34
Nieuleczalnie chory Tomek żegna się z Litwą, bo… czeka go wymarzona Polska!

Tomek pokłada nadzieję, że w Polsce znajdzie nowych przyjaciół Fot. Marian Paluszkiewicz

„Los poskąpił dla Tomka zdrowia, jednak Pan Bóg czuwa nad każdym jego krokiem, nie opuści go też w Polsce” — nie ukrywając łez szczęścia szczycąc się osiągnięciem nieuleczalnie chorego syna, który pod koniec września rozpocznie studia we Wrocławiu, dzieli się jego mama Danuta Sadowska.

19-letni Tomasz Sadowski z Landwarowa jest dotknięty nieuleczalną chorobą Mukopolisacharydozą typu VI (MPS VI), która z każdym dniem robi postępy. Złagodzenie objawów można osiągnąć poprzez stosowanie zastępczej terapii, leków „Naglazyme”, których koszt rocznej dawki na jednego pacjenta wynosi do 4,5 mln litów.

Dzięki Karcie Polaka chłopak mógł na równi z obywatelami ubiegać się o studia w Polsce Fot. Marian Paluszkiewicz

Tomek zwrócił się z prośbą o pomoc finansową do Państwowych Kas Chorych, które po długim zwlekaniu dały odpowiedź, że przy tak małym budżecie instytucji byłoby nieracjonalnie pomagać śmiertelnie choremu chłopcu. Z prezesem Związku Prawników Polaków na Litwie Grzegorzem Saksonem Tomek do dziś depcze progi odpowiednich instytucji. Kontroler sejmowy Romas Valentukevičius nawet stwierdził, że złożona przez Tomka skarga przeciw Kas Chorych jest słuszna i uzasadniona. Cóż z tego, Litwa przecież nie ma pieniędzy… Jednak nie o godnej litości rodzimego państwa litewskiego dzisiaj mowa, a tylko o chłopcu, który mimo swojej choroby bezlitośnie niszczącej organizm, potrafi „przeskoczyć siebie”.

Tomek nie opuścił rąk i chociaż dobiegające końca lato kilkakrotnie go doświadczało, chłopiec udowodnił wszystkim, a najważniejsze sobie samemu, że żadna choroba nie jest w siłach podciąć skrzydła marzeniom, które kochamy nie po to, aby je ignorować.

— Te wakacje dla mnie były najtrudniejsze, a jednocześnie przyniosły najwięcej satysfakcji. Na studia do Polski udało się trafić tylko przy trzecim podejściu. Kosztowało mi to wiele sił, traciłem wiarę w siebie i niejednokrotnie chciałem się z wszystkiego wycofać, jednak dzięki osobom o dobrym sercu, które nie pozwoliły mi zrezygnować ze swoich marzeń, dzisiaj jestem studentem Politechniki Wrocławskiej. Żegnam się z Litwą! Pod koniec września wyjeżdżam, bo rozpoczynam studia na wymarzonym kierunku transport, któremu zawsze byłem wierny! — z dumą oraz wzruszeniem wyjaśnia nam Tomek.

Pogratulować Tomkowi świadectwa dojrzałości przyszła cała rodzina Fot. archiwum

Pierwszym wyzwaniem dla Tomka była matura, do której szykował się w pocie czoła. Do fizyki i matematyki przyłożył się najwięcej, przecież wyniki z tych przedmiotów miały być przepustką na wymarzony kierunek. W maju Tomek ubiegał się o stypendium rządu polskiego, składał egzaminy, ale nie udało się. Był rozczarowany, chociaż dobrze wiedział, że nie podda się. Z ogromną tremą przeszły też egzaminy maturalne, zdał wszystkie. Jeszcze nie mając wyników Tomek postanowił zabrać się do poszukiwania odpowiedniej uczelni w Polsce i na Litwie. Postanowił też złożyć dokumenty na Wileński Uniwersytet Techniczny im. Giedymina, aby w razie niepowodzenia na polskich uczelniach „nie zostać na placu”.

