24
Wilno w Warszawie – osiedle przyszłości

image-27883

Osiedle Wilno — miasto perspektyw — na razie całe tylko na planszy Fot. Jerzy Karpowicz

Mimo że w budowanym na warszawskim Targówku Elsnerowie w bliskim sąsiedztwie Zacisza osiedlu noszącym nazwę grodu Giedyminowego — Wilno — na razie jeszcze nikt nie mieszka, tym niemniej w ubiegłą sobotę było tu ludno, wesoło i tak bardzo serdecznie po wileńsku.

Zresztą, jak mogło być inaczej, jeżeli to w tym miejscu po raz pierwszy przebiegał Jarmark Wileński. Jarmark, na którym, jak i przystało, można było nabyć serca kaziukowe, palmy i inne różności, które tu do Warszawy przywieźli twórcy ludowi Wileńszczyzny.

Przywieźli też melodie wileńskie, które w ciągu trwania Jarmarku prezentowały dwie kapele — Wileńska oraz Świętojańska.

Inicjatorzy i organizatorzy przeprowadzenia takiego jarmarku — Dom Development S.A., wiodący deweloper na polskim rynku — zatroszczyli się o to, by cała ekipa wileńska (czterdzieści osób) miała zapewniony nocleg, wyżywienie oraz doskonale przygotowane stragany, gdzie mogliby swoje cudeńka rozłożyć.

Pogoda w tym dniu dopisała — po deszczowym i dosyć chłodnym piątku sobota zaskoczyła słońcem.

Radosław Bieliński, specjalista ds. komunikacji Dom Development, opowiedział dziennikarzom o tym osiedlu przyszłości oraz zaprezentował jedno z już wykończonych mieszkań. Trzypokojowe mieszkanie jest zapięte na ostatni guzik — z dwiema łazienkami, sanitariatami. I jak dowiedzieliśmy się, ceny, jak na Warszawę, nie są tu zbyt wygórowane — w granicy 6-7 tysięcy złotych za metr kwadratowy.

No, ale zostawmy mieszkanie, a przenieśmy się do tego czasu, kiedy pomysł się rodził, czyli do idei nazwania tego osiedla Wilnem.

„Sama idea nadania nazwy dla nowo budującego się osiedla nie jest przypadkowa — rozpoczyna Bieliński. — Wilno to mała ojczyzna największych spośród wielkich Polaków. Z tym miastem związani byli m. in. Adam Mickiewicz, Stanisław Moniuszko, Piotr Skarga czy Józef Piłsudski — osoby, które wniosły znaczący wpływ na rozwój naszej kultury, sztuki oraz świadomości narodowej Polaków.

Dlatego też planując na historycznej trasie Kolei Warszawsko-Wileńskiej nowe osiedla Dom Development S.A. zaplanował budować osiedle inne niż wszystkie — nowe Wilno” — mówi Bieliński.

Dlatego to przedstawiciele tej firmy wybrali się na wycieczkę do Wilna, by jeszcze raz przewędrować jej starymi ulicami i zaułkami, nazwy których nadane zostaną nowoczesnym ulicom, które już są widoczne.

image-27884

Trochę luzu ma Kapela Świętojańska. Dobry humor jej członkowie mieli i na scenie, i przy stole Fot. Jerzy Karpowicz

A Plac Ratuszowy przeszedł swoisty chrzest, albowiem to właśnie tu trwał całą sobotę Jarmark Wileński.

Jak zaznaczyliśmy powyżej, domy nie są jeszcze zamieszkane, pierwsi lokatorzy wniosą do nich w końcu roku bieżącego. Ale na frontonach niektórych domów widać już ogromne płaskorzeźby z widokiem fragmentów Zarzecza, góry Bouffałowej.

Małgorzata Bruss, artysta plastyk, architekt wnętrz oraz Jarosław Zieliński, historyk sztuki, są tymi, którzy troszczą się o nadanie wileńskiego kolorytu tej dzielnicy.

— Po raz pierwszy realizuję taki pomysł — tworzę te płaskorzeźby, które upiększą budynki — mówi pan Jarosław. — Jestem zaszczycony, że to właśnie do mnie firma zwróciła się z taką propozycją. Cieszę się z pierwszych „kroków”, jakie widać na pierwszych już budynkach.

Pani Małgorzata jest pod wrażeniem Wilna, które właśnie z przedstawicielami firmy odwiedziła. Jak mówi, spacerując np. zaułkiem Bernardyńskim myślała, jaki najbardziej charakterystyczny moment utrwalić na płaskorzeźbie.

