35
By święty Kazimierz doprowadził nas…

image-24763

Święty Kazimierz Królewicz pozdrawia poznaniaków

Pierwsze deportacyjne pociągi (repatriacyjne — jak kto woli) wyjechały z Wilna już w marcu 1945. Te pierwsze pociągi wiozły Polaków do Białegostoku, Olsztyna, Bartoszyc, Grudziądza, Poznania. Dalej, na Zachód, był jeszcze front. Jeszcze grzmiały katiusze, jeszcze na tyłach przełamanego Wału Pomorskiego grasowały niedobitki Wehrwolfu.

Szczecin został oddany polskim władzom dopiero na początku lipca 1945, bo nie wiadomo było, komu te duże portowe miasto przyznać — Niemcom czy Polakom. W Lubieszynie, małej przygranicznej miejscowości, za Szczecinem, do 1955 urzędował i polski, i niemiecki sołtys. Wszędzie na Zachodzie stacjonowały wojska sowieckie. Długo stacjonowały, prawie pół wieku.

W walizkach przesiedleńców były tylko niezbędne przedmioty, były też i święte pamiątki, obraz Matki Bożej Ostrobramskiej, świętego Kazimierza Królewicza, patrona Polski i Litwy, Jezusa Miłosiernego, tego od świętej Faustyny.

— Mój Boże, do dziś pamiętam zapach wileńskich Kaziuków. Te smorgońskie obwarzanki, cepeliny, zapach chlebów i ciast domowej roboty — wspomina Lilianna Rowbuć (nazwisko rodowe — dop. autora), dziś prawie 90-letnia mieszkanka Gorzowa Wielkopolskiego. — Proszę sobie wyobrazić, że wtedy, będąc dzieckiem, zabrałam z Wilna, z ulicy Majowej, gdzie mieszkaliśmy, taką małą pucułowatą lalkę, która od zawsze mnie towarzyszyła. Mam ją do dziś, chociaż i dzieci chciały się nią bawić, i wnuczęta. W tej lalce jest moje dzieciństwo, moje Wilno, gorycz długiej, bo trwającej prawie dwa miesiące podróży z Wilna do Gorzowa. Pamiętam, jak mama kazała się modlić do świętego Kazimierza, by doprowadził nas szczęśliwie, obojętnie gdzie, aby był dom, szkoła, praca, byle by nie było szyderczych uwag Litwinów. Pamiętam, oj pamiętam, jak na dworcu obrzucano nas wyzwiskami. Ja zapamiętałam, że odwzajemnialiśmy się, szczególnie dzieci i młodzież (w tym miejscu padają obraźliwe słowa na Litwinów).

— Co pan mówi, że Wilno znów będzie polskie, że nasi wygrali wybory? — pyta z niedowierzaniem pani Lilianna.

— Polskie to nie, ale może wreszcie będzie wielokulturowe z pełnym poszanowaniem znaczenia tego słowa — odpowiadam.

W Gorzowie mieszka bardzo wielu potomków dawnych wilnian. Podobnie jest i w Szczecinie, Poznaniu, Koszalinie, Świdwinie, Lidzbarku, Olsztynie.

— Już nie to zdrowie, ale wcześniej co roku jeździłam na grób ojca, na cmentarz bernardyński. Teraz mam taką panią, która w moim imieniu dba o grób ojca, byłego dyrektora wileńskiej, przedwojennej elektrowni — wspomina szczecinianka (nie z własnego wyboru) Ewa Wilczyńska, emerytowana doktor medycyny. — Oczywiście, pamiętam jak przez mgłę te wileńskie Kaziuki. Dzięki Bogu, podobne organizujemy i w Szczecinie. Wtedy czuję te moje miasto rodzinne, ale z każdym rokiem coraz mniej wilniuków przychodzi na stragany po palmy, po piernikowe serca.

Największym jarmarkiem kaziukowym w Polsce może się poszczycić Poznań. Co roku dziesiątki tysięcy mieszkańców grodu Przemysława przez kilka dni bawi się na Starym Rynku. Tu przedstawiane są sceny z życia Jagiellonów. Tu nie ma podziałów na Litwę i Polskę, tu się wyczuwa jedność Korony z Pogonią. To specyfika charakteru poznaniaków. W ich sercach nie ma żalu za utraconymi kresami. W ich sercach jest nadzieja, że z czasem będzie normalnie, tak jak przystało w cywilizowanych społecznościach.

