38
Blinda w Solecznikach

image-30583

Kadr z filmu „Tadas Blinda. Początek” Fot. archiwum

George Lucas swoje „Gwiezdne wojny” filmował w Tunezji, Ridley Scott — starożytny Rzym w Maroko. Niemenczyńskie lasy odgrywały średniowieczną Anglię z czasów Robin Hooda. Nic więc dziwnego, że twórcy nowej litewskiej superprodukcji „Tadas Blinda. Początek” („Tadas Blinda. Pradžia”) pałac sanktpetersburski — rezydencję słynnego Murawjowa „Wieszatiela” umieścili w solecznickiej Szkole Sztuk Pięknych im. Stanisława Moniuszki. Byłym pałacu Wagnerów.

W kinie wszystko jest możliwe.

Do legend polskiej kinematografii należy historia, jak Tadeusz Konwicki szukał plenerów „litewskiej puszczy” dla swego filmu „Zaduszki”. Szukano po całej Polsce, a znaleziono niemal w samym centrum Wrocławia.

— Potem patrzę, na taśmie w ogóle nie ma lasu, jakaś rzadzizna, gdzież to równać do naszych lasów wileńskich. Zatroskany, wyszedłem z wytwórni wrocławskiej, koło Hali Ludowej, zrobiłem dziesięć kroków i znalazłem się w dżungli wileńskiej — po latach wspominał słynny reżyser i pisarz w wywiadzie-rzece „Pamiętam, że było gorąco”.

Twórcy „Tadasa Blindy” zapewniają, że w filmie bardzo pieczołowicie dbano o detale. Odpowiedzialną za odtworzenia XIX w. realiów w filmie była Jurgita Gerdvilaitė, która ma ukończone Litewską Akademię Sztuk Pięknych oraz Szkołę Sztuki w Saint Etien we Francji. Współpracowała przy tworzeniu dekoracji do wielu litewskich i zagranicznych produkcji filmowych. Znaleźć odpowiednie obiekty, aby nie było plastykowych okien oraz słupów elektrycznych nie jest łatwym zadaniem. Ekipa objechała całą Litwę.

— To nie jest łatwe, ale bardzo ciekawe. Czuliśmy się jak turyści, podróżujący po kraju i szukający prawdziwych perełek. Każdy film jest swoistym wyzwaniem, bo po przeczytaniu scenariusza i przed rozpoczęciem prac, trzeba wiele dowiedzieć się o interesującym nas okresie. Nie tylko jaka panowała architektura, ale również, jakie były ubrania i rzeczy. Później nasza praca przypomina pracę speców od kryminalistyki: przez Internet i  znajomych szukasz odpowiednich rekwizytów i miejsc — opowiada Jurgita Gerdvilaitė.

image-30584

Klatka z filmu „Tadas Blinda. Początek” Fot. archiwum

Szkoła Sztuk Pięknych im. Stanisława Moniuszki powstała w Solecznikach w roku 1975. Początkowo była tylko szkołą muzyczną i nie miała własnych pomieszczeń. W 1977 szkołę przeniesiono do pałacu Wagnerów. W 2000 r. szkole nadano imię Stanisława Moniuszki. Co roku odbywa się tutaj konkurs imienia słynnego kompozytora. Obecnie w szkole są trzy wydziały: muzyki, plastyki i choreografii.

Filmowcy przyznają, że początkowo mieli pewne problemy z uzyskaniem pozwolenia na filmowanie w szkole. Kiedy jednak dowiedziano się, że film ma opowiadać o znanym litewskim bohaterze ludowym, miejscowe władze od razu wydały zezwolenie.

Dla uwiarygodnienia zdjęć do pałacyku przywieziono XIX w. meble i firanki. Wymieniono nawet wszystkie klamki w drzwiach.
Podobnych perełek inscenizacyjnych w filmie jest znacznie więcej. Tak pod Wilnem powstał cmentarz-butaforia oraz obóz Tadasa Blindy. W skansenie w Rumszyszkach kręcono sceny z życia XIX-wiecznej litewskiej wsi.

