18
Duże partie w górę, mniejsze — w dół

Frekwencja w tegorocznych wyborach samorządowych wyniosła prawie 44 proc. i była o 3 pkt. procentowe wyższa niż w wyborach 2007 roku Fot. ELTA

W wyborach lokalnych 27 lutego najwięcej głosów otrzymały największe partie. Natomiast mniejsze ugrupowania oraz te marginalne jeszcze bardziej straciły na znaczeniu.

Największy spadek odnotowała jednak stanowiąca trzon koalicji rządzącej partia konserwatystów Związek Ojczyzny — Litewscy Chrześcijańscy Demokraci. Proporcjonalnie zaś największy skok odnotowała opozycyjna Partia Pracy eurodeputowanego Wiktora Uspaskicha. Również Akcja Wyborcza Polaków na Litwie poprawiła znacznie swój poprzedni wynik.

Frekwencja w tegorocznych wyborach samorządowych wyniosła prawie 44 proc. i była o 3 pkt. procentowe wyższa niż w wyborach 2007 roku.

Najwięcej głosów oraz miejsc w radach samorządowych w tegorocznych wyborach lokalnych zdobyła Partia Socjaldemokratów. W sumie zdobyła ona 328 mandatów, w porównaniu do 302 w wyborach lokalnych sprzed czterech lat. Mimo ewidentnego sukcesu wyborczego (21,5 proc. w skali kraju) lewica ma też powody do zmartwień, ponieważ jej reprezentacja w dwóch największych miastach — Wilnie i Kownie — straciła i choć wprawdzie niewiele, to jednak wystarczająco, żeby nie liczyć się w rozdaniu koalicyjnym. Wobec tego lider socjaldemokratów Algirdas Butkevičius zapowiedział, że wyciągnie wnioski wobec kierownictwa oddziałów rejonowych, gdzie partia uzyskała słabe wyniki.

O konsekwencjach, ani wobec siebie, ani też liderów lokalnych nie mówi natomiast lider konserwatystów, premier Andrius Kubilius. Znacznie słabszy wynik swojej partii niż w poprzednich wyborach Kubilius przekłada na karb sytuacji kryzysowej, w jakiej dowiodło się rządzić konserwatystom. Co więcej, daleko nie najlepszy wynik swojej partii Kubilius uważa za sukces wyborczy i mówi, że  wyniki wyborów świadczą, że społeczeństwo popiera prowadzony przez jego rząd kierunek polityczny.

Związek Ojczyzny — Litewscy Chrześcijańscy Demokraci zdobyli w tegorocznych wyborach w sumie 256 mandatów w porównaniu do 344 mandatów w 2007 roku, które konserwatyści zdobyli razem z Chrześcijańskimi Demokratami jeszcze przed połączeniem się tych partii rok później.

Faktycznym zwycięzcą tegorocznych wyborów można uznać Partię Pracy multimilionera rosyjskiego pochodzenia Wiktora Uspaskicha. Partia ta zdobyła 165 mandatów w skali kraju w porównaniu ze 111 mandatami w wyborach 2007 roku. Za największy sukces tej partii można jednak uznać wprowadzenie swoich przedstawicieli do Rady Wilna, gdzie Partia Pracy z 8 mandatami w 51-osobowej radzie okazała się czwartą siłą polityczną, bez której pozostałym partiom wydaje się będzie trudno utworzyć koalicję rządzącą.

Znacznie słabszy wynik w tym roku uzyskała partia „Porządek i Sprawiedliwość” byłego prezydenta Rolandasa Paksasa. Chociaż w skali kraju partia ta może wciąż liczyć na 10-procentowe poparcie (155 mandatów), to od wyborów 2007 roku straciła ona 26 mandatów, z czego aż 9 mandatów w Wilnie.

Wśród outsiderów tegorocznych wyborów znalazły się też Związek Liberałów i Centrum, który zdobył w tegorocznych wyborach 126 mandatów wobec 182 mandatów w wyborach lokalnych 2007 roku. Za nimi uplasowali się liberałowie z wywodzącego się ze Związku Liberałów Ruchu Liberałów. Zdobyli oni 98 mandatów w skali kraju. Tymczasem z prawie 98 mandatów zdobytych w roku 2007 do 52 w tym roku stoczyli się liberałowie z Nowego Związku byłego przewodniczącego Sejmu Artūrasa Paulauskasa.

