucając go jak najszybciej z posady starosty.

    Nie znam polityków w Polsce walczących z Kościołem. Znam kilku walczących z nadmiernym wpływem Kościoła na świeckie państwo, co ma w Polsce niestety miejsce. Np. religia jest nauczana w świeckich szkołach państwowych, księża nauczyciele są opłacani z budżetu świeckiego państwa, a ocena z religii figuruje na świadectwie szkolnym. Czy to nie jest równoznaczne z promowaniem jednej, partykularnej religii przez państwo, jak widać, nie do końca świeckie? Polskie ustawodawstwo tyczące aborcji, in vitro, orientacji seksualnych, etc., wprost reprezentuje doktrynę kościelną, kosztem tolerancji i szukania społecznego konsensusu w kontrowersyjnych sprawach moralnych i obyczajowych.

    @ marek:

    moim skromnym zdaniem nie da się do końca przeprowadzić rozdziału państwa od religii. Owszem można to próbować zrobić, ale z reguły kończy się to nie „neutralnością światopoglądową”, ale „państwowym ateizmem”, który zaczyna pełnić sam rolę religii.

    Wydaje się Pan mylić państwo świeckie z laickim. Przykładem drugiego był PRL, gdzie ateizm był promowany a religijność zwalczana doktrynalnie przez państwo. Świeckość w demokracji nie ma nic wspólnego z antyreligijnością, ale służy oddzieleniu religii od polityki, sprowadzeniu światopoglądu do wymiaru prywatnych wyborów obywateli, do równego traktowania wszystkich wyznań i nie promowania żadnego ponad inne.

    Czy nam się to podoba, czy nie nasz system wartości ma korzenie chrześcijańskie. Nasza tradycja też.

    Częściowo. Nasza tradycja ma też korzenie greckie (filozofia czyli umiłowanie wiedzy, powiedzmy, pozabiblijnie objawionej, demokracja) i rzymskie (prawo, republika). Chrześcijaństwo na przestrzeni wieków nie wykazywało skłonności demokratycznych, ani republikańskich, ani też umiłowania tolerancji i sprawiedliwości społecznej. Kościół znakomicie umiał się dostosować do każdego ustroju, a największe sukcesy odnosił w niewolnictwie i feudalizmie. Choć polską państwowość tradycyjnie łączymy z przyjęciem chrześcijaństwa (decyzją raczej geopolityczną, niż światopoglądową wyznawców Peruna), to Polska od początku wykazywała niewatykańską preferencję dla tolerancji religijnej. I Rzeczpospolita w okresie swojej elekcyjnej świetności zaprzeczała watykańskiej kocepcji państwa bożego całkowicie. Praktykowała nowoczesną, jak na ówczesną, feudalną Europę, demokrację i tolerancję. Elekcyjni królowie polscy byli dożywotnimi prezydentami demokratycznej republiki szlacheckiej raczej, niż pomazańcami bożymi, namaszczonymi przez Watykan.

    Ja całkiem nie rozumiem polskiej skłonności do przerysowywania wpływu i znaczenia chrześcijaństwa oraz instytucji Kościoła w historii Polski. Polska powinna być dumna raczej z tego, że najczęściej szła swoją niezależną, tolerancyjną, demokratyczną i republikańską drogą, na przekór chrześcijańsko-dogmatyczno-nietolerancyjnej postawie Kościoła. Pewnym wytłumaczeniem tego fenomenu jest zacna – prodemokratyczna, proobywatelska, protolerancyjna – postawa Kościoła w czasach komuny. Trzeba jednak wziąć pod uwagę to, że nie była to postawa historycznie typowa dla Kościoła. Wynikła ona raczej z tego, że komuna była pierwszym ustrojem w historii, który chciał w majestacie prawa zniszczyć Kościół i religię. Kościół więc nie mógł się dostosować do ustroju, jak to zwykle czynił, ale musiał podjąć walkę na śmierć i życie. Nie posiadając własnej filozofii praw człowieka, Kościół przejął taką od ONZetu. Nie posiadając własnych tradycji demokratycznych, Kościół opowiedział się za demokracjami Zachodu, gdyż te, w przeciwieństwie do komuny, nie dążyły do jego zniszczenia. Słowem, to tylko w ostatnim półwieczu Kościół opowiedział się za demokracją, tolerancją i prawami człowieka, i to głównie dla swojego instytucjonalnego interesu.

    Jak napisał Dmowski, który jakoś demonstracyjnie religijny nie był: „Katolicyzm nie jest dodatkiem do polskości, zabarwieniem jej na pewien sposób, ale tkwi w jej istocie, w znacznej mierze stanowi jej istotę”

    Prosty sposób na odmówienie polskości polskim Żydom, Ukraińcom, Bialorusinom, protestantom i komu jeszcze, czyż nie? Takie bezmyślne cytowanie polskiego superszowinisty wydaje mi się całkiem nie na miejscu na forum, zwykle walczącym z innym szowinizmem – litewskim.

  29. robert mówi:

    O co się kłócicie. Czy ateuszom się podoba czy nie chrześcijaństwo jest fundamentem naszej cywilizacji. Żeby było śmieszniej zazwyczaj są oni entuzjastami ponadnarodowych instytucji takich jak Unia Europejska. Nie wiedzą że jeśli europa była kiedyś zjednoczona to właśnie w sper chrześcijańskim……..średniowieczu. Od Portugalii po nadburzańskie pola wschodniego Mazowsza i od Islandii po Sycylię wszyscy wyznawali katolicyz, mieli podobną strukturę społeczną, taki sam światopogląd a wszelkie nowości łatwo się rozchodziły bo łacina była powszechnie znana ( przynajmniej w wykształconych kręgach )Wojska chrześcijańskie były wielonarodowe i prowadziły operacje na ogromną skalę ( Palestyna, Egipt, Hiszpania,Bałkany i Azja miejsza wreszcie kraje bałtyckie )Był to czas nie ciemnogrodu ale ogromnego postępu. Wtedy powstały pierwsze uniwersytety, większość dzisiejszych miast ( także Wilno )wiele wynalazków jak trójpolówka, strzemię, wiatraki, proch,kompas, druk itd. I chociaż na Lietuvę za naszy pośrednictwem dotarła ta epoka późno to jednak dotarła i połączyła te tereny z resztą europy. Chociaż jak widzę niektóre wpisy to mam wrażenie że pogańskie bożki tu i ówdzie trzymają się mocno.

