38
Porozumienia brak — znowu będzie strajk?

Władze litewskie oraz przedstawiciele polskiej mniejszości na Litwie dwuznacznie oceniają wyniki poniedziałkowego spotkania w Warszawie w sprawie oświaty polskiej na Litwie. Polacy zapowiadają więc, że w piątek odbędzie się wiec protestacyjny przed litewskim parlamentem. Jeśli władze litewskie i tym razem pozostaną głuche na postulaty rodziców i uczniów szkół polskich, to organizatorzy akcji protestacyjnej nie wykluczają, że zostanie wznowiony strajk rodziców i uczniów szkół polskich.

Tymczasem strona litewska twierdzi, że po poniedziałkowym spotkaniu ekspertów Polski i Litwy w Warszawie porozumiano się w sprawie kompromisu.

— Egzamin maturalny z języka litewskiego w szkołach polskich będzie realizowany bardziej elastycznie. (…) Bardzo ważne, że się udało porozumieć na poziomie ekspertów — powiedział wczoraj w wywiadzie dla Litewskiego Radia premier Andrius Kubilius. Zapewnił też, że uczniowie szkół polskich nie muszą się bać ujednoliconego egzaminu maturalnego z języka państwowego.

Jak wyjaśnia w rozmowie z „Kurierem” poseł Jarosław Narkiewicz, który wczoraj po południu dopiero wrócił z warszawskich negocjacji, strona litewska nazywa kompromisem ujednolicenie dla szkół z językiem państwowym i szkół mniejszości narodowych formy egzaminu, który ma być wyłącznie pisemny (wypracowanie). Poseł zauważa jednak, że to żaden kompromis, bo zmiana formy egzaminu dla szkół litewskich i szkół mniejszości narodowych następuje niezależnie od przedmiotu sporu.

— Ta forma egzaminu byłaby do przyjęcia, jeśliby strona władz litewskich uwzględniła postulat przedstawicieli szkolnictwa polskiego na Litwie, że powinna różnić się treść egzaminu dla szkół litewskich i szkół mniejszości narodowych ze względu na różnorodność programów nauczania języka litewskiego w tych szkołach. Niestety, strona władz litewskich nie chce o tym nawet dyskutować, bo wymagałoby to nowelizacji 38 artykułu nowo przyjętej Ustawy o Oświacie, o czym, według przedstawicieli rządu Litwy, w ogóle nie może być mowy — wyjaśnia nam poseł na Sejm Jarosław Narkiewicz. Jego też zdaniem, oświadczenie delegacji litewskiej, w którym mówi się o zawarciu kompromisu, odzwierciedla wyłącznie stanowisko strony władz litewskich, bo uczestniczący w konsultacjach przedstawiciele polskiej mniejszości na Litwie takiego „kompromisu” nie akceptują. Toteż już w piątek, w Wilnie, odbędzie się kolejny wiec protestacyjny, który organizuje Forum Rodziców Szkół Polskich na Litwie. Uczestnicy wiecu będą nadal domagali się znowelizowania Ustawy o Oświacie w zakresie ujednolicenia egzaminu maturalnego dla szkół litewskich i szkół mniejszości narodowych już od 2013 roku, mimo że programy nauczania w tych szkołach różnią się.

Wcześniej spekulowano, że jeśli w poniedziałek, 19 września, w Warszawie grupom eksperckim z Polski i Litwy uda się porozumieć, to wiec zostanie odwołany. Wczoraj Forum Rodziców Szkół Polskich na Litwie zapewniało, że akcja protestacyjna przed Sejmem nie tylko nie zostanie odwołana, ale może być kontynuowana w formie strajku szkół polskich, jakim uczniowie i ich rodzice rozpoczęli rok szkolny. Wtedy strajk objął większość z około 100 polskich palcówek oświatowych na Litwie.

Na piątek jest zapowiedziana również akcja protestacyjna przed samorządem rejonu wileńskiego. Wiec tam organizuje partia „Prawo i Praworządność” byłego prezydenta Rolandasa Paksasa. Organizatorzy wiecu zamierzają protestować przeciwko rzekomej likwidacji litewskich placówek oświatowych w rejonie wileńskim, we władzach którego dominuje Akcja Wyborcza Polaków na Litwie.

Przedstawiciele AWPL nie komentują inicjatywy partii Paksasa. Zauważają jedynie, że wśród litewskich partii panuje obecnie moda na antypolskie nastroje, które będą się nasilały ze zbliżeniem się wyborów parlamentarnych za rok.

Z kolei poseł Jarosław Narkiewicz podkreśla bezpodstawność zarzutów wobec władz rejonu wileńskiego, bo jak zauważa, w tym rejonie nie zlikwidowano ani jednej klasy litewskiej, zaś tylko niektóre mało liczne szkoły są reorganizowane i łączone z większymi placówkami, co absolutnie nie oznacza likwidacji szkoły.

Polaków litewskich nie przekonuje „kompromis” w sprawie Ustawy o Oświacie, więc zapowiadają kontynuację protestów zapoczątkowanych 2 września wielotysięcznym wiecem i strajkiem szkół	 Fot. Marian Paluszkiewicz

Polaków litewskich nie przekonuje „kompromis” w sprawie Ustawy o Oświacie, więc zapowiadają kontynuację protestów zapoczątkowanych 2 września wielotysięcznym wiecem i strajkiem szkół Fot. Marian Paluszkiewicz

38 odpowiedzi to Porozumienia brak — znowu będzie strajk?

  1. Maciej mówi:

    Jeśli nie pomoże strajk musimy jednoznacznie i stanowczo opowiedzieć się za autonomią Wileńszczyzny wspólnie z rosjanami zagwarantujemy prawa naszym dzieciom

  2. sho mówi:

    bez Powstania sie nie da

  3. Kmicic mówi:

    Tak trzymać.
    Nie ma już z czego ustępować.
    A Bakcyc powinien zostać usunięty z komisji.
    Totalnie się skompromitował próbując szantażować dyrektorów polskich szkół trzykrotnie trudniejszym egzaminem maturalnym dla polskich uczniów.
    Tak trzymać drodzy Wilniucy ,to nie jest łatwe, ale inaczej nie można.
    “W razie strajku szkoły polskie w Stanach was masowo poprą” – Jacek Marczyński.
    Myślę,że szkoły w Koronie też nie pozostanę obojętne na taką ignorację i bezprawie krzywdzące polskich uczniów.

