3
Delegacja gminy turgielskiej gościła w Powiecie Warszawskim Zachodnim

Delegacja gminy turgielskiej w Powiecie Warszawskim Zachodnim Fot. archiwum ASRS

Na zaproszenie starosty Powiatu Warszawskiego Zachodniego Jana Żychlińskiego w dn. 11-13 września br. w Warszawie gościła delegacja gminy turgielskiej na czele ze starostą Wojciechem Jurgielewiczem. Celem wizyty naszej delegacji w Polsce był udział w organizowanym przez powiat Eko-Pikniku oraz omówienie planów współpracy pomiędzy powiatem i gminą turgielską.

Współpraca Powiatu Warszawskiego Zachodniego i starostwa gminy turgielskiej liczy trzy lata. Dzięki wspólnej inicjatywie władz Powiatu Warszawskiego Zachodniego oraz gmin wchodzących w skład powiatu podobnie jak w latach poprzednich również w tym roku 20 dzieci z Turgiel i okolic odpoczywało na obozie letnim koło Warszawy.

Trzy lata temu wszystkie gminy i powiat zorganizowały zbiórkę i podarowały Szkole Średniej im. Pawła Ksawerego Brzostowskiego w Turgielach pomoce naukowe, farby do odnowienia budynku oraz wiele innych przedmiotów potrzebnych w szkole. Zakupiono także specjalne tablice multimedialne do nauki przedmiotów. Niestety, szkoła nie posiadała środków finansowych na zakup nowoczesnego oprogramowania do tablic. Przy okazji tej wizyty na spotkaniu z radnymi PWZ Starosta Jan Żychliński oraz Pani Jolanta Stępniak, członek Zarządu PWZ, przekazali nowoczesne oprogramowanie multimedialne do tablic. Programy są przeznaczone do nauki różnych przedmiotów na każdym stopniu nauczania także w języku angielskim. Za piękny prezent, a także dotychczasową opiekę nad placówką władzom powiatu podziękowała dyrektor szkoły Łucja Jurgielewicz.

Delegacja z gminy turgielskiej wzięła też udział w obradach komisji budżetowej Rady Powiatu, odwiedziła Niepokalanów, Żelazową Wolę oraz Wilanów. W pałacu wilanowskim turgielanie najdłużej zatrzymali się przed obrazem Franciszka Smuglewicza, przedstawiającego zatwierdzenie nadanej ustawy włościanom w Pawłowie w roku 1769 przez P. K. Brzostowskiego.

Irena Kołosowska

3 odpowiedzi to Delegacja gminy turgielskiej gościła w Powiecie Warszawskim Zachodnim

  1. Kmicic mówi:

    Pierwsza Republika na świecie (!), Republika Pawłowska pod Turgielami oczekuje na pełną rekonstrukcję i utworzenie tam ośrodka kulturalno-naukowego promieniującego na cały region europejski. Powinna powstac wzorcowa uczelnia wyższa i szkoły.Cały świat by się tam zjeżdżał, odbywały by się tam, w jedynym takim miejscu na świecie, międzynarodowe konferencje i zjazdy. A i Turgiele zasłynęły by tak, jak na to zasługują.

  2. Pielgrzym mówi:

    Gdy by w Republice Pawlowskiej byli slady Baltyckie,to LT by juž dawno odbudowalo palac x.Pawla Brzostowskiego.

  3. Józef mówi:

    Pozdrawiam p. Starostę Wojciecha i wszystkich Turgielskich przyjaciół!
    Kmicic @1 Pozwól że rozwinę Twoją wprost i bez patosu przedstawioną genialną myśl: “Turgiele zasłynęły by tak, jak na to zasługują.”

    Warto wiedzieć i nigdy za wiele przypominać tą dobrą wiedzę, różnym paramonom plującym Polakom w historię stosunków stanowych świecko-duchownym czy klasowych chłopsko-szlacheckich. Aby wprowadzać w rzeczywistość po wejściu w struktury UE, -zadaną nam przez największego z Rodu Słowian Jana Pawła II do odrobienia lekcje pt: “Od Unii Lubelskiej do Unii Europejskiej”
    Poniższy przykład jest egzemplifikacją chlubnego przyczynku do “zadania domowego”:

    “Ks. Paweł Brzostowski był twórcą Rzeczpospolitej Pawłowskiej i gorącym zwolennikiem wprowadzenia w Koronie i na Litwie szkolenia wojskowego włościan. Druga połowa XVIII wieku była bardzo złym czasem dla Rzeczpospolitej. Słabe i podzielone po rządach Sasów państwo wyraźnie chyliło się ku upadkowi. Jednocześnie – jak to często bywa – głęboki kryzys państwowości stworzył pole do działania dla licznych reformatorów. Wśród nich znalazło się wiele wybitnych postaci. Jedną z najbardziej wartych zapamiętania jest ks. Paweł Brzostowski – twórca Rzeczpospolitej Pawłowskiej i gorący zwolennik wprowadzenia w Koronie i na Litwie szkolenia wojskowego włościan.

