44
Czy rzeczywiście jesteśmy mniej wierzący?

Tymczasem księża gorąco się modlą za swoich wiernych Fot. Marian Paluszkiewicz

Przed tygodniem obchodziliśmy uroczystość Wniebowzięcia NMP, czyli Zielną, i wyglądało to naprawdę uroczyście, bo kościoły po brzegi były wypełnione wiernymi z wiązankami kwiatów, ziół i plonów. W wielu kościołach z tej okazji odbywały się odpusty i wyglądało, że cała Litwa jest taka pobożna, zgodna i żyje po bożemu.

Tymczasem statystyka (a badań dokonała agencja badań opinii społecznej Prime consulting) podaje niezbyt chlubne cyfry co do naszej pobożności. Ponoć niecałe 50 procent mieszkańców dużych miast bywa w kościele tylko raz do roku albo i rzadziej (z okazji ślubu w rodzinie, chrztu, pogrzebu). Niecałe 13 procent respondentów deklaruje, że chodzi raz na miesiąc, 11 procent, że na roczne święta. Jako najczęstsze przyczyny ludzie wymieniają zapracowanie, brak czasu. Niektórzy mówią, że księża słabo prowadzą pracę duszpasterską, gromadzą za dużo dóbr materialnych, że Kościół ma przestarzałe tradycje, nie idzie z duchem czasu (nie pozwala na rozwody, wprowadza wiele innych zakazów).

Co na to sami księża?

Zdaniem księdza Andrzej Szuszkiewicz, wykładowcy Seminarium Duchownego w Wilnie sytuacja religijnością współczesnych mieszkańców Litwy jest jeszcze gorsza niżeli mówi o tym statystyka.

— Myślę, że statystyka nie przesadza, bo rzeczywistość moim zdaniem jest jeszcze gorsza. W parafii, w której np. teraz pracuję, nawet na Wielkanoc przychodzi chyba zaledwie 50 procent tak zwanych wierzących. A składa się na to wiele elementów. Opanował nas zbytnio współczesny materializm, utraciliśmy już wiele wartości duchowych, staramy się wymigać brakiem czasu, kłopotami rodzinnymi itp. Nie tajemnicą też jest, że wciąż nam brakuje kościołów i księży. Księża nie do każdego parafianina są w stanie dotrzeć. W Polsce np. na 10 tys. parafian średnio przypada 4 księży, u nas tylu przypada na 80 tys. parafian, więc my też niewiele możemy. Ale pomimo smutnej statystyki chciałbym podkreślić, że jest całkiem nie taki mały trzon osób wierzących i stale praktykujących, cieszy, że do wiary garnie się coraz więcej osób młodych. Nie wszyscy z nich są jeszcze praktykujący, ale widać, że intensywnie poszukują Boga i sensu życia. I tu należy pamiętać, że i Chrystus, który czynił cuda, uzdrawiał, nie miał za dużo naśladowców, bo nauka Kościoła wymaga wiele wyrzeczeń, miłosierdzia, przebaczenia, a przeciwko temu zawsze buntowała się ludzka ułomna natura – uważa  ksiądz Andrzej Szuszkiewicz.

Z kolei ksiądz Sigitas Grigas, kapelan szpitali w Santoryszkach przypomina, że nie dla księdza chodzi się do kościoła.

— Myślę, że jakieś 10-15 procent uważających siebie za katolików mniej więcej regularnie praktykuje. Trudno tu podać jakąś statystykę. Podczas każdych sondaży da się tylko jaką małą grupę ludzi zbadać, a ogół może się okazać zupełnie inny.

Owszem, zawładnęły nami dobra materialne, o to często jest także oskarżany Kościół. Być może daleko nie zawsze sprawiedliwie, ale jest w tym także racja, bo nie wszyscy księża świecą dobrym przykładem i szczerze służą wiernym. Wystarczy jednego złego przykładu, a już pozostawia on złą sławę na całym Kościele. Tylko pamiętać trzeba o jednym, że nie dla księdza chodzi się do kościoła i praktykuje, tylko dla samego siebie. Bóg jednakowo będzie sądził zwykłego katolika, jak i księdza – tłumaczy nam   ksiądz Sigitas Grigas.

Część wiernych jako usprawiedliwienie swego niechodzenie do świątyni podaje właśnie „niedoskonałość” współczesnych kapłanów.

— Do kościoła chodzę raczej rzadko, bo niemiłe mam wspomnienia spotkań z niektórymi księżmi. Są, niestety tacy, którzy potrafią złajać, zapowiedzieć, że na tacę nie daje się centami itp. Idę do kościoła na rodzinne święta i wtedy kiedy czuję wewnętrzną potrzebę, ale raczej po to, by w ciszy samotnie się pomodlić – wyznaje nam  Janina mieszkanka rejonu wileńskiego.