  30. Lady Chapel mówi:

    Ten katolicki fundament jest kruchy. Dlaczego nie szukac czegos innego niz to, co w nas wpajano od urodzenia a co wcale nie musi byc tym co nam odpowiada a co katolicki kosciol nazywa sekta. RELIGIA DO KOSCIOLA a w szkole ETYKA z prawdziwego zdarzenia. Milego dnia wszystkim i nie lekajcie sie!!! 🙂

  31. krzysztof ( Bydgoszcz) mówi:

    Astoria : Jedno istotne sprostowanie lansowanej przez Ciebie teorii. Otóż Kościół w drugiej połowie XX wieku, zwłaszcza począwszy od lat 70, promował prawa człowieka nie tylko w krajach komunistycznych i nie tylko w takich, gdzie walczono z religią. Tak samo jak w Europie Wschodniej, sprzeciwiał się łamaniu praw człowieka na Filipinach, w Ameryce Południowej i Środkowej (tam modna była nawet paramarksistowska “teologia wyzwolenia). Pod koniec ery frankistowskiej zaczął też głosić taką ideologię w Hiszpanii (zwłaszcza w Katalonii i Kraju Basków).
    Reasumując, wolnościowe nastawienie Kościoła katolickiego ma znacznie głębsze korzenie niż sugerujesz, bo jest swistym signum temporis współczesności.

  32. Kmicic mówi:

    Do astoria:
    Czyli streszczając Twoje pseudonaukowe i pseudointelektualne wywody ,promujesz “róbta co chceta”. Mamy tego już przykład w upadającej, tak upadajacej niestety, zachodniej cywilizacji.Dmowski wg. Ciebie, to “superszowinista” , to kim w takim razie wg . Astorii są Piłsudski, Prymas Wyszyński, czy Jan Paweł II ? Oj , wygląda na to, że chyba nie masz czego szukać na Wileńszczyżnie ;-(
    ps.
    Wiele mogę zrozumieć,jestem za tolerancją i Rzeczypospolita zawsze wyróżniała się tu na korzyść,ale sekciarstwo niszczy psychikę ludzi i wartości europejskiej cywilizacji. I nie rozumiem jednego , skąd tyle agresji w stosunku do wartości jakie bezdyskusyjnie reprezentuje chrześcijanstwo.
    Przecież to jest właśnie chore.

  33. Czytelnik mówi:

    Do Kmicic:Slusznie napisales ze temu jegomosciu,czyli Astoria niema co szukac na Wilenszczyznie,czas jemu oraz mu podobnym przestac tu pisac,do tego on smie twierdzic ze Borusewicz nie powinian zajmowac swego stanowiska.Co do rozdzialu panstwa i kosciola o czym pisalem wyzej,ciekawilem sie tym,narazie twardego rozdzialu niema,trwaja dyskusje z ktorej wynika ze powinna byc zdrowa rownowaga,bo rozdzial jednak dyskryminuje wszystkich wierzacych,prowadzi do ograniczania wolnosci jednostki.

  34. gość mówi:

    Czytelniku, może jeszcze wyjaśnij, w jaki sposób rozdział dyskryminuje wszystkich wierzących i prowadzi do ograniczenia wolności jednostki? Bo tego nie łapię.

  35. Jan Bożyczko mówi:

    Pan Astoria popatrzy na banknot dolarowy i zobaczy tam symbol Boga.Niby taka ameryka postępowa ale bez Boga była by niczym dzisiaj.

  36. Czytelnik mówi:

    Do gosc:to juz twoj problem,jak jeszcze poduczysz sie to bedziesz lapal,bo u was tam wszystkich mysli tylko w jedna strone.

  37. maur mówi:

    No tak. Miało być o tolerancji a wyszło o jej braku. Raczej zabrakło tolerancji w nas samych dla poglądów innych. Nie odmawiając racji innycm, raczej rozumiem ich stanowisko- muszę, chcę i przyznaję rację Astorii. W tej kwestii wypowiada się rozważnie. Warto to przemyśleć.
    Jakież mamy moralne prawo domagać się tolerancji od innych sami telerancyjnymi nie będąc?

  38. zybedeusz mówi:

    Maur: w pełni popieram.

  39. Czytelnik mówi:

    Do maur:To Astoria rozwaznie wypowiada sie,czlowieku poczytaj uwaznie,jego zdaniem Borusewicz musi ustapic,o innych nie wie,bo takze zwolnil by innych starostow,ktorzy pomagaja budowac koscioly i kaplice,caly samorzad zwolnic ze oddal sie w opieke Chrystusowi.Widze wy wszyscy w Koronie macie pomieszanie na tle wiary,wiec wasze tu wypowiedzi nikomu nie sa potrzebne.

  40. Anonim mówi:

    @ krzysztof ( Bydgoszcz):

    Czyli obaj się chyba zgadzamy z tym, że promowanie praw człowieka przez Kościół jest sprawą całkiem świeżą – siegającą drugiej połowy ub. wieku. Wcześniej praw człowieka Kościół nie mógł promować, bo ich koncepcja nie istniała. Prawa człowieka zostały wymyślone (lub odkryte – jak kto woli) niedawno, po II Wojnie Światowej, przez zwycięskie, świeckie demokracje, a Kościół je częściowo przejął jako własne. Piszę częściowo, gdyż np. teologia wyzwolenia, promowana głównie przez jezuitów w Ameryce Łacińskiej i nawołująca do sprawiedliwości społecznej i przestrzegania praw człowieka, została oficjalnie potępiona przez Jana Pawła II podczas jego pielgrzymki do Meksyku. W ciągu 2 tys. lat swojego istnienia Kościoła nie interesowała sprawiedliwość społeczna, prawa ludzkie, w tym prawo do wolności, w ogóle. Przeciwmnie, Kościół świetnie umiał się dostosować do każdego ustroju panującego na ziemi, a największe sukcesy odnosił w okresie niewolnictwa i feudalizmu. Kościół usprawiedliwiał niewolnictwo do połowy XVIII w., powołując się na Biblię, i z wielkim zaangażowaniem uczestniczył w feudalnym niewoleniu chłopów w swoich ogromnych latyfundiach.

