25
Wizyta europosła w rejonie solecznickim

Goście w odremontowanej sali sportowej Szkoły Średniej im. Anny Krepsztul w Butrymańcach Fot. archiwum

W dn. 21 lipca br. poseł Parlamentu Europejskiego, prezes Akcji Wyborczej Polaków na Litwie Waldemar Tomaszewski z roboczą wizytą odwiedził rejon solecznicki. Podstawowym celem wizyty polityka było spotkanie z władzami rejonu oraz odwiedzenie gminy butrymańskiej.

W towarzystwie mera rejonu Zdzisława Palewicza i starosty gminy butrymańskiej Wandy Bielskiej europarlamentarzysta odwiedził starostwo, Szkołę Średnią im. Anny Krepsztul i miejscowe przedszkole. W ciągu ostatnich kilku lat butrymańskie placówki oświatowe dzięki inwestycjom z różnych źródeł i staraniom władz samorządowych uzyskały nowy wygląd. W szkole dokonano remontu pomieszczeń i wymieniono okna, w przedszkolu – odremontowano pokoje i urządzono placyki zabaw. Kolejne prace remontowe w zakresie ocieplenia ścian czekają budynek szkoły już jesienią br.

Podczas wizyty w Butrymańcach poseł W. Tomaszewski odwiedził także spółkę rolną „Butrymańce”, gdzie w toku rozmowy z dyrektorem Wojciechem Szyłką zostały omówione kwestie polityki rolnej.

Po południu goście odwiedzili dwie inne miejscowości gminy – Janczuny i Butrymańce, spotykając się z miejscową społecznością. Podczas pobytu w Janczunach mer rejonu Z. Palewicz i starosta W. Bielska zapoznali gościa z planami władz samorządowych, dotyczącymi rozwoju danej miejscowości. Jeszcze w tym miesiącu samorząd rejonu złoży do Narodowej Agencji Płatniczej wniosek inwestycyjny w celu rekonstrukcji budynku miejscowego przedszkola i utworzenia w nim centrum wspólnoty lokalnej. W ramach danego projektu, którego wartość szacuje się na ok. 2 mln litów, zostanie odremontowany budynek i pomieszczenia, a pod jednym dachem znajdą się przedszkole, biblioteka, sala komputerowa, centrum wspólnoty lokalnej.

Ponadto w najbliższej przyszłości ze środków europejskich w Janczunach zostanie wybudowany wodociąg, uporządkuje się strefę rekreacyjną nad stawem w Rakliszkach.

Końcowym punktem wizyty europosła W. Tomaszewskiego w rejonie solecznickim było spotkanie z kierownictwem wydziału regulacji rolnych i omówienie problemów zwrotu ziemi prawowitym właścicielom.

Irena Kołosowska

25 odpowiedzi to Wizyta europosła w rejonie solecznickim

  1. ben mówi:

    Kiedy czytam o “roboczych wizytach”, krew mnie zalewa. Ciekawe dlaczego i czy tylko mnie? 🙂

  2. wojna mówi:

    mnie tez zalewa,jaki tu posel przyjechal z Brukseli?a to ten Tomaszewski,koniec swiata,Soleczniki-nie ma juz tych Solecznikow jak dawniej,sami siebie chwalicie,a czy ludzie was chwala?jeden drugiemu do d… leziecie,porobilo sie to porobilo..

  3. dobrze mówi:

    a Dziewieniszki?

  4. PIZ..C mówi:

    To sie porobilo. Robocza wizyta Tomaszewskiego w Solecznikach. To ci wiadomość! Cha! Cha! Samorzad zlozy wniosek do Narodowej Agencji Platnicze. A pri cziom tut Tomaszewski. Spieszy sobie zasługi przypisac? Nie inaczej jak krysza pojechała. Smiech i gore…

  5. Adam81w mówi:

    A mnie nie zalewa i nie wiem czemu bena zalewa.

  6. ben mówi:

    Bo chłopcze PRL-u nie pamiętasz. 🙂

  7. Astoria mówi:

    W jakim celu europoseł odwiedza odremontowaną salę sportową? Czy po to, żeby się przekonać na własne oczy, że remont to prawda; czy po to, żeby podziwiać efekt estetyczny remontu, czy też znaleźć w nim usterki? Nie lepiej by zrobił odwiedzając nieodremontowane sale sportowe i szkoły ich w ogóle nieposiadające? Mógłby wtedy pogadać o tym, jak sprawy polepszyć, skąd wziąść na to fundusze, etc., etc. Mógłby pobłąkać się po rozległych nieużytkach rolnych i spróbować odgadnąć powód ich istnienia. Mógłby zadumać się na pastwisku: dlaczego hodowla krów na Wileńszczyźnie się nie opłaca? Mógłby pogadać z rolnikami o tym, czy uprawa tego, co uprawiają, ma sens ekonomiczny, i o tym, od kogo mają pożyczać pieniądze na inwestycje, żeby ich gospodarstwa stały się rentowne, a oni mogli spędzać wakacje zimowe w Egipcie.