Najważniejsze mieć wizję i fantazję. Wtedy nawet w znanych miejscach można dostrzec potrzebne ujęcia – uważa Jurgita Gerdvilaitė.


TADAS BLINDA

Tadas Blinda jest prawdziwą postacią historyczną. Na przełomie lat 60.-70. XIX w. grasował wraz ze swoją bandą na Żmudzi. W 1877 r. został pojmany na jarmarku i zabity. W podaniach ludowych pozostał jednak jako obrońca biednych i uciskanych.

W 1907 r. dziadek obecnego polityka Vytautasa Landsbergisa — Gabrielius Landsbergis-Žemkalnis napisał o nim dramat. W 1973 r. powstał miniserial telewizyjny „Tadas Blinda”.

„Tadas Blinda. Początek” opowiada o młodych latach litewskiego bohatera narodowego. W postać głównego bohatera wcielił się znany litewski wykonawca Mantas Jankavičius. Jest to jego debiut filmowy. Legenda litewskiego kina Donatas Banionis wcielił się w rolę Murawjowa. Poza nim w filmie występują inni znani litewscy aktorzy: Jokubas Bareikis, Antanas Šurna czy Vidas Petkevičius.  W filmie wystąpili też goście z Rosji Tatiana Liutajewa oraz Agnė Ditkovskytė. Prywatnie matka i córka. Reżyserem filmu jest Donatas Ulvydas. Film kosztował około 3 milionów litów. Premiera jest zaplanowana na wrzesień.

38 odpowiedzi to Blinda w Solecznikach

  1. mhm mówi:

    Janosik w litewskim wydaniu. Ps. ogladalem historyczne filmy litewskie, ktore wygladaja w najlepszym przypadku jak sredniej klasy produkcje z wiarygodnoscia niemieckich przedwojennych produkcji propagandowych. Teraz bedzie lepiej?

  2. wilenski mówi:

    do mhm, Lipiec 20, 2011 at 18:21 Nie mocz się do kompotu,niemcy z austriakami niech odpoczną.

  3. Jan mówi:

    Do wileński:Możesz podać arcydzieła kinematografi litewskiej? Nie mówię o Złotych Globach.Choćby coś z Berlina?

  4. Politolog mówi:

    Dzisiejsze „arcydzielo”kina litewskiego musi miec wymowe nacjonalistyczna,pewnie zobaczymy litovskich malojcow mordujacych gnebicieli ludu, czyli polska szlachte,gwalcaca panienki ze dworow i rozdajacych chleb glodujacym chlopom.

  5. Nicpon mówi:

    mam pytanie do autora tekstu, film juz kreco czy dopiero beda krecic? jezeli beda to kiedy?

  6. Anonim mówi:

    Nie mogę się doczekać premiery!! Czy Landbergis wystąpi w roli Chochoła?,to może być bardzo autentyczna scena zważywszy na to, że nie używa szamponu i jego wlosy są zawsze tłuste,szkoda, że łysieje, bo mogłby być taki piękny i autentyczny kołtun

  7. LadyChapel mówi:

    Mowcie/piszcie co chcecie ale w srodowisku polskich aktorow panuje od lat opinia, ze ich litewscy koledzy maja swietne przygotowanie aktorskie. Znajomy, ktory bral udzial w kilku warsztatach teatralnych w Polsce spotykal sie czesto z taka opinia, wiec nie jest to moj wymysl.

  8. do jana mówi:

    W 1992 r. film litewskiego reżysera Sarunasa Bartasa „Trys dienos” („Trzy dni”)w Berlinie otrzymał nagrodę ekumenicznego jury i nagrodę FIPRESCI. Później filmy tego reżysera równiez były prezentowane w Cannes czy Wenecji.Filmy dokumentalne Arunasa Matelisa też często goszczą na zagranicznych festiwalach. Ostatni jego film „BEFORE FLYING BACK TO THE EARTH” ma na swym koncie chyba z 10 nagród międzynarodowych. Oczywiście dokonania litewskiej kinematografii, w porównaniu naprzykład z Polską, są skormne. Z drugiej strony ostatnio Polska też nie miała większych sukcesów na arenie międzynarodowej, jesli porównamy sytuację z latami 60 – tymi (Polska szkoła filmowa) czy 70 – tymi (kino moralnego niepokoju)…