  4. miki mówi:

    za autonomia Wilenszczyzny to obowiazkowo,to prawa nam i naszym dzieciom iw piatek musimy powiedziec stanowczo,a dla litwakow do Kaunasu zielony pas jest wolny.

  5. stasis mówi:

    do Sho:

    bez Wojny sie nie da?

    do Maciej:

    opowiedzieć się za za niepodległość Wileńszczyzny czyli Polskiej sowietskiej socjalistycznej republikę?

  6. ben mówi:

    Moim zdaniem nic nie zostanie już na razie “ugrane”. Szkoda tylko że nie zaczęto od działań mających na celu zdyskredytowanie procesu wdrożeniowego nowej ustawy oświatowej, który, o ile wiem, do dziś nie ma pełnego scenariusza, a relizacja nawet tego, co zostało przygotowane niejako na początek, aż się o to prosi. Fakt, że powinni to zrobić politycy wspónie z dyrektorami szkół polskich, nauczycielami bezpośrednio zainteresowanymi zmianami oraz rodzicami. Tu raczej nawet przy proteście sprzed dwóch tygodni takiej współpracy nie dostrzegłem. Na wiecu byli rodzice oraz “podłączeni” do tej “inicjatywy oddolnej” politycy, zaś dyrektorzy i nauczyciele pracowali normalnie.

  7. limpopo mówi:

    Kolejny cud na Litwie! Grunty stają się ruchomościami (widocznie pod wpływem ruchów tektonicznych) Większość jest dyskryminowana przez mniejszość! Ewenement na skalę światową! Dlaczego Paks nie zabierze głosu w Europarlamencie w sprawie zamykania litewskich szkół na Litwie??

  8. Lech mówi:

    Czegoś tu nie rozumiem. Państwo litewskie utrzymuje polskie szkoły, wypłaca nauczycielom pensje z pieniędzy litewskich podatników, a Polacy kręcą nosami bo muszą uczyć się litewskiego. Ciekawe w jakim języku będą na Litwie studiować. A w jakim to języku dzieci Polonii zdają egzamin maturalny (tam gdzie istnieje) w Niemczech, Francji, Wlk. Brytanii, USA i innych krajach tzw. rozwiniętej demokracji, jeśli chcą studiować? W Czechach mój syn chodził do szkoły czeskiej, a w czasie weekendów do polskiej. Mógł zdawać (i zdał) maturę w języku polskim, ale przede wszystkim zdawał maturę w języku czeskim, bo inaczej miałby gorszy start na studia.

  9. Budzik mówi:

    do Lech 8

    Podstawą jest ochrona praw nabytych przez mniejszości narodowe:) Dodatkowo Rząd RL zobowiązał się do niepodejmowania kroków zmierzających do pogorszenia sytuacji Polaków na Litwie. To jest “jądro” problemu a nie sytuacja w Czechach, czy Wlk. Bryt:) Wróć lepiej z tej dalekiej wycieczki:)

  10. pšv mówi:

    to Lech

    Właśnie że nie rozumiesz. Przynajmniej tego, że my, Polacy litewscy, płacimy dostatecznie wysokie podatki, aby utrzymać nasze dziwne państwo razem ze szkołami naszych dzieci i pensjami nauczycieli w tych szkołach! I nic tu nie ma do rzeczy ani język egzaminu w USA czy innym Urugwaju! I maturę nasze dzieci składaja po litewsku od lat chyba dziesięciu. A że nie znasz szczegółów i nie rozumiesz czegoś – to masz co najmniej dwa przyzwoite wyjścia z sytuacji: primo – dowiedz się czegoś, zapytaj grzecznie; secundo – nie wysilaj się z wnioskami i opiniami aż nie zrozumiesz!

  11. robert mówi:

    Jasno wysunąć postulat AUTONOMI i STRAJKOWAĆ do zwycięstwa tj. do usunięcia w całości nowej ustawy oświatowej. Można później ewentualnie negocjować jakąś przyszłą ustawę ale najpierw ta powinna trafić na śmietnik.

  12. Smerf mówi:

    Organizatorzy piątkowej demonstracji powinni się zwrócić do polskich władz o zabezpieczenie i monitoring przez odpowiednie polskie służby bezpieczeństwa wiecu, gdyż nie można wykluczyć prowokacji ze strony nacjonalistycznych litewskich ugrupowań i władz. Być może należy również stworzyć własną Służbę Porządkową, która będzie dbała o porządek w trakcie wiecu.

  13. Szmaukszta mówi:

    Nu stasis jak tam twoje galoty pelne?Co tam nowego napiszesz w Klumpios Rytas?.

