136
Rząd bierze się za Wileńszczyznę

Rząd Andriusa Kubiliusa wstępnie zaakceptował plany programu rozwoju socjalnego i gospodarczego Litwy Wschodniej, czyli Wileńszczyzny. Premier, który niejednokrotnie wypowiadał swoje zdziwienie, że region wokół Wilna rozwija się pod względem gospodarczym i socjalnym słabiej niż średnia krajowa. Toteż postanowiono odgórnie przyspieszyć ten rozwój za pomocą pakietu działań programowych. Rząd zamierza więc przyciągnąć więcej inwestycji, również inwestować w infrastrukturę i rozwój turystyki, co z kolei ma przyczynić się do spadku bezrobocia na Wileńszczyźnie.

Samorządowcy regionu, którzy już przeżyli jeden rządowy program rozwoju Litwy Wschodniej, z dystansem podchodzą do zamiarów rządu. Po wcześniejszym programie na Wileńszczyźnie pozostały bowiem jedynie pobudowane nowe szkoły litewskie, które nawet nie podlegają samorządom, lecz pozostają w gestii władz centralnych.
Toteż, podczas odbytych wcześniej spotkań z rządową grupą roboczą, samorządowcy wypowiadali swe obawy, czy aby i tym razem nowy „plan ratowania Wileńszczyzny” nie skończy się jedynie na rozbudowie sieci szkół rządowych, co zagrażałoby szkołom samorządowym, większość których – to szkoły mniejszości narodowych, głównie polskie.

Obecny rząd nie ukrywa zresztą, że również nowy plan, którego pełna nazwa brzmi „Plan działań rozwoju socjalnego i gospodarczego powiatu wileńskiego na lata 2011-2014”, zakłada budowę nowych szkół i placówek z litewskim językiem nauczania. O tym poinformował w środę kanclerz rządu Deividas Matulionis, który stał na czele rządowej grupy roboczej przygotowującej plan. Obok tego, nowy plan, podobnie zresztą, jak i wcześniejszy, zakłada rozwój infrastruktury, walkę z bezrobociem, usprawnienie systemu opieki zdrowotnej oraz wiele innych rzeczy. Warto jednak przypomnieć, że podobne zamiary były we wcześniejszym planie rządowym, jednak nie zostały one wcale albo też tylko w niedużej mierze zrealizowane.

Jednym z założeń, które, wydaje się, jednak rząd zamierza zrealizować, to że zostaną zwiększone środki na edukację uczniów szkół mniejszości narodowych o 5 proc. Środki te jednak mają być przeznaczone na wzmocnienie nauczania języka litewskiego w szkołach mniejszości narodowych, co zakłada przyjęta w marcu tego roku kontrowersyjna Ustawa Oświatowa. Warto też zauważyć, że wcześniej, w ramach programu antykryzysowego, ten sam rząd Andriusa Kubiliusa zmniejszył o 5 proc. koszyczek ucznia dla szkół mniejszości narodowych, obiecując, że zostanie on wyrównany w okresie pokryzysowym. Wygląda więc na to, że rząd zwiększając dziś koszyczek ucznia, załatwia dwie sprawy jednocześnie — „spełnia” swoją obietnicę waloryzacji środków uczniowskich po kryzysie oraz znalazł sposób na sfinansowanie realizacji założeń Ustawy Oświatowej w zakresie lituanizowania szkół mniejszości narodowych.

Minister Oświaty i Nauki, Gintaras Steponavičius, zapowiedział też, że w resorcie zostanie powołane stanowisko wiceministra do spraw szkolnictwa mniejszości narodowych. Przedstawiciele polskich organizacji na Litwie uważają jednak, że nie jest ważny sam fakt powołania nowego wiceministra, lecz ważne jest, kto zostanie powołany na to stanowisko. Są bowiem obawy, że urząd ten obejmie urzędnik resortu, który już dziś trzyma pieczę nad szkołami rządowymi w powiecie wileńskim i nie kryje swojej niechęci do samorządowych placówek mniejszości narodowych.

Z podobnymi obawami polskie środowiska spotkały pomysł Ministerstwa Kultury, żeby w tym resorcie również powołać wiceministra, w gestii którego będą kwestie mniejszości narodowych, w tym Polaków. Minister kultury, Arūnas Gelūnas, zauważył bowiem, że po zlikwidowaniu w ubiegłym roku Departamentu Mniejszości Narodowych i Wychodźstwa przy litewskim rządzie, kwestie mniejszości narodowych przekazano ministerstwu kultury, gdzie powołano specjalny pięcioosobowy wydział, jednak z tej reorganizacji nie były zadowolone mniejszości, dlatego od dłuższego czasu apelowano do rządu, żeby ranga reprezentowania ich interesów została zwiększona.

Jak wynika z przygotowanych założeń planu rozwoju Wileńszczyzny, plan ten jest na razie tylko strategią dla poszczególnych resortów, które mają realizować ten plan w swoim zakresie kompetencji. Niemniej zapowiedziano, że przy rządzie zostanie powołana specjalna grupa koordynacyjna, która będzie nadzorowała w całości realizację „Planu działań rozwoju socjalnego i gospodarczego powiatu wileńskiego na lata 2011-2014”.

136 odpowiedzi to Rząd bierze się za Wileńszczyznę

  1. pšv mówi:

    Czy ci nowi wiceministrowie to gauleiterzy czy drudzy sekretarzowie?

  2. pani mówi:

    Kombinują jak z wydoić pieniędzy z RP: „… a nie zlituanizujemy wszystkich…”

  3. Jaśko mówi:

    Myślę, że w takim razie lepiej by było, gdyby rząd LT nie poświęcal Wileńszczyźnie żadnej uwagi…

  4. dobrze mówi:

    chodzi wylacznie o rozbudowanie antypolskiej litewskosci na Wilenszczyznie, tak jak w pierwszym planie: obok kazdej szkolki polskiej wyrosla pasozytnicza litewskojezyczna z blichtrem, i uruchomiono masowe wywlaszczanie ze wszystkich dobr Polakow. Skoro kolonizacja postepuje w galopujacym tempie i bez zaklucen, szykuje sie miejsca pracy dla kolonizatorow.

  5. zozen mówi:

    czarno widzę te „branie się za Wileńszczyznę”. Popierałbym inicjatywę rządu, tylko niestety znając litewskie realia, źle się skończy. Zostanie powołany komitet, departament albo coś w tym stylu, z wysokimi płacami. Przez kilka lat będą udawać, że coś robią, potem zlikwiduje się departament, a urzędnicy dostaną wysokie odprawy.
    A Wileńszczyzna dalej nic nie otrzyma, jak to było za Sowietów.

  6. Kmicic mówi:

    do zozen 5:
    Wileńszczyzna otrzyma kolejną dawkę litewszczenia.Już przecież mówi się o budowie kolejnych litewskich przedszkoli i szkół.Cała nadzieja w polskich rodzicach , którzy nie dadzą zrobić ze swoich pociech antypolaków i litewskich szowinistów:
    http://kurierwilenski.lt/2010/10/22/konferencja-poswiecona-%e2%80%9e90-rocznicy-podpisania-i-zlamania-umowy-suwalskiej/

  7. Astoria mówi:

    Czcze gadanie i typowe zagranie Kubiliusa pod RP – jak podobne w duchu obwieszczenie, że rząd RL zaczyna pracę nad „możliwością” zapisu nazwisk po polsku. Kubilius – który jest jednym z niewielu nieszowinistów we władzach Litwy – nie ma realnej władzy i zamiast robić politykę, uprawia fikcję. Ani nie zbuduje elektrowni atomowej ani nie będzie nazwisk po polsku, ani gospodarczego rozwoju Wileńszczyzny.

    Bo za co i po co? Litwa wychodzi z wielkiego kryzysu i ma ważniejsze sprawy, niż wyciąganie Wileńszczyzny z XIX wieku po kołchozowym eksperymencie w XX. Sprawy mają się tak, że litewska etnokoteria chce Wileńszczyznę pozostawić taką, jaką jest – jako rezerwat zanikającej, bidnej, chłopskiej polskości – w czym znakomicie jej pomaga polska etnokoteria Samorządu Rejonu Wileńskiego.

    Rejonowi Wileńskiemu potrzebna jest urbanizacja i tworzenie atrakcyjnych miejsc pracy dla młodych, którzy z niego uciekają – a nie kultywowanie przeszłego sposobu życia i glorii folkloru w ponad tysiącu powoli upadających wsiach. Taki skansen przyciągać może tylko Landsbergisów, którzy się w nim znakomicie czują: jak starożytni litewscy rycerze pośród podbitego słowiańskiego ludu.

    Jedynym efektywnym sposobem pomocy regionionalnej jest przekazanie pieniędzy centralnych do dyspozycji władzy lokalnej, która wie najlepiej, na co i jak je spożytkować. To jednak wymaga, by władza lokalna miała wizję rozwoju regionu i walczyła o jej realizację. Żadnej takiej wizji Samorząd Rejonu Wileńskiego nie ma. Raz na cztery lata w 2% swoich wsi poprawi chodnik, postawi lampy i odmaluje przedszkola za pieniądze Unii, a jedyną jego wizją rozwojową jest dalsze królowanie w rejonie Pana Jezusa, jeśli dobrze rozumiem.

    Są dwie opcje dla Rejonu Wileńskiego. Pierwsza, to odsunięcie od władzy nic nierobiącej dla rozwoju koterii AWPL. Ale dla AWPL nie ma w rejonie politycznej alternatywy. Druga, to zakrojona na szeroką skalę polityka inwestycyjna rządu RP, bazująca na bezpośredniej współpracy z samorządami, z pominięciem nieprzychylnego Polakom rządu Litwy. Nic o takiej skłonności RP nie słyszałem. Obie opcje są zatem mrzonkami.

    Wakacje często spędzam wyjeżdżając z Nowego Jorku na północ, w tzw. Upstate czyli północną część Stanu Nowy Jork. Są tam tysiące upadłych wsi z przełomu XIX i XX w. i później, nawet do lat 70. Jeśli czasem coś po nich przetrwało, to bida z nędzą, najczęściej gorsza od nędznej polskiej wsi. W większości nic po nich nie zostało – zarosły je lasy. Tam chłopscy emigranci z Włoch, Niemiec, Polski próbowali zacząć nowe, bogate życie amerykańskie. Karczowali starożytne lasy i mozolnie wydłubywali z nieurodzajnej ziemi miliony ton kamieni. Wszystko na nic. Gdy wkrótce odkryto żyźniejsze ziemie w Idaho i nowoczesne metody kultywacji na pustyniach Kaliforni, plajtowali setkami tysięcy. Co roku w tych lasach zbieram grzyby. Nie można w nich przejść stu metrów, by nie znależć fundamentów upadłego domostwa, rozwalonej studni z żabami, a najczęściej muru z wydłubanych z ziemi kamieni. Tych murów, jak sobie w głowie policzyłem, muszą być w Upstate New York setki tysięcy kilometrów.