  9. Jan mówi:

    LadyChapel:Warsztaty i aktorzy też mają różne poziomy zarówno kunsztu aktorskiego,przygotowania czy wiedzy o roli którą grają.Tak na marginesie gdzie mieści się litewska szkoła przygotowywująca wspaniałych aktorów,jej osiągnięcia lub jakiś sukces międzynarodowy?Może nominacje do Oskara?Jeżeli z tym byłby problem,to zapewne bez problemu jakieś studio animacji filmowych – bajki dla dzieci?

  10. Do Jana mówi:

    Np. filmy Sarunasa Bartas. Bartas otrzymal nagrode FIPRESCI na festiwalu w Berlinie (1992) za film „Trys dienos”, nagrode CinemAvvenire na festiwalu w Wenecji (2000) za film „Mūsų nedaug“ i wiele innych.

  11. vasia mówi:

    Polacy-patriocy nie beda obejzewac ten film, bo jego glowny bohater chyba jest litewskim faszista, raz o nim napisal dramat dziadek samego Landsbergisa! 😉

    Wolam o bojkot!

  12. LadyChapel mówi:

    Do Jan
    Aktorstwo to nie tylko film panie Janie – to przede wszystkim T E A T R

  13. Jan mówi:

    Do 9:Zawsze to co coś na 20 lat działalności.
    Przypomnij mi też o filmie pt.”Dzień Żelaza”.Było o nim głośno w latach 2008/2009 na 600-lecie Bitwy pod Grunwaldem.Miała to być „ostra riposta” Litwinów na wcześniejszy film Forda.Przyszedł kryzys.Rozumiem.Jednak premier Kubilius zapewnił że on/ten kryzys/dawno się skończył,więc myślę że niedługo doczekamy się wielkopomnego dzieła.

  14. do jana mówi:

    Po co mam ci przypominac, jeśli sam dobrze pamiętasz 🙂
    Pytałeś o Berlin więc ci odpowiedziałem…

  15. Politolog mówi:

    Ogolnie rzecz biorac nie ma litewskiego filmu, zajdziem 1-2 litewskich rezyserow teatralnych na europejskim poziomie a dalej to juz czarna dziura

  16. Kmicic mówi:

    A niech kręcą. Przynajmniej polska szkoła zarobi kilka groszy. I polscy statyści również.

  17. Starotrocki mówi:

    Vasia obsondz niewyrabiajsie ty strasznie rospustny.

  18. Jan mówi:

    Do 13:Przepraszam.To była ironia z mojej strony,ale w kierunku „litewskich gadających głów”.Wychodzi po prostu że zrobią wszysto.Możliwe i niemożliwe,ale nie dziś czy jutro.Kiedyś.Zapewne po kolejnym potopie.
    Jeszcze raz dziękuję za informację o filmie i nagrodzie w Berlinie.

  19. Jan mówi:

    Do LadyChapel:100% racji.

  20. oscar mówi:

    Chciałbym żeby kiedyś powstał film o wileńskiej AK. To jest dopiero materiał na film…

  21. pšv mówi:

    Szczytem wszechczasów litewskiej kinematografii – „Zero” i „Zero-2”, laureaci Srebrnej Czapli w nominacji „najlepszy film roku spośród wszystkich obydwóch”
    oraz Grand Prix Litewskiej Komisji Języka Państwowego w nominacji „ani słowa po polsku”.

  22. Bat mówi:

    żmudzkie nazistowskie brednie

  23. Szmaukszta mówi:

    I co vam nipodobasie?Tosz litviaki tesz chco mieś svoja legenda.To nichaj krenco co chco.Vam nic do tego Poliaki z Polski.

