147
Grybauskaitė litewskim łącznikiem białoruskiego dyktatora?

image-23857

Prezydent Dalia Grybauskaitė jest uważana na salonach politycznych UE za najbardziej zagorzałą adoratorkę białoruskiego dyktatora Fotomontaż Marian Paluszkiewicz

Rozczarowanie i zarazem oburzenie wywołuje wśród białoruskiej opozycji postawa litewskiej prezydent Dali Grybauskaitė wobec sytuacji w tym kraju po 19 grudnia oraz wyraźne popieranie na arenie międzynarodowej białoruskiego dyktatora.

Liderzy białoruskiej opozycji, którą litewska prezydent marnie ocenia, mają nadzieję, że stanowisko Grybauskaitė jest jej osobistą pozycją, nie zaś kierunkiem litewskiej polityki zagranicznej wobec Białorusi.

„Mówimy przede wszystkim o tym, że to sprawa określenia się narodów. Narody muszą decydować o tym, jakiej chcą władzy. My, Zachód, możemy pomóc każdemu narodowi dojrzeć, okrzepnąć, jednak nie możemy dyktować każdemu narodowi konkretnie, jaki system powinien sobie wybrać. Dotyczy to Egiptu, ale też Białorusi” — Dalia Grybauskaitė wyraziła swoje stanowisko w Monachium 4-6 lutego na 47. dorocznej międzynarodowej konferencji ds. bezpieczeństwa.

„Sądzę, że jest to jej (Grybauskaitė) wyraźne stanowisko, które ona niejednokrotnie już wyrażała. Trudno ocenić, czy również takiego zdania jest koalicja rządząca i premier. Na razie możemy mówić wyłącznie o stanowisku litewskiej prezydent” — skomentował słowa Grybauskaitė jeden z liderów białoruskiej opozycji Aliaksandar Milinkiewicz, lider Ruchu „Za wolność!”.

Z kolei białoruskie media opozycyjne były bardziej krytyczne wobec słów Grybauskaitė i zarzucają jej uległość wobec litewskich oligarchów, którzy to — zdaniem białoruskich niezależnych mediów — głównie formują politykę zagraniczną Litwy wobec Białorusi, o czym zresztą jako pierwszy napisał „Kurier Wileński” jeszcze na początku stycznia.

Jak już wcześniej pisaliśmy, na kształtowanie litewsko-białoruskich relacji politycznych ogromny wpływ ma rozwój współpracy gospodarczej dwóch krajów. Dziennikarka portalu Charter97.org Tatiana Kalinina, w jednym ze swoich komentarzy zauważa, że jedną z osób, które mają największy wpływ na litewską politykę, jest współwłaściciel koncernu chemicznego Alchema i szef konfederacji przedsiębiorców Bronislovas Lubys. Według Kalininej, chce on pogłębić współpracę z białoruskim zakładem chemicznym „Grodno-Azot”, do czego potrzebne są dobre stosunki między państwami. W skład koncernu Alchema wchodzi także przedsiębiorstwo KLASCO zajmujące się ekspedycją białoruskich towarów drogą morską. Warto też zaznaczyć, że białoruskie źródła niedwuznacznie zauważają, że „Grodno-Azot” może być sprywatyzowany już w najbliższym czasie, zaś jednym z ewentualnych kupców może być litewski oligarcha.

Zdaniem Kalininej, litewskie władze po cichu popierają Łukaszenkę też dlatego, że uważają duży odłam białoruskiej opozycji za nacjonalistów, którzy po dojściu do władzy mogą rozbudzić spór nt. historii Wielkiego Księstwa Litewskiego, w której rola Białorusinów jest ich zdaniem konsekwentnie pomijana.

Ten „lokalny” protekcjonizm litewskiej prezydent byłby niczym groźnym dla rozwoju demokracji w regionie, ale jak zauważają białoruskie media oraz liderzy opozycji, stanowisko Grybauskaitė można też traktować jako próbę „rozmiękczenia stanowiska Europy wobec Białorusi”. Białoruska opozycja oczekuje tymczasem od UE właśnie zaostrzenia stanowiska wobec reżimu Łukaszenki, nie zaś jego złagodzenia. Takie właśnie stanowisko ogłosili przebywający w połowie stycznia w Wilnie i Warszawie przedstawiciele białoruskiej opozycji.

Ostatnio potwierdził takie stanowisko też pierwszy prezydent niezależnej Białorusi Stanisław Szuszkiewicz, który w wywiadzie dla francuskiego „Journal Europa” potwierdził oczekiwania opozycji, żeby reakcja Europy wobec dyktatury była bardziej stanowcza.

„Dyktator uznaje wyłącznie język siły, toteż wierzę, że Europa powinna znaleźć możliwość zacząć rozmawiać w tym języku. Biorąc pod uwagę, że 50 proc. białoruskiego eksportu trafia na europejski rynek, zaś prawie wszystkie zakłady eksportujące są w ręku państwa, to groźbą, że dostawy do Europy zostaną zawieszone, mamy okazję wywierać duży wpływ. Mam nadzieję, że Europa pójdzie w ślady USA, które wobec Łukaszenki wprowadziły bardziej rygorystyczne sankcje” — powiedział Stanisław Szuszkiewicz w wywiadzie dla „Journal Europa”.

Stanowisko Szuszkiewicza, jak też stanowisko większości białoruskiej opozycji jest nie do przyjęcia dla litewskiej prezydent, która sprzeciwia się wprowadzeniu sankcji gospodarczych wobec Białorusi, ale też przekonuje do tego liderów krajów UE.

Jak udało się nam ustalić, wbrew opinii Milinkiewicza, ale też innych przedstawicieli białoruskiej opozycji, stanowisko Grybauskaitė nie jest jej prywatną opinią, lecz kierunkiem polityki zagranicznej Litwy konsekwentnie realizowanym przez rząd, w szczególności ministra spraw zagranicznych Audroniusa Ažubalisa, który od nowego roku pełni też funkcję przewodniczącego Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (EBWE). Potwierdza to w rozmowie z „Kurierem” poseł Justinas Karosas, wiceprzewodniczący sejmowego Komitetu Spraw Zagranicznych oraz przewodniczący grupy parlamentarnej do współpracy z Białorusią.

— Sądzę, że stanowisko rządu wobec Białorusi jest spójne ze stanowiskiem prezydent Dali Grybauskaitė, o czym też minister Ažubalis mówił podczas naszej ostatniej wizyty w Moskwie — mówi nam poseł Karosas. Przekonuje też, że sankcje gospodarcze oraz ograniczenie kontaktów z reżimem Łukaszenki nie mogą być akceptowane, ponieważ nie sprawdziły się w przeszłości, więc nie ma pewności, że sprawdzą się w przyszłości.

— Z sąsiadami trzeba zawsze rozmawiać — mówi poseł. Przyznaje jednak, że wcześniejsze sankcje w rzeczywistości swojej odbiegały od ustaleń protokólarnych.

— Musimy przyznać, że było to oszukiwanie samych siebie, bo kontakty te z władzami Białorusi zawsze były, często w postaci różnych dziwnych inicjatyw, jak chociażby międzyparlamentarnych zawodów sportowych — mówi poseł przyznając, że wcześniejsze twarde stanowisko UE wobec Białorusi było fikcją.

W ciągu ostatnich dwóch lat litewsko-białoruskie relacje z płaszczyzny nieoficjalnej i na wpół oficjalnej, przeszły na płaszczyznę relacji rangi państwowej. Kontakty te nasiliły się po pierwszej wizycie w UE, czyli na Litwie, białoruskiego dyktatora we wrześniu 2009 roku. Tymczasem w ubiegłym roku, niedługo przed wyborami, Dalia Grybauskaitė spotkała się z Łukaszenką w Mińsku. Białoruś odwiedził również litewski premier Andrius Kubilius. Podczas tych wizyt dyskutowano o współpracy gospodarczej w dziedzinach energetyki oraz transportu. Według relacji zagranicznych mediów, Grybauskaitė na jednym ze spotkań z ambasadorami krajów UE, miała powiedzieć na zamkniętym spotkaniu, że Łukaszenka jest jedynym gwarantem stabilności i niezależności Białorusi.

147 odpowiedzi to Grybauskaitė litewskim łącznikiem białoruskiego dyktatora?

  1. WAWA mówi:

    Litwini w WKL znaczyl przede wszytskim Slowianina, a nie Balta. Uwazam, iz wrazliwosc Bialorusinow odnosnie kradziezy ich historii jest jak najbardziej zasadna. Przeciez to wlasnie terytorium dzisiejszej Bialorusi bylo rdzeniem Wielkiego Księstwa Litewskiego.

  2. pieszy mówi:

    Mnie nie jest w ogole do przyjecia uzywanie slowa „dyktator”. Brednie i tyle.

  3. Lwowski mówi:

    warto czasem popierać Kaszanę, jak to mówili Amerykanie „swojego sk…..na”, bo można mieć gorszych nacjonalistów na karku! A tak klin, klina, klinem pogania.

  4. tomasz mówi:

    Pieszy ma rację. „Umiłowany władca”, „Koryfeusz nauk” są znacznie bardziej adekwatnymi określeniami.

  5. czytelnik mówi:

    bardzo komus zaležy na zamencie w tym regionie,ježeli zacznie się na Bialorusi to Litwa nie ucieknie z tego,ludzie wybrali go niech mają,nawet žycie nie gorsze jak w UE.

  6. zozen mówi:

    „Słońce Polesia”, „Ojciec Narodu”, „Drogi Przywódca”, „Wielki Wódz Wieczny Prezydent” – trochę tego jest.

  7. tomasz mówi:

    do zozen: I wszystko pasuje.

  8. zozen mówi:

    Jak widać zarówno nasz rząd, jak i pani prezydent działają na zlecenie oligarchów. Wspomniany był Lubys, ale są jeszcze właściciele dużych firm budowlanych i sieci handlowych (Maxima, Senukai).