— Wysłałem maile do 7 polskich politechnik. Moim priorytetem była Warszawa, do której właśnie 1 lipca wyruszyłem na egzaminy wstępne z matematyki i fizyki. Mam Kartę Polaka, a więc na studia w Polsce ubiegałem się na takich samych zasadach jak i obywatele Polski. Jedynie 15 punktów mi zabrakło, a więc na Politechnikę Warszawską nie dostałem się. Kolejna porażka… — wyjaśnia rozmówca.

Oprócz tego, list z Politechniki Wrocławskiej z informacją o procedurach wstąpienia na uczelnię przyszedł za późno. Chętni złożyć dokumenty musieli zarejestrować się do 15 lipca. A przecież Tomek tylko za 14 dni miał otrzymać świadectwo dojrzałości. Nie tracił nadziei, zadzwonił do Wrocławia i udało mu się przedłużyć termin do 22 lipca. Liczył dni, a odpowiedzi wciąż nie było. Lipiec był pełen emocji. 26 lipca Tomek się dowiedział, że został przyjęty na Wileński Uniwersytet Techniczny im. Giedymina, na studia Inżynierii Transportu. Był mile zaskoczony, ponieważ trafił na miejsce finansowane przez państwo.

— Nie ukrywam, że możliwość ta chociaż mnie bardzo ucieszyła, ale też załamała. Zastanawiałem się, czy nie zrezygnować z wyjazdu do Polski, z możliwości być może kiedyś otrzymać obywatelstwo polskie i — co się z tym wiąże — niezbędny dla mego życia lek, który w Polsce jest refundowany przez kasę chorych, przecież dzisiaj czuję się w miarę dobrze. Jednak niewiadome jutro wzięło swoje. Obywatelstwo polskie jest kluczem do otrzymania leku, więc chociaż już następnego dnia podpisałem umowę z litewską uczelnią, nadal pokładałem nadzieje na Polskę — przyznaje Tomek.

„Chcemy poinformować pana, że został pan przyjęty na Politechnikę Wrocławską” — z pełną radości twarzą cytuje nam list z Polski, który otrzymał 28 lipca.

Pamiątkowe zdjęcie z pielgrzymki w Medjugorje Fot. archiwum

— Wyjeżdżałem na pielgrzymkę do Medjugorje, a więc w ciągu dosłownie kilku dni musiałem wysłać pocztą odpowiednie dokumenty. Tłumaczyliśmy i zatwierdzaliśmy kopie świadectwa maturalnego. Jednym słowem te dni przebiegły mi w okamgnieniu. Byłem bardzo zdenerwowany. Przecież przez cały lipiec prawie każdego dnia moja przyszłość się zmieniała kardynalnie — mówi Tomek.

Do Medjugorje chłopak udał się, aby podziękować Matce Bożej za doświadczenia, które przez cały lipiec ciążyły jak zawieszone na szyi koło młyńskie, za ludzi, którzy zawsze w niego wierzą i nie skąpią dobrego słowa. Oczywiście też po to, aby prosić o wskazówki, dokąd iść, w jakim państwie wybrać studia.

Tomek nadal o swoje zdrowie, czyli o otrzymanie odpowiedniego leku, walczy w rodzimej Litwie, oprócz tego już w krótkim czasie planuje złożyć odpowiednie dokumenty w celu otrzymania polskiego obywatelstwa. Chłopak chce wierzyć, że choroba będzie łaskawa, a czas pozwoli i któreś z państw, Litwa czy Polska, przejmie się jego losem i na pewno otrzyma potrzebne dla życia leki i zdąży zrealizować kolejne swoje marzenia.

Wręczenie świadectwa dojrzałości przez posła na Sejm Jarosława Narkiewicza Fot. archiwum

— Pan Bóg nad nami czuwa, dlatego na swojej drodze spotykamy tak wiele osób o wielkim sercu. Być może jedni karmią nas pustymi obietnicami, jednak większość zawsze podtrzyma na duchu. Po publikacji pierwszego artykułu o Tomku w „Kurierze” wiele osób pomaga nam jak tylko może, a na myśli mam korepetytorkę z matematyki Krystynę Kareivienė, która nie wzięła ani centa za pomoc Tomkowi w szykowaniu się do egzaminu z matematyki, czy też tłumaczki Halinę Osteris, która za darmo tłumaczyła potrzebne do Polski dokumenty oraz tych wielu, których nie da się wymienić. Mam nadzieję, że i w Polsce Tomek nie będzie sam, znajdzie wielu przyjaciół — dodaje pani Danuta, mama Tomka.

