9
Zieleńsza trawa za granicą u(nie)szczęśliwia emigrantów

Audra Sipavičienė i David Bartram rozważali na temat plusów i minusów migracji Fot. Marian Paluszkiewicz

Międzynarodowa Organizacja ds. Migracji (IOM) wskazuje, że około 3 proc. mieszkańców naszej planety są migrantami. Jednak wyjazd do obcego kraju rzadko pomaga osiągnąć ludziom szczęście, gdyż przyczyny opuszczenia ojczyzny zwykle są ekonomiczne.

— Obecnie ponad 214 mln mieszkańców planety są migrantami. Jest to rekordowo wysoka liczba. Jednak naukowcy prognozują, że do roku 2050 wzrośnie ona dwukrotnie! Mieszkamy w bardzo dynamicznym świecie, w którym problem migracji staje się coraz bardziej aktualny — stwierdziła na konferencji prasowej Audra Sipavičienė, kierowniczka biura IOM w Wilnie.

Sipavičienė zaznaczyła też, że w kontekście Unii Europejskiej Litwa jest przodującym krajem pod względem emigracji.

— Według wskaźników emigracji w ciągu ostatniego dziesięciolecia zawsze byliśmy na pierwszym lub drugim miejscu. Niestety takim „przodowaniem” nie możemy szczycić się… — mówiła kierowniczka biura IOM w Wilnie.

Stwierdziła, że od roku 2001 z Litwy wyjechało ponad 337 tys. mieszkańców, chociaż swój wyjazd zadeklarowało około 205 tys. osób.

— Wskaźniki emigracji bardzo wzrosły ze wstąpieniem Litwy do UE. W krótkim okresie wzrostu gospodarczego wskaźniki te trochę obniżyły się, jednak znacznie podskoczyły wraz z kryzysem gospodarczym — zaznaczyła Sipavičienė. — Jedynie w ciągu 8 miesięcy roku bieżącego za granicę wyjechało już ponad 40 tys. obywateli naszego kraju. To niepokojąco wysoka liczba…

Dodała także, że działa już nowa strona internetowa www.123.emn.lt, na której wszyscy chętni mogą zapoznać się z różnymi danymi statystycznymi oraz inną informacją, dotyczącą migracji.

— Zwykle wyjeżdżają osoby w wieku 25-34 lat. Powstaje pytanie: czy tracąc młodzież nie tracimy w ten sposób naszej przyszłości? — retorycznie pytała Sipavičienė.

Jako podstawowe przyczyny emigracji wskazała: poszukiwania wygody gospodarczej, studia oraz brak poczucia sprawiedliwości i bezpieczeństwa socjalnego.

Z kolei dr David Bartram z Uniwersytetu w Leicester w Wielkiej Brytanii stwierdził, że nieodpowiednio wybrane priorytety wyjazdu do obcego kraju przeszkadzają emigrantowi czuć się szczęśliwym.

— Ktoś emigruje, aby zarobić większą forsę. Zarabia. Ale mimo tego, że widzi tę zieleńszą trawę za granicą, nie czuje się szczęśliwszy. Wręcz odwrotnie — często czuje się zawiedziony — mówił David Bartram, który bada stosunek ekonomicznych migrantów do poczucia szczęścia. — A więc większe dochody nie są bezpośrednio powiązane ze szczęściem.

Bartram zaznaczył też, że w sytuacji emigrantów istnieje pewien paradoks. Zwykle są oni mniej szczęśliwi niż obywatele kraju, do którego przyjechali. Jednak, wróciwszy do ojczyzny po dłuższym okresie pracy za granicą, czują się też mniej szczęśliwi niż ci, którzy nie wyjeżdżali na zarobki.

— Wyjeżdżając człowiek zawsze z czegoś rezygnuje: z religii, pracy, rodziny lub zdrowia. Jeżeli emigrant zapomina o tych ważnych faktach, jako priorytet wybierając pieniądze, prawie zawsze zostaje zawiedziony… — stwierdził Bartram.

