39
Zdzisław Palewicz: „Mówić — to działać”

Zdobycie miana Polak Roku 2010 tłumaczę jako bycie pierwszym w tym roku wśród równych Fot. Marian Paluszkiewicz

Rozmowa z merem rejonu solecznickiego, prezesem Solecznickiego Oddziału Rejonowego ZPL, zwycięzcą XIII plebiscytu Czytelników „Kuriera Wileńskiego” — „Polak Roku 2010”.


Jaka droga prowadziła Pana do tytułu „Polak Roku 2010”?

Bardzo typowa dla polskiej inteligencji powojennej, która tu na Wileńszczyźnie się odrodziła. Pochodzę z rejonu solecznickiego, parafii Butrymańskiej, a moją wsią rodzinną są Janczuny.

W rodzinie była trójka dzieci, z której jestem najmłodszy. Rodzice całe życie pracowali bardzo ciężko, jak chyba wszyscy w tym okresie w kołchozie, czyli każda praca na roli, fermie, dla nich nie była obca. Im to najwięcej zawdzięczam, gdyż najważniejsze wartości, jakie nam — dzieciom przekazali — to pracowitość, poświęcenie. To oni przy tak trudnym dniu codziennym znaleźli czas na przekazanie rzeczy najważniejszych: wiary, patriotyzmu, zachowaniu i utrwaleniu własnej tożsamości.

A kiedy mówimy o polskości, na myśl przychodzą lata siedemdziesiąte, lata masowego zakładania szkół rosyjskich na naszym terenie. Pamiętam, jak i do naszego domu przyjeżdżali urzędnicy, agitowali, aby rodzice oddali nas do tych szkół. Siostra wtedy miała iść do klasy dziewiątej, ja natomiast tylko rozpoczynałem naukę. Ale rodzice byli stanowczy — szkoła ma być tylko polska. A przecież to była też odwaga z ich strony, narażenie się władzy.

Po ukończeniu szkoły była polonistyka.

Praktycznie tak, ale ucząc się w szkole wcale nie myślałem, że wybiorę ten kierunek studiów. Pamiętam, jak moja wspaniała nauczycielka Janina Sakson zapytała: „Na pewno pójdziesz na polonistykę?”

Wtedy odparłem: „Nie, marzę o historii”. Wybrałem się do Leningradu na ten kierunek, ale nawet nie zaniosłem dokumentów do uczelni, bo po kilku dniach pobytu w tym mieście zrozumiałem — owszem, piękne tu, ale takie to mi obce. Chcę być wśród swoich. Wróciłem do domu i wstąpiłem na polonistykę do Wileńskiego Uniwersytetu Pedagogicznego.

Nigdy nie żałowałem tej decyzji, wręcz odwrotnie. Polonistyka dla mnie dała nie tylko dyplom wyższej uczelni, ale przede wszystkim wiedzę i dumę z tego tak bogatego dorobku rodzinnego w dziedzinie literatury, językoznawstwa a tym samym naszej historii.

Przeskoczmy z lat studenckich do dnia dzisiejszego. Co to znaczy Polakowi kierować rejonem na Litwie zamieszkiwanym w większości przez Polaków?

Podczas spotkania ministra oświaty Gintarasa Steponavičiusa z władzą rejonu Fot. Marian Paluszkiewicz

Sądzę, że to bardzo dobre zjawisko, bo któż lepiej zrozumie problemy, zagadnienia ludzi zamieszkujących te tereny, jak nie ten, kto sam się stąd wywodzi. Rzeczywiście Polacy stanowią u nas większość, czyli 80 procent. Ale obok nas żyją i pracują ludzie innych narodowości. Tak było od wieków. Jesteśmy na własnej ziemi, a kiedy o tym mówię, przypominam okres, kiedy to ludzie te ziemie odzyskiwali. Właśnie wtedy każdy z nas, pretendentów, poznał i przypomniał jeszcze raz historię swej ziemi, na której pracowali nasi przodkowie. Bardzo ciężko pracowali — przy wyrębie lasów, karczowaniu pni, a potem szykowali ziemię pod uprawę. Dlatego ludzie tak mocno są przywiązani do swych skrawków, bo wiedzą, ile potu, trudu włożyli tu ich ojcowie.

Jak sam Pan ocenia swą pracę jako mera właśnie na ojczystym gruncie?