  24. Bat mówi:

    A za dwa miesiące premiera wielkiego filmu ”bitwa warszawska 1920” opowiadającego o najważniejszym wydazeniu w dziejach cywilizacji europejskiej’kacapy dostali tak po gaciach że do diś na myśl o tym dostają drgawek i ślinotoku

  25. seko mówi:

    A o innym litewskim bohaterze narodowym tym który latem 1941 roku w centrum Kowna rozbijał Żydom głowy pałką a następnie nad stosem ich ciał odegrał hymn narodowy Litwy już nakręcono jakiś super film chętnie zobacze

  26. vasia mówi:

    A polacy juz nakrecyli film o swojich bohaterach, ktorzy starajac sie prszysluzyc wielkemu Wodzowi Hitlerowy spalili swoje stodoli(razem z 500 swojich sasiadow narodowoszci zydowskiej)?

    Czy w oswietleniu tego filmu WYRAZNIE BLYSZCY ZLOTO ZYDOW, ktore bijac miedzy saba zbieraja polacy?

    http://niniwa2.cba.pl/BIKONT.HTM

  27. żyd mówi:

    vasia w Polsce przeważali tacy ludzie:
    http://www.youtube.com/watch?v=of9O67rIX0g
    Sześćdziesiąt dwa lata temu, 24 marca 1944 r. w Markowej, jednej z tysiąca okupowanych przez Niemców wsi, doszło do zdarzenia, które wstrząsnęło nie tylko jej mieszkańcami, ale i całym regionem. Za przechowywanie Żydów została rozstrzelana polska rodzina Józefa i Wiktorii Ulmów. Siedemnaścioro ludzi, w tym ośmioro dzieci, zginęło tylko za to, że byli Żydami lub Polakami, którzy odważyli się udzielić im zakazanej pomocy. Ponieważ pamięć ludzka szybko się zaciera, deformuje, a dodatkowo w niewielkim stopniu dociera do młodego pokolenia, istnieje konieczność ciągłego przypominania pozytywnych postaw bohaterów naszej polskiej historii.

    W okresie międzywojennym Markowa była jedną z największych wsi w Polsce. W 1931 r. liczyła 931 domów, w których zamieszkiwało 4442 mieszkańców. Wśród nich olbrzymią większość stanowili katolicy. W Markowej żyło także około 120 Żydów (blisko 30 rodzin).

    Po zajęciu Polski Niemcy stworzyli nowy podział administracyjny. Do utrzymania „porządku” na terenach wiejskich oraz w mniejszych miastach zobowiązana była m.in. żandarmeria. Markowa podlegała placówce w Łańcucie. Na jej czele stał porucznik Eilert Dieken, a jednym z podległych mu żandarmów był szeregowy Joseph Kokott.

    W czasie okupacji niemieckiej Żydzi pozbawieni zostali wszelkich praw. Musieli przeprowadzać różnorakie prace na rzecz okupanta, nie mogli wykonywać swoich zawodów. Wkrótce rozpoczęto zakładanie gett. Latem i jesienią 1942 r. Niemcy wymordowali większość żydowskich mieszkańców Markowej. Miejscem zbrodni było głównie grzebowisko padłych zwierząt. Przy życiu pozostali ci Żydzi, którzy wcześniej ukryli się w chłopskich domach.

    Rodzinne ognisko

    Jedną z rodzin, które zdecydowały się na bohaterską decyzję ukrycia Żydów, byli Józef i Wiktoria Ulmowie. Józef, urodzony w 1900 r., znany był doskonale w całej wsi. Wszechstronnie utalentowany, jako pierwszy w Markowej prowadził szkółkę drzew owocowych. Propagował nierozpowszechnione jeszcze wówczas uprawy warzyw i owoców. Jego nowatorskie metody gospodarowania znane były nie tylko w tej dziedzinie. Zachowały się dyplomy, które otrzymał w 1933 r. na Powiatowej Wystawie Rolniczej w Przeworsku – jeden „za pomysłowe ule i narzędzia pszczelarskie własnej konstrukcji”, drugi „za wzorową hodowlę jedwabników i wykresy ich życia”. Zwłaszcza to jego ostatnie zainteresowanie wzbudzało ciekawość nie tylko całej wsi, ale i okolicy, a nawet księcia Andrzeja Lubomirskiego, który odwiedził gospodarstwo Ulmów, by obejrzeć jedwabniki i drzewa morwowe.