Odmiennego zdania jest nasza inna rozmówczyni, pani Jolanta.

— Chodzę do kościoła regularnie, bo wierzę nie w księży, a w Boga. Księża też ludzie i te dwie rzeczy umiem rozdzielić. Wręcz odwrotnie, modlę się za tych co źle postępują – wyznaje Jolanta.

Jedno jest pewne, że z naszą wiarą nie jest najlepiej i nie przesadzajmy, że nazywamy Litwę Ziemią Maryi i ukochanym przez Niej narodem. By takimi być, bardzo wiele nam jeszcze brakuje, a przede wszystkim miłości do bliźniego.

44 odpowiedzi to Czy rzeczywiście jesteśmy mniej wierzący?

  1. pani mówi:

    Zycie duchowe. Posowieckich urzedowo odgornie areligijnych ludzi. To jest cos zupenie innego (socjologicznie} niz zycie duchowe Hiszpanow, Francuzow, krajow wielce zasluoznych dla dziejow katolickiego kosciola . Tym czasem statystyki religijnosci sa marne a korzystne dla laickosci i na poludniu i a polnocy lacinskiej Europy! Czytac trzeba komentarzy forow litewskich portali – tam sa motywacje. Dziwne, ze najbardziej intelektualny, czy intelegentny [(podaje oba te okreslenia dla Koroniarzy i Kresowiakow)] motyw antyreligijnosci znajduje identyczny u Litwinow w RL (wyznawanyw delfi, lub lrtyas.lt) i Krakowianina w Nowym Jorku wyznawany w KW. Tylko Polacy i Wlosi nie utracili zywej i zywotnej religijnej tradycji?

  2. Astoria mówi:

    To ciągłe narzekanie przez duchownych litewskich, tak samo jak polskich, że powodem niechodzenia do kościoła jest współczesny materializm (czytaj: zamożność), nie ma uzasadnienia w rzeczywistości. Amerykanie są około trzech razy zamożniejsi od Litwinów i mają przy tym materialistycznego fioła, a mimo to są trzy razy skłonniejsi do praktykowania religii od Litwinów. W chodzeniu do kościoła i meczetu przewodzą światu Nigeryjczycy (89%), którzy są sześciokrotnie biedniejsi od Litwinów (16% Litwinów praktykuje religię). Najmniej religijni na świecie są Rosjanie, niby z oczywistych powodów, ale niewiele od nich odstają Japończycy (2 i 3% odpowiednio). A od nich niewiele odstają w niepraktykowaniu religii Żydów wszyscy Skandynanowie i Estończycy. Być może wciąż bliskie są im narodowe sagi z całkiem innymi bóstwami. Tu tabela praktykowania religii, ponoć najświeższa, w której trudno się doszukać jakiejś jasnej logiki społecznej:

    http://www.nationmaster.com/graph/rel_chu_att-religion-church-attendance

    Mnie najbardziej przekonują, ale też wciąż zadziwiają, badania szwajcarskie, które na podstawie danych ze spisów powszechnych ustaliły, że największy wpływ na religijność dziecka ma religijność ojca, a religijność matki nie ma prawie żadnego. Zacytuję kilka danych, które są dość powszechnie znane po angielsku, ale nie znalazłem ich po polsku. Odnoszą się one tylko do Szwajcarii, podkreślam.

    Jeśli ojciec i matka są praktykującymi regularnie, to 33% ich dzieci będzie regularnie chodzić do kościoła, 41% sporadycznie, a 25% wcale. Gdy ojciec praktykuje sporadycznie a matka regularnie, tylko 3% dzieci będzie praktykować regularnie, 59% sporadycznie, a 38% odejdzie od kościoła całkiem.

    Jeśli ojciec jest niepraktykujący w ogóle a matka praktykująca regularnie, tylko 2% ich dzieci będzie regularnie chodzić do kościoła, 37% nieregularnie, a 60% odejdzie od kościoła.

    Co najbardziej zdumiewające, gdy ojciec jest praktykujący regularnie, a matka praktykująca nieregularnie albo wcale, to procent dzieci praktykujących regularnie rośnie tym bardziej, im mniej praktykująca jest matka.

    Podsumowując, jeśli ojciec nie chodzi do kościoła, to niezależnie od dewocji matki jedynie 1 na 50 dzieci będzie regularnie chodziło do kościoła. Jeśli ojciec regularnie chodzi do kościoła, to niezależnie od braku dewocji matki pomiędzy 2/3 i 3/4 ich dzieci będzie chodziło do kościoła.