  14. Kmicic mówi:

    do Lechas 8:
    Jak nie rozumiesz polskich podatników wynaradawianych za przez siebie płacone podatki , to jedż do Finlandii:
    JAK TO JEST W KRAJACH UNII EUROPEJSKIEJ
    Jest taka mniejszość
    Liczba ludności w Finlandii: 5 181 000
    Liczba ludności w Helsinkach: 555 500
    Odsetek Finoszwedów w kraju: 291 500 (5,6%)
    Ods. Finoszwedów w Helsinkach: 36 000 (6,5 %)
    Gminy w Finlandii wg statusu językowego
    Gmina Ilość gmin Średni % Finoszwedów w gminie
    Jednojęzyczna szw. 21 93,3
    Dwujęz. z przew. szw. 22 68,6
    Dwujęz. z przew. fiń. 20 9,7
    Jednojęzyczna fińska 385 0,4
    Jest taka mniejszość. Mimo że stanowi ona jedynie 5,6 procent ludności kraju, w którym mieszka, to jej język jest drugim oficjalnym i pełnoprawnym, państwowym językiem. Ta mniejszość posiada nie tylko swoje przedszkola i szkoły, ale również dwie wyższe uczelnie. Jej przedstawiciele mają zagwarantowane przez konstytucję prawo bycia obsłużonym w swoim języku przez administrację państwową i samorządową w całym kraju, nie tylko w regionach, które owa mniejszość zamieszkuje w zwartych grupach.
    Mniejszość ta nie musi walczyć o dwujęzyczne napisy z nazwami miejscowości, urzędów i ulic. Napisy są zawsze dwujęzyczne i to już wtedy, gdy „mniejszościowa” ludność stanowi 6-8 procent mieszkańców gminy.
    Więcej, język tej mniejszości jest nauczany obowiązkowo we wszystkich szkołach podstawowych i średnich w całym kraju. Obowiązkowa jest również matura z tego języka.
    A jeśli jakiś młody człowiek chce odbyć służbę wojskową we własnym, „mniejszościowym” języku, to proszę bardzo! Idzie do „mniejszościowej” brygady wojskowej!
    Kraj, o którym mowa, nie leży gdzieś na antypodach ani na księżycu, ale prawie po sąsiedzku. Nazywa się Finlandia. A mniejszość, o której mowa, to Szwedzi, od wieków zamieszkujący ten kraj, zwani też Finoszwedami.
    Szwecja czy Nowogród?
    Szwedzi zaczęli osiedlać się na fińskim wybrzeżu już w XII wieku. Niedługo później w tym kierunku poszła również ekspansja polityczna i chrystianizacyjna Szwecji, która wkrótce opanowała Finlandię, w konkurencji z Nowogrodem Wielkim, który również miał zakusy w tamtą stronę.
    Zwierzchność szwedzka trwała w Finlandii ponad 600 lat, aż do początku XIX wieku, kiedy Finlandia została przyłączona do Rosji.
    Przez ten czas duże warstwy społeczeństwa fińskiego zaczęły mówić po szwedzku. Ocenia się, że w XVIII wieku 20-25 procent mieszkańców kraju mówiło po szwedzku – z reguły byli to ludzie wykształceni, mieszkańcy miast, szlachta i księża. Po fińsku mówili prawie wyłącznie mieszkańcy wsi.
    Ale po szwedzku mówiła nie tylko elita, lecz również rzesze chłopów i rybaków, którzy zasiedlali, i do dziś zasiedlają, zachodnie i południowe wybrzeże kraju.
    Kochany car
    Pod zwierzchnością Rosji w Finlandii z początku niewiele się zmieniło. Praktycznym Finom nie w głowie były powstania, za co carat odwdzięczał się, dając im dużą dozę autonomii. Zaś język szwedzki pozostał oficjalnym językiem Finlandii, używanym w urzędach i sądach.
    W latach 30., na fali europejskiego narodowego romantyzmu, pojawiło się w Finlandii zainteresowanie swoim fińskim dziedzictwem. Z początku nie było ono wymierzone przeciwko szwedzkiej dominacji kulturowej i językowej. Wprost przeciwnie: wielu heroldów fińskiego odrodzenia należało do szwedzkiej mniejszości i po fińsku często nie mówiło. Jedną z głównych postaci tego ruchu był Johan Ludvig Runeberg, fiński skald i „wieszcz”, który jednakowoż pisał wyłącznie po szwedzku.
    W roku 1863 język fiński został zrównany w prawach z językiem szwedzkim, ale dopiero w roku 1906 otrzymał status pierwszego języka w kraju.
    Pod koniec XIX wieku zaczęły się fińsko-szwedzkie tarcia. Na konflikt językowo-kulturowy nałożyły się antagonizmy społeczne – zamożne warstwy w Finlandii były często szwedzkojęzyczne. Ślad po tych antagonizmach – niechęć do swoich szwedzkojęzycznych ziomków – pozostała u Finów do dziś.
    W 1917 roku Finlandia odzyskała niepodległość. Przy tej okazji świeżo powstałe państwo fińskie miało swój konflikt „o Wilno” ze Szwecją. Chodzi o leżącą między obydwoma krajami Alandię, wyspę zamieszkałą (do dziś) prawie wyłącznie przez Szwedów. Liga Narodów przyznała jednak Alandię Finlandii, na co Szwecja w końcu bardzo niechętnie się zgodziła. W zamian za to Alandia uzyskała daleko idącą autonomię (którą ma do dziś).
    W latach 1917-1923 w Finlandii stworzono system, który gwarantował szwedzkiej mniejszości daleko idące prawa. W okresie międzywojennym Finlandia miała szwedzkojęzycznych premierów i ministrów. Finoszwedem był również marszałek Mannerheim, bohater dwóch wojen z Rosją sowiecką.
    Radio, TV, teatry
    Od tamtego czasu do dziś niewiele się zmieniło. Finoszwedzi mają swoje szkolnictwo, w tym dwie własne wyższe uczelnie (Akademia w Abo (Turku) i Wyższa Szkoła Handlowa w Helsinkach). Również na wielu fińskojęzycznych wyższych uczelniach można na niektórych wydziałach studiować po szwedzku. Finoszwedzi mają liczne własne czasopisma i gazety (w tym dwie codzienne – nakład największej z nich, helsińskiego „Hufvudstadsbladet”, wynosi prawie 60 000). Mają też swoje teatry i bogate życie kulturalne.
    Około 10 procent wszystkich programów w publicznym radiu i TV jest nadawanych po szwedzku. W regionach, gdzie zamieszkuje szwedzka mniejszość, lokalne radio nadaje równolegle po fińsku i po szwedzku.
    Główną siłą polityczną Finoszwedów jest Szwedzka Partia Liberalna (SFP), która zwykle uzyskuje w wyborach około pięciu procent głosów, a więc tylko niewiele mniej niż wynosi odsetek szwedzkojęzycznych mieszkańców kraju.
    Dwujęzyczne gminy
    Co 10 lat w 448 gminach Finlandii mieszkańcy deklarują swój język ojczysty. Na podstawie tego spisu gminy dzielone są na cztery kategorie – jednojęzyczne fińskie, jednojęzyczne szwedzkie, dwujęzyczne z przewagą fińskiego i dwujęzyczne z przewagą szwedzkiego.
    Zasada jest prosta – powyżej 50 procent daje przewagę językową w gminie, zaś mniejszość musi mieć co najmniej 8-10 procent, aby gmina była dwujęzyczna. Gdy mniejszość nie osiąga tego pułapu – gmina jest jednojęzyczna.
    W gminach jednojęzycznych (385 fińskich i 21 szwedzkich), wszystkie oficjalne napisy (znaki przy drogach z nazwą miasta, nazwy ulic i urzędów) są jedynie w języku dominującym. W gminach dwujęzycznych (22 z przewagą Finoszwedów i 20 z przewagą Finów) napisy są w dwóch językach, przy czym wersja w języku większości jest zawsze umieszczana wyżej.
    Innymi słowy, w Finlandii istnieje 21 gmin, z czego 16 na Alandii, gdzie w ogóle nie ma publicznych napisów w głównym języku państwowym – fińskim! Szwedzkojęzyczni mieszkańcy stanowią w tych gminach średnio 93 proc. wszystkich mieszkańców.
    W praktyce sama gmina ma dużo do powiedzenia o swoim statusie językowym i często idzie na rękę mniejszości (częściej jest to mniejszość szwedzka, której liczebność w wielu gminach ma tendencję spadkową) i zachowuje dwujęzyczność, mimo że formalne wymagania „procentowe” nie są już spełniane.