Miejmy taką nadzieję, a wspominając jego podróże do Polski oraz nawiązane tam nowe znajomości, życzymy Tomkowi, aby złożone przez nowych przyjaciół obietnice nie były rzucone na wiatr, a na razie wesołej zabawy i dobrych wyników na Mistrzostwach Europy w Koszykówce Mężczyzn, na które chłopak wybiera się 9 września. Dzięki wygranym w konkursie zorganizowanym przez Stowarzyszenie Niepełnosprawnych i odpowiednich organizacji koszykówki wejściówek, chłopak w Wilnie będzie mógł oglądać nawet 3 mecze!

34 odpowiedzi to Nieuleczalnie chory Tomek żegna się z Litwą, bo… czeka go wymarzona Polska!

  1. von Zadenstein mówi:

    Powodzenia, ale czy tam nie bylo jednego madrego, aby mu to odradzil?

  2. Kmicic mówi:

    Cieszymy się razem z Tomkiem.Wrocław jest wspaniałym polskim kresowym miastem o niepowtarzalnej atmosferze i fascynujacym środowisku intelektualnym i kulturowym.

  3. Kasia mówi:

    Ewo, piękny artykuł, niesamowita historia siły ducha kruchiego człowieka. Życzę Tomkowi niezapomnianych lat studiów i realizacji marzeń. Niech go Bóg ma w opiece.

  4. rav mówi:

    cena 5-ml fiolki Naglazyme to 1 490 €
    zastanawiam sie dla kogo ten lek jest w ogóle produkowany?składniki są chyba przywożone z kosmosu…..

  5. elpopo mówi:

    Sam skończyłem Wydział Transportu PW jakies 10lat temu. Wtedy trzeba było być idiotą aby się nie dostać… może teraz jest trudniej…

  6. No mówi:

    Nieuleczalnie chory…

    Amoralne jest ze strony dziennikarza ciągle to przypominac. Dziecko jest nieszczęsliwe. Pozwolcie mu to zapomniec. Na jakis czas, przynajmniej.

  7. józef III mówi:

    Szczęść Boże !

  8. stefanos mówi:

    Do elpopo:… może teraz jest trudniej…zostać idiotą,czy dostać się na PW?

  9. tomasz mówi:

    Pozdrowienia od mojej rodziny dla waszej rodziny. Jeszcze raz dziękujemy za miłe spotkanie. I czekam na kontakt.

  10. MIKE mówi:

    Cos mi sie tu niezgadza. Tomasz mowi, ze majac obywatelstwo polskie bedzie mogl otrzymywac lek refundowany przez polski NFZ. Przeciez bedac obywatelem litewskim, wiec unijnym, po przeprowadzce do Polski bedzie mial prawo do leczenia w ramach NFZ nie zmieniajac obywatelstwa. Bedzie mial zreszta niemal takie same prawa, jak obywatele RP mieszkajacy w Polsce, oprocz prawa glosu w wyborach parlamentarnych.

  11. MIKE mówi:

    Dla scislosc. Mialem na mysli wybory do parlamentu polskiego, bo do europejskiego bedzie mogl glosowac.

  12. pani mówi:

    > 10, 11. MIKE. “… Przeciez bedac obywatelem litewskim, wiec unijnym, po przeprowadzce do Polski bedzie mial prawo do leczenia w ramach NFZ nie zmieniajac obywatelstwa…” – poruszles arcyinteresujaca sprawe! Podobnie RL nie spieszy sie z przyjeciem tej mozliwosci dla wlasnych obywateli. Nawet urzedncy kas chorych nie potrafili mi tego wytlumaczyc.Jakies lobby zadzialalo. Mowi sie ze nam przysluguje tylko podstawowa – ratujaca zycie pomoc medyczna. Nie chca wyprowadzac forsy …

  13. elpopo mówi:

    Do 8.