  9. pieszy mówi:

    do zozen: Na zlecenie sieci handlowych to my mamy takie sympatyczne ceny na produkty, w tych ze sieciach handlowych.

  10. zozen mówi:

    mamy takie ceny bo muszą zebrać kasę, żeby zapłacić baćce żeby wejść na białoruski rynek.

  11. Czesław57 mówi:

    Z punktu widzenia Polski i Polaków z Wileńszczyzny i Grodzieńszczyzny najlepszym rozwiązaniem (w aktualnych realiach) byłaby całkowita unifkacja Lituvi i Białorusi w jeden organizm państwowy. To tak, jakby historia zatoczyła wielkie koło…

  12. robert mówi:

    Ciekawe czy te dwa ( no może trzy ) bataliony lietuvskiego wojska wezmą udział we wspólnych białorusko – rosyjsko manewrach dotyczących tłumienia polskiego powstania na kresach. Kolejna edycja pewnie będzie wkrótce.

  13. Siwy mówi:

    pieszy, Luty 10, 2011 at 17:52 –

    „Mnie nie jest w ogole do przyjecia uzywanie slowa „dyktator”. Brednie i tyle.”

    Zgadzam się! Dlaczego ten biedny Łukaszenka jest JEDYNYM dyktatorem na świecie? Dlaczego nie mówi sie że np. w Chinach,Rosji,Arabii Saudyjskiej albo w Egipcie rządzi „dyktator”?
    Zresztą, jaka jest różnica między „dyktatorem” a „niedyktatorem”? Ja np. żyję w kraju rzekomo demokratycznym,jakaś tam partia wygrała wybory i rządzi MNĄ.Ja na nią nie głosowałem,ona rządzi MNĄ bez mojej zgody,czyli dyktatorsko.Żyję w kraju demokratycznej dyktatury,dyktatury większości nad mniejszością.Jaka to dla mnie różnica czy rządzi mną dyktator zwykły lub demokratyczny?Dyktator to dyktator!

  14. Zagłoba mówi:

    W artykule zacytowano wypowiedź posła Karosasa, wiceprzewodniczącego sejmowego Komitetu Spraw Zagranicznych.

    Nie tak dawno ten facet wyganiał do Polski tych Polaków z Wileńszczyzny, którzy jego zdaniem nie dość skutecznie integrują się (czytaj: lituanizują) w życie polityczne i kulturalne Litwy. Bo przecież ruch jest wolny. Taki pajac na eksponowanym stanowisku w parlamencie kraju członkowskiego Unii Europejskiej, może być chyba tylko w LT.

  15. pieszy mówi:

    do Siwy: No wiec dlaczego „dyktator”?
    Jak wspomniales w Egipcie tez rzadzil dyktator i to w dodatku 30 lat i nikomu to nie przeszkadzalo, i nikt o nim tak nie mowil. A raz nie przeszkadzalo, znaczy komus bylo wygodnie, ze on rzadzil. Chyba domyslasz sie komu? No a w Bialorusi jest odwrotnie. Tzw „dyktator” jest komus niewygodny, z tych lub innych przyczyn. Chyba tez domyslasz sie komu? No i taka, wedlug mnie jest roznica miedzy dyktatorem i niedyktatorem.

  16. robert mówi:

    No generalnie różnica pomiędzy dyktatorem a nie dyktatorem polega na tym że tego ostatniego mozna swobodnie krytykować a nawet raz na jakiś czas ( np. co 4 lata ) wymienić go za pomocą wyborczej kartki. A że dyktatorzy dzielą się na tych „dobrych” popieranych przez zachód dla własnych interesów i tych „niedobrych” nie popieranych także dla interesów to też prawda. Ktoś chyba Adam pisał już zresztą o naszych sukinsynach.

  17. Siwy mówi:

    Pieszy:
    Idżmy dalej.Czy np.Lietuva rządzona przez Grzybowską to państwo dyktatorskie? Z punktu widzenia Polaków z Wileńszczyzny TAK! Oni,jak czytam, w większości głosowali na AWPL,niestety ta partia nie wygrała wyborów.A więc Polacy Wileńszczyzny są poddani DYK-TA-TU-RZE!Wniosek: w każdej „demokracji” jest część obywateli poddanych zawsze dyktatorskiej opresji.I nikt im nie wmówi że żyją w WOLNYM kraju,że mają cieszyć się z demokracji bo oni czują sznur dyktatury na swojej szyi.Więc niech mi nikt nie ****** że jest jakaś różnica między dyktaturą a NIEdyktaturą! Ja np.od 1989 żyję w DYKTATURZE bo partia na którą głosuję NIGDY nie wygrała wyborów.Wszystko,niestety, zależy od punktu siedzenia.Nie ma dyktatury i nie-dyktatury,jest po prostu WŁADZA.

  18. pieszy mówi:

    Tak rozumujac, to w kazdym krazu znajdzie sie taka grupa wyborcow, wedlug ktorej prezydent bedzie dyktatorem. Moim zdanie wazniejsze jest to jak jest ustosunkowany dyktator do wyborcow i to jak na Bialorusi, na Litwie, w tym do mniejszosci narodowych. Jezeli ludzie sa zadowoleni z takiego dyktatora, to licho z nim. Niech go tak nazywaja, szczegolnie takie glosy sie rozdaja zza granicy, od zwolennikow-marionetek jego usuniecia.

  19. aqwerrt mówi:

    В Литве опасаются, что Беларусь вернет себе Вильнюс

    http://ale.by/news/v-litve-opasayutsya-chto-belarus-vernet-sebe-vilnyus

  20. robert mówi:

    Siwy w takim wypadku każda władza to dyktatura bo zawsze znajdzie się jakaś mniejszość niezadowolona z aktualnej władzy. Brak władzy to anarchia, anarchia zaś w naszych warunkach to zaproszenie do rozbiorów. Potem znów jest władza tyle ze obca. Myślę że nie o to ci chodzi ?

  21. czarek mówi:

    Uwarzam za sluszne podejscie Pani Prezydent do sprawy .W momecie gdy Unia Europejska nie jest w stanie podjac wspolnej postawy wobec Bialorusi postawa Pani Prezydent jest pragmatyczna . Litwa nie powinna brac na siebie roli „mentora „.Sa inni bardziej odpowiedni do tej roli .

  22. jerzy mówi:

    do pieszy:jezeli spojrzec objetywniej,to „zamaszki”dyktatorskie u Lukaszenki sa.Oczywiscie nie mozna go porownywac do takich wybitnych jak Stalin,Hitler ,Husein czy Pinoczet jak nie mozna porownywac okonia do rekina.Ale masz racje ,ze dyktatorem okrzykuje sie,lub przemilcza czasem na zamowienie.Jak np.Pilsudski byl faktycznie dyktatorem,chociaz wiekszosc tu piszacych woli o tym milczec.Hipokryzja rzadzi swiatem.

  23. pieszy mówi:

    do jerzy: Jak najbardziej sie zgadzam z Twoim ostatnim zdaniem.

  24. ben mówi:

    Bardzo mi się podoba spryt polityczny p. prezydent RL.
    Przyznaję, że imponuje mi jej postawa. Życzybym sobie takiej prezydent w RP. Chapeau bah!
    Niby z jakiego powodu miałaby kochać opozycję białoruską i niby z jakiego powodu opozycja białoruska, mieszkająca zresztą kątem w RL (za co powinna podzękować), miałaby mieć o to pretensję, że dla RL liczy się litewska racja stanu?
    Po drugie, propozycja opozycji, by nałozyć embargo gospodarcze na Białoruś jest propozycją cokolwiek zastanawiającą, skoro dotknie ono jak zwykle nie rząd, ale zwykłych obywateli. Tacy życzliwi tym, którym chcą służyć?
    Co do samego Łukaszenki, jeżeli obywatele Białorusi uważają, że jest im z nim dobrze, to bez względu na to, czy mi się on podoba, czy nie (nie podoba mi się z uwagi na stosunek do kombatantów polskich i kiedyś o tym wspomniałem oraz zaczepki polityczne w stosunku do RP) nic mi do tego.
    Pieszy ma rację co do jednego, osobę wyrazistą i na „świeczniku” łatwiej jest rozliczyć niż cały tabun urzędników, którzy „występują w imieniu państwa”, ale ich twarzy nie widać.
    I na koniec, niestety, ale pamiętając poczynania obecnych polityków białoruskich, którzy tworzą tzw. opozycję białoruską, w sprawach tzw. „polskich”, nie sądzę, bym ich kiedykolwiek wspierał. Ich stosunek do RP nie odbiegał aż tak bardzo, o ile pamiętam, od takiej postawy,jaka obecnie prezentują włodarze Białorusi.
    Cóż, duży kraj, duży potencjał, ale obywatele mimo wszystko pozbawieni charakteru. Na pewno jest to ciekawe państwo pod względem badawczym. Pytanie tylko, na ile trwałe, gdyż prowizoryczne.

  25. ben mówi:

    Do jerzy:
    Niestety z ostatnim zdaniem zgodzić się nie mogę.
    To nie hipokryzja rządzi światem, ale świat (człowiek) decyduje o jej istnieniu i pozwala na to, by jako zjawisko istniała. Jak widać miała się i ma całkiem dobrze. Od zarania dziejów!:)

  26. tomasz mówi:

    Czyli według Siwego dyktatorem jest KAŻDY na kogo on nie głosuje. Ciekawe.

    do ben 25: Zgadzam się.

    do ben 24:
    – Czy jest racją stanu Litwy psucie sobie stosunków w ramach UE po ta aby miec dobre z Białorusią? Moim zdaniem jest to kwestia mocno dyskusyjna.
    – Zgodnie z tym co piszesz polska opozycja mieszkająca swego czasu „kątem” np we Francji powinna być Francji za to wdzięczna i w związku z tym bez szemrania akceptowac to co Francja robi w stosunku do ich kraju. Mam inne zdanie.
    – Po pierwsze ja także uważam że wybory Łukaszenka by wygrał. I o to nie mam pretensji. Mam jednak zastrzeżenia i nie uważam aby było mi „nic do tego” co do metod i sposobu doprowadzenia do tej wygranej. Nawet jeśli obiektywnie by się wygrało wybory przy poparciu np 55% wyborców to trudno zaakceptować metody i falszerstwa mówiące o tym że wygrywa się z 90% poparcia. Tą metodą samemu się podważa to rzeczywiste poparcie.
    – Co do opozycji białoruskiej i jej stosunku do polskiej mniejszości to również jestem bardzo ostrożny.