    Zawsze byłem przeciwny seksizmowi w Kościele, ale po zapoznaniu się z tym badaniem łatwiej mi było zrozumieć, dlaczego kultem i propagowaniem religii zajmują się zawodowo przede wszystkim mężczyźni, a tak niewiele kobiet.

  3. Pink mówi:

    PALI SIĘQ!!!!! (redaktor ze wstydu za tyle błędów)

  4. B. mówi:

    Niestety, powyższy wpis jest stanowczo za mądry dla mnie. Mimo kilkakrotnego uważnego czytania nie mogę zrozumieć, co “pani” chciała powiedzieć.

  5. pani mówi:

    Dziekuje Astorii za wrazliwy odbior. Podtrzymujesz moje pytanie do spolecznosci kurierawilenskiego. Stawiasz go bardziej jednoznacznie, wyostrzasz i eksponujesz istotny aspekt. Dziejowy dla teologii?
    Historycznie rzecz biorac trzeba powiedziec ze w XVI-XVIII wiekach Egzystencja i Zycie zawodowe, spoleczne byly przesiakniete religijnoscia. Przy kosciolach dzialaly stowarzyszenia, bractwa zawodowe i rekolekcyjne duchowe. One mialy do dyspozycji wlasne kaplicy i sie opiekowaly imi, ludzi inwestowali w sakralne sztuki. Tak tworzyla sie wspolna Europa.

  6. Rebus mówi:

    Moim zdaniem przede wszystkim jest wira, kontakt czlowieka z Bogiem, a kosciol jest tylko posrednikiem, zerujacym na tym.

  7. józef III mówi:

    Bardzo ciekawa analiza Pana “Astorii” (2.) – po namyśle : całkowicie logiczna i praktycznie weryfikowalna. To zresztą przyczynek do szerszych rozważań nad współczesną kondycją rodziny w cywilizacji Zachodniej.

  8. tomasz mówi:

    Jak wynika z wypowiedzi w artykule jestem “tak zwanym wierzącym”. 😉
    A potem się dziwią i ubolewają że ludzi mało…
    Po takim określeniu jakoś się nie ma chęci. To prawda, że do kościoła nie powinno się chodzić dla księdza. Pełna zgoda. Często właśnie tak robię. Niestety ksiądz swoim chrzanieniem o polityce o tacy czy o “.urwach robiących zakupy w niedzielę” (to nie wymysł tylko przykład) zwyczajnie mi przeszkadza. Nie po to chcę iść do kościoła aby mieć powtórkę na żywo z Faktów TVN czy Wiadomości TVP, tylko że jednostronną. Szkoda, że na wsi czy w małych miasteczkach kościoły są po prostu zamknięte kiedy mszy nie ma.
    To co pisze Astoria swego czasu już przerabiałem. Także uważam, że wskazywanie poziomu zamożności jako przyczyny zmniejszenia religijności jest wygodnym ale nie prawdziwym wytłumaczeniem. Zgadzam się ,że właściwie nie da się tego tak prosto przełożyć choć byłoby to może i wygodne nawet dla niewierzących. Dowodzących, że wraz ze wzrostemm zamożności rośnie niezależnośc czyli odwrócenie się od wiary. Moim zdaniem to wielkie uproszczenie. Znam wierzących i zamożnych oraz niewierzących i ubogich.
    W każdym razie teksty w rodzaju “…nawet na Wielkanoc przychodzi chyba zaledwie 50 procent tak zwanych wierzących.” Na pewno tego nie zmienią na lepsze. Bo nawet tych co przyszli określają pejoratywnie.
    W każdym razie jeśli już się trzymać owej zamożności to raczej w kontekście większych i głębszych potrzeb, także duchowych. Nie da się już wiernych “opędzić” kazaniem pisanym na kolanie. Będę teraz upraszczał i uogólniał bo sam znam przykłady zaprzecząjce temu co zaraz napiszę. Kościół w Polsce w moim takim ogólnym odbiorze jest bytem ginekologiczno-portfelowym. Bo tym głównie się zajmuje. Brakuje mu jakiejś innej myśli choć i te zagdnienia są ważne ale to tylko cząstka codziennego życia. W każdym razie taki wizerunek jest kształtowny w ogólnym odbiorze. Owszem także i przez publikatory. Problem jednak z nimi polega na tym, że to co każdy we wspólczesnym świecie ma każdego dnia jako rzecz zwykłą jak chleb, przez kościół przedstwiane jest jako “zło” i “dzieło szatana”. Moim zdaniem wynika to z bezradności przed zwykłą codziennością. Nie potrafią wykorzytać tego dla swoich celów. Potrafił to Jan Paweł II. Niestety nie potrafił jednak wyjaśnić swoim następcom na czym ta jego mądrość polega. Dlatego teraz odnoszą się wrogo do świata którego zmienić nie potrafią a wykorzystać jego możliwości dla wiary; też nie. To zresztą tylko jeden z aspektów. Innymi jest transparentność w sprawach finansowych. Tutaj kościół przynajmniej w Polsce, unika tego jak “diabeł święconej wody”. Po co? Niestety to ludzi często oszukiwanych przez banki, firmy czy państwo także nie zachęca. Po prostu jest wrażenie że “ci są tacy sami” tylko jeszcze bardziej cyniczni bo podpierają swój zysk Bogiem, choć nam wpierają aby nie uważaż tego za wartość. Inną sprawą jaką uważam za ważną są te bardzo nie jasne sprawy związane z seksem w kościele. Owszem księża są tylko ludźmi i między nimi zdarzają się też tacy co mają kochanki na boku lub tacy co popełniają przestępstwa typu wykorzystywanie seksualne dzieci. Tak jest. Szkoda jednak, że postawa kościoła w tych sprawach nie zawsze jest jednoznaczna. Co gorsza spotkałem się nawet z zarzutem (ze strony księdza) jak to kościół w tych sprawach jest “niesprawiedliwe” traktowany. Bo przecież takie sytuacje zdarzają się zapewne i w bankach i korporacjach i w rządach. To jest nalepszy przykład niezrozumienia roli kościoła i wiary w moim mniemamniu. Jeśli mamy to sprowadzać do poziomu banków czy korporacji to lepiej już dać sobie z tym spokój. Kościół nie jest bankiem czy General Motors choćby nawet i niektórzy jego “działacze” tego chcieli. A jeśli im uda się nadać ton (czego nie wykluczam – niestety) to zniszczą kościół i wiarę skuteczniej niż całe zastępy “szatanów”.
    Moim zdaniem wierzący chcą i oczekują od kościoła właśnie tego lepszego od tego co mają na codzień. Nie grzebania w pościeli czy portfelu. O d tego mnają sąsiadów i urząd skarbowy. Nie obrażania się na rzeczywistość. Od tego mają polityków. Oczekują przyjęcia i duchowej pomocy dla siebie takimi jakimi są. Akceptacji i wsparcia.