W tegorocznych wyborach samorządowych również Akcja Wyborcza Polaków na Litwie znacznie poprawiła swój poprzedni wynik. Największy skok z 6 do 11 mandatów polska partia odnotowała w stołecznym samorządzie. W skali kraju partia ta zwiększyła liczbę posiadanych mandatów z 53 w 2007 roku do 65 w tegorocznych wyborach, w których AWPL poszerzyła również swój zasięg geograficzny.

61 mandatów AWPL zdobyła w koalicji z Aliansem Rosjan, z którym polska partia uczestniczyła w wyborach w 6 okręgach wyborczych. Kolejne 4 mandaty AWPL zdobyła w samorządach szyrwinckim oraz Wisagini, gdzie polska partia występowała samodzielnie.

Na zmianę sceny politycznej po tegorocznych wyborach samorządowych wpływ mieli również niezależni kandydaci, którzy po raz pierwszy mogli uczestniczyć w wyborach. Szczególnie wielki zamęt niezależni kandydaci wprowadzili w układ polityczny stołecznej Rady, bowiem najwięcej mandatów — 12 z 51 — zdobyła lista niezależnych kandydatów, na czele której stał były mer Artūras Zuokas. Niezrzeszeni kandydaci w skali kraju zdobyli w sumie 76 mandatów, aczkolwiek tylko 18 z nich było faktycznie niezrzeszonych. Pozostałe mandaty przypadły listom koalicyjnym niezależnych kandydatów.

Tegoroczne wybory tradycyjnie obserwowali zagraniczni przedstawiciele, między innymi z OBWE oraz Parlamentu Europejskiego. Jak podała wczoraj Główna Komisja Wyborcza, podczas wyborów nie odnotowano znaczących naruszeń, które mogłyby zmienić już podane wyniki głosowania. Komisja otrzymała ponad 180 wniosków o naruszeniu ordynacji wyborczej. Dotyczą one głównie dowożenia wyborców do lokali i złamanie ciszy wyborczej. Dochodziło też do „kupowania głosów”. Prokuratura w tych sprawach wszczęła już kilka postępowań wyjaśniających.

Jak podała GKW, pod względem liczby skarg, czy też charakteru naruszeń, tegoroczne wybory nie różnią się od wyborów 2007 roku.


 

PIJANY I UZBROJONY KANDYDAT WYGRAŁ WYBORY

W przeddzień wyborów w ręce policji wpadł pijany i uzbrojony w broń myśliwską kandydat do Rady samorządu rejonu kowieńskiego Česlovas Paulauskas. Skandal ten bynajmniej nie zaszkodził kandydującemu z listy Związku Ojczyzny —Litewskich Chrześcijańskich Demokratów Paulauskasowi, który nie tylko został wybrany do Rady, ale też dzięki rankingowaniu kandydatów wspiął się o jedną pozycję wzwyż na liście wyborczej.

Jak podają kroniki policyjne, w przeddzień wyborów samorządowych, w sobotę 26 lutego, policja zatrzymała samochód, za kierownicą którego siedział radny obecnej kadencji oraz kandydat w wyborach do Rady rejonu kowieńskiego. Po sprawdzeniu kierowcy na trzeźwość, w wydychanym przez niego powietrzu wykryto 2,03 promila alkoholu. Co więcej, policjanci znaleźli w samochodzie pijanego kandydata broń myśliwską.

Paulauskas tłumaczył się, że wraca z polowania, na którym zmarzł, więc pozwolił sobie na „odrobinę alkoholu”, po czym wsiadł do samochodu i chciał wracać do domu. Teraz będzie odpowiadał w sądzie za kierowanie samochodem po pijanemu. Policja z kolei zastanowi się nad karą dla radnego za posiadanie broni będąc w stanie nietrzeźwym.

