22
Kolejny wiec w obronie szkolnictwa polskiego

Społeczeństwo polskie po raz kolejny zamierza protestować przeciwko przyjętej w marcu dyskryminującej szkolnictwo mniejszości narodowych Ustawie o Oświacie. W piątek, 23 września, przed Sejmem RL odbędzie się kolejny wiec.

Z prośbą o zezwolenie przeprowadzenia akcji protestacyjnej zwrócili się do samorządu przedstawiciele Forum Rodziców Szkół Polskich na Litwie.

— W ubiegły czwartek zwrócili się do Komisji ds. Zezwoleń na Akcje Publiczne przedstawiciele komitetów strajkowych szkół polskich z prośbą o zezwolenie wiecu w obronie szkolnictwa polskiego przed Sejmem na ponad 5 tys. osób. Jako że nie mieliśmy żadnych zastrzeżeń do organizatorów, zezwolenie zostało wydane — poinformowała „Kurier” Edita Tamošiūnaitė, przewodnicząca Komisji.

Dwugodzinny wiec jest zaplanowany na godz. 15.45 23 września.

Protestujący będą żądali odwołania zapisów Ustawy o Oświacie dotyczących kształcenia mniejszości narodowych, rezygnacji z ujednolicenia egzaminu maturalnego z języka litewskiego w szkołach litewskich i szkołach mniejszości narodowych, przywrócenia egzaminu z ojczystego języka polskiego na maturze, rezygnacji z zachowania szkoły litewskiej kosztem polskiej.

Tymczasem przedstawiciele wiecu przed Pałacem Prezydenckim, który miał miejsce 2 września br., Renata Cytacka
, Alina Kowalewska i Dariusz Żybort oświadczyli, że zgodnie z postanowieniem wiecu, tekst wydanej podczas niego rezolucji został przekazany wszystkim ambasadom państw Unii Europejskiej, ponieważ dotychczas nie było podjętych żadnych decyzji w sprawie złożonej przez przedstawicieli petycji do prezydent Dali Grybauskaitė.

22 odpowiedzi to Kolejny wiec w obronie szkolnictwa polskiego

  1. artantika mówi:

    Do skutku!

  2. Steckowy mówi:

    Ustawa jakiegos Songaily… powinna być odwołana. Wstyd Litewskiemu Sejmowi i pani Prezydent, że popierają nacjonalistów.

  3. pani mówi:

    olacy tu uparci jak niegdys Zmudzini.

  4. piast mówi:

    Ponieważ Polacy Wileńscy mają etnogenezę w większości Litewską są tak samo uparci i odważni jak ich pobratymcy Żmudzini./ Wileńszczyzna to kuźnia bohaterów Polski i Litvy / A może tak Panowie jeden krok do tyłu z każdej strony???? Pierwszy ruch i gest należy do większości: czyli Litvinów.

  5. Kmicic mówi:

    do piast4;
    Krok w tył można robić po powrocie do stanu sprzed ustawy. Oczywiscie wtedy ten krok należy do strony Lt.
    Polacy za długo(20 lat) ustępowali kroczek po kroczku.Trzeba zacząć od początku.I dopiero wtedy mozna zacząc mówić o kompromisie.

    A może nie bawić sie i od razu zażądać normalności jak u Szwedów w Finlandii ?