  9. Rebus mówi:

    Ale przerwalo!

  10. B. mówi:

    Coś dziwnego dzieje się z kolejnością wpisów. Mój był nr 2, od razu po wpisie “pani”. Teraz jest jako nr.4 i nie ma sensu.
    A jeśli chodzi o meritum, to podzielam stanowisko tomasza (post 8)

  11. Mirosz mówi:

    Kościół katolicki to międzynarodowa organizacja (jak mówi Nergal: przestępcza), która przyczyniła się do największych w historii świata ludobójstw.
    Kościół katolicki (jego funkcjonariusze) był sądzony za ludobójstwo ostatnio ok. roku 2000. !!!

  12. Mirosz mówi:

    Poprawka: Nergal nazwał członków kościoła katolickiego najbardziej zbrodniczą sektą.
    Sąd Rejonowy w Gdyni, który sadził Nergala, tę opinię potwierdził, wydajac uniewinniajacy wyrok.

  13. Ateista mówi:

    Dobre nowiny!!! Ludzie zaczynają nareszcie rozumieć, ze kościół i religia to są duże oszustwa.

  14. Ateista mówi:

    Dobrą nowiną jest również to, że na forum KW jest już dwóch ateistów!

  15. von Judenstein mówi:

    @ Ateista, Sierpień 21, 2011 at 17:47

    “Dobrą nowiną jest również to, że na forum KW jest już dwóch ateistów!”

    Dobrą nowiną jest również to,że na forum KW jest już dwóch czubków! I to niezłych czubków!

  16. ben mówi:

    Do ateistów (dwóch?)
    Bóg z wami! 🙂

  17. Szmaukszta mówi:

    Ot czytam ja i myslem sobie ze czloviek poto vymislil sobie Boga by zyc lepij.Czloviek ma rozum i ten rozum daje czloviekovi vyzszosc nad bylenciem ktore je,pije,sra i tylko czuje ze zyje niemyslonc.

  18. tomasz mówi:

    do von Judenstein: Dobra ty się przedstawiłeś. A ten drugi to kto?

  19. Józef mówi:

    Ben 16
    “Do ateistów (dwóch?)”… -też bym chciał widzieć czy tych głosicieli Dobrej Nowiny “inaczej” “IP” “cudownie” się rozdwoiło?

  20. ben mówi:

    do Józef:
    Osobiście mi to nie przeszkadza. 🙂

  21. Mirosz mówi:

    No, skatoliczały ludu wileński, litewsko-ruski, pouciekaliście z barykad? Pochowaliście się pod sutanną swego krwiopijcy?
    Wasza “polskość” bokiem wam wyjdzie jeszcze

    http://forum.gazeta.pl/forum/w,52,128138978,128138978,Zamazano_tablice_z_nazwami_litewskimi_w_gminie_.html

  22. von Zadenstein mówi:

    Wierzyc w boga to nic zlego, ale jesli juz to w calej okazalosci z zapisami starego i nowego testamentu, z odrzuceniem teorii darwina, powstania swiata itp. Wierzyc w strukture KRK to glupota lub popieranie przestepczosci. W wymiarze narazie symbolicznym. Wiarz w KK dogmaty to wiara dla ociezalych.

  23. czarek mówi:

    Sa kraje o ktorych sie mowi ze sport jest druga religia .Zapewne tak sie mowi aby byc “politycznie poprawnym ” i nie mowi sie ze sport jest pierwsza religia .Mozna mieszkac cale zycie obok sasiada i nie wiedziec jakiej religi jest wyznawca ale sie wie jaki sport lubi lub jakiego zespolu jest kibicem .
    Niedawno czytalem artykul na podobny temat co napisal Astoria i popierajacy teze ze to od ojca dzieci absorbuja upodobania .W artykule chodzilo jednak o sport,football.O Hiszpani sie mowi ze pilka nozna jest druga religia .Ta druga religia dzieli caly kraj na dwie czesci :Barcelonistow i Madrydzistow ,czyli zwolennikow jednego lub drugiego klubu sportowego. Jak to sie dzieje ze jedni wybieraja Barca a nie Madryd .Autor artykulu pisze ze powodem nie jest znajomosc jednego z miast ,wyniki sportowe lub upodobania zawodnikow i ich stylu gry ..Jest to tradycja ktora dzieci odziedziczaja od ojca .
    Artykul w Kurierze mowi o powierzchownosci wspolczesnej wiary .Ludzie chodza do kosciola tylko na okazje :sluby ,chrzty ,wielkie swieta To samo jest jezeli chodzi o tych ktorzy deklaruja sie zwolennikami jednego lub drugiego z klubow .Tak naprawde to wiekszos nie interesuje sie lub oglada sport.Tylko gdy te dwa wspomniane zespoly graja przeciwko sobie (co wydarza sie 3 /4 razy do roku ) wtedy ludzie deklaruja sie kibicami i staja po jednej lub oprzeciwnej stronie .
    Zapewne na Litwie sytuacja jest podobna i Litwa jest podzielona na zwolennikow Zalgiris i Lietuvos Rytas . Nie mowi sie ze koszykowka jest druga religia w kraju ?

  24. ben mówi:

    Do 22:
    I znoowu bełkot.

  25. von Judenstein mówi:

    tomasz, Sierpień 22, 2011 at 13:19 –

    “do von Judenstein: Dobra ty się przedstawiłeś. A ten drugi to kto?”

    Och,jakiś ty sprytny,tomaszu!
    Ale JA się nie przedstawiałem.
    A ten drugi to może…ty?

  26. tomasz mówi:

    do von Judenstein: No widzisz. Sprytny jak maćków kot. 🙂
    Ty mi się przedstawiać nie musisz robert. 😉

  27. ben mówi:

    Do tomasz 26:
    robert?! 🙂
    Wyjaśnisz?

  28. tomasz mówi:

    do ben: Nie wyjaśnię.

  29. von Judenstein mówi:

    @ ben
    No i widzisz? Nie wyjaśni!

    @ do maćkowego sprytnego kota
    Wyjaśnij!

  30. Kmicic mówi:

    W Polsce nadchodzi fala oprzytomnienia wśród odrzucajacych wartości jakie niesie kościół. Okazuje się ,że szkoły katolickie znacznie lepiej wychowują młodzież niż szkoły świeckie.
    http://praca.gazetaprawna.pl/artykuly/541009,moda_na_katolickie_szkoly
    Faktem jest ,że to co w RP staje się modą , na LT jest od dawna codziennością. Polskie szkoły wyróżniają się właśnie kładzemiem nacisku na wychowywanie dzieci i młodzieży zgodnie z narodowymi i cywilizacyjnymi wartościami, a nie tylko na przekazywanie informacji.