Jako wielki zaszczyt, że to ja razem ze wszystkimi wspólnie mogę coś zrobić, zbudować, udoskonalić. Traktuję to stanowisko jako zaszczytną misję, którą mnie moi ziomkowie powierzyli.

Pięknie to Pan ujął, ale przecież na co dzień są problemy i jeszcze raz problemy. Jaki Pana zdaniem problem jest najtrudniejszy w rejonie na dzień dzisiejszy?

Niewątpliwie — bezrobocie. Jest to problem nie tylko naszego rejonu, ale całej Litwy. Bo jak człowiek nie ma pracy, to nie ma bezpieczeństwa, nie ma pewności nie tylko co do swego życia, ale też życia całej rodziny.

Nasze możliwości jako samorządu w tej dziedzinie są bardzo minimalne, staramy się robić co możliwe — przynajmniej jeśli chodzi o prace dorywcze, sezonowe. Ale mówiąc o tym, jak też innych problemach przekonałem się, że jakże ważne jest po prostu człowieka wysłuchać, dodać mu otuchy, wiary. Wysłuchać człowieka — to nasz obowiązek.

Jest Pan już trzecim człowiekiem z rejonu solecznickiego, który zdobywa ten tytuł w tak prestiżowym plebiscycie Czytelników. Czy wasi ludzie są tak aktywni?

Tak bym też to tłumaczył aktywnością oraz lokalnym patriotyzmem. Jest to bardzo zdrowe zjawisko, gdyż kiedy zwycięża przedstawiciel twego rejonu, to jest to jakby i ocena działalności wszystkich, którzy tu mieszkają.

Oczywiście, jestem wdzięczny wszystkim, którzy oddali głosy na moją kandydaturę, nie zapominając o tym, że zarówno w naszym rejonie, tak i w innych jest wielu godnych tego miana. Ludzi pracujących na rzecz utrwalania polskości.
A kiedy mówię o utrwalaniu, to należy zawsze pamiętać, że nic nie spada jak przysłowiowa manna z nieba, że wszystko, co dobre, pozytywne należy promować.

Na przykład mamy bardzo ciekawe szlaki turystyczne, bo nasza ziemia miała i ma szczęście do bardzo ciekawych ludzi, którzy tu kiedyś i którzy dziś mieszkają. Musimy być przyjaźni wobec innych, nikogo nie poniżając, nikogo nie wywyższając, ale dążąc do tego, by nie być gorszymi, czyli wykształconymi, światłymi. Nawet zdobycie tego miana Polak Roku 2010 tłumaczę nie jako zwycięstwo, ale bycie pierwszym w tym roku wśród równych. Czyli to nie tylko doping do dalszej pracy, ale przede wszystkim ogromne zobowiązanie.

Od kogo Pan się dowiedział o zdobyciu tego miana i kto pierwszy złożył gratulacje?

Od naczelnego „Kuriera”, pisma, które tradycyjnie ten plebiscyt organizuje. A potem posypały się gratulacje od członków Kapituły, w której to zasiadał mój ziomek Antoni Jankowski, Polak Roku 2008 . A już tu, w rejonie, to chyba nie było człowieka, kto by mi tego zwycięstwa nie gratulował. Owszem, to cieszy, ale jak nadmieniłem powyżej, to też zobowiązuje, by zaufania ludzi nie zawieść.

Ciągle mówimy o pracy. A jak Pan wypoczywa?

Też aktywnie. Całe życie bardzo lubiłem sport. Po dziś dzień gram w siatkówkę. Na terenie naszego rejonu mamy dziesięć drużyn siatkarskich, drużyn weteranów. Organizujemy więc mecze koleżeńskie.

A w ogóle moją pasją jest krajoznawstwo. Bo kiedy tak myślę o swej ziemi, to zawsze przypominają mi się słowa Wincentego Pola: „Cudze chwalicie, swego nie znacie”. Bo przecież tu na miejscu jest tyle ciekawego, nadal niezbadanego, niezapisanego. Dlatego gdy mam czas, staram się poznać jak najwięcej historię tych ziem.  Obecnie fascynuje mnie okres powojenny. Niby nie tak odległy, ale jak się okazuje, zupełnie niezbadany, nieudokumentowany. A przecież ludzie tu mieszkali, budowali drogi, domy, po kryjomu działały kółka katechetyczne. Ludzie, którzy w tym okresie żyli — niestety powoli odchodzą. Należy więc śpieszyć — zapisać ich wspomnienia, wszystko udokumentować, aby mieć pełen obraz tego okresu. Lubię poezję, muzykę, interesuję się filozofią, religioznawstwem.