I w tym roku w dniach 4-6 marca gwarno będzie na Rynku. Uliczkami starego miasta przejdzie orszak królewski ze świętym Kazimierzem Królewiczem na czele. Będą pozdrowienia z balkonu poznańskiego ratusza, będą dymić kramy z pachnącymi potrawami litewskimi, będą palmy, kaziukowe serca, będą życzenia. W Poznaniu zdaje się, że po święcie patrona miasta świętego Marcina, Kaziuki są drugim takim wielkim ludycznym wydarzeniem, bo świętomarcińskie rogale smakują tak samo jak wileńskie obwarzanki czy cepeliny.

W Świdwinie (Pomorze Środkowe) chyba już po raz osiemnasty w halach targowych na podzamczu swoje kramy rozłożą palmiarki z całej Polski, artyści malarze, rzeźbiarze, kaletnicy, bednarze, piekarze i cukiernicy.

Anna Teresińska, prezes miejscowego oddziału Miłośników Wilna i Kresów, rok temu wpadła na kapitalny pomysł, by Świdwin był 4 marca stolicą wszystkich Kazimierzy, Kaziuczków, Kaziczek, wszystkich ludzi w Macierzy, którzy noszą to imię. W zeszłym roku przyjechało do Świdwina kilkudziesięciu. W tym roku spodziewana jest co najmniej setka imienników świętego Kazimierza.

— Jak żył, to prawie co roku przyjeżdżał do Wilna, na Kaziuki. Kupował dziesiątki wileńskich palm, cały bagażnik miał załadowany piernikowymi sercami i wileńskim chlebem. Wiózł te symbole miasta nad Wilią do senatu, urzędów ministerialnych, do mieszkańców Szczecinka, regionu — wspomina senatora RP śp. Witolda Gładkowskiego Mieczysław Skinder.

„Kurier” tradycyjnie jedzie na Kaziuki-Wilniuki do Lidzbarka, ale będzie też w Poznaniu, albo w Gorzowie, może w Szczecinie? Trudno się rozdzielić i być wszędzie, chociaż te zaproszenia przychodzą takie serdeczne, takie ciepłe, jak oczy Matki Bożej w Ostrej Bramie.

Oczywiście cieszy kult świętego Kazimierza, cieszy i renesans Kaziuków i mnogość imprez w Macierzy.

Trzeba się tym ciepłem i radością dzielić, tak jak chlebem, dobrym słowem, życzliwością. Dla Wilna, Wileńszczyzny, nawet tej współczesnej, Kaziuki są kapitalnym produktem promocyjnym. Trzeba jeszcze pamiętać i o tym, że te wileńskie Kaziuki powstały dużo wcześniej niż obce nam kulturowo Walentynki.

35 odpowiedzi to By święty Kazimierz doprowadził nas…

  1. Kmicic mówi:

    Można jeszcze „rzutem na taśmę” zebrać dużo podpisów pod petycją na wszystkich kaziukach w Macierzy. Jutro będą np. zbierane w Zgierzu pod Łodzią.Proszę , zorganizujcie się, to dobra okazja na upowszchnienie tematu. Listy są jeszcze do druku w Wilnotece.

  2. zybedeusz mówi:

    Kmicic: pozwól zauważyć, że termin zbierania podpisów już minął. To znaczy, że żadne dodatkowe nie będą już przyjmowane. Ile zebrano, tyle wystarczy, teraz są inne rzeczy do roboty.

  3. Man mówi:

    Wszystko ładnie pięknie, ale pociągi były deportacyjne i nie może być „jak kto woli”.

    Ponieważ Rosjanie nie wiedzieli, komu Szczecin przyznać (zagrywali tak na własną rękę – czy wespół z Anglikami i Amerykanami – nie wiem), ale Police (na południe od Szczecina) przez wiele lat po 1945 roku były specjalną strefą pod sowiecką administracją, zamieszkałą przez Niemców.

  4. Kmicic mówi:

    Do Zybedeusz 2:
    Mówię wyrażnie o podpisach odręcznych na kaziukach w Polsce.Wcześniej kontaktowałem się w tej sprawie z Wilnem.
    Zdążymy przed policzeniem wszystkich podpisów.
    W Macierzy, na razie, poza protestami 11-go marca przed ambasadą litewską, nie ma co robić, a licznie odwiedzane kaziuki w wielu miastach Polski są idealną okazją by jeszcze coś zrobić i upowszechnić temat.Zostaw to Koroniarzom.
    Pozdrawiam.

