16
Koniec wileńskiej koalicji

Wiktor Uspaskich i Artūras Zuokas w kwietniu zgodnie zadecydowali o powołaniu koalicji „4+”, dziś jednak ich zdania są diametralnie rozbieżne w sprawie dalszej współpracy Fot. Marian Paluszkiewicz

W kwietniu z trudem sklecona przez lidera ruchu społecznego „TAIP”, Artūrasa Zuokasa, koalicja w stołecznej Radzie samorządu nie przetrwała i dwóch miesięcy.

Formalnie koalicja „4+” jest jeszcze żywotna, ale prawdopodobnie jeszcze w tym tygodniu nastąpi jej koniec. Partnerzy koalicyjni z Partii Pracy (PP) zwrócili się w poniedziałek do Prezydium partii, żeby partia rozważyła możliwość dalszego pozostawania w układzie koalicyjnym z merem Zuokasem.

Jak udało się nam dowiedzieć, decyzja w tej sprawie na Prezydium PP zapadnie jeszcze w tym tygodniu i prawdopodobnie będzie to decyzja niszcząca obecny układ koalicyjny.

— Uważam, że najprędzej wycofamy się z koalicji i będziemy pracowali w opozycji — powiedział w rozmowie z „Kurierem” europoseł, Wiktor Uspaskich, lider Partii Pracy. Zastrzegł jednak, że ostatecznie decyzję podejmie Prezydium po wysłuchaniu argumentów stołecznych radnych.

Pozycja Partii Pracy dla wileńskiej koalicji jest kluczową, bo właśnie partia Uspaskicha, która w tegorocznych wyborach zdobyła 8 miejsc w 51-osobowej Radzie Wilna, stała się tym przysłowiowym języczkiem u wagi, który decydował na czyją stronę przechyli się szala zwycięstwa. Po długich negocjacjach i politycznych zagrywkach w kwietniu Partia Pracy postanowiła w końcu dołączyć do formowanej przez Artūrasa Zuokasa koalicji „4+”, w której oprócz ruchu „TAIP” (12 miejsc) znalazły się też Partia Socjaldemokratów (5 miejsc) oraz dwóch radnych Aliansu Rosjan, którzy w ostatniej chwili zdradzili swego przedwyborczego partnera — Akcję Wyborczą Polaków na Litwie i dołączyli do „czwórki z plusem”, zapewniając tym samym jej minimalną przewagę w Radzie miejskiej. Po drugiej stronie pozostali właśnie radni AWPL (9 miejsc) oraz Związku Ojczyzny/Litewscy Chrześcijańscy Demokraci (10 miejsc), a także partii „Porządek i Sprawiedliwość” (5 miejsc).

Wygląda na to, że decyzja PP o wycofaniu się z koalicji była zaskoczeniem dla mera Wilna,  Artūrasa Zuokasa, który jeszcze we wtorek twierdził, że nic nie wie o decyzji radnych Partii Pracy, tym bardziej że koalicjanci jeszcze w poniedziałek w Radzie zgodnie przegłosowali skandaliczną decyzję o przesunięciu udziałów w stołecznej gospodarce cieplnej w ramach grupy „Dalkia”. I chociaż ta decyzja budziła najwięcej emocji i kontrowersji zarówno wśród opozycji, jak też partnerów koalicyjnych, to jednak Zuokasowi udało się ją przeforsować nie bez pomocy radnych Partii Pracy.

Skąd więc taka zmiana nastrojów.

Nieoficjalnie ustaliliśmy, że niezadowolenie radnych Partii Pracy wywołane jest ograniczeniem ich kompetencji i działań w samej Radzie, mimo że PP w rozdaniu koalicyjnym uzyskała najwięcej stanowisk politycznych, w tym wicemera, dwóch wicedyrektorów administracji oraz trzy z ośmiu kierowniczych stanowisk w komitetach. Okazało się jednak, że ilość stanowisk wcale nie przełożyło się na jakość, bo jak burczą w Partii Pracy, otrzymane teki okazały się puste w zakresie sprawowanych kompetencji i zadań nadzoru.

Wicemer z ramienia Partii Pracy, Jonas Pinskus, nijak nie komentuje wycofania się partii z koalicji, co może świadczyć, że decyzję tę podjął sam Wiktor Uspaskich Fot. Marian Paluszkiewicz

— Otrzymane stanowiska są polityczne. Nie możemy natomiast kontrolować w pełni gospodarczych spraw, bo samorząd stołeczny to przede wszystkim gospodarka. Skoro więc nie możemy wpływać na sprawy gospodarcze, nie możemy też realizować założeń programowych wynikających z potrzeb mieszkańców Wilna — wyjaśnia nam Uspaskich. I dodaje, że radni jego partii w opozycji będą mieli możliwość większej kontroli nad działalnością gospodarczą koalicji.