Najnowszym „dzieckiem” w rejonie jest utworzenie Uniwersytetu Trzeciego Wieku. Jak do tego doszło?

Myśl ta powstała kilka lat temu, wtedy to rozmawialiśmy o tym z Antonim Jankowskim, naówczas jeszcze dyrektorem Domu Dziecka. Bo to jest człowiek idealnie pasujący na to stanowisko. Kiedy odszedł na emeryturę, można było tę ideę wcielać w życie. Na pierwsze spotkanie przyszło ponad 70 osób — osób wykształconych, mądrych, nie tylko wiedzą zdobytą, ale latami doświadczonych. Słowem tacy ludzie — to złoty fundusz naszego rejonu. Tyle mają do powiedzenia, do przekazania. A przecież w wielu przypadkach czasami niemającymi już komu tej wiedzy przekazać, siedzą w czterech ścianach swych mieszkań, zapomniani przez innych. Dlatego tak ważne jest, by o nich pamiętać.

Zresztą najważniejsze w naszej pracy to zorganizowanie społeczeństwa, żeby ludzie sami chcieli coś zrobić, żeby nie byli obojętni. Aby działały kluby młodzieżowe, bazy sportowe, a dla seniorów Uniwersytet Trzeciego Wieku.

Słowem, działać, żeby za każdym słowem stał czyn, a nie narzekanie, nie biadolenie. I nie stawianie siebie na niższym od innych szczeblu. Musimy uświadomić sobie na zawsze — nasza sytuacja jest w naszych rękach i dlatego trzeba korzystać z każdej szansy nauki, jaką daje nam życie.

Rozmawiała Helena Gładkowska

39 odpowiedzi to Zdzisław Palewicz: „Mówić — to działać”

  1. Kmicic mówi:

    Słowa Polaka Roku 2010 warto by wzięli sobie do serca nasi internauci “Słowem, działać, żeby za każdym słowem stał czyn..”

  2. Gratulacje mówi:

    No dlaczego pan Palewicz jest taki skromny. I mówi o sporcie jako jedynej pasji. Ja skád nikád wiem, æe pan Zdzisław bardzo lubi spiewać “Czerwone maki” dla lokalnych mniejszości narodowych. kiedy powtórka panie Zdzisławie 😉

  3. józef III mówi:

    Ad multos Annos – Panie Zdzisławie !

    PS. Pan Palewicz pisze także ; wiersze !

  4. swój chłop mówi:

    Takich Ludzi ten kraj ( Polska) potrzebuję, daj nam ich Boże

  5. ben mówi:

    “Słowem, działać, żeby za każdym słowem stał czyn, a nie narzekanie, nie biadolenie”.
    Z tego, co pamiętam, pisałem o tym wielokrotnie tu, na forum.
    Co ciekawsze, sporo osób wtedy skoczyło mi do gardła. 🙂
    Ciekawe…
    Czyżby niektórzy liderzy AWPL czytali jednak moje posty?
    No, no..

  6. Czesław57 mówi:

    Ad 6
    O tym co pisałeś (razem z KLS) na ty forum, to Ci pomogę przypomnieć:
    http://kurierwilenski.lt/2011/01/05/zdzislaw-palewicz-%e2%80%94-%e2%80%9epolak-roku-2010%e2%80%9d/.
    Krótką masz pamiec…

  7. ben mówi:

    I znowu kłopoty ze zrozumieniem czytanego tekstu? A może zdenerwowałeś się, że akurat byłeś (i jesteś)tym skaczącym mi do gardła? 🙂
    Nie podoba ci się, że polityk AWPL przemawia moimi słowami”?
    Jak widzisz, czas na twoje “manify” się chyba skończył. 🙂

  8. ben mówi:

    Uzupełnienie postu 8:
    Proszę, zacytuj mnie, Czesławie, skoro mam taką krótką pamięć. 🙂