  5. ViP mówi:

    Do „Man”
    Police leżą na północ od Szczecina, nie na południe ( na południu masz Dąbie, Stargard Szcz. itp) reszta się zgadza o czym napisałeś.
    „jak kto woli” – tak, jak kto woli, bo do dziś krążą różne określenia, podobnie jak z osławionym nazywaniem obozów koncentracyjnych – prawda?
    Pozdrawiam

  6. tomasz mówi:

    do zybedeusz: Nie wtrącaj się czyli jak „koroniarze” robią ci dobrze. 🙂

  7. tomasz mówi:

    do Man: Chodziło o zakłady chemiczne w Policach. Rosjanie przekazali je Polsce dopiero jak zostały gołe ściany.

  8. Czesław57 mówi:

    „Z młodszym braciukiem swoim wybralisie na ten jarmark. Dobrze miasta nie znali, bo mieszkali na jednym końcu, a Kaziuki byli na drugom. Ojciec z okna zobaczył, że dwa karenty idą jeden za drugim i przyprowadził. Taki żal mieli do ojca, że nam nie pozwolił na Kaziuka pójść – wspomina Ryszard Sągajłło.”

    Więcej… http://gorzow.gazeta.pl/gorzow/1,35211,9199810,Dzis_Kaziuki__Wilnianie_wspominaja___Antuk_wino_i.html#ixzz1FeBYyrg4
    Pozdrowienia dla wszystkich solenizantów. Jutro będę miał okazję być z prywatną wizytą na :Kaziukach”. Jak mawia Owsiak, „będzie się działo…” 🙂

  9. Kmicic mówi:

    do Czesław57:
    nareszcie na temat.
    Kto by pomyślał, że kaziuki staną się tak popularne w Koronie. Wstępnie doliczyłem się 14 , a to jeszcze na pewno nie wszystkie 🙂

  10. Olga mówi:

    No właśnie ja wolę kaziuki od walentynek i od o zgrozo Hallowen

  11. tomasz mówi:

    do Kmicic: Szkoda że post nr 1 na temat nie był.

  12. Czesław57 mówi:

    No właśnie, myślę że admin pozwoli, by internauci z Polski wrzucili pod tym artykułem linki opisujące spotkania „Kaziuków” w ich stronach. Powstałaby swoista mapa wilniuków rozsianych po całej Polsce i … świecie!

  13. maur mówi:

    Do 5, ViP; Bez obrazy ale Stargard leży na wschód od Szczecina. Dokładniej na azymucie 107%.Odległość od centrum do centrum 35km, od tablic 16km. Co do Polic masz rację.

  14. franek mówi:

    A tu Kaziuki wileńskie w 1936:
    http://www.youtube.com/watch?v=y2Qy4fy5FkU

    Pozdrowiam wszystkich Kaziów, Kazików, Kazimiery itd. 🙂

  15. zybedeusz mówi:

    Kmicic: a teraz wyobraź sobie taką sytuację. Wybory były w niedzielę. A tu we wtorek ktoś wskakuje do knajpy i każe ludziom wypełniać karty do głosowania. „To nic, zdążymy przed piątkowym ogłoszeniem ostatecznych wyników”.

    Moim zdaniem to, co proponujesz, jest po prostu fałszerstwem. Chcesz DWA TYGODNIE po upłynięciu terminu zbierać jeszcze podpisy. Jest to niepoważne i na dalszą metę zdyskredytuje sprawę, bo Litwini takie nagięcie KONIECZNIE będą wyciągać. Potrzebne to komukolwiek?

  16. Kmicic mówi:

    do Czesław57:
    Jak admin jest Wilniukiem, to na pewno pozwoli. Może też warto, by internauci opisali kaziuki w swoich okolicach.

  17. ViP mówi:

    do @ 16 „Kmicic”
    Popieram „opisówkę”. Szukajmy naszych korzeni podciętych i przesadzonych! Pozdrawiam

  18. Kmicic mówi:

    Do Zybedeusz 15;
    Nie rozumiem zarzutu,powtarzam, kontaktowałem się z Wilnem , akcja AWPL na LT jest oficjalnie zakończona. Poza Litwą niekoniecznie, ważne , by listy z podpisami zdążyły znaleść się w puli list przekazywanych do wybranych instytucji.Przecież cały czas można jeszcze podpisywać się w necie, do ostatniej chwili, aż do wysłania wszystkich dokumentów. Póżniej już absolutnie nie.Po prostu nie siedzisz w tym na bieżąco.
    Pozdrawiam

