101
„Wileńszczyzna” wpleciona w życiorys: studentka Katarzyna Miłto

image-28369

Bycie członkinią „Wileńszczyzny” dla Kasi to podwójna radość Fot. archiwum

Jest jedną z najmłodszych uczestniczek reprezentacyjnego polskiego zespołu pieśni i tańca „Wileńszczyzna”, który już we wrześniu roku bieżącego uroczyście święcić będzie swoje 30-lecie. Święcić będzie, jak i przystało na zespół artystyczny –  jubileuszowym koncertem na scenie wileńskiego Teatru Opery i Baletu.

Dla Kasi Miłto będzie to bodajże najbardziej odpowiedzialny koncert na tak poważnej zawodowej scenie, chociaż bynajmniej nie jest nowicjuszką na scenie. Śpiewa, jak mówi, od dzieciństwa, chociaż swoje życie wiąże z bardzo poważnym kierunkiem studiów — biochemią. Jest studentką pierwszego roku na wydziale chemii Uniwersytetu Wileńskiego.

Spotykamy się w przededniu sesji, która dla wielu studentów spędza zapewne sen z powiek. Ale patrząc na uśmiechniętą Kasię, widzę, że takich obaw nie ma, jednak prowokuję pytaniem:

Pierwsza sesja będzie dla ciebie swoistym chrztem w murach najstarszej w naszym kraju Alma Mater?

„O nie, przecież była już sesja zimowa, a skoro dobrze mi poszło, więc sądzę, że i tym razem również tak będzie. A teraz jeszcze mam ponad tydzień na przyszykowanie się do pierwszego egzaminu. Będzie to matematyka, którą lubię. Jako uczennica Szkoły Średniej im. I. J. Kraszewskiego brałam udział w olimpiadach matematycznych oraz z języka polskiego, litewskiego”.

Kasia — widać na pierwszy rzut oka — to żywe sreberko. Jest tak ciekawa życia, świata i jej hasłem jest: „Poznać i zrobić jak najwięcej, kiedy się jest młodym”.

O „Wileńszczyźnie” marzyła od dawna, miała tam znajomych i kolegów. Planowała przyjść do zespołu, jeszcze będąc w klasie 10. Ale potem zdecydowała, że najpierw zakończy szkoły. Właśnie szkoły, bo obok tej ogólnokształcącej była muzyczna. W Nowej Wilejce, gdzie się urodziła i w której po dziś dzień z rodzicami i starszą siostrą Miladą mieszka. W tej to szkole muzycznej ukończyła klasę fortepianu, a teraz studiuje wokalistykę. Czy nie jest ciężko to wszystko połączyć?

— O nie, jeszcze śpiewam w scholi parafialnej kościoła Najświętszej Maryi Panny Królowej Pokoju. Od września roku ubiegłego uczęszczam do „Wileńszczyzny”, a kiedy się uczyłam w szkole, to były jeszcze „Pierwiosnki” — mówi Kasia.  Przecież tydzień ma siedem dni, a próby mam na szczęście w różnych dniach — „Wileńszczyzna” — w środy, w czwartek — schola, no i jeszcze kilka dni mi zostaje — żartuje urocza dziewczyna.

Jak za chwilę się dowiem, bycie członkinią „Wileńszczyzny” dla Kasi to podwójna radość. Jedna, że śpiewa piosenki ludowe, które bardzo lubi, druga natomiast to ta, że udział w polskim zespole dla Kasi wypełniło chwilowy niedosyt języka polskiego, który odczuła po wstąpieniu na biochemię na Uniwersytecie Wileńskim. Nauka odbywa się tu w języku litewskim. Ona — jedyna Polka.

O tym, że będzie studiować biochemię Kasia zdecydowała dopiero w klasie XII. Aktywna, pilna, staranna uczennica, uczestniczka olimpiad długo się wahała co wybrać. Jedno wiedziała, że lekarzem, tak jak jej mama odontolog — nie będzie. I chociaż wielu znajomych sądziło, że ona, czy jej starsza siostra, wybiorą medycynę — to obie doskonale wiedziały, że aby być dobrym lekarzem, oddanym — jak ich mama — trzeba mieć powołanie. Siostra wybrała zarządzanie.
„Chemię zawsze lubiłam, ale kiedy zdecydowałam, że pójdę na biochemię, to musiałam trochę fałdów przysiąść, żeby dobrze się przygotować. W ciągu półrocza brałam korepetycje z chemii, a już, kiedy był egzamin, to byłam pewna, że będę studiować na UW. Czy ciężko jedynej Polce na roku?

— Bardzo nam się wszystkim przydał zorganizowany przed rokiem akademickim obóz integracyjny. Zaprzyjaźniliśmy się i wtedy padła propozycja, abym została starostą grupy — mówi Kasia. — Dwie osoby z naszej trzydziestki już odpadły, bo jak mówili, chcą siebie wypróbować w innych dziedzinach — śmieje się Kasia.
Jak za chwilę się dowiem, moja rozmówczyni też chce siebie wypróbować, ale w praktyce. Jak tylko sesja się skończy, planuje zgłosić się do Instytutu Biochemii, może na okres letni otrzyma tu jakąś pracę, aby się przekonać, jak to w rzeczywistości z bliska ten jej przyszły zawód wygląda. Wierzy, że się nie zawiedzie.

I znów wracamy do „Wileńszczyzny”. Miała już z tym zespołem kilka występów na scenie — w Pogirach, Birżach. Wtedy to jeszcze raz poczuła radość, że jest tu wśród swoich, że śpiewa piosenki, na które ludzie czekają, wzruszają się i ocierają łzy.

Bardzo czeka na koncert jubileuszowy, na tę premierę na takiej scenie. Czeka też cała jej rodzina. Między innymi, jej ojciec. Kiedyś śpiewał w „Orlętach” prowadzonych również przez obecnego kierownika „Wileńszczyzny” — Jana Mincewicza.

Kto wie, może i jej siostra (która ma ukończoną klasę skrzypiec, tak jak i mama) po takim koncercie też do „Wileńszczyzny” przyjdzie? A na razie będą widzami, jak wielu innych rodziców, których dzieci i wnuki dziś w tym zespole tańczą i śpiewają.

101 odpowiedzi to „Wileńszczyzna” wpleciona w życiorys: studentka Katarzyna Miłto

  1. robert mówi:

    Ech to jednak prawda Polki są najpiękniejsze na świecie. Trzymaj się dziewczyno.

  2. aja mówi:

    Chciałabym wiedzieć,może to bedzie córka Wandy Miłto, czy też ktoś z rodzeństwa?

  3. WrocLove mówi:

    Śliczna Polka 🙂

  4. Polka mówi:

    Nie rozumiem kim ona jest, ze tak o niej pisza? :DDD Takich jak ona jest mnostwo. Pisza bo duzo znajomych czy z jakiego powodu ???Nie widze zadnej wielkiej zaslugi by tu pisac o niej :DDD

  5. D.R. mówi:

    Polka >> Zazdrość jest bardzo złym uczuciem, naprawdę. Wywiady nieobowiązkowo robią się z ludźmi, którzy coś osiągnęli, tylko z takimi, którzy mają potencjał, aby coś osiągnąć i, co najważniejsze, są ciekawi czymś dla dziennikarza.

  6. miejscowy mówi:

    A ja popieram takie wywiady z młodymi Polakami Na Wileńszczyźnie. Chce się wierzyć, że ta ciągłość polskości na Litwie przetrwa.

  7. Zbyś mówi:

    Kasiu.Tak trzymaj dziewczyno.

  8. disc mówi:

    Gdybyscie osiagneli chociaz w polowie tyle co ta dziewczyna … a teraz, mordy w kubeł i podziwiac… nie kryrtykowac i zazdroscic …

  9. No mówi:

    Miłto…
    Spolszczony desygnat litewskiego rzeczownika miltai – mąka.
    Taka to i Polka.

  10. No mówi:

    Do No (9): nie masz z kim pogadać, litwinów w delfi już nie interesuje pochodzenie lit. Polaków?
    Miłto – MIŁy|TO.

