28
40-lecie polsko-rosyjskiej szkoły w Lazdynai

Lekcja języka polskiego w 7 klasie, którą prowadzi Jolanta Kuźmicka Fot. Marian Paluszkiewicz

„Tylko po latach człowiek rozumie, jak wspaniałe są szkolne chwile… Szkoło kochana! Zostań w pamięci oazą wiedzy, spokoju i radości… Pozwól kolejnym pokoleniom przeżyć te wspaniałe chwile w swych macierzystych murach!”, „… z dumą stwierdzamy, że uczymy się w szkole, którą kochamy!”. „…Spędzam tu najwspanialsze chwile. Chodzę do mojej ukochanej »budy« bardzo chętnie, bo tu są przyjaciele, tu teatr, chór, nie wyobrażam sobie życia bez tego wszystkiego…” — te ciepłe słowa piszą o swojej szkole w Lazdynai jej uczniowie w wydanym z okazji 40-lecia placówki kalendarzu.

Zapewne niejedno ciepłe słowo o tej polsko-rosyjskiej szkole średniej w wileńskich Leszczyniakach padnie również podczas dzisiejszej uroczystej akademii z okazji tego chlubnego jubileuszu. A te wzruszające słowa napisane przez uczniów, jak mówi dyrektor szkoły Maria Klimaszewska, są największą i najlepszą pochwałą dla każdego pracującego w tej szkole pedagoga…

Szkoła Średnia nr 36 z rosyjskimi klasami i polskimi początkowymi wyrosła wśród nielicznych jeszcze wtedy bloków mieszkalnych w nowej dzielnicy Lazdynai. Dzisiejszy, niedawno wyremontowany na zewnątrz z funduszy europejskich, budynek już mniej przypomina ten z lat siedemdziesiątych, kiedy tu filmowano niektóre sceny z bardzo popularnego w latach sowieckich filmu dla dzieci „Przygody Elektronika”…

Dyrektor Maria Klimaszewska z dumą opowiada o swoich uczniach i nauczycielach Fot. Marian Paluszkiewicz

Szkołę okala przestronne podwórze. To tu na początku tygodnia jubileuszowego, zaraz po Mszy św. w pobliskim kościele pw. św. Jana Bosko — którą tradycyjnie w szkole rozpoczynają się wszystkie uroczystości i święta — zgromadzili się wszyscy uczniowie i nauczyciele, żeby… objąć ukochaną „budę” i posadzić drzewko, które będzie rosło i wypuszczało nowe gałęzie jak szkoła wypuszcza w życie nowych absolwentów. Dzisiejsza uroczystość uwieńczy jubileuszowy tydzień.

— Chcemy wszyscy wspólnie się cieszyć. Cały ten tydzień poprzedzający uroczystość był jubileuszowy. Na piątkową uroczystość zaprosiliśmy wielu honorowych gości — polityków, przyjaciół naszej szkoły, ludzi, którzy nas stale wspierają, byłych dyrektorów, nauczycieli. Wystąpią nasi uczniowie — nie tylko obecni, ale i byli. Wszyscy będą mieli okazję obejrzeć film o historii szkoły — uchyla rąbka tajemnicy w rozmowie z „Kurierem” Maria Klimaszewska, która kieruje szkołą od 2008 r.

Przejęła to stanowisko po Feliksie Biczajewie. Kierował szkołą od 1997 r. i był trzecim z kolei dyrektorem tej placówki. Pierwszą dyrektorką była Tamara Kavaliauskienė. Kierowała szkołą aż do 1990 r. Potem to stanowisko objął Ryszard Suchocki.

W 1971 r. powstała jako szkoła litewska. Po 2 latach utworzono tu również klasy rosyjskie. Polskie klasy pojawiły się dopiero w 1988 r. Szkoła funkcjonowała jako polsko–rosyjska. Początkowo polskie dzieci miały tu możliwość pobierania nauki tylko w klasach początkowych. A w 1991 roku, dzięki staraniom ówczesnego dyrektora Ryszarda Suchockiego i wicedyrektorki Haliny Muraszkinej, powstała pierwsza polska piąta klasa. W następnym roku pojawiły się już klasy szóste. W tych latach było ok. 100 uczniów. Szkoła powoli się rozrastała i w roku 2001 w jej murach już się uczyło ponad 300 dzieci.

W 1999 r. szkołę opuściła pierwsza polska promocja. Liczyła 13 osób, a wychowawczynią była Wanda Iszoro.