    To nie jest przyszła wizja Wileńszczyzny. Jej atutem jest bliskość miasta Wilna, które jest najzamożniejszym i najprężniej rozwijającym się rejonem Litwy. Do pracy w Wilnie można dojeżdżać, a zamożniejsi mieszkańcy Wilna mogą z rejonu wileńskiego stworzyć coś na kształt amerykańskich suberbii, zmieniając przy okazji jego etniczną kompozycję. Ale jedno jest pewne: w obecnym kształcie, pod rządami AWPL, polska Wileńszczyzna nie ma żadnych perspektyw przetrwania. Podejrzewam, że ciągle młodzi będą z niej uciekać, a starzy po prostu wymierać. Cokolwiek z niej pozostanie, będzie miało coraz mniej związku z polskością.

    I nad tym fatum powinna się głęboko zadumać polska etnokoteria na Litwie i z korony.

  8. ben mówi:

    Artykuł zawiera tylko jedną krótką wzmiankę dotyczącą rozwoju gospodarczego: „Rząd zamierza więc przyciągnąć więcej inwestycji, również inwestować w infrastrukturę i rozwój turystyki, co z kolei ma przyczynić się do spadku bezrobocia na Wileńszczyźnie”. Reszta jest znowu powieleniem informacji, które są wałkowane już od dłuższego czasu,a dotyczą szkolnictwa.
    A przecież to „Plan działań rozwoju socjalnego i gospodarczego powiatu wileńskiego na lata 2011-2014”.
    Chciałbym np. się dowiedzieć więcej, w jaki sposób ma zamiar rząd przyciągnąć inwestorów, na czym będzie polegała poprawa infrastruktury i cóż to znaczy „inwestowanie w rozwój turystyki”.
    Ma to wszak przeciwdziałać bezrobociu i „ożywić” Wileńszczyznę.

  9. wojna mówi:

    Dawno juž pora robič porządek z Wilenszczyzną,bo dyktator Tomaszewski i jego przbliženi zwolennicy rozpasali się doszczętnie,siebie juž nie kontrolują,na šlepo konno jądą po glowach rodakow,no pewnie-dobrze mieč wladzę,ale za dlugo AWPL rządzi w rejonach i co oni tam zrobili?szkoda gadač,co Stalin zrobil za swoich rządow z polskim szkolnictwem to i zrobil,w szkolach siedzi polskich ta sama polska mafia,jedni przyjacielie i krewni,mlodemu tam droga zamknięta,pracują tylko wylącznie przybliženi AWPLu,wystawiając na šmiech co dzien patriotyzm dla rodakow z Polski za dwa cukierki,a sobie biorąc dziesięč i z tym my powinnišmy dalej godzič šię i žyč?zmiany muszą byč,doszlišmy juž do szowinizmu polskiego,autonomia nam nie potrzebna z Tomaszewskim i jego komunistami.

  10. Anonim mówi:

    Nie ma sie czego obawiac drodzy internauci. Niedawno w KW przeczytac przeciez mozna byle, ze Polacy wracaja rzadzic Wilnem…http://kurierwilenski.lt/2011/06/21/polacy-wracaja-rzadzic-wilnem/

  11. Senbuivs mówi:

    Im więcej szkalujących AWPL wypowiedzi, szczególnie od „wizjonerów” i „internetowych” znawców Wileńszczyzny tym bardziej przekonany jestem, że AWPL spełnia swoją rolę w życiu Polaków w RL. A ilość negatywnych ocen jest wprost proporcjonalna do ilości uzyskanych głosów w ostatnich wyborach. Krótko mówiąc „tak trzymać, panie i panowie z AWPL” bo dopiero jak was zaczną hieny chwalić będzie naprawdę źle, wszak wiemy, czym się hieny żywią.

  12. Kmicic mówi:

    Polskie firmy powinny inwestować na Wileńszczyżnie korzystając z tańszej siły roboczej niż w Polsce.I oczywiście zatrudniać WYŁĄCZNIE Polaków.Wreszcie strumień polskich turystów powinien zostać ukierunkowany WYŁĄCZNIE do polskich hoteli,gospodarstw agroturystycznych i restauracji.Nie potrzeba dużo, to obszar wielkości dwóch powiatów . Bardzo łatwo, przy tak konsekwentnej strategii gospodarczej,znacznie podnieść poziom życia polskim rodzinom i na całej Wileńszczyznie.

  13. Kmicic mówi:

    do senbuvis 11:
    Prosty i bardzo trafny post.Im więcej ataków na AWPL i polskich liderów tym większe poparcie zyskują.Wilniuków już nie da się oszukać.
    ps.
    Odezwij się poprzez email. Gdzieś zapodział mi się Twój adres.

  14. wojna mówi:

    no tak szowinizm was przegryzl až do košci i to polski szowinizm,swoj wrog,ale na wlasnej krwi wyhodowany,podziwiam was Panowie za waszą žlepotę,co nie mogę powiedzieč o ASTORII,postNr.7,ciesze šię,že są tacy ludzie jak Pani z jasnym rozumem i orientacji politycznej,schylam przed Panią glowę.

  15. Jaśko mówi:

    Do Kmicica: Może warto byłoby stworzyć listę polskich hoteli i przedsiębiorstw i wysłać ją do polskich biur podróży oferujących pobyty na Wileńszczyznę, apelując o korzystanie z ich usług?

  16. Kmicic mówi:

    do Jaśko 16:
    Najlepiej taka listę zrobią sami Wilniucy. Tylko jakoś im niespieszno.Mówimy o tym od kilku lat.

  17. Piotrek Trybunalski mówi:

    do Astoria: od AWPL oczekuje się, że w kilka chwil zrobi z Wileńszczyzny krainę mlekiem i miodem płynącą a jakoś zapomina się, że sowieci „pracowali” na taką sytuację kilkadziesiąt lat. Litwa to nie Ameryka. Ktoś kiedyś pisał na forum, że w samym Wilnie stoi pełno nieczynnych fabryk a Ty chciałbyś żeby powstawały nowe w rejonie.
    do wojna: tacy jak ty bez wątpienia chcą zrobić z Wileńszczyzną „porządek”, najlepiej taki bez Polaków…

  18. tomasz mówi:

    ad 11 i 13: „Im bliżej socjalizmu, tym więcej wrogów”. 😉
    Tak mi się jakoś to przypomniało. Kto wie czyja to myśl?

    do Kmicic: A jeszcze kilka miesięcy temu jak ci wskazywałem na trudności w realizacji tego pomysłu który to miałeś zrobić ze swoja „grupą”; to odpowiedziałeś tak:
    „1. Kmicic, Luty 10, 2011 at 02:54 –
    I tak stworzymy katalog firm polskich dla turystów z Polski:-) I wtedy może Lietuvisy pójdą po rozum do głowy i na dżwięk polskiej mowy wyślą do nas kelnera mówiącego biegle po polsku i z menu po polsku.”

    Teraz okazuje się że to faktycznie trudne, zatem zwalasz na „wilniuków”. 🙂

  19. Jaśko mówi:

    Do Kmicica: Pewnie im niespieszno dlatego, że o tym pomyśle wiedzą tylko osoby biorące aktywny udział w dyskusjach na tych stronach internetowych… Wiele Wilniuków poprostu boi się tutaj cokolwiek napisać, bo wiedzą, że tu zagląda litewska bezpieka. Trzeba tę inicjatywę rozpowszechnić w inny sposób, mam pewien pomysł jak to zrobić.

  20. tomasz mówi:

    do Astoria: Opisujesz sytuację do jakiej należy dążyć. Z tym że ona już prawie taka jest. Młodzi z rejonu wileńskiego generalnie pracują w Wilnie a mieszkają na wsiach. Zresztą nie tylko młodzi. Od czasu kryzysu wcale sporo rodzin przeniosło się na stałe na wieś a pracuje dalej w Wilnie, swoje mieszkania w mieście wynajmują. Co oczywiście nie znaczy że jest dobrze. To właśnie jest wynikiem kryzysu. Sądzę jednak że „Piotrek Trybunalski” ma sporo racji. Do czasu aż nie „ruszy” Wilno, tworzenie jakiś zakładów rejonie nie ma sensu. Dodatkowo dochodzi kwestia zbytu na produkcję.

    Moim zdaniem cała Litwa w tym i Wileńszczyzna, ma dwa atuty. A właściwie miała bo obecnie oba są „zarżnięte” przez obecny rząd. Pierwszym jest rolnictwo w szczególności mleczarstwo, nabiał i pochodne. W chwili obecnej produkcja mleka coraz mniej się opłaca o czym najlepiej można się przekonać w sklepach. Do nabycia mleko np z Polski. Litwa z takim potencjałem, IMPORTUJE mleko!

    Drugim jest turystyka we wszelkich odmianach. Wiadomo że najwięcej turystów jest z Polski a tym nie stwarza się szczególnie przychylnych warunków z powodu „schizy” wielu Litwinów na punkcie ich języka oraz Polaków w ogóle i w szczególe też. Dodatkowo umówmy się, że turysta z Polski nie jest taki znowu i mimo wszystko przesadnie bogaty. No i tutaj kłania się ponownie rząd p. Kubiliusa który swymi posunięciami uczynił Litwę krajem stosunkowo drogim turystycznie. Noclegi, gastronomia itp.
    W Polsce obok kościołów masowo są zawieszane oferty takich tanich wycieczek kilkudniowych i niezbyt dalekich. Naprawdę sporo ludzi z nich korzysta. Do niedawna Wilno było jedną z najatrakcyjniejszych ofert. Już tak nie jest. Teraz od Wilna tańszy jest nawet Wiedeń. A jak do oferty „wileńskiej” dopłacisz 150 PLN to masz – Rzym.
    I to jest prawdziwy problem Litwy ogólnie i Wileńszczyzny też w zakresie ich rozwoju. Bo plany można mieć piękne ale muszą one być też realne.

  21. Kmicic mówi:

    do Jaśko 19:
    Generalnie pokutuje nadmierna ostrozność trochę z dawnych „epok”.Każdy woli robić swoje , po cichu.Niektórzy się ogłaszają tu i ówdzie.Ale na kompleksowy katalog obejmujący większość usług dla polskich (nie tylko) turystów mało osób i firm się decyduje.Chociaż może i na to już nadszedł czas ?

  22. wojna mówi:

    to Piotrek Tryb.Piatruk,ty Piatruk,chybę mozgi ty na polskosci stluk,ograniczaš się tylko do jednego i tego samego,patriota polski przez internet,a tak co z ciebie…..nic-mniej niž zero…..znamy takich my patriotow…..