Tymczasem, póki wymiar sprawiedliwości będzie zastanawiał się nad ukaraniem Paulauskasa, wyborcy okazali mu wielkoduszność i w niedzielnych wyborach wybrali go na radnego Rady rejonu kowieńskiego. Zresztą już na drugą kadencję.

18 odpowiedzi to Duże partie w górę, mniejsze — w dół

  1. Czytelnik mówi:

    Ze male partie spadaja w dol tak i powinno byc.Co z tego ze oni uczestnicza w wyborach nie majac zadnych szans,tylko zabieraja glosy innym,ktore tak sa bardzo potrzebne do tworzenia kaolicii,jak naprzyklad teraz dla AWPL.

  2. Tomasz Otocki mówi:

    Z tym złym wynikiem małych partiami nie trzeba przesadzać. Trzy ugrupowania, które wszyscy już chyba spisali na straty (Liberałocentryści, Nowy Związek i Litewski Ludowy Związek Chłopski) uzyskały łącznie 182,5 tys. głosów, co dało im 325 mandatów. W niektórych samorządach partie te nawet wygrały wybory (np. w Wisagini czy rejonie trockim/ignalińskim). Prawdziwą katastrofą jest wynik TPP, a także Partii Żmudzinów i socjalistycznego ugrupowania młodego Paleckisa (akurat z tego ostatniego trzeba się tylko cieszyć). Sojusz Rosyjski chyba już na trwałe zastąpi Związek Rosjan w roli reprezentanta ludności rosyjskiej… Oczywiście gratulacje dla AWPL: osobiście obstawiałem 58-60 mandatów, wynik zaskoczył chyba wszystkich.

  3. ben mówi:

    Zatem przedwczesny strach niektórych forumowiczów o możliwość sfałszowania wyborów w RL okazał się jak zwykle nieuzasadniony. Te incydenty, które zaobserwowano, sa praktycznie wszechobecne, także w RP.
    Swoją drogą kiepsko widzę “upartyjnienie dołów samorządowych”, ale widocznie w młodym panstwie, przyzwyczajonym do koterii, jest to nieuniknione.

  4. MARIA mówi:

    Gratuluję.Przekujcie to zwyciestwo wyborcze w mądrość samorządowych decyzji.Wierzymy w Was i jesteśmy z Wami. MARIA

  5. do Tarasiewicz mówi:

    “Największy skok z 6 do 11 mandatów polska partia odnotowała w stołecznym samorządzie” —

    Trudno tu dostrzec jakiś specialny sukces wyborczy AWPL.
    Spójrzmy uważniej.
    1. Rok 2007 – AWPL ma 6 mandatów,
    2. Dzisiaj:
    – Kaolicja AWPL i Aljans Rosjan (15,07 proc) – to 8 mandatów, w tym 6 Polaków i 2 Rosjan,
    – 3 mandaty, to podział resztówki po litewskich partiach, które nie przekroczyły 4-procentowego progu wyborczego.

  6. Kmicic mówi:

    do 5:
    Tez tak uważam ,że to jeszce nie sukces. Na razie to wyrażny postęp.Największe sukcesy AWPL ma jeszcze przed sobą.

  7. Tomasz Otocki mówi:

    Do użytkownika nr 5: przecież resztówki po partiach, które nie weszły do wileńskiego samorządu (LiCS, LRLS, NS) zgarnęły również Blok Zuokasa, konserwatyści, LSDP czy TT. Nie rozumiem, więc tego zarzutu. Faktem jest, że tak dobry wynik w stolicy AWPL zanotowała jedynie w 1995 r. I za to należą się gratulacje.

    Do Kmicic: Niech Pan zejdzie na ziemię. Polityka to twarda rzeczywistość, nie marzenia. W tych wyborach AWPL zebrała 6,96% głosów. Zważwyszy, że podobny procent stanowią Polacy na Litwie jest wątpliwe, by udało się kiedykolwiek zdobyć więcej niż 65 mandatów. Radzę wziąć na wstrzymanie. Partie mniejszości narodowych nigdzie w Europie nie zbierają głosów u narodu tytularnego (proszę spojrzeć na Słowację, Czechy, Estonię, Bułgarię etc.).