  27. ben mówi:

    Do tomasz:
    Naprawdę uważasz, ze z tego powodu popsują się stosunki RL z UE?
    Wątpię. Bo niby jakie jest oficjalne stanowisko UE w sprawie Białorusi i narzucone wszystkim państwom członkowskim?
    Co do polskiej opozycji mieszkającej we Francji, tak powinna być wdzięczna za to, ze może prowadzić działalność polityczną bez przeszkód (a mogłyby takowe być, o ile byłoby to niezgodne z francuską racją stanu) i nie przeszkadzało to Francji w handlu z PRL-em oraz w oficjalnych spotkaniach polityków FR z peperelowskimi bonzami,prawda?
    O represjach zastosowanych wobec opozycji białoruskiej w trakcie okresu wyborczego w ogóle nie pisałem, więc ten fragment pomijam. Napisałem natomiast, a nie zwróciłeś na to uwagi, co mi się nie podoba. 🙂
    Pozdrawiam

  28. tomasz mówi:

    do ben:
    – Jak Litwa przegnie lub zlekceważy stanowisko UE to tak. Stanowisko to dopiero się „wypracowuje”. Tak to już jest.
    – O tym włąsnie pisałem i pamiętam doskonale jak poslka opozycja mieszkająca tam krytykowała takie posunięcia Francji. Co Francja przyjmowała dość naturalnie.
    – Co napisałeś a na co nie zwróciłem uwagi???

  29. ben mówi:

    Do tomasz:
    Jakoś pouczania polityków FR przez media naszej politycznej emigracji, w jaki sposób mają traktować PRL nie przypominam sobie. Ale może i takowe w „polskiej prasie”, bo nie francuskich czy światowych gazetach raczej nie pojawiały.
    Czego nie zauważyłeś?
    tego co w nawiasie:
    „Co do samego Łukaszenki, jeżeli obywatele Białorusi uważają, że jest im z nim dobrze, to bez względu na to, czy mi się on podoba, czy nie (nie podoba mi się z uwagi na stosunek do kombatantów polskich i kiedyś o tym wspomniałem oraz zaczepki polityczne w stosunku do RP) nic mi do tego”.

  30. tomasz mówi:

    do ben:
    A mi się „obiło o uszy”. Zresztą bywało to wykorzystywane przez propagandę PRL.
    Po prostu źle zrozumiałem to zdanie:
    „Napisałem natomiast, a nie zwróciłeś na to uwagi, co mi się nie podoba.”
    Sądziłem że po „napisałem natomiast” powinien być cytat tylko przez pomyłkę go nie wstawiłeś.

  31. ben mówi:

    Do tomasz:
    Ok. Jeżeli uważasz, że warto „podskakiwać” gospodarzowi, gdy się jest na jego „garnuszku”, nie bedę polemizował. 🙂
    Pozdrawiam

  32. tomasz mówi:

    do ben: Tytułem odpowiedzi w sprawie „stawianie się”.
    Znasz to? :

  33. ben mówi:

    Do tomasz: Znam, ale chętnie posłuchałem jeszcze raz. 🙂

  34. Siwy mówi:

    tomasz, Luty 11, 2011 at 11:30 –

    „Czyli według Siwego dyktatorem jest KAŻDY na kogo on nie głosuje. Ciekawe.”

    Tak,dyktatorem jest dla mnie każda władza której nie wybrałem.Tzw.demokracja to jest DYKTATURA większości nad mniejszością.Większość lietuviska rządzi dyktatorsko Polakami na Wileńszczyżnie.W RP większość pełowska rządzi dyktatorsko pozostałymi Polakami.

  35. Lwowski mówi:

    , która ma za nic prawa mniejszości, trzeba dodać, a nie robić z każdej wypowiedzi argumentum ad absurdum, no ale tomaszas chyba nie jest aż taki kretyn!

  36. Anonim mówi:

    „..My, Zachód,…” (Grybauskaitė)
    Śmieszna!!, przemawia jak Obama, albo przynajmniej Kanclerz Niemiec, nie mając pojęcia o standardach europejskich.
    To typowy postsowiecki aparatczyk.

  37. tomasz mówi:

    do Lwowski: Na razie tylko proszę abyś tego rodzaju określenia sobie darował.

    do Siwy: W takim razie współczuję życia pod dyktaturą. Proponuję może Koreę Północną lub Arabię Saudyjską aby zobaczyć że „prawie” robi jednak wielką różnicę.

  38. Jan mówi:

    Białoruskie państwowe firmy poprzez zakładanie spółek handlowych na Litwie/i nietylko/powchodziły na rynki UE.I tak założycielami litewskiej Transchemy są Białoruski Naftowy Dom Handlowy(51%)i Biełorusnieft(49%)
    Biełoruskalij jest właścicielką 40% udziałów w Baltkalis(Wilno)który dostarcza nawozy potasowe i sól techniczną na rynki krajów nadbałtyckich..
    W Wilnie znajduje się spółka Beltyre,która jest centrum dystrybucyjnym produktów Bielszyny z Bobrujska na Europę oraz na rynki A.Północnej i Południowej.
    Wszystkie te firmy/jest ich trochę/nic nie produkują a jedynie pośredniczą.Ze strony białoruskiej tymi firmami zarządzają ludzie „Baćki demokraty”.Ze strony litewskiej raczej też, nie są to firmy państwowe.
    Sankcje nałożone na Białoruś dotykają również firmy państwowe w których rządzą ludzie Łukaszenki,a tym samym firmy wymienione przezemnie.Co tak martwi p.Grzybowską?Rozumiem-produkcja miejsca pracy,ale firmy handlowe gdzie w każdej można miejsca pracy policzyć na palcach obu rąk?
    Największy producent stali:Białoruskie Zakłady Metarulgiczne w 2009r.sprzedał do krajów WNP za 160mln.$,a do spoza WNP za 740mln.$.Ponoć ich prtnerzy w Europie Stemcor i Duferco „chwilowo” wstrzymali zamówienia.Litwa chcąca uchodzić za dużego gracza w tym rejonie Europy obdarowywuje miłością kolejnego „strategicznego”partnera obiecując współpracę po tym jak reszta Europy nałożyła sankcje.Trochę to śmieszne.Widać niektórzy za wszelką cenę lubią być języczkiem uwagi.

  39. robert mówi:

    Do Jan Tylko żeby być języczkiem u wagi trzeba mieć ku temu jakiś potencjał. A tu konia kują a żaba łapę podstawia.

  40. pruss mówi:

    najlepsze bylo”My Zachod…”to sie umialem.Co do reszty to trzeba sprawdzic czy ni nalezeli do Konsomolu i moze spotykali sie na zlotach w Artiek

  41. pruss mówi:

    mialobyc usmialem sorry

  42. Zagłoba mówi:

    „— Z sąsiadami trzeba zawsze rozmawiać — mówi poseł” [Karosas].
    Też dowcipne, jeśli te słowa odniesie się do RP i tego jak jej grają na nosie ponad 20 lat w sprawach polskiej mniejszości na Wileńszczyźnie.

  43. Zagłoba mówi:

    …albo raczej większości.

  44. margott mówi:

    Moim psim węchem wyczuwam, że Litwa niebawem padnie ( no może nie państwo, ale „elity”) i wtedy p. prezydent czmychnie pod skrzydełka „kuzyna” z Białorusi.

  45. Astoria mówi:

    Litwa uznała – zapewne po długich debatach gabinetowych prezydenta z premierem i ministrem spraw zagranicznych – że zyska więcej na popieraniu dyktatury Łukaszenki, niż na tym straci. Stracić może niewiele: najwyżej prawo do nazywania się orędowniczką demokracji w regionie. Ale jaką ten dumny tytuł ma wartość w realpolityce, gdy nawet światowy wzór superorędownictwa demokracji, USA, notorycznie popiera plejadę proamerykańskich dyktatorów na zasadzie: „wiemy, że to skurwysyn, ale to nasz skurwysyn”? Mała Litwa też – jak się okazuje – ma swojego dyktatora/skurwysyna a la supermocarstwo – czy to nie powód do pewnej dumy?

    Powodów do dumy jest więcej. Stając okoniem w gardle unijnej polityki kija i marchewki, mozolnie wypracowanej przez Polskę i ostatnio popartej przez Niemcy, głos małej Litwy jawi się jako oryginalny, a przez to znaczący przez sam fakt bycia odmiennym. Zapewne Litwa nikogo w Unii do Łukaszenki nie przekona, ale czy samo zaistnienie głosu małego kraju w europejskiej debacie nie jest już powodem do pewnej dumy?

    Litwa może też odnieść konkretne korzyści gospodarcze z popierania Łukaszenki – potencjalne i niepewne, ale znaczące. Na razie korzysta na tym bardziej Łukaszenko, wykorzystując sąsiada jako okno eksportowe do Unii. Z drugiej strony, nie należy przeceniać wpływu oligarchów na probiałoruską politykę Litwy. Litwa szuka na Białorusi czegoś znaczniejszego od ich profitu: długofalowego rozwiązania swoich problemów energetycznych. Gdy projekt elektrowni jądrowej jest martwy, jak martwy jest most energetyczny z Polską, gdy kabel elektryczny ze Szwecją pozostaje podwodną mrzonką kapitana Nemo, a relacje energetyczne z Rosją są złe i niepewne na przyszłość, Łukaszenko – który umiejętnie rozwiązał własne problemy energetyczne z Rosją i nawiązał rozwojową współpracę z Chinami – naturalnie urasta do roli energetycznego zbawcy Litwy. I tym właśnie – dostawami energii – może Litwie spłacić dług za obecne poparcie. Czy rzeczywiście spłaci, to się okaże. Ale postawienie przez Litwę na konia Łukaszenki nie wydaje się bardziej nierozsądne, niż stawianie na kulawsze konie Rosji, Polski czy Szwecji.