    Muminki i inni
    Finoszwedzi wkładali i nadal wkładają ogromny wkład w kulturę, zarówno szwedzką, jak i fińską. Najbardziej znaną ich reprezentantką jest zmarła przed kilku laty twórczyni Muminków – Tove Jansson.
    Mimo że Finoszwedzi mają zagwarantowane wszelkie prawa jako mniejszość i mimo iż są doskonale zorganizowani, a jeżeli chodzi o poziom wykształcenia i zamożności, nie ustępują wcale Finom, to przez ostatnich kilkadziesiąt lat ich populacja powoli zmniejszała się w wyniku tendencji asymilacyjnych.
    Proces ten, szczególnie intensywny w latach 60. i 70., ostatnio został zahamowany. Dziś coraz więcej rodziców w rodzinach mieszanych posyła swoje dzieci do szkół szwedzkich. Jedną z przyczyn jest postępująca globalizacja oraz członkostwo Finlandii w Unii Europejskiej. Wiele rodzin chce skorzystać z okazji i zapewnić dziecku „za darmo” drugi język, którym można się porozumieć nie tylko w Szwecji, ale także dość swobodnie w Norwegii i, przy pewnym wysiłku, w Danii.
    Folkting broni, Folkting radzi
    Najważniejszą instytucją, która dba o interesy szwedzkiej mniejszości jest Svenska Finlands Folkting (Sejmik Szwedzkiej Finlandii), rodzaj nieformalnego, finoszwedzkiego „parlamentu”, wybieranego przy okazji wyborów samorządowych. Są w nim szwedzkojęzyczni przedstawiciele wszystkich partii politycznych.
    Folkting jest najważniejszą instytucją konsultacyjną dla rządu i parlamentu we wszystkich sprawach dotyczących szwedzkiej mniejszości. Dba też o zachowanie praw, które Finoszwedom gwarantuje konstytucja – dostęp do wykształcenia, służby zdrowia, mass mediów i obsługi w sądach i innych urzędach w swoim własnym języku. A także o to, aby wszystkie oficjalne dokumenty w Finlandii były w dwóch językach. Posiada też specjalny urząd, do którego można zgłaszać sytuacje, kiedy Finoszwed nie został obsłużony przez jakąś instytucję w swoim własnym języku.
    Poza tym Folkting dostarcza informację o finoszwedzkiej kulturze, tradycjach i języku – do bibliotek, przedszkoli, szkół i uniwersytetów, a także do mass mediów – w Finlandii i za granicą.
    Żądasz i masz
    Mimo że konstytucja uznaje język szwedzki jako w pełni równoprawny drugi język państwowy, i to w całym kraju, to oczywiście nie ma praktycznej możliwości wyegzekwowania wynikających z tego faktu praw wszędzie i w każdej sytuacji. Szwedzkojęzyczni Finowie zamieszkują w zwartej grupie jedynie południowy pas wybrzeża, rozciągający się po obu stronach Helsinek, oraz wzdłuż zachodniego wybrzeża, z centrum w mieście Vasa. Zaś wielu Finów, szczególnie w głębi kraju, gdzie Finoszwedów prawie nie ma, ale także w stolicy, gdzie jest ich jedynie kilka procent, nie mówi po szwedzku albo nie chce w tym języku mówić.
    Wyegzekwowanie więc przez Finoszwedów ich konstytucyjnych uprawnień, szczególnie w rejonach, gdzie są w mniejszości, zależy więc często od tego, jak konsekwentnie w konkretnych sytuacjach domagają się oni realizacji swoich praw.
    Nie lubiany szwedzki
    Osobnym rozdziałem jest wynikająca z konstytucji obowiązkowa nauka szwedzkiego we wszystkich fińskich szkołach. Tutaj nastąpiło jakby pewne „przedobrzenie”. Wielu fińskich uczniów traktuje szwedzki jako dopust boży, mniej więcej tak jak moja generacja traktowała naukę rosyjskiego w komunistycznej Polsce.
    Nawet wśród Finoszwedów można usłyszeć głosy, że szwedzki w fińskich szkołach powinien być językiem dobrowolnym („wtedy ci, którzy go wybiorą, będą przynajmniej mieć motywację do nauki”). Jednak dotychczas, mimo ciągłej dyskusji na ten temat, nikt na poważnie nie próbuje zmienić systemu. Chociaż ostatnio prowadzone są eksperymenty, gdy rezygnuje się ze szczególnie nie lubianego przez fińskich licealistów obowiązkowego zdawania matury ze szwedzkiego.
    „Pany, łycary i biełoruczki”
    Niechęć Finów do Szwedów, także tych po drugiej stronie Zatoki Botnickiej, powoli się zmniejsza, ale nadal istnieje. Jedną z przyczyn są istniejące u Finów historyczne kompleksy „mniejszego brata”, mające swoje korzenie jeszcze w XIX wieku i wcześniej. W oczach wielu Finów – Finoszwedzi, i w ogóle Szwedzi, to takie trochę „szwedzkie pany, łycary i biełoruczki”. Zaś samych siebie Finowie uważają za, może prostych, ale upartych i twardych facetów. Chociaż ostatnio ów image został poważnie nadszarpnięty, po tym jak najtwardszych z twardych – prawie całą reprezantację kraju w narciarstwie biegowym – przyłapano na stosowaniu dopingu.
    Owa animozja jest mniejsza na zachodnim wybrzeżu, gdzie Finoszwedzi i Finowie zawsze byli równie biednymi rybakami i rolnikami, za to większa w Helsinkach i okolicach, gdzie mieszkały finoszwedzkie, bogate rodziny, właściciele posiadłości i wielkich przedsiębiorstw. Moja finoszwedzka znajoma opowiadała, jak w dzieciństwie, gdzieś w latach 50., ona i jej koleżanki bały się mówić zbyt głośno po szwedzku w centrum Helsinek, gdyż mogły zostać pobite przez swoich fińskich rówieśników.
    Dziś takich społecznych podziałów już nie ma – Finoszwedzi nie różnią się od Finów ani zamożnością, ani wykształceniem.
    Żyją dłużej i lepiej
    Tym większą debatę wzbudziły rezultaty badań, przeprowadzonych kilka lat temu, które wykazały, że Finoszwedzi żyją przeciętnie o kilka lat dłużej od Finów, są od nich zdrowsi i w ogóle żyją lepiej. Przyczyn takiego stanu rzeczy dopatrzono się w końcu w fakcie, że Finoszwedzi mają silniejsze związki rodzinne i społeczne. Być może, będąc mniejszością, przez cały czas zagrożoną asymilacją, trzymają się po prostu razem.
    Faktem jest, że Finoszwedzi są doskonale zorganizowani i wzajemnie się wspierają. Czują się też pełnoprawnymi współgospodarzami Finlandii. Ich wpływy w polityce i życiu gospodarczym są nawet większe, niżby to wynikało z ich liczebności. Są mniejszością, ale mniejszością bez kompleksów. Wprost przeciwnie, są bardzo dumni ze swojej przynależności.
    „Koroniarskie główki”
    Owe fińsko-szwedzkie animozje nie prowadzą dziś do żadnych poważnych konfliktów. Za to manifestują się chętnie w sporcie, gdzie np. fińscy hokeiści zawsze dają z siebie wszystko, żeby tylko pokonać reprezentację Szwecji.
    Ale, żeby było jeszcze ciekawiej, na moje pytanie, za kim kibicuje w meczach hokejowych Szwecja-Finlandia, znajomy Finoszwed powiedział, że, oczywiście, za Finlandią. Bowiem będąc szwedzką mniejszością, Finoszwedzi bynajmniej nie utożsamiają się do końca z „koroniarzami” z Macierzy po drugiej stronie Zatoki Botnickiej.
    Może najlepiej ujęła to moja finoszwedzka znajoma, mówiąc: „Nigdy się nikomu nie kłanialiśmy”.
    Fińska Suderwa
    Tak więc pani starosta w takiej fińskiej „Suderwie” zupełnie nie musiałaby walczyć o dwujęzyczne napisy. Istniałyby one tam od zawsze, przy czym – ponieważ Polacy stanowią 84 procent mieszkańców gminy – wersja polska byłaby umieszczona wyżej, zaś litewska niżej. I każdy urzędnik w Suderwie, niezależnie od swojej własnej narodowości, miałby o b o w i ą z e k obsłużyć petenta po polsku, gdyby ów petent sobie tego zażyczył.
    Tadeusz Rawa
    Sztokholm

  15. Kmicic mówi:

    Zmarnowane dwa tygodnie na pozorne rozmowy z litewskimi ekspertami pod wodzą antypolskiego szantażysty:
    “Przytaczał jako przykład do naśladowania swoją bohaterską postawę, gdy to on, jako dyrektor szkoły mimo sprzeciwu uczniów, rodziców, nauczycieli i nawet części przełożonych, odważnie zreformował swoją szkołę (dla znawców: išgrynino). Podkreślał swoje rozeznanie w potrzebach mniejszości (rodowód z wioski starowierskiej). Chwalił Rosjan z Szawel, co szkoły swoje dali pogrzebać, a o zachowanie rosyjskości próbują walczyć w przycerkiewnych szkółkach niedzielnych.
    Na nasze domaganie sie odwołania ujednoliconego egzaminu straszył, że w roku 2013 litewskie dzieci tylko napiszą wypracowanie (4h, 600 słów), a nasze polskie, z naszej dyrektorskiej winy, napiszą wypracowanie, test z gramatyki i jeszcze jakikolwiek test. Podkreślał, że on wcale nie straszy.”
    “Nie zgadzamy się z próbą wywierania na nas w czasie spotkania nacisku i szantażu, aby treść naszej rozmowy nie była podana do publicznej wiadomości.”

    Ten Pan powinien się tłumaczyć w sądzie za szkodzenie litewskiemu państwu na arenie międzynarodowej.

  16. Kmicic mówi:

    “Strona litewska nie chce ustąpić ani o krok w sprawie ujednolicenia egzaminu maturalnego z języka litewskiego” – powiedział Czesław Dawidowicz – z międzyrządowej polsko-litewskiej komisji oświatowej.
    http://www.znadwilii.lt/salon_polityczny/20110921/czeslaw-dawidowicz

  17. Lietuvis iš Vilniaus mówi:

    tai norit autonomijos, norit ardyti Lietuvos valstybės teritorinį vientisumą? Nenorit mokytis valstybinės lietuvių kalbos? Nenorit, kad jūsų vaikai mokėtų valstybinę kalbą šalies, kurioje gimė, augo ir gyvena? Nesuinteresuoti esate visiškai tuo, kad jūsų vaikai būtų lygūs su visais lietuviais? esate padugnės ir mano valstybės, mano tėvynės griovėjai, neverti esate LT pilietybės. Niekas nenori jūsų nutautinti, bet valstybės griauti taip pat jums niekas neleis, norite čia gyventi ir sutarti su valstybės kūrėjais (skaitykite LT konstituciją, jei mokate) – privalot laikytis šalies įstatymų, patinka jums ar ne.

  18. Senbuivs mówi:

    do ben (6) – działania, o których piszesz, zostały podjęte, tylko ty o nich nie wiesz …
    A w dniu prostestu dyrektorzy i nauczyciele byli na wiecu. Oczywiście część musiała zostać w szkole, choćby dla opieki nad najmłodszymi klasami czy z powodu utrudnionego dojazdu do Wilna.
    do Lech (8)- dobrze jest najpierw zgłębić tematykę i dopiero potem zabierac głos a nie odwrotnie.

    A teraz moje zdanie. W tym trójkącie RL-RP-mniejszość polska jedynymi przegranymi będą uczniowie polskich szkół. I za to właśnie hańba władzom litewskim, że nie potrafili osiągnąć w sposób cywilizowany wyznaczonych przez siebie celów. Zupełny brak liczenia się z 60 tysiącami niezadowolonych obywateli Litwy świadczy o ich prostactwie i zsowietyzowaniu.
    Biorąc pod uwagę dotychczasowy przebieg wydarzeń wieszczę, że jeśli nie dojdzie do zdecydowanego działania mniejszośc polskiej przy silnym wsparciu strony polskiej to ustawa zostanie zrealizowana w 120 procentach a po szkołach przyjdzie czas na pozostałe polskie organizacje, instytucje czy nawet zespoły ludowe (jak mogą śpiewać po polsku polskie piosenki, jak są Litwinami?)

  19. Kmicic mówi:

    Pan Czesław Dawidowicz(13) powiedział coś co nie mieści się w głowie:
    Mówił o jakims okresie przejściowym we wprowadzaniu egz. maturalnego po litewsku jako w języku ojczystym Polaków. Przecież protestujący polscy rodzice i uczniowie jednoznacznie żądają przywrócenia egz.maturalnego z języka ojczystego -polskiego i zachowania egz. po litewsku jako w języku państwowym , nieojczystym(to oddaje realny status obu języków)
    O żadnym okresie przejściowym nie może być mowy,dopuszczanie nawet takich myśli, to karygodny błąd naszych negocjatorów.
    Trzeba koniecznie żądać wprowadzenia na Wileńszczyżnie pełnoprawnego języka lokalnego(wystarcza 10-15% populacji).
    Odmowa delegacji litewskich ekspertów zainicjowania w sejmie zmian w ustawie, jako nie uprawnionych, stawia całe obrady na poziomie pogaduszek, a nie negocjacji międzynarodowych. Strona litewska powinna delegować do rozmów grupę mającą takie uprawnienia.A tak to można sobie gadać. Cóż , na razie Tusk zyskał dwa tygodnie spokoju w gorącym okresie przedwyborczym i chyba teraz nie zareaguje tak twardo, jak zapowiadał przed Ostrą Bramą.
    Moim zdaniem dopiero dobrze zoraganizowany strajk spowoduje jakiekolwiek reakcje.Strajk , jak to było zapowiadane , DO SKUTKU. Konieczne jest pokazanie pelnej determinacji polskiego spoleczeństwa, tak by w Brukseli urzędnicy nie mogli spać spokojnie i zajmować się innymi sprawami. jest Sam wiec to za mało.
    To Polacy decydują w swoich sprawach, a nie ich zdeklarowani litewscy wrogowie.
    ps.
    Delegacja litewska jest po prostu nieprzygotowana do właściwych rozmów.Omijają podstawowe tematy, czyli wykazali się nie tylko złą wolą ale i brakiem profesjonalizmu.

  20. andrzej prof mówi:

    Polacy na Litwie nie są żadną Polonią,tylko odwiecznymi mieszkancami tych terenów.Porównywanie ich sytuacji do sytacji polskich emigrantów w Anglii,Francji,Niemczech jest dowodem na kompletny brak znajomości problemu.Zgodnie z prawem UE Polacy na Litwie mają prawo do polskiej oświaty a nawet do autonomii.Chyba,że Litwa zamierza wyjść z UE i stworzyć związek z Białorusią.

  21. ben mówi:

    “Jasno wysunąć postulat AUTONOMI (!!! :)) i STRAJKOWAĆ do zwycięstwa tj. do usunięcia w całości nowej ustawy oświatowej”?
    Fajne! Jak zwykle namawianie do pomieszania z poplątaniem, chociaż z drugiej strony na tyle ciekawe, by zacząć się zastanawiać, czy przypadkiem autor wyżej cytowanych słów nie pragnie swoim “wysuniętym postulatem” dać nacjonalistom litewskim dać małego “prezenciku”. No, no! Kto by pomyślał? 🙂

  22. Politolog mówi:

    andrzej prof
    W pełni się z Tobą zgadzam, jeśli Polacy na Litwie nie mają możliwości realizacji swoich praw w ramach istniejącej Konstytucji RL, to trzeba ją zmienić.
    Konstytucja jest dla obywateli, a nie obywatele dla konstytucji.