  11. krzysztof ( Bydgoszcz) mówi:

    Do 9 : A jak przedstawia się sprawa z nazwiskiem Grybauskaite ?
    Czy nie pochodzi przypadkiem od polskiego „grzyba” ?
    A idąc dalej zapytam jakiego pochodzenia jest nazwisko Jablonskis ? Czy nie wywodzi się od polskiej „jabłoni”?
    A jak to było z nazwiskiem Smetona ? Czy dziełem przypadku było, co zaświadcza w swoich wspomnieniach Józef Mackiewicz, że litewska cenzura tępiła w gazetach słowo „śmietana” ?

  12. Urban mówi:

    Pozdrowienia Dla KASI!

  13. No mówi:

    Ależ ja nie mam nic przeciwko Kasi! Śliczna dziewczyna. Chcę tylko zaznaczyć, że ta granica między polską a litewską narodowościami na Litwie jest bardzo iluzoryczna. Historycznie się już tak złożyło, że na Litwie nie ma czystokristychh Polaków i Litwinów. I paranoik Tomaszewski próżno gra kartą Polaka. Robiąc litewskim Polakom niedźwiedzią przysługę.

  14. krzysztof ( Bydgoszcz) mówi:

    Do 13 : „Czystokrwistych” ludzi nie ma prawie nigdzie na świecie.
    Może jeszcze w głębi afrykańskiego lub amazońskiego buszu znajdziesz „czystokrwistych” Pigmejów lub Indian. Reszta jest mniej lub bardziej wymieszana. Nie znaczy to, że na świecie nie ma narodów i grup etnicznych. Nie znaczy to także, że Tomaszewski jest paranoikiem. Jeśli chcesz uznać Tomaszewskiego i jego wyborców za „paraników”, to również należałoby obdarzyć tym mianem przedstawicieli mniejszości etnicznych w Polsce ( tutaj też pełno różnych mieszańców, nawet w Puńsku)i w ogóle wszędzie na świecie.
    A tak na marginesie : Skoro na Litwie nie ma ani czystokrwistych Litwinów ani czystokrwistych Polaków, to dlaczego nie można wprowadzić na Wileńszczyźnie dwóch języków urzędowych ? Czy pod względem językowym ludzie muszą być „pełnokrwiści” ?

  15. No mówi:

    Można, czemu nie? Ale trzeba być kompletnym idiotą, żeby dążyc do dwujęzyczności na Litwie. Idiotą albo kompletnym laikiem w historii. Należy pamiętaćc o niedawnych stosunkach polsko-litewskich, o tym jak się Litwini odnoszą do Polaków i Polski, a już potem wprowadzać język polski jako drugi państwowy na Wileńszczyźnie. Totalny absurd. Nigsy na to Litwini się nie zgodzą, czyżby to niezrozumiałe?

  16. krzysztof ( Bydgoszcz) mówi:

    Do 15 : Nigdy nie mów słowa „nigdy”. Zapamiętaj sobie to powiedzenie. Przyda się na przyszłość. Unikniesz wielu pomyłek.
    A tak a propos znajomości historii : Jaki język ( języki)był językiem urzędowym w czasach WKL ? Czyżby litewski ? A czy w okresie istnienia Litewskiej SSR nie było dwóch językow urzędowych ? Czy tym drugim ( a właściwie pierszym) językiem urzędowym był wówczas język polski ?

  17. No mówi:

    Powtarzam jeszcze raz – Litwini się zgodzą na każdy inny język, rosyjski, chiński, żydowskiale NIGDY na polski. Oni się rodzą antypolscy. Taki to już naród. Jak tam u Mickiewicza? Ach, tak! PLUGAWY. I ja już dawno się z tym pogodziłem i dałem temu spokój. Tak samo z pisownią oryginalną polskich nazwisk. NIGDY. Prawda Tomaszewski to dzięki temu sobie karierę zrobił na bałamuceniu podwileńskich buraków. No, ale to już ich prywatna sprawa. Kto chce, niech wrzeszczy, nim się zakrztusi. Nic nie wskórawszy.

  18. asak mówi:

    skromnosc przez boki wylazi:D

  19. krzysztof ( Bydgoszcz) mówi:

    Do 17 : Pożyjemy, zobaczymy. Litwa nie jest mocarstwem, a wręcz odwrotnie. Dzisiaj się nie zgadzają, jutro mogą się zgodzić. Wiele zależy od układów międzynarodowych, od skali presji na litewskie państewko. No,ale trzeba być cierpliwym i czekać.
    To jest niezbędny warunek odniesienia sukcesu.

  20. No mówi:

    Czekajmy, czekajmy. Niedługo bowiem zostało. I po nas. Po polskich szkołach, po polskiej edukacji, polskiej kulturze. Sowieci nie byli do takiego stopnia zdziczeli jak Litwini. Walczyć z językiem? Język jest nad polityką! To kwestia kultury narodu. I to ci bękarci UE doskonale rozumieją. Zniszczysz kulturę – zniszczysz naród. Nie trzeba ssyłek, Katyni, Gułagów…

  21. Piotrek Trybunalski mówi:

    do no: typowo litewska propaganda: odwrócić kota ogonem… kochany, jaka różnica czystej krwi czy nie? Każdy jest tym za kogo się uważa i ma do tego święte prawo! To nie litewscy Polacy i Tomaszewski mają paranoje ale zaślepieni nienawiścią nacjonaliści, tacy jak ty. I jeszcze te twoje „dobre” rady, że niby nie warto walczyć o nazwiska i dwujęzyczne tablice bo i tak to nie ma sensu, dyskredytowanie polskich liderów- oj bardzo tania propaganda, a ty naiwny myśląć, że ktoś sie da na to złapać.

  22. No mówi:

    Ale żeś mnie rozweselił, nazywając nacjonalistą:)) I do tego, pewnie, litewskim?
    Mnie, potomka ziemiańskiego rodu Strzałkowskich:))
    A pouczać toć wy mądrzy, tam – w Koronie, siedząc.

  23. Dardanelski mówi:

    Czy nas zniszczą, czy wyginiemy, czy nie zależy w największym stopniu od nas. Od tego jak wychowujemy swoje dzieci, jak podtrzymujemy swój język i kulturę.
    Polacy, obudźcie się, nie zapominajmy że jeszcze mamy polskie szkoły. Dlaczego tak dużo Polaków jest w litewskich???
    Przycież bywały bardziej ciężkie czasy, ale jakoś przetrwaliśmy.

  24. MH mówi:

    Pomijając urodę KM, gdzie można znależć ‚rozkład jazdy’ Wileńszczyzny?

  25. Piotrek Trybunalski mówi:

    do no: możesz być kim chcesz co nie zmienia faktu, że kombinujesz

  26. Introligator mówi:

    Straszny produkcyjniak. Wypracowanie na zadany temat – „młodzież przyszłością narodu”. Przepraszam za szczerość, ale nie macie już na Wileńszczyźnie ludzi młodych z jakimiś KONKRETNYMI sukcesami-osiągnięciami? Bo to, że panienka jest miła, śpiewa w scholi parafialnej i jest DOPIERO na I roku studiów to chyba nie są jakieś super osiągnięcia – za jakieś 10 lat dopiero można z tą dziewczyną się spotkać i sprawdzić, czy osiągnęła coś więcej oprócz trójki dzieci. Czytając takie teksty odnoszę wrażenie, że albo nie chcecie promować młodych ludzi z Wileńszczyzny, którzy odnieśli jakiś konkretny sukces, albo ich nie znacie, albo ich po prostu nie ma.

  27. D.R. mówi:

    Przynajmniej jest lepsza od niektórych tym, że nie siedzi na forach Kurieru czy delfi i nie zieje kwasem w stronę innych.

  28. MH mówi:

    @Introligator

    Jak chcesz być szczery to podaj swój wiek, wiek żony i ile masz dzieci.
    I swój email.

  29. Introligator mówi:

    D.R.
    to rzeczywiście SUKCES. Najprawdziwszy.

    MH:
    A ty co, ankieterem jesteś? Może adres jeszcze i numer konta plus hasło ci napisać? I to wszystko dla anonimowego MH? Już lecę, pędzę 😉

    Piszecie takie bajery, to się nie dziwcie, że ktoś z czytelników na to reaguje.