    @ Kmicic:

    Dmowski wg. Ciebie, to „superszowinista” , to kim w takim razie wg . Astorii są Piłsudski, Prymas Wyszyński, czy Jan Paweł II ?

    Nie bardzo rozumiem sens twojego porównania. Wymienieni przez ciebie trzej ostatni nie byli narodowcami, nacjonalistami, a tym bardziej szowinistami – w stylu Dmowskiego. Piłsudski był przeciwny koncepcji państwa narodowego opartego na etniczności. Narodowość rozumiał inkluzywnie i obywatelsko, a nie etnicznie; sam przecież był Litwinem i Polakiem zarazem. Przez to cieszył się wielkim poparciem np. polskich Żydów, żyjących w ciągłym strachu przed szowinistycznym Dmowskim i Endecją. Wyszyńskiego określiłbym jako polskiego patriotę w sutannie, który w walce o przetrwanie Kościoła w komunie umiejętnie wykorzystywał odwieczny związek Kościoła z polską państwowością, z czym narodowo i propaństwowo zorientowani polscy komuniści nie umieli sobie poradzić. Jan Paweł II był personalistą w stylu Bergsona. Podkreślał znaczenie osoby ludzkiej i praw z tego płynących. Z etnicznością nie wiązał żadnych praw i przywilejów. Dla niego ważny był człowiek, a nie etniczny Polak czy Litwin. Dał temu wyraz podczas pielgrzymki na Litwę, gdzie spotkał się, niestety, z niezrozumieniem swojej filozofii przez nacjonalistycznych przedstawicieli polskiej mniejszości.

    Oj , wygląda na to, że chyba nie masz czego szukać na Wileńszczyżnie ;-(

    A owszem, mam zamiar wpaść na Wileńszczyznę i szukać tam grzybów, z których wysypów Wileńszczyzna słynie. Mam nadzieję, że to nie ty będziesz wtedy stał na straży granic wileńskich i wpuszczał tylko Polaków-katolików.

    sekciarstwo niszczy psychikę ludzi i wartości europejskiej cywilizacji.

    Ponieważ pierwsi chrześcijanie byli oficjalnie klasyfikowani jako sekta niebezpiecznych odszczepieńców – tak przez Imperium Rzymskie, jak i hebrajskich rabinów – to rodzi to zasadne pytanie w przyjętej przez ciebie logice: jak dalece chrześcijaństwo zniszczyło psychikę ludzi na przestrzeni wieków? Mam nadzieję, że mi to wyjaśnisz szerszej i głębszej, niż tylko w oparciu o własne zniszczenie psychiki.

    Co do wartości europejskiej cywilizacji tkwiących w chrześcijaństwie i katolicyźmie, to bardzo proszę o ich wymienienie. No, dla ułatwienia, wskazania choćby jednej. Czy to wolność? Hmm. Tolerancja? Sprawiedliwość społeczna? Demokracja? Republikanizm? Prawa człowieka? Walka z wyzyskiem? Wolność słowa? Równouprawnienie? Emancypacja kobiet? Wiedza i postęp w nauce? Ze wszystkimi tymi postępowymi wartościa i ideałami europejskiej cywilizacji Kościół zwykle stał na bakier.

    @ Czytelnik:

    bo rozdzial [państwa i kościoła]jednak dyskryminuje wszystkich wierzacych,prowadzi do ograniczania wolnosci jednostki.

    A czy mógłby imć Czytelnik podać jeden przykład dyskryminacji wierzących na Wileńszczyźnie, na Litwie, czy w Polsce? O jeden sensowny przykład proszę.

  41. Astoria mówi:

    *Powyższy Anonim = Astoria

  42. krzysztof ( Bydgoszcz) mówi:

    Astorio : Zgadzamy się, ale jednak z istotnymi zastrzeżeniami. Otóż Jan Paweł II potępił teologię wyzwolenia nie dlatego, że głosiła hasła sprawiedliwości społecznej, ale dlatego, że stanowiła wyraźne “przegięcie” w postaci łączenia marksizmu ( oficjalnie wrogiego wszelkiej religii) z katolicyzmem.
    Czy przez dwa tysiące lat Kościoła nie interesowały prawa ludzkie ? Nie powiedziałbym. Za prekursorów doktryny prawa naturalnego (zgodnego z podstawowymi normami moralnymi)uchodzą święty Augustyn i św. Tomasz z Akwinu. Wielu prominentnych teologów sprzeciwiało się gwałtom czynionym przez monarchów, napominało ich w związku z narzucaniem tyranii i gwałceniem praw “boskich”. Przykładem może być św. Tomasz Morus, a także św. Stanisław ze Szczepanowa. Jezuici w Paragwaju zakładali swoje misje. Chronili Indian przed wyzyskiem kolonialnym i niewolnictwem.
    Różnie z tym więc bywało. Kościół to bardzo stara instytucja. Dlatego też tak się zbiegło w czasie, że odnosił największe triumfy w starożytności ( gdy powstał) oraz w średniowieczu. Rzeczywiście panowało wtedy niewolnictwo bądź feudalizm ( bądź też w Europie poddaństwo chłopów, a poza Europą niewolnictwo w tym samym czasie ). Niemniej, chciałbym zauważyć, że niewolnictwo istniało w starożytności na długo przed powstaniem Kościoła ( który raczej wśród niewolników i warstw najbardziej upośledzonych cieszył się wtedy narastającą popularnością), natomiast w czasach późniejszych niewolnictwo istniało nie tylko w krajach chrześcijańskich ( w niektórych muzułmańskich nawet do połowy XX wieku).
    Problem jest zatem złożony i wieloaspektowy. Dodam tylko, że przywołane przez Ciebie “zwycięskie świeckie demokracje” potrafiły łączyć promowanie praw człowieka z popieraniem najbardziej opresyjnych lub zacofanych reżymów. USA przez wiele lat po wojnie popierały wszystkich dyktatorów wojskowych w państwach Ameryki Łacińskiej i czyniły to nawet w czasach, gdy Kościół katolicki już przeszedł na drugą stronę barykady ( najlepszy jest chyba przykład Salwadoru i morderstwa dokonanego na arcybiskupie Romero przez protegowanych amerykańskich). Niewolnictwo funkcjonowało sobie spokojnie na Półwyspie Arabskim jeszcze w połowie XX wieku, a ” zwycięskie świeckie demokracje” widziały w tamtejszych władcach najwierniejszych sojuszników (dzisiaj w Arabii Saudyjskiej nie ma wprawdzie niewolnictwa, ale demokracji i wolności również za grosz, a USA mają Arabię za głównego przyjaciela w świecie arabskim).
    Reasumując, gdy się krytykuje, należy widzieć również przysłowiową belkę we własnym oku.