  9. Kmicic mówi:

    Czesław 57;
    Szkoda czasu 🙂
    Pozdrawiam

  10. Czesław57 mówi:

    “kiedy mówimy o polskości, na myśl przychodzą lata siedemdziesiąte, lata masowego zakładania szkół rosyjskich na naszym terenie. Pamiętam, jak i do naszego domu przyjeżdżali urzędnicy, agitowali, aby rodzice oddali nas do tych szkół. Siostra wtedy miała iść do klasy dziewiątej, ja natomiast tylko rozpoczynałem naukę. Ale rodzice byli stanowczy — szkoła ma być tylko polska. A przecież to była też odwaga z ich strony, narażenie się władzy.”
    Przekładając tr słowa na dzień dzisiejszy – zapisanie dziecka do polskiej szkoły to taki sam akt odwagi co wówczas – zmienił się jedynie podmiot represyjny. Wierzę, że dzięki tskim ludziom jsk Zdzisław Palewicz, a jest ich coraz więcej – młodych, wykształconych, przedsiębiorczych – polskość na Wileńszczyźnie będzie się rozwijała.

  11. ZAGŁOBA mówi:

    MIAŁEM OKAZJĘ WIDZIEĆ DZIAŁANIA PANA PALEWICZA, TO DOBRY SAMORZĄDOWIEC, PROFESJONALISTA, SAMORZĄDY TAKICH LUDZI POTRZEBUJĄ A AWPL JAK WIDAĆ ICH MA.

  12. Zagłoba mówi:

    Mógłby jeszcze ben doradzić liderom AWPL, żeby oddychając, wciągali powietrze do płuc.

    A potem mógłby wielokrotnie chwalić się na forum, że politycy AWPL słuchają jego cennych rad. Czyli on ben ma zawsze rację.

  13. Czesław57 mówi:

    ad 14
    Dobre 🙂

  14. Połaniec mówi:

    Myślę, że Zdzisławowi ten tytuł należał się od dawna. On nosił go jak każdy żołnierz buławę marszałkowską.Gratulacje raz jeszcze!!!

  15. ben mówi:

    Do Czesław57:
    Chyba kochanieńki siebie cytujesz, bo na pewno nie mnie! 🙂
    Zresztą jak widz,ę potwierdzasz, że to, co piszesz, jest “dobre”. Post 14.:)

  16. ben mówi:

    Do Zagłoba13:
    Po co?
    Wszak ty to lepiej zrobisz ode mnie, prawda? 🙂

  17. ben mówi:

    Do Kmicic:
    Wszak czekałeś na to, że się odezwę. Tęskniłeś? 🙂

  18. ben mówi:

    Jako “polonista” pan Palewicz powinien autoryzując swoją wypowiedź, powinien nieco bardziej zadbać o jej stronę stylistyczno-językową.
    Przy okazji mógłby też zerknąć na stronę AWPL i popracować nad programem również od tej strony. Choćby przez szacunek dla czytelników. I nie ma tu żadnej złośliwości z mojej strony, a jedynie stwierdzenie faktu.
    Pozdrawiam pana Palewicza! 🙂

  19. maur mówi:

    Gratuluję laureatowi.Nic dodać. 🙂

  20. dodam mówi:

    do józef III: Pan Zdzisław nie tyle pisze wiersze, co je RECYTUJE! I to bardzo udanie zresztą 🙂

  21. Gratulacje mówi:

    Nie recytuje, a śpiewa 😀

  22. Jan Bożyczko mówi:

    Uwaga do Pana bena, niniejszy tekst skierowany jest do czytelników Wileńszczyzny o ludziach z Wileńszczyzny.Napisany ichnim językiem zrozumiałym dla nas którzy są stamtąd.Dlatego odpowiem ci językiem stadionowym-kibic z dala sie nie wpier**la.Pisz sobie o swoich pseudo-koroniarskich mądrościach np.na blogu.

  23. dodam mówi:

    do Gratulacje: Wiersze- recytuje, pieśni- śpiewa 😉

  24. Zagłoba mówi:

    ben 17

    Gdzież nam maluczkim do takiego giganta…
    Jesteś mistrzem pokrętnych wypowiedzi, a twoja skromność (vide posty 6,8) wprost poraża.

  25. Barbara mówi:

    Panie Zdzisławie, gratulacje!