  30. reginka mówi:

    naprawde bardzo sliczna;-)))

  31. Szmaukszta mówi:

    Pan „no” bardzo rozumnie pisze tylko tut cały problem ze to dla Polakow z Polski bardzo trudne zeby zrozumieć.Ot prosto oni tut nie żyjo ale wiedzo lepij od nas tut żyjących co nam tszeba.A nam tszeba pracy przyjeżdzajcie do Litwy otkrywajcie interesy jakie dawajcie tutejszym Polakom praca zeby my tyt wszystkie bogacieli sie.To i liwiny inaczej bendo na nas patszeć.

  32. MH mówi:

    @Introligator
    Chciałem Ci wysłać nagrodę za szczerą wypowiedź ale wolisz pozostać anonimowy. Trudno Twoja strata. Przepadła Ci wycieczka na Kubę.

  33. MH mówi:

    @Szmaukszta (31)
    Święta racja.
    Ja też jeszcze do niedawna myślałem że na Litwie to wszystko normalnie.
    Z tego co widzę to co Polacy na Litwie mogą oczekiwać od polskiego rządu i większości Polaków z Polski to są darmowe ‚dobre rady’.

  34. Zbyś mówi:

    do Szmaukszta.tak popieram,masz rację,wiecej Polaków z Korony z biznesem na Litwie

  35. Introligator mówi:

    MH:
    wycieczka na Kubę mnie nie interesuje – interesuje mnie ten artykuł i staram się w swych wypowiedziach odnosić właśnie do jego treści, kiedy ty wolisz rozmyślać o Kubie, zamiast merytorycznie odnieść się albo do artykułu, albo do mojej wypowiedzi nr 26.

  36. ben mówi:

    Do 23:
    Pełna zgoda!

  37. ben mówi:

    Do Introligator:
    „Bohaterka”, jak to nazwałeś: „produkcyjnika” osiągnęła już „coś”. Jest najmłodszą członkinią zespolu „Wileńszczyzna”. Czy za 10 lat też będzie najmłodszą? Wątpię, więc jeżeli nie z zespołem zwiąże swoje życie, a z biochemią lub założy rodzinę, nie mi do tego. Teraz jest w zespole, a ty chcesz jej tę satysfakcję odebrać. Dlaczego? Śpiewasz lepiej?

  38. Introligator mówi:

    ben:
    Nie wiedziałem, że właśnie tobie-takiemu mądrali muszę tłumaczyć, ale dobra.

    Na początek powiem tylko, że nie mam nic do tej dziewczyny – wręcz przeciwnie, życzę jej samych sukcesów, ale takich, o których z czystym sumieniem można będzie napisać, że są sukcesami i nikt, tak jak ja teraz, się nie przyczepi, bo nie będzie miał do czego.

    Wracajmy jednak do podstawowego problemu, na jaki chciałbym zwrócić tu uwagę. Zachodzi tu zjawisko, które pojawia się niestety we wszystkich mediach polskich na Litwie, a mianowicie nagłaśnianie tzw. działań pozorowanych i przyszłych dokonań, których jeszcze nie ma lub wyolbrzymianie działań powiedzmy małych do rangi prawie heroicznych czynów, czyli wciskanie tzw. „kitu” – piszemy o czymkolwiek i przedstawiamy to jako super coś, bo tak jest łatwiej niż znaleźć naprawdę coś super (albo rzeczywiście coś super zrobić), a jednocześnie widać, że u nas dużo się dzieje, naród urodziwy i mądry, szkoda, że konkretów brak – jest to dla mnie postępowanie nieuczciwe w stosunku do odbiorców-czytelników.

    Wydaje mi się, że KW nie jest gazetą przeznaczoną tylko dla jednej rodziny, ale dla szerszego ogółu, prawda? Poza tym nie jest to jakaś gazeta gminna, tylko, poprzez Internet i podejmowaną problematykę, stała się międzynarodową. Są wydarzenia, które są ważne jedynie dla określonej, wąskiej grupy ludzi, a nie dla ogółu. Jakieś dziecko i jego sprawy interesuje przede wszystkim swoich rodziców i rodzinę – to, że chodzi do szkoły, uczy się dobrze, śpiewa w chórze parafialnym, to też są osiągnięcia, ale dla jego rodziny – mnie, jako czytelnika KW, nie spokrewnionego z omawianą rodziną, takie informacje niespecjalnie interesują i nie rozumiem, dlaczego poświęca się im miejsce na łamach tej gazety – nie są tej rangi, jaka by je specjalnie wyróżniała i dawała pretekst do zamieszczenia obszernego artykułu w gazecie. Uważam, że życiorys i osiągnięcia tej dziewczyny dobre są na razie do pochwalenia się „u cioci na imieninach”, a nie na łamach dziennika. W ten sposób, każdego dnia, przez 365 dni w roku, można by zamieszczać na łamach KW podobny życiorys jakiegoś ucznia (jest miły, dobrze się uczy, cos pożytecznego robi po lekcjach itp.), tylko co z tego wynika – że są na Wileńszczyźnie jacyś porządni uczniowie-Polacy? Może warto by się wysilić i znaleźć kogoś z młodzieży, kto właśnie w młodym wieku może pochwalić się już znaczącymi sukcesami nie tylko w skali powiatowej, czy krajowej, ale nawet międzynarodowej – może pasjonata w jakiejś dziedzinie – nie wierzę, że takich osób na Wileńszczyźnie nie ma. A dla tej dziewczyny jeszcze za wcześnie na taki hurra-pochwalny artykuł – po prostu ZA WCZEŚNIE – tak uważam i niech się panna na mnie nie gniewa, bo dostało się pannie jedynie przy okazji, rykoszetem, a według mnie wina leży tu jedynie po stronie KW. Działań pozorowanych nie toleruję i nie dam sobie „kitu wciskać”. Mam nadzieję, że wytłumaczyłem w miarę przejrzyście zaistniały problem.

  39. ben mówi:

    Źle zacząłeś. Zacznij jeszcze raz, to może zripostuję. Póki co, bez komentarza.

  40. Introligator mówi:

    ben:
    źle skończyłeś.

    Jeśli się do kogoś konkretnego zwracasz, to wskaż łaskawie do kogo i o co ci chodzi, bo takie bezosobowe-nieokreślone posty bez treści olewam. Nie mam czasu na głupie zaczepki.

  41. kanarek mówi:

    Katarzyna jest doskonałym przykładem aktywnej i ambitnej młodzieży. Nie jest może kimś szczególne wyjątkowym, ale dla wielu może byś przykładem: nauki w sztuce i sztuki w nauce. Podobnie rokującymi są również jej przyjaciele. Widząc taką młodzież o przyszłość mniej się boję.

  42. ben mówi:

    Do Introligator:
    Nie. To ja olewam chamskie posty. Bez komentarza.

  43. Introligator mówi:

    I taka tu właśnie z niektórymi jest dyskusja: albo zaczepki, albo „bez komentarza, bez komentarza” – faktycznie – super „argumenty” – ŻENADA. 🙁

  44. Kmicic mówi:

    Raduje się serce raduje się dusza,że takie cudne, utalentowne i mądre Polki nam dorastają.
    I jak tu nie bronić kolejnych podobnych pokoleń!

  45. Czesiek mówi:

    A ja z przyjemnością przeczytałem artykuł, popatrzyłem na zdjęcie pięknej dziewczyny i cieszę się,że KW podejmuje zwykłe tematy, „zwykłych” młodych ludzi, którzy mogą być wzorem do postępowaniach dla innych.
    Jeśli dziennik nie będzie poruszał spraw młodych ludzi, to KW będą czytały tylko zgorzkniałe stare pierdoły podobne do….:_)

  46. jaromir mówi:

    do ben
    Mądrego to i przyjemnie posłuchać. Właściwie w jakim celu tu się odzywałeś ? Czy nie widzisz że twoje wtręty są po prostu żenujące ?

  47. ben mówi:

    Do Introligator:
    Masz kłopoty z percepcją?
    Mój post 37 postawił sprawę jasno. Dyskredytujesz dziewczynę, dyskredytujesz artykuł, a mnie wyzywasz (post 38:ben:
    Nie wiedziałem, że właśnie tobie-takiemu mądrali muszę tłumaczyć, ale dobra).
    Rzeczywiście, taka z tobą dyskusja.