  43. krzysztof ( Bydgoszcz) mówi:

    W uzupełnieniu : Poza Tomaszem Morusem warto jeszcze wspomnieć zyjacego w sredniowieczu Tomasza Becketa.

  44. marek mówi:

    Astoria:

    Pozwolę sobie odnieść się tylko do tego fragmentu:
    “Prosty sposób na odmówienie polskości polskim Żydom, Ukraińcom, Bialorusinom, protestantom i komu jeszcze, czyż nie? Takie bezmyślne cytowanie polskiego superszowinisty wydaje mi się całkiem nie na miejscu na forum, zwykle walczącym z innym szowinizmem – litewskim”.

    Nie bardzo Szanownego Pana rozumiem? Chce Pan polonizować Żydów, Ukraińców, czy Białorusinów? Jeśli za takich się uważają, to jest to ich dobre prawo. Jeśli natomiast zechcieliby stać się Polakami, to też ich dobre prawo. Ale tak, jak trudno stać się, np. Ukraińcem, czy Litwinem, o Żydach nawet nie wspomnę, nie wyznając katalogu ukraińskich, czy litewskich wartości, tak podobnie działa to w odniesieniu do polskości. Myli Pan porządek religijny ze świadomością narodową. Dmowski wbrew pozorom bynajmniej nie stawiał znaku równości pomiędzy katolicyzmem, a polskością. Zauważył tylko, zresztą słusznie, że katolicyzm to najważniejszy, obok języka i tradycji historycznej element polskiej świadomości narodowej. Napisał to zresztą w konkretnej sytuacji, gdy zarówno w zaborze rosyjskim, jak i pruskim duchowieństwo katolickie rzeczywiście było ostoją polskości.
    Ale tak, jak endecja nie uważała za Polaków tylko tych, co mówią po polsku, tak samo nie uważała, że Polakiem nie może być niekatolik. Wręcz mamy przykłady wzorcowej współpracy pomiędzy endecją, a ewangelikami na Śląsku Cieszyńskim, mamy też np. próby uregulowania statusu Cerkwi Prawosławnej przez Stanisława Grabskiego. Owszem endecja miała negatywny stosunek do unickiego kleru, ale nie z powodów religijnych, ale z powodu afirmowania przez ten kler antypolskiego szowinizmu OUN-owskiego.
    Tak, że trafił Pan, jak kulą w płot. Akurat dla ówczesnej endecji mniej ważne było wyznanie, a ważniejsza była świadomość narodowa.

    Pisania o “superszowiniście Dmowskim” nie skomentuję. Może tylko napiszę, że warto czasem wyjść poza utarte schematy myślowe, czy zwykłą propagandę.

  45. Kmicic mówi:

    do astoria:
    czyli wracamy do “róbta co chceta”.
    odpowiadam;
    Czy to wolność? – to dzięki kościołowi istnieje wolna Polska i kilka jeszcze innych krajów Tolerancja? – w Polsce właśnie wielka , wystarczy w Wilnie i w RP zobaczyć obok siebie świątynie wielu wyznań.
    Sprawiedliwość społeczna?
    – mam przytaczać słowa Prymasa i Ojca Świętego?
    Demokracja? – mam przytaczać -podobnie j.w.
    Republikanizm?- upadek cywilizacji zachodniej z powodu kościoła ? Powiedziałbym ,że to właśnie brak wartości tak degeneruje społeczeństwa świata zachodniego. Powstaje pustka, w którą wlewają się różnego rodzaju ruchy promujące cywilizację bez wartości.
    Prawa człowieka? Walka z wyzyskiem? Wolność słowa? Równouprawnienie? Emancypacja kobiet? Wiedza i postęp w nauce? Za wszystkimi tymi postępowymi wartościami i ideałami europejskiej cywilizacji Kościół zwykle stał twardo. Mam przytaczać cytaty i poglądy Wyszyńskiego i JPII ? Przecież do tego właśnie nawoływali i ksiądz Skarga i wielu ,wielu innych.Za to ginęli ks. Popiełuszko i wielu innych pomordowanych księży przez tych , którzy właśnie uważali,że kościół jest głównym zagrożeniem dla światowego komunizmu i faszyzmu.Sądzisz ,że współczesne rozrastające się sekciarstwo jest cywilizacyjnie i moralnie ubogacające?
    Na Wileńszczyżnie oczywiście nikt Cię tu nie będzie prześladował.
    Może tylko nie znajdziesz zrozumienia u tych , których pewnie będziesz w myślach nazywał “ciemnym ludem” , kiedy zobaczysz jak całymi rodzinami udają się na polską mszę.
    Do Zybedeusz:
    Też we wczesnej młodości byłem pasjonatem Nietchego, Fromma,buddyzmu, hinduizmu, zen i wielu, wielu innych wolnomyślicielskich twórców i rozwinietych kultur cywilizacji, i.. jak mnie poznałeś , to zauważyłeś chyba,że nie jestem “fanatykiem” religijnym.Uważam (tak najbardziej ogólnie),że wszystko i tak tworzy jedną całość :-).
    Ale nie mogę się zgodzić z jednym, z wielką agresją(!) w mediach i przez lewicujących pseudowymądrzalskich, którzy to na siłę chcą porównywać sprawdzone wartości do sekciarstwa(często kryminogennego) na poziomie McDonalda. A wrośnięte na stałe w kulturę europejską chrześcijaństwo najchętniej wysłali by do katakumb,powołując się przy tym na prawa człowieka itd. Ci sami pseudointelektualiści namiawiają do radykalnej nietolerancji w stosunku do kultury, na której fundamentach ich cywilizacja zaistniała.
    I tyle astorio, zybedeuszu, na temat religii.
    Teraz wracając do spraw ziemskich.
    Do astoria;
    Czy jeżeli zaczną się pikiety w USA i innych krajach , zaznaczam pikiety pokojowe, broniące praw polskiej mniejszości, praw człowieka, cywilizacyjnych standardów , to mogę liczyć na uczestnictwo ?