  8. Anonim mówi:

    Do Tomasz Otocki:
    Zgoda.
    Dlatego trzeba zabiegać o ponadnarodową (częściowo jest to już realizowane) koalicję przedwyborczą (wybory parlamentarne), dzięki której interesy polskiej mniejszości w RL będą zabezpieczone, a działania takowej koalicji mogłyby być skierowane przeciw tym, którzy tylko na nacjonalistycznych hasełkach zbijają kapitał polityczny.

  9. ben mówi:

    Post nr 8 jest mój.

  10. Kmicic mówi:

    Do Tomasz Otocki 7:
    nie wymienił Pan Katalonii, Południowego Tyrolu i kilkunastu innych mniejszościowych enklaw w cywilizowanej Europie. To też są realia i na nich powinniśmy się wzorować. Nieprawdaż?
    A AWPL zmierza w kierunku partii ogólnokrajowej i przy zachowaniu dotychczasowych wartości, czyli bezkompromisowej uczciwości i dobrego gospodarowania “na swoim terenie”, ma szansę, na tle skompromitowanych innych ugrupowań na znacznie większe osiagnięcia niż dotychczasowe.To też są realia.Kierunek rozwoju tej partii jest właściwy.

  11. Tomasz Otocki mówi:

    Do ben: nie widzę perspektyw na bardziej ponadnarodową koalicję niż dotychczas (z różnych zresztą powodów – AWPL raczej by sobie nie życzyła takich aliansów przed wybrami), niemniej taka mobilizacja polskiego (i wschodniosłowiańskiego) elektoratu, jaka nastąpiła w ubiegłą niedzielę, w zasadzie gwarantuje AWPL przekroczenie progu wyborczego i uzyskanie 10/12- osobowej reprezentacji w Sejmie. Oznacza to podobną pozycję przy przyszłorocznych negocjacjach koalicyjnych, jaką mają dziś np. LRLS i LiCS. Ale nie bardzo wierzę w uzyskanie wyniku powyżej 6-6,5% głosów. Co do głosów rosyjskojęzycznych to bardzo ciekawa sytuacja może być w Wilnie, gdzie z gry wypadł Związek Rosjan. Bardzo możliwe, że wilnianie popierający to ugrupowanie w przyszłym roku zagłosują jednak na kandydatów Aliansu/Akcji, co oznacza dalsze wzmocnienie o kilkaset głosów.

    Do Kmicic: Szanowny Panie. Na Tyrolu Południowym się nie znam, ale akurat w Katalonii na CiU/ERC głosują rodowici Katalończycy, a “mniejszości narodowe” (tzn. Hiszpanie – imigranci z innych rejonów Hiszpanii) najczęściej wybierają Partię Ludową i PSE/PSOE, czyli ugrupowania ogólnokrajowe. Pomijam już fakt, że w Katalonii tak naprawdę mamy do czynienia z quasi-narodowym państwem Katalończyków, a w każdym razie z bardzo daleko posuniętą autonomią regionu. Nie bardzo widać tu analogie do Wileńszczyzny…

  12. ben mówi:

    Do Tomasz Otocki:
    Zwróć uwagę, że najważniejszym celem AWPL powinien być i zapewne jest zagospodarowanie nie tylko “wschodniosłowiańskiego elektoratu”, ale i litewskiego.Litwini także chętnie pójdą za każdym, kto da im nadzieję na normalność (mam na myśli przynajmniej względną stabilizację gospodarczą). Od władz AWPL zależeć będzie, w jaki sposób wykorzystają swoją powyborczą pozycję zwłaszcza w stosunku do ugrupowń, które nie uczestniczą lub w sposób minimalny uczestniczą w podziale mandatów, natomiast mają swoje struktury. To samo dotyczy pomysłu, w jaki sposób zagospodarować “elektorat litewski” w trakcie kampanii wyborczej przed jesiennymi wyborami.
    Jest jeszcze chwila na to.