  48. ben mówi:

    Do jaromir:
    Nie rozumiem twego postu. Jest wewnętrznie sprzeczny. Mógłbyś jaśniej?

  49. jaromir mówi:

    do ben
    Nie zrozumiesz.

  50. ben mówi:

    do jaromir:
    ?

  51. Introligator mówi:

    ben:
    wewnętrznie sprzeczny to jest właśnie twój post nr 37 – post ten wykazał, że nie rozumiesz nawet tego, co sam komentujesz – przyjrzyjmy mu się zatem z bliska:

    piszesz:
    „Bohaterka”, jak to nazwałeś: „produkcyjnika” osiągnęła już „coś”. Jest najmłodszą członkinią zespolu „Wileńszczyzna”.

    OK, za rok czy dwa inna będzie najmłodszą – wtedy też KW powinien „walnąć” o tym artykuł? Bo znowu jakaś jest najmłodsza? Zawsze ktoś jest najmłodszy. A następnie, rok po roku, także o najmłodszych członkiniach zespołu „Wilia”, czy innych zespołów pieśni i tańca, bo takich zespołów jest sporo. Wypełnią się „sukcesami” całe wydania KW i będzie git.

    Dalej jest ciekawiej-piszesz:
    „Czy za 10 lat też będzie najmłodszą? Wątpię, więc jeżeli nie z zespołem zwiąże swoje życie, a z biochemią lub założy rodzinę, nie mi do tego.”

    Czyli wszystko jedno kim będzie i co zrobi – po cóż zatem ten artykuł? Jeśli nic ci do tego, czym ma się zajmować „wybitna” osoba i to cię nie obchodzi, to skąd przekonanie o wyjątkowości tej osoby, o której przypominam, jest cały artykuł i skąd zainteresowanie całym artykułem – nie traćmy tego z oczu.

    Dalej piszesz: „Teraz jest w zespole, a ty chcesz jej tę satysfakcję odebrać”

    Nie mogę jej odebrać satysfakcji, że jest w zespole i nie chcę tego robić, ale mogę skrytykować dęty artykuł – artykuł zrobiony „na wyrost”, co właśnie czynię. Sprowadziłeś swoją wypowiedź w zasadzie do oskarżenia mnie o jakąś bliżej nieokreśloną chęć zaatakowania personalnie tej dziewczyny, co jest kosmiczną bzdurą i co już wyjaśniłem w poście nr 38.

    To, co powiedziałem tutaj i we wcześniejszych postach dyskredytuje nie tę dziewczynę (bo ona ma jeszcze wszystko przed sobą i na razie nie wiemy, co z niej wyrośnie i co osiągnie), a jedynie pustą „propagandę sukcesu” robioną przez polskie media na Litwie – sukcesu którego na Wileńszczyźnie, przez pryzmat tych mediów, wcale nie widzę – za to propagandy jest za dużo – to już się staje nie bardzo strawne – może ty łykasz taką papkę propagandową bez zmrużenia oka, ale mnie ona już nie smakuje – za długo mnie nią karmiono.

    Co do „mądrali”, to potraktuj to jako komplement, a nie obelgę – myśl pozytywnie 😉 chyba, że jesteś tak przewrażliwiony na swoim punkcie, że nie dasz sobie z tym rady, ale to już twoja sprawa.

  52. ben mówi:

    Do Introligator:
    Ok. Będę myślał pozytywnie, czytając twoje posty.
    Nigdzie nie napisałem, że Twój post jest wewnętrznie sprzeczny, tylko jaromira. Jesteś jaromirem?
    Uważasz natomiast, ze sprzeczny jest mój?
    A niby dlaczego? Wybacz, ale Twój „rozbiór” mojej wypowiedzi, a zwłaszcza początku, nie jest niestety tego dowodem (Moim zdaniem nr. 2 próbujesz komentować moje zdanie nr 1. Fajne!) 🙂
    A teraz parę sów riposty:
    1. Nie znam dziewczyny, nie znam jej rodziny, nie znam jej związków z KW, być może ty ją znasz, znasz jej rodzinę, znasz jej związki z KW i dlatego Cię to zirytowało. Ok.
    2. Czy artykuł jest jak piszesz, „produkcyjniakiem”, czyli „wypracowaniem na zadany temat – „młodzież przyszłością narodu”. Czytałem tu gorsze i to z rażącymi błędami, więc akurat nie widzę powodu by się nad tym artykułem znęcać.
    3. Twoja opinia „Wydaje mi się, że KW nie jest gazetą przeznaczoną tylko dla jednej rodziny, ale dla szerszego ogółu, prawda? Poza tym nie jest to jakaś gazeta gminna, tylko, poprzez Internet i podejmowaną problematykę, stała się międzynarodową. Są wydarzenia, które są ważne jedynie dla określonej, wąskiej grupy ludzi, a nie dla ogółu” jest nieco przesadzona. Mnie się natomiast nie wydaje, że powinna być to gazeta, która porusza tylko tematykę tzw. „wysoką”. Nie zarobiłaby na siebie. 🙂
    4. Nie wiem, czemu nie chcesz zauważyć, że droga tej dziewczyny jest przynajmniej dość ciekawie poukładana i nawet jeżeli nie osiągnie w życiu „wyżyn” artystycznych lub naukowych, a jak sugerujesz, założy dom i będzie miała dzieci, to przynajmniej jest to droga życiowa godna polecenia. Wolę czytać o niej niż o dziewczynie, która jako nastolatka ma już kilkoro dzieci i niedawno trafiła na odwyk.
    Lansowania wzorców zdrowych nie nazywałbym zatem „propagandą sukcesu”.
    5.
    4. Czy łykam „papkę propagandową bez zmrużenia oka”?
    Pomyłka! Nie jestem „kosmitą” i nie nie cierpię na syphilis mentalis! 🙂
    I ostatnia sprawa na marginesie:
    Trudno na tym forum, które raczej przypomina locus horroris a nie locus aemenus nie być przewrażliwionym po roku „opluwania”. 🙂

  53. Kmicic mówi:

    Życzę Ci dziewczyno narzeczonego Polaka, chociaż serce nie sługa. Ale lepiej nie mieć w domu konfliktów polsko-litewskich.

  54. Introligator mówi:

    ben:

    Ja natomiast nadal twierdzę, że twój post nr 37 jest sprzeczny i to już udowodniłem (post 51). A teraz odpowiedzi bieżące:

    1. Piszesz: „Nie znam dziewczyny, nie znam jej rodziny, nie znam jej związków z KW, być może ty ją znasz, znasz jej rodzinę, znasz jej związki z KW i dlatego Cię to zirytowało. Ok.”

    Ile razy mam tłumaczyć, że nie sama dziewczyna mnie zirytowała (nie znam jej rodziny i związków z KW), a ten artykuł i mechanizm działania mediów na Wileńszczyźnie? Polskich mediów. Nie rozumiesz, co się do ciebie mówi, czy nie czytasz w ogóle innych postów? Tłumaczyłem to dwa razy, więcej nie będę. Poza tym nadal potwierdzasz wewnętrzną sprzeczność postu 37.

    2. Jak widziałeś gorsze, to dlaczego nie reagowałeś? Mnie zainteresował właśnie ten – i to w konkretnym kontekście, który wyjaśniłem w postach nr 38 i 51 – w kontekście, którego jak widzę nadal nie rozumiesz. W zasadzie mogłem się wypowiedzieć przy innej okazji i innym artykule, ale akurat teraz miałem czas.

    3. Piszesz: „Mnie się natomiast nie wydaje, że powinna być to gazeta, która porusza tylko tematykę tzw. „wysoką”. Nie zarobiłaby na siebie.”

    I znowu nie rozumiesz – gdzie napisałem o tematyce wysokiej? Nie potrafisz czytać ze zrozumieniem, a może moje posty są dla ciebie za długie? Ludzie, jak z wami rozmawiać? Napisałem, że albo ktoś osiągnął sukces, albo JESZCZE NIE – jeśli NA RAZIE NIE, to może bez przesady, nie należy tego wyolbrzymiać i podnosić do wyższej rangi, niż jest, a takim podniesieniem do wyższej rangi jest ten artykuł. Może ta dziewczyna zostanie wybitnym biochemikiem – młodym naukowcem? MOŻE, ale NA RAZIE jeszcze NIE JEST – życzę jej tego, ale to ewentualna przyszłość, a nie teraźniejszość.