  26. ben mówi:

    Do Zagłoba:
    Nie wiem, dlaczego mnie kochasz, ale ja cię w takim razie kocham za to samo! 🙂

  27. Czesław57 mówi:

    ad 27
    To, że kochasz inaczej, nie znaczy, że się musisz tym chwalić na forum 🙂
    Jeśliś już taki kochliwy, weź sobie lepiej do serca radę Jana Bożyczko…

  28. ben mówi:

    Do 28:
    Chciałeś być dowcipny i wyszło ci jak zawsze. 🙂

  29. Zagłoba mówi:

    Do ben:
    Powiadają, że miłość jest ślepa…

  30. ben mówi:

    Do Zagłoba:
    To masz Pan pecha! 🙂

  31. Zagłoba mówi:

    Niezupełnie. Na chrzcie dali mi na drugie Szczęściarz.

    A poza tym nie wierzę w pecha, czarne koty, horoskopy i strategiczne partnerstwo PL – LT w wersji lietuviskiej.

  32. Jarosław mówi:

    a czy na Kowieńszczyżnie są jeszcze Polacy?

  33. Jarosław mówi:

    ?

  34. Jarosław mówi:

    a na Kowieńczyżnie są jeszcze Polacy?

  35. ben mówi:

    Do Zagłoba?
    Agnostyk? 🙂

  36. O.... mówi:

    i co i nic…

  37. Kmicic mówi:

    Do Jarosław35:
    Jest kilka oddziałow ZPL, szkółki niedzielne i wielka chęć do powrotu do narodowych korzeni:
    Arwid,30,2011
    w Malatach też są Polacy , pozostali Polacy co sie oparli przed wojną litwinizacji stanowią 10%, a przed wojną liczyli ok 80%! wiec faktycznie gdyby przeswietlic pochodzenie ludności w rejonie Malackim oj, to nie było by 10% Polaków, brawo, że i dla nas Malat, daliscie 1 raz kandydatów polskich:)
    Sam sie dowiedziałem ,że moi dziadkowie z obu stron to Polacy, więc jak ja mogę być Litwinem? to chore
    Teresa Jablonskaite ( Jabłońska ),
    na rejon kowieński, janowski i kiejdański, wiłkomierski , też by się przydało dać listy AWPL, tu też są Polacy jak np.Ja, a propaganda litewska mówi,że ok. 1.7% jest tylko, to kłamstwo! jest nas wiecej:P
    Saulius Ranećka ( Raneczka),
    U nas w rejonie Janowskim przydała by się chociaż jedna msza po polsku, władze milczą a my dalej mamy politykę przedwojennej Litwy i wynaradawiania, pozostało nas 2-3% przyznawających się do polskości, ale faktycznie to więcej nas by było, żeby pozwolono nam w Janowie (Jonava) otworzyć szkołę podstawową i średnią z polskim językiem i dać 1 mszę w niedziele po polsku, proszę uzwględnijcie to

    Anna, Styczeń 30, 2011 at 15:41 –
    To skandal, żeby do dzisiaj w rejonie kowieńskim,janowskim,wiłkomierskim,kiejdańskim,poniewieskim a nawet Mariampolskim nie było żadnej szkoły polskiej, jak ma tu się utrzymać polskość, skoro nawet nie dajecie nam Litwiny nawet mszy?! Wy w polskim Puńsku wszystko macie i w Sejnach i nawet w Suwałkach: Czas na chociaż otworzenie jednej szkoły polskiej podstawowej na Kowieńszczyznie + średnia.Nie zapominajcie, że tylko na Wileńszczyżnie są Polacy, to nie jest prawda, tylko że my pod Kownem żyjący od wiekow nie mamy od 100 lat szkół polskich, totalana lituanizacja już 200 tys Polaków zlitwinizowano,cud, że uchowało się nas 5 tys.choć faktycznie może nas być więcej. Ogromna prośba do AWPL, dajcie nam możliwość do głosowania na Polaków, wtedy zawsze by jaki wywalczyl z bólem serca to mówię, chociaż msze po polsku, widać teraz, że Litwa zachowuje się jak dziki kraj bez kultury, nie daje nawet ludziom mszy polskich, a nie wspomnę o szkołach.Litwini! poruszyliście ważną kwestię: zaczynając nagonkę na wileńskie szkoły rozpoczęliście z Nami wojnę,przegracie ją!
    My Kowieńczucy jestesmy z wami ,Jestesmy Polakami.

  38. Parafianka mówi:

    Gratulacje p.Zdzisławowi Palewiczowi!, ale ja chciałabym się zapytac, co ZPL i osobiście pan Prezes robi w temacie budowy polskiego kościoła w Solecznikach

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.