  13. maur mówi:

    Z powyższego artykułu wynika:
    Partie: 2007 2011 RÓŻNICA
    Socjaldemokraci 302 328 +8,6%
    Zw.Ojczyzny-LCD 344 256 -25,6%
    Partia Pracy 111 165 +48,6%
    PiS 181 155 -14,4%
    Z.Liberałów i Centrum 182 126 -30,8%
    Zliberałow Ruch Liberałów ? 98 ?
    Nowy Związek 98 52 -46,9%
    AWPL 53 65 +22,6%
    Widać kto i ile stracił, kto ile zyskał.
    Według danych oficjalnych Polacy stanowią 6,7% ludności kraju. Niewiele mniejszy udział mają Rosjanie. Wraz z Białorusinami i Ukraincami stanowią ca 15%. Ale są to już 4 narodowości. 6,7% udział Polaków odpowiada 102 mandatom w wyborach samorządowych dla Polaków. 6,3% udział Rosjan odpowiada 96 mandatom.
    Uzyskane wyniki pokazują jedynie “sukces” na poziomie ~65-71% w przypadku Polaków. Czy taki wynik można nazywać sukcesem? Być może. Jeśli porównamy do wcześniejszych wyników to jest to sukces. Jeśli porównamy do poziomu normalnego -to widzimy jak wiele jeszcze brakuje.
    W interesie władz Litwy będzie podejmowanie wszelkich możliwych działań do konfliktowania społeczności mniejszości narodowych. Według zasady “divide et impera” -jak najwięcej podziałów w możliwie największej liczbie płaszczyzn. Mały mało może i jak pokazują wyniki z artykułu -tu nic nie zyskał a jego dorobkiem podzielili się najwięksi. Koszmarem ze snu i jawy szowinistów litewskich jest wizja zjednoczenia słowian. Tyle liczyc też potrafią. Ten koszmar to 15% słowian startuje do wyborów parlamentarnych pod wspólnym szyledm… i zdobywa władzę w Litwie…

  14. Kmicic mówi:

    Do Tomasz Otocki 11:
    Szanowny Panie , trudno nie zauważać analogii szeroko rozumianej Wileńszczyzny z Katalonią czy Południowym Tyrolem. I tu i tu mamy do czynienia z ludnością rdzenną, mniejszości katalońska, tyrolska, polska, chcą pełni praw należnych mniejszościm narodowym i prawa takie im się należą.To przeciez bezdyskusyjne. Różnica zasadnicza polega na całkowicie odmiennych standardach i podejściu do mniejszości narodowych wymienionych państw.Różnica również jest w poziomie desperacji tych nacji. Litwa jest w UE i nie widzę nic w tym złego,by tą sama miarą mierzyć jej politykę mniejszościową stosując porównania np. z Finlandią(Szwedzi).I nie ma widzę w tym żadnego zagrożenia dla integralności terytorialnej RL. Zagrożeona jest jedynie ludność polska i to na tym bardzo już zaawansowanym zagrożeniu trzeba się skupić.

  15. Kmicic mówi:

    wyjątkowo zgadzam się z 12.

  16. ben mówi:

    To napisz wyraźnie, z kim się zgadzasz. Wstydzisz się? 🙂

  17. Ja mówi:

    do Czytelnik: co to znaczy, że małe partie “zabierają głosy” dużym? To sformułowanie jest idiotyczne. Głosy w wyborach nie są własnością dużych partii, więc te małe nie mogą im ich zabrać. Głosy należą do wyborców i to oni decydują, na kogo je oddadzą. I jeśli jakiś wyborca chce wesprzeć “małą” partię “bez szans”, to ma do tego pełne prawo. AWPL zresztą też nie jest w skali Litwy dużą partią.

  18. Czytelnik mówi:

    Do Ja:Tak wyborcy maja prawo,ale w nasze czasy glosowac powinno sie rozumnie.Taki przyklad na Zwiazek Rosjan przeglosowalo w Wilnie ponad 6tys.wyborcow i co z tego,a mogly byc jeszcze dwa mandaty do aljansu.Oczym to mowi,ze nie wszyscy wyborcy dobrze orientuja sie w sytuacji .Wiec nigdy nie trzeba tak pisac,jakie jest sformulowanie,bo napewno zgodzisz sie ze w Litwie takze bedzie zmniejszac sie ilosc partii,gdyz 20,to nie jest normalnie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.