Europoseł zapewnił nas, że jego partia na razie nie rozważa też możliwości formowania nowej koalicji w stołecznej Radzie.

— Żadnych negocjacji w tej sprawie nie prowadzimy. Musimy najpierw podjąć ostateczną decyzję w sprawie dalszego udziału w obecnej koalicji — powiedział „Kurierowi” Wiktor Uspaskich.

Tymczasem obecna koalicja, jak nie raz wcześniej mówił mer Wilna, jest stale otwarta na ugrupowania pozostające w opozycji, co też sugerował w nazwie koalicji znak „+”. Okazało się jednak, że po niespełna dwóch miesiącach od powołania koalicji znak plus może okazać się też krzyżem na jej grobie.

Perspektywa wycofania się Partii Pracy z koalicji rządzącej otwiera partiom opozycyjnym, w tym Akcji Wyborczej Polaków na Litwie, możliwość negocjowania w sprawie nowej koalicji rządzącej. Przedstawiciele opozycyjnych ugrupowań zapewniają jednak, że na razie negocjacje te nie są prowadzone, gdyż opozycja czeka na decyzję Partii Pracy.

16 odpowiedzi to Koniec wileńskiej koalicji

  1. tomasz mówi:

    Może to być tylko zagrywka PP aby zdobyć mocniejszą pozycję. Dlatego faktycznie lepiej żeby partie opozycyjne spokojnie sobie poczekały.

  2. ale mówi:

    zawsze sa rzadzacy i opozycja w cieniu, gotowa przejac rzadzenie, nic nowego

  3. lecz mówi:

    porzadnie zachowala sie AWPL wystepujac przeciw przekazaniu akcji :Vilniaus energii” i staja w obronie mieszkancow

  4. miejscowy mówi:

    Chwiejna koalicja się zachwiała?

  5. no mówi:

    jak naważniejsza sprawa sieci ciepłowniczych jest załatwiona to ,,maur” może i odejść.

  6. no mówi:

    jak najważniejsza sprawa sieci ciepłowniczych jest załatwiona to ,,maur” może i odejść.

  7. ben mówi:

    Zapowiedź nie jest decyzją. To że koalicja jest egzotyczna, nawet nie ma tu żadnego znaczenia, wszak chodzi o “sprawy gospodarcze” i “oczekiwania wyborców”.
    To czego chce Wiktor Uspaskich, najprawdopodobniej będzie mu dane (nie ma zamiaru na razie nawoływać do utworzenia nowej koalicji), a musi oczekiwać sporo, skoro zapowiada udział w opozycji.
    Czas pokaże.

  8. zozen mówi:

    panowie z PP liczyli na łakome kąski w Wilnie, a dostali ochłapy. No to się wkurzyli i postanowili postraszyć koalicjanta.

  9. v. mówi:

    zozen ma calkowita racje. PP liczyla takze na stanowiska w radach nadzorczych zaleznych od samorzadu spolek (tam sie najwieksze pieniadze kreca), a dostala jedynie kilka stanowisk politycznych, ktore ladnie brzmia, ale nie wiele poza tym znacza. Teraz probuja utargowac wiecej. Najciekawsze ze do tych sporow doszlo juz po glosowaniu w sprawie przekazania akcji “Vilniaus energii” w ktorym PP glosowala tak jak cala zuokasowska koalicja. Czyli Rubicon swoje dostal, a teraz koalicjanci moga sobie pobawic sie w piaskownicy.

  10. Mykolas mówi:

    Z kolaicji nie wyjda, bo nawet w nowym rozdaniu, w nowej koalicji wiecej nie dostana…

  11. Czesiek mówi:

    9
    Dostaną ,dostaną.Żądza władzy i kasy Zuokasa jest ogromna.

  12. v. mówi:

    juz dostali i to w ramach tej samej koalicji. litewskie media podaly, ze Zuokas przekazal PP dysponowanie funduszami unijnymi w miescie i koalicja znow twarda jak mur. Ba, nawet jedne z konserwatystow do niej dolaczyl, bo raptem poczul sie… socjaldemokrata 🙂
    gdy niewiadomo o co chodzi…

  13. tomasz mówi:

    do v. : Też tak przypuszczam. 😉

  14. nihil novi mówi:

    …”wszystko to już było”…

  15. pani mówi:

    >v.tylko że ten pieriebeżczyk to chyba ten Urbanowicz co posadził radnego od Paksa do więzienia wspólpracując ze słuzbami specjalnymi?

  16. v. mówi:

    do pani: nie, to inna osoba.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.