O dzielnicy można dużo, bo zapowiada się bardzo atrakcyjnie i na pewno się przyczyni do dynamicznego rozwoju prawobrzeżnej części Warszawy oraz odmieni jej estetykę. Inspirowana wileńską zabudową nowoczesna architektura znajdzie wyraz w oryginalnych detalach, małych subtelnych formach oraz rozplanowaniu placów i skwerów.

Aktualny miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego zakłada realizację w tym rejonie ponad 5000 mieszkań. W pierwszych blokach — Zarzecze oraz Wilenka — zaplanowano 130 mieszkań.

Sercem całego osiedla będzie Plac Ostrej Bramy z kawiarniami i sklepami, systemem fontann, nastrojową aranżacją kwiatową, ławkami oraz wyszukaną zielenią. Połączy się on szerokim, zadrzewionym bulwarem z planowaną stacją kolejową Warszawa Zacisze-Wilno.

Osiedle Wilno to wyjątkowa i kameralna inwestycja, z 3-piętrowymi, nowoczesnymi budynkami. Najmniejsze mieszkanie to mieszkanie jednopokojowe o powierzchni 32 m2, natomiast największe to czteropokojowe mieszkanie o powierzchni 75 m2.

Powstaną tu liczne lokale usługowe, w których znajdą się sklepy, fryzjernia, apteka, restauracja, a także inne usługi, które są niezbędne do codziennego funkcjonowania.

Ale oczywiście najpoważniejszymi akcentami będzie prawie 100 tablic upamiętniających wielkich Polaków, rozpoczynając od Piłsudskiego.

Niektóre z nich są już wmurowane w kostkę na Placu Ratuszowym, nic więc dziwnego, że twórcy ludowi z Wileńszczyzny nawet swe krzesła poprzesuwali, by ich nie przesłonić, bo przecież to dla nas nazwiska prawie święte.

Tak samo jak dla wielu, którzy w tym dniu jarmark odwiedzili, takimi słowami są Wilno i Wileńszczyzna. Bo co tam kryć, wielu ludzi na takie jarmarki przychodzi po prostu po to, by porozmawiać, by spotkać się ze swą rodziną, by utulić tę odwieczną tęsknotę, którą całe życie w swych sercach noszą. Za miastem młodości, krajem dzieciństwa.

Edward Pergoł nie jest wilniukiem, tym niemniej Wilno i te strony w sercu ma. Jego żona Elżbieta z okolic Malat pochodzi. Jak mówi pani Elżbieta, kilka razy była w Wilnie, a jej ojciec jeździł tam bodajże co roku, nie mógł zapomnieć ani piosenek tutejszych, ani tej śpiewnej wileńskiej mowy.

Ojciec pani Wandy Sikory-Łady pochodził z Mazowsza, ale jej mama — wilnianka. Poznali się w Wilnie i tam mieszkali do wojny. Ojciec od razu chciał wrócić do kraju, ale mama i babcia nie zechciały. Ale kiedy ojciec umarł, przenieśli się do Polski, jak gdyby wypełniając wolę zmarłego. Miłość do wszystkiego co wileńskie przekazali rodzice dla niej, ona — dla swych dzieci.

Dla pani Zofii Dusińskiej, jak też jej brata Tadeusza Borkowskiego taki jarmark jest podwójną okazją spotkania z kuzynką, m. in. naszą koleżanką redakcyjną Jadwigą Podmostko oraz obejrzenia wszystkiego, co wileńskie.

Rodzina Borkowskich przed wojną mieszkała w Wilnie przy ulicy Werkowskiej. Tego domu dzieciństwa od dawna nie ma.

Pani Zofia była najmłodsza z trójki dzieci (najstarsza Anna mieszka obecnie we Wrocławiu). Miała dopiero cztery lata, kiedy cała ich rodzina wyjechała do Polski i zamieszkała we Wrocławiu. Tym niemniej zna Wilno doskonale, albowiem wiele lat jako kierowniczka działu reklamy w firmie „Budimex” pracowała. I z tej racji często w Wilnie była. To właśnie dzięki „Budimexowi” w Wilnie odnowiony został gmach nuncjatury, filharmonii i wiele innych budynków.

Ale jak mówi pani Dusińska, najbardziej rozkochana w Wilnie jest ich siostra Anna, która nie zważając na wiek (81 lat) każdego roku do Wilna nie tylko sama przyjeżdża, ale przywozi też siostrzenicę, by przekazać jej tę miłość do miasta nad Wilią.

