2
Śnieżna zima cieszy amatorów sportów zimowych

Uprawianie sportów zimowych zyskuje coraz większą popularność Fot. Marian Paluszkiewicz

W tym czasie, gdy jedni pragną zapaść w śpiączkę zimową, drudzy śpieszą korzystać ze wszystkich możliwych rozrywek, w których można uczestniczyć tylko podczas mroźniej pory roku. Hojna w śnieg zima ucieszyła w tym roku miłośników sportów zimowych. Jak udało się wyjaśnić „Kurierowi”, z każdym sezonem na Litwie takich wielbicieli jest coraz więcej.

Koniec stycznia, niedziela. Wilno, Antokol, aleja Saulėtekio. Południe. Kilkadziesiąt mężczyzn, kobiet i dzieci na nartach dążą do lasu, w którym początek bierze kilkunastukilometrowy szlak narciarski. W taki sposób zaczyna się tradycyjna, już dziewiąta w tym sezonie, masowa wyprawa narciarska „Snaigė”.

Algimantas Jucevičius, prezes Litewskiego Związku Podróżników (LZP) i inicjator takich wypraw od 1962 roku, twierdzi, że w tym roku uczestników jest szczególnie dużo.

— W ubiegłorocznym sezonie odbyła się 21. wyprawa. Od grudnia aż do kwietnia w wyprawach wzięła udział 13 141 osoba. I to tylko w Wilnie, a przecież organizujemy takie przedsięwzięcia w całej Litwie! W tym roku odbyło się jeszcze tylko 9 wypraw „Snaigė”, a już naliczyliśmy ponad 7 tys. uczestników. Więc przypuszczam, że do końca sezonu ich liczba przekroczy ubiegłoroczny rekord — mówi Jucevičius. Dodaje on, że tegoroczna zima stworzyła wyjątkowo dobre warunki dla wypraw narciarskich, w których mogą brać udział zarówno dzieci, jak i dorośli:

— Najstarszy uczestnik ostatniej wyprawy ma 82 lata, a najmłodszy zaledwie 4!

Wyprawy „Snaigė” są bezpłatne — może w nich uczestniczyć każdy, kto ma chęć aktywnie i dobrze spędzić czas na świeżym powietrzu. Jeżeli osoba chce wziąć udział, jednak nie ma własnego sprzętu narciarskiego, organizatorzy pożyczą dla niej kijki do Nordic Walking, z którymi będzie mogła wygodnie zrobić przechadzkę po oznaczonym szlaku.

— Naszą dewizą jest „nie śpieszyć i jak najdłużej być na świeżym powietrzu”. Mamy piękną zimę i trzeba z tego skorzystać. Oczywiście, narciarski sport jest dosyć drogi — najnowszy europejski sprzęt może kosztować kilkaset litów i nawet więcej. Lecz można kupić sprzęt używany. Sam kupiłem używane narty tylko za 40 litów, które służą mi już czwarty rok. Więc sprawa tkwi nie w możliwościach finansowych, ale w chęci bycia aktywnym i zdrowym człowiekiem.

Młodzież coraz częściej wybiera snowboardy zamiast nart Fot. Marian Paluszkiewicz

Następna wyprawa „Snaigė” odbędzie się w niedzielę, 6 lutego, w wileńskim parku Zakrecie (Vingis). Wszyscy chętni zbierają się przy estradzie — od godziny 11 będą na nich czekały trasy o długości 3; 4,5; 9 i 12 kilometrów. Więcej informacji o byłych i planowanych wyprawach na stronie internetowej www.snaige.lt.

Początek lutego. Czwartek, tydzień pracy powoli dobiega końca. Najwyższy szczyt stolicy Litwy — wzgórze Lipówki. Godzina 15.10. Jeszcze przed dwudziestu minutami zaśnieżone i wietrzne wzgórze świeciło pustkami. W ciągu zaledwie kilkunastu minut zebrało się tutaj sporo ludzi, którzy przynieśli ze sobą narty lub deski snowboardowe. Pierwsi wybrali trasę i już zjeżdżają w dół, pozostali czekają na swoją kolej. Amatorów sportów zimowych wciąż przybywa…

Vaclovas Romualdas Glazauskas, kierownik kompleksu atrakcji zimowych „Žiemos trasa”, stwierdził, że w tę zimę wzgórze Lipówki doczekało się o wiele więcej zwolenników aktywnego wypoczynku niż w roku ubiegłym:

— Trudno byłoby wskazać dokładną liczbę naszych klientów, lecz mogę powiedzieć, że ich jest coraz więcej. W dni pracy trasy narciarskie są czynne od godziny 15. Wtedy na parkingu bywa około 80-100 samochodów. W weekendy, gdy trasy są czynne w ciągu całego dnia, samochodów na placu bywa 2-3 razy więcej.