    KSIĄDZ PATRIOTA

    Brzostowski urodził się w 1739 roku w magnackiej rodzinie. Jego ojciec – Józef – był pisarzem wielkim litewskim, matka Ludwika z domu Sadowska starościanką słonimską. Jego dwóch braci objęło wysokie urzędy państwowe. Młody Paweł wybrał stan duchowny, który zapewnił mu wszechstronną edukację. Nauki pobierał w Wilnie, Warszawie i Rzymie.
    Wpływ studiów ujawnił się w prowadzonej przez niego w ciągu całego życia działalności pisarskiej i wydawniczej. Był autorem kilkunastu książek i – co bardziej istotne – wydawcą podręczników propagujących w Polsce nowoczesne techniki uprawy roli. Wśród nich znalazło się kluczowe dla tej dziedziny „Dzieło o rolnictwie” Duhamela du Monceau oraz „Książka dla gospodarzy z rozkazu jednego polskiego patrioty napisana” Piotra Świtkowskiego. Sfinansował i wydał także „Logikę” Narbutta.

    CHŁOP OBYWATEL

    Zasłynął jednak nie z racji swojej działalności wydawniczej. Sławę i uznanie zapewniły mu reformy jakie przeprowadził w zakupionych w 1767 roku dobrach Merecz (później nazwanych Pawłowem) na wileńszczyźnie. Brzostowski stworzył tam „laboratorium” zmian, które traktował jak poligon dla reformującej się Rzeczpospolitej.
    Eksperyment ten przeszedł do historii jako Rzeczpospolita Pawłowska. Było to miniaturowe państwo włościańskie, które posiadało „konstytucję”, własny – zwany sejmem gminnym – parlament, sąd włościański, szkołę i obowiązkowe szkolenie wojskowe. Niemniej istotnym było to, że już w 1769 roku na podstawie przyjętej podczas ogólnego zebrania mieszkańców i stanowiącej swoistą konstytucję „Ustawy dla dóbr pawłowskich” przekazano chłopom ziemię w wieczyste użytkowanie i wprowadzono czynsze.
    Na podstawie owej „Ustawy” chłop – co było rzeczą trudną do pomyślenia w tamtych czasach – stał się obywatelem i właścicielem mającym prawo decydować w sprawach dotyczących jego egzystencji. Ta wymuszona odpowiedzialność w połączeniu z intensywną edukacją w zakresie technik rolniczych spowodowała, że Pawłów szybko stał się jedną z najbogatszych włości Rzeczpospolitej i doskonałym argumentem na rzecz oczynszowania chłopów – a zarazem był solą w oku dla tych, którzy byli przywiązani do „tradycyjnych” porządków. Sukcesy pana na Pawłowie odbijały się w ówczesnej Polsce dużym echem. Dobre mereckie w latach 1768 – 1786 odwiedziło dwa tysiące „najpierwszych osób, panów, dam, biskupów, duchownych świeckich i zakonnych oraz cudzoziemców”. Na naukę do niego przyjeżdżały rzesze szlacheckiej młodzieży. Już w 1775 roku Stanisław August Poniatowski pisał do Brzostowskiego: „Prawdziwie znam cenę (…) szczęśliwych pod rządem jego włościanów pawłowskich. Niech wam to Bóg nadgradza, a mnie raczy dać sposobność z czasem tak uszczęśliwić cały kraj jak w.mc.pan swoich poddanych.”
    Takie pochwały nie mogą specjalnie dziwić gdy weźmie się pod uwagę jak szybko zmieniały się włości Brzostowskiego. Po latach wspominał on w jakim stanie były Merecz zanim stał się Pawłowem. W 1767 roku na 3040 ha istniały zaledwie 34 gospodarstwa, z których żyło 170 osób. Czytać i pisać nie umiał w zasadzie nikt. W najlepsze funkcjonowała też „gospodarka żarowa”. W 30 lat później Pawłów dawał dobre wyżywienie ponad 800 osobom. Do tego dzięki przejściu od rolnictwa ekstensywnego do intensywnego wydajność z hektara wynosiła od 200 do 400 proc. średniej dla Korony. Jednocześnie dzięki sukcesom Brzostowski dowodził, że warto odejść od pańszczyzny i traktowania chłopów w kategoriach „bydła”. Współczesny Brzostowskiego, Franciszek Bieliński tak o tym pisał: „Było u nas dotychczas za najoczywistszą prawdę utrzymywane, iż chłopi annexi glebae (przywiązani do ziemi), w poddaństwa jarzmie jęczący, pańszczyzną obarczeni, z własności wyzuci, są tacy chłopi, bez których się obejść nie możemy. Chcąc los ich odmienić, to samo jest, co się targnąć na umniejszenie własnego dobra, a na podanie całemu sąsiedztwu złego przykładu i na ściągnięcie szkodliwych konsekwencyi na całą okolicę. Darmo przeświadczenie wewnętrzne i przykłady obce fałszywość tej maksymy okazywały (…) Przełamałeś j.w.mc. Dobrodziej przykładem swoim, kiedy bydlęta, że tak rzekę, w ludzi przemieniwszy dałeś dowód, iż to nie jest tak trudną rzeczą.”