    JAK TO JEST W KRAJACH UNII EUROPEJSKIEJ
    Jest taka mniejszość
    Liczba ludności w Finlandii: 5 181 000
    Liczba ludności w Helsinkach: 555 500
    Odsetek Finoszwedów w kraju: 291 500 (5,6%)
    Ods. Finoszwedów w Helsinkach: 36 000 (6,5 %)
    Gminy w Finlandii wg statusu językowego
    Gmina Ilość gmin Średni % Finoszwedów w gminie
    Jednojęzyczna szw. 21 93,3
    Dwujęz. z przew. szw. 22 68,6
    Dwujęz. z przew. fiń. 20 9,7
    Jednojęzyczna fińska 385 0,4
    Jest taka mniejszość. Mimo że stanowi ona jedynie 5,6 procent ludności kraju, w którym mieszka, to jej język jest drugim oficjalnym i pełnoprawnym, państwowym językiem. Ta mniejszość posiada nie tylko swoje przedszkola i szkoły, ale również dwie wyższe uczelnie. Jej przedstawiciele mają zagwarantowane przez konstytucję prawo bycia obsłużonym w swoim języku przez administrację państwową i samorządową w całym kraju, nie tylko w regionach, które owa mniejszość zamieszkuje w zwartych grupach.
    Mniejszość ta nie musi walczyć o dwujęzyczne napisy z nazwami miejscowości, urzędów i ulic. Napisy są zawsze dwujęzyczne i to już wtedy, gdy „mniejszościowa” ludność stanowi 6-8 procent mieszkańców gminy.
    Więcej, język tej mniejszości jest nauczany obowiązkowo we wszystkich szkołach podstawowych i średnich w całym kraju. Obowiązkowa jest również matura z tego języka.
    A jeśli jakiś młody człowiek chce odbyć służbę wojskową we własnym, „mniejszościowym” języku, to proszę bardzo! Idzie do „mniejszościowej” brygady wojskowej!
    Kraj, o którym mowa, nie leży gdzieś na antypodach ani na księżycu, ale prawie po sąsiedzku. Nazywa się Finlandia. A mniejszość, o której mowa, to Szwedzi, od wieków zamieszkujący ten kraj, zwani też Finoszwedami.
    Szwecja czy Nowogród?
    Szwedzi zaczęli osiedlać się na fińskim wybrzeżu już w XII wieku. Niedługo później w tym kierunku poszła również ekspansja polityczna i chrystianizacyjna Szwecji, która wkrótce opanowała Finlandię, w konkurencji z Nowogrodem Wielkim, który również miał zakusy w tamtą stronę.
    Zwierzchność szwedzka trwała w Finlandii ponad 600 lat, aż do początku XIX wieku, kiedy Finlandia została przyłączona do Rosji.
    Przez ten czas duże warstwy społeczeństwa fińskiego zaczęły mówić po szwedzku. Ocenia się, że w XVIII wieku 20-25 procent mieszkańców kraju mówiło po szwedzku – z reguły byli to ludzie wykształceni, mieszkańcy miast, szlachta i księża. Po fińsku mówili prawie wyłącznie mieszkańcy wsi.
    Ale po szwedzku mówiła nie tylko elita, lecz również rzesze chłopów i rybaków, którzy zasiedlali, i do dziś zasiedlają, zachodnie i południowe wybrzeże kraju.
    Kochany car
    Pod zwierzchnością Rosji w Finlandii z początku niewiele się zmieniło. Praktycznym Finom nie w głowie były powstania, za co carat odwdzięczał się, dając im dużą dozę autonomii. Zaś język szwedzki pozostał oficjalnym językiem Finlandii, używanym w urzędach i sądach.
    W latach 30., na fali europejskiego narodowego romantyzmu, pojawiło się w Finlandii zainteresowanie swoim fińskim dziedzictwem. Z początku nie było ono wymierzone przeciwko szwedzkiej dominacji kulturowej i językowej. Wprost przeciwnie: wielu heroldów fińskiego odrodzenia należało do szwedzkiej mniejszości i po fińsku często nie mówiło. Jedną z głównych postaci tego ruchu był Johan Ludvig Runeberg, fiński skald i „wieszcz”, który jednakowoż pisał wyłącznie po szwedzku.
    W roku 1863 język fiński został zrównany w prawach z językiem szwedzkim, ale dopiero w roku 1906 otrzymał status pierwszego języka w kraju.