  23. Emilia Plater mówi:

    Do wojny: Twoje komentarze sprawiają wrażenie jakbyś był agentem Bezpieki. Może znajdź sobie inny portal. Tu Polacy nie poddają się takim prymitywnym prowokacjom 😉

  24. Pogoda mówi:

    Do Astoria:
    Pisząc takie obszerne artykuły na pierwszy rzut oka faktycznie sprawiasz wrażenie jakbyś pisał(a) mądrze. Ale niedokładnie rozumiem co chciałaś przez to powiedzieć bo w jednym miejscu piszesz, że rejon wileński nie ma żadnych perspektyw, a potem, że w związku ze swoim położeniem geograficznym, rejon wileński zawsze ma szanse się rozwijać – więc sam(a) sobie zaprzeczasz.
    Rozumiem też, że według Ciebie ogromnym zagrożeniem dla Wileńszczyzny jest religijność mieszkańców, z której i wynika Intronizacja Chrystusa Króla. Ja natomiast nie widzę, w jaki sposób miałoby to zagrażać rozwojowi ekonomicznemu rejonu…

  25. Jaśko mówi:

    Do Kmicica: Nadszedł. Trzeba tylko Wilniuków popchnąć, żeby zaczęli nareszcie zgłaszać takie przedsiębiorstwa. Zanim jednak taka incicjatywa powstanie, to trzeba się poważnie zastanowić, czy powinna być ona publiczna z listą do opublikowania w internecie, albo czy lepiej nie byłoby działać „pocichu”, zapewniając tym przedsiębiorstwom dyskretność i nie narażając ich na możliwe szykany ze strony władz litewskich. Łatwo bowiem sobie wyobrazić podobny scenariusz w takim kraju jak LT, gdzie rozpowszechnione są wszelkiego rodzaju nagonki na mniejszości narodowe.

  26. tomasz mówi:

    do Jaśko: Bardzo ciekawy pomysł biznesowy. Reklama tajna. Przyznam że choć robiłem w tej branży ładnych parę lat, to o czymś takim nie słyszałem.

  27. Jaśko mówi:

    Do Tomasza: Nigdy nie jest za późno nauczyć się czegoś nowego 😛

    Istnieje tutaj poprostu dylemat, którą tych z dwóch opcji wybrać.

    1. „Klasyczna” reklama, czyli rozpowszechnienie listy polskich przesiębiorstw w internecie i wszędzie, gdzie jest to możliwe. Łatwo sobie niestety w takim razie wyobrazić „skutki uboczne”, np. jakiś tendencyjny artykuł w Delfi, który mógłby tym firmom zaszkodzić.

    2. Wybiórcza reklama skierowana głównie do biur podróży, gdy tylko do nich byłyby w dyskretny sposób wysyłane listy polskich przesiębiorstw, w wyniku czego kampania ta unikłaby uwadze mediów LT.

  28. wojna mówi:

    to Plater:no tak-ježeli ktoš krytykuje samorząd rej.Wilenskiego -to jest z biezpieki,Emilo,czym ty myšlisz?a czym ty jestež lepszą Polką odemnie?za dožo na siebie bierzesz,proszę nie wyszukiwač na bialym papierze czarne plamy i blędow w tekšcie- to jest šmieszne,gdzie chcę-tam i piszę,czy od ciebie trzeba wziąšč pozwolenie-na pisanie?bywaj zdrowa i rozsądna i nie liž tylku rejonowi Wilenskiemu,czy komuš z tego rejonu,no koniec šwiata z twoim rozumowaniem.

  29. tomasz mówi:

    do Jaśko: Owszem warto się uczyć czegoś nowego. A szczególnie po prostu realizmu.

    Dyskretne listy. 🙂 🙂 🙂
    Znaczy przez faceta w czarnym prochowcu i kapelusiku z piórkiem?
    Z pewnością nikt by się tym nie zainteresował a szczególnie klienci. 🙂
    Być może cię to zdziwi ale biura podróży to nie są firmy typu KGB czy CIA. Tylko przedsiębiorstwa usługowe nastawione na zysk. Posługują się w związku z tym reklamą, ulotkami itp. Znaczy całą „tajność” z miejsca szlag trafi. Bo nawet najgłębiej zakamuflowany agent Saugumy na przykład podający się za super polskiego patriotę osobistego przyjaciela Kmicica, będzie mógł sobie iść i wziąć ulotkę. I jak to mówią…cały misterny plan w pi..du. 🙂

  30. Jaśko mówi:

    Do Tomasza: Teraz mnie roześmiałeś 😀 😀 😀 Nie chodziło mi jednak o listy (rodzaj męski, liczba pojedyncza: list), tylko o listy (rodzaj żeński, liczba pojedyncza: listA) 😉 Oprócz tego, nigdzie nie mówiłem, że opcja 2 musi koniecznie zostać wybrana. Chodziło mi o zastanowienie się nad możliwymi efektami ubocznymi takiej kampanii.

  31. tomasz mówi:

    do Jaśko: To się dalej zastanawiaj czy coś robić czy nie bo jak zrobisz to będzie artykuł na Delfi.
    To dopiero jest „roześmiałeś”. 🙂

  32. Kmicic mówi:

    do Jaśko;
    Tajne , to nie są ani prywatne emaile kilku naszych internautów, ani ich rozmowy tel.
    Przecież wszystko polskie co się rusza i ma coś wspólnego z LT jest na podsłuchu saugumy.
    Przerabialiśmy to za komuny i stanu wojennego, kiedy jakikolwiek patriotyczny odruch był traktowany jako zagrożenie dla państwowości,paktu w. …itd…itd.
    Moim zdaniem trzeba stworzyć „stosowny” katalog i właściwie go zareklamować biurom turystycznym.Myślę też ,że bardziej świadoma część polskich turystów chętnie z „takich ” ofert właśnie skorzysta, co będzie dodatkowa zachętą dla biur turystycznych.
    Taki katalog może powstać, i być na bieżąco uzupełniany, tylko na zasadach komercyjnych.Gdyby powstał , przy odrobinie reklamy(nawet tylko w necie), cieszyłby się sporym powodzeniem.

  33. tomasz mówi:

    do Jaśko: Czy teraz jasne? Podnosisz słuchawkę telefonu. Sauguma robi to samo. Piszesz e-maila. Sauguma go czyta.
    Chcesz działać w atmosferze paranoi? Kmicic czeka. 🙂

  34. Jaśko mówi:

    Do Tomasza: Obserwując Twoje poczynania na tym forum mogę stwierzić, że mógłbyś ze swoimi kawałami rozśmieszać ludzi w cyrku, bo taki tygrys puszczający bąki pod wodą to nic w porównaniu z nimi 😛

  35. tomasz mówi:

    do Jaśko: To sobie „stwierźaj” i powodzenia w patridiomarketingu życzę. 🙂

  36. Kmicic mówi:

    Za drugi plan litewszczenia Wileńszczyzny bierze się litewski rząd, a w W-wie na pikiecie ok 40 osób ,w tym kilka nowych i młodych osób z Wileńszczyzny.Zgromadzone media okazały się bardzo zainteresowane apolitycznym , ponadpartyjnym charakterem pikiety (zapowiedziano to na początku).Wypowiadali się posłowie Jurek i Górski, wiceprezes UPR,udzielono wiele wywiadów. I już tradycyjnie, bardzo pozytywny odbiór przez przechodzących obok Warszawiaków.
    Groteską powiało gdy P.Adam Chajewski bardzo prosił byłych prezydentów Kwaśniewskiego i Adamkusa aby nie zaprowadzali zpowrotem „strategicznych i przyjaznych” stosunków pomiędzy władzami obu krajów, dopóki nie zostaną uznane kompleksowo(!) prawa Polaków na LT i nie zostanie odwołanana ustawa likwidująca świetne polskie szkolnictwo.
    Gwoli wyjaśnienia, za prezydencji obu Panów spuszczano zasłonę milczenia na karygodne ,antypolskie działania litewskich władz, tolerując masową grabież mienia miejscowych Polaków,systemową budowę kolonizacyjnych szkół litewskich tuż obok polskich,dyskryminowano polskie media,”ustawiano” granice okręgów wyborczych pod kątem maksymalnego osłabienia głosów polskich wyborców itd.
    Panowie byli prezydenci , za takie „stosunki” bardzo, bardzo dziękujemy, trzymajcie się lepiej od polskich spraw na LT jak najdalej, nie podkręcajcie jeszcze bardziej nastrojów..To już inne czasy, inna, świadoma swoich praw Wileńszczyzna i inna bardziej świadoma Polska.
    Z opóżnieniem przybyła tv lt, która, gdy pikieta się już rozchodziła , gorączkowo starała się jeszcze coś nakręcić.
    Tradycyjnie już , nikt z ambasady LT nie wyszedł do protestujących.List i załączniki, doręczono… do skrzynki pocztowej.
    Następny protest w W-wie prawdopodobnie za dwa tyg.
    A póżniej szersza akcja.
    Już zapraszamy.

  37. Jaśko mówi:

    Do Tomasza: Dziękuję za życzenie powodzenia oraz za korekcję literówki.

    Do Kmicica: Czy można się z Tobą skontaktować poprzez e-mail?

  38. Kmicic mówi:

    do Jaśko:
    siecwilno@interia.pl z dopiskiem – dla Kmicica.

  39. Senbuvis mówi:

    A ja bym chcial nawiązać do polskiej turystyki. Otóż polski turysta „zalicza” w jeden dzień Wilno, bo na drugi dzień brakuje już obiektów, a w następny Troki. Dla bardziej wytrwałych pzostaje Kowno (Mickiewoicz) i Góra Krzyży. Litwa to nie Polska, a Wilno to nie Warszawa a Troki to nie Kraków. Stąd też firmy nastawione na turystów z Polski mają bardzo ograniczone możliwości (przewodnik + jeden lub góra dwa noclegi i parę posiłków w restauracji. Z tego żadna firma nie wyżyje. Dlatego każda firma w Wilnie, będąca wlasnością Polaka, nie pozwoli sobie na reklamę „tylko dla Polaków” lub „jesteśmy firmą polską” bo z góry skazuje siebie na przegraną na bardzo konkurencyjnym rynku.

  40. Kmicic mówi:

    do senbuvis:
    Nie tylko dla Polakow, ale dla Polaków po polsku i po wileńsku gościnnie.
    A z weekendowych wyjazdów żyje cała turystyka w większych miastach.Znam też wiele osób z RP, ktorym marzy się minimum tydzień w samym Wilnie, jest tu co zwiedzać i co chłonąć.
    Bardzo ładnie np.reklamuje się Aerodream pod Rudziszkami(?)
    Myśle ,że na taki katalog już pora. Tylko kto to zrobi ?