  23. marek mówi:

    ad 8
    No faktycznie nic nie rozumiesz. A skąd owo mityczne “państwo” bierze pieniądze? Samo je wypracowuje, czy dostaje od rodziców? A rodzice nie mają prawa do decydowania jak i czego ich dziecko ma się uczyć? Bo “państwo” wie lepiej? A co to jest “państwo”? Urzędnicy, czy obywatele?
    To po pierwsze. Po drugie gdzie widzisz jakąś “Polonię” na Litwie? Bo zapewniam cię, że tam żadnej “Polonii” poza klubem piłkarskim nie ma. Jest polska mniejszość. Dlaczego zatem porównujesz sytuację Polaków, którzy po prostu z różnych względów wyjechali do innych państw i mieszkają w rozproszeniu z sytuacją Polaków, którzy nigdzie nie wyjeżdżali i żyją w zwartych skupiskach od wielu pokoleń na Wileńszczyźnie?
    Wreszcie jaką perspektywę daje nienaganna znajomość historii języka i literatury litewskiej? Taka samą, jak znajomość języka litewskiego, jako języka obcego na poziomie zaawansowanym. Absolwenci polskich szkół nie muszą znać literatury litewskiej na takim poziomie na jakim powinni ja znać Litwini, bo to jest literatura OBCA. Ważne, aby mieli opanowany język państwowy w takim stopniu, aby sobie poradzili w życiu. A jak są rodzice, którzy z góry założą, ze język litewski w ogóle ich dziecku się nie przyda, bo jego znajomość nie daje wielkich perspektyw, to co? Zapędzisz ich do obozu i zmusisz do nauki “języka państwowego”? W imię czego?

  24. zozen mówi:

    obejrzałem sobie wczoraj w TV wiadomości, gdzie pan Bacys wypowiadał się. Oj jacy jesteśmy źli, kochana władza wie lepiej co dla nas najlepsze, stara się jak może, a my niewdzięczni nie doceniamy, strajkujemy, protestujemy.
    No jakbym słuchał działaczy partyjnych za czasów sowieckich, taka sama mentalność.

  25. połaniec mówi:

    No to się Paksas znowu popłacze. biedaczek!
    Co do strajku Polaków wileńskich to po raz kolejny dali się zwieść politykom z Korony i ich pustym obietnicom! Co gorsze – na ich prośbę zawiesili strajk. Ci nawet nie przyjeżdżają na uroczystości dożynkowe w np. w Solecznikach. Tak są zajęci walką o stołki w październikowych wyborach!

  26. adaska mówi:

    DO LECH W NIEMCZECH I FRANCJI POLACY SĄ EMIGRANTAMI,A NA WILENSZCZYZNIE-TO LUDNOSC RDZENNA.TO LITWINI DO NAS PRZYJECHALI,”OKRADLI” ZIEMIĘ NASZYCH OJCOW. A W CZECHACH SĄ POLSKIE SZKOLY.A TY WYBRALES CZESKĄ-BO TOBIE POLSKOSC CHYBA NIC NIE ZNACZY-A TYLKO JAKIES KORZYSCI MATERJALNE SĄ CI NAJWAZNIEJSZE

  27. Wiln. mówi:

    Nabralam http://www.15min.lt i zobaczylam na pierwszej stronie wielki kulak.Proponuję poczytac.

  28. Kmicic mówi:

    do Połaniec 25:
    Zaczną , zaczną przyjezdżać , gdy znowu będzie się coś działo, czyli w rozumieniu polityków , kiedy znowu będzie strajk. A na razie cisza , jakieś gadu, gadu, wiec… To za mało by ich doradcy od PR zdecydowali ,że warto się ruszyć.

  29. Jurgis mówi:

    Ja bym oczekiwał WYPRACOWANIA
    WSPÓLNEGO STANOWISKA i KOMUNIKATU,dotyczącego praw Polaków na Litwie (bez akcentów przynależności do PO lub PiS)przez POLSKICH EUROPOSŁÓW w Brukseli.
    JEST CHWILA kiedy nie wolno milczeć !

  30. Cenzor Carski Walter mówi:

    do 27:

    Heh, to żeby przymusowo tych Polaków uszczęśliwiać!

    Mam takie mozne wrażenie, że myślą(a raczej chcą myśleć) iż mniejszość polska absolutnie tego języka litewskiego nie zna, i trzeba tych Polaków go przymusowo nauczyć, gdy tak naprawdę chodzi tu tylko o poziom nauczania. Z drugiej strony co im ta prawda obchodzi, gdy kłamią to najczęściej mówią od siebie.

  31. von Judenstein mówi:

    @ Kmicic, Wrzesień 21, 2011 at 12:05
    Kmicic,dzięki za wklejenie niezwykle,dla mnie,ciekawego tekstu o Szwedach w Finlandii.Wyć sie chce: dlaczego tak nie może być na Litvie,czyli na części naszej kochanej dawnej wielonarodowej Litwy i Rzpospolitej?
    Organizacje międzynarodowe zabiegają o uchronienie od wymarcia jakiegoś gatunku motyla na Jawie,albo owada na Sri Lance,a nikt nie zabiega o ochronę czegoś tak unikalnego jak LUDZKA kultura polska na Wileńszczyżnie! Wieczna za to hańba Litvinom,którzy tworzą to państwo pt.Litva!
    Jestem za tym żeby w RP mniejszości litewska,białoruska,niemiecka itd miały wszelkie warunki przetrwania i rozwoju.To wielkie bogactwo i skarb – inne tubylcze,miejscowe kultury wśród nas,od zawsze na swojej ziemi.
    Jadę wkrótce na Białostocczyznę i szukam śladów tamtejszych Białorusinów,Ukraińców,”tutejszych”.
    @ Andrzej Prof
    Oj,cuś mi się zdaje, że z ciebie taki profesor jak ze mnie kozia trombka!

  32. pruss mówi:

    zgadzam sie z postem 11 tojedyne rozsadne wyjscie

  33. Politolog mówi:

    “Polacy na Wileńszczyźnie powinni się teraz zdecydować na czyny godne ich wolności.”