    4. Droga dziewczyny jest poukładana, ale takich ludzi jest masa – i pewnie za jakiś czas ludzie ci, przynajmniej ich część, założą rodziny, będą mieli dzieci i OK, ale gdzie tu coś spektakularnego, wyróżniającego z tłumu, godnego, pochwalnego artykułu? Norma – nic ponadto – średnia krajowa. A gdzie młodzież, która robi coś PONAD TO? Jest że taka? Gdzie laureaci międzynarodowych konkursów? Gdzie ludzie, którzy robią karierę w kraju lub za granicą? Gdzie młodzi sportowcy, którzy osiągnęli już jakieś poważne sukcesy? Gdzie młodzi pasjonaci działający w jakichś dziedzinach nauki, czy kultury już z jakimiś osiągnięciami? Są tacy? To dawajcie artykuł. Tylko nie o heroicznym ścinaniu trawy w Zułowie, bo to już znam.

  55. ben mówi:

    Do Introligator:
    1. Niczego nie udowodniłeś.
    2. Cudze posty czytam (chronologicznie).
    3. Przecież zacytowałem Ciebie. Własnych stwierdzeń nie akceptujesz?
    4. Jaka „norma”? Nie rozumiem, dlaczego nie widzisz w jej postawie wzorca godnego naśladowania?
    Przy okazji. Może troszczekę mniej emocji? Nie żebym się obraził, bo to WOLNE forum, ale w swoim własnym interesie! Pozdrawiam! 🙂

  56. tomasz mówi:

    Nudno ostatnio na forum. A jednak czasem zdarzy się jakaś dyskusja. Kto by jednak przypuszczał że akurat pod takim artykułem?
    Dla mnie jest to przykład – jak zrobić coś z niczego.
    Nawet niezwykle doświadczony w sprawach harmonijnego pożycia małżeńskiego Kmicic, zabrał głos.

  57. tomasz mówi:

    do Introligator: „Gdzie młodzi sportowcy, którzy osiągnęli już jakieś poważne sukcesy?”

    Podsunąłeś mi pewną myśl. Znam kogoś takiego z rodziny mojej żony. Dzięki.

  58. Introligator mówi:

    ben:
    1. A to już jedynie twój subiektywny osąd, w dodatku nie poparty żadną argumentacją.
    2. Niestety, z twoich postów to nie wynika.
    3. To gdzie napisałem o wysokiej tematyce i co przez to rozumiesz, bo to twoje stwierdzenie.
    4. Powtarzam specjalnie dla ciebie: norma = standard = nic spektakularnego, wyróżniającego z tłumu, godnego pochwalnego artykułu, jak ten omawiany.

    Emocje są potrzebne, kolego, inaczej teksty stają się bezdusznie automatyczne, a co za tym idzie, niezbyt przekonujące – polecam stosowanie emocji codziennie i również pozdrawiam 🙂

  59. Introligator mówi:

    tomasz 56:
    założę się, że dziewczyna tylko na tym skorzysta 😉 myślę, że było sporo wejść na ten artykuł – więcej, niż by się zdarzyło bez dyskusji.

    tomasz 57:
    spox, może jakiś wysyp gwiazd nastąpi?

  60. tomasz mówi:

    do Introligator: Pewnie tak.

    Gwiazd to może nie ale znam zawodnika występującego w młodzieżowej narodowej reprezentacji Litwy w jednym ze sportów zimowych. Ma na koncie już jakieś sukcesy i miejsca medalowe. Tylko że…no właśnie…rodziców już nie bardzo stać aby dalej inwestować w jego karierę. Bo to już na tym poziomie zaczynają być kwoty bardzo poważne. Reprezentacja też cienko przędzie. Nie wiadomo zatem czy nie zdecyduje się na Polskę. Tak Litwa traci talenty.

  61. Introligator mówi:

    tomasz:
    OK, to jest „sprawa dla reportera”, a poważniej, to KW, dodatkowo, obok (albo zamiast) organizowania „Miss KW” („śpiewam, tańczę, lubię spędzać wolny czas ze znajomymi”) i obok ciągłych „raportów z pola walki” (napisy, nazwy, nazwiska, pikiety, protesty, odezwy) mógłby zorganizować taką akcję wyszukiwania młodych ludzi – Polaków z Wileńszczyzny – już z jakimiś dokonaniami w dziedzinie, która ich interesuje – ludzi mogłyby zgłaszać też rodziny, szkoły, albo gminy – jakaś grupa decyzyjna (zaproszeni np. ze Stowarzyszenia Naukowców Polaków Litwy) dokonywałaby selekcji, a o wyselekcjonowanych osobach można by napisać ciąg mocnych-wyrazistych artykułów z hasłem o pomoc w dofinansowaniu – tylko chodziłoby tu o osoby, które faktycznie mają już jakieś dokonania, a nie w rodzaju: „mój synek taki utalentowany, na pewno zostanie kimś wielkim”.

  62. tomasz mówi:

    do Introligator: Podpisuję się pod tym. Spróbuję. Pomysł mi się podoba bo sam już coś podobnego proponowałem. Zobaczymy jak to wyjdzie. Sam jestem ciekaw ile takich osób udałoby się odszukać.

  63. Introligator mówi:

    tomasz:
    myślę, że na początku, bardzo mało – max kilka osób, ale może tym lepiej – bo jak by się okazało, że np. 100 osób, to gdzie tyle artykułów napisać na raz a i o znużenie czytelnika bardzo łatwo.

  64. Czesiek mówi:

    Dziennik mniejszości powinien również odzwierciedlać normalne życie, normalnych ludzi, nie może przecież nas „karmić” non-stop facjatami Landsbergisa i obleśnymi uśmieszkami Garšvy, bo Czytelnicy dostaną nudności. Tak więc wszystkich proszę potraktować artykuł zdrowotnie, jako Aviomarin.

  65. tomasz mówi:

    do Introligator: Tylko kto ich będzie wyszukiwał? Ja jednego podsunę. Skąd innych? No ale zobaczymy. Za trzy tygodnie będę na Litwie to się pogada.

  66. tomasz mówi:

    do Czesiek: Otóż to. Mówię o tym już od ponad roku. Cieszę się jednak że już nie tylko ja tak uważam. A ileż było swego czasu złośliwości od innych internautów, jak w rozmowie z właścicielem KW mówiłem o …pączkach. No ale było minęło. Warto do tego kierunku wrócić.

  67. Introligator mówi:

    tomasz:
    tak jak napisałem – najpierw hasło o tym, że KW rusza z taką akcją, a zgłaszać miałyby rodziny, szkoły, czy gminy – taki utalentowany młodzieniec czy panna to też niezła promocja dla danej szkoły, czy miejscowości lub gminy – oczywiście o ile w ogóle ktoś by taką akcję podchwycił – ryzyko, że odzew będzie zerowy, też niestety jest. Miejscowi często działają w myśl zasady: „aj i na co tam lieźć, nie poliaze ja tam”, czyli postawy ostrożnej-zachowawczej. Zdaję sobie z tego sprawę.

  68. tomasz mówi:

    do Introligator: Tak niestety często bywa. No ale zobaczymy.

  69. Czesiek mówi:

    tomasz
    Kierunek powinien być jasno określony.
    Przyciągnąć polską młodzież na łamy KW, zachęcić do wypowiadania się, dyskusji, umożliwić zawierania znajomości, organizować wspólne imprezy, wypady za miasto i nie oczekiwać,że młodzież będzie dyskutowała o egzystencjalistycznej teorii bytu człowieka.

  70. tomasz mówi:

    do Czesiek: No niby coś takiego jest w gazetowym wydaniu KW. Tylko że …. a zresztą powiem inaczej. Zrobiłem test. Dałem to do poczytania córce, nastolatce i jej koleżankom jak u nas były. Było też dwóch chłopaków. Nie wszystko co powiedzieli nadaje się do powtórzenia bo nie chcę robić przykrości autorom tego działu. Powiem tylko to że występy młodzieżowych zespołów ludowych, msza święta w intencji dobrych ocen itd (przerysowywuję oczywiście ale nie tak znowu bardzo); to jednak nie jest to co budzi duże zainteresowanie współczesnej młodzieży. Można nad tym ubolewać lub się cieszyć. Zależnie od indywidualnych zapatrywań, warto jednak brać to pod uwagę. Tak sądzę.