  46. Quinto mówi:

    Bardzo mądrze i wyrafinowanie dyskutujecie, ale prawie nie dostrzegacie, że “kościół katolicki” w LIETUWIE. to prawdziwa sekta. Z Polakami postępują fidei graecace, a nie romanae. Problem od dawna znany. Trzeba się poskarżyć Nuncjuszowi Apostolskiemu. Ostatecznie Litiwusy mogą wrócić na łono miłego im pogaństwa, albo przynajmniej do rosyjskiej cerkwi. Wszystko zresztą jedno. Graeca fides, nulla fides.

  47. Kmicic mówi:

    Pozdrawiam Quinto 🙂

  48. Astoria mówi:

    @ krzysztof ( Bydgoszcz):

    1. Zgodzę się z tym, że Wojtyła potępił teologię wyzwolenia m.in. dlatego, że posługiwała się zbyt często obrzydłym mu aparatem pojęciowym marksizmu. Zwróć jednak uwagę na dwie istotne rzeczy. Po pierwsze, teologami wyzwolenia nie byli ideowi marksiści, ale funkcjonariusze Kościoła – jezuici. Po drugie, co zmusiło jezuitów do zapożyczenia retoryki społecznej od marksistów? To, że Kościół nie posiadał wtedy własnej, wypracowanej i rozpropagowanej nauki społecznej, która zdolna byłaby stawić czoła południowoamerykańskim dykaturom – niesprawiedliwościom społecznym i powszechnemu łamaniu praw człowieka, które one sankcjonowały. Wojtyła walczył z komuną świetnie, głównie dlatego, że komuna zagrażała bytowi Kościoła, ale był dalece mniej zainteresowany zwalczaniem dyktatur, które nie zagrażały bytowi Kościoła, jak dyktatury południowoamerykańskie, choć łamały one prawa człowieka podobnie jak komuna.

    2. Wydaje mi się, że mylisz prawa naturalne z prawami człowieka. Te drugie są koncepcją nową – powojenną, wypracowaną przez świeckie demokracje m.in. w kontekście rozliczania się z nazizmem. Natomiast prawa naturalne, to worek interpretacyjny. Jak ktoś wierzy w Boga, to znaczą dla niego prawa nadane przez Stwórcę. Jak ktoś wierzy w ewolucję, to znaczą dla niego prawa darwinowskie i zwycięstwo gatunku ludzkiego nad innymi w przyrodzie, etc. Słowem, znaczenie praw naturalnych zależy od tego, co kto uznaje za za naturę i za naturalne. Koncepcja praw człowieka nie odwołuje się do natury, ale do człowieka jako takiego, w tym momencie jego cywilizacyjnego rozwoju, tu i teraz.

    3. Oczywiście, że Kościół to stara instytucja i trudno ją oceniać wyłącznie miarą współczesną. Kiedy jednak Kościół i jego apologeci roszczą sobie prawa do podkreślania jego odwiecznej i uniwersalnej miłości wolności, tolerancji i sprawiedliwości, to warto ich sprowadzić na ziemię, choćby w imię prawdy historycznej.

    4. Nie jestem apologetą USA. Jestem miłośnikiem demokracji obywatelskiej, ale zdaję sobie sprawę z jej systemowych ograniczeń i realnych felerów, i wcale nie uważam, że demokracja w wydaniu USA jest godna naśladowania. Mieszkam w stanie Nowy Jork, który doprawdy trudno uznać za demokratyczny, zważywszy, że rządzi nim od ponad wieku swoista, niereformowalna koteria, czy też mafia, polityczna, którą nie sposób zreformować ani odsunąć od władzy demokratycznymi metodami. W polityce zagranicznej USA nigdy nie promowały demokracji, ale raczej realizowały własny interes państwowy, popierając kogokolwiek, kto mu sprzyjał. Aktualnie, ciekawy jest dylemat USA w ogarniętym zamiemieszkami Egipcie, gdzie, z jednej strony, USA nie mogą odmówić poparcia proamerykańskiemu Mubarakowi, gwarantującemu dotychczas świeckość Egiptu i pokój z Izraelem, a z drugiej strony, nie mogą odmówić racji demonstrantom, walczącym o demokratyczne prawa z dyktaturą Mubaraka.

  49. Kmicic mówi:

    Z religia to jest troche tak jak z pojmowaniem patriotyzmu.W czasie jakiegoś programu w TVP siedzieli naprzeciw siebie Pani lewicowa feministka prof.Środa i poseł Giżynski.Temat – patriotyzm. Pani prof. rozpoczęła wypowiedż , że rozróżniamy kilkanascie rodzajów patriotyzmu, przerwał jej grzecznie poseł “Nie Pani profesor, patriotyzm jest jeden, oznacza ,że kocham Polskę”.Podobnie zresztą opisywał to odczucie ojczyzny Wyspiański w Weselu.Po tym podsumowaniu, wywody profesorskie Pani Środy brzmiały jak gęganie poirytowanych gęsi , które nie wiedzą o czym gęgają.
    Dobranoc Panom
    Do Astorii;
    powtórzę pytanie:
    Czy jeżeli zaczną się pikiety w USA i innych krajach , zaznaczam, pikiety pokojowe, broniące praw polskiej mniejszości, praw człowieka, cywilizacyjnych standardów , to mogę liczyć na Astorii uczestnictwo ?