    Czy popieranie Łukaszenki ma perspektywy? Jak najbardziej. Łukaszenko to młody, zdrowy jak byk dyktator, który może przy władzy pozostać przez pokolenie lub dłużej. Prowadzi on całkiem skuteczną politykę gospodarczą – mimo jej esencjonalnie kołchozowego charakteru – której efektem jest to, że przeciętny Białorusin jest przeszło dwukrotnie zamożniejszy od Ukraińca, niewiele mniej zamożny od Litwina i Rosjanina, i mniej zamożny od Polaka o tyle samo, co Polak jest mniej zamożny od Czecha. MFW rokuje gospodarce białoruskiej stały i znaczny wzrost gospodarczy przez najbliższe cztery lata. I nie powinno umknąć naszej uwadze to, że Białoruś nie jest jakimś karłem w porównaniu do Litwy, ale jest to kraj prawie trzykrotnie ludniejszy i dalece lepiej uzbrojony. A to może skłonić do konkluzji, że to nie malutka Litwa pogrywa większą Białorusią, ale w istocie to Białoruś pogrywa Litwą, za jej przyzwoleniem zresztą, czyli tak, jak to się działo za czasów Wielkiego Księstwa – litewskiego z nazwy, ale ruskiego z esencji.

    Tyle że Łukaszenko do Wielkiego Księstwa w ogóle nie nawiązuje, co wielce odpowiada Litwie, roszczącej sobie wyłączne, etniczne prawo do spadku po nim. To swoisty paradoks, że Łukaszenko odcina się od Księstwa, a jednocześnie jest kwintesencjonalnym księciem wielkolitewskim – władcą terytorium, spolegliwie miłościwym dla wszystkich podwładnych, niezależnie od ich etniczności. Polacy na Białorusi to dla niego nie Polacy, ale jego Polacy… jego Rosjanie, jego Białorusini, jego Żydzi – jego podwładni.

    Perspektywa demokratycznej Białorusi jest dla polityków litewskich niewygodna. To perspektywa – w ich oczach – restauracji Pogoni białoruskiej, konkurującej z Pogonią litewską; to perspektywa obalenia mitu państwowego Litwy, opartego na historycznym fałszerstwie dominacji w WKL etniczności litewskiej. Jest to obawa urojona. Nic nie wskazuje na to, by demokratyczna Białoruś miała pójść na wojnę z Litwą o spadek po Wielkim Księstwie. Niby która grupa etniczna na Białorusi była tym zainteresowana? Białoruś jest tyglem etnicznym, gdzie blisko 60% Białorusinów mówi w domu po rosyjsku, a blisko 60% Polaków mówi w domu po białorusku. Demokratyczna Białoruś musiałaby ten tygiel chłodzić, jak to robi dziś Łukaszenko, a nie podgrzewać go promowaniem jednej etniczności kosztem innych na wzór Litwy.

    Litwa była zawsze w trudnym położeniu geopolitycznym i niewiele się pod tym względem zmieniło, mimo jej członkostwa w NATO i UE. Jako mały kraj, musi szukać silniejszych przyjaciół i umiejętnie wykorzystywać dyplomację. Dobre relacje z Polską były dotychczas kluczowe. Polska popierała Litwę w Unii i NATO, skłonna była przełknąć gorycz łamania praw człowieka Polaków na Litwie dla ważniejszych celów. Ale w końcu powiedziała basta litewskiej polityce obietnic i patologii ich niespełniania, basta litewskiej antypolskiej paranoi. W jakimś sensie, dobre relacje z Białorusią mają zastąpić więc pogrzebane relacje z Polską. Czy Litwa dobrze na tym wyjdzie? Myślę, że – niestety dla Polski i polskiej mniejszości na Litwie – raczej tak, niż nie. Litwini to mały, uparty naród, etnicznie całkiem sfiksowany, mający w rękach sporo atutów, jak zwinna mysz wśród słoni, żeby z nimi łatwo wygrać twardą polityką. Co powinno skłonić polskich polityków w stronę polityki miękkiej.

  46. Czesław57 mówi:

    Ad45
    Generalnie analiza dość ciekawa, zgadzam się ze twierdzeniem „że to nie malutka Litwa pogrywa większą Białorusią, ale w istocie to Białoruś pogrywa Litwą, za jej przyzwoleniem zresztą, czyli tak, jak to się działo za czasów Wielkiego Księstwa – litewskiego z nazwy, ale ruskiego z esencji.”
    Interesujące jest też przyznanie przez Astorię, że „Polska popierała Litwę w Unii i NATO, skłonna była przełknąć gorycz łamania praw człowieka Polaków na Litwie dla ważniejszych celów. Ale w końcu powiedziała basta litewskiej polityce obietnic i patologii ich niespełniania, basta litewskiej antypolskiej paranoi.”
    Mam odmienne zdanie, co do korzyści, jakie Lietuva może osiągnąć z tego aliansu – pytanie kto będzie beneficjentem tych korzyści, w aspekcie postępującej ucieczki z kraju najbardziej witalnej części społeczeństwa, jest jak najbardziej zasadne.
    Myślę też, że władze RP nie wrócą -jak sugeruje Astoria – do polityki miękkiej wobec RL – polityka ta stosowana była przez minione 20 lat – z jakim skutkiem, każdy widzi…

  47. Jan mówi:

    „Litwa może stracić niewiele”.Już dawno straciła wiarygodność,a „twarz” traci teraz.

  48. robert mówi:

    Za wszystko kiedyś trzeba płacić. I lietuvie także rachunek zostanie wystawiony. Pytanie tylko kiedy ? Państewko zwraca na siebie negatywną uwagę wielkich i większych w Europie i Rosji. I to jest najgorsza wiadomość dla państewka. Myszki bowiem mogą istnieć tylko jeżeli siedzą spokojnie w swojej dziurze, jak dostaną się między słonie zostaną rozdeptane i żaden ze słoni nawet tego nie zauważy. W 20 leciu międzywojennym Lietuva istniała z dzięki zainteresowaniu Niemiec i Rosji osłabieniem Rzeczpospolitej oraz sentymentom Piłsudskiego. Jaki jest powód jej istnienia dzisiaj ? Swoją polityką irytują Polskę, Niemcy i Rosję. Moim zdaniem rachunek będzie słony.

  49. maur mówi:

    Do 45, Astoria:
    Bardzo ciekawe spostrzeżenia. Nie odmawiając słuszności całości analizy jestem przeciwny jej konkluzji. Końcowe sfomułowania sugerujące bezowocność twardego kursu politycznego wobec Lt i tym samym jej zmianę na bardziej miękki kurs -nie znajdują potwierdzenia w rzeczywistości. Ostatnie 20 lat to był właśnie kurs miękki. Nawet bardzo. I prowadził, w końcu doprowadził, do najgorszego poziomu relacji dwustronych w dziejach RP i LT. Zwróć uwagę na ostatnie zaostrzenie tego kursu przez RP. Jego skutki. Dopiero właśnie zaostrzenie zaowocowało powstrzymaniem niekontrolowanego „marszu szowinistów” spod znaku SONGARLANDU przed bardziej radykalnymi i nieodwracalnymi metodami wynaradawiania mniejszości narodowych. Szczególnie polskiej. Vide -wstrzymane prace nad ustawą oświatową. Lietuvisi przez ostatnie 20 lat tylko obiecywali zrealizować taki czy inny punkt podpisaniego z RP traktatu. Uśmiechami i obietnicami -składanymi nam w kojącym duszę dialekcie wileńskim -uśpili czujność naszych polityków. Na tyle skutecznie, że za tą zasłoną mogli prowadzić skuteczną politykę dalszego wynaradawiania. Dlatego mój wniosek jest odmienny. Jeżeli coś nie przynosi oczekiwanych rezultatów, mimo niekończących sie modyfikacji- należy zrezygnować z dotychczasowej metody …albo ją odwrócić. Jeśli oczywiście nie chcemy wprowadzić „twardej” polityki -to wprowadźmy „super miękką”. Teraz my obdarzajmy Lt uśmiechami i obietnicami. I wciaż pytajmy jak możemy im pomóc rozwiazać ich trudne problemy społeczne pozwalające na dorównanie do standardów UE. Jednocześnie metodą „strajku włoskiego” zajmijmy się wszystkim co jest wywożone z Lt. Nietrudno wszak doprowadzić w kilka miesięcy do unicestwienia eksportu Lt drogą lądową via RP. Tu wachlarz publicznego uzasadnienia jest szeroki. Począwszy od embarga na towary z Białorusi po zagrożenia bezpieczeństwa ruchu drogowego…

  50. margott mówi:

    Do Astrorii
    Pieknie, Panie, pieknie. … i wszystko jasno!
    W stadzie baranów idiota (tka) jest zawsze najbardziej widoczny !

  51. Siwy mówi:

    Astoria napisał:
    „Tyle że Łukaszenko do Wielkiego Księstwa w ogóle nie nawiązuje, co wielce odpowiada Litwie, roszczącej sobie wyłączne, etniczne prawo do spadku po nim. To swoisty paradoks, że Łukaszenko odcina się od Księstwa…”

    Jest akurat wprost przeciwnie! Ł. prowadzi politykę historyczną polegającą na całkowitym zawłaszczaniu tradycji WXL przez ob.Białoruś.Wie o tym każdy kto przynajmniej powierzchownie śledzi sytuację na BY.Dziwię się Astorii że pisze takie bzdury.