  41. pani mówi:

    >!%. Wojenko, to ty mnie komplimentujesz? Jeśli tak to miło. A ci też skomplimentuję – tak jak ty mnie opiniują bardzo mądrzy ludzie z klasą. Krytykujesz samorząd wil. rejonu. Może masz przykre doświadczenia. Nie pracują tam aniele. Podejrzewam że wśród wielonarodowej a jednostajnie ponomenklaturowej administracji spotkac mozna i prawdziwe gadziny które sadzą znienacka żądła innym. No i cały cyrk, nawet pomafijny, czasami czuć.Jak inaczej może być – oni są częścią Litwy – wszystkie grzechy tam te same.. Róznica ta że Polacy częściej spowiadać się biegają. Mimo wątpliwości co możliwości absolutnego rachunku sumienia – to lepiej niż wogóle bez prób ich podjęcia. O Astorii. Też posiada walory. Pięknie pisze gdy ma natchnienie z tęsknoty emigranta. Wogóle lubię taki światowy polski w strukturze myślenia skażony tym globalnym angielskim:”…dla AWPL nie ma w rejonie politycznej alternatywy. Druga, to zakrojona na szeroką skalę polityka inwestycyjna rządu RP, bazująca na bezpośredniej współpracy z samorządami, z pominięciem nieprzychylnego Polakom rządu Litwy. …” Super. Też na to czekam od 20 lat. Dopiero gdy będzie przynajmniej deklaracja RP o woli {do kontroli} takiej wspólpracy zmniejszą się ryzyka szykanowania, mobingu, wszelakich możliwych form prześladowań – od plotek i pomówień przez wszelakie tu instrumenty kontrolekonomiczne aż po prowokacje ludzkich słabości osób prowadzących działałność gospodarczą. Wówczas można będzie wspomóc informacyjnie podmioty gospodarcze (turystyczne, gastronomiczne, i inne/) poprzez globalną sieć polskich paafii. I niech nasi święci nam w tym pomogą. Amen.

  42. pani mówi:

    >33. Kmicic, Lipiec 15, 2011 at 17:34 –
    Tajne , to nie są ani prywatne emaile kilku naszych internautów, ani ich rozmowy tel.
    Przecież wszystko polskie co się rusza i ma coś wspólnego z LT jest na podsłuchu … – może nawet kilkakrotnym kilku okolicznych służb zainteresowanych (nie koniecznie, nawet, państwoych, mogą być i jakieś korporacyjne konkurencyjne interesy (dobry przykLd – historia bankowości w RL). No problem. Przed wyborami do parlamentu tu się działy szpiegowskie historie bardziej wyszukane niż obecna o światowym rozgłosie Murdocha: a to w sali posiedzeń ministerstwa żuczki, a to u partyjnych adwersarzy ekspoldujące od czynnych komórkowych telefonów. A nawet w popularnych tu łaźniach… śmiech na wsiech.

  43. pani mówi:

    korekta: poprzedni post był do 16.wojna a ten >33.Kmicic, Lipiec 15, 2011 at 17:34 –
    Tajne , to nie są ani prywatne emaile kilku naszych internautów, ani ich rozmowy tel.
    Przecież wszystko polskie co się rusza i ma coś wspólnego z LT jest na podsłuchu … – może nawet kilkakrotnym kilku okolicznych służb zainteresowanych (nie koniecznie, nawet, państwoych, mogą być i jakieś korporacyjne konkurencyjne interesy (dobry przykład – historia bankowości w RL). No problem. Przed wyborami do parlamentu tu się działy szpiegowskie historie bardziej wyszukane niż obecna o światowym rozgłosie Murdocha: a to w sali posiedzeń ministerstwa żuczki, a to one ż u partyjnych adwersarzy, eksplodujące od czynnych komórkowych telefonów. A nawet w popularnych tu łaźniach… śmiech na wsiech.

  44. Kmicic mówi:

    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1023301,title,Oni-w-sposob-szczegolnie-wredny-traktuja-Polakow,wid,13602500,wiadomosc.html
    (nagranie)

    „Oni w sposób szczególnie wredny traktują Polaków”

    Swobodnej nauki języka polskiego oraz możliwości szerszego jego używania w przestrzeni publicznej na Litwie domagali się uczestnicy protestu pod ambasadą Litwy w Warszawie. W proteście wzięli udział m.in. były marszałek sejmu Marek Jurek i poseł PiS Artur Górski. – Litwini w sposób szczególnie wredny traktują Polaków – mówił Górski.

  45. Anonim mówi:

    do 27 Tomasz.
    Kilka lat zajmowałeś się reklamą i nie znasz terminu „reklama szeptana „?

  46. jaromir mówi:

    post 46 jest mój

  47. Astoria mówi:

    @ tomasz:

    –>Moim zdaniem cała Litwa w tym i Wileńszczyzna, ma dwa atuty…Pierwszym jest rolnictwo w szczególności mleczarstwo, nabiał i pochodne…Drugim jest turystyka we wszelkich odmianach.

    Zostawmy całą Litwę, skupmy się na na Wileńszczyźnie, konkretnie na rejonie wileńskim jako jej reprezentancie, OK?. To, co o atutach regionu (rejonu) napisałeś, jest, moim zdaniem, wyssaną z palca bzdurą.

    Rejon wileński nie jest żadną atrakcją dla turystów z Polski i skądkolwiek na świecie w porównaniu do historycznego miasta Wilna. To zaniedbany teren wiejski, którego jedyną atrakcją mogłaby być szeroko rozwinięta agroturystyka, obecnie mikroskopijnie raczkująca.

    Względem rolnictwa, to jak je można uznać za atut rejonu, który posiada najgorsze gleby na całej Litwie? To w nim właśnie rolnictwo powinno jak najszybciej zanikać, a a zastępować je urbanizacja, wykorzystująca atrakcyjną bliskość Wilna. Niestety, rejon się w ogóle nie urbanizuje i nadal bezmyślnie stawia na rolnictwo, z pełnym błogosławieństwem awupeelowskich samorządowców. Polityków nie tylko bez wizji rozwoju rejonu, ale sądzę bez znajomości podstawowych o nim faktów.

    Fakty o rejonie nie są łatwo dostępne. Politycy Samorządu ich nie publikują, karmiąc wyborców propagandowymi frazesami w stylu: nie mamy zadłużenia, organizujemy kursy dokształcające dla rolników, zbudowaliśmy przedszkole i postawili 4 lampy w Pipidówce – wszystko jest dobrze. Ponieważ ta koteria nie ma żadnej zorganizowanej opozycji, która mogłaby podważyć wiarygodność jej frazesów, kto ma się tym zająć? Dziennikarze „Kuriera” milczą. Ja – przypadkowy internauta zza oceanu?

    Mimo to, tu masz link do danych po litewsku i angielsku, które rzucają światło na to, co się w rejonie wileńskim faktycznie dzieje:

    http://www.stat.gov.lt/uploads/Lietuvos_apskritys_2009.pdf

    Lektura zabierze ci kilka dobrych godzin, jak mniemam, bo mnie tyle zabrała, ale jeśli chcesz mówić do rzeczy, to powinieneś to przeczytać. A jeśli nie masz ochoty, to ci wyłuskam parę spraw:

    1. W rejonie wileńskim dominują łąki i pastwiska (ponad 50% obszaru), na których pasie się około 7 tys. dojnych krów o jednym z najniższych wskaźników mleczności na Litwie. (Mapa na str. 240)

    2. Rejon wileński wraz z resztą Wileńszczyzny ma najniższą wydajność zbóż z hektara – o połowę niższą, niż w centralnej Litwie. Ziemie w tym regionie nie nadają się do uprawy zbóż w ogóle. (Mapa na str. 239)

    3. Mimo to, ilość ziemi przenaczonej pod uprawę zbóż w rejonie wileńskim rośnie. To znaczy, że rolnicy sieją bez pojęcia. Inwestują w uprawę, którą nie mogą konkurować z żyźniejszymi rejonami i przez to nie mogą z rolnictwa wyżyć. Mają niską kulturę rolniczą. (Str. 229)

    4. Potwierdza to historia uprawy rzepaku na Wileńszczyźnie w latach 2008 – 2009. Rolnicy rejonu wileńskiego w tych latach podwoili (i to z nawiązką) obszar upraw rzepaku (str. 229), a jednocześnie ich wydajność rzepaku z hektara zmalała dwukrotnie – i była najniższa w całej Litwie; sześciokrotnie niższa, niż w rejonie najbardziej wydajnym (str. 233). Słowem, rolnicy wileńscy zainwestowali krocie w uprawę rzepaku, i krocie na tym stracili. Konkluzja z tego jest taka, że rolnicy wileńscy mają bardzo nikłe pojęcie o racjonalnym rolnictwie. Ewidentnie czas kołchozowy miał na to wpływ. Ewidentnie też kursy dokształcające Samorządu są frazesem, bo nie widać żadnych z nich efektów.

    Piszesz: „Młodzi z rejonu wileńskiego generalnie pracują w Wilnie a mieszkają na wsiach. Zresztą nie tylko młodzi”. Być może, ale to tylko znaczy, że na wsiach przybywa domów, a nie że wsie się urbanizują. Urbanizacja wymaga lokalnych centrów handlowo-usługowych, do któtych grawitują okoliczni mieszkańcy. Takich centrów w rejonie nie ma i nie postwają.

    Rejon wileński ma najniższy ze wszystkich rejonów Litwy wskaźnik powierzchni sklepowej. W rejonie przybywa jedynie domów jedno i dwurodzinnych, ale przez trzy lata (2007-2009) nie powstał tam ani jeden (sic!) budynek mieszkalny większy od dwurodzinnego.

    Litwa jest jednym znajuboższych krajów UE, a rejon wileński jest w nim wyspą o znamionach krainy Trzeciego Świata.

    Gdybym miał mieszkańcom rejonu wileńskiego doradzać, to – metaforycznie to ujmując – poradziłbym im wsadzić mer Rekść na taczki i wywieźć z Wileńszczyzny. Ta kobieta z resztą awupeelowskiej koterii od lat trzyma rejon w zapaści i doprowadzi go do jeszcze większej ruiny.

  48. ben mówi:

    „Polskie firmy powinny inwestować na Wileńszczyżnie korzystając z tańszej siły roboczej niż w Polsce.I oczywiście zatrudniać WYŁĄCZNIE Polaków.Wreszcie strumień polskich turystów powinien zostać ukierunkowany WYŁĄCZNIE do polskich hoteli,gospodarstw agroturystycznych i restauracji”
    – Chyba chciałeś napisać „firmy z Polski”? 🙂
    Powinny zaś zatrudniać każdego, gdyż w biznesie na etnokoterię miejsca nie ma, a co do „strumienia polskich turystów” i jego „kierowania” – czyli co, nająć gościa, który na widok samochodu z Polski pędzi do ludzi w nim siedzących i „kieruje” tu lub tam? Ośmieszasz się człowieku po raz kolejny! 🙂

  49. jaromir mówi:

    Co można zrobić, aby rozpocząć działanie reklamy szeptanej: udzielać się na forach tematycznych i rekomendować usługi, prowadzić blog oraz rozsyłać emaile do stałych klientów z informacją o rabacie oraz z zachętą do przesłania wiadomości dalej do swoich przyjaciół np. dwóch znajomych, niekoniecznie „nająć gościa, który na widok samochodu z Polski pędzi do ludzi w nim siedzących i „kieruje” tu lub tam?”