  71. tomasz mówi:

    Jeszcze w kwestii młodzieży.
    Podjąłem próbę w tym kierunku w grudniu. Udaną czy nie to kwestia oceny. To był ten tekst:

    http://blog.kurierwilenski.lt/samsel/2011/05/20/polska-mlodziez-jest-cool/

    Nie ukazał się w KW.

  72. Czesiek mówi:

    Uważam,że Redakcja KW powinna ogłosić w Polsce konkurs na pracę magisterską, doktorską, której tematem było by stworzenie portalu społecznościowego przeznaczonego dla młodzieży polskiej z LT i PL.

  73. ben mówi:

    Do Introligator:

    Zacznijmy zatem od początku:

    W poście 26 napisałeś:

    „Straszny produkcyjniak. Wypracowanie na zadany temat – „młodzież przyszłością narodu”. (…) nie macie już na Wileńszczyźnie ludzi młodych z jakimiś KONKRETNYMI sukcesami-osiągnięciami? Bo to, że panienka jest miła, śpiewa w scholi parafialnej i jest DOPIERO na I roku studiów to chyba nie są jakieś super osiągnięcia – za jakieś 10 lat dopiero można z tą dziewczyną się spotkać i sprawdzić, czy osiągnęła coś więcej oprócz trójki dzieci. Czytając takie teksty odnoszę wrażenie, że albo nie chcecie promować młodych ludzi z Wileńszczyzny, którzy odnieśli jakiś konkretny sukces, albo ich nie znacie, albo ich po prostu nie ma.
    – Dziewczyna osiągnęła sukces. Jest NAJMŁODSZĄ członkinią zespołu „Wileńszczyzna”, ma życiowe plany, które chce zrealizować. Jest wzorem dla innych, a na pewno nie jest antywzorem.

    W poście 29 napisałeś:

    „Piszecie takie bajery, to się nie dziwcie, że ktoś z czytelników na to reaguje”.
    – Bajery? Czyżby ktoś tu coś „koloryzował”? Wiesz coś na ten temat?
    W poście 38 napisałeś:
    „Na początek powiem tylko, że nie mam nic do tej dziewczyny – wręcz przeciwnie, życzę jej samych sukcesów, ale takich, o których z czystym sumieniem można będzie napisać, że są sukcesami i nikt, tak jak ja teraz, się nie przyczepi, bo nie będzie miał do czego”.
    – Nie wiem, co Ty nazywasz „sukcesami”. Jaj jej sukces widzę. Powtórzę, dla utrwalenia:
    Dziewczyna osiągnęła sukces. Jest NAJMŁODSZĄ członkinią zespołu „Wileńszczyzna”, ma życiowe plany, które chce zrealizować. Jest wzorem dla innych, a na pewno nie jest antywzorem.
    Piszesz dalej:
    „Zachodzi tu zjawisko, które pojawia się niestety we wszystkich mediach polskich na Litwie, a mianowicie nagłaśnianie tzw. działań pozorowanych i przyszłych dokonań, których jeszcze nie ma lub wyolbrzymianie działań powiedzmy małych do rangi prawie heroicznych czynów, czyli wciskanie tzw. „kitu” – piszemy o czymkolwiek i przedstawiamy to jako super coś, bo tak jest łatwiej niż znaleźć naprawdę coś super (albo rzeczywiście coś super zrobić), a jednocześnie widać, że u nas dużo się dzieje, naród urodziwy i mądry, szkoda, że konkretów brak – jest to dla mnie postępowanie nieuczciwe w stosunku do odbiorców-czytelników”.
    – Odniosłem zupełnie inne wrażenie. To, co osiągnęła już ta dziewczyna jest godne uwagi i nikt tu jej nie przypisuje nie wiadomo czego. Zatem „kitu” nikt ci nie wciska. I wracasz znowu do WIELKICH SUKCESÓW, które tylko i wyłącznie należy opisywać, bo takie tam jak TEN, to nic, na co warto zwrócić uwagę.
    Pszesz dalej:
    „Wydaje mi się, że KW nie jest gazetą przeznaczoną tylko dla jednej rodziny, ale dla szerszego ogółu, prawda? Poza tym nie jest to jakaś gazeta gminna, tylko, poprzez Internet i podejmowaną problematykę, stała się międzynarodową. Są wydarzenia, które są ważne jedynie dla określonej, wąskiej grupy ludzi, a nie dla ogółu. Jakieś dziecko i jego sprawy interesuje przede wszystkim swoich rodziców i rodzinę – to, że chodzi do szkoły, uczy się dobrze, śpiewa w chórze parafialnym, to też są osiągnięcia, ale dla jego rodziny – mnie, jako czytelnika KW, nie spokrewnionego z omawianą rodziną, takie informacje niespecjalnie interesują i nie rozumiem, dlaczego poświęca się im miejsce na łamach tej gazety – nie są tej rangi, jaka by je specjalnie wyróżniała i dawała pretekst do zamieszczenia obszernego artykułu w gazecie”.
    – To jest gazeta i dla takich wysublimowanych czytelników jak Ty, ale również dla takich, którzy chcieliby poznać „historię z życia wziętą” i popatrzeć na piękną buzię. Prędzej kupią gazetę ci, którzy chcą poczytać o takiej dziewczynie, niż ci, którzy po raz kolejny wyczytają w niej, jaki to zły ten rząd litewski i kto jest większym polakożercą, Songaiła czy Landsbergis (te same treści a różne artykuły, czyli nicowanie tego samego materiału co numer). Uważasz, że mają takie „popłuczyny” większą rangę?
    Piszesz dalej:
    „Uważam, że życiorys i osiągnięcia tej dziewczyny dobre są na razie do pochwalenia się „u cioci na imieninach”, a nie na łamach dziennika. W ten sposób, każdego dnia, przez 365 dni w roku, można by zamieszczać na łamach KW podobny życiorys jakiegoś ucznia (jest miły, dobrze się uczy, cos pożytecznego robi po lekcjach itp.), tylko co z tego wynika – że są na Wileńszczyźnie jacyś porządni uczniowie-Polacy? Może warto by się wysilić i znaleźć kogoś z młodzieży, kto właśnie w młodym wieku może pochwalić się już znaczącymi sukcesami nie tylko w skali powiatowej, czy krajowej, ale nawet międzynarodowej – może pasjonata w jakiejś dziedzinie – nie wierzę, że takich osób na Wileńszczyźnie nie ma. A dla tej dziewczyny jeszcze za wcześnie na taki hurra-pochwalny artykuł – po prostu ZA WCZEŚNIE – tak uważam i niech się panna na mnie nie gniewa, bo dostało się pannie jedynie przy okazji, rykoszetem, a według mnie wina leży tu jedynie po stronie KW. Działań pozorowanych nie toleruję i nie dam sobie „kitu wciskać”.
    – Ty uważasz, ze za wcześnie, ja uważam, że nie. Owszem, można się wysilić i znaleźć innych. Nic nie stoi na przeszkodzie. Ale lepiej napisać o tej dziewczynie, niż w ogóle nie uwzględniać informacji o drogach życiowych młodych ludzi. O „kicie” pisałem wyżej.