Glazauskas zaznaczył, że wśród klientów tego kompleksu atrakcji zimowych bywa sporo obcokrajowców, między innymi — również goście z Polski.

— Oczywiście, nie wolno porównywać naszej skromnej Lipówki do Tatr — tam przecież są inwestowane całkiem inne  pieniądze. Jednak polscy sąsiedzi zachwycają się swoistym i pięknym widokiem z wileńskiego wzgórza, a trasy narciarskie też robią na nich wrażenie — mówi nasz rozmówca. Zaznacza on też, że od tego roku amatorzy narciarstwa i snowboardingu mogą korzystać z ośmiu oświetlonych szlaków narciarskich o różnej trudności — w  ubiegłym sezonie były tylko trzy.

Jednak Glazauskas stwierdza też, że mimo wzrostu popularności Lipówki, dochody kompleksu się nie zwiększyły:

— Po prostu w tym roku o wiele więcej ludzi przybywa z własnym sprzętem. To zmniejszyło nam dochody z wynajmu, więc nie są one o wiele większe niż w ubiegłą zimę.

Nieco inaczej wygląda sytuacja w Birsztanach. Pracownik Służby Dozoru tego miasta Rimantas Kozikas powiedział, że w tym roku birsztańskie trasy narciarskie doczekały się zwiedzających mniej niż zwykle:

Najwięcej narciarzy na Lipówce bywa w weekendy Fot. Marian Paluszkiewicz

— Przed świętami zimowymi szlaki były prawie puste z powodu zamieci. Po Nowym Roku sytuacja zaczęła polepszać się. Ostatnio w dni powszednie sprzedajemy średnio po 500 biletów. W ciągu weekendów więcej — po 1 500. Więcej ludzi wybiera trudniejszą 160-metrową trasę. Zauważyliśmy też, że w tym roku jest o wiele więcej snowboardzistów niż w ubiegłym. Starsze pokolenie zwykle woli narty, a młodzież ostatnio bardziej polubiła jazdę na jednej desce.

Tendencję wzrastającej popularności snowboardów potwierdził Linas Samaška, dyrektor spółki „Robinzonada”, która handluje sprzętem sportowym i organizuje atrakcje turystyczne. Klienci w tym sezonie w ogóle nabywają więcej niż zwykle sprzętu do sportów zimowych.

— W tym roku mamy wyjątkowo śnieżną zimę, więc zwiększył się popyt na narty, snowboardy oraz potrzebne dodatki do uprawiania sportów zimowych. Prawda, nadal odczuwamy, że ludzie oszczędzają — rzadko bywa wybierany najdroższy sprzęt, otrzymujemy też wiele zamówień na wynajmy.

Jednak Samaška zaznaczył, że mimo oszczędzania nie brakuje takich amatorów „białego szaleństwa”, którzy wybierają się na narty za granicę. Nasz rozmówca nie zdradził tajemnicy, ile takich podróży w tym sezonie już zorganizowała jego firma. Lecz stwierdził, że największą popularnością cieszą się wyjazdy typu sportowego do Austrii i Włoch oraz atrakcje jazdy na skuterach śnieżnych. A więc uprawianie sportów zimowych może być bardzo drogą przyjemnością.

Niewielu amatorów „motoryzowanych” atrakcji śnieżnych może sobie pozwolić nabyć skutery śnieżne, więc o wiele częściej korzystają z oferty ich wynajmu.

— Okres szczytowy sprzedaży skuterów śnieżnych przypada na rok 1997.  Teraz bardziej popularne są quady — powiedziała Rita Zinkevičienė, manager spółki „Bivakas”, od lat zajmującej się sprzedażą i wynajmem techniki i sprzętu sportowego. — Jedną z głównych przyczyn malejącej popularności skuterów śnieżnych jest zmiana klimatu — zimy nie są już tak śnieżne jak kiedyś. Tegoroczna zima jest wyjątkowa, lecz to nie podziałało na ogólne tendencje. Obawiam się, że one się zmienią, gdyż coraz większy popyt teraz mają czterokołowce — są one bardziej uniwersalne, gdyż jeździć nimi można zarówno zimą, jak też latem. Obecnie tylko niektórzy entuzjaści pozwalają sobie nabyć skutery śnieżne za kilkanaście lub kilkadziesiąt tysięcy litów. Coraz więcej klientów zgłasza się do nas z sąsiedniej Białorusi.

2 odpowiedzi to Śnieżna zima cieszy amatorów sportów zimowych

  1. Lady Chapel mówi:

    Ja preferuje narciarstwo wysokogorskie – zainteresowanym polecam
    http://www.berghauscup.pl/?s=kalendarz

  2. Lady Chapel mówi:

    A to regulamin – http://www.berghauscup.pl/regulamin.pdf
    Ciekawostka na Litwie bedzie sam sprzet – narty z fokami, itp.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.