1
Społeczeństwo zapłaci za utrzymanie partii?

Zaproponowana przez prezydent nowelizacja Ustawy o Finansowaniu Partii Politycznych ma przenieść ciężar finansowania partii politycznych na barki budżetu państwa oraz społeczeństwa 	 Fot. Marian Paluszkiewicz

Zaproponowana przez prezydent nowelizacja Ustawy o Finansowaniu Partii Politycznych ma przenieść ciężar finansowania partii politycznych na barki budżetu państwa oraz społeczeństwa Fot. Marian Paluszkiewicz

Osoby fizyczne będą mogły przekazać 0,5 proc. od podatku dochodowego na wsparcie partii politycznych. Taka propozycja pojawiła się w Sejmie, który właśnie przyjął w pierwszym czytaniu nowelizację Ustawy o Finansowaniu Partii Politycznych.

Poseł Vytenis Andriukaitis, wiceprzewodniczący opozycyjnej Partii Socjaldemokratów, mówi w rozmowie z „Kurierem”, że taka nowelizacja (jeśli oczywiście zostanie przyjęta) równoważyłaby propozycję prezydent Dali Grybauskaitė, która złożyła właśnie w parlamencie projekt nowelizacji Ustawy Finansowej. Zakłada ona, że osoby prawne, czyli wszystkie podmioty gospodarcze nie będą mogły wspierać finansowo ugrupowań politycznych. Prezydent proponuje też zmniejszyć o połowę kwotę, którą osoby fizyczne mogłyby przekazać tytułem wsparcia partiom politycznym.

Obecnie jest to 20-krotna wielkość średniego wynagrodzenia. Prezydencka poprawka proponuje zmniejszyć wsparcie do 10-krotnej wielkości średniego wynagrodzenia dla każdej partii, jednak, żeby suma tych dotacji nie mogłaby przekraczać 10 proc. rocznych dochodów osoby fizycznej.

Zdaniem posła Andriukaitisa, takie rozwiązanie nie rozwiązywałoby problemu nadużyć. Jak mówi nam socjaldemokrata, pomysł zrezygnowania ze wspierania partii przez osoby jest już dawny i egzystuje już od 1994 roku, a Sejm już trzykrotnie podchodził do nowelizacji ustawy w tym kierunku.

— Zawsze mówiło się o potrzebie wprowadzenia dotacji dla partii politycznych wyłącznie z budżetu państwa, jednak sprawa ta wywoływała wiele dyskusji i kończyła się odrzuceniem jakichkolwiek propozycji — zauważa Andriukaitis.

Przed kilkoma laty parlamentarzystom udało się jednak porozumieć i wprowadzono dotacje budżetowe dla partii parlamentarnych i samorządowych, ale pozostawiono też możliwość wspierania partii przez osoby prawne i fizyczne.

Poseł Vytenis Andriukaitis, który, wydaje się, powinien znać się na rzeczy, bo musiał raz zrzec się mandatu po skandalu w związku z podejrzeniami o nielegalne finansowanie jego partii przez niektóre firmy, przekonuje, że tylko całkowity zakaz finansowania partii przez osoby fizyczne i prawne może zapewnić przejrzystość finansową partyjnych kampanii wyborczy. Wymaga to jednak finansowania z budżetu państwa.

— A to, w obecnej trudnej sytuacji państwa i społeczeństwa, nie jest prosta decyzja, zarówno ze względów moralnych, jak i finansowych — mówi nam poseł Andriukaitis. Jego zdaniem, optymalnym rozwiązaniem może być propozycja, żeby pozwolić osobom fizycznym na odprowadzanie 0,5 proc. od swego podatku dochodowego na wsparcie ugrupowań politycznych, przy całkowitym zakazie wspierania partii przez osoby prawne oraz dodatkowego wsparcia przez osoby fizyczne, a przy zachowanym trybie dotacji z budżetu państwa dla partii parlamentarnych oraz samorządowych.

Taki tryb pozwoli też partiom pozaparlamentarnym czy też nowo powstającym na pozyskanie środków na kampanie wyborcze.

Taki pomysł podoba się również przewodniczącej Sejmu, Irenie Degutienė. Jej zdaniem, taki mechanizm finansowania partii byłby bardzo przejrzysty, a zarazem zmieniałby pogląd społeczeństwa na same partie, które cieszą się najmniejszym jego zaufaniem.

Propozycja ta najwcześniej zostanie jednak omówiona podczas kolejnego czytania prezydenckiej nowelizacji dopiero 17 listopada. Jak twierdzi poseł Vytenis Andriukaitis, taki harmonogram ścieżki legislacyjnej poprawek do Ustawy o Finansowaniu Partii Politycznych zmusza zwątpić, że projekt zostanie zatwierdzony jeszcze w tej sesji parlamentu.

— Poprawki te powinny zostać zatwierdzone jeszcze do przyjęcia ustawy budżetowej na przyszły rok (do przełomu listopad/grudzień — przyp. red.). Inaczej uchwalenie tego projektu nie ma sensu, bo nowela obowiązywałaby dopiero od kolejnego roku budżetowego, czyli już po wyborach parlamentarnych jesienią 2012 roku — wyjaśnia nam poseł.

Projekt zmian Ustawy o Finansowaniu Partii Politycznych trafił pod obrady Sejmu w miniony czwartek. Posłowie byli dość zgodni na temat proponowanych zmian, toteż prezydencką nowelizację poparło aż 69 posłów z 89 uczestniczących w głosowaniu. Niemniej tylko 2 z nich sprzeciwiło się prezydenckiej poprawce, bo reszta parlamentarzystów wstrzymała się od głosu.

Jak przekonuje nas poseł Andriukaitis, w obecnym parlamencie, zresztą również i poprzednich kadencji, jest ogólna zgoda, że należy zrezygnować z dotacji dla partii od osób prawnych.

— Nie ma natomiast konsensusu, w jaki sposób do tego dojść — zaznacza poseł. Nie wyklucza też, że na drodze do porozumienia mogą też stać czyjeś interesy i nie tylko polityczne, lecz również finansowe.

Jedna odpowiedź do Społeczeństwo zapłaci za utrzymanie partii?

  1. ben mówi:

    każde rozwiązanie problemu finansowania partii politycznych ma “plusy dodatnie i plusy ujemne”. 🙂

Leave a Reply

Your email address will not be published.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.