    W poście 51 napisałeś:

    „wewnętrznie sprzeczny to jest właśnie twój post nr 37 – post ten wykazał, że nie rozumiesz nawet tego, co sam komentujesz – przyjrzyjmy mu się zatem z bliska:
    piszesz:
    „Bohaterka”, jak to nazwałeś: „produkcyjnika” osiągnęła już „coś”. Jest najmłodszą członkinią zespolu „Wileńszczyzna”.
    OK, za rok czy dwa inna będzie najmłodszą – wtedy też KW powinien „walnąć” o tym artykuł? Bo znowu jakaś jest najmłodsza? Zawsze ktoś jest najmłodszy. A następnie, rok po roku, także o najmłodszych członkiniach zespołu „Wilia”, czy innych zespołów pieśni i tańca, bo takich zespołów jest sporo. Wypełnią się „sukcesami” całe wydania KW i będzie git.
    Dalej jest ciekawiej-piszesz:
    „Czy za 10 lat też będzie najmłodszą? Wątpię, więc jeżeli nie z zespołem zwiąże swoje życie, a z biochemią lub założy rodzinę, nie mi do tego.”
    Czyli wszystko jedno kim będzie i co zrobi – po cóż zatem ten artykuł? Jeśli nic ci do tego, czym ma się zajmować „wybitna” osoba i to cię nie obchodzi, to skąd przekonanie o wyjątkowości tej osoby, o której przypominam, jest cały artykuł i skąd zainteresowanie całym artykułem – nie traćmy tego z oczu.
    Dalej piszesz: „Teraz jest w zespole, a ty chcesz jej tę satysfakcję odebrać”
    Nie mogę jej odebrać satysfakcji, że jest w zespole i nie chcę tego robić, ale mogę skrytykować dęty artykuł – artykuł zrobiony „na wyrost”, co właśnie czynię. Sprowadziłeś swoją wypowiedź w zasadzie do oskarżenia mnie o jakąś bliżej nieokreśloną chęć zaatakowania personalnie tej dziewczyny, co jest kosmiczną bzdurą i co już wyjaśniłem w poście nr 38.
    To, co powiedziałem tutaj i we wcześniejszych postach dyskredytuje nie tę dziewczynę (bo ona ma jeszcze wszystko przed sobą i na razie nie wiemy, co z niej wyrośnie i co osiągnie), a jedynie pustą „propagandę sukcesu” robioną przez polskie media na Litwie – sukcesu którego na Wileńszczyźnie, przez pryzmat tych mediów, wcale nie widzę – za to propagandy jest za dużo – to już się staje nie bardzo strawne – może ty łykasz taką papkę propagandową bez zmrużenia oka, ale mnie ona już nie smakuje – za długo mnie nią karmiono.
    Co do „mądrali”, to potraktuj to jako komplement, a nie obelgę – myśl pozytywnie chyba, że jesteś tak przewrażliwiony na swoim punkcie, że nie dasz sobie z tym rady, ale to już twoja sprawa”.
    – W KTÓRYM MIEJSCU WYKAZAŁEŚ SPRZECZNOŚĆ WEWNĘTRZNĄ W MOIM POŚCIE? ! Rozbiłeś jedynie wypowiedź. Ty go jedynie tak określiłeś.

    W poście 54 napisałeś:

    „Ja natomiast nadal twierdzę, że twój post nr 37 jest sprzeczny i to już udowodniłem (post 51).”
    – Doprawdy?  Wskaż to miejsce!
    Piszesz dalej:
    „A teraz odpowiedzi bieżące:
    1. Piszesz: „Nie znam dziewczyny, nie znam jej rodziny, nie znam jej związków z KW, być może ty ją znasz, znasz jej rodzinę, znasz jej związki z KW i dlatego Cię to zirytowało. Ok.”
    Ile razy mam tłumaczyć, że nie sama dziewczyna mnie zirytowała (nie znam jej rodziny i związków z KW), a ten artykuł i mechanizm działania mediów na Wileńszczyźnie? Polskich mediów. Nie rozumiesz, co się do ciebie mówi, czy nie czytasz w ogóle innych postów? Tłumaczyłem to dwa razy, więcej nie będę. Poza tym nadal potwierdzasz wewnętrzną sprzeczność postu 37”.
    – Zwróć uwagę: Napisałem „I dlategoCię TO zirytowało”, a nie „i dlatego dziewczyna cię zirytowała”. Czytasz uważnie? Naprawdę? Rozumiesz, co się do Ciebie pisze? Naprawdę? A niby czym potwierdzam wewnętrzną sprzeczność swego postu? Tym, że Ty czytasz nieuważnie?
    Piszesz dalej:
    „ 2. Jak widziałeś gorsze, to dlaczego nie reagowałeś? Mnie zainteresował właśnie ten – i to w konkretnym kontekście, który wyjaśniłem w postach nr 38 i 51 – w kontekście, którego jak widzę nadal nie rozumiesz. W zasadzie mogłem się wypowiedzieć przy innej okazji i innym artykule, ale akurat teraz miałem czas”.
    – Ależ reagowałem i reaguję.
    Piszesz dalej:
    3. Piszesz: „Mnie się natomiast nie wydaje, że powinna być to gazeta, która porusza tylko tematykę tzw. „wysoką”. Nie zarobiłaby na siebie.”
    I znowu nie rozumiesz – gdzie napisałem o tematyce wysokiej? Nie potrafisz czytać ze zrozumieniem, a może moje posty są dla ciebie za długie? Ludzie, jak z wami rozmawiać? Napisałem, że albo ktoś osiągnął sukces, albo JESZCZE NIE – jeśli NA RAZIE NIE, to może bez przesady, nie należy tego wyolbrzymiać i podnosić do wyższej rangi, niż jest, a takim podniesieniem do wyższej rangi jest ten artykuł. Może ta dziewczyna zostanie wybitnym biochemikiem – młodym naukowcem? MOŻE, ale NA RAZIE jeszcze NIE JEST – życzę jej tego, ale to ewentualna przyszłość, a nie teraźniejszość.
    – A propos tematyki, którą określiłem wysoką. Służę cytacikiem raz jeszcze, bo nie pamiętasz tego, o czym piszesz: „Wydaje mi się, że KW nie jest gazetą przeznaczoną tylko dla jednej rodziny, ale dla szerszego ogółu, prawda? Poza tym nie jest to jakaś gazeta gminna, tylko, poprzez Internet i podejmowaną problematykę, stała się międzynarodową. Są wydarzenia, które są ważne jedynie dla określonej, wąskiej grupy ludzi, a nie dla ogółu. Jakieś dziecko i jego sprawy interesuje przede wszystkim swoich rodziców i rodzinę – to, że chodzi do szkoły, uczy się dobrze, śpiewa w chórze parafialnym, to też są osiągnięcia, ale dla jego rodziny – mnie, jako czytelnika KW, nie spokrewnionego z omawianą rodziną, takie informacje niespecjalnie interesują i nie rozumiem, dlaczego poświęca się im miejsce na łamach tej gazety – nie są tej rangi, jaka by je specjalnie wyróżniała i dawała pretekst do zamieszczenia obszernego artykułu w gazecie”. Miałem prawo taki wniosek wyciągnąć i tyle.
    Piszesz dalej:
    „4. Droga dziewczyny jest poukładana, ale takich ludzi jest masa – i pewnie za jakiś czas ludzie ci, przynajmniej ich część, założą rodziny, będą mieli dzieci i OK, ale gdzie tu coś spektakularnego, wyróżniającego z tłumu, godnego, pochwalnego artykułu? Norma – nic ponadto – średnia krajowa. A gdzie młodzież, która robi coś PONAD TO? Jest że taka? Gdzie laureaci międzynarodowych konkursów? Gdzie ludzie, którzy robią karierę w kraju lub za granicą? Gdzie młodzi sportowcy, którzy osiągnęli już jakieś poważne sukcesy? Gdzie młodzi pasjonaci działający w jakichś dziedzinach nauki, czy kultury już z jakimiś osiągnięciami? Są tacy? To dawajcie artykuł. Tylko nie o heroicznym ścinaniu trawy w Zułowie, bo to już znam”.
    – Ależ ta dziewczyna robi COŚ PONAD TO! Mogłaby nie robić nic! Jest w zespole (gdyby nie miała talerntu, nie byłaby w nim), studiuje biochemię (nie jest więc taką przeciętnie inteligentną), ma plany (zaradna życiowo i dojrzała) i do tego… ładna!

    Pominę Twój post 58. Wystarczy. Pozdrawiam!