  50. gość mówi:

    Kmicicu , popieram Astorię i myślę, że możesz liczyć na uczestnictwo wielu ludzi w tych manifestacjach, o których piszesz. Tylko nie Kościoła instytucjonalnego, który od 2000 lat walczy wyłącznie o swój interes.
    Ściągnij sobie plik “Papieże przeciwko Polsce.pdf” i poczytaj. A ta międzynarodowa firma słynie na całym świecie z pustych słów o miłości, miłosierdziu itd, które wprowadzają ludzi w błąd.

  51. krzysztof ( Bydgoszcz) mówi:

    Astoria : Znowu się nie zgodzę. To “papież robotników” Leon XIII wypracował podwaliny społecznej nauki Kościoła. Oczywiście każda ideologia rozwija się powoli. Ideologie wolnościowe, związane z promowaniem praw człowieka, również.
    Teologia wyzwolenia poszła w skrajność. Niemniej, wielu mniej radykalnych ideowo księży i hierarchów Kościoła walczyło również z niesprawiedliwością społeczną w Ameryce Łacińskiej. Jan Paweł II uczynił arcybiskupa Romero “sługą bożym”. Za życia nie zdymisjonował go nigdy. A przed Romero tylko w samym Salwadorze działało wielu innych księży walczących o godność ludzi.
    Ja nie mylę koncepcji prawno-naturalnych z koncepcjami praw człowieka. Jak słusznie zauważyleś, koncepcje praw człowieka są świeżej daty, wobec czego trudno było oczekiwać, aby takim aparatem pojęciowym posługiwali się tacy teolodzy jak np. Tomasz Morus. Kierunek działania był jednak podobny, obliczony na kontrolę władzy świeckiej i obronę poddanych przed tyranią władców.

  52. ben mówi:

    jako że dość powierzchownie potraktowany został ten temat, pozwolę sobie nieco tę kwestię rozwinąć:
    Zagadnienie sekt, czy też jak się niekiedy eufemistycznie rzecz ujmuje: „nowych ruchów religijnych”, doczekało się już wielu poważnych opracowań i jak sądzę, pojawi się ich jeszcze więcej. Sporo uwagi poświęcają im także publicyści, chociaż płytkość, z jaką do tak niezwykle trudnego problemu podchodzą na łamach dość poczytnych dzienników, czyni więcej szkody niż pożytku. Wniosek powyższy płynie z tego, iż zwykle sektą się straszy, pokazując jej „prawdziwe” oblicze w oparciu o mało wiarygodny materiał i przez to dochodzi do uwiarygodnienia każdej, która jest w stanie potencjalnemu wyznawcy pokazać inne oblicze niż to prasowe na zasadzie: „Proszę zwrócić uwagę na to, co się o nas wypisuje i porównać z aurą, z jaką się Państwo tu na naszym spotkaniu stykają”. Czy trzeba czegoś więcej?
    Definicja sekty proponowana najczęściej przez znawców przedmiotu: „Sekta to grupa religijna posiadająca własny, indywidualny światopogląd wywiedziony z nauk jednej lub kilku wielkich religii o zasięgu światowym, ale pozostający z nimi w wyraźnym rozdźwięku” i jako taka niestety jest nieostra. Nie bardzo bowiem wiadomo, który z kultów za sektę uznać, ponieważ w czasach tak zwanego ekumenizmu żadna z religii nie próbuje nawet ustami swoich teologów uzasadniać, dlaczego tylko taką, a nie inną drogą można trafić do Boga. Skoro tak, to nie ma specjalnej różnicy dla ludzi, w jaki sposób do Boga trafią, czy wraz z wyznawcami na przykład któregoś z kościołów chrześcijańskich, czy jako uczestnicy ruchu, który na razie jest sektą, ale za lat parę… Kto to wie?!
    Zdaniem badaczy tematu grupą najbardziej narażoną na wchłonięcie przez sekty jest młodzież, ponieważ jest najwrażliwszą, a co za tym idzie, najbardziej podatną na wpływy częścią każdego społeczeństwa. Zgadzam się z poglądem, że to młodzież najchętniej do sekt przystępuje. Młodzi ludzie szukają w nich, jak sami twierdzą, spełnienia jakichś bliżej niesprecyzowanych pragnień duchowych lub konkretnych odpowiedzi na szereg pytań dotyczących sensu i celu ludzkiego życia. Przywódcy sekt zaś twierdzą, że są w stanie nie tylko spełnić wszelkie pragnienia potencjalnych i rzeczywistych członków swoich „kościołów”, ale i odpowiedzieć na każde nurtujące pytanie. I tu rozpoczyna się rzeczywista walka o „dusze” tych, którzy zainteresowani są swoim duchowym rozwojem, którzy czują, że nie tylko istnieje to, „co jest”, ale „coś” ponad to, „co jest”, jak i tych, którzy z niejasnych nawet dla nich samych powodów odczuwają brak kontaktu z otoczeniem: rodziną, kolegami, nawet z samymi sobą. Towarzyszące im w takich okolicznościach rozbicie wewnętrzne podatne jest zwykle na przyjęcie uproszczonych wersji tradycyjnych prawd i wartości jako wstępu do „nowych”, niezwykłych. A tradycyjne prawdy i wartości, o które zwykle młodzieży chodzi to: miłość bliźniego, bezpieczeństwo pośród ludzi, do których można mieć zaufanie, harmonia, pokój, wewnętrzne wyciszenie, szczerość, spontaniczność, ciepło, opieka, tolerancja dla wszelkich różnic, akceptacja. I sekty zdają się oferować opiekę, wsparcie, ciepło „rodzinne”, ochronę przed „złą” rzeczywistością, która wyrzuciła dajmy na to kogoś na margines. Proponują także doskonałe sposoby na odnalezienie drogi do „najprawdziwszej prawdy” poprzez na przykład niosące dreszcz emocji: trans, proroctwo, ekstazę…
    Mnie ciekawi w tym wszystkim sprawa motywacji twórców sekt. Nie przekonuje mnie okrzyknięcie tych ludzi chorymi umysłowo, ponieważ więcej w ich postępowaniu metody niż szaleństwa. Nie brzmi też przekonywująco argument, że kierują się tylko i wyłącznie niskimi pobudkami jak: chęć uzyskania korzyści materialnych albo wpływów politycznych. To raczej cele poboczne. Trudno mi też uznać za zasadny argument, iż sekty chcą zniszczyć jedynie chrześcijaństwo, ponieważ są „konkurencją” i dla innych religii. Myślę, że sekty po prostu świadczą usługi tak, jak świadczą usługi zakłady fryzjerskie, salony kosmetyczne czy siłownie. Jeżeli nie podoba ci się twoja rodzina, damy ci nową, „naszą”, nie uznajesz kościoła, do którego należysz, ponieważ jest w twoich oczach mało wiarygodny, stworzymy dla ciebie taki, jakiego pragniesz, chcesz porady, znajdziesz ją u nas, chcesz samorealizacji, przyjdź a się przekonasz, jaki jesteś bogaty wewnętrznie. To wszystko zapewni sekta oraz mistrz, który zażąda za to wszystko „jedynie” podporządkowania się pewnym, najpierw dość znośnym a później bardziej wyszukanym regułom, następnie emocjonalnego uwielbienia, aż po zupełną uległość. Po co? A najczęściej dla zakrycia swoich własnych frustracji, fobii, słabostek i rozterek! Przywódcy sekt oraz same sekty mogą więc odgrywać takie role, na jakie aktualnie istnieje zapotrzebowanie a ich „autentyzm” jest tylko tyle wart, ile naiwność ludzka jest mu w stanie przypisać.