  52. Kmicic mówi:

    Każda polska ekipa,która będzie optowała za zmiękczeniem kursu w stosunku do LT(czytaj- sprzedażą najbardziej wartościowej enklawy Polskości poza granicami RP)ma zagwarantowane przegranie wyborów w Polsce.Polskie społeczeństwo już do stosowania takiego kryterium doboru swoich władz dojrzewa, i to dojrzewa bardzo szybko.Tak naprawdę to stosunki RP-RL są obecnie najlepsze od kilkunastu lat, BO SZCZERE i myślę ,że okres ich zakłamania już nie wróci.Obecnie Litwa nie liczy się jako gracz polityczny(skomromitowane władze),i jako partner gospodarczy(zamorzenie maleńkiej gospodarki LT będzie jeszcze b. długo odczuwalne). Pozostają Polacy na Litwie jako jedyna wartość dla wszystkich kolejnych władz RP.

  53. tomasz mówi:

    do Kmicic: „sprzedażą najbardziej wartościowej enklawy Polskości poza granicami RP” – obawiam się że Polacy na Białorusi zachwyceni tym nie będą.

    Nie wiem czy twoja jednoznaczna ocena polskiej sceny politycznej odpowiada realiom. Obawiam się że wątpię.

  54. Senbuvis mówi:

    A ja uparcie będę twierdził, że ani „miękka” ani „twarda” polityka wobec władz LT nie prowadzi do oczekiwanego przez nas skutku. Marzeniem szowinistow litewskich, marzeniem od prawie stu lat niezmiennym, jest wykarczowanie polskości z Litwy – z jej granic wyznaczonym przez szowinistów, czyli obejmujących Grodno, Nowogródek, Suwałki, Augustów a nawet i Łomżę. To zadanie będą realizować niezależnie od tego, czy będziemy na nich krzyczeć groźnie czy szeptać miłe słówka.
    Dlatego nasz polityka powinna być tylko i wyłącznie pragmatyczna – liczą się tylko interesy Polski i Polaków, niezależnie od ich miejsca zamieszkania. Jeżeli interesy Polski i Litwy będą wspólne to wtedy trzeba jeszcze pamiętać o interesach Polaków na Litwie. I jeszcze najważniejsze. Ponad wszystkim to rządzi pieniądz. I jeśli będzie wystarczająca ilość pieniędzy (na opłaty oficjalne i te mniej oficjalne – dla szwagrów) to nawet w Kownie powstanie polska wyższa uczelnia czy rozgłośnia radiowa. Bo pieniądz jest silniejszy nawet od szowinistów o mentalności chłopa pańszczyźnianego czyli Garszwy, Songaiły i reszty im podobnych parsiuków.

  55. Czesław57 mówi:

    ad53
    Też uważam, że nie można różnicować naszych rodaków zza wschodniej granicy – wszyscy, którzy czują się Polakami, powinni być jednakowo traktowani przez polskie władze. Należy różnicować jedynie metody udzielenie im skutecznej pomocy, czy też formy nacisku.

  56. tomasz mówi:

    do Senbuvis: No nie wiem czy metoda „finansowa” w tym przypadku byłaby najskuteczniejszą. Mocno wątpię.

    do Czesław57:Jak widać, czasem uda się nam w czymś zgodzić.

  57. ben mówi:

    „… od szowinistów o mentalności chłopa pańszczyźnianego czyli Garszwy, Songaiły i reszty im podobnych parsiuków”.
    No, no…
    Fajnie to potem wygląda, jak ci, których tak wyzywa nasz „patriota” dokopują Polakom w RL, a niby tacy „pospolici” i niezbyt rozgarnięci.
    Prymitywizm sądów o przeciwniku to cecha ludzi małych. Jak zwykle bohaterstwo „zza węgła”.

  58. Senbuvis mówi:

    ben – doceniam twoją samokrytykę, ale nie musisz tak otwarcie o swoich cechach pisać – widać je przecież po twoich wypowiedziach aż zanadto.
    A prymitywa, szczególnie gdy jest nim taki osobnik jak Songaiło, trzeba prymitywem nazywać, chyba, że ktoś sam się do tej grupy społecznej zalicza.

  59. maur mówi:

    Do Senbuvis, 54; a i 58 też.
    Niezbyt często zabierasz „głos” – z tym większą uwagą czytam każdy. Nie ważne czy i na ile się zgadzam z Twoimi poglądami. W większoći raczej je akceptuję. Tu wyrażasz pogląd akcentujący prymat kasy -jako najważniejszego kryterium. Pogląd skądinąd słuszny leczy w obecnej i najbliszej sytuacji ekonomicznej RP -mało realny. Dług publiczny RP jakby przyspiesza. Dziś „wycieka” 805 MLD!!! zł z budzetu RP. Prognozuję raczej przymiarki do ostrego cięcia na tym obszarze. ALbo wiedzą i zrobią to świadomie albo nie wiedzą i zostaną do tego zmuszeni. Stąd priorytety w niezbędnych wydatkach są inne i stąd Białoruś zajęła miejsce Lt.
    Co do krytykantów, nie myl proszę z krytykami, Twój pogłąd jest nad wyraz łaskawy. Ma taki pod nickiem wszelkie dane personalne łącznie z możliwością zajrzenia przez okno do domu interlokutora a pisze …”Jak zwykle bohaterstwo „zza węgła”. No dziś to może już miał…

  60. ben mówi:

    Do 58:
    To że mi szanowny pan uwłacza, wcale mi już nie przeszkadza (wszak innego języka w stosunku do mnie szanowny pan nie używał).
    Im bardziej jednak wyzywa szanowny pan tych, którzy gnębią Polaków w RL, tym bardziej ich nobilituje, a dyskredytuje siebie, a przy okazji każdego, kto pisze na tym forum. Tłumaczę:
    Jeżeli tacy, których pan wyzywasz „…od szowinistów o mentalności chłopa pańszczyźnianego czyli Garszwy, Songaiły i reszty im podobnych parsiuków” potrafią tak Polakom w RL dopiec, to w takim razie szanowny panie, jak się ty temu potrafisz przeciwstawić poza inwektywami? I mam jeszcze nazwać to „bohaterstwem”?
    Dla mnie znaczy to tylko tyle: „Naszczekał zza węgła i się schował”.
    Jeszcze mam szanownemu panu tłumaczyć czy wystarczy? 🙂

  61. ben mówi:

    Do 59:
    Wiem, że szanowny pan lubi właśnie takie działanie „zza węgła”, więc wcale mnie to nie zdziwiło, żeś pan raczył się tu wtrącić.
    Pozwoli jednak szanowny pan, ze zauważę jedynie, że przynajmniej dla mnie, a być może i dla innych forumowiczów język rynsztoka, któregoś pan użył wobec Ambasadora RP oraz postawa „bohaterstwa zza węgła” może być nie do przyjęcia.
    Lubi szanowny pan taplać się w szambie, proponuję onet.

  62. Senbuvis mówi:

    maur – my tu wszyscy w oczach tego przemądrego doradcy i pytacza, działamy zza wegła, poza nim samym oczywiście – więc specjalnie nie ma się czym przejmować.
    Gdyby znał cokolwiek historii, to by wiedział, że nazwanie Songaiły prymitywem to delikatność z naszej strony. Co do kierunku obecnego, nakierowanego na BY to masz w zupełności racje. Ale to ze strony rządu. ja miałem na myśli naszych krezusów – dla kaprysu mogliby sfinansować nadawanie Polonii na obszar całej Litwy. To trochę gotówki tylko, a jakie oddziaływanie (oczywiście przy koniecznej korekcie programowej) na drzemiącą na Laudzie i Żmudzi polskość.

  63. ben mówi:

    Do 62:
    Chciałbyś pan bardzo takiego uogólnienia z mojej strony. Nic z tego szanowny panie!
    Gdybyś, szanowny panie, nieco z tej „pyszki” ze swoich oczu wytarl, może wtedy dostrzegłbyś istotę mojej wypowiedzi z postu 60. Im niżej bowiem stawiasz tych ludzi, tym niżej stawiasz Polaków w RL, a to doprawdy przesada! Jeszcze nie pojmujesz? 🙂

  64. tomasz mówi:

    do Senbuvis: Taka TVP Polonia jak obecnie to nie jest dobry pomysł. Przynajmniej jeśli chodzi o Litwę. Natomiast jej znaczna zmiana plus zawalczenie o rynek litewski to już takie drobne nie są.

  65. Siwy mówi:

    do Tomasz:
    Polska finansuje TV Bielsat i Radio Racja,nadające z Polski po białorusku,podtrzymujące świadomość narodową Białorusinów na Białostocczyżnie i Grodzieńszczyżnie.Spróbuj namówić Radka S. ministra „polskiego” rządu żeby uruchomił radio i tv nadające po polsku,dla Polaków na Wileńszczyżnie.Nie ma szans! A dlaczego? zgadnij kotku…

  66. Czesław57 mówi:

    Ad 54
    „Marzeniem szowinistow litewskich, marzeniem od prawie stu lat niezmiennym, jest wykarczowanie polskości z Litwy…Dlatego nasz polityka powinna być tylko i wyłącznie pragmatyczna – liczą się tylko interesy Polski i Polaków, niezależnie od ich miejsca zamieszkania.”
    Krótko i zwiężle, a przede wszystkim celnie, ujęty temat. Dlatego też rozpęta sztuczną wrzawę, aby rozmyć wymowę wypowiedzi Senbuvisa. W zasadzie, nie ma co się dziwić, w końcu jego zadanie na tym forum na tym właśnie polega…

  67. Czesław57 mówi:

    Przez pomyłkę nie podałem kto rozpęta wrzawę, ale pewnie każdy wie o kogo chodzi, zresztą sam się zaraz odezwie – w myśl przysłowia – „uderz w stół, a nożyce się odezwą..”