Pan Tadeusz Borkowski był starszy od Zosi o sześć lat. W Wilnie ukończył I klasę w języku litewskim, tu uczęszczał na prywatne komplety.

Doskonale pamięta, kiedy ich dom zbombardowano, pamięta też, jak jego małego naówczas chłopca ojciec niósł na rękach aż do Drogi Krzyżowej, gdzie się ukrywał. Potem wkroczenie wojsk radzieckich, no i wyjazd do Polski. Tak się ułożyło, że i on i jego siostra Zosia swoje życie z Warszawą po założeniu rodzin powiązali. Pan Tadeusz oczywiście Wilno i żonie Krystynie pokazał, ale jak mówią oboje, teraz raczej podróżują na kanapie, oglądając w telewizji widoki tego czy innego kraju — przypominając co zwiedzili.

Takich spotkań przy straganach było mnóstwo. Ba, nawet ci, co nigdy dotąd w Wilnie jeszcze nie byli (a takich spotkaliśmy bardzo mało) obiecali sami sobie, że koniecznie się wybiorą. Bo tak im się spodobały występy naszych artystów, tak im się spodobały pogaduszki Wincuka (Dominika Kuziniewicza), a co dopiero mówić o chlebie razowym, kindziuku i innych specjałach, jakie mieli okazję tu nabyć.

Nic więc dziwnego, że zarówno oni, jak też my nie mówimy „do widzenia”, a „do spotkania za rok”, bo sądzimy (a zapowiedzieli to organizatorzy), że Jarmark Wileński stanie się tradycyjny.

24 odpowiedzi to Wilno w Warszawie – osiedle przyszłości

  1. Jurgis mówi:

    Szkoda że nie było informacji w Kurierze Wileńskim bo przyszłoby i odwiedziło jarmark na pewno trochę Wilniuków z Warszawy i okolic.
    Poprawcie się i jeśli inaczej nie można (bo może chodziłoby o reklamę)dajcie wiadomość na portalu
    polskiekresy

  2. tomasz mówi:

    do Jurgis: W papierowym była informacja.

  3. kasia mówi:

    Pani Heleno, pisze się wyżywienie a nie wyrzywienie!

  4. tomasz mówi:

    Już zaczynam żartować z żony że może zamieszkamy w Wilnie. Choć mieszkanie czteropokojowe o powierzchni zaledwie 75m2, takie znowu bardzo atrakcyjne to nie jest. Faktycznie takie tradycyjne, coroczne jarmarki wileńskie na tym osiedlu, to byłaby fajna sprawa.

    Niestety choć tekst fajny ale:
    – „wyrzywienie” to chyba jednak nie tak się pisze.
    – „Dlatego to przedstawiciele tej firmy wybrali się na wycieczkę do Wilna, by jeszcze raz przewędrować JEJ starymi ulicami i zaułkami, nazwy których nadane zostaną nowoczesnym ulicom, które już są widoczne.” Wilno to rodzaj żeński?
    – „fryzjernia” co to takiego?
    – „naówczas” troszkę dziwnie ale chyba się broni.

  5. zozen mówi:

    jeszcze wczoraj artykuł o tym osiedlu był na delfi. nacjonaliści tak pluli jadem, żemyślałem, że ich szlag trafi.

  6. Anonim mówi:

    Fryzjernia = zakład fryzjerski „Wielki słownik ortograf.-fleksyjny – Bertelsmann 2001, 2004 – J. Podracki”

    Naówczas = w określonym czasie w przeszłości lub w przyszłości. „Wielki słownik ortograficzny – PWN 2003, 2006, 2008 – E. Polański”

    Przewędrować = przejść. „Słownik ortograficzny języka polskiego – Muza 2001, 2005, 2006 – T. Karpowicz”

    Co do błędu ortograficznego – no cóż – każdemu się może zdarzyć.

  7. Kris mówi:

    Post numer 6 wysłałem przez nieuwagę jako anonim. Wcześniej wyczyściłem cookies i zapomniałem wpisać się na nowo.

  8. Zbyś mówi:

    Fajne osiedle,super nazwa-Wilno
    próbowałem z grzejnikami Korado na tym osiedlu,nie udało się

  9. Adam81w mówi:

    Nie musze mówić jak fantastyczny jest to pomysł i inicjatywa. Brawo Dom Development.