  50. Jaśko mówi:

    Do Bena: Powinny zatrudniać każdego, natomiast mogą wymagać od swoich pracowników dobrą znajomość języka polskiego. Nie jest to zresztą nic nienormalnego – niemieckie firmy, naprzykład też wymagają znajomość języka niemieckiego.

  51. tomasz mówi:

    do jaromir 46: Owszem słyszałem. Tylko wątpię czy da się „wyszeptać” listę. I jak tak sobie czytam to w końcu nie wiem czy ma być „tajnie” czy skutecznie.

  52. Kmicic mówi:

    Na stronach w necie przy każdej miejscowości w rejonach wileńskim i solecznickim są podawane namiary na gospodarstwa agroturystyczne i kwatery. To na początek. Problem w tym ,że brakuje zebranej,pełnej info podanej w atrakcyjnej formie i rozpropagowanej.

  53. tomasz mówi:

    do Astoria. Owszem możemy skupić się na Wileńszczyźnie. Co tak na marginesie nie oznacza rejonu wileńskiego tylko rejon znacznie większy.

    Twoje zdanie jest twoim zdaniem. Ja jednak od 20 lata jestem tam regularnie kilka razy w roku a ty…sam zresztą wiesz.

    – Toteż dlatego piszę o agroturystyce. Która faktycznie raczkuje i jest dobijana podatkami ale szansą jest. I należy ją promować. Rejon już teraz jest atrakcyjny turystycznie. Twierdzić że tak nie jest może tylko ktoś kto nie widział Trok lub choćby pięknie położonych Dubinek. A takich miejsc jest dużo więcej. Wileńszczyzna mocno przypomina Mazury. Mogą Niemcy tam jeździć na ryby, kajaki czy do lasów? Mogą i jeżdżą. Dlaczego Polacy i inni nie mieliby jeździć na Wileńszczyznę znacznie bardziej masowo niż robią to teraz? Kwestia stworzenia im warunków.

    – W kwestii rolnictwa to może nie zostałem zrozumiany właściwie. Miałem na myśli właśnie tę jego gałąź która zajmuje się produkcją mleka. I jego pochodnych – sery, jogurty itp. Także z zakładami przetwórczymi. Do tego nie potrzeba dobrych gleb tylko właśnie pastwiska o których sam piszesz.

    – Nawet dla samego rejonu wileńskiego urbanizacja wynikająca z bliskości Wilna w ciągu najbliższych kilkunastu a może i więcej lat; jest mrzonką. Wystarczy zapoznać się osobiście nie na mapie z zasięgiem terytorialnym. Miasto Wilno obejmuje tereny których nikt za miejskie by nie uznał gdyby nie znał formalnego ich statusu. W związku z tym miasto ma MNÓSTWO terenów pod zabudowę w swoich granicach. I tam ludzie najpierw będą chcieli się osiedlać jako na suburbiach a nie dalej. To jest całkowicie logiczne. Inną sprawą jest że w tej chwili na skutek kryzysu na tych właśnie przedmieściach jest całkiem sporo rozgrzebanych budów osiedli domków jednorodzinnych na które nie ma chętnych. Zatem tym bardziej ich nie będzie dalej od miasta.

    – O pastwiskach już pisałem. A co do mleczności to jest kwestia rasy krów i unowocześnienia technik hodowli.

    – Zgadza się. Nie nadaje się do uprawy zbóż i wcale za tym nie jestem.

    – Zgadza się niska kultura rolnicza i brak wiedzy. Zatem trzeba to zmieniać.

    – Wcale na wsiach tak lawinowo domów nie przybywa. Młodzi mieszkają w domach po rodzicach lub razem z nimi.

    – Powstają sklepy w małych miasteczkach. W takim np Podbrodziu na przeciwko siebie są dwa nieduże super markety dwóch różnych sieci. W Niemenczynie jest jeden super market i zawsze jest tam sporo ludzi. Być może jakby powstał drugi to by nie było źle. Z tym że w Niemenczynie tak duży odsetek ludzi pracuje w Wilnie że i tak tam robią zakupy wracając z pracy. A nawet ci nie pracujący jeżdżą do Wilna bo tam mają wielkie centra handlowe, większy wybór i często niższe ceny. Ja jak jestem na Litwie mieszkam w rejonie święciańskim. Czyli dalej niż wileński. Mimo to spod domu pod np OZAS jadę maksymalnie 40 minut. Przyznasz że nie jest to jakaś tam wielka wyprawa. Często przejechanie z Pragi na Bemowo w Warszawie zajmuje mi więcej czasu.

    – Bo niby dla kogo budować bloki w rejonie wileńkim czy na Wileńszczyźnie kiedy w samej stolicy brak na nie chętnych?

    – Faktycznie dobrze nie jest. Tego nie twierdzę. Ale „trzeci świat”?

    – Jak na razie to w rejonie wileńskim masowo na AWPL głosują i nic nie wskazuje na to aby się to miało zmienić. Czy nam się to podoba czy nie. Moim zdaniem wcale nie z powodów ekonomiczno-gospodarczych.

  54. von Judenstein mówi:

    @ ben 11:02
    „…gdyż w biznesie na etnokoterię miejsca nie ma”

    Tak,tak,znamy to:kapitał nie ma narodowości.Chciałoby się! JKM!
    A jednak rzeczywistość jest jaka jest.Sarkozy,Obama,Merkel jadąc np.do Chin zabierają ze sobą SWOICH biznesmenów.W Niemczech 90% banków to banki niemieckie.W RP też 90% banków to… niemieckie.Podobnie z mediami.
    W tej sytuacji powinniśmy grać wg.reguł które RZECZYWIŚCIE,a nie fikcyjnie,obowiązują.
    Wyobrażmy sobie że ja,Koroniarz,jadę na Wileńszczyznę.Mam ze sobą trochę kasy do wydania.Nie jest mi wszystko jedno komu tę kasę zostawię,Litvinom czy Polakom.Nie zamierzam jednak przepłacać.Przychodzi do mnie dwóch:jeden Litvin,jeden Wilniuk-Polak.Oferują swoje pensjonaty,po TAKIEJ SAMEJ cenie,te same warunki itp.Kogo powinienem wybrać? Wybieram Wilniuka-Polaka.I uważam że tak powinni postępować wszyscy Koroniarze jadący na Litvę.

    Ben,jeszcze jeden drobny przykład że jednak biznes MA narodowość:
    Jestem w Wilnie,w knajpie prowadzonej przez Litvina.Dają nam jadłospis,po litevsku,po rosyjsku,po angielsku.A na sali 1/2 klientów to Polacy z Korony.A więc?

    Chyba wystąpił Error więc wysyłam jeszcze raz…

  55. Jaśko mówi:

    Do Kmicica, 54: Niezły pomysł na początek. Sprawdziłem strony internetowe obu rejonów i rzeczywiście jest na nich umieszczona lista hoteli i gospodarstw agroturystycznych. Trzeba tylko zweryfikować, kto jest ich właścicielem by mieć stuprocentową pewność, że nie ma wśród nich przedsiębiorstw prowadzonych przez kolonistów ze Żmudzi.

  56. Kmicic mówi:

    A ja myślę ,że rolnictwo na Wileńszczyznie powinno zachować swój przydomowy charakter i zacząć się specjalizować w produkcji żywności eko. Większość wytwarzanych tam produktów, na własny użytek, spełnia te warunki, Tylko brak odpowiednich certyfikatów i zorganizowanej, operatywnej spółdzielczości.
    Cała Europa by taka żywność kupiła, wszyscy mają dosyć produktów żywnościowopodobnych , których miejsce jest w sklepach chemicznych.

  57. Kmicic mówi:

    do Jaśko 57:
    W solecznickim prawie na pewno Polacy,w wileńskim pewnie też , ale warto się upewnić. Warto jeszcze zainteresować się trockim i święciańskim.Tam już rzeczywiście trzeba się upewnić.
    I poszukać polskich „rodzynków” na terenie całej LT.

  58. Jaśko mówi:

    Do Kmicica, 59: Niestety nie koniecznie. Wydaje mi się, że naprzykład z listy kwater agroturystycznych podanej na stronach internetowych Rejonu Solecznickiego właścicielami kilku z nich są LT. Zresztą zobacz sam, podaję link (zwróć uwagę na numery 7 i 10, może też nr. 5): http://www.salcininkai.lt/index.php?1546311725

  59. pani mówi:

    >58. Prawda, Kmicicu to dobra wizja. Tylko i o nią trzeba walczyc już nie tylko na poziomie RL, gdzie kopupcja i uległość wobec Niemców, Duńczyków i innych Skandynawów już im samym daje we znaki, bo uległośc nie ma nic wspólnego z partnerską czy nawet najemną współpracą, a i na poziomie EP.Faktycznie żywność w tym mleko krów z tych dobrych łąk jest dobra i prawdziwa. Lecz w praktyce legislacyjnej promowane są abiotyczne technologie megahodowli duńskie. I trzoda i bydło! hoduje się i latem w zamkniętych farmach. Co prowadzi do obniżenia walorów żywnościowych produkcji i odporności organizmów (jak zwierząt tak i ludzi). A sertyfikaty ekologicznego ogrodnictwa uwarunkowane przez biurokrację stawiają nieżyciowe przereglamentowane wymogi i kólko się zamyka na lokalnych urzędnikach kontrolujących wg widzemisie. „Ekologiczność” czy raczej biochemiczne wartości produktów powinny być mierzone jako wielostopniowe i wielowymiarowe wyrywkowo. A w RL bywa i według kryterium stopnia depolonizacji. Lub jakości korumpowatości.

  60. Jaśko mówi:

    60 – uzupełnienie: Wygląda na to, że właścicielami nr. 3 też są LT (litewska nazwa, brak polskiej wersji stron internetowych). Z 12 wymienonych gospodarstw właścicielami conajmniej 4 (33,3%) są LT. Widać pewną dysproporcję, bo LT stanowią tylko około 10% mieszkańców Rejonu Solecznickiego.

  61. Astoria mówi:

    @ tomasz:

    Rozmów o rozwoju agroturystyki mieliśmy na tym forum wiele. Tu jedna sprzed dwóch lat:

    http://kurierwilenski.lt/2009/05/26/hotelarze-wypowiadaja-wojne-rzadowi/

    Tak sobie możemy rozmawiać o potencjale Wileńszczyzny przez kolejne 2 lata i następnych 20 i niczego nie zmienimy na lepsze. Tak, krowy mogą dawać więcej mleka, bo wystarczy hodować rasę mleczniejszą, rolnicy mogą siać rozsądniej i produkować żywność ekologiczną. I co z tego, że teoretycznie mogą? Kto im to uświadamia, kto im to ułatwia, kto ich mobilizuje? Samorząd, którym rządzą kmiecie, nie mający bladego pojęcia o niczym?