Jak opowiada nam dyrektor Klimaszewska, która a propos sama jest absolwentką szkoły i której dzieci tu też się uczą, były lata, gdy szkoła liczyła ponad 1 000 uczniów. Dziś tu się uczy 575 dzieci, w tym — 205 w pionie polskim. Ale jest liczna klasa maturalna — aż 29 osób. Wychowawczynią jest Diana Markiewicz.

— Nasi uczniowie dojeżdżają z różnych dzielnic, nie tylko z Lazdynai. Cieszy, że wybierają naszą szkołę, mimo że mają bliżej inne. To dla nas najwyższa pochwała! — cieszy się wicedyrektor Regina Abłom.

Trzecioklasiści uważnie słuchają swojej pani — Alicji Nikonovienė Fot. Marian Paluszkiewicz

Obecne grono pedagogiczne to 83 nauczycieli. Mają lekcje zarówno w polskich jak i rosyjskich klasach. Dyrektor wróciła do swojej szkoły zaraz po studiach. Najpierw jako nauczycielka chemii, potem została wicedyrektorem i przed trzema latami — dyrektorem. Jak mówi, to, że pracuje w szkole, którą ukończyła, tylko pomaga jej w pracy.

— Znałam te wszystkie kąty jeszcze jako uczennica, dlatego wiem, na co zwrócić uwagę jako nauczycielka — śmieje się i dodaje z powagą: „Dla mnie to drugi dom rodzinny. Całe moje życie jest związane z tą szkołą. Bardzo mi pomaga w pracy to, że dobrze znam i cenię ludzi, z którymi pracuję”.

Jak mówi, jednakowo ceni wszystkich nauczycieli i trudno jest kogoś wyróżnić, bo każdy z nich jest oddany swojej pracy i często po godzinach pracy zostaje w szkole. Jak na przykład wicedyrektor Regina Abłom, która uczy także matematyki.

— Można powiedzieć, że mieszka w szkole — żartuje dyrektor. — Mieszka nieopodal i jest w szkole na każde zawołanie uczniów, którzy nieraz przychodzą tu nawet w soboty, kiedy się przygotowują do jakiegoś święta. Uczniowie bardzo ją lubią, bo mogą w każdej sprawie się do niej zwrócić — nigdy nie odmówi pomocy i zawsze posłuży radą.

Sporo się udziela uczniom polonistka Jolanta Kuźmicka, która pracuje od 1995 r. Przygotowuje również dzieci do konkursów recytatorskich. Dyrektor z dumą opowiada o tegorocznym osiągnięciu uczniów: „Mamy trzech laureatów tegorocznego, VIII konkursu recytatorskiego „W kręgu poetów wileńskich”.

Nie liczy spędzanych w szkole godzin również Diana Boguszko, nauczycielka muzyki, która pracuje tu od 1989 r. Sama jest absolwentką tej placówki, w tej szkole pracowała również jej mama.

W Dniu Nauczyciela uczniowie starszych klas tradycyjnie prowadzą lekcje w klasach młodszych Fot. Marian Paluszkiewicz

Dzięki jej staraniom i żmudnej pracy w szkole powstał zespół pieśni „Serduszka”, do którego uczęszczają zarówno młodsi jak i starsi uczniowie. Zespolacy uczestniczą nie tylko w republikańskich konkursach piosenek, ale również międzynarodowych.

— Potrafi odnaleźć w dziecku talent i go rozwinąć. Nie wiem jak ona to robi! — jest pełna podziwu wicedyrektor Regina Abłom.

Działa tu też studium taneczne pod kierunkiem choreografów Walentyny Dubowskiej i Jany Niewierowicz. Kolejna chluba szkoły — teatrzyk amatorski „Twardy orzeszek”. Kieruje nim nauczycielka języka angielskiego Diana Markiewicz, która pracuje w tej szkole od 1996 r.

— Nasz teatrzyk stale zdobywa jakieś nagrody, wyróżnienia. A uczniom daje więcej niż tylko samą grę na scenie. Pani Diana potrafi dzieciom od najmłodszych lat zaszczepić miłość do sceny i poprzez grę aktorską nauczyć angielskiego, bo wystawia również spektakle po angielsku — opowiada dyrektor i dodaje, że nauczycielka posiada rzadką umiejętność znalezienia wspólnego języka z każdym dzieckiