10
Litewskie samorządy toną w długach

Litewskie samorządy zadłużają się na potęgę. Już na początku tego roku bez długu pozostawało zaledwie kilka samorządów.

Tymczasem w drugie półrocze bez zadłużenia wkroczyły zaledwie dwa samorządy — w Birsztanach oraz rejon wileński. Zarówno rejon birszatański, jak i wileński nie mają ani zadłużenia wobec instytucji finansowych, ani też z tytułu przeterminowanych rozliczeń za usługi spółek samorządowych i prywatnych. Na tym jednak podobieństwo dwóch rejonów kończy się, bo pierwszy jest jedną z najmniejszych (obok Neryngi) jednostką samorządową liczącą zaledwie około 5,5 tys. mieszkańców, którzy żyją głównie z turystyki i słynnych sanatoriów w Birsztanach. Tymczasem rejon wileński jest największą jednostką administracyjną położoną wokół Wilna, przez co rejon wileński ma jedną z największych sieci dróg lokalnych, jak też największą liczbę wsi i miejscowości oraz rozbudowaną sieć placówek oświatowych, medycznych i administracyjnych. Kolejnym wyróżnieniem rejonu wileńskiego na tle innych jednostek administracyjnych jest właśnie brak zadłużeń.

— Liczymy i oszczędzamy. Oszczędzamy i liczymy — dyrektorka administracji samorządu rejonu wileńskiego Lucyna Kotłowska wyznaje „Kurierowi”, jak się okazuje, prosty „sekret” utrzymywania w ryzach finansów publicznych samorządu. Zdaniem dyrektorki administracji, samorząd co roku na początku planuje zarówno przychody, jak też wydatki i stara się, żeby te drugie nie przewyższały wielkością. Dlatego pod koniec roku nie ma niespodzianek.

— Czasami mamy nadwyżkę — mówi Lucyna Kotłowska i dodaje, że potrzeby finansowe rejonu są tak duże, jak on sam, toteż zawsze znajdzie się na co nadwyżkę wydać.

Zdaniem dyrektorki, utrzymywać dyscyplinę finansową pomaga również to, że w rejonie od kilku kadencji jest ciągłość władzy.

— Bo jak w innych samorządach, kiedy kadencję zaczyna jedna koalicja, a potem stale się zmienia i kończy inny skład władzy, to na pewno jest trudniej dbać o stabilność finansową, bo każda inna władza ma inne interesy — wyjaśnia nam kierowniczka administracji samorządu, w którym od kilku kadencji władzę niepodzielnie sprawuje Akcja Wyborcza Polaków na Litwie, przez co rejon wileński na Litwie nieraz jest nazywany „polskim rejonem”. Drugim, tak nazywanym ze względu zarówno na ciągłość władzy, jak też na skład narodowościowy rejonu, jest rejon solecznicki. W odróżnieniu od rejonu wileńskiego, ten jednak, podobnie jak większość rejonów Litwy, zalicza się do zadłużonych jednostek administracyjnych. Nie jest jednak wśród nich „rekordzistą”. Jak mówią „Kurierowi” przedstawiciele administracji rejonu, kłopotów finansowych byłoby mniej, gdyby samorząd miał więcej samorządności. Bo jak wyjaśnia nam kierowniczka Wydziału Budżetu i Finansów rejonu solecznickiego, Jelena Uljanowicz, zadłużenie czasami wynika też z metodyki szacowania, jak też z powodu funkcjonowania mechanizmów finansowych.

— Jak chociażby wcześniejsze zaliczanie do zadłużenia wydatków z tytułu realizacji projektów ze środków unijnych, które zanim zostaną rozliczone z funduszy są finansowane ze środków samorządowych. Obecnie zmieniono tę metodykę, toteż automatycznie zmienia się wymiar zadłużenia samorządu — wyjaśnia nam finansistka rejonu solecznickiego. Zdaniem Uljanowicz, chociaż do końca roku rejon raczej nie wyzeruje zadłużenia, to jednak nie powinno być większych problemów.

— Znowuż to w dużej mierze będzie zależało od władz centralnych, które — pomimo że mamy i tak zmniejszony budżet — ograniczają swobodę dysponowania środkami w ramach tego budżetu — mówi kierowniczka Wydziału Budżetu i Finansów rejonu solecznickiego. I wyjaśnia, że największy problem stanowią rozliczenia w systemie oświaty, bo władze centralne wydały zakaz przesuwania środków w ramach koszyczka ucznia.

— Już od 1 października będziemy mieli problem z rozliczeniem się za ogrzewanie palcówek oświatowych, bo zabroniono nam korzystać w tym celu z nadwyżek koszyczka ucznia. Musimy mieć na to środki docelowe, których po prostu nie mamy — tłumaczy nam Uljanowicz. Zaznacza też, że jeśli rząd nie cofnie swojej decyzji (na co zresztą czeka również większość litewskich samorządów), a samorząd nie wypracuje nadwyżki budżetowej, to placówki oświatowe będą miały poważny problem z rozliczeniem się za energię cieplną.

Tymczasem, jak wynika z danych Ministerstwa Finansów, większość litewskich samorządów nie przejmuje się ani kryzysem, ani też swoimi horrendalnymi długami i wciąż zadłuża się na potęgę. Do największych dłużników, zarówno wobec instytucji finansowych, jak i wobec podmiotów gospodarczych, tradycyjnie należą samorządy największych miast, których zadłużenie sięga czasami nawet 70 proc. budżetu samorządowego. Tak na przykłada dług Wilna wynosi w sumie prawie 690 mln litów, aczkolwiek ostatnio zadłużenie stołecznego grodu zmniejszyło się z 834 mln litów w kwietniu. Jest to jednak bardziej techniczny spadek, gdyż władze Wilna przekonują resort finansów, że doszło do błędnego obliczenia dochodów miasta z tytułu podatku od osób fizycznych. Przez ten błąd w ciągu ostatnich lat w finansach miasta powstała luka w wysokości około 230 mln litów.