  19. Darek mówi:

    Przykre, wyjeżdżali niby do Polski ale wielu z nich zapewne na zawsze żegnało sąsiadów ze swojej kamiennicy, ulicy,pracy ratując sie jednocześnie przed zsyłką do kazachstanu bo zapewne tam by ich wywieźli Ruski gdyby postanowili zostać.A Kaziuki to wileński jarmark?Bo u nas w Białymstoku też jutro będzie co prawda mały ten jarmark gdzieś pod teatrem kilka straganów ma sie rozłożyc ale zawsze jakoś palmę będzie mozna kupić

  20. białostoczanin mówi:

    do Darek 18
    Co ty chrzanisz?
    To znaczy, że nigdy głąbie nie byłeś na tym placu przed Teatrem Węgierki w Białymstoku, gdzie odbywają się miejskie koncerty, zabawy Sylwestrowe, targi, wystawy i jarmarki.
    Pleciesz co ci ślina na język przyniesie. Więc nie pisz u nas w Białymstoku, bo to nie u was.
    Przyjdź głąbie jutro i popatrz sobie jaki on mały.
    A tak w ogóle, to skąd jesteś? Bo to, że nie z Białegostoku, to już się wykazałeś.
    Też z Choroszczy?

  21. białostoczanin mówi:

    do Darek
    Wczoraj zainaugurowano Dni Kultury Kresowej, które będą trwały do 19 marca, wystąpiły zespoły z Białorusi i Litwy, a dzisiaj Wielki Jarmark Kaziukowy. Tak więc przetrzyj ślipia zapluszczone głąbie i nie zabieraj głosu o rzeczach, o których nie masz zielonego pojęcia.

  22. krzysztof ( Bydgoszcz) mówi:

    Do 19-21: Panowie, a co w tym dziwnego, że w Białymstoku urządza się Jarmarki Kaziukowe ? Przecież Białystok do roku 1991 należał formalnie do diecezji ( od roku 1925 archidiecezji) wileńskiej. Skoro święty Kazimierz jest głównym patronem Litwy, pochowanym w Wilnie, to tradycje związane z jego świętem kultywowane są na obszarze całej dawnej diecezji wileńskiej.

  23. Andrzej mówi:

    Przed chwilą obejrzałem w Tv informacje o Wileńskich Kaziukach. Przypomniałem w tym momencie wycieczkę do Wilna w ostatnią niedzielę sierpnia 2010 r. Z ptrzygodami. jestem zauroczony miastem, jego zabytkami. Chcę z rodziną przyjechać na Kaziuki 2012 i połazić po ulicach Starego Miasta. Pozdrawiam Wszystkich.

  24. maur mówi:

    Do białostoczanin, 20 i 21.
    Jeżeli chcesz podać inną informację niż Twój przedmówca -to ją po prostu podaj. Nie widzę żadnego powodu do wyzwisk innego nauty. Zajrzyj do regulaminu.

  25. Polskie slonie mówi:

    Jaki piekny artykul, dlawi lze podobnie jak… memuary Eryki Steinbach. Pozdro

  26. ViP mówi:

    Do Polskie słonie
    Czy wiesz co napisałeś? Czy my mamy zapomnieć o Waszych Lotnikach w Pszczelniku? To też takie pisanie a la E. Steinbach? Nie widzisz wyciąganych rąk przebaczenia za głupotę takich jak Ty?
    Miłej niedzieli.

  27. Polskie slonie mówi:

    „Nie widzisz wyciąganych rąk przebaczenia za głupotę takich jak Ty?”

    „Wybaczenie” zacznijcie od siebie, my waszego „wybaczenia” nie potrzebujemy. Ciekaw jestem, czy pociagi, ktory wywoziliscie Lemkow jak bydlo tez nazywacie „pociagami deportacyjnymi”?

  28. ViP mówi:

    Do Polskie słonie
    …a czy Ty nie widzisz ile lat Wam Kreml psuł krew, jak Was upadlał. Czy nie widzisz, ze to dzęki polskim zrywom ( 1970, 1980,1989) pękł mur berlińsdki i przyszła także wolność i do Was, do malutkiego kraju, który u schyłku imperium zła zadziwił świat?
    Ta część Europy niestety była indokrynowana przez Kreml – tak to słoniu postrzegają NORMALNIE myślący europejczycy. Buzi!