    Pod koniec XIX wieku zaczęły się fińsko-szwedzkie tarcia. Na konflikt językowo-kulturowy nałożyły się antagonizmy społeczne – zamożne warstwy w Finlandii były często szwedzkojęzyczne. Ślad po tych antagonizmach – niechęć do swoich szwedzkojęzycznych ziomków – pozostała u Finów do dziś.
    W 1917 roku Finlandia odzyskała niepodległość. Przy tej okazji świeżo powstałe państwo fińskie miało swój konflikt „o Wilno” ze Szwecją. Chodzi o leżącą między obydwoma krajami Alandię, wyspę zamieszkałą (do dziś) prawie wyłącznie przez Szwedów. Liga Narodów przyznała jednak Alandię Finlandii, na co Szwecja w końcu bardzo niechętnie się zgodziła. W zamian za to Alandia uzyskała daleko idącą autonomię (którą ma do dziś).
    W latach 1917-1923 w Finlandii stworzono system, który gwarantował szwedzkiej mniejszości daleko idące prawa. W okresie międzywojennym Finlandia miała szwedzkojęzycznych premierów i ministrów. Finoszwedem był również marszałek Mannerheim, bohater dwóch wojen z Rosją sowiecką.
    Radio, TV, teatry
    Od tamtego czasu do dziś niewiele się zmieniło. Finoszwedzi mają swoje szkolnictwo, w tym dwie własne wyższe uczelnie (Akademia w Abo (Turku) i Wyższa Szkoła Handlowa w Helsinkach). Również na wielu fińskojęzycznych wyższych uczelniach można na niektórych wydziałach studiować po szwedzku. Finoszwedzi mają liczne własne czasopisma i gazety (w tym dwie codzienne – nakład największej z nich, helsińskiego „Hufvudstadsbladet”, wynosi prawie 60 000). Mają też swoje teatry i bogate życie kulturalne.
    Około 10 procent wszystkich programów w publicznym radiu i TV jest nadawanych po szwedzku. W regionach, gdzie zamieszkuje szwedzka mniejszość, lokalne radio nadaje równolegle po fińsku i po szwedzku.
    Główną siłą polityczną Finoszwedów jest Szwedzka Partia Liberalna (SFP), która zwykle uzyskuje w wyborach około pięciu procent głosów, a więc tylko niewiele mniej niż wynosi odsetek szwedzkojęzycznych mieszkańców kraju.
    Dwujęzyczne gminy
    Co 10 lat w 448 gminach Finlandii mieszkańcy deklarują swój język ojczysty. Na podstawie tego spisu gminy dzielone są na cztery kategorie – jednojęzyczne fińskie, jednojęzyczne szwedzkie, dwujęzyczne z przewagą fińskiego i dwujęzyczne z przewagą szwedzkiego.
    Zasada jest prosta – powyżej 50 procent daje przewagę językową w gminie, zaś mniejszość musi mieć co najmniej 8-10 procent, aby gmina była dwujęzyczna. Gdy mniejszość nie osiąga tego pułapu – gmina jest jednojęzyczna.
    W gminach jednojęzycznych (385 fińskich i 21 szwedzkich), wszystkie oficjalne napisy (znaki przy drogach z nazwą miasta, nazwy ulic i urzędów) są jedynie w języku dominującym. W gminach dwujęzycznych (22 z przewagą Finoszwedów i 20 z przewagą Finów) napisy są w dwóch językach, przy czym wersja w języku większości jest zawsze umieszczana wyżej.
    Innymi słowy, w Finlandii istnieje 21 gmin, z czego 16 na Alandii, gdzie w ogóle nie ma publicznych napisów w głównym języku państwowym – fińskim! Szwedzkojęzyczni mieszkańcy stanowią w tych gminach średnio 93 proc. wszystkich mieszkańców.
    W praktyce sama gmina ma dużo do powiedzenia o swoim statusie językowym i często idzie na rękę mniejszości (częściej jest to mniejszość szwedzka, której liczebność w wielu gminach ma tendencję spadkową) i zachowuje dwujęzyczność, mimo że formalne wymagania „procentowe” nie są już spełniane.
    Muminki i inni
    Finoszwedzi wkładali i nadal wkładają ogromny wkład w kulturę, zarówno szwedzką, jak i fińską. Najbardziej znaną ich reprezentantką jest zmarła przed kilku laty twórczyni Muminków – Tove Jansson.
    Mimo że Finoszwedzi mają zagwarantowane wszelkie prawa jako mniejszość i mimo iż są doskonale zorganizowani, a jeżeli chodzi o poziom wykształcenia i zamożności, nie ustępują wcale Finom, to przez ostatnich kilkadziesiąt lat ich populacja powoli zmniejszała się w wyniku tendencji asymilacyjnych.
    Proces ten, szczególnie intensywny w latach 60. i 70., ostatnio został zahamowany. Dziś coraz więcej rodziców w rodzinach mieszanych posyła swoje dzieci do szkół szwedzkich. Jedną z przyczyn jest postępująca globalizacja oraz członkostwo Finlandii w Unii Europejskiej. Wiele rodzin chce skorzystać z okazji i zapewnić dziecku „za darmo” drugi język, którym można się porozumieć nie tylko w Szwecji, ale także dość swobodnie w Norwegii i, przy pewnym wysiłku, w Danii.
    Folkting broni, Folkting radzi
    Najważniejszą instytucją, która dba o interesy szwedzkiej mniejszości jest Svenska Finlands Folkting (Sejmik Szwedzkiej Finlandii), rodzaj nieformalnego, finoszwedzkiego „parlamentu”, wybieranego przy okazji wyborów samorządowych. Są w nim szwedzkojęzyczni przedstawiciele wszystkich partii politycznych.
    Folkting jest najważniejszą instytucją konsultacyjną dla rządu i parlamentu we wszystkich sprawach dotyczących szwedzkiej mniejszości. Dba też o zachowanie praw, które Finoszwedom gwarantuje konstytucja – dostęp do wykształcenia, służby zdrowia, mass mediów i obsługi w sądach i innych urzędach w swoim własnym języku. A także o to, aby wszystkie oficjalne dokumenty w Finlandii były w dwóch językach. Posiada też specjalny urząd, do którego można zgłaszać sytuacje, kiedy Finoszwed nie został obsłużony przez jakąś instytucję w swoim własnym języku.
    Poza tym Folkting dostarcza informację o finoszwedzkiej kulturze, tradycjach i języku – do bibliotek, przedszkoli, szkół i uniwersytetów, a także do mass mediów – w Finlandii i za granicą.
    Żądasz i masz
    Mimo że konstytucja uznaje język szwedzki jako w pełni równoprawny drugi język państwowy, i to w całym kraju, to oczywiście nie ma praktycznej możliwości wyegzekwowania wynikających z tego faktu praw wszędzie i w każdej sytuacji. Szwedzkojęzyczni Finowie zamieszkują w zwartej grupie jedynie południowy pas wybrzeża, rozciągający się po obu stronach Helsinek, oraz wzdłuż zachodniego wybrzeża, z centrum w mieście Vasa. Zaś wielu Finów, szczególnie w głębi kraju, gdzie Finoszwedów prawie nie ma, ale także w stolicy, gdzie jest ich jedynie kilka procent, nie mówi po szwedzku albo nie chce w tym języku mówić.
    Wyegzekwowanie więc przez Finoszwedów ich konstytucyjnych uprawnień, szczególnie w rejonach, gdzie są w mniejszości, zależy więc często od tego, jak konsekwentnie w konkretnych sytuacjach domagają się oni realizacji swoich praw.
    Nie lubiany szwedzki
    Osobnym rozdziałem jest wynikająca z konstytucji obowiązkowa nauka szwedzkiego we wszystkich fińskich szkołach. Tutaj nastąpiło jakby pewne „przedobrzenie”. Wielu fińskich uczniów traktuje szwedzki jako dopust boży, mniej więcej tak jak moja generacja traktowała naukę rosyjskiego w komunistycznej Polsce.
    Nawet wśród Finoszwedów można usłyszeć głosy, że szwedzki w fińskich szkołach powinien być językiem dobrowolnym („wtedy ci, którzy go wybiorą, będą przynajmniej mieć motywację do nauki”). Jednak dotychczas, mimo ciągłej dyskusji na ten temat, nikt na poważnie nie próbuje zmienić systemu. Chociaż ostatnio prowadzone są eksperymenty, gdy rezygnuje się ze szczególnie nie lubianego przez fińskich licealistów obowiązkowego zdawania matury ze szwedzkiego.
    „Pany, łycary i biełoruczki”
    Niechęć Finów do Szwedów, także tych po drugiej stronie Zatoki Botnickiej, powoli się zmniejsza, ale nadal istnieje. Jedną z przyczyn są istniejące u Finów historyczne kompleksy „mniejszego brata”, mające swoje korzenie jeszcze w XIX wieku i wcześniej. W oczach wielu Finów – Finoszwedzi, i w ogóle Szwedzi, to takie trochę „szwedzkie pany, łycary i biełoruczki”. Zaś samych siebie Finowie uważają za, może prostych, ale upartych i twardych facetów. Chociaż ostatnio ów image został poważnie nadszarpnięty, po tym jak najtwardszych z twardych – prawie całą reprezantację kraju w narciarstwie biegowym – przyłapano na stosowaniu dopingu.
    Owa animozja jest mniejsza na zachodnim wybrzeżu, gdzie Finoszwedzi i Finowie zawsze byli równie biednymi rybakami i rolnikami, za to większa w Helsinkach i okolicach, gdzie mieszkały finoszwedzkie, bogate rodziny, właściciele posiadłości i wielkich przedsiębiorstw. Moja finoszwedzka znajoma opowiadała, jak w dzieciństwie, gdzieś w latach 50., ona i jej koleżanki bały się mówić zbyt głośno po szwedzku w centrum Helsinek, gdyż mogły zostać pobite przez swoich fińskich rówieśników.
    Dziś takich społecznych podziałów już nie ma – Finoszwedzi nie różnią się od Finów ani zamożnością, ani wykształceniem.
    Żyją dłużej i lepiej
    Tym większą debatę wzbudziły rezultaty badań, przeprowadzonych kilka lat temu, które wykazały, że Finoszwedzi żyją przeciętnie o kilka lat dłużej od Finów, są od nich zdrowsi i w ogóle żyją lepiej. Przyczyn takiego stanu rzeczy dopatrzono się w końcu w fakcie, że Finoszwedzi mają silniejsze związki rodzinne i społeczne. Być może, będąc mniejszością, przez cały czas zagrożoną asymilacją, trzymają się po prostu razem.
    Faktem jest, że Finoszwedzi są doskonale zorganizowani i wzajemnie się wspierają. Czują się też pełnoprawnymi współgospodarzami Finlandii. Ich wpływy w polityce i życiu gospodarczym są nawet większe, niżby to wynikało z ich liczebności. Są mniejszością, ale mniejszością bez kompleksów. Wprost przeciwnie, są bardzo dumni ze swojej przynależności.
    „Koroniarskie główki”
    Owe fińsko-szwedzkie animozje nie prowadzą dziś do żadnych poważnych konfliktów. Za to manifestują się chętnie w sporcie, gdzie np. fińscy hokeiści zawsze dają z siebie wszystko, żeby tylko pokonać reprezentację Szwecji.
    Ale, żeby było jeszcze ciekawiej, na moje pytanie, za kim kibicuje w meczach hokejowych Szwecja-Finlandia, znajomy Finoszwed powiedział, że, oczywiście, za Finlandią. Bowiem będąc szwedzką mniejszością, Finoszwedzi bynajmniej nie utożsamiają się do końca z „koroniarzami” z Macierzy po drugiej stronie Zatoki Botnickiej.
    Może najlepiej ujęła to moja finoszwedzka znajoma, mówiąc: „Nigdy się nikomu nie kłanialiśmy”.
    Fińska Suderwa
    Tak więc pani starosta w takiej fińskiej „Suderwie” zupełnie nie musiałaby walczyć o dwujęzyczne napisy. Istniałyby one tam od zawsze, przy czym – ponieważ Polacy stanowią 84 procent mieszkańców gminy – wersja polska byłaby umieszczona wyżej, zaś litewska niżej. I każdy urzędnik w Suderwie, niezależnie od swojej własnej narodowości, miałby o b o w i ą z e k obsłużyć petenta po polsku, gdyby ów petent sobie tego zażyczył.
    Tadeusz Rawa
    Sztokholm