    Produkcja żywności ekologicznej wymaga sporej wiedzy i pasji. W moim mieście jest pełno targowisk, na których okoliczni farmerzy sprzedają żywność ekologiczną. Ci ludzie to w większości migranci z miast, po uniwersytetach, którzy zajęli się rolnictwem dla pasji – pasji wyhodowania truskawki, która smakuje i pachnie jak poziomka. Można z nimi pogadać o arbuzach bez pestek koloru żółtego, które smakują jak pomarańcza, i o Szekspirze. Takich pasjonatów na Wileńszczyźnie nie ma i nie będzie. Na Litwie, owszem, produkcja żywności ekologicznej rośnie – wśród Litwinów.

    Mówienie, że rejon już teraz jest atrakcyjny turystycznie i może przyciągać turystów z Niemiec, nad jeziora przypinające mazurskie, gdzie mogą kajakować i łowić ryby – jest zaklinaniem rzeczywistości.

    Na Wileńszczyźnie nie ma bazy turystycznej i żadna nie powstaje w świadomy i przemyślany sposób. Baza noclegowa, na przecież sporym obrzarze, składa się z 6 miejsc noclegowych. Gdzie są pola biwakowe i cała turystyczna infrastruktura, choćby w projekcie? Po to, żeby turysta przybył nad jezioro, trzeba mu zbudować przystań, restaurację i pisuar i musi się gdzieś przespać. Sądzisz, że niemiecki turysta będzie się błąkał po wileńskich polach i lasach? Pierwsze co zrobi, to zadzwoni na policję, że się zgubił.

    To, że ty przejeżdżasz przez Wileńszczyznę samochodem, podziwiając krajobraz przez okno, nie ma wiele wspólnego z turystyczną atrakcyjnością rejonu. Jeśli nie ma sklepu, restauracji, hotelu, gdzie turysta zostawi swoje pieniądze, to rejon nie ma z niego żadnego gospodarczego pożytku. Awupeelowskich samorządowców sprawy rozwoju turystycznego regionu nie interesują.

    –>Jak na razie to w rejonie wileńskim masowo na AWPL głosują i nic nie wskazuje na to aby się to miało zmienić. Czy nam się to podoba czy nie. Moim zdaniem wcale nie z powodów ekonomiczno-gospodarczych.

    Dokładnie tak jest. Jak się to mówi w demokracjach: każdy ma takich polityków, na jakich zasługuje. Problemem Wileńszczyzny jest nie tyle koteria kmieci, która nią rządzi, ale przyzwolenie na to samych wyborców. Polska ludność Wileńszczyzny jest tradycyjna, słabo wykształcona i, co najcharekterystyczniejsze, pasywna. Przez to czarno widzę przyszłość regionu, którego mieszkańcy nie dążą do poprawy swojego losu, lecz raczej miłe im jest status quo.

    Samo przywiązanie do polskości nie zachowa polskości. Jak to ujął historyk zajmujący się Rzeczpospolitą Obojga Narodów, którego nazwisko mi uleciało: Żeby być Polakiem trzeba było umieć pisać i czytać. Polskość nie polegała na posługiwaniu się językiem polskim, czy jakąś lokalną gwarą go przypominającą, ale na uczestniczeniu w wysoko rozwiniętej kulturze, której nośnikiem był polski język pisany. Dziś, oczywiście, nie ma już analfabetów. Ale polska kultura oparta na literaturze, filmie, dialogu politycznym, czy nawet na zwylym czytelnictwie gazety, takiej jak ta, na Wileńszczyźnie praktycznie ledwo istnieje.

  62. Astoria mówi:

    * 6 miejsc noclegowych tyczy rejonu wileńskiego w roku 2009. Nie mam danych za rok ubiegły, ale nie zdziwiłbym się, gdyby zmalała

  63. Kmicic mówi:

    do Jaśko;
    Dokładnie 9.4%
    Lt są wspierani przez tanie kredyty, banki, znajomych znajomych, fundusze unijne , które rozdysponowuje litewska centrala. Stąd te dysproporcje.Ciekawie jak zareagowali by , gdyby ich zapytać jak weszli w posiadanie tych nieruchomości. Czy drogą uczciwego(niewymuszonego) kupna od prawowitych właścicieli, czy poprzez „przenosiny” ?
    Masz rację, na wszelki wypadek skreślił bym 3,5,7,9,10. Te proporcje wskazują na ukierunkowane etnicznie udzielanie zezwoleń i i dostęp do środków.
    U Poczobuta (6) kilka razy nocowałem , bardziej spa i obiekt konferencyjny niż agroturystyka, ale też miło. Wszędzie można negocjować ceny.

  64. Kmicic mówi:

    Do Pani 61:
    Mówisz o kontroli produktów poza LT ?
    Wiadomo ,że litewska biznesowo-ekonomiczna mafia, gdzie się da, nie dopuszcza Polaków lub żąda wygórowanego bakszyszu.
    „W RL bywa i według kryterium stopnia depolonizacji. Lub jakości korumpowatości.” – to prawda.A biurokratami są nowolitwini.Wniosek – pora to zmienić.Dużo do zrobienia, na każdym kroku napotykamy się na te Lt-kie wtręty.
    Może da się coś na początek ukierunkować ,ale gro inicjatywy należy do Wilniukow.

  65. ben mówi:

    Do von Judenstein:

    „A jednak rzeczywistość jest jaka jest.Sarkozy,Obama,Merkel jadąc np.do Chin zabierają ze sobą SWOICH biznesmenów.W Niemczech 90% banków to banki niemieckie.W RP też 90% banków to… niemieckie.Podobnie z mediami.W tej sytuacji powinniśmy grać wg.reguł które RZECZYWIŚCIE,a nie fikcyjnie,obowiązują”.
    – Co do twojego „realu”. Godzisz się na Matrix, więc w nim żyj, skoro dla ciebie to real (zgodnie z oczekiwaniami tych, którzy z jakiejś przyczyny uważają, że mają monopol na to, co dla ludzi dobre, a co nie? 🙂 W innym artykule pan Pietkiewicz wyjaśnił, w jaki sposób rodzi się gospodarka wolnorynkowa od podstaw bez względu na to, jakie jest stanowisko władz państwowych w tych sprawach. Przeczytaj. 🙂
    „Wyobrażmy sobie że ja,Koroniarz,jadę na Wileńszczyznę.Mam ze sobą trochę kasy do wydania.Nie jest mi wszystko jedno komu tę kasę zostawię,Litvinom czy Polakom.Nie zamierzam jednak przepłacać.Przychodzi do mnie dwóch:jeden Litvin,jeden Wilniuk-Polak.Oferują swoje pensjonaty,po TAKIEJ SAMEJ cenie,te same warunki itp.Kogo powinienem wybrać? Wybieram Wilniuka-Polaka.I uważam że tak powinni postępować wszyscy Koroniarze jadący na Litvę”.
    – Ja „wybrałbym” raczej Polaka z RL tylko dlatego, że mógłbym z nim swobodnie pogadać o tym, co widzę i ewentualnie popytać o „przeszłość”.
    Gdyby to był kelner, nie obchodziłoby mnie to, kim jest właściciel restauracji, Polakiem, Litwinem, Chińczykiem, gdyż z właścicielem kontaktu bym nie miał.
    – Czy zainteresowałaby mnie natomiast restauracja polska, w której kelnerem byłby Rosjanin? Wątpię.
    „Ben,jeszcze jeden drobny przykład że jednak biznes MA narodowość:
    Jestem w Wilnie,w knajpie prowadzonej przez Litvina.Dają nam jadłospis,po litevsku,po rosyjsku,po angielsku.A na sali 1/2 klientów to Polacy z Korony.A więc?”
    Proszę o rosyjski lub angielski, ze zdziwieniem komentując, dlaczego nie ma menu w innych językach: polskim, ukraińskim, białoruskim, łotewskim, estońskim, szwedzkim, francuskim, włoskim, hiszpańskim, a akurat w tych, które są. Podejrzewam, że odpowiedź byłaby dla kelnera Litwina kłopotliwa. 🙂
    Coś jeszcze? 🙂

  66. ben mówi:

    Do Jaśko 52:
    Zgoda. Nie widzę powodu, by tego nie robili. To pracodawca ustala warunki pracobiorcy, a nie odwrotnie, ale co to ma wspólnego z tym, o czym pisałem? 🙂

  67. von Judenstein mówi:

    @ ben 23:07
    Ben,wyobraż sobie,nie przekonałeś mnie że biznes nie ma narodowości.
    Ten podany przeze mnie ostatni przykład z jadłospisem też świadczy że jednak ma.Dlaczego właściciel nie podaje menu (również)w języku polskim,mimo iż większość jego klientów to Polacy?

