1
„Kapłan jest człowiekiem żyjącym samotnie po to, aby inni nie byli samotni“. Jan Paweł II


Dotknięci bólem i żalem żegnamy Czcigodnego Księdza Prałata śp. Józefa Obrembskiego. Dla mieszkańców Wileńszczyzny był On i pozostanie prawdziwym duchowym autorytetem, ostoją i pokrzepieniem naszej wiary. Swoim życiem dawał nam przykład prawdziwego, pełnego wiary i Opatrzności Bożej żywota Chrześcijanina. Był On żywym przykładem duszpasterza i patrioty, umiejącego łączyć ze sobą przedstawicieli różnych narodów i wyznań.

 

Łączymy się z Rodziną i Bliskimi Czcigodnego Księdza Prałata w bólu i smutku, składamy wyrazy szczerego współczucia.

Kochany Księże Prałacie, dziękujemy Ci za Twój trud i oddanie. Dziękujemy Ci za radość i miłość, którymi nas obdarzałeś. Uzdrawiałeś nas okazując miłosierdzie, udzielałeś błogosławieństwa, dodawałeś sił i skrzydeł w pokonywaniu codziennych trudności.

Patriarcho, Pokój Twej Duszy…

Maria Rekść, mer Samorządu Rejonu Wileńskiego
w imieniu mieszkańców rejonu wileńskiego

Jedna odpowiedź do „Kapłan jest człowiekiem żyjącym samotnie po to, aby inni nie byli samotni“. Jan Paweł II

  1. Józef mówi:

    „(…)Panie, a ja idę do Ciebie, bom się spracował bardzo.”
    Księże Józefie!
    Dziś w godzinie Miłosierdzia oddajemy ziemi Twoje doczesne ciało. Być może wysłuchałeś jeszcze w Radio Maryja majowego (2011-05-29) zamyślenia ks. bp. Józefa Zawitkowskiego z Janem Pawłem II pod tytułem: „Piotram widział”? http://www.radiomaryja.pl/audycje.php?id=26074
    Jeśli nawet nie pozwoliło słabe już zdrowie to na pewno znałeś dobrze „Quo vadis” Henryka Sienkiewicza a szczególnie rozdział LXXI, bo weń wpisałeś się całym swoim życiem osobistym i kapłaństwem dobrym jak chleb. Sam osobiście tych cech od Ciebie doświadczyłem, dotykając Ciebie z podobnym wrażeniem dotykania świętego, -jak niegdyś Jana Pawła II.
    „(…)Po drodze ludzie zatrzymywali się ze zdziwieniem na widok tego starca, wyznawcy zaś, kładnąc im ręce na ramiona, mówili spokojnymi głosami: „Patrzcie, jako umiera sprawiedliwy, który znał Chrystusa i opowiadał miłość na świecie.” A owi wpadali w zadumę, po czym odchodzili mówiąc sobie: „Zaprawdę, ten nie mógł być niesprawiedliwy.” Po drodze milkły wrzaski i wołania uliczne. Orszak posuwał się wśród domów świeżo wzniesionych, wśród białych kolumn świątyń. nad których naczółkami wisiało niebo głębokie. ukojone i błękitne. Szli w ciszy czasem tylko zabrzęczały zbroje żołnierzy lub podniósł się szmer modlitw. Piotr słuchał ich i twarz jaśniała mu coraz większą radością, albowiem wzrok jego zaledwie mógł ogarnąć owe tysiące wyznawców. Czuł, że dzieła dokonał, i wiedział już, że ta Prawda, którą całe życie opowiadał, zaleje wszystko jak fala i że nic już powstrzymać jej nie zdoła. A tak myśląc, podnosił oczy ku górze i mówił: „Panie, kazałeś mi podbić ten gród, który panuje światu, więcem go podbił. Kazałeś mi założyć w nim stolicę swoją, więcem ją założył. To Twoje miasto teraz, Panie, a ja idę do Ciebie, bom się spracował bardzo.” http://members.multimania.co.uk/polonista/quovadis/koniec.htm

    Współczuje z Panią Mer i wierzę że smutek w radość przemieni ks. Józef jako orędownik i Patriarcha Wileńszczyzny w niebie.

Leave a Reply

Your email address will not be published.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.