4
Aby jęzory czerwonego kura nie pochłonęły życie i dobytek

Mieszkanka wsi Grioviai śpieszyła zgasić płonący ogień Fot. Marian Paluszkiewicz

Nieostrożność, wady urządzeń i instalacji elektrycznych oraz grzewczych, a także wypalanie łąk są najczęstszymi przyczynami czerwonego kura. W pożarach co roku giną setki ludzi…

W środę i czwartek przedstawiciele Dyrekcji Ochrony Przeciwpożarowej Okręgu Wileńskiego (DOPOW) w ramach akcji „Bądź bezpieczny w domu i ostrożny na łonie przyrody” odwiedzali w domach mieszkańców starostwa Rzeszy i Zujun, aby przynajmniej częściowo zapobiec corocznym smutnym statystykom.

Początkowo w ramach akcji  w ciągu dwóch dni planowano odwiedzić po 10 rodzin w każdym starostwie, które zdaniem Waldemara Rynkiewicza, pracownika ds. rodzin ryzyka socjalnego w starostwie rzeszańskim oraz Danuty Urbanowicz, głównej organizatorki pracy socjalnej w starostwie zujuńskim, są ewentualnymi podpalaczami trawy. Jednak, jak się okazało, odwiedzono o wiele więcej rodzin, udaremniono niejeden przypadek bezprawnego spalania śmieci…

— Obowiązkowo musimy odwiedzić rodziny wielodzietne i porozmawiać z dziećmi o ostrożności i zasadach bezpieczeństwa w posługiwaniu się ogniem. Także ludzi samotnych i z marginesu społecznego, ponieważ nieostrożne palenie papierosów jest jedną z przyczyn pożaru. Oraz wszystkich tych, kogo zastaniemy podczas nieostrożnego lub bezprawnego palenia śmieci lub trawy — drugiego dnia, przed wyjazdem do rodzin mieszkańców starostwa zujuńskiego, powiedział Arvydas Stančius, główny inspektor działu ochrony przeciwpożarowej w DOPOW.

Mając na celu — w ramach akcji „Bądź bezpieczny w domu i ostrożny na łonie przyrody” — odwiedzić jak najwięcej rodzin, sprawdzić urządzenia elektryczne i grzewcze, informować o szkodliwych i tragicznych skutkach pożarów oraz zapoznać mieszkańców starostwa zujuńskiego z karami, przewidzianymi za bezprawne wypalanie trawy i spalanie śmieci, przedstawiciele dyrekcji ochrony przeciwpożarowej podzielili się na dwie ekipy.

Aby spotkać z mieszkańcami takich wsi jak Grioviai, Dvarykščiai, Salotės oraz Platiniškės, „Kurier” wybrał się wraz z policjantem dzielnicowym Mirosławem Zdanowiczem oraz inspektorami Romualdem Wieżanem i Mečislovasem Klimavičiusem.

— Trzymajcie się mocno, bo na tylnym siedzeniu trochę trzęsie — uprzedził dzielnicowy Zdanowicz, gdy wsiadaliśmy do policyjnego dżipa.

— Rzeczywiście tylko „trochę” — pomyśleliśmy już po półgodzinnej jeździe krętymi i wąskimi dróżkami wioseczek starostwa zujuńskiego. Pierwszy nasz postój był przy domku zamieszkałym przez wielodzietną rodzinę. Jak później wyjaśniła nam Danuta Urbanowicz, główna organizatorka pracy socjalnej w starostwie, w ubiegłym roku pożar, który powstał z powodu wadliwej instalacji elektrycznej, pochłonął cały dom i dorobek rodziny. Obecnie rodzina mieszka kątem w domu swoich krewnych.

— Trzeba corocznie okresowo czyścić komin oraz przewody dymowe. Częstą przyczyną pożaru są nieszczelności przewodów kominowych. A żeby zobaczyć, czy komin ma szczeliny, trzeba go pobielić. Ważne też, aby przy piecu była umieszczona płyta metalowa, która ochroni drewnianą podłogę przed ogniem — tłumaczył inspektor Mečislovas Klimavičius.

Inspektorzy zarejestrowali wiele przypadków naruszenia bezpieczeństwa przeciwpożarowego Fot. Marian Paluszkiewicz

Inspektorzy wręczyli dzieciom kolorowe ulotki, na których w przystępny sposób radzi się, jak zachować się podczas pożaru oraz do kogo zwrócić się o pomoc.

Po sprawdzeniu instalacji elektrycznych udaliśmy się do innej rodziny, do której drogę wskazał nam dym wydobywający się z — jak się później okazało — prowizorycznie zbudowanego pieca na podwórku.

— Przecież nic złego nie robimy! Tak grzejemy wodę! — od progu wołała gospodyni.

Rzeczywiście nic w tym nie byłoby złego, gdyby nie to, że gospodyni nie przestrzegała środków ostrożności.

— Nie wolno do pieca wkładać długich okrąglaków, ponieważ sterczące drewno zapali się i wypadnie z pieca — wyjaśnia gospodyni inspektor Romuald Wieżan.

Oprócz tego, uprzedził o środkach ostrożności w przypadkach palenia śmieci, wspomniał o karach pieniężnych za wypalanie trawy.

Następny nasz przystanek był we wsi Grioviai. Inspektorzy nie mogli spokojnie przejechać obok gospodarstwa, w którym między drzewami, bez dozoru, paliły się zgrabione zeszłoroczne rośliny.