    Sugerujesz zapewne, że łatwiej mi było zostać idiotą… Gdy ja zdawałem na studia Wydział Transportu nie był jakoś bardzo oblegany. Zgłosiło się chyba 50 osób więcej niż było miejsc. Po pierwszym egzaminie z matematyki odpadło tyle ile odpaść musiało. Na egzamin z fizyki wystarczyło przyjść i oddać pustą kartkę. Czy to nie są komfortowe warunki dostania się na studia? Dziś może ten wydział jest bardziej oblegany niż te kilkanaście lat temu… A i ukończyć go jakoś strasznie trudno nie było. Miałem kolegów którzy właściwie nie trzeźwieli a ukończyli studia w terminie.

  14. tomasz mówi:

    do MIKE: Niezupełnie. Nie leczy się tak chorób przewlekłych/stałych czy jak to się tam zwie. Tylko wypadki nagłe.

  15. Wrocławianin mówi:

    Wspaniałe miasto… cóż. Niech się chłopak raczej przygotuje na niekończące się przebudowy i remonty, wyłączone linie tramwajowe, panującą wilgoć od Odry (szczególnie na jesień)i krwiożercze komary wampiry:-)
    A na powitanie Wrocka kilka wrocławskich filmików
    http://www.youtube.com/watch?v=fYAimCSZeXM&feature=related

    http://www.youtube.com/watch?v=iGLVfKf6uHo

  16. Wrocławianin mówi:

    A i bym jeszcze zapomniał o pierwszej wrocławskiej diwie Barbarze Kwarc najlepszej aktorce w Polsce.

  17. MIKE mówi:

    Nie, tomaszu. Tylko wypadki nagle leczy sie przy czasowej wizycie. Przy przeprowadzce jest inaczej. Wyjezdzasz do jakiegos kraju UE. I tam masz miec zapewniona opieke zdrowotna. Taka, czy siaka, lepsza, czy gorsza. Wtedy w twoim kraju pochodzenia taka opieka ci sie nie nalezy. Na tej wlasnie zasadzie mnie nie nalezy sie opieka madyczna w Polsce, chyba, ze w stanach naglych na podstawie karty EHIC ( European Health Insurance Card ). Karte wydalo mi UK, panstwo, w ktorym mieszkam i w ktorym nalezy mi sie opieka zdrowotna.

  18. zDOLNY ŚLĄSK mówi:

    Wrocławianin?Czy z koziej dupy trąba?Chłopak jedzie sie uczyć a nie przyglądać remontom.Wilgoć od Odry?Chyba coś ci sie w główce pomerdoliło człowieczku.A komary to i w Landwarowie są i to byś wiedział jakie gdybyś wiedział gdzie ten Landwarów jest.Pozdrowienia z Biskupina.

  19. Wrocławianin mówi:

    Chyba tobie się “pomerdoliło” Ach i cóż za propaganda “zdolny Śląsk” trza się było podpisać jeszcze “Wroclove” ha ha ha. Pozdrowienia z Krzyków.

  20. Wrocławianin mówi:

    Sępolno, Biskupin i Osobowice = wylęgarnia komarów i jakiś widać także “pomerdoleńców”

  21. Kmicic mówi:

    do Wrocławianin:
    Podaj mi ponownie swój email , bo prawdopodobnie jesienią w tej Twojej wylęgarni wampirzyc będzie można wreszcie coś zorganizować.

  22. tomasz mówi:

    do MIKE: No to trzeba to będzie sprawdzić. W tym tygodniu nawiążę kontakt z lekarką – wilnianką która praktykuje we Wrocławiu od dwóch lat. Chcę ją poprosić aby miała oko na zdrowie Tomka, to może i to się wyjaśni przy okazji. Aczkolwiek wątpię. Na pewno jest jakiś haczyk.