  29. Lwowski mówi:

    słonik: Venclova napisał że się czegoś tam boicie, myślę że wiesz czego utraty się boisz. Lietuwę jako pasera gryzie sumienie dlatego boi się utraty miasta „zawsze wiernego Polsce”. Jak je oddasz, to myślę że wróci ci zdrowie psychiczne. Nawet wybaczenie nam nic ci nie pomoże!

  30. Zbigniew mówi:

    Lwowski
    Brawo

  31. Lach mówi:

    Repatrianci czy sni sie wam Wilno repatrianci czy sni sie wam Lwow a my tu zostali na ziemi ojczystej i z nami jest wiara i z nami jest Bog

  32. Man mówi:

    jeszcze o Policach – produkowano tam benzynę syntetyczną (z węgla kamiennego). Przepraszam – faktycznie leżą na północ od Szczecina.

    do 31 (Lach) – nie uzywaj okre ślenia repatrianci, bo pewnie nie do końca rozumiesz, co ono oznacza a z tego co napisałeś niemal na 100 % wynika, że myślisz o kimś innym:
    repatriantami byli (są) nazywani ci mieszkańcy Wilna, Lwowa,(i in,) którzy wojnę (lub okres po niej) spędzili na zsyłce na Sybirze) – wracali po zesłaniu (ci, którym się to udało) jako repatrianci (w tym czasie jednak Ojczyzna – Patria – zmieniła położenie) – a więc wracali niby do Ojczyzny, ale w innych granicach.

    Jak wy tam zostali – Bogu za to dziękujcie – po „koloniach” na Sybirze normalnie każdy pod jakimkolwiek pretekstem myślał „byle dalej od nieludzkiej ziemi”.

    Trudno przecież nazwać kogoś repatriantem po kilku wiekach zamieszkaiwania w jakimś miejscu!

    Niemcy już dawno nazwali swoich obywateli usuniętych przez Wielką Trójkę – wypędzonymi. Inna sprawa, że przez okres od 1945 rozbudowali do monstrualnych rozmiarów ich liczbę, włączając w ich szeregi np. ucikinierwów przed frontem sowieckim, dzieci okupantów – np. Eryka Steinbach – córka żołnierza okupującego Rumię jest obecnie szefową niemieckiego związku wypędzonych – zresztą radzę poczytać i preanalizować 104 i 109 artykuł konstytucji niemieckiej – można sie ździwić.

    A więc jeśli określenie repatriant w zastosowaniu do mieszkańców Wilna, Lwowa i in. jest niepoprawne – nie należy go używać.
    (ost. zdanie do ViP – jeśli tak jest, to niezależnie czy jest używane czy nie – nie powinno się go używać)

  33. Lach mówi:

    Niemcy przegrali wojna i zostali wypedzeni.A z 1945 po 1958 za Buga z ziemi kresowej rozpoczeto repatriacje na ziemi odzyskane.I w slowie repatrianta nie widze obrazy.Wy nas nazywacie Polonia wilenska.Wiekszosc waszej mlodzierzy Wilno czy Lwow okreslaja slowem Rosja.Pouczac innych my umiemy.

  34. Kmicic mówi:

    Do Lach 33:
    Już i koroniarska młodzież wie ,że POLACY na Lt są dyskryminowani i dowiadują sie coraz więcej na ten temat i co szczególnie pocieszajace, to nie tylko interesują się tym bolesnym tematem , ale i sami zaczynają inicjować akcje .

  35. Man mówi:

    do Lach – poczytałem sobie trochę twoich postów i (choć nie młodzież) pozwolę sobie nazwać i Ciebie myślącym zgodnie z rosyjską propagandą i propagującym takie poglądy na forum.

    Jednym z takich prymitywnych poglądów jest reprezentowany tudaj przez ciebie: Niemcy przegrali wojnę – wolno z nimi było zrobić co się chciało.

    To bardzo kuszące, ale niestety prymitywne i krótkowzroczne – takie w stylu sowieckim.

    Dzisiaj nikt nie dyskutuje, kto wydał decyzję o deportacji Niemców – jedynym winnym są Polacy, którzy to wykonywali.

    Polacy z Wilna (Litwy, Białorusi, Ukrainy)- moim zdaniem – są mniejszością narodową zamieszkującą ziemie zaanektowane niegdyś Polsce (przez Rosję).
    Trzeba tylko (i aż) ten stan prawny konsekwentnie egzekwować.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.