  68. Czytelnik mówi:

    Autormoim zdaniem nie tak napisal nazwe swego artykulu,bo rzad bierze sie za rozwoj Litwy Wschodniej,ktora nie wszystka nalezy do Wilenszczyzny.Po drugie autor dobrze obeznany w sytuacji niestety nie o wszystkim napisal,z nadzieja ze go internauci dopelnia.Jak zwykle i tym razem o nas ,ale bez nas,mam na mysli ze nie radzono sie z samymi mieszkancami,raczej ich przedstawicieli bedacych u wladzy.Ale gdyby i bylyb zaproszone przedstawiciele samorzadow,szczegolnie rejonu wilenskiego,to watpie czy jakies propozycje do rzadu bylyb,gdyz samarzad niema konkretnego planu rozwoju,mimo ze stworzone sa juz plany rozwoju terytorialnego oraz planu koncepcji rejonu,ale w nich nic konkretnego niema o rozwoju gospodarczym rejonu,po prostu stworzono mape rejonu,ktora absolutnie nie odwierciedla gdzie i w jaki rozwoj gospodarczy ma sie rozwijac.Dla przykladu na terenach wokol Kowna sa wyznaczone wolne zony ekonomiczne,na ktorych wszyscy chetni moga inwestowac.Dlaczego tak niema na podwilenskich terenach,z jednej strony mozna to tlumaczyc nie checie lub nie kompetencia wladz samorzadowych,z innej strony naoewno duza niechec jest ze strony rzadu,ktorzy niechca polepszac zycie mieszkancow,ktorymi rzadzi AWPL.Szkoda ci ostatni nie maja planu rozwoju,moim zdaniem powinian byc organizowany forum ekonomiczne rozwoju Wilenszczyzny a zeby prawdziwi specialisci pomogly stworzyc plan rozwoju tego regionu a zeby on mogl bez przeszkod ze strony rzadu rozwijac sie.Dzisiaj niestety rzad niepowafa rozwojowi rejony,wedlug obliczen jednego z pracownikow samorzadu,przy dzisiejszym finansowaniu w infrastrukture potrzeba 160lat a zeby wykonac wszystkie prace z tym zwiazane,do tego trzeba dodac ze zycie nie stoji na miejscu i potrzebne beda nowe inwestycje .Dla tych nie obeznanych,ktorych tu jest wiekszosc pragne dodac zejuz wiele sie robi,szczegolnie z tego momentu gdy powstal wydzial inwestycji w rejony,tylko ze istniejaca biurokracja nie pozwala szybko projekty inwestycyjne ,finansowane z unii szybko realizowac,jest taki projekt rekonstrukcji ulic w rejonie wilenskim,mimo potwierdzenia go przez wladze rzadowe trwa juz pare lat i to tylko sprawy papierkowe.Sa prowadzone takze inne prace,naprzyklad w Rudominie prowadzona jest rekonstrukcja stadionu.Takze pragne podkreslic,szczegolnie dla osoby,ktora wystepuje pod nazwa Astoria,juz wielu znana,ze swych obrazajacych wybiedzi pod adresem wierzacych,bo niema zadnego prawa tak mowic,bo wiara jest kazdego prywatna sprawa,ale widocznie wykonuje polecenie jakiejs organizacji antykatolickiej.Oczywiscie mieszkajac w Stanach niema zielonego pojecia o naszej sytuacji,dlatego pisze takie dezeinformacje o KW.,oraz i rozwoju Wilenszczyzny,bo pisal wyzej ze niema w rejonie centrow urbanistycznych i handlowo- uslugowych.Dla przykladu Rudomino ma wszystko,dom kultury,szkola sztuk pieknych dla dzieci oraz dostateczna ilosc sklepow oraz bazar slynny nawet za granica.Mogl by inne przylkady przyprowadzic ,bo snam wszystkie osiedla w rejonie,bo prawie w kazdym z nich bylem.Mam porade jako starsza osoba ,nie znajac nasze realie nie zabierac glosu.

  69. Czytelnik mówi:

    powinno byc wypowiedzi pod adresem wierzacych..

  70. Kmicic mówi:

    do Czytelnik:
    Miło poczytać Wilniuka.
    Pozdrawiam

  71. ben mówi:

    Do von Judenstein:
    Mnie to naprawdę nie martwi, czy przekonam ciebie, czy nie.
    Co do menu, to był żart. Jeżeli temu człowiekowi będzie się opłacało menu po polsku, zrobi je, inaczej straci klientów. 🙂
    I teraz dwa małe pytanka do ciebie, skoro ta narodowość jest tak ważna, dlaczego połowa gości w lokalu litewskim, to Polacy? Czyżby im nie przeszkadzało to, ze prowadzi go Litwin? (Niepatrioci? 🙂 )
    I kolejne: c
    Czyżby nie przeszkadzało im to, ze nie ma menu po polsku? (taniej, smaczniej, czyściej niż gdzie indziej? 🙂 🙂

  72. ben mówi:

    Do Czytelnik:
    A niby co do tych realiów, o których piszesz można odnieść na podstawie ww. artykułu, w którym pojawia się jedynie krótka wzmianka dotycząca ewentualnego rozwoju gospodarczego tych ziem: „Rząd zamierza więc przyciągnąć więcej inwestycji, również inwestować w infrastrukturę i rozwój turystyki, co z kolei ma przyczynić się do spadku bezrobocia na Wileńszczyźnie”?
    Jeżeli, jak piszesz, autor jest dobrze obeznany, przedstawić powinien swoją opinię w postaci odniesień do konkretów zawartych w całym planie, dając możliwość nie „dopełnienia”, ale stwarzając pole do dyskusji.
    Zastanowiło mnie natomiast co innego. Piszesz:
    „Jak zwykle i tym razem o nas ,ale bez nas,mam na mysli ze nie radzono sie z samymi mieszkancami,raczej ich przedstawicieli bedacych u wladzy.Ale gdyby i bylyb zaproszone przedstawiciele samorzadow,szczegolnie rejonu wilenskiego,to watpie czy jakies propozycje do rzadu bylyb,gdyz samarzad niema konkretnego planu rozwoju,mimo ze stworzone sa juz plany rozwoju terytorialnego oraz planu koncepcji rejonu,ale w nich nic konkretnego niema o rozwoju gospodarczym rejonu,po prostu stworzono mape rejonu,ktora absolutnie nie odwierciedla gdzie i w jaki rozwoj gospodarczy ma sie rozwijac”.
    Skoro tak piszesz, to znaczy, kogo masz na myśli jako potencjalnego partnera dla rządu w rozmowach na temat rozwoju inwestycyjnego?
    Jeżeli nie władze samorządowe, to kto?

  73. Kmicic mówi:

    do von J 69:
    Niektórzy tu zachowują się jakby z księżyca spadli.
    Przecież wiadomo ,że antypolski totalitaryzm na Lt ma w znacznej mierze przełożenie na plemienną strategię ekonomii tego państwa, w tym na gastronomię i wszelkie usługi turystyczne.To są wszystko układy mafijne na pograniczu polityki -„biznesu”- korupcji.
    A rzeczywiście turystom i firmom turystycznym z RP warto to uprzytamniać przy każdej okazji, do skutku..jak na razie, zdecydowanie za mało się zwraca na ten „aspekt” uwagi ..
    Tylko tak mało jest restauracji ,hoteli, gdzie ktoś odważył się wystawić menu po polsku.I trudno się dziwić,przecież natychmiast wszelakie urzędy starają się zniszczyć takiego śmiałka.

  74. ben mówi:

    I znowu bla, bla, bla…
    Daruj sobie człowieku. Nie masz od dawna nic do powiedzenia. Nikt cię tu nie pyta o zdanie, bo go nie masz.

  75. Paweł mówi:

    do Czytelnik
    Ludzie patrzący z daleka, bogatsi o inne niż miejscowe doświadczenia, mają szerszą perspektywę, chłodny stosunek do spraw. A że boli, bo może o to chodzi żeby bolało, żeby ci „znawcy Wileńszczyzny” nie zagłaskali Was na śmierć, żeby nie ostał Wam się jeno folklor i wiara, bo to zbyt mało żeby godnie żyć. Życzę Wam żeby takich Astorii serwujących gorzkie lekarstwo było tu znacznie więcej.

  76. Kmicic mówi:

    do Czytelnik:
    Na szczęście Polacy na LT hołubią w sobie zakodowany przez pokolenia polski patriotyzm.Takiego zakonserwowanego patriotyzmu w wydaniu przedwojennym obecnie w RP brakuje.
    Wilniucy nawet nie zdają sobie sprawy z tej swojej wartości. Dlatego uważam ,że to Polsce i Polakom z całego świata Wileńszczyzna jest bardziej potrzebna niż odwrotnie.
    Kultura Wileńszczyzny, jej tradycje, wartości jakie niesie,powinna być traktowana jak polski SKARB NARODOWY i chroniona jak Wawel.

  77. MIKE mówi:

    Dziekuje Czytelnikowi za post.

  78. Paweł mówi:

    Do Kmicic
    Co tu jeszcze robisz? Nie przestrzegasz pierwszego przykazania ojca dyrektora Geotermalnego.. Nie będziesz miał radiów, gazetów ani telewizjów cudzych poza moim. Chyba że ojciec Posiadacz chce zamachnąć się na „Kurier Wileński” i śle swoje forpoczty

  79. Kmicic mówi:

    Jakże żałosnie błache i małe są te partyjne wojenki w Macierzy wobec tego z czym na co dzień przyszło żyć Polakom na LT. W UE i w NATO.

  80. Czytelnik mówi:

    Do ben:Mozliwie troche nie tak napisalem,bo samorzadowcy sa wykonawcami polityki partii,czyli AWPL,wiec rzad musialby prowadzic z nia,ale i oni nie maja takiego planu.
    Do Pawel:Nie moze osoba z daleka,nie znajaca prawdziwej sytuacji,oraz nie kompetentna,do tego nie wychowana cos doradzic.Widocznie masz podobne poglady z Astoria,ale to juz osobista sprawa.Co do godnego zycia akurat najwiecej potrzebna wiara a folklor to zachowanie tradycji,w jednej z piosenek jest dobry tekst,ze nam piesn budowac i zyc pomaga,moge to potwierdzic na osobistym przykladzie,gdyz przez cale zycie spiewalem.Jeszcze pragne dodac znane haslo,ktore jest aktualne do dzisiaj:Bog Honor,Ojczyzna.A na ostatek dodam ze narazie wiekszosc mieszkancow tego sie przytrzymuje,w miare mozliwosci,co bardzo drazni naszych braci Litwinow,zas co bardzo bolesne rodakow z za granicy,oczywiscie nie wszystkich.

  81. ben mówi:

    Do bla, blacza z 78 i 81:
    Patriotyzm owszem tak, ale chlebek trzeba jeść i niby dlaczego tylko ze smalcem?
    Żyjesz blablaczu tylko patriotyzmem? Biegasz boso, ale w ostrogach?

    Do Czytelnik 82:
    Owszem, jako tradycjonalista wiem, jak bardzo w ciężkich chwilach potrzebna jest wiara i co winien człowiek Ojczyźnie, ale nie może się patriotyzm stać wymówką dla nicnierobienia w sprawach gospodarczych. Podobnie jak kiedyś Dezydery Chłapowski i Hipolit Cegielski upatrywali patriotyzm w pracy, tak i ja do tego namawiam. Gołąbki same nie wpadną do gąbki.
    Wyznacznikiem Polaka w RL powinno być nie tylko przywiązanie do ziemi przodków, ale także zamożność, wynikająca z wykształcenia, zaradności i zapobiegliwości. Tego ja wam życzę.
    Pozdrawiam

  82. Paweł mówi:

    Do Czytelnika
    To co napisałeś potwierdza jedynie diagnozę Astorii. Ja dodam od siebie, że ten honor, którym próbujesz tu epatować, a którego pewnie i Litwinom nie brakuje, przerodził się w wielopokoleniową wendetę, w jakiś chocholi, bezrozumny taniec. Niestety z bliska tego nie widać, tym bardziej jeżeli się w tym uczestniczy.
    Wprawdzie jakiś tam Kmicic wsadziłby Was do skansenu i pokazywał turystom, ja mam nadzieję że znajdziecie sobie innych mentorów.

  83. Kmicic mówi:

    do czytelnik ;
    Reakcje są rutynowe.Tacy zawsze się znajdą.
    Pozdrawiam
    Do internautów:
    Protest kierowany do Prezydencji Polskiej w UE prawie na pewno 30-go lipca w Warszawie. Póżniej pikiety w wielu miejscach w Polsce (i może nie tylko w Polsce).