  23. Jacek mówi:

    Jak trudno pokonać stres, uwierzyc we własne siły, spoktać przyjaznych ludzi – to poknał Tomek S. z Landwarowa – dziś już prawie szczęsliwy. Po mału ale systematycznie poprawia się Jego sytuacja. Jednak -pokonanie choroby- to głony cel Jego walki o przyszłość. Życzą Mu tego na pewno rodzina, przyjaciele i wszyscy ludzie o dobrych sercach.

  24. zDOLNY ŚLĄSK mówi:

    Moze być i WROClove krzykaczu z Krzyków.A może diwo Krzyków?To wiesz gdzie ten Landwarów?

  25. zDOLNY ŚLĄSK mówi:

    Pan Wrocławianin lepiej by zaproponował studnetowi Tomkowi z Lanwarowa pomoc aniżeli straszyć go wampirami komarami oraz remontami w mieście.WROClove pozdrawiam.

  26. Budzik mówi:

    do zDOLNY ŚLĄSK

    A może zamiast pisać o Krzykach wrocławskich poczytałbyś coś nie coś o Wałach Śląskich?

  27. Budzik mówi:

    Tomkowi życzę zdrówka. Polecam Ci wycieczkę na Ślężę. Będzie bardzo ciężko ale warto. Jak to w życiu:)

  28. zDOLNY ŚLĄSK mówi:

    Pan Budzik na Ślężę wchodził od strony miasta to i musiało byś ciężko.Wystarczy podjechać na przełęcz Tompadła i od razu łatwiej.W czasach PRL na Ślęzy stały radzieckie przekażniki telewizyjne na smochodach wojskowych.

  29. Budzik mówi:

    Masyw góry Ślęży bardzo oddziałuje na wyobraźnię. Jedno jest pewne, warto nieco poczytać o tej górze, zanim wybierzemy się na wycieczkę. To jedno z bardziej tajemniczych miejsc na terenie Polski, dawniej centrum kultu solarnego itd. Przynajmniej od czasu epoki brązu, kolejne generacje mieszkańców czciły tu swoich idoli. Ślady historyczne pozostały do dziś:) Świadomą wycieczkę na Ślężę polecam wszystkim. Naprawdę warto:)

  30. Z USA mówi:

    O LITWO!Ojczyzno moja….tak A. Mickiewicz tesknil za Ojczyzna, a mlodziez teraz jest wymuszona pozostawiac rodzinna Litwe dla dobra na przyszlosc.Tomek zrobiles prawidlowy wybor,bo Polska stoi o glowe wyzej niz Litwa i mysle ze tam naprawde odnajdziesz to czego ci sie chce. Glownie musisz sumiennie podejsc do nauki teraz, a po studjach, jak ci sie uda tam znalesc i prace, to ja mysle, ze dla Polski odwdzieczysz swoja sumienna praca.Powodzenia ci.
    O LITWO! Ojczyzno moja…

  31. dla 1 mówi:

    Odradzil w czym?W wyjezdzie do Polski?A co zostac w tej “trabie z koziej dupy”(pozyczono od 18)takiego powiedzonka jeszcze nie slyszalem – smialem sie bardzo

  32. z poza Litwy mówi:

    O Litwo! Ojczyzno moja…tylko teraz te slowa mowimy bez zalu w sercu, bo pozostawiac Ojczyzne dla swego dobra na przyszlosc,nas zmusza sama Ojczyzna.Tak,po skonczeniu studiow -gdzie dalej?
    Prawidlowy wybor zrobiles Tomek i mysle, ze Polska ci pomoze we wszystkich twych marzeniach. Na danym etapie od ciebie jest potrzebna sumienna nauka, a dalej..powodzenia ci.

  33. Adam81w mówi:

    Polska dba o swoich.

  34. Szanowny Panie Tomaszu, gratulacje i powodzenia! Potrzebujemy tu na miejscu takich pracowitych i zawziętych Rodaków. I musimy naturalnie utrzymywać kontakt z Polakami na Kresach. Na pewno dzięki Panu te kontakty będą silniejsze.

    Pomyślności!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.