9 odpowiedzi to Zieleńsza trawa za granicą u(nie)szczęśliwia emigrantów

  1. ben mówi:

    “Wyjeżdżając człowiek zawsze z czegoś rezygnuje: z religii, pracy, rodziny lub zdrowia. Jeżeli emigrant zapomina o tych ważnych faktach, jako priorytet wybierając pieniądze, prawie zawsze zostaje zawiedziony… — stwierdził Bartram”.
    A niby dlaczego rezygnować ma z religii?
    A niby dlaczego ma rezygnować z rodziny?
    A niby dlaczego ma rezygnować ze zdrowia?
    Coś pan kręcisz panie Bertram. 🙂

  2. Ludwika mówi:

    Emigrowalam 6 lat temu do Anglii. Nie stracilam wiary ani zrezygnowalam z religii. Mowiac o rezygnacji z religii p. Bertram nie wiem kogo mial na mysli, bo w Londynie sa swiatynie wszystkich wiar, ale tez prawda, ze nikt cie nie kontroluje i nie zmusi isc co niedziela do kosciola – wszystko zalezy od ciebie samego. Co do rezygnacji ze zdrowia – to sie zdarza, ze ludzie chcac zarobic wiecej dla rodziny pozostawionej na Litwie (lub przebywajacej razem na obczyznie) pracuje ponad sily. Co innego, ze znam wielu ludzi, co sie stoczyli do poziomu bezdomnosci z powodu alkoholizmu lub narkotykow (wiem, bo pracuje woluntariuszem w centrum dla bezdomnych). Na moj punkt widzenia w najbardziej niebezpiecznej sytuacji sie okazuje rodzina. Jezeli wyjezdzac – to razem, albo nie wyjezdzac wogole, to by byla moja rada innym.
    Natomist co do oficjalnych danych – 337 tys. mieszkańców, co wyjechalo z Litwy… Ta liczba, uwazam, jest wieksza. I to jest niepokojace. Ci, kto wyjechal, raczej nie wroca juz do Litwy, lub z malym prawdopodobienstwem do tego (nawet bezdomni czuja sie bardziej bezpieczni w Anglii niz na Litwie). A przyczyny sa wymienione w artykule: poszukiwania pracy, studia oraz BRAK poczucia sprawiedliwości i bezpieczeństwa socjalnego – co jest szczegolnie jaskrawe na Litwie, lacznie z przesladowaniem innych narodowosci…

  3. pani mówi:

    Prawda raczej taka jak podajewilnoteka: “…litewscy emigranci są najbardziej nieszczęśliwą grupą na tle innych społeczności emigrantów w tym kraju.
    “.

  4. Jurgis mówi:

    “Green is always on the other side of the hill” – tak to jest z tą zielonością ,co można to tłumaczyć “wszędzie jest dobrze gdzie nas nie ma”.
    Dużo emigrantów z Litwy głównie Litwinów osiągnęło sukces zawodowy i ekonomiczny na świecie.Tak jest- każdy człowiek tęskni za ojczyzną szczególnie w pierwszym pokoleniu,potem się przyzwyczajają,asymiluje. Zawsze jednak się pamięta więcej lub mniej o swoim pochodzeniu i kraju ojczystym.

  5. zozen mówi:

    akurat wczoraj słuchałem w radiu audycji na ten temat. Dzwonili słuchacze i w sumie tylko jedna osoba przyznała, że emigranci z jej rodziny są szczęśliwi. Reszta mówiła o wyższych zarobkach, lepszej jakości życia, pytani o stan szczęśliwości mieli problem z odpowiedzią.
    Aha tak na marginesie, dowiedziałem się, że za emigrację Litwinów, też są odpowiedzialni Polacy.

  6. Szmaukszta mówi:

    Ot ja wam powiem jak to tam jest sto emigracjo.Żeb byc szczensliwym zyjonc u cudzych to tszeba miec taki charakter nie melincholijny.Bo jak czlowiek bardzo uczuciowy to cknisie za wszystkim co pamienta z wczsniejszego zycia.Albo kiedy czlowiek w wielkiej biedzie chowany wyjdzi na swiat i tam jemu pszczenscisie to on tedy zapomina o pszeszlosci i zyje tylko tak jak jest to dupie czesc a jak skupo to cierp dupo.Kto bardzo zachlanny do zycia i pieniendzy to tesz nieszczensliwy choc do innych mowi ze jemu dobze.

  7. ben mówi:

    Do 6:
    Jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz. Bez względu na to, gdzie sobie “ścielić” będziesz.

  8. Szmaukszta mówi:

    Ot dobze pan ben napisal pewno pan ben z profesji kowal?Swola bida klepi najlepij jak umi.Jak mawiajo ze kazdy jest kowalem swego losu.

  9. ben mówi:

    Do Szmaukszta:
    🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.