    Słusznie europoseł zrobił, odwiedzając spółkę rolną, bo czyż w łączeniu się rolników nie tkwi ich siła? Rozdrobnieni, w pojedynkę, z niską kulturą rolną i bez siły przebicia na rynku – mogą najwyżej wegetować z rolnictwa. Ale o czym konkretnie europoseł ze spółką rozmawiał? Czy spółka jest wzorem do naśladowania? Czy ma problemy? Jakie? Jak je może europoseł pomóc rozwiązać?

    Niczego konkretnego o rozmowach europosła ze spółką się nie dowiadujemy z relacji ASRS. Dlatego, że agencja służy koleżeńskiemu propagowaniu dobrego wizerunku europosła i jego kolegów i koleżanek z partii, a nie rzetelnemu informowaniu o realiach Wileńszczyzny.

    Przyjrzyjmy się spółce rolnej “Butrymańce”, z którą europoseł omawia kwestie polityki rolnej. Na pozór ma to sens, bo spółka jest jednym z największych gospodarstw rolnych w rejonie solecznickim, jak informuje “Tygodnik Wileńszczyzny”. Tymczasem ten gigant rejonu zatrudnia raptem 32 pracowników na etatach, za marny grosz. Spółka jest w istocie mizernym kołchozem, który jakimś cudem przetrwał do dziś. I z tym mizernym kołchozem, płacącym najemnej sile roboczej 1500 litów miesięcznie, europoseł rozmawia o polityce rolnej?

    Nadzieją, jedyną nadzieją, dla rolniczych rejonów Wileńszczyzny są spółdzielnie rolnicze, będące podstawą dochodowego rolnictwa w każdym rozwiniętym kraju. Spółdzielnia jest własnością jej członków. Zatrudnia ekspertów, którzy podpowiadają, co i w jakich ilościach produkować na danych glebach. Spółdzielnia gwarantuje skup, transport i zbyt produktów rolnych wszystkich członków. Spółdzielnia ułatwia życie rolnikowi i gwarantuje mu stały i pewny dochód.

    Pokołchozowi rolnicy Wileńsczyzny nie mają o spółdzielczości, ewidentnie, zielonego pojęcia. Dlatego tak ważne byłoby propagowanie i urzeczywistnianie idei spółdzielczości przez polskie Samorządy. Tymczasem one nic w tym kierunku nie robią, a lider partii woli omawiać politykę rolną z kołchozem, zatrudniającym 32 najemnych pracowników.

  8. Józef mówi:

    Zgadzam się ze zdaniem i pytaniem w poście: (5. Adam81w) i nie zgadzam z malkontenckimi pozostałymi wpisami: @ 1-6.

    “Ukąszonych Heglem” przesiąknięci PRL-owskim “homosowietikus” nie wierzą już w autentyczność postaw posła, mera, starosty, którzy wspólnie i roztropnie działając wyciągają społeczność z zapaści post-komunistycznej.

  9. wojna mówi:

    Jozef – jestes chyba sw.Jozefem,komunisci i wyciaguja z zapasci postkomunistycznej nie smiesz czlowieku,skad ty jestes?

  10. Józef mówi:

    @ 9. wojna
    Odpowiadam że jestem bardziej dotknięty komunizmem niż myślisz a co do św. Józefa mojego patrona to w/g (Mt 1,18-23) -“był człowiekiem prawym”. Jego wzorem nikogo nie chcę odżegnywać od czci i wiary…

  11. ben mówi:

    Do Józef:
    Brednie!
    Czy ja mam pretensje do europosła, czy do sformułowania?
    Większość Polaków mojego pokolenia ma wstręt do tego sformułowania i tyle!
    To “ukąszenie” dotyczy raczej ciebie, skoro nie masz wstrętu do tej formuły, chyba żeś także dzieciak! 🙂

  12. pšv mówi:

    No i o co ten cały szum? Europoseł ma w budynku samorządu “biuro” – no bo może i musi coś takiego mieć. Forsa “na utrzymanie” idzie, właściciel budynku coś na tym zarabia, wizyty takie jak ta udowadniają i potwierdzają żywotność i konieczność istnienia i finansowania tego “biura”. Po kilku samotnych wizytach dojdzie moze i do kilkuosobowej wizycie z Europy. Gdyby czort przynióśł jakiego Paksasa czy (nie daj Boże) Landsbergisa – toby cała prasa litewska się zleciała.
    “To się rusza, czyli żyje!”

  13. Maur Litwin mówi:

    1. Nie ma nic złego w tej wizycie. Wręcz przeciwnie. Same plusy. Wystarczy zdjąć z oczu klapki.

    2. Jeżeli, jak pisze Astoria, jest prawdą płaca miesięczna 1500 litów miesięcznie najemnej sile roboczej -to jest to rewelacja w tamtych warunkach. Zatrudnienie etatowe 32 pracowników to też sukces. Są to pracownikcy stali. Pewnie oprócz tego Spółka zatrudnia pracowników sezonowych. Jeśli za taką płacę miesięczną jak wyżej to super.

    3. Ci, których krew zalewa, nie pokażą własny przykład. Lepszy…

  14. ben mówi:

    Następny nieumiejący czytać cudzych postów. Bo dzieckiem nie jest. Niestety.

  15. Piotrek Trybunalski mówi:

    do wojna i PIZ.C: jeżeli wizyta kogoś w jakimś miejscu wywołuje w was tyle emocji to chyba oznaka braku stabilności emocjonalnej 🙂
    do bena: tez zwróciłem uwagę na to urocze określenie “wizyta robocza”, takich kwiatków w Kurierze jeszcze trochę się znajdzie 🙂
    do Astoria: skoro Tomaszewski jest zainteresowany tym co się dzieje na Wileńszczyźnie to co widzisz dziwnego w tym, że chciał zobaczyć jak wygląda szkoła po remoncie? Posuwasz się jednak dalej i wyciągasz z tej wizyty wnioski, że skoro był w szkole wyremontowanej to nie obchodzą go te, które remontu potrzebują. To już jest absurdalny zarzut. Ciekawe jest też ile wniosków wyciągnąłeś na temat podejścia Tomaszewskiego do polityki rolnej, na podstawie tylko jednej jego rozmowy, której treści nawet dokładnie nie znasz 😉

  16. ben mówi:

    do Piotrek Trybunalski:
    Mnie natomiast denerwują jeszcze bardziej forumowe “gwiazdki”, które zamiast zastanowić się nad sensem czyjejś wypowiedzi, myślą tylko jak mu dowalić.
    Każdy kto kiedyś oglądał telewizyjny “Dziennik” (a Polacy oglądali ten “najdłuższy serial PRL-u”, praktycznie codziennie, pamięta formułę:
    “Dziś do naszego kraju przyjechał (lub przyleciał) z ROBOCZĄ WIZYTĄ, I sekretarz (tu nazwa partii) towarzysz (tu imię i nazwisko), a potem bla, bla, bla, które nigdy nie zawierało celu wizyty. Stąd awersja, której nie zrozumie młodzież lub ktoś “ukąszony”, dla którego takie ROBOCZE WIZYTY podnosiły prestiż kraju rządzonym przez “przedstawicieli klasy robotniczej”.
    Mam cichą nadzieję, że ten “niefortunny”, bo pachnący innymi czasami, termin więcej pojawiać się więcej nie będzie w artykułach KW.
    Pozdrawiam

  17. tomasz mówi:

    To nie jest artykuł KW. To jest tekst przygotowany i przesłany do druku przez Samorząd Rejonu Wileńskiego. KW nie ma prawa ingerować w tekst.

  18. Józef mówi:

    @ ben
    Masz zbytnią alergię na dziennikarski puryzm, nam tu w większości ta “robota wizytowa” posła jest zrozumiała taka ich “robocza rola” i “każdy orze jak może” albo jak mawiał Sienkiewicz “bo taka ich Żmudzka uroda”.

    Komunistyczni posłowie “grabili Polskę” czyli w czynach społecznych w niedzielę zamiast “dzień święty święcić” i iść do kościoła to oni “robocze posły” grabili trawniki, i sadzili drzewka pod komendę “zielonym do góry”, -bo sami mogli nie wiedzieć, którym końcem do ziemi. Kartezjusza czy Hegla może i znali ale z WUMLU… -tymczasem “robocze wizyty” zastrzeżone były dla sekretarzy namaszczonych z Moskwy Marksizmem-Leninizmem i demo-ludowym internacjonalizmem.

    Dlatego Jej Bohu ben i bój się Ty Boga, -nie uchodzi tą “robotą” tak się mocno podniecać, żeby Ciebie aż krew zalewała.

  19. tomasz mówi:

    Przepraszam w tym przypadku Rejonu Solecznickiego. Czas wreszcie wyjaśnić uporczywie pojawiające się nieporozumienia.
    Autor tekstu wskazany jako ASRS to skrót od: Administracja Samorządu Rejonu Solecznickiego – ASRS.
    A gdzie indziej, tam gdzie jest podany autor informacji jako ASRW to: Administracja Samorządu Rejonu Wileńskiego.
    Nie jest to zatem redakcja KW ani też żadna “agencja” jak też często się to rozumie.