  34. Agrobelt mówi:

    To bylo jasne od dawien dawna ze nie o prawa tu chodzi, tylko o autonomie. Jak tacy zaslepieni ludzie moga cos pozytywnego stworzyc? Macie uszy, a nie slyszycie, macie oczy, a nie widzicie. Jest pewna prawda stara jak swiat – budowac to nie lamac, i druga – drzewo sie poznaje po owocu. Owoc wasz to zrujnowanie, zgliszcze i polamane zycia. A przeciez to takie sztuczne powstanie, narzucone z gory.

    O i jutro naprzyklad pozbieraja ze wsi i wioseczek dzieci i starych i pozwioza pod Sejm, ale czy to idzie od serca? Czlowiek, ktory walczy za ideal, wie przede wszystkich, o co walczy, ma ogien w duszy, moze godzinami mowic i swym celu. A tu jest kilka entuzjastow i kupa ciemnoty, ktora nie rozumie, o co chodzi. Pytasz sie i odpowiadaja – nie wiem, ale trzeba isc zeby nas nie krzywdzili. -A jak cie krzywdza? No litwiaki krzywdza.-Ale w jaki sposob?-Nu krzywdza, zawsze krzywdzili, toz podly narod – i tak w kolko. O qrwo, czlowieku, jakiego licha tam idziesz, pod ten sejm, o co walczysz? Powiedz mi – O kawal chleba, o prawo swobodnie sie wypowiadac, o prace – i pojde razem. Ale z tym bydlem, co tam tepo idzie za “liderami” nie wiedzac, dokad idzie – nigdy moja noga tam nie stanie. Lepiej niech mnie tysiac razy nazwa zdrajca, judaszem, diablem – nie pojde, nie popre, bo masa to zawsze glupie bydlo, do ktorego wystarczy strzelic i jeden drugiego nogami pobrykaja, ratujac swe skory! Taka tez tam masa bedzie – jednosc chwilowa, do pierwszego strzalu.

  35. Agrobelt mówi:

    Mam nadzieje, ze wybory wygra Tusk, a nie ta glupia zwariowana kaczka. Bo Tusk ma troche mozgu, w odroznieniu od kaczki. A Tusk nie pozwoli na destabilizacje stosunkow UE i miedzynarodowych, nie zaryzykuje stabilnoscia ekonomiczna dla grupki kapitalistow politycznych z Litwy. Tomaszewski, juz teraz nienarodzone dzieci cie klna za to, izes im przyszlosc odbierasz, robisz sobie reklame, udajesz wojownika i ratownika, a jestes glupim pajacem.

  36. ben mówi:

    Do Senbuvis:
    Przepraszam, ale wczoraj twego postu nie zauważyłem. Pewnie pojawił się (jak wiele) z opóźnieniem. 🙂
    Z tego co wiem, nnie zostały podjęte. Owszem, “zauważono” to nieprzygotowanie, ale w działań nie było i nie ma. Wychodzenie ze spotkań z przedstawicielami władz to było jedyne działanie w tej materii. Nieobecni nie dyskutują i nie stawiają żądań, nie zmuszają do tłumaczeń, a w końcu, nie wspierają się wzajemnie. Nie słyszałem także, by panowie dyrektorzy szkół zebrali wszelkie “zaniedbania” wdrożeniowe i je przedstawili władzom z pytaniem o możliwość realizacji czegoś, co nie jest należycie przygotowane. Owszem, w wypowiedziach do gazet była o tym mow niejako “przy okazji”, ale nie był to cel sam w sobie. A powinien.
    Co do strajkujących nauczycieli, proporcje strajkujący (nieobecni w pracy z powodu strajku) – niestrajkujący nie były aż takie, by napawały optymizmem.
    Co do realizacji obecnie planowanego protestu. Zwróć uwagę, że żądania są bardzo konkretne, natomiast z tego co tu czytam, znowu zacznie się “rozmydlanie” w postaci “wysuwania postulatów” I efekt będzie murowany! Tym bardziej, że robiona jest “kontrmanifestacja”. Jeżeli dojdzie do niepotrzebnych konfrontacji z nacjonalstami litewskimi, to “zadyma” stanie się “tematem dnia”, a nie żądania wiecujących Polaków. Bon jaka będzie gwarancja, że nie dojdzie do prowokacji? I kolejna figa. Para pójdzie w gwizdek.
    Kolejna rzecz, gdzie są osoby firmujące poprzedni protest? Nie nadawały się? Pojawia się natomiast pani Cytacka, która z tego co pamiętaam startowała w ostatnich wyborach z ramienia AWPL. Czyżby to było upartyjnienie “inicjatywy oddolnej”?

  37. Piotrek Trybunalski mówi:

    do Agrobelt: czytałeś tekst wklejony przez Kmicica o Szwedach w Finlandii? Chyba nie albo nic już do ciebie niestety nie dociera… Dlaczego w Finlandii może tak być a na Litwie nie? Dlaczego są takie osoby jak ty, które obrażają ludzi walczących o swoje prawa? Co ty możesz wiedzieć o tych ludziach i ich ideałach? Najczęściej o brak ideałów posądzają innych ludzie, którzy sami ich nie posiadają, według zasady “każdy sądzi według siebie”. Polacy na Litwie mają bardzo dobrych liderów i ludzie za nimi podążają, dlatego że działają w wspólnym interesie, mają ten sam cel i nie wmówisz mi, że ci wszyscy protestujący ludzie zostali do czegoś zmuszeni itp. bo brzmi to jak tania radziecka propaganda.

  38. Zagłoba mówi:

    Agrobelt,
    twoje powyższe wpisy świadczą – jak najgorzej – o tobie. Głupotę można zrozumieć, chamstwo (“głupie bydło, zwariowana kaczka, głupi pajac”) dyskwalifikuje cię jako poważnego dyskutanta.
    Straszenie strzelaniem do bezbronnych demonstrantów to dno szamba. Skąd u ciebie takie zamiłowanie do przemocy, czyżby dziadek “pracował” w Ponarach?

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.