  74. Introligator mówi:

    Czesiek:
    bez przesady, poza tym już wygrał Facebook – tam tę młodzież odnaleźć można 😉

  75. tomasz mówi:

    do Czesiek: To też jest jakiś pomysł. Tylko że jak konkurs to nagroda. A na sensowną nagrodę kasy nie ma. No ale pomysł dobry. Tylko dlaczego w Polsce?
    Jest świeża taka próba. Chodzi o ten portal o szkołach podkradziony KW. Z tego co wiem to zero zainteresowania. Chyba nie tędy droga. Pewnie dlatego że szkoła młodzieży też się nie kojarzy zbyt dobrze. 😉
    Faktycznie to oni sami najlepiej wiedza jak zrobić coś co ich interesuje.

  76. tomasz mówi:

    do Introligator 73: Też racja.

  77. Czesiek mówi:

    Introligator,tomasz
    Fakt,Facebook zabiera całą pulę, co nie oznacza, że niszowy portal jest bez szans.
    Oczywiście konkurs może dotyczyć i studentów Filii, ale w Polsce potencjał jest większy. „Widzę” dziesiątki tysięcy prac magisterskich, doktorskich, robionych wielkim wysiłkiem, o niczym, bez zastosowania, a można zrobić coś sensownego, przydatnego, z symboliczną nagrodą, z którego można być dumnym przez wiele lat.
    Proszę mi wierzyć studenci też chcieli by pisać prace magisterskie, które znalazły by potem zastosowanie.

  78. tomasz mówi:

    do Czesiek: Dlatego i ten pomysł obgadam w redakcji.

  79. Introligator mówi:

    Czesiek:
    tylko uwaga, nie za dużo projektów dla KW na raz – bo jak to zobaczą, to złapia się za głowę i zrobią: „komentarze dla tego wpisu są wyłączone” 😉

  80. Introligator mówi:

    ben 73:
    o Jezu.

    Stary, o co ciebie idzie? Ja już nie mogę kolejny raz powtarzać swoich argumentów, bo ty nadal nie rozumiesz, co się do ciebie mówi – zamordujesz mnie swoją powtarzalnością 🙁

    Poza tym, my tu już jesteśmy na innym etapie tej dyskusji. Wake up!

  81. tomasz mówi:

    do Introligator: Tego to raczej nie zrobią. 🙂
    Ale faktycznie. Nie za dużo na raz. Pogadać można o wszystkim już teraz. Realizować lepiej najpierw ten pomysł z wybijającymi się postaciami wśród młodzieży a potem można kombinować z następnym krokiem.

    Fajnie że z takiej w sumie bezproduktywnej rozmowy (bez urazy bo brałeś w niej udział, ale taki był mój odbiór) zrobiła się dość konstruktywna. To cieszy.

  82. Introligator mówi:

    tomasz:
    rozmowa nie była taka bezproduktywna, bo produkt częściowy już jest, a jak redakcja się włączy, to będzie już produkt pełny. Kwestia otwarta to tylko to jak będzie z popytem na rynku.

  83. tomasz mówi:

    do Introligator:
    Może i tak nie chce mi się spierać gdy nie ma o co.

    Z tym popytem to …pożyjemy-zobaczymy. 😉

  84. Introligator mówi:

    tomasz:
    pożyć, pożyjemy, ale czy zobaczymy? 😉

  85. tomasz mówi:

    do Introligator: Ano…zobaczymy. 🙂

  86. ben mówi:

    Do Introligator:
    Tym razem krócej, skoro nie chce ci się czytać! 🙂
    Nie podałeś żadnych argumentów, a ja miałem chwilę rozrywki. Pozdrawiam! 🙂

  87. Czesiek mówi:

    Czy to rozmowa była bezproduktywna, czy też nie , to się okaże, ale zastanawia mnie dlaczego np. studenci Filii nie zaprosili na Juwenalia studentów z Białegostoku?, to przecież nie jest aż tak strasznie daleko, dlaczego nie stwarza się możliwości wysyłania i przyjmowania polski dzieci na kolonie letnie? Myślę, że są w Polsce potencjalni chętni do wysłania swoich dzieci na kolonie letnie na Wileńszczyznę.

  88. Introligator mówi:

    ben:
    ja już swoje argumenty podałem wcześniej – nie chcę ich powtarzać, np. w odpowiedzi na twoje kolejne te same teksty, że dziewczyna jest najmłodsza, studiuje, jest zaradna życiowo, czy że ma plany. To samo jest w artykule, a ty „pitolisz” o tym samym pół dnia, zabierając mi czas. Zadajesz pytania, na które już dawno udzieliłem odpowiedzi w poprzednich postach.

    W twoje rozrywki nie wnikam i specjalnie mnie nie interesują. I już pozdrawiałem, więc teraz pozdrowienia sobie daruję.

  89. ben mówi:

    Do Introligator:
    Ok! Coś tam wykrzyczałeś, mnie się nie spodobało i na tym koniec.

  90. tomasz mówi:

    do Czesiek: Stwarza się. Sam słyszałem o takiej wymianie kolonijnej. Tylko teraz nie pamiętam gdzie i kto. No ale to jest właśnie fakt, że można by większy nacisk położyć na symetrię. Bo faktycznie jest tak że na pięć wyjazdów z Litwy do Polski w odwrotnym kierunku jest może…jeden. No ale z drugiej strony różnica ilościowa też jest ogromna.

  91. pani mówi:

    Introligator ma rację. Żal ze zabrakło wileńskich czytelników którzy by rozwineli jego podstawowy zarzut i Robert może by zrozumiał dla czego autonomia tu nie ma szans. Kiedy banicja mu się skończy? Jego gorąca miłość do Wilenszczyzny jest potrzebna w e-wydaniu wilęńskiego dziennika.

  92. tomasz mówi:

    do pani: Admin sugerował że na tydzień. A czy gorąca miłość? Może i gorąca ale nienawiść do Litwy. I moim zdaniem nie jest to wcale potrzebne.

  93. Introligator mówi:

    tomasz:
    widzę, że czuwasz 😉 czuj czuj, czuwaj 😉 A co to za Robert jakiś groźny, że na dźwięk jego imienia od razu mobilizacja? Nie śledzę większości dyskusji, to nie bardzo wiem, kto zacz.

    pani:
    Myślę, że wileńskich czytelników nie zabrakło, tylko oni, jeśli już biorą udział w jakichś dyskusjach to typu np. kto tam gdzie to „przekradl sia”, albo kto to kogo „pomył” i w jakich okolicznościach, a inne dyskusje to i owszem: sliedzo, czytajo alie i nie liezo – czekajo, co z tego bendzi (lipiej ni lieź tam). Ot, sprawa właśnie w tym. Przedstawiasz?

  94. tomasz mówi:

    do Introligator: Jak zawsze. 🙂

    Nie ma o kim mówić. Ot kolejny „Prawdziwy Polski Patriota” czyli 3xP.

  95. Introligator mówi:

    tomasz:

    Rozumiem – barykady, kosy na sztorc – te sprawy 😉

  96. tomasz mówi:

    do Introligator: Dokładnie. 🙂

  97. tomasz mówi:

    do Introligator: A tak w ogóle skoro relacje między nami się jakby ociepliły, to może byśmy pomyśleli o jakiejś współpracy. Np między twoją stroną a moim blogiem. Czy coś innego? W końcu obydwaj jesteśmy w bardzo podobnych…powiedzmy…okolicznościach przyrody.

  98. Introligator mówi:

    tomasz:
    ogólnie upał, to i relacje się ocieplają 😉

    Jak coś się ruszy w pewnych sprawach, to pewnie każde współdziałanie się przyda w … pewnych okolicznościach przyrody.

  99. tomasz mówi:

    do Introligator: Ok. To zaczekam aż coś się ruszy w pewnych sprawach.

  100. pani mówi:

    Dziękuję ći miły ntroligatorze. ńo widziszisz i jawidzę ty kochasz Wilniuków takimi jakimi są. A są trochę Litewscy (a iš krumų paveziekim ką čia bus). Natomist Robert mimo iz mieszka w regionie kulturowo blizkim, to uważa że Wilniucy to Heroje: stanut hrudź kolesom w szeregu i odbiją wszystkich wrogów swą heroiczną postawą. Idealizuje nas, to jest niesamowite! A że jak Lansdberg Vytautas (przyznał się publicznie) też, chyba ma urazy, tylko nie do Polaków, czy Rosjan a do Litwinów (etnicznych)- to mogę w to uwierzyć

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.