  6. Adam81w mówi:

    Trzymamy kciuki rodacy! Zły los się musi odmienić.

  7. piast mówi:

    Do: Pana Kmicic post -5 całkowicie się z Panem zgadzam właśnie Litvini jako przytłaczająca w większość w RL powinni wycofać w Sejmasie krzywdzącą Polaków Litewskich Ustawę o szkolnictwie mniejszości narodowych. I to powinno być polem dalszych wspólnych działań Polaków i Litvinów do załatwienia wszystkich spraw dotyczących mniejszości na Litvie. Ale osobiście wątpię czy przy zacietrzewieniu litewskim sprawy pójdą w tym kierunku????

  8. Wojski mówi:

    Do Kmicica: Doskonałe opracowanie o Finlandii. Tylko takie rozwiązanie jest zadawalające. Nie mówiąc o Szwajcarach, Kanadyjczykach a nawet ostatnio Berberach w Maroku. Należałoby to przetłumaczyć na język litewski i rozesłać do wszystkich posłów, mediów etc.

  9. Budzik mówi:

    Ciekawe jakie rozstrzygnięcia przyniosą w RL następne wybory parlamentarne. Czy zmiana rządu poprzez zluzowanie prawicy u steru władzy przez lewicę przyniesie jakieś pozytywne zmiany? Pani Grybauskaitė tak czy owak chyba będzie szła w zaparte:(((

  10. Kmicic mówi:

    będą konsekwentnie żądać:
    1*
    „odwołania zapisów Ustawy o Oświacie dotyczących kształcenia mniejszości narodowych” – odwołania, nie złagodzenia !
    2*
    „rezygnacji z ujednolicenia egzaminu maturalnego z języka litewskiego w szkołach litewskich i szkołach mniejszości narodowych” – całkowitej rezygnacji a nie odłożenia w czasie !
    3*
    przywrócenia egzaminu z ojczystego języka polskiego na maturze, 4*
    4*
    rezygnacji z zachowania szkoły litewskiej kosztem polskiej.
    Powyższe z dedykacją dla Panów Daszkiewicza i Kwiatkowskiego , którzy się wdali w dyskusje o „złagodzeniu” ustawy.Kosmetyka ustwy nie wchodzi w rachubę – patrz wyżej .
    ps.
    Jestem ciekawy jak zareagują przedstawiciele polskiego Ministerstwa Oświaty na propozycję by stronie litewskiej przewodził nadal ordynarny i podły szantażysta polskich rodziców i ich dzieci- patrz:
    http://kurierwilenski.lt/2011/09/15/oswiadczenie-w-sprawie-polskiej-oswiaty-na-litwie/ i post 8 pod tym oświadczeniem .

  11. sowa mówi:

    ciekawie….a KMICIC woogole spi?

  12. Józef mówi:

    Tak trzymać jesteśmy z WAMI RODACY….

  13. Maur Litwin mówi:

    Do 5, Kmicic.
    Pan Tadeusz Rawa, jak mniemam z ostatniego akapitu autor tekstu, bardzo interesująco opisał sytuację mniejszości.
    Mozna powiedzieć, że regulacje funkcjonujące w Finlandii są wzorowe i tym samym godne naśladowania.

    Uważam za bardzo pożyteczne zamieszczenie opisu doskonałego przykładu tu, na forum KW.

    Dziękuję Tobie i Panu Tauszowi Rawie.
    Pozdrawiam obu Panów.

  14. pani mówi:

    Tez dziekuje Tadeuszowi Rawie i Kmicicowi. I Maurowi – za jednomyslnosc.

  15. Zbyś mówi:

    tak,wycofać sporne ustawy i rozmawiac.przykład Finlandii przenieść na papier i wysłac pocztą twardogłowym litewskim posłom

  16. Kmicic mówi:

    Pilne !
    http://www.lrytas.lt/-13163415591314184568-%C4%AF-lietuv%C4%85-atvyksta-esbo-generalinis-sekretorius-l-zannieris.htm
    Jutro sekretarz generalny OBWE L. Zannieris w Wilnie.
    18.09.2011 13:45
    Dobrze gdyby nasi pojawili się tam z transparentami i oświadczeniem pełnomocników protestujących rodziców polskich uczniów. Chodzi o to samo oświadczenie, które zostało przekazane wszystkim ambasadorom UE.

  17. Wiln. mówi:

    Bardzo podejrzane jest,že wladze Wilna zgodzily się na ten wiec przed Sejmem.Bo po zamieszkach 16 stycznia kolo Sejmu nie wolno bylo przeprowadzac žadnych akcji.Oby nie bylo jakies prowokacji ze strony Litwinow.A to jakas grupka Litwinow narozrabia, pobije okna,a zwalą na Polakow.Oj,nie dowierzam Litwinom.

  18. Kmicic mówi:

    do Wiln.18:
    To oczywiste ,że należy się spodziewać prowokacji. Aż dziwne ,że dotąd ich nie było.
    I wszelkie prowokacje trzeba natychmiast obrócic przeciw samym prowokujący.Myslę ,że wilniucy sobie poradzą 🙂

