28
„To były czasy, które przypominam z wielkim rozrzewnieniem…”

image-24156

Pani Krystyna Zimińska z Domem Kultury Polskiej jest związana od samego początku Fot. Marian Paluszkiewicz

.

.

Rozmowa z Krystyną Zimińską, wicedyrektor Domu Kultury Polskiej w Wilnie


Pracuje Pani w Domu Kultury Polskiej od czasu jego powstania. Jak się zaczęła Pani przygoda z Domem?

To był zupełny przypadek. Po ukończeniu studiów pracowałam zawodowo. 16 lat przepracowałam w „Zjednoczeniu restauracji”. Początkowo jako finansistka, następnie — jako kierownik wydziału ekonomicznego. Ale tak się złożyło, że zrezygnowałam z pracy i przez pięć lat byłam z dziećmi w domu. Po tym okresie postanowiłam się rozejrzeć za nową pracą. Miałam propozycję objęcia posady głównej księgowej w pewnej klinice. Jednak nie skorzystałam z tej okazji i szukałam dalej. Los chciał, że właśnie wtedy zadzwoniła do mnie koleżanka z byłej pracy, żona ówczesnego kierownika powstającego w Wilnie Domu Polskiego. Powiedziała, że pasuję jak ulał na stanowisko księgowej w nowopowstającej placówce. Zastanawiałam się przez dwa tygodnie czy przyjąć propozycję. Z zawodu jestem ekonomistą-finansistą, i szczerze mówiąc, praca księgowej mnie nie pociągała. Jednak w końcu się zgodziłam i tak się zaczęło…

A początki chyba były trudne? Wówczas nie mogło być mowy o samowystarczalności placówki?

Były niezwykle trudne, zaczynaliśmy praktycznie od zera, kasa świeciła pustką. Nie było jeszcze ani hotelu, ani restauracji. Początkowo żyliśmy wyłącznie z dotacji. Byliśmy w zupełności na utrzymaniu Polski. Ale jednocześnie to były czasy, które przypominam z wielkim rozrzewnieniem. Nas było wówczas zaledwie dziesięciu. Tu niczego nie było, jedynie puste ściany. Każdy przynosił coś z domu i tworzyliśmy, urządzaliśmy wnętrza tego naszego wspólnego domu. Przynosiliśmy naczynia, kiedy trzeba było organizować jakieś imprezy, przenosiliśmy meble, sadziliśmy  kwiaty, układaliśmy plany imprez… Nie było podziałów na obowiązki. I to bardzo złączyło nas zespół. Panowała bardzo ciepła, wręcz rodzinna atmosfera. Nikt nie liczył się z własnym czasem. Gdy trzeba było, poświęcał go bez zmrużenia oka. Godziny pracy mieliśmy tylko na papierze.

Dziś działalność placówki jest bardzo wszechstronna…

Mamy specyficzną działalność — to przecież i hotel, i restauracja, i wynajem pomieszczeń poprzez organizowanie konferencji, koncertów, wystaw. Do każdego przedsięwzięcia jest potrzebne indywidualne podejście. Dlatego tu się nie da mieć jakiegoś wąskiego zakresu działalności.

Dziś do zakresu Pani obowiązków należy również zarządzanie restauracją „Pan Tadeusz”, która do Domu Polskiego należy dopiero od niedawna…

To lokum było przeznaczone na restaurację od początku. Jednak jako że nie mieliśmy możliwości go urządzić we własnym zakresie, musieliśmy je wydzierżawić. Mieliśmy trzech najemców, ale stale mieliśmy z nimi jakieś nieporozumienia. Wiadomo, byli nastawieni przede wszystkim na zysk. A Dom Polski ma przecież swoją specyfikę — mamy wycieczki, zorganizowane grupy, które proszą o zniżki. A takowe trudno było wynegocjować z naszymi najemcami. Restauracją placówka zarządza od września 2007 r. Ostatni najemca był zaledwie dwa miesiące. Kiedy zrezygnował, w ciągu jednej nocy musieliśmy zdecydować, co dalej począć. Nie mieliśmy wyboru. Ale myślę, że to była jednak dobra decyzja i teraz jest lepiej. Mamy zorganizowane grupy, które do nas przyjeżdżają już od wielu lat i nam się teraz o wiele lepiej współpracuje.