  53. Lady Chapel mówi:

    Podobno to zdjecia przedstawia pielgrzymow – wyglada jak zdjecie jakiejs sekty. Ale OK. Nikogo nie chce urazic ale mi pielgrzymki kojarza sie z jednym – z zapaskudzonymi przez pielgrzymow zagajnikami stojacymi na ich drodze… ffeeeee 🙂

  54. quinto mówi:

    Kmicic: Odwzajemniam Ci pozdrowienia. Kiedy już będziesz miał dość tego nazbyt lewicowego forum, wybierzemy się tradycyjnie na zimowa jazdę ii skosztujemy nalewek. Na lewactwo spojrzysz z dystnsu. Z wysokości konia, który ma bardziej sławne pochodzenie, niż nie jeden z naszych dyskutantów.

  55. gość mówi:

    Kościół rzymski dzieli ludzi, co ma szczególnie przykre konsekwencje w tak wieloreligijnym państwie jak Litwa. Bo przecież jeszcze przed II Soborem Watykańskim heretykami i sekciarzami nazywano nawet prawosławnych i ewangelików. Dopiero po soborze zaczęto ich nazywać “braćmi odłączonymi”.
    O tym, że to głównie duchowni odpowiedzialni są za dzielenie ludzi na lepszych i gorszych, za niechęć i nietolerancję, a niekiedy nawet i pogardę wobec osób o odmiennych poglądach lub należących do innych wyznań, świadczą niektóre audycje Radia Maryja, które “uczą fanatyzmu i niechęci, a nawet nienawiści do inaczej myślących”.
    To nie są słowa zaczerpniete z lewicowego forum. Tak napisał dominikanin, ojciec Ludwik M. Wiśniewski z Lublina, w swoim słynnym liście do nuncjusza w roku 2010. Cały list zamieszczono w artykule “Rozbity Kościół, świete frazesy” pod adresem
    http://wyborcza.pl/1,76842,8813484,Rozbity_Kosciol__swiete_frazesy.html?as=1&startsz=x#ixzz18B4pedD4

  56. józef III mówi:

    Gdy Kościół powszechny zostanie wyrugowany z zycia publicznego a nastepnie także prywatnego powstanie ideowa pustka, którą wypełni dowolny totalitaryzm albo anarchia. Będzie to koniec cywilizacji europejskiej. Można być wierzącym lub nie – ale odrzucając podstawy własnej cywilizacji zaprzemy się samych siebie i efektu dziesiątków wieków cywilizacji Zachodniej opartej na triadzie : grecka filozofia – rzymskie prawo cywilne – moralne zasady chrześcijaństwa.

  57. Kmicic mówi:

    Masz rację józefie III, i to co piszesz, to nie jest jakiś “drobiazg”, to dotyczy fundamentalnych podstaw całej kultury łacińskiej i cywilizacji świata zachododniego..

  58. Marian.oo mówi:

    Mnie się wydaje że Pan M. Borusewicz ma jakiś szczególny dar do rozpoznawania intencji ludzkich, ich zamiarów, nie zawsze czystych zamierzeń i interesów.
    Znany jest powszechnie fakt, gdy nie dał się nabrać nawet na jakiś “biznes” pomiędzy jedną z polskich gmin ( woj. pomorskie), a miasteczkiem Niemenczyn., Te fluidy chyba pochodzą z głębokiej wiary i ogromnego doświadczenia.