    Józef nie stronił także od działalności społecznej. Angażował się w Katolickim Stowarzyszeniu Młodzieży, później działał w Związku Młodzieży Wiejskiej „Wici”, w którym był bibliotekarzem i fotografem. Jego największą pasją było właśnie fotografowanie. Wykonał tysiące zdjęć, w znacznej mierze zachowanych do dziś, przechowywanych w wielu szufladach nie tylko markowskich domów. Pięknie fotografował swoją małżonkę i dzieci. Zachowały się także zdjęcia samego Józefa, przedstawiające przystojnego mężczyznę w garniturze, pod krawatem i w kapeluszu, którego twarz ukazuje inteligentnego, wrażliwego człowieka.

    Wybranką Józefa stała się najmłodsza córka Jana i Franciszki Niemczaków – Wiktoria, urodzona w 1912 r. jako ich siódme dziecko. Matka osierociła ją, gdy miała 6 lat; ojciec też nie doczekał ślubu córki – zmarł rok wcześniej.

    Małżeństwo było dobrze dobrane i darzyło się miłością. Na jednym ze wspólnych zdjęć widać Józefa trzymającego Wiktorię na swoich kolanach, przytulonych do siebie. Szybko doczekali się potomstwa. W ciągu siedmiu lat małżeństwa urodziło się im sześcioro dzieci: Stasia, Basia, Władzio, Franuś, Antoś, Marysia. Gdyby nie tragedia, na wiosnę 1944 r. cieszyliby się siódmym maleństwem. Wiktoria zajmowała się domem – na jednym ze zdjęć widać, jak rysuje lub pisze dzieciom w zeszycie, na innych stoi otoczona dużą i zadbaną gromadką, trzymając najmłodsze dziecko.

    Trudna decyzja

    Dokładnie nie wiadomo, kiedy (prawdopodobnie w drugiej połowie 1942 r.) i jak do tego doszło, że w domu Ulmów znalazło się ośmioro Żydów: pięciu mężczyzn z Łańcuta o nazwisku Szall – znany przed wojną handlarz bydłem z synami, oraz bliscy sąsiedzi domu rodzinnego Józefa: Gołda i Layka Goldman, ta ostatnia z małą córką.

    Trudno też określić, jakie motywy kierowały Ulmami. Józef znany był z życzliwości dla Żydów. Wcześniej innej rodzinie żydowskiej pomógł sporządzić kryjówkę w jarach. Zapewne kierowały nimi miłość do drugiego człowieka, współczucie i świadomość tego, co czeka Żydów, jeśli nie otrzymają pomocy. Ulmowie na własne oczy widzieli, jak w 1942 r. na sąsiedniej parceli Niemcy rozstrzelali co najmniej kilkadziesięcioro Żydów z Markowej i okolic.

    Jak doszło do dekonspiracji kryjówki? Szallowie ukrywający się u Ulmów mieszkali przed wojną w Łańcucie. Zdając sobie sprawę ze zbliżającego się „ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej”, rozpoczęli poszukiwania schronienia. Obiecał im je Włodzimierz Leś, posterunkowy granatowej policji w Łańcucie. Pochodził z Białej koło Tyczyna. Tak jak jego dziadkowie, którzy przybyli z Galicji Wschodniej na Rzeszowszczyznę, był uważany za Ukraińca. Mieszkał na przedmieściach Łańcuta nieopodal Szallów, z którymi przed wojną utrzymywał bliskie kontakty. Pomagał im w ukrywaniu się przed Niemcami. Gdy sytuacja się zaostrzyła, Szallowie musieli sobie szukać innej kryjówki. Udali się wtedy do Ulmów, znajomych gospodarzy z Markowej, którzy ich ukryli. Szallowie jednak nadal nachodzili Lesia, domagając się od niego wsparcia, gdyż najprawdopodobniej u niego zostawili znaczną część majątku. Ponieważ od pewnego czasu odmawiał im pomocy, sami próbowali odzyskać swoją własność lub przejąć w zamian inne jego dobra. Wiele wskazuje na to, że wtedy Leś zdecydował się zdradzić kolegom z żandarmerii niemieckiej miejsce ukrywania się żydowskiej rodziny.