    MILICJA WŁOŚCIAŃSKA

    Intensywne rolnictwo, oczynszowanie chłopów i stworzenie gminnego samorządu to nie jedyne rzeczy, które Pawłów mógł dać Rzeczpospolitej, gdyby ta przetrwała nieco dłużej. Inną nowinką wprowadzoną przez Brzostowskiego było utworzenie Milicji włościańskiej. Jej organizacja opierała się na – obejmującym wszystkich dorosłych mężczyzn – obowiązkowym i regularnym szkoleniu wojskowym. Pawłowscy włościanie nie tylko ćwiczyli musztrę, byli także uzbrojeni w nowoczesne karabiny, które każdy gospodarz trzymał we własnym domu i wyposażeni w jednolite mundury. Mieli też sporo okazji do ćwiczeń praktycznych, gdyż sąsiadujący z Mereczem Karol Radziwiłł „Panie Kochanku” będąc niezadowolonym z reformatorskich zapędów Brzostowskiego nadzwyczaj często urządzał zajazdy. W zamyśle pana na Pawłowie Milicja włościańska miała posłużyć za wzór dla reformy polskiej armii. Mówił: „ażeby nie tylko dworowi, ale też i całemu krajowi pożytecznymi byli, za którego powszechną całość każdy obywatel życia, zdrowia i majątku żałować nie powinien, do tej powszechnej w czasie swym posługi przygotowanymi być mają.” Pomysł Brzostowskiego – za którym walczył mocno w czasie Sejmu Wielkiego – do złudzenia przypominał organizację nowoczesnego wojska. Chciał on, by zamiast wysokich podatków na utrzymanie żołnierzy obciążyć posiadaczy ziemskich obowiązkiem szkolenia jednego chłopskiego żołnierza z każdych pięćdziesięciu gospodarstw pozostających ich własnością. Plany te niestety – zwłaszcza, gdy popatrzy się na poczynania kosynierów w czasie powstania – nie doczekały się realizacji. Wyszkolenie pawłowskiej milicji po wybuchu powstania kościuszkowskiego oceniał płk Jakub Jasiński. Tak opisał swoje wrażenia: „Na zawołanie jego (Brzostowskiego) stanęło pod bronią ludzi kilkadziesiąt w mundurach samodziałowych, ale wygodnych i które wojsku naszemu liniowemu lepiej by może służyły niż wymyślne nasze cudzego gustu naśladowania (…) Jeden z pomiędzy nich komenderował i doskonale mustrę (pisownia oryginalna – tb) podług ścisłego przepisu regulaminu robili. Potem gen. Niesiołowski, vicebrygadier Wawrzecki i ja komenderując ich robiliśmy z nimi te wszystkie manewry, jakich od regimentu mustrowanego żądać można.”
    W czasie powstania milicja pawłowska dała twardy odpór kozackiej kawalerii ulegając dopiero pod naporem ciężkiej artylerii i przewagi liczebnej wroga. Spowodowało to, że upadek powstania był zarazem końcem pawłowskiego eksperymentu. Rosjanie w zemście za opór jaki stawiła milicja włościańska wygnali mieszkańców ze wsi. Sam Brzostowski, który przebywał wtedy na dworze Stanisława Augusta Poniatowskiego obawiając się carskich represji uciekł do Saksonii, a później do Rzymu skąd w 1798 roku wrócił do Polski i osiadł na probostwie w Rukojniach. Tam, w 1827 roku zmarł. Pochowano go w miejscowym kościele. Carat nie dał mu spokoju także po śmierci. Starając się zniszczyć pamięć o księdzu reformatorze zniszczono nawet jego nagrobek. Nie można oczywiście powiedzieć jak działalność ludzi takich jak Brzostowski, Chreptowicz, czy Staszic wpłynęłaby na kształt Rzeczypospolitej gdyby nie doszło do rozbiorów. Można za to z całą pewnością stwierdzić, że szkoda, iż nie dane było nam zobaczyć efektów ich reform. Tomasz Borejza” http://www.polskieradio.pl/39/247/Artykul/185636,Pawel-Brzostowski

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.