  59. Ja mówi:

    Choć w 9 przypadkach na 10 nie zgadzam się z Astorią, to w tej dyskusji muszę stanąć po jego stronie. Co prawda nie podoba mi się ciągłe powtarzanie hasła “sprawiedliwości społecznej” ( wolę sprawiedliwość bezprzymiotnikową ). Nie zgadzam się też z tezą, że marksistowskie elementy w teologii wyzwolenia były konieczne i wymuszone przez to, że kościół nie posiadał własnej nauki społecznej ( to nieprawda, bo posiadał i to już od czasów Leona XIII, gdy narodziła się chrześcijańska demokracja, a nawet zaczęły powstawać katolickie związki zawodowe ). Poza tym nie mam się do czego przyczepić. Astoria argumentuje sensownie, natomiast jego przeciwników ( z wyjątkiem Krzysztofa, który również posługuje się argumentami ) stać tylko na powtarzanie haseł w stylu “cała nasza cywilizacja wywodzi się z chrześcijaństwa”, “nie rozumiesz Wileńszczyzny i nie masz tu czego szukać”, albo “jak nie będzie kościoła w życiu publicznym, to będzie totalitaryzm, anarchia i róbta co chceta”. Niektórzy nie rozumieją najwyraźniej, że etyka chrześcijańska w katolickiej wersji nie jest jedynym systemem etycznym na świecie, że zasady moralne można wywodzić z innych źródeł niż Biblia i katechizm i że jeśli ktoś nie jest katolikiem, to nie znaczy, że automatycznie jest zdeprawowany ( zateizowane Czechy, Estonia, czy Szwecja są bardziej praworządne niż niejeden katolicki kraj Ameryki Łacińskiej ). Co do tego, że nasza cywilizacja została zbudowana na chrześcijaństwie, to jest to mocno przesadzona teza. Owszem, wkład chrześcijan w kulturę europejską jest bardzo duży, ale wcale nie większy niż wkład starożytnych Greków, Rzymian, czy myślicieli i naukowców Oświecenia ( w dużej części deistów, niekiedy także ateistów ). Co więcej samo chrześcijaństwo również podlegało wpływom zewnętrznym, wpływom innych religii i filozofii. Już pod koniec IV wieku nie było ono takie jak na początku i różniło się znacznie od “pierwowzoru” z I, czy II wieku. Dziś także zmienia się wraz ze światem świeckim, Sobór Watykański II był przecież dostosowaniem się kościoła do warunków zmieniającego się świata. Jeśli natomiast chodzi o sekty, to zanim obecni na forum katolicy zaczną je potępiać, warto, by dowiedzieli się, że chrześcijaństwo wykształciło się z jednej sekt powstałych w łonie judaizmu i że do połowy III wieku było bardzo źle postrzegane przez większość rzymskiego społeczeństwa. Nawet gorzej niż dzisiejsi katolicy postrzegają sekty.

  60. O.... mówi:

    popieram …

  61. jaś -pl mówi:

    Największa i najgroźniejsza sekta kościoła to sekta watykańska. Powinna być zdelegalizowana i prawnie zakazana .

  62. fsb mówi:

    Kmicic chłopie weź się lepiej za sex ,a nie ciągle się tu produkujesz.

  63. ben mówi:

    Groźne są sekty, ale neofityzm groźniejszy! 🙂

  64. Łukasz_CK mówi:

    W X wieku Rzym narzucił Królestwu Polskiemu (pod groźbą ataku zdaje się) swoją jedyną słuszną wiarę. Ruś przyjęła wiarę od Cesarstwa Bizantyjskiego, które reprezentowało Rzymską wiarę, ale na swój sposób. W ten oto prosty sposób narzucono słowianom rzymską “dyktaturę”. Jak wiemy w późniejszym czasie słowianie walczyli między sobą ze względu na religie, które wywodzą się z Rzymu (nieźle nas okantowali). Dzisiaj każdy ma rozum i wierzy w co chce (nawet w Peruna, Swarożyca, Radogosta, Jarowita czy Rugiewita).

  65. ben mówi:

    Do 68:
    Polecam M. Eliade, Historia wierzeń i idei religijnych, t. 1-3. Po lekturze wszystkich tomów dopiero wypowiedz się na ten temat. 🙂

  66. ben mówi:

    Sorki, miało być nie do 68, ale do 65! 🙂

  67. Czytelnik mówi:

    Do 65:Dzis kazdy ma rozum i wierzy w co chce piszesz,wiec wytlumacz to,przecierz z wiara nie jest tak jak z moda lub z czyms innym.Dzis kazdy ma rozum a wczesniej gdy bylo wiecej wierzacych,to znaczy oni nie mieli rozumu.

  68. Kmicic mówi:

    Wyjątkowo do ben 66;
    Całego Eliade i wielu innych podobnych przestudiowałem szczegółowo we wczesnej młodości, jak tylko się ukazały polskie wydania.Panowała wtedy bardzo rozwijająca młodzież moda na ten cały nurt z pogranicza psychologii ,filozofii, psychiatrii, socjologii, psychoanalizy i kulturoznastwa przychodzącego jako intelektualne “olśnienie” z Zachodu. No i co ? Wiedza, która nie porusza i tyle.I sporo w tym światopoglądowego lewactwa i tyle.Jeżeli jesteś na tym etapie, to trochę rozumiem Twoją agresywną postawę na tym forum. Ja zatoczyłem szeroki krąg i wróciłem z powrotem do zródeł. Taki stan się chyba nazywa nieświadomą świadomością 🙂
    ps. Ale proszę,bez obrazy, lepiej nie dyskutujmy ok.? Mam inne, bardziej produktywne i pilne zajęcia 🙂
    jeszcze drobna,żartobliwa dedykacja:

  69. o mówi:

    i prosze kmic ma na wszystko odpowiedziec wytlumaczyc bo tacy my jestesmy tempoty…

  70. ben mówi:

    Wyjątkowo do Kmicic 69:
    Nie tobie polecałem tę “trylogię”, wszak dla takiego omnibusa i znawcy problematyki wszelakiej nawet bym nie próbował czegokolwiek polecać, natomiast zechciałbyś przytoczyć mi wartościowsze opracowanie niż to Eliadego? 🙂
    Kolejna rzecz, nie ustosunkowałeś się, jak czytam, do mojej wypowiedzi z postu 53, więc traktuję te twoje pożal się Boże dygresyjki z postu 69 z lekką nutką pobłażliwości. 🙂
    I na koniec, swego czasu proponowałem ci “autoprezentację”. Podtrzymuję propozycję! Wtedy ta twoja “licytacja” ze mną w zakresie wiedzy i doświadczenia będzie miała sens. Odważysz się? 🙂

  71. Kmicic mówi:

    wyjatkowo do ben71:
    Ależ oczywiście, od całej trylogii Eliade bardziej wartościowy jest każdy z fragmentów “Życia seksualnego dzikich” Malinowskiego 🙂

  72. ben mówi:

    wyjątkowo do Kmicic 72:
    Masz chyba na myśli cenę jego rękopisu? 🙂
    A propos B. Malinowskiego:
    Pozostałych jego dzieł nie znasz? Wolisz swoje? 🙂

  73. Kmicic mówi:

    do ben :
    I na tym skończymy wyjątki 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.