    Dzięki zachowanym aktom postępowania sądowego przeciwko jednemu ze sprawców – Josephowi Kokottowi, można z dużą dokładnością ustalić przebieg okrutnej zbrodni. Dowódcą grupy ekspedycyjnej był szef posterunku żandarmerii niemieckiej w Łańcucie porucznik Eilert Dieken. Inni żandarmi to: Joseph Kokott, Michael Dziewulski i Erich Wilde. Z policjantów granatowych udało się ustalić dwa nazwiska: Eustachy Kolman oraz Włodzimierz Leś.

    Zbrodnia

    Na krótko przed porankiem 24 marca 1944 r. żandarmi dotarli do zabudowań Józefa Ulmy, położonych na krańcu wsi. Pozostawiwszy na uboczu furmanów z końmi, Niemcy wraz z obstawą złożoną z granatowych policjantów udali się pod dom. Wkrótce rozległo się kilka strzałów – jako pierwsi zginęli Żydzi.

    Naocznymi świadkami pozostałych rozstrzeliwań byli furmani, którzy zostali przez Niemców przywołani rozkazem, by przyglądać się, jaka kara może spotkać wszystkich ukrywających Żydów. Jeden z furmanów, Edward Nawojski, podaje, iż widział, jak wyprowadzono z domu gospodarzy – Józefa i Wiktorię Ulmów – i rozstrzelano ich. Jak podaje świadek: „W czasie rozstrzeliwania na miejscu egzekucji słychać było straszne krzyki, lament ludzi, dzieci wołały rodziców, a rodzice już byli rozstrzelani. Wszystko to robiło wstrząsający widok”.

    Po zastrzeleniu rodziców wśród krzyków żandarmi zaczęli się zastanawiać, co zrobić z dziećmi. Po naradzie Dieken zdecydował, że należy je rozstrzelać. Nawojski widział, jak trójkę lub czwórkę dzieci własnoręcznie rozstrzelał Joseph Kokott. Słowa tego zgermanizowanego Czecha wypowiedziane po polsku do furmanów wryły się głęboko w pamięć Nawojskiego: „Patrzcie, jak polskie świnie giną – które przechowują Żydów”. Zginęli: Stasia, Basia, Władzio, Franuś, Antoś, Marysia i siódme w łonie matki, na kilka dni przed planowanym urodzeniem. W ciągu kilkudziesięciu minut zginęło siedemnaście osób. Niemieccy zbrodniarze dokonali tej zbrodni własnoręcznie, wykorzystując granatowych policjantów do obstawy.

    Po zamordowaniu ostatniego dziecka na posesję Ulmów przybył wezwany sołtys Teofil Kielar, przyprowadzając na rozkaz Niemców kilka osób do grzebania ofiar. Zapytał dowódcę, znanego mu z częstych kontroli w Markowej, dlaczego zamordowane zostały także dzieci. Dieken odpowiedział mu cynicznie: „Żeby gromada nie miała z nimi kłopotu”.

    Po zbrodni Niemcy przystąpili do rabunku. Kokott zabrał Franciszka Szylara, jednego z tych, których przyprowadzono, by kopali grób, i nakazał mu dokładnie przeszukać zamordowanych Żydów. Sam nadzorował, świecąc latarką. Gdy Kokott zauważył przy zwłokach Gołdy Goldman schowane na piersi pudełko z kosztownościami, stwierdził: „Tego mi było potrzeba”, i schował je do kieszeni. Po zakopaniu zwłok zgromadził Polaków i oświadczył: „Nikt nie śmie wiedzieć, ile osób zostało zastrzelonych, tylko wiecie wy i ja!”. Mimo surowego zakazu w ciągu tygodnia pod osłoną nocy pięciu mężczyzn odkopało grób Ulmów i w trumnach pochowało ich w tym samym miejscu. Jeden z nich podaje: „Kładąc do trumny zwłoki Wiktorii Ulmy stwierdziłem, że była ona w ciąży. Twierdzenie to opieram na tym, że z jej narządów rodnych było widać główkę i piersi dziecka”.