Nie mniejsze względem swoich budżetów zadłużenie mają również pozostałe duże miasta — Kowno, Kłajpeda, czy też Szawle.

Ze względnie dużym zadłużeniem borykają się również mniejsze samorządy. Tak na przykład zadłużenie samorządu w Druskiennikach wynosi wydawałoby się niedużo w porównaniu z innymi miastami, bo 17 mln litów. Jednak dług ten stanowi ponad 56 proc. całego budżetu rejonu. Podobna sytuacja jest w Rakiszkach oraz innych litewskich samorządach zaliczanych do wagi średniej.

Tymczasem całość długu samorządów litewskich w drugim półroczu wynosi 1,770 mld litów i była o 70 mln większa niż na początku roku.

Zdaniem ekspertów, wzrost ten świadczy o nieodpowiedzialności władz samorządowych, które szczerze, ale niepotrzebnie jeszcze uwierzyły w głoszony przez rząd koniec kryzysu.

10 odpowiedzi to Litewskie samorządy toną w długach

  1. ben mówi:

    Po przeczytaniu ww. tekstu mam dwa pytania:
    1. Jaki jest dopuszczalny limit zadłużenia samorządów w RL?
    Jest to pytanie zasadnicze, ponieważ to, że się ma dług nie oznacza niegospodarności, przeciwnie, wiele inwestycji może być zrealizowane właśnie dzięki pożyczkom.
    2. Jakie inwestycje w ostatnich latach zrealizowano w niezadłużonych rejonach, dzięki którym poprawiono jakość życia mieszkańców?

  2. Do bena mówi:

    Ad 1. ogolny limit – 40 proc. rocznych dochodow, w skali roku budzetowego – 20 proc. (z pewnymi wyjatkami).
    Ad 2. nie wiem

    wydaje mi sie ze problem polega na tym, ze samorzady zadluzaja sie nie dla sfinansowania inwestycji tylko biezacych wydatkow i tu jest caly problem.

    ps. na Litwie nie ma rejonu birsztanskiego, jest samorzad birsztanski obejmujacy jedno miasto. Autor tekstu powinien o tym wiedziec.

  3. uważaj na długi mówi:

    Jeżeli dług stanowi ponad 56 proc. całego biudżetu rejonu to co taki samorząd może planować w niedalekiej przyszłości – nasuwa się mimowolna odpowiedź NIC.

  4. józef III mówi:

    a jak jest w Solecznikach ?

  5. ben mówi:

    Do 2:
    Dzięki za informację. 🙂
    Jeżeli mają przejeść pieniądze, niech lepiej oszczędzają. Mam tylko cichą nadzieję, że nie jest to tylko “oszczędzanie dla oszczędzania”, ponieważ te pieniążki powinny służyć przede wszystkim poprawie jakości życia mieszkańców. Tym bardziej, że czytam ciągle o tym, iż samorządy nie mają pomysłów na rozwój, a do tego 20% mieszkańców kraju żyje w skrajnym ubóstwie.

  6. wojna mówi:

    sami sobie podejmują ogon i sami siebie chwalą,smiech tylko bierze i koniec tej bajki o sobie….

  7. Maur Litwin mówi:

    Inwestycje samorządów. To pojęcie wymaga pewnego dookreślenia.
    Inwestycja w pojęciu biznesowym to zaplanowany wydatek, z dochodów własnych, zysku, kredytu itp, mający w założonoej perspektywie spowodować wzrost dochodów i tym samym zysku inwestora. Inwestycja biznesowa potrafi przynieść dochody jezcze przed całkowitą spałatą środków pozyskanych ze źródeł obcych.
    W przypadku samorządów pojęcie inwestycji ma zupełnie inne znaczenie. To pewna kategoria wydatków mająca służyć zaspokajaniu pewnych potrzeb. Taka inwestycja nie jest dochodowa z założenia. Ale tu pojawia się szereg różnych możliwości. NP. inwestycją jest remont jakiejś drogi lokalnej czy wykonanie oświetlenia. Wiadomo, że dochodu z tego nie będzie. Pozytek tak. Podobnie jak remont czy wykonanie wodociągu, kanalizacji, itp.Inną inwestycją będzie, uzbrojenie terenu przeznaczonego do sprzedaży, w niezbędne media. I to już będzie inwestycja dochodowa -choć w znacznie dłuższej perspektywie.
    Rolą samorządu nie jest robienie biznesu ale poprawa poziomu życia mieszkańców. Z drugiej strony wszelki biznes na terenie samorządu generuje lokalnie środki finansowe w kilku wymiarach i wpływa na wzrost tego poziomu. Tak więc samorządy nie chcące pozostać biednym skansenem żyjącym z dopłat zewnętrzych -winne tworzyć możliwie najkorzystniejsze warunki dla wszelkiego biznesu…

  8. ben mówi:

    A kto ci tu panie mądralński o robieniu biznesu przez samorządy napisał? 🙂

  9. pani mówi:

    Uważam że post Maura Litwina, inspirowany przez przedmówców i tekst mateczy, jest bardzo pożyteczny. Osobiście mu dziękuję za to przypomnienie – systemowe uporządkowanie potocznej, w codzienności nagromadzenia nowych faktów chaotyzującej się wiedzy.

  10. Do józef III mówi:

    Solecznicki samorząd ma ok. 15 mln. długu.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.