  68. Astoria mówi:

    Spowodowałem nieco zamieszania, używając określenia miękkiej polityki, gdy miałem na myśli pojęcie miękkiej siły. Sorki za przejęzyczenie albo raczej zły przekład. W twardej/miękkiej sile (pojęcia te wprowadził Joseph Nye z Harvardu w latach 90.) nie chodzi o charakter politycznej retoryki: mniej czy bardziej delikatny, nie o to, czy będziemy wykrzykiwać głośniej, czy podpowiadać szeptem, nasze interesy, ale o ich praktyczne realizowanie na miejscu przy pomocy konkretnych inwestycji gospodarczych, kulturowych, oświatowych, etc. Dobrze to wyczuł i ujął Senbuvis.

    Przydałby się na Litwie polski uniwersytet z prawdziwego zdarzenia, konkurencyjny dla uniwersytetów litewskich. Skromna filia UwB to za mało, choć może być zaczątkiem przyszłej szkoły wyższej z prawdziwego zdarzenia. Gdyby taki uniwersytet osiągnął poziom przedwojennego Uniwersytetu Stefana Batorego (można pomarzyć), to przyciągnąłby też Litwinów i innych, i stałby się instytucją wpływową i ponadetniczną.

    To zadziwiające, że Polska (z gospodarką trzynastokrotnie większą od litewskiej) tak mało inwestuje w Rejonie Wileńskim, na pomyślności którego bardzo jej zależy. Mieszkańcom tego regionu, jednego z najuboższych na Litwie, potrzebne są miejsca dobrze płatnej pracy, a Polska mogłaby dużo w tym zakresie zrobić mądrą kresową polityką inwestycyjną, gdyby taką posiadała. Ma rację Senbuvis: „Ponad wszystkim to rządzi pieniądz”. Dokładnie tak jest w demokracji, gdzie wpływy się „kupuje” (nie mam na myśli korupcji): siłę ma ten, kto jest kimś, a ten, kto jest nikim, może liczyć tylko na czyjąś jałmużnę i dobrą wolę, o którą Litwinów raczej trudno posądzić.

    Potrzebna jest dalece wyższa pomoc finansowa Polski dla polskich szkół na Litwie, które powinny stać się konkurencyjne pod względem jakości edukacji i wyposażenia dla szkół sponsorowanych przez państwo litewskie, niechętne szkołom etnicznym. To wymaga wypracowania wspólnie z Macierzą Szkolną mądrej polityki inwestycyjnej. Np. małe szkoły powinny być mądrze konsolidowane w większe – tańsze i lepiej wyposażone.

    Na wzór Francji, która sponsoruje ponad setkę insytutów francuskich, promujących język i kulturę francuską na całym świecie, Polska powinna zakładać podobne instytuty, krzewiące język i kulurę polską na Kresach. Przydałyby się one Polakom słabo mówiącym lub niemówiącym w ojczystym języku, szczególnie na Białorusi, gdzie mniej niż 5% Polaków posługuje się polskim w domu.

    Telewizja odgrywa ogromną rolę w promocji kultury popularnej. Niestety, z wyjątkiem Belsatu, pełniącego specyficzną rolę na Białorusi, Polska ten aspekt szerzenia polskiej kultury na Kresach traktuje po macoszemu. TV Polonia to raczej przykład telewizji zniechęcającej, niż zachęcającej, do oglądania. Znacznie skuteczniej od Polski miękką siłą telewizji wykorzystuje Rosja. Warto też wspomnieć o wpływie polskiej telewizji na Litwinów w czasach sowieckich. Była ona dla nich oknem na świat bardziej otwarty od tego, w którym żyli; wielu nauczyło się dzięki niej polskiego i miało życzliwszy stosunek do Polski i Polaków, niż teraz.

    Stosując miękką siłę, Polska miałaby bardziej bezpośredni i skuteczny wpływ na to, co dzieje się na byłych Kresach, z pominięciem całego aparatu lokalnej władzy, nieprzychylnej Polsce i Polakom. Jest to szczególnie łatwe do zrealizowania na Litwie, która wraz z Polską należy do UE i strefy Schengen. Zamiast wdawać się w retoryczne pojedynki z nacjonalistycznymi politykami litewskimi, Polska ich może po prostu pominąć i robić swoje bezpośrednio tam, gdzie leżą jej interesy.

  69. Kmicic mówi:

    Nareszcie astoria rozsądnie.
    Na razie mamy raczej wycofywanie się RP z LT niż inwestowanie.Ryzykiem też jest inwestowanie w polskie szkoły, które mogą łatwo zostać zamienione na litewskie.Moim zdaniem inwestować mądrze, budować (również szkoły , przedszkola i domy kultgury)na własnych działkach, broń Boże na litewskich.I skorzystać z taniej siły roboczej na Wileńszczyżnie. Potrzebny plan strategiczny zaaktywizowania i podniesienia poziomu materialnego polskiej ludności.A obok tych działań wszelkie inne, tak jak wielopłaszczyznowa jest polityka wynaradawiania polskiej mniejszości, tak jeszcze bardziej wielopłaszczyznowa i szersza powinna być ochrona polskiej ludności na Lt.

  70. Siwy mówi:

    do Astoria:
    No więc powiedz mi DLACZEGO w Wilnie nie powstał dotychczas „polski uniwersytet z prawdziwego zdarzenia”?Dlaczego RP finansuje tv Bielsat i Radio Racja po białorusku a nie finansuje tv Wilno i tv Wleńszczyzna po polsku? Co stoi na przeszkodzie? Nadal będziesz twierdzić że jest jakiś „rząd polski”?

    „Polska powinna zakładać podobne instytuty, krzewiące język i kulurę polską na Kresach.”
    No więc,jak myślisz,dlaczego nie zakłada? Zapomniała? przeoczyła? Moje zdanie: to jest działanie jak najbardziej świadome! To jest świadome działanie na niekorzyść polskości poza granicami RP.Masz inne wytłumaczenie?

  71. MIKE mówi:

    Ad. 68
    Bardzo dobrze napisane.

  72. tomasz mówi:

    do Siwy: Co do TV to wiem że kilkakrotnie takie przymiarki były. Co do radia to akurat Polska współfinansuje polskie radio na Litwie. Nie wiesz o tym? Zgadnij „kotku” dlaczego.

  73. tomasz mówi:

    do Kmicic: Wypowiedź Astorii uważam za interesującą. W przeciwieństwie od ciebie nie uważam że „nareszcie”.
    Zwracam ci jednak uwagę ze to co teraz piszesz stoi w sprzeczności z tym co w ciągu ostatnich kilku dni sam pisałeś. Czyli że Polska nie powinna NIC inwestować w „bankruta”. Nie pierwszy to przypadek kiedy sam sobie przeczysz.

  74. Siwy mówi:

    tomasz, Luty 13, 2011 at 20:21 –
    do Siwy: Co do TV to wiem że kilkakrotnie takie przymiarki były. Co do radia to akurat Polska współfinansuje polskie radio na Litwie. Nie wiesz o tym? Zgadnij „kotku” dlaczego.

    Taaak? a więc dlaczego Polacy na Wileńszczyżnie ulegają stopniowej rusyfikacji? Czy nie dlatego że mają non stop 24 h media rosyjskie do dyspozycji? a nie polskie? Z polskich tylko beznadziejną TV Polonię.
    Jakie polskie radio RP finansuje na Litwie? i co z tego wynika?

  75. Kmicic mówi:

    Czekamy zatem na TVP Wilno, radio obejmujące zasięgiem całą LT i polski Uniwersytet z prawdziwego zdarzenia , na własnej działce(są już przymiarki, ale jak zwykle kłopoty z Lietuvisami).Jak inwestować to tylko w Polaków ,i mądrze(z prawami własności)

  76. tomasz mówi:

    do Kmicic: Z tym inwestowaniem i „prawami własności” to jak sam wiesz (a może nie wiesz?) bardzo różnie bywało.

  77. marek mówi:

    Senbuvis ma rację. Tylko że nie wystarczy wydawać pieniędzy, trzeba je wydawać mądrze. Trzeba budować zaplecze ekonomiczne polskiej mniejszości na Wileńszczyźnie. Trzeba budować polską klasę średnią, świadomą zarówno swojej polskości, jak i mocno zakorzenioną na Wileńszczyźnie.
    Do tego jednak potrzebna jest realizacja minimalnych postulatów politycznych i społecznych w zakresie ochrony polskiego szkolnictwa, szeroko pojętej samorządności i statusu polskiej kultury.

  78. ben mówi:

    Troszeczkę zaczyna mi brakować cierpliwości, gdy czytam te „ciekawe” pomysły. Wygląda na to, że w takim razie należałoby dla Polaków w RL wybudować getto i wszystkich ich w nim zamknąć, by nie kontaktowali się z dzikimi Litwinami (zaraźliwe), nie oglądali rosyjskiej telewizji (zaraźliwe), nie znali innych języków (zaraźliwe) poza językiem polskim, przepraszam, językiem polskim patriotycznym, lansowanym prze bohaterów zza węgła. Ot taki skansen na miarę Olsztynka czy Biskupca, ewentualnie jakiegoś indiańskiego rezerwatu. A wszystko pobudowane z pieniędzy RP, ponieważ nie ma w pomysłach patriotów zza węgła miejsca na inicjatywę samych Polaków z RL, którzy jak sądzę, wcale takiego rezerwatu nie pragną i potrafią zadbać o siebie. To dorośli ludzie, odważni i na tyle mocni, że przetrwali i sowietów, i przetrwają uszczęśliwiających ich nacjonalistów z RL i RP.
    Mały „manifeścik” do Polaków w RL:
    Kochani!
    Życzę Wam, byście się bogacili, w wyborach głosowali na ludzi prawych i nie przejmowali się „uszczęśliwiaczami”. Wszak nie są pierwszymi, którzy to robią, więc się chyba nie dacie omamić „świecidełkami”, zwłaszcza w postaci „deszczu pieniędzy” na realizację nieziemskiego pomysłu w postaci „budowy polskiej klasy średniej w RL”! 🙂

  79. Astoria mówi:

    @ ben:

    Kilka refleksji względem twojego realizmu i ogólniejszych.