    Przeżyli dzięki Polakom

    Dużo więcej szczęścia mieli inni Żydzi ukrywający się w Markowej i przechowujące ich rodziny. Mimo okrutnych wieści o rodzinie Ulmów mogli cieszyć się gościną do końca okupacji. Przeżyło łącznie co najmniej siedemnaście osób (w 2004 r. siedem żyło w Izraelu, Kanadzie i USA). Józef i Julia Barowie wraz z córką Janiną przez dwa lata przetrzymywali pięcioosobową rodzinę Riesenbachów. Rodzice Jacob i Ita zmarli niedawno. Joseph, Jenni i Marion żyją do dzisiaj w Kanadzie wraz z dziećmi i wnukami. Podobnie było u Antoniego i Doroty Szylarów żyjących z piątką dzieci. W ich stodole pojawili się uciekający przed Niemcami Żydzi z rodziny Weltzów. Uprosili gospodarza, by pozwolił im pozostać kilka dni. Nie wyprowadzili się jednak i, upraszając gospodarzy, pozostali. Przeżyła wojnę cała siedmioosobowa rodzina. U Michała Bara przetrwała trzyosobowa rodzina Lorbenfeldów. U Jana i Weroniki Przybylaków przeżył Jakub Einhorn. Helena i Jan Cwynarowie ukrywali jako pastucha pod fałszywymi papierami mieszkańca Radymna Abrahama Segala. Żyje obecnie na przedmieściach Hajfy. Cieszy się dwanaściorgiem wnuków. Utrzymuje kontakty z mieszkańcami Markowej i interesuje się sprawami wsi.

    Po wojnie, 10 września 1944 r. podziemie wykonało wyrok na gorliwym policjancie granatowym Lesiu – zginął zastrzelony w Łańcucie. Szef śmiertelnej ekspedycji porucznik Eilert Dieken uniknął doczesnej sprawiedliwości. Gdy w latach 60. zebrano w RFN obciążający go za zbrodnie materiał dowodowy, okazało się, że już zmarł. Trudno określić, co stało się z Dziewulskim i Wildem.

    Wiadomo natomiast, że odszukany i osądzony został Joseph Kokott. W 1957 r. odnaleziono go w Czechosłowacji. W 1958 r. sąd w Rzeszowie uznał go za winnego dokonywania zabójstw i skazał na karę śmierci. Na wniosek Kokotta Rada Państwa PRL skorzystała z prawa łaski i zamieniła mu karę na dożywocie, a następnie 25 lat pozbawienia wolności. Zmarł w więzieniu w 1980 r.

    Ulmowie, a także rodzina Szylarów i Barów, zostali uhonorowani medalami „Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata”. W sierpniu 2003 r. rozpoczął się na szczeblu diecezjalnym proces beatyfikacyjny rodziny Ulmów. Społeczność Markowej uczciła ich pamięć 24 marca 2004 r. uroczystą Mszą Świętą i odsłonięciem pomnika z napisem:

    „Ratując życie innych, złożyli w ofierze własne.
    Józef Ulma, jego żona, Wiktoria oraz ich dzieci:
    Stasia, Basia, Władziu, Franuś, Antoś, Marysia, Nienarodzone
    Ukrywając ośmiu starszych braci w wierze, Żydów z rodzin Szallów i Goldmanów, zginęli wraz z nimi w Markowej 24 III 1944 r. z rąk niemieckiej żandarmerii.
    Niech ich ofiara będzie wezwaniem do szacunku i okazywania miłości każdemu człowiekowi!
    Byli synami i córkami tej ziemi, pozostają w naszym sercu”.