  20. ben mówi:

    Do Józef:
    Ciężko mi zrozumieć twój wywód, ale mam nadzieję, że wyjaśniłem jasno swoje motywy każdemu, kto mojego postu nie zrozumiał. Wiem natomiast jedno, bać się powinni Boga ci, którzy szukają okazji, by komuś dokopać. Ot tak, dla zasady. mam nadzieję, że do tego grona nie należysz. O o moje “zalanie się krwią”, proszę się nie martwić. Nadal żyję, choć wielokrotnie mnie zalewała. 🙂
    Może dlatego zostałem dawcą? 🙂

  21. Astoria mówi:

    @ tomasz:

    –>To nie jest artykuł KW. To jest tekst przygotowany i przesłany do druku przez Samorząd Rejonu Wileńskiego. KW nie ma prawa ingerować w tekst.

    O ile mi wiadomo, KW jest niezależną gazetą i może publikować, co chce. Nie musi publikować propagandówek ASRS i ASRW, ale to robi. Ma jak najbardziej prawo ingerować w jakikolwiek tekst do publikacji i może usuwać, co uważa za stosowne, nawet z reklam. Może też propagandówki samorządowe publikować i oceniać pod względem ich wiarygodności, ale tego nigdy nie robi.

    Zwróć uwagę na formę prezentacji tej propagandówki. Czytelnik odnosi wrażenie, że czyta autentyczny, obiektywny artykuł, sygnowany przez domniemaną agencję prasową ASRS i jej dziennikarkę Irenę Kołosowską. Tymczasem Kołosowska nie jest dziennikarką, ale urzędniczką rejonu solecznickiego, zajmującą się promocją i turystyką. Tu, ewidentnie, zajmuje się wyłącznie promocją europosła Tomaszewskiego.

  22. Józef mówi:

    @ ben
    Ciesze się że tak do spraw podchodzisz a “krew zalewa” to tylko przenośnia literacka, rozumieć się w każdym szczególe nie musimy ale kto pyta nie błądzi. Pozdrawiam

  23. tomasz mówi:

    do Astoria. Nie wiem czy w przyrodzie występuje coś takiego jak “niezależna gazeta”. Myślę że wątpię. I Litwa tutaj wyjątkiem nie jest.

    Owszem nie musi ale “pecunia non olet” szczególnie biorąc pod uwagę sytuację finansową KW. Nie zgadzam się że gazeta może ingerować w treść reklamówek. Nie może i nie powinna. Może albo je zamieszczać albo nie. Tym bardziej nie powinna podważać ich wiarygodności. Jeśli już zdecyduje się na ich publikację. To już jakieś kompletne kuriozum by było.

    Owszem takie wrażenie można odnieść. Co widać po postach internautów. Co znamienne najczęściej nie z Litwy.

    Dlatego staram się rozważyć różne aspekty.
    Pierwszy jest taki że pieniądze są potrzebne szcególnie kiedy się ich nie ma.
    Drugi jest taki że tego rodzaju umowa opiewa na określony czas (na przykład rok) a potem się może skończyć. Natomiast na wiarygodność gazety pracuje się latami. Roztrwonić jednak tę wiarygodność w ciągu roku można swobodnie. I potem jest trudniej o czytelników a co za tym idzie i o reklamy też.

    Trzeci jest taki że to co w punkcie pierwszy i drugim to prawda. Tak samo jak prawdą jest że za niektóre sprawy trzeba płacić już teraz nie za rok nie za dwa tylko za dni kilka. Z czego?

    Moim zdaniem najlepiej by było gdyby redakcja umieszczała informacje widoczną tak jak np na moim blogu – reklam płatna za treści itd redakcja nie odpowiada.
    Gdyby jednak tzw “realia” powodowały że to by oznaczało brak tego dochodu to trzeba by negocjować jakiś inny kompromisowy sposób. Jak choć pod nazwiskiem autorki dawać pełną nazwę samorządu bez skrótu. Gdyby to ode mnie zależało to przy takim kompromisowym rozwiązaniu bym się upierał. Nie ode mnie to jednak zależy z czego zresztą się cieszę bo sytuacji w ogóle i w szczególe, redakcji KW nie zazdroszczę. A nawet uważam że pomimo różnych wpadek starają się jakoś utrzymać na tym “wzburzonym morzu”. Za co mają mój szacunek.

  24. ben mówi:

    Do Józef:
    Pozdrawiam również! 🙂

  25. Żurek mówi:

    Kolosowska? Pamietam ja z Gazety Wilenskiej. Prowadzila strone solcznicka, dobre miala teksty.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.