    Nie wiem kto, ale nie ja postuluję budowanie getta. Przeciwnie, lepsze zintegrowanie Polaków ze społecznościami, w których żyją, jest dla nich kluczowe, bo ułatwia życie i pozwola mieć większe wpływy, w tym polityczne. Nie uważam też, by w promocji polskiej kultury i języka na Kresach było coś niewłaściwego, i wcale nie musi to oznaczać jakiejś polityki polonizacji, czy repolonizacji, całkiem zresztą nierealistycznej i niewłaściwej. Po prostu dla chętnych do korzystania z polskiej kultury powinna być ona dalece łatwiej dostępna. W porównaniu z Rosją, Polska zbyt słabo promuje siebie i swoją kulturę, i z Rosją w walce o wpływy na Wschodzie wyraźnie przegrywa. I nie oznacza to wszystko, rzecz jasna, braku akceptacji dla tych Polaków, których czynne uczestnictwo w polskiej kulturze nie interesuje, którzy z różnych powodów nie mówią po polsku lub nie chcą mówić. Polakiem można być na wiele sposobów, i o ile ktoś poczuwa się do polskości, to należy akceptować to, jak to prywatnie rozumie.

    Nie rozumiem twojego sarkazmu względem budowania silnej klasy średniej. To cel polityki wewnętrznej Polski, jak i Litwy, jak i cel polskiej pomocy rozwojowej dla zagranicy. Budowanie klasy średniej jest szczególnie potrzebne Wileńszczyźnie, która straciła elitę i pozostaje obszarem zacofanym. W budowaniu klasy średniej nie ma żadnej filozofii. Tworzy się ona w sposób naturalny tam, gdzie ludzie stają się wystarczająco zamożni, by korzystać z dóbr cywilizacyjnych na przyzwoitym poziomie. Polska pomoc rozwojowa dla zagranicy, która m.in. temu służy, to około 140 mln zł co roku, trafiających do tzw. krajów priorytetowych. Oto one: Białoruś, Ukraina, Mołdawia, Gruzja, Afganistan, Autonomia Palestyńska, Angola. Nie ma na tej liście Wileńszczyzny.

    Jednak Polska ewidentnie traktuje Wileńszczyznę priorytetowo, skoro pomaga tam polskiej oświacie, choć bardziej na zasadzie ad hoc, niż w sposób systematyczny i przemyślany. I to przecież Polska sponsoruje filię UwB, tyle tylko, że w sposób, jak się wydaje, pozbawiony wizji, czym ta szkoła miałaby być, jak się dalej i jak szybko rozwijać.

    Pomoc rozwojowa na zasadzie charytatywnej to za mało. Polska powinna wypracować politykę inwestycyji gospodarczych na Wschodzie na większą skalę, a te nie kosztują, a, przeciwnie, przynoszą zysk. Takie inwestycje już mają miejsce na Litwie i na Ukrainie, ale też na zasadzie przypadkowej i skromnej w skali. Bywają też nieudane, jak Orlen Lietuva.

    To nie jest kwestia braku na to pieniędzy. Polskę na taką politykę stać. Choć jest krajem wciąż rozwijającym się, to rozwija się całkiem nieźle, ma w miarę liczną klasę biznesową, jest w Europie Centralnej w porównaniu do Litwy, a nawet Ukrainy, gospodarczym gigantem. To raczej kwestia braku wizji i przełamania pewnych barier psychologicznych, które utrudniają śmielsze wchodzenie na Wschód.

    Tu dam przykład stosowania miękkiej siły przez Turcję w Iraku i szerzej na Bliskim Wschodzie, przykład służący bardziej ilustracji, niż kopiowaniu, ze względu na całkiem odmienne realia. Otóż w Iraku USA zastosowały twardą siłę w postaci militarnej, jak wiadomo, która kosztowała nieprzebrane miliardy dolarów, a efekt jest taki, że wojna trwa już dłużej od II wojny światowej, nie wiadomo kiedy USA ją wygrają i na czym takie zwycięstwo miałoby polegać. Turcja była od początku przeciwna stosowaniu twardej siły w Iraku i choć jest w NATO, sprzeciwiła się używaniu swojego terytorium przez Amerykanów dla celów militarnych w Iraku. Turcja poszła inną drogą i od lat inwestuje w Irak. Irackie mieszkania budują tureccy deweloperzy, Turcja inwestuje w infrastrukturę, od tak banalnej jak stadiony sportowe po ropociągi, gwarantujące jej dostawy irackiej ropy. Większość dóbr konsumpcyjnych w Iraku pochodzi z Turcji. Turcja całkiem opanowała iracką telewizję swoją krajową produkcją, a Arabowie z opasją oglądają tureckie opery mydlane, etc. Kiedy Amerykanie w końcu z Iraku wyjdą, to po ich miliardach utopionych w twardą siłę niewiele pozostanie. Pozostanie natomiast Turcja ze swoimi inwestycjami, ze źródłem energii, z opanowanym przez siebie rynkiem zbytu i przyjazną populacją.

    Turcja powiela tę politykę w innych krajach arabskich, należących kiedyś do Imperium Osmańskiego, odbudowując tam swoje znaczenie i wpływy. Nietrudno tu o pewną analogię między Polską i jej byłymi obszarami kresowymi, które jednak Polskę, niestety, znacznie mniej interesują.

    I tę politykę miekkiej siły skutecznie stosuje kraj, który miał świetną passę gospodarczą w ostatniej dekadzie, ale który jest wciąż dalece biedniejszy od Polski, z tureckim PKB na głowę niższym od białoruskiego i bułgarskiego. Nie jest to więc kwestia tylko pieniędzy, ale wizji i woli.

  80. Jan mówi:

    ben:Tak z ciekawości.Kiedy ostatni raz byłeś na Litwie?Odwiedziłeś może jakąś polską szkołę i rozmawiałeś tam z dzieciakami i nauczycielami na temat ich oczekiwań?Odwiedziłeś jakiś Dom Dziecka/polski/i widziałeś „łóżeczka” w jakich śpią maluchy.Byłeś może na jakimś spotkaniu z p.p.Garszwą,Songalią,Landsbergisem gdzie były omawiane losy mniejszości narodowych lub może czytałeś „historię Litwy” wg.w/w panów?A może rozmawiałeś z osobami ukaranymi za napisy w j.polskim i litewskim które to zamocowały/tablice/na swych domach i wysłuchałeś ich opinii w tym temacie?
    Jeżeli tak,to z góry przepraszam.

  81. ben mówi:

    Do Jan:
    Sorki, ale nie widzę związku z moja wypowiedzią.
    Pozdrawiam

  82. robert mówi:

    Większość szanownych przedmówców ma rację. Należy stosować środki przybliżające nas do celu. Dlatego twardą politykę powinna uzupełniać mięka ktora dziś wydaje sie bezcelowa. Na razie jednak brak jasno określonej polityki RP wobec Lietuvy – krok w przód krok w tył. Trzeba też powiedzieć że podstawy ekonomiczne Polaków na Lietuvie nie mogą być budowane tylko przez RP. Polska powinna wspierać lokalne inicjatywy, lokować inwestycje na tych trenach, zatrudniać Polaków w polskich firmach. Ale nie traktować ich jak kołchoźników – rząd za was zrobi a wy nie myślcie tylko wykonujcie polecenia dobroczyńców. To model kołchozowy i ekonomicznie sie nie sprawdzi. Wileńscy i Lietuvscy Polacy muszą sami odnaleźć drogę do materialnej samodzielności, RP może im tylko dopomóc. Moim zdaniem takiej drogi jeszcze nie odnaleźli czego przykładem jest brak dostępnego katalogu polskich hoteli, restauracji, pubów, pensjonatów, sklepów itd. Wielokrotnie poruszano na forum ten temat, wielu deklarowało że chciałoby zostawiać pieniądze u rodaków. I co ? Odzywał się niezawodny….Kmicic ( czyli bądź co bądź koroniarz )a miejscowi co ? Na mannę z nieba liczą.
    Polska telewizja i radio jest niezbędna ale z dostepem do satelity nie ma chyba problemu ? Antena to też nie taki straszny koszt. Mógłby ktoś opisać jak to wygląda ?

  83. ben mówi:

    Do Astoria:
    W wielu punktach się zgadzamy i to mnie cieszy. I nie Twoje wypowiedzi mnie zirytowały Dziwię się natomiast Twojemu zdziwieniu.
    „Budować klasę średnią”? Niby jak. Ona albo zaistnieje, albo nie, dlatego w swoim poście zachęcałem Polaków w RL do tego, by się bogacili! trudno bowiem mówić o klasie średniej bez pieniędzy. Co im może w tym pomóc?
    Zaradnoośc, zapobiegliwośc i ludzie prawi, których wybiorą w wyborach samorządowych. Z czasem, podkreślam, z czasem, wyłoni się z tejże grupy zamoznych Polaków klasa średnia, zamożna i wykształcona, nieoglądająca się na „państwowe posadki”, a żyjąca z własnych początkowo mikro i małych przedsiębiorstw, później być może nieco większych.
    Chyba że masz na myśli, a sądzę że nie tylko ty „budowanie klasy średniej – urzędniczej”. Tego typu „budownictwa” nie tylko nie polecam (jestem zwolennikiem wolnego rynku), natomiast jestem pewien, że i tak się tego typu „średnia klasa” pojawi nawet neproszona. Chyba takiej bardzo produktywnej „elyty” nie pragniesz?
    Pozdrawiam

  84. Senbuivs mówi:

    robert – nie wyobrażam sobie folderu dla turystów zatytułowanego: Polskie hotele i restauracje na Litwie. Podejrzewam, że żaden polski przedsiębiorca z Litwy nie życzyłby sobie, aby jego hotel czy restaurację umieszczono w takim folderze. I to nie ze względów narodowościowych, ale ekonomicznych.
    Co innego informacja w folderze o tym, że w hotelu czy restauracji mówi się po polsku, czy przewodnik mówi po polsku itp. Tylko, że takie inforamcje są – może nie wszędzie, ale są. Np. w Kiejdanach bez problemów zostaniesz po polsku obsłużonym w informacji turystycznej, a nawet otrzymasz właśnie foldery o tym cudownym mieście napisane w naszym pięknym języku.