  28. maur mówi:

    Do 26, vasia; -a litwini swoich sąsiadów, też starając się przypodobać nowemu PANU HITLEROWI -ale głownie by bezkarnie zagarnąć dobra ofiar, najbierw uwięzili w gettach i więzieniach. Potem wymordowali na różne sposoby: zastrzelili, zabili kołkami, nożami, zaszczuli psami i na parę jeszcze bardziej makabrycznych sposobów. O gwałatach na małolatach nie wspomnę. Potem ich zakopali. Najwięcej w jednym miejscu w Ponarach. A gdy NOWY PAN zaczął zbierać cięgi – trupy zabitych wykopali. Ustawili maszynę do mielenia i trupy przemielili a to jeszcze spalili -chcąc zatrzeć ślady swojego zwyrodnienia. Będąc państwem kilkanaście razy mniejszym wykonali swoje „dzieło” w rozmiarze setki (100+ x) razy większym.
    I co ty tu chcesz porównywać? A…?

  29. kujawiaczius mówi:

    Ciekawe, czy ten film będzie można obejrzeć w Polsce?
    Chętnie bym obejrzał jakiś litewski film.

  30. kujawiaczius mówi:

    do 24
    Tak, to prawda – za dwa miesiące wejdzie do kin ‚Bitwa Warszawska 1920’ w reżyserii Jerzego Hoffmana. Będzie on zrealizowany w technologii 3d, budżet ok. 30 mln. zł.
    Dodatkowo obecnie trwają zdjęcia do filmu o odsieczy wiedeńskiej w 1683 r. Będzie to koprodukcja włosko-polsko-turecka z budżetem ok. 50 mln. zł.
    Już się nie mogę ich doczekać. Ciekaw jestem ich efektu końcowego.

  31. kujawiaczius mówi:

    do 12
    Masz rację. Czytałem gdzieś kiedyś wywiad z Ewaldasem Stankiewiciusem (kimś ważnym na Litwie od kultury)i mówił, że Litwini bardziej się koncentrują na teatrze, bo nie mają środków finansowych na kręcenie wielkich produkcji filmowych.
    A propos – może ktoś mi odpowie – czy wiadomo coś o tym filmie ‚Dzień Żelaza’, czy projekt został odesłany do lamusa?

  32. vasia mówi:

    do durnia

    _I co ty tu chcesz porównywać? A…?_

    Nie tylko chce, ale i porownuje: 3mln po waszej stronie vs 0,2 po litewskiej.

    http://niniwa2.cba.pl/BIKONT.HTM

  33. maur mówi:

    Tadas Blinda.
    Szybkie skojarzenie z Taras Bulba, bohater ukraiński. Nawet parę filmów nakręcono. Bohater ponadczasowy. Działał rzekomo i w XVI/ XVII wieku i XIX a w rzeczywistości w XX. Gogol napisał powieść. Rosjanie nakręcili filmw 1962 roku i wespół z Ukrainą w 2009 roku. Nawet obejrzałem. Jakieś dziwne przypadki z tą migracją niemal identycznych bohaterów.

  34. vasia mówi:

    do żyd, Lipiec 23, 2011 at 10:34 –

    _vasia w Polsce przeważali tacy ludzie_

    Czy tacy?

    http://niniwa2.cba.pl/index-zydzi.htm

  35. pani mówi:

    >32.kujawiaczius, Lipiec 23, 2011 at 16:22 – jesli to ten film co miał być o Grunwaldskiej bitwie to projekt chyba padł właśnie z powodu braku finansów i chęci twórców robić Niepolską a tylko Litewską wersję …historii i tej historycznej bitwy. Polacy chcieli się podłączyć z finansami. A Litwini powiedzieli – Nie. By tam nawet polskiego ducha nie było. A tu przeszedł kryzys i konserwatyści (nacjonalistyczni jeszcze inaczej) i pieniędzy twórcom odebrali a dali trochę innym (bardziej swoim).

  36. żyd mówi:

    vasia ty chyba nie czytasz tego co linkujesz i przypomne ci ponad 6 tys Polaków zostało uznanych za sprawiedliwych wśród narodów świata…

  37. kujawiaczius mówi:

    do Pani
    Właśnie o ten film mi chodziło
    http://polonia.wp.pl/kat,1010221,title,Litwini-nakreca-film-o-Bitwie-pod-Grunwaldem,wid,10588188,wiadomosc.html?ticaid=1cb79
    Dziękuję za odpowiedź. Tak też myślałem, bo ponoć gdy nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.