    otrzymałem email;
    Znam Litwę, byłem tam. Litwa też jest pęknięta podobnie jak dajmy na to Ukraina. Jedna część ciąży kulturowo ku Rosji i językiem wpływu jest rosyjski i Rosja, druga część, która pokrywa się mniej więcej z terenami przedwojennej Polski, podlega wpływom języka polskiego i kultury łacińskiej. Rzecz w tym, że obie chorobliwie nienawidzą wszystkiego co polskie, choć przyczyny – źródła tej nienawiści są różne. Sądzę, że poglądy Józefa Piłsudskiego na te sprawy nie są państwu obce. Marszałek uważał (z czym się w pełni zgadzam), że politycy litewscy są głupi i przekupni, a do tego jeszcze chorzy z nienawiści. Przyczyn nieracjonalnej i chorobliwej nienawiści do polskości jest wiele, ale podstawowa, to że doskonale zdają sobie sprawę, z głęboko uzasadnionych ewentualnych roszczeń Polski do większości terenów, które zajmują (o Wilnie nie wspomnę), dominacji kulturowej Rzeczypospolitej, która ich poniekąd ukształtowała i uratowała przed likwidacją jako nacji, i dla tego próbują za wszelką cenę wymazać z kart historii i pamięci obecność Polski na tych terenach (podobnie zresztą jak na terenach zachodniej Ukrainy, a we Lwowie w szczególności). Stąd tak usilne próby wynaradawiania Polaków. Na to wszystko składają się jeszcze nacjonalistyczne kompleksy, brak świadomości i najniższe emocje, instynkty….
    Proszę sobie wyobrazić, że Litwini przyjmując alfabet, przyjęli go z Czech, byle zrobić na złość Polsce…. Już samo to dobitnie o nich świadczy, o ich poziomie, i potwierdza to o czym piszę.
    Unia Litewska nigdy nie została w całości wprowadzona w życie przez niesubordynację Litwinów, którzy w żaden sposób nie chcieli się pogodzić z jej zapisami. To , że doszło do jej podpisania należy zawdzięczać królowi Zygmuntowi, który spotykając się z oporem wielmożów litewskich, zaczął z nimi rozmawiać jedynym językiem, który rozumieją do dziś, językiem wściekłego litewskiego satrapy. Tak więc przez wieki po stronie Korony ciążyły zobowiązania, natomiast po stronie Litewskiej w zasadzie nie…..Paradoksalnie do podpisania Unii przyczyniła się też brutalność Rosji, która w toczących się wojnach wykazywała się wyjątkowym okrucieństwom i szybko przekonywała do Unii początkowych przeciwników związku z Rzeczpospolitą.
    Władze Polskie powinny wreszcie zrozumieć, że bez zdecydowanych działań, niczego z Litwinami nie osiągną, zabawa w kotka i myszkę będzie nadal trwała. Co innego będą mówić, a co innego będą robić. Bez wielowiekowej opieki ze strony Polski i Polaków tej nacji, nie było by już dawno na ziemi, oni doskonale z tego zdają sobie sprawę i za to właśnie paradoksalnie nas nienawidzą, bo ich byt zależał od nas .
    Czas najwyższy na zdecydowane działania rządu Polskiego, bo innego języka chyba nie zrozumieją. W sposób radykalny należy im pokazać, gdzie jest ich miejsce w szeregu. Zgadzam się z Państwem, że ludność Polska na Litwie, to najcenniejsza substancja, o którą należy dbać w sposób szczególny, nawet kosztem dobrobytu Polaków w Polsce. Powody takiej postawy, działań, są oczywiste i nie będę się nawet rozpisywał na ten temat…

    pospis….

  19. Kmicic mówi:

    cd.19;
    korekta:
    I wszelkie prowokacje trzeba natychmiast obrócić przeciw samym prowokującym.Myślę ,że Wilniucy sobie poradzą 🙂
    ps.
    Jutro w W-wie obraduje zespół z szantażystą-straszycielem Bacysem na czele. Pojutrze we wtorek o 16.30 happeming pod ambasadą LT, a za oceanem ruszy się pewnie w następnym tygodniu.

  20. ben mówi:

    Jakoś nie widzę nazwisk, które „firmowały” poprzedni wiec. Zmiana warty, czy też przejęcie kontroli nad wiecem? 🙂

  21. Kmicic mówi:

    Przed chwilą rozpoczęła sie pikieta pod hotelem Tulipan w W-wie ul.Towarowa, gdzie obraduje polsko litewski zespół „ekspercki”.

    Obecny jest poseł sejmasu Jarosław Narkiewicz i Michał Dworczyk.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.