  85. ben mówi:

    Brakuje katalogu polskich hoteli, restauracji, pubów, pensjonatów, sklepów itd? Super!!! 🙂
    Proszę jaki wspaniały pomysł dla młodych inteligentnych Polaków lub Polek z RL. Opracować, rozprowadzić i zarobić! 🙂
    Tacy m. in. ludzie powolutku odrodzą klase średnią i elity polskie w RL. Do dzieła mlodzi Rodacy! Nie oglądajcie się na nikogo, tylko pomyślcie o tym, ze klepac biedę i narzekać każdy potrafi!!! 🙂

  86. ben mówi:

    Ktoś tu pisze, że nie wyobraża sobie „folderu dla turystów zatytułowanego: Polskie hotele i restauracje na Litwie” i „podejrzewa, że żaden polski przedsiębiorca z Litwy nie życzyłby sobie, aby jego hotel czy restaurację umieszczono w takim folderze. I to nie ze względów narodowościowych, ale ekonomicznych”.
    Bzdura!
    Trzeba tylko wiedzieć jak z przedsiębiorcami rozmawiać.
    Do młodych Polaków w RL:
    Nie dajcie się zniechęcić, do ludzi trzeba wyjść, przedstawić swój pomysł na katalog, a jeszcze Wam go sfinansują w całości reklamą swoich usług. Nieco inicjatywy i odwagi!
    Nie musicie zamykać się tylko i wyłącznie do lansowania „polskich przedsiębiorstw”, ponieważ być może większość z waszych krewnych, czy znajomych, a nawet wy sami pracujecie u Litwinów. Piszcie je nie tylko po polsku, ale angielski, litewsku i rosyjsku. Każda inwestycja rodzi kolejną, o ile będziecie to robili z głową!

  87. robert mówi:

    A ja wręcz przeciwnie wyobrażam sobie jak najbardziej. Zwłaszcza ze Polacy stanowią najwyższy procent turystów przyjeżdżających na Lietuvę i wileńszczyznę. między twoją a moją propozycją nie ma wielkiej różnicy zresztą i tak nazwę i formę takiego katalogu powinni określić zainteresowani ( przedsiębiorcy ).Ale nie w tym rzecz opracowanie takiego katalogu to tylko początek. Należy podjąć efektywną współpracę z organizacją zrzeszającą polskie biura podróży, portale – ( potem je pozycjonować i aktualizować ),ministerstwami takimi jak MEN ( liczne wycieczki szkół – dzieci i młodzież też muszą jeść, spać, potrzebują przewodników i rozrywki ) przewoźników itd. Tak żeby przecietny Kowalski wstukując w interneci hasło „noclegi wilno” czy „agroturystyka litwa” mógł od razu otrzymać informację że tu czy tam mówi się po polsku, a być może że i zapłata moze być przyimowana w złotówkach ( nie wiem jak to wygląda pod względem podatkowym )Inne inicjatywy też należy oczywiście rozwijać ale ta wydaje się najłatwiejsza do realizacji.

  88. Senbuivs mówi:

    A ja wam radzę tylko jedno – przejedźcie się do Wilna i porozmawiajacie z przedsiębiorcami Polakami o waszym pomysłach. Bo co innego wydać informator po polsku a co innego pisać: jak jesteś patriotą to śpij lub jedz u mnie!

  89. do robert mówi:

    tak czytam, to co piszesz robert i nie moge sie nadziwić, że mialeś tyle odwagi, zeby napisac tu na forum, że jestes prawnikiem, przeciez ty sie kazda swoja wypowiedzią kompromitujesz jako prawnik. jesteś prawnik samouk? a pomysl ty jeszcze raz, moze ty nie jesteś prawnik, moze ty wymyśl sobie jakis inny zawód?

  90. paździoch mówi:

    ben:
    Jadąc do RL zainteresowany jestem jako turysta tylko jednym, gdzie się mogę zatrzymać na nocleg w cywilizowanych wwarunkach i dobrze zjeść za godziwą cenę, zaś to, czy właścicielem jest Polak, Rosjanin, czy Litwin, nie miało i nie ma znaczenia. Nikogo jako turysta nie dyskryminuję. Ośmieszyłbym się, gdybym kazał włascicielowi hotelu czy restauracji np. „udowadniać” polskość, bo inaczej u niego nie zanocuję lub nie zamówię potrawy (po tym mógłbym w 100% liczyć na wdzięczność kelnera). 🙂

    ben:

    Brakuje katalogu polskich hoteli, restauracji, pubów, pensjonatów, sklepów itd? Super!!! 🙂
    Proszę jaki wspaniały pomysł dla młodych inteligentnych Polaków lub Polek z RL. Opracować, rozprowadzić i zarobić! 🙂
    Tacy m. in. ludzie powolutku odrodzą klase średnią i elity polskie w RL. Do dzieła mlodzi Rodacy! Nie oglądajcie się na nikogo, tylko pomyślcie o tym, ze klepac biedę i narzekać każdy potrafi!!! 🙂

  91. Kmicic mówi:

    Katalog powstanie, byłoby zbrodnią nie podeprzeć polskich (polskojęzycznych) firm mając taki atut jak rzeka turystów własnie z Polski, i to w znacznej części turystów „sentymentalnych”. A w międzyczasie dużo się dzieje:
    http://www.znadwilii.lt/salon_polityczny/20110214/waldemar-tomaszewski

  92. Jan mówi:

    ben/81:Tak po prostu z ciekawości?

  93. ben mówi:

    Do 90:
    Jasne!
    Zacytuj jeszcze szanowny panie, post 86 i będziesz miał komplet moich poglądów w tej sprawie.
    Śmiało, niczego nie pomijaj! 🙂

  94. ben mówi:

    Do Jan:
    A niby z czym miałaby się wiązać moja odpowiedź na następujące pytania:
    „Kiedy ostatni raz…?”
    Szanowny pan lubi przesłuchania prywatnie czy zawodowo? 🙂
    Poproszę o ustosunkowanie się do mojej wypowiedzi z postu 78 (lub z któregokolwiek z nastepnych, to może pogadamy! 🙂

  95. Anonim mówi:

    ad 90
    Niby proste pytania, a odpowiedzi brak…
    Kolejny raz potwierdza się teza, że na tym forum to Ben jest od zadawania pytań, a nie udzielania odpowiedzi…

  96. paździoch mówi:

    ben:Do Krzysztof (Bydgoszcz) i robert:
    Inaczej rzecz ujmę.
    Jeżeli panowie zatrzymają się w hotelu, tudzież restauracji prowadzonej przez Polaka, a obsługiwanych przez Litwinów, to dobrze czy źle?
    Jeżeli panowie zatrzymają się u Litwina, a jego personel to Polacy to dobrze czy źle?

    Ben:
    Ktoś tu pisze, że nie wyobraża sobie „folderu dla turystów zatytułowanego: Polskie hotele i restauracje na Litwie” i „podejrzewa, że żaden polski przedsiębiorca z Litwy nie życzyłby sobie, aby jego hotel czy restaurację umieszczono w takim folderze. I to nie ze względów narodowościowych, ale ekonomicznych”.
    Bzdura
    Proszę, wytłumaczcie mi, który wariant panowie wybiorą? Komu w takiej sytuacji dadzą zarobić?
    Bo pomyślę, że panowie piszecie nie na poważnie, tylko dla jaj

  97. Jan mówi:

    ben:Dlaczego gdy ktoś zadaje ci pytanie tak z ludzkiej ciekawości,ty zaraz uciekasz od odpowiedzi chowając się za „dowcipem”/?/typu-Szanowny pan lubi przesłuchania prywatnie czy zawodowo?Po prostu jestem ciekawy czy twoje wypowiedzi w/w dyskusji na powyższe tematy to spostrzeżenia własne z licznych pobytów na Litwie czy po prostu agencja JPP?Tylko tyle.

  98. ben mówi:

    Do Jan:
    Tym razem trafiłeś kulą w płot:
    „Dlaczego gdy ktoś zadaje ci pytanie tak z ludzkiej ciekawości,ty zaraz uciekasz od odpowiedzi chowając się za „dowcipem”….”
    Poproszę o przykłady takich ucieczek, natomiast mogę podać dość sporo przykładów „ucieczek” innych forumowiczów przed moimi pytaniami, mimo że dotyczyły meritum.
    Twoje pytania dotyczą mnie, a nie problemu przeze mnie poruszanego, a ich formuła poprostu mi się nie podoba. Mam przypomnieć dlaczego? Wraca „stare”?! 🙂

  99. paździoch mówi:

    ben:

    Mały „manifeścik” do Polaków w RL:
    Kochani!
    Życzę Wam, byście się bogacili, w wyborach głosowali na ludzi prawych i nie przejmowali się „uszczęśliwiaczami”. Wszak nie są pierwszymi, którzy to robią, więc się chyba nie dacie omamić „świecidełkami”, zwłaszcza w postaci „deszczu pieniędzy” na realizację nieziemskiego pomysłu w postaci „budowy polskiej klasy średniej w RL”

    to także ben:
    Tacy m. in. ludzie powolutku odrodzą klase średnią i elity polskie w RL. Do dzieła mlodzi Rodacy! Nie oglądajcie się na nikogo, tylko pomyślcie o tym, ze klepac biedę i narzekać każdy potrafi!!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.