  31. Józef mówi:

    Kmicic 30
    Prochu nie odkryła “Gazeta Prawna” -no cóż nawet kociaki muszą kiedyś przejrzeć na oczy. Anglicy wcześniej na to wpadli John Major syna Jamesa (ur. 1975) posyłał do katolickiej szkoły.
    Dobrze widział dlaczego to robi bo żonę ma nauczycielkę…

  32. Budzik mówi:

    do Kmicic 30

    Do opinii publicznej przedzierają się informacje, że najlepsze wyniki w nauczaniu na terenie RP mają szkoły katolickie. O jedno miejsce, dodajmy dla pełnej jasności – w prywatnych szkołach katolickich corocznie ubiega się kilkunastu uczniów. Jest także tajemnicą poliszynela, że wielu polityków z pierwszych stron gazet kształci swoje dzieci w szkołach kierowanych przez OPUS DEI, gdyż uchodzą one za najlepsze w kraju. Należy dodać, że ci politycy nie uchodzą za spolegliwych względem hierarchów kościelnych.
    Być może jest to dobra droga dla polskiego szkolnictwa w RL. Prywatne, szkolnictwo katolickie, kształcące na najwyższym poziomie może być “języczkiem uwagi” w sferze edukacji na Wileńszczyźnie:)

  33. Józef mówi:

    Przydało by się szkolnictwo katolickie, bo świadomi dobra nie daliby się nabrać na szajs darcia Darskiego, wołającego “jedzcie to gówno” i wcześniej innych świrów.

    Jak niegdyś “pasja” Grzegorza Klamana i dziewuchy Doroty Nieznalskiej wysmażonej w ich kanciapie -“multimedia wyspa” na ASP.
    Tak obecnie Roberta Florczaka i Noemi Staniszewskiej… http://staraoliwa.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=325%3Asatanistyczne-symbole-w-pobliu-katedry&catid=1%3Aaktualnosci&Itemid=10 OHYDA WYŁAZI CO I RUSZ Z TEJ GDAŃSKIEJ ASP.

    Tusk ostatnio też coś bełkotał że nie będzie klękał przed kapłanem, choć spektakularnie przed kamerami klękał przed abp. Gocłowskim jak brał ślubu by dalej nie żyć na “kocią łapę”. To co wtedy klękał fałszywie aby tylko podlizać się wyborcom?. Dorn jak w końcu się prawdziwie ożenił to pogonił media i jemu wierzę że stanął w Prawdzie.

    Tymczasem, Ojciec Św. Benedykt XVI na nowo potwierdza i przypomina, na czym polega prawdziwa odnowa Kultu Eucharystycznego zgodnie z duchem Soboru Watykańskiego II, a szczególnie Trydenckiego. Papież Benedykt XVI mówi do ludu bożego:
    “Klęczenie przed Eucharystią jest wyznaniem wolności: ten kto klęka przed Jezusem, nie może i nie powinien korzyć się przed żadną władzą ziemską, bez względu na jej siłę (…) Korzymy się przed Bogiem, bo on pierwszy pochylił się nad człowiekiem, jak Dobry Samarytanin, aby mu pomóc i przywrócić życie, i uklęknął przed nami, by umyć nasze brudne nogi (…). Ten, przed którym się korzymy nie sądzi nas, nie przygniata, lecz wyzwala i przemienia”. (L’Osservatore Romano nr 6 (304) 2008r.) “Proszę wszystkich o odważne i zdecydowane okazywanie swej wiary w rzeczywistą obecność Pana w Eucharystii”. (Duch Liturgii, str.164-173). “Być może zatem postawa klęcząca jest rzeczywiście czymś obcym dla kultury nowoczesnej skoro jest ona kulturą, która oddaliła się od wiary i wiary już nie zna, podczas gdy upadnięcie na kolana w wierze jest prawidłowym i płynącym z wnętrza, koniecznym gestem. Kto uczy się wierzyć, ten uczy się także klękać, a wiara lub liturgia, które zarzuciłyby modlitewne klęczenie, byłyby wewnętrznie skażone. Tam gdzie owa postawa zanikła, tam ponownie trzeba nauczyć się klękać, abyśmy modląc się, pozostawali we wspólnocie Apostołów i męczenników, we wspólnocie całego kosmosu, w jedności z samym Jezusem Chrystusem” (por. Lk 22, 41) (…) “Zwyczaj klękania nie pochodzi z jakiejś bliżej nieokreślonej kultury – pochodzi z Biblii i biblijnego spotkania Boga…” (Duch Liturgii, str.164-173).

  34. von Judenstein mówi:

    @ kmicic
    Napisałeś a propos szkół katolickich:”Faktem jest ,że to co w RP staje się modą , na LT jest od dawna codziennością. Polskie szkoły wyróżniają się właśnie kładzeniem nacisku na wychowywanie dzieci i młodzieży zgodnie z narodowymi i cywilizacyjnymi wartościami, a nie tylko na przekazywanie informacji.”

    Czy są w necie dostępne dane potwierdzające to co piszesz? Czy szkoły polskie prezentują rzeczywiście wyższy poziom kszstałcenia,większe bezpieczeństwo,lepsze wychowanie? Jak więc wyjaśnić fakt że,mimo to, coraz więcej polskich rodziców posyła swoje dzieci do szk.litevskich? Pytam,bo nie wiem.

  35. Kmicic mówi:

    do von Judenstien 34:
    Tak jest w rzeczywistości. Teraz nie podam Ci linków, zagospodarowywuję czas po proteście w W-wie:-).
    Ale jak przypomnisz, to póżniej podam Ci konkretne opinie.
    Wychowanie w duchu tolerancji, wartości humanistycznych, rodzimej tradycji i nowoczesnej w swym wymiarze religii, to b.znany atut polskich szkół na LT.
    Szkołom litewskim tych atutów z reguły brak.

  36. Budzik mówi:

    do Józef 33

    Postawa klęcząca ma swoją wykładnię w liturgii. Zapewne się mylę ale nie mogę się oprzeć wrażenia, że Benedykt XVI wyraził swoje słowa raczej z myślą o mieszkańcach dalece bardziej zlaicyzowanej Europy, choć to skrót myślowy odnoszący się do “cywilizacji łacińskiej” zatem “zachodniej”, zatem “Europy Zachodniej”:) Banalny przykład: wczoraj na ulicy zaczepił mnie Niemiec. Używając języka angielskiego zapytał mnie o autobus jadący do dajmy na to miasta “x”. Widząc go, słuchając jak mówi po angielsku wiem, że jest Niemcem a jego partnerka pochodzi z Danii. Tym czasem on w swojej przedmowie twierdzi, że mówi także po rosyjsku. Udzielam mu odpowiedzi w języku niemieckim. On tymczasem po uzyskaniu odpowiedzi odwraca się do mnie plecami i dalej prowadzi konwersację ze swoją duńską przyjaciółką. Bez słów, bez gestów względem mnie. To nie to, że jakichś gestów wdzięczności bym oczekiwał, choć niewątpliwie proste “danke schoen” było by na miejscu. W świetle tej sytuacji pojawia się refleksja, czy aby Benedykt XVI przemawia aby faktycznie do nas, czy raczej do mieszkańców mówiąc cynicznie “zachodniej Europy”, skąd faktycznie pochodzi. Zwyczaj klękania, przepraszania jest w naszej kulturze powszechny aż do obrzydzenia. Czy zatem dla pełniejszego zrozumienia Eucharystii Benedykt XVI względem nas nie powinien użyć innych argumentów? Nie zrozumienie przekazu oraz jego nietrafne zobrazowanie może powodować, że myśl może wylądować zamiast w domach katolików przy rodzinnym, niedzielnym obiedzie, znów w jakichś nieszczęsnych lochach archiwum….

  37. Anonymous mówi:

    do Budzik 36

    Masz obsesje lochu że Tuska i Benedykta nauczanie lokujesz “znów w jakichś nieszczęsnych lochach archiwum….”?

    Klaustrofobiczne odniesienie cywilizacji łacińskiej tylko: (do „cywilizacji łacińskiej” zatem „zachodniej”, zatem „Europy Zachodniej”:) Banalny przykład:) …-ten “brutalny przykład” -tylko potwierdza że łacińskość jest immanentna, czyli personalistyczna, której nie przejawiał przykładowy Twój uliczny interlokutor.
    Polacy i Litwini jak najbardziej są łacinnikami. Tekst Tuska, wyrażony tezą: “Polskość to nienormalność” który, odesłałeś do lochu uważam za tekst łacinnika cierpiącego na kompleks Bizantynizmu a Benedykta wzorcowo łaciński. http://pl.wikipedia.org/wiki/Cywilizacja_%C5%82aci%C5%84ska

  38. Józef mówi:

    do Budzik 36

    Masz obsesje lochu że Tuska i Benedykta nauczanie lokujesz “znów w jakichś nieszczęsnych lochach archiwum….”?

    Klaustrofobiczne odniesienie cywilizacji łacińskiej tylko: (do „cywilizacji łacińskiej” zatem „zachodniej”, zatem „Europy Zachodniej”:) Banalny przykład:) …-ten “brutalny przykład” -tylko potwierdza że łacińskość jest immanentna, czyli personalistyczna, której nie przejawiał przykładowy Twój uliczny interlokutor.
    Polacy i Litwini jak najbardziej są łacinnikami. Tekst Tuska, wyrażony tezą: “Polskość to nienormalność” który, odesłałeś do lochu uważam za tekst łacinnika cierpiącego na kompleks Bizantynizmu a Benedykta wzorcowo łaciński. http://pl.wikipedia.org/wiki/Cywilizacja_%C5%82aci%C5%84ska

  39. Budzik mówi:

    do Józef 38
    Loch, czy kazamaty są takim emocjonalnym banałem od którego obsesyjnie usiłujesz uciec. Jeśli jakiś przekaz budzi moje mieszane uczucia, to niejako z “automatu” znajduje swoje miejsce w kazamatach. Nie wypada przecież wspominać o chęci “palenia” czegoś, czego nie rozumiemy, z czym się nie zgadzamy, bądź czegoś czegoś nie akceptujemy. O “paleniu” książek przez “strażaków” na pewno Józefie czytałeś:) Loch jest miejscem dalece bezpieczniejszym, zwłaszcza, że ten jest zajmowany przez jedną z wielu “szufladek” naszego umysłu. Nie należy uciekać od banału, ponieważ to banał stanowi nas jako indywidua. Utrzymując nasz wrogi stosunek do banału, zaprzeczamy samym sobie. Jak bowiem, niebanalnie wytłumaczymy fakt, że w dniu następnym tak po prostu “wdusimy” przycisk w ekspresie do kawy (zrób kawę jaką sobie wybrałem z dziesiątków innych ustawień) a po wypiciu kawki, kubek wstawimy do zmywarki:) Jakież to nagannie banalne a przecież to dopiero początek dnia…

  40. Józef mówi:

    Budzik, -wprawiłeś mnie w dobry humor tym postem… jeszcze przed wypiciem kawki. Obrazowałem tych Twoich “strażaków” jako Lutra wieszającym swoje “tezy” palącego bullę i księgi a potem Karlstadta i Zwingliego palącego dzieła sztuki co Lutra nawet przeraziło… http://translate.google.pl/translate?hl=pl&sl=en&u=http://en.wikipedia.org/wiki/Andreas_Karlstadt&ei=8nZgToTKHI68-QaXnfUj&sa=X&oi=translate&ct=result&resnum=3&sqi=2&ved=0CCcQ7gEwAg&prev=/search%3Fq%3DKarlstadt%2Bi%2BZwingliego%26hl%3Dpl%26biw%3D1024%26bih%3D665%26prmd%3Divnsb a potem bolszewików palących Gdańsk i Tuska na koniec chwalącego Bolszewików w Akwizgranie za “wyzwolenie” Gdańska. Lochy i Kazamaty też imaginują się z Twoim “indywiduum” – “strażakiem” w nim palącym tezy “Polskość to nienormalność”

  41. Budzik mówi:

    Józefie, to dla mnie duża radość wprowadzić kogoś z rana w dobry humor:) Nie odmawiaj sobie jednak wypicia dobrej, mocnej kawki, która jak wiadomo ma dobroczynny wpływ na nasz organizm:) Obawiam się, że źle zinterpretowałeś tych “strażaków palących książki”. Twoje skojarzenia, choć nie pozbawione podstaw poszły w zupełnie innym kierunku aniżeli wskazywało na to moje założenie:) Może to i dobrze:) Jednak kojarzyć Lutra, czy Zwinglego…polecam w chwilach wolnych Fahrenheit 451 autorstwa Reya Bradburyego:) Może okazać się to pomocne w choć chwilowej niepamięci o “Hołdzie Akwizgrańskim”, czy tezach o “Polskiej nienormalności”:) Pozdrawiam (oczywiście piję pyszną kawkę:)

  42. Alka mówi:

    dużo zamieszania o nic tak naprawdę. Kościół to jest jednostka jak najbardziej nastawiona na zysk. Obecnie ludzie zmądrzeli i jak ktoś wierzy to idzie i daje i modli się a jak nie to nie.

  43. Józef mówi:

    Budzik, -paralela w istocie nader szeroka ale i odloty “przeintelektualizowanych” mają “rozrzut jak z pepeszy”

  44. Budzik mówi:

    Do Józef 43
    “Odloty przeintelektualizowanych:) mają rozrzut jak z pepeszy”.

    ….”Ja nie jestem agresywny, agresywność 1:)”… Jednak lepiej nie zaprzątać sobie umysłu PRowskimi sztuczkami ludzi, którzy powiedzą absolutnie wszystko aby tylko przypodobać się grupom faktycznego wpływu. Dla higieny praktycznie jest umieścić tego typu rewelacje w “kazamatach, czy lochach naszego umysłu” aby egzystować bez poczucia rozżalenia, czy nawet złości:)

Leave a Reply

Your email address will not be published.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.