  10. pruss mówi:

    chyba zrzeda jestem wole nasz orginal i jego historie

  11. JJ mówi:

    Celowo nie czytałam wczoraj komentarzy na Delfi, żeby nie psuć sobie humoru. Ale już widzę, jak LT zwraca się do wszelkiego rodzaju sądów (od Konstytucyjnego poczynając)ze skargami na „imperialistyczne zakusy” Polski… No i będą się mścić dalej na nas, Polakach w Wilnie. Nie rozumieją, biedacy, że można kochać nie posiadając.

  12. tomasz mówi:

    do Kris:
    fryzjernia – Dzięki za info. Nigdy takiego określenia nie słyszałem.

    naówczas – napisałem że to jest zapewne poprawnie choć rzadko spotykane.

    O żadnym „przewędrowaniu” nie pisałem. Celowo napisałem dużymi literami w tym zdaniu o co mi chodzi ale powtórzę – „JEJ” – w odniesieniu do Wilna.

    Zgadza się błędy ortograficzne zdarzają się każdemu. Dlatego warto na nie wskazywać. Aby było ich mniej.

  13. Miriam mówi:

    Hmm… Popatrzmy trochę w pszyszłość: Kiedyś komuś (nie wskazujmy palcami) spowoduje wylew ten fakt, że istnieją aż dwa Wilna i jedno z nich 100-procentowo należy do nas – Polaków. Raz nie możemy pretendować na Stare Wilno,to zbudujemy sobie Nowe. Subtelnie i trochę ironicznie. Ciekawa też może być rozmowa pomiędzy przyszłymi pokoleniami: „Skąd pochodzisz?” – Z Wilna – „A z jakiego: polskiego czy tamtego, gdzie Litwini mieszkają?” 🙂

  14. Senbuivs mówi:

    A ja proponuję pójść krok dalej i zmienić nazwę Szczecin na Wilno, Wrocław na Lwów, Opole na Grodno itp. W ten sposób odzyskamy całe kresy (i co z tego, że to będą kresy zachodnie, grunt, że kresy!). Jak miło bedzie jechać do Trok czyli Świnoujścia na wczasy lub Nowogródka czyli Zielonej Góry na winobranie. A najważniejsze, że nasi wschodni sąsiedzi wreszcie przestaną się bać utraty swoich ziem, utraconych wczesniej przez Polskę.
    A żeby nie było pomyłki, o której pisze Miriam w p. 13, to Wilno będzie nad Odrą a nad Wilią będzie Vilnius! i Gardinas albo nawet Hrodna będzie i Lviv będzie i skończy się wreszcie rewizjonizm w nazwach geograficznych!

  15. pani mówi:

    Kochani ten dobry pomysł marketingowy znany od najdawniejszych wedrówek ludzi. Wydaje mi sie w Ameryce (nie pamiętam której) są różne polskie miasta. Chyba Warszawa i Wilno też. Tu wsród litewskich lasów napewno mamy Szwejcarie i to obok Wilna a i kilkanascie innych miast europejskich. Temiłe wiadomosci pamietam od czasów „żelaznej kurtyny”.

  16. Szmaukszta mówi:

    Na placu Ostrobramskim będą knajpy i miejsca rozrywki-tosz to profanacja.Czego to te warsiawiaki nie wymyślą byle by się tylko sprzedać.

  17. no com mówi:

    juz od kilku lat mysle o emigracji z Litwy, a teraz to nawet bardzo na serio, pojawila sie mozliwosc osiedlic sie w prawdziwym Wilnie, a nie w faszystowskim

  18. sikorski mówi:

    4.tomasz. Panie Tomaszu, nasz prezydent Komorowski od bulu, nadzieji i palem pilnie potrzebuje korepetycji z jęz. polskiego. Prosimy się zgłosić

  19. tomasz mówi:

    do sikorski: Proszę mi najpierw przesłać propozycję wynagrodzenia.

  20. robert mówi:

    Jak zwykle jestem optymistą i myslę, że i stare i nowe Wilno wkrótce będzie nasze.

  21. tomasz mówi:

    Pesymista – dawny optymista dobrze poinformowany.

  22. Darek Prus mówi:

    W Kanadzie jest też Wilno. Kaszubscy wychodźcy z zaboru pruskiego w XIX w. postanowili tworzone przez siebie osiedle nazwać nazwą bardzo polskiego miasta, którym dla nich było Wilno. Jest to pierwsze historycznie osiedle polskie w Kanadzie http://www.wilnovillager.on.ca/

  23. jarema mówi:

    Do 14
    po co tyle zachodu wczesniej czy pozniej bedzie nasze

  24. mikio mówi:

    jaś ma racje

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.