  84. Astoria mówi:

    @ Czytelnik:

    –>Astoria,juz wielu znana,ze swych obrazajacych wybiedzi pod adresem wierzacych,bo niema zadnego prawa tak mowic,bo wiara jest kazdego prywatna sprawa

    Jeśli kogoś wierzącego obraziłem, to przepraszam; nie było to moim zamiarem. Proszę jednak zwrócić uwagę na to, że nie komentuję w gazecie parafialnej, ale świeckiej, która ma, jak zakładam, neutralny stosunek do prywatnych światopoglądów swoich czytelników i żadnego nie promuje ponad inne. Moje komentarze „religijne” nie biorą się z niczego, ale są czytelniczą reakcją na artykuły i komentarze tu zamieszczane. Gdy użytkownik upublicznia swoje przekonania religijne, swoją teologię, co czasem tu się zdarza, to nie może rościć sobie prawa do ich prywatności. Mam takie samo prawo do publiczego z nimi polemizowania.

    Gazeta publikuje dużo artykułów w tematyce religijnej (i folklorystycznej). Rozumiem, że robi to z myślą o swoich stałych czytelnikach, których to interesuje. Uważam jednak, że ta tematyka „odstrasza” młode pokolenie. Jeśli gazeta nie pozyska nowych czytelników, to umrze ze starymi.

    Krytykuję AWPL za mieszanie polityki z religią. Każdy polityk ma prawo wyrażać swoje poglądy religijne, jak każdy inny człowiek, ale nie może wykorzystywać urzędu do ich promowania, szczególnie, gdy to narusza prawa i uczucia innowierców. Ogłoszenie Pana Jezusa królem Wileńszczyzny było kardynalnym błędem polityków AWPL, godzącym wprost w zasadę rozdziału państwa od kościoła. Moim zdaniem, politycy AWPL nie tyle promują religię, ile używają ją w populistyczny sposób dla własnych celów politycznych. Ich „religijność” nie służy ani religii ani zróżnicowanym religijnie mieszkańcom Wileńszczyzny. Służy im – politykom, w walce o władzę – metodami godnymi potępienia w każdej denokracji.

    –>mieszkajac w Stanach niema zielonego pojecia o naszej sytuacji,dlatego pisze takie dezeinformacje o KW

    Jeśli przez dezinformacje rozumie Pan cytowane przeze mnie dane tyczące czytelnictwa „KW, to pochodzą one od Midas, którego gazeta jest członkiem:

    http://www.midas-press.org/NR/rdonlyres/A77B4315-E6F9-4999-826E-E4E49A727986/0/KurierWilenski.pdf

    Wynika z nich (częściowo znowu powtórzę), że gazetę prenumeruje 700 osób, kupuje 500, 400 egzemplarzy rozdawanych jest za darmo, 100 zwrotów. Jeśli źle dane czytam, „Kurier” może mnie poprawić. Przyjmując, że dobrze je czytam, i przyjmując standard, że czytelnictwo gazety to dystrybucja pomnożona przez cztery, papierowe wydanie „KW” czyta w dni powszednie faktycznie około 6 i pół tys. osób na Litwie, spośród, przyjmijmy, 200 tys. Polaków. To około 3,5% z nich. Czy to jest dla Pana powód do zadowolenia i optymizmu na przyszłość?

    –>Dla przykladu Rudomino ma wszystko,dom kultury,szkola sztuk pieknych dla dzieci oraz dostateczna ilosc sklepow oraz bazar slynny nawet za granica.

    Jak mogę z tym polemizować? Pan tam mieszka i zna realia. Ewidentnie, Pana zdaniem, Rudomino zaspakaja potrzeby mieszkańców starostwa. Takich perełek jest w rejonie wileńskim przypuszczam więcej. Niemniej, rejon wileński składa się z 23 starostw, a statystyki tyczące ich wszystkich razem wziętych dowodzą niezbicie, że jest jest to rejon najmniej zurbanizowany na Litwie i urbanizacja nie postępuje w nim praktycznie w ogóle. Umacnia się w nim, natomiast, rolnictwo, coraz bardziej nieracjonalne i niedochodowe. Podałem link do dokumentu, nawet z numeracją stron, gdzie może Pan to sam stwierdzić. Czy te dane Pana zadawalają i skłaniają do optymizmu?

  85. pani mówi:

    „…Samorząd, którym rządzą kmiecie, nie mający bladego pojęcia o niczym?…” – Astorio, Kmiecie to w Koronie. My tu nawet nie wiemy co to za kmiecie takie. Może jakiś student czy absowent polonistyk państwowych uniwesytetów RL pamięta. Natomiast Kmiciców ród szlachecki tu był w realu a nie tylko w fikcji. Czytelnikowi – a niech tu będzie ten Astorio – drźni nas. Czasami nawet mam wrażenie że on tu wyrósł a póżniej przez Polskę, po uczobie dał się w świat. A teraz tęskni i boi się wracać w realu. Więc spędza w KW wolne chwile. Innym razem widzę też, jak Ty Czytełniku! że pracuje nasz adwersarz Astorio dla OOrganizacji zbierając dane też o nas. A może tylko tęskni po UW do takiej roboty. Czasami nabierze i się podzieli fajmymi info ze świata. Przecie my tutejsze starożyły angielskiego tak dobrze nie znamy jak on opanował tam będąć. PS. Tylko o tych amer eko to coś pachnie raczej genetycznymi modyfikacjami. A normalna zdrowa żywność własnoręcznie hodowana to dla nas i Polaków i Litwinów (tu jesteśmy zgodni) jest wyrazem zamiłowania do Ziemi (Ojców) – pasją powszechną.

  86. maur mówi:

    Dla pani;
    KMIEĆ – w środkowym okresie średniowiecza nazwa przypisana dostojnikom książecym. W nieco późniejszym okresie nazwa ta obejmowała właściciela gospodarstwa rolnego o powierzchni co najmniej 1 łana (łan=30 mórg=~18ha).
    W czasach współczesnych pod tym pojęciem należy identyfikować chłopów.

    Nie należy obrażać się na Astorię za jego komentarze. Zbyt wiele trafnych diagnoz i właściwych wniosków zawierają by warte były zignorowania.

  87. tomasz mówi:

    do Astoria 63:
    – Zgadza się. Póki co nic się w tej sprawie nie robi. Co nie zmienia faktu że się powinno zamiast budować bloki nie wiadomo po co i dla kogo.

    – Owszem teraz takich pasjonatów nie ma. A czy nie będzie? Tego akurat pewien nie jestem. Zresztą teraz i tak zdecydowana większość żywności produkowanej na Wileńszczyźnie jest ekologiczna. Z biedy.

    – To nie jest zaklinanie rzeczywistości tylko fakt. No ale trzeba ten potencjał zacząć wykorzystywać. Właśnie poprzez tworzenie bazy noclegowej itp.

    – Nie wiem skąd wziąłeś te 6 miejsc. Znam dwa miejsca oba prowadzone przez moich kuzynów. Oba w rejonie wileńskim. Razem mają około 40 miejsc noclegowych.

    – Zgadzam się że samorządowcy mogli by robić w tym temacie znacznie, znacznie więcej. Dziwię się niepomiernie że tego nie robią. Owszem ludziom jakby było to obojętne. Dostrzegam jednak pewna szansę. Jednak coraz więcej ludzi podróżuje dzięki czemu na własne oczy widzą że można inaczej. To będzie długo trwało ale może kiedyś wreszcie zaskoczy. Wymiana pokoleń.

    – Zgadza się że samo przywiązanie do polskości niewiele pomoże. Szczególnie że i z tym to też różnie bywa.

  88. tomasz mówi:

    O dziwo zgadzam się z von Judenstein. Dla mnie też biznes ma narodowość.

    Kmicic w poście 78 najlepiej opisuje sytuację: „…zakonserwowanego patriotyzmu w wydaniu przedwojennym…” i dalej „…Kultura Wileńszczyzny, jej tradycje, wartości jakie niesie,powinna być traktowana jak polski SKARB NARODOWY i chroniona jak Wawel.”
    I to jest właśnie najgłupsze co może być. „Zakonserwowane” – „przedwojenne” – „Wawel”. Kto chce żyć w skansenie? Jakie perspektywy taki skansen stwarza dla młodych i dynamicznych? O jakim rozwoju przy takiej postawie można mówić?

    do ben 83: Otóż to.

  89. pani mówi:

    >88.at 11:07: Witam Maurze. O to mnie choziło – by ktoś napisał historię pojęcia kmieć. Ja tam chłopów szanuję nie mniej niż doktorów a nawet habilitowanych.Czasami ich wiedza to tylko naukopodobna koteria. Warta tyle co żywnościopodobne jedzenie. Natomiast na Astorię się nie obrażam. Widzę bufoniarstwo a widzę i zalety jego bytności tu. Wogóle ni na kogo się nigdy nie obrażam. Mędrcy uczą iż obrażając się osoba obrażana krzywdzi się i sama w dodatku. Natomiast dystansując się do obrazy jako takiej wznosi się i nad obraziciela. A ktoś kto poniża innego – poniża się rownież sam.

  90. ben mówi:

    Do tomasz:
    Jaką?

  91. tomasz mówi:

    do ben: Różną. Czasem też i polską.

  92. tomasz mówi:

    do pani 91: Ach jaka „kulturna”. 🙂
    Osoba co to uparcie zmieniała nazwisko jednego z internautów na „Otwocki” do innego co ma nick „ja” chciała pisać „jaja” itd itp.

  93. Paweł mówi:

    No i mleko się rozlało, więc tu nie chodzi o oświatę i język, a o majątki i to szlacheckie, o czym uprzejmie donoszę wiadomym służbom. Wiedziałem że J.W. Kmicic to mitoman, ale że tak cwana gapa żeby wprzęgać do swojej kolasy Boga, Honor i Ojczyznę, przez myśl mi nie przeszło. Załóżcie sobie jakąś Organizację Rewindykacji Majątków Szlacheckich na Litwie i bawcie się sami, sprawdziwszy oczywiście uprzednio w „Liber Generationis Plebanorum”, powszechnie zwanym „Liber Chamorum” Trepki, czy jakiś łyk, albo nie daj Boże Żyd nie ma ochoty wedrzeć się do tak zacnej kompanii. Na czele tej organizacji widziałbym ciotkę Kulwiecównę, zwaną dalej ciotką rewolucji.

  94. jaromir mówi:

    do 95
    Kompleksiki ?

  95. ben mówi:

    do tomasz:
    Zwłaszcza jeżeli chodzi o tzw. „S.A.” z udziałem „kapitału zagranicznego”.

  96. tomasz mówi:

    do ben: Tak. Podobnie jak np. Volkswagen AG.

  97. ben mówi:

    I „Polska Miedż”.
    Przynajmniej rozumiem, co masz na myśli, pisząc, że biznes na narodowość.

  98. tomasz mówi:

    do ben: No tośmy się dogadali. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.