Restauracja w takiej placówce też ma swoją specyfikę…

Przede wszystkim mamy dobrego, doświadczonego szefa kuchni, który ma swoje specjały. I wiem, że niektórzy na te dania tu specjalnie przychodzą. Cielęcina Królowej Bony, deser malinowy na gorąco i oczywiście — flaczki. To tylko niektóre z dań, których tu można spróbować. W najbliższej przyszłości planujemy do naszego menu wciągnąć prawdziwy polski żurek. Mamy tu zatrudnionych aż 18 osób, które pracują na dwie zmiany — od 6 do 23.

Po dziesięciu latach działalności chyba można śmiało mówić o sukcesie placówki? Dom nie świeci pustkami, tętni życiem, ludzie tu się gremialnie zbierają na różne imprezy…

Ten sukces, moim zdaniem, zawdzięczamy przede wszystkim naszemu dyrektorowi. To jego samozaparcie i poświęcenie w dużej mierze przyczyniło się do tego, że placówka tak sprawnie funkcjonuje, jest samowystarczalna. I, oczywiście, dzięki całemu zespołowi, który często nie liczy godzin pracy. Tu nie mamy wolnych dni — przedsięwzięcia mamy stale, a pracowników mamy 36. To nie jest dużo, a trzeba wszystko ogarnąć… Na szczęście wszyscy pracują tyle, ile potrzeba. Po prostu inaczej tu się nie da.

Jakim Pani jest kierownikiem?

Niedobrym (śmieje się). Jestem bardzo wymagająca przede wszystkim w stosunku do siebie i taka sama do ludzi. To mi przeszkadza, mówiąc szczerze, ale już się nie zmienię… Nie lubię ludzi, którzy nonszalancko traktują swoje obowiązki, pracownicy doskonale o tym wiedzą. I chyba to współpracowników dyscyplinuje…

Jak Pani spędza czas wolny?

Bardzo lubię czytać, wyszywać, rozwiązywać krzyżówki. Na wyjazdy, niestety, nie mam zbyt wiele czasu. Ale może kiedyś… Wolny czas staram się poświęcić rodzinie. Nie tylko swoim dzieciom, ale również siostrom i mamie. Mam trzy siostry i nie ma tygodnia, byśmy się nie spotkały ze sobą. Jesteśmy sobie bardzo bliskie.

Rozmawiała Edyta Szałkowska

28 odpowiedzi to „To były czasy, które przypominam z wielkim rozrzewnieniem…”

  1. józef III mówi:

    Pani Krysia jest cool !

  2. Adam81w mówi:

    Dziękujemy za pracę na rzecz Domu Kultury Polskiej.

  3. obywatel mówi:

    No proszę bardzo Dom Kultury Polskiej o powierzchni całkowitej 7117 m2 jest samowystarczalnym i do tego sponsoruje wiele imprez, daje stałą pracę dla 36 ludzi, zawsze jest gotów przyjąć do swego hotelu i nakarmić w swej restauracji ponad sto osób – głównie turystów z Polski.
    Wszyscy my też pamiętamy o tym darze Polskim, którego koszt całkowity wyniósł 20.500000 zł.

  4. krzysztof ( Bydgoszcz) mówi:

    Obywatel : A ja pamiętam jak „Gazeta Wyborcza”, a także ambasador RP Widacki, namiętnie krytykowali pomysł budowania tego ośrodka. Formalnie, że niby za duży i za drogi i w ogóle po co. W rzeczywistości walczyli z „nacjonalizmem” polskim.
    Okazało się zaś, że DKP był i jest bardzo potrzebny !