— Za ignorowanie środków ostrożności przy spalaniu śmieci grozi kara od 100 do 200 litów. Śmiecie są palone na mniejszej niż 30 metrów odległości od zabudowań. Ognisko jest pozostawione bez doglądu. Oprócz tego, rozpalone jest blisko drzew — dopóki dzielnicowy z inspektorem Wieżanem obejrzeli zabudowania szukając gospodarza, inspektor Mečislovas Klimavičius wyjaśnił nam naruszenia i wymierzaną za nie karę.

Wkrótce pojawiła się gospodyni, która, jak powiedziała, tylko na chwilkę wybiegła do sąsiadki. Ujrzawszy mundurowych mężczyzn stojących na jej podwórku, kobieta bardzo się przestraszyła.

— Nie trzeba kar! Ja tylko na chwilkę wybiegłam do sąsiadki! Nie będę więcej palić! Ja, chora emerytka… Nie mam pieniędzy! — biegnąc po wiadro z wodą krzyczała przerażona kobieta.

Inspektorzy musieli uspokoić gospodynię, aby móc wyjaśnić jej naruszenia i grożące kary. Na ich prośbę mieszkanka Grioviai zgasiła ogień, który o mały włos nie sięgnął rosnących obok drzew.

— A za naruszenia samorządowych przepisów ochrony środowiska grozi kara do 2 tysięcy litów. Teraz jedynie uprzedzamy, następnym razem będziemy karać — na  odchodne kobiecie powiedział dzielnicowy Zdanowicz.

W następnym gospodarstwie zastaliśmy gospodarza śpiącego. Na stole było mnóstwo niedopałków i pudełek po zapałkach.

Obudzony nie bardzo rozumiał, czego mundurowi od niego chcieli. Prosił pomocy, a zapytany, jakiej pomocy potrzebuje, odpowiedział pytaniem: „Chłopcy, czy macie zapalić?”.

— Niewiele możemy o bezpieczeństwie wyjaśnić dla człowieka w takim stanie. Z mnóstwa niedopałków na stole widzimy, że gospodarz jest palaczem domowym. Najważniejsze, by w żadnym wypadku nie palił w łóżku. Nie wrzucał niedopałków bezpośrednio do kosza na śmieci. Takie rzeczy powinny być surowo zabronione — tłumaczył inspektor Klimavičius.

Uprzedzając, gasząc palące się śmiecie, sprawdzając stan pieców i instalacji elektrycznych jeździliśmy od jednego do drugiego gospodarstwa. Tym samym poznając przepiękne zakątki starostwa zujuńskiego „trzęsąc się” w samochodzie dyskutowaliśmy na wiele tematów. Zaczynając od wiosennej pogody, kończąc niebezpieczną dziecięcą zabawą z zapałkami.

Jak powiedział inspektor Wieżan, na razie panuje wilgotna pogoda, ale po prognozowanym suchym weekendzie, znajdzie się zapewne wielu chętnych podpalenia suchej trawy na polach.

— Od poniedziałku dzieci będą miały wakacje, a więc zwiększy się liczba ewentualnych podpalaczy, a wraz z tym i wypalonych hektarów. Naszym zadaniem jest w miarę możliwości temu zapobiec — wyjaśnił inspektor.

Według danych dyrekcji, w roku ubiegłym do największej liczby pożarów na Litwie, czyli 4 347, doszło na otwartych terenach. Jest to 35,7 proc. pożarów, podczas których spaliło się ponad 5,8 tys. hektarów pól. Ogień zniszczył 463 zabudowania, 330 środków transportu, 3 659 ton karmy dla zwierząt, 14 602 mkw powierzchni mieszkalnej. Oprócz tego pożary pochłonęły życie 233 osób. Jedynym pocieszającym faktem jest to, że wśród ofiar śmiertelnych nie było dzieci.
Po kilku godzinach prewencyjnej pracy spotkaliśmy się przy starostwie zujuńskim z pierwszą ekipą. Omówione zostały zauważone naruszenia.

— Pokonaliśmy wiele kilometrów i na razie nie zauważyliśmy palącej się trawy. Oczywiście, jeszcze jest trochę za wcześnie. Dlatego dzisiaj o grożących niebezpieczeństwach wszystkich tylko informowaliśmy, uprzedzaliśmy, jednak następnym razem będziemy stosować surowe kary — na zakończenie powiedział Arvydas Stančius, główny inspektor działu ochrony przeciwpożarowej w DOPOW.


WYSOKOŚĆ KAR

Za ignorowanie ustalonych wymagań dotyczących palenia pozostałości roślinnej stosuje się kary w wysokości 100-800 litów wobec mieszkańców kraju, 200-1000 litów  wobec funkcjonariuszy.

Za palenie niezgrabionej roślinności mieszkańcy są karani od 200 do 1 000 litów, funkcjonariusze zaś od 400 do 1600 litów.

Za niepodjęcie działań przeciwpożarowych po zauważeniu pożaru stosowane są kary też właścicielom łąk. Wynosi ona 100-600 litów.

4 odpowiedzi to Aby jęzory czerwonego kura nie pochłonęły życie i dobytek

  1. LadyChapel mówi:

    “Mieszkanka wsi Grioviai śpieszyła zgasić płonący ogień” – nieplonacego ognia nie ma…

  2. Wacuś mówi:

    Ale i “poprawna” polszczyzna. Szok.

  3. alfa mówi:

    2. Wacuś
    W zestawieniu znajomości ortografii prezydenta bul-Komorowskiego każda polszczyzna będzie poprawna

  4. kiwi mówi:

    nawet w tytule nie udalo sie uniknac gafy…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.