  5. obywatel mówi:

    Do krzysztof: Widackiego pamiętamy i to raczej więcej z negatywnej strony, który często polską mniejszość narodową miał gdzieś…Ale byli w tym czasie tacy jak śp. Andrzej Stelmachowski i inni mądrzy ludzie, którzy poglądy mieli inne niż wspomniany ambasador.
    Z perspektywy czasu większość napewno się zgodzi, że właśnie nam taki duży dom i był potrzebny. Nareszcie mamy swój własny pałac w którym odbywa się setki imprez, tutaj przytułek znalazło ponad 30 polskich organizacyji społecznych, pełni rolę integrowania Polaków na Litwie.

  6. tomasz mówi:

    Ja także uważam ze wyjątkowo potrzebna i udana inwestycja.

    A dawne czasy. Było tak było. Była tam jakaś afera z forsą. To było w czasach P. Maciejkańca. Nie mam zamiaru nikogo usprawiedliwiać ani oskarżać ale czasem „koroniarze:” są tak skołowani dziwnymi relacjami wśród „wilniuków” że w końcu plotą głupoty. Tak jak w przypadku podanych wyżej przykładów.

    Wszystkim pracownikom DKP z okazji ich święta – wszystkiego dobrego.
    Panie Arturze, oby tak dalej. 🙂

  7. jojo mówi:

    Potrzebna i udana inwestycja. Najważniejsze teraz, by tam pracowały osoby oddane polskości – P. Krystyna na pewno do nich należy, Artur też (oby żona Litwinka go nie przekabaciła)
    4. krzysztof ( Bydgoszcz)
    całkowita racja gw to antypolska gazeta, dno.
    A propos, jak można mieszkać w takim mieście? Byłem tam w styczniu, takich dziur nawet w najciemniejszych wioskach Litwy nie widziałem
    6.tomasz
    nie broń tej gazety, nie pomogła Polakom z Wileńszczyzny w niczym (chyba kiedyś sam do niej biegałeś z jakimiś petycjami odnośnie nas i prztyk)

  8. krzysztof ( Bydgoszcz) mówi:

    Jojo : Gdzie konkretnie te dziury widziałeś ? Ja uważam, że Bydgoszcz jest ciekawym miastem, w porównaniu z miastami litewskimi bardzo zachodnim. Po architekturze chociażby widać, że kiedyś należała o bardziej cywilizowanego świata niż Kresy Wschodnie. Wiem, że można mieć zastrzeżenia co do urody Bydgoszczy, ale jest tam sporo ładnych zakątków, zwłaszcza nad Brdą i nad Kanałem Bydgoskim.

  9. Kmicic mówi:

    Do Krzysztofa(z Bydgoszczy-Kujawskiej Wenecji i Brugii);
    Nie krytykuj architektury Kresów i tamtejszej kultury.Przypomnę tylko(!) Mickiewicza i Słowackiego, a o cudach tamtejszej architektury innym razem.
    To piękne ,że jesteś lokalnym patriotą.
    Jak myślisz, jak wspomóc kampanię wyborczą AWPL w Wilnie. Może dotarcie do młodych poprzez zorganizowaną akcję w facebook-u ? Zostało jeszcze tylko kilka dni.

  10. Czytelnik mówi:

    Do Kmicic:Nie wiem czy cos jeszcze uda sie zrobic.Sledze terazniejsza kompanie,ktorej praktycznie niema,ale widoczne sa na miescie reklamy innych partii,bardzo czekalem na proponowane wydanie numeru wyborczego gazety,mysle czy tylko jedyna jego obeconosc na czele listy bedzie dostateczna.

  11. Znad Solczy mówi:

    Jaszuny(a to,przecież, wieś) dały Polsce więcej wybitnych ludzi, niż cała Bydgoszcz

  12. krzysztof ( Bydgoszcz) mówi:

    Kmicic i Znad Solczy : Nigdy nie krytykowałem kultury kresowej. Gdybym nie był zafascynowany Kresami, nie uczestniczyłbym w dyskusjach na tym forum. Jeżeli na podstawie treści mojego postu numer 8 wyciągnęliście odmienne wnioski, to znaczy, że źle go zredagowałem. Chodziło mi wyłącznie o odpowiedź na przesadną krytykę mojego rodzinnego miasta.
    Znad Solczy : Bracia Śniadeccy, najsłynniejsi bodaj mieszkańcy Jaszun, pochodzili ze Żnina. Leży on w województwie kujawsko-pomorskim, około 40 kilometrów od Bydgoszczy. Sama Bydgoszcz rzeczywiście nie wydała, jak do tej pory, zbyt wielu wybitnych ludzi. To się jednak powoli zmienia. Nie tyle wybitnymi, co na pewno znanymi bydgoszczanami, są m.in. Radosław Sikorski,Zbigniew Boniek, Tomasz Gollob. Mam nadzieję, że z czasem i prawdziwie wybitni ludzie się pojawią.

  13. tomasz mówi:

    do jojo: Jak nauczysz się czytać ze zrozumieniem to pogadamy. Najpierw spokojnie odszukaj sobie gdzie to „bronię” GW? Następnie zadanie trudniejsze. Z czym to niby i kiedy „tomasz” biegał do GW. Masz zajęcie na ładnych parę miesięcy. 🙂

  14. Czesław57 mówi:

    ad12
    Gorzów Wlkp (nad Wartą) łączy z Bydgoszczą (nad Wisłą) Noteć i Kanał Bydgoski, można z jednego miasta dopłynąć do drugiego i odwrotnie. Może dlatego „chwilowo” Gorzów podebrał Bydgoszczy Golloba (żużlowca) , natomiast Bydgoszcz – koszykarkę Agnieszkę Szot – reprezentantkę Polski. Jeszcze za PRL-u często bywałem w Twoich okolicach – Toruniu, Inowrocławiu, Bielawach, Bydgoszczy , skąd w tamtych, trudnych „zaopatrzeniowo” czasach, przywoziłem szklanki z Huty Irena czy też rowery z „Rometu”. Nie zmienia to faktu, że mimo mego „lokalnego” patriotyzmu, zafascynowany jestem Wilnem i ogólnie kulturą kresową.
    Pozdrawiam, lubię czytać Twoje rzetelne posty 🙂

  15. krzysztof ( Bydgoszcz) mówi:

    Do CzesŁawa57 : Dziękuję !

  16. a propos mówi:

    do Krzysztof.
    Widacki to taka typowa menda z centralnej polski,”centralak” żłób i świnia.

  17. tomasz mówi:

    do a propos: Widacki pochodzi z Krakowa. Wyzywać też trzeba umieć. 😉

  18. a propos mówi:

    Czesław57 jak Toruniacy mówią na Bydgoszczan?

  19. Kmicic mówi:

    Do Krzysztof(Bydgoszcz), Czesław57:
    Chętnie czytam wasze rzetelne i treściwe posty.Wasza obecność na tym forum z pewnością przyciąga nowych internautów i powoduje ,że korzystnie się wyróżniamy z tego co można czytać na portalach w RP.
    do czytelnik 10:
    Czyli pozostaje POSPOLITE RUSZENIE.
    Każdy siada teraz(!), robi listę 50-100 osób, które zna i do dzieła . a w dniu wyborów przekonanych do AWPL przyprowadzamy osobiście na głosowanie. I nakłaniamy innych by to również robili, i pytamy się aktywnych znajomych o efekty.Przez najbliższe 7 dni(to tak krótko) o niczym innym nie rozmawiamy :-)Najgorsze jest czekanie,że samo się zrobi.Do DZIEŁA 🙂
    Pozdrawiam serdecznie

  20. tomasz mówi:

    Ciekawe ilu wyborców dla AWPL pozyskają na swoich listach Krzysztof(Bydgoszcz), Czesław57?
    No i ilu przyprowadzą OSOBIŚCIE na wybory. 🙂 🙂 🙂
    Bo Kmicic (Łódź) to pewnie coś około miliona…

  21. a propos mówi:

    a co ciebie ubodło @17?Dla mnie i Kraków i Kielce i Radom to wszystko szabrowniki centralaki.No Warsiawa to w ogóle bez dwóch zdań yuma.

  22. tomasz mówi:

    do a propos: Czyżby bobrowniczy?

  23. Czesław57 mówi:

    ad18
    wiem, inni też mogą się dowiedzieć, najlepiej wejść na sportowe fakty.pl, zakładka – żużel, drużyny – Unibaks Toruń

  24. do kmicic mówi:

    do kmicic 19
    Piszesz – korzystnie się wyróżniamy…
    no niestety ciebie to nie dotyczy, owszem wyróżniasz się ale niekorzystnie, jesteś jak faryzeusz.

  25. jojo mówi:

    8. krzysztof ( Bydgoszcz)
    Nie przeczę, być może są ładne zakątki w Bydgoszczy. Prawdopodobnie jeszcze w tym roku tu zawitam, może zmienię zdanie o tym mieście, bo dziurawych ulic, gdzie się jeździ slalomem i ogromnej ilości strasznych odrapanych kamienic długo nie zapomnę.
    Musiałem nieco w pamięci, planach i mapkach pogrzebać i jeśli się nie mylę, ulice które ze zgrozą wspominam to np Fordońska, Nakielska (przeogromne dziury, łaty kocich łbów, wystające spod cienkiej warstwy asfaltu). Z kolei Dworcowa i Chodkiewicza przypomniały mi ulice Lwowa. Z jezdni na kilkanaście czy kilkadziesiąt cm wystające torowiska tramwajowe i dziury i koleiny.
    Odrapane, ohydne kamienice ul. np Bocianowo, Grunwaldzka i wiele in, które już się mogą mylić.

  26. jojo mówi:

    13. tomasz
    słonie mają dobrą pamięć
    Od lat czytuję komentarze, czasami piszę. Nie pierwszy raz wypierasz się swoich słów.

  27. krzysztof ( Bydgoszcz) mówi:

    Jojo : Rzeczywiście opisane przez Ciebie dzielnice i ulice pozostawiają wiele do życzenia pod wzgledem urody. Co do nawierzchni, to akurat trafiłeś na skutki zimy. Już w styczniu, gdy ustąpiły mrozy, zaczęto intensywnie naprawiać nawierzchnie tych ulic (teraz znowu nastały śniegi i mrozy, więc pewnie trzeba to będzie zrobić wiosną raz jeszcze).
    Jeśli zaś chodzi o te zaniedbane kamienice, to są one zgrupowane w zachodniej części śróddmieścia oraz w dzielnicach do niej przylegających( głównie Okole i tzw. Londynek, gdzie jest wspomniana przez Ciebie ulica Bocianowo) . Kontrastuje z nią wschodnia część śródmieścia i generalnie rzecz biorąc wschodnie oraz północne dzielnice miasta.
    Takie ulice jak Gdańska, Cieszkowskiego, Mickiewicza, 20 stycznia, Zamoyskiego, Paderewskiego, Plac Weyssenhoffa, Libelta, Ossolińskich. Piotrowskiego, częściowo Śniadeckich i Krasińskiego mają bardzo dużo ładnej zabudowy secesyjnej oraz modernistycznej. Konweniują z tą częścią śródmieścia takie dzielnice jak willowa Sielanka, Bielawki, Skrzetusko, w sporej części Bartodzieje, a także Osiedle Leśne. Osobna kwestia to bydgoskie Stare Miasto, położone wprost nad Brdą z jej licznymi zakolami i odnogami ( leży tam m.in. rewitalizowana ostatnio Wyspa Młyńska). Miasto ma ponadto sporo parków i zieleńców ( znowu we wschodniej i północnej części miasta), w tym wielki park leśny w Myślęcinku.

  28. tomasz mówi:

    do jojo: Zatem nie widzę przeciwskazań abyś przygwoździł mnie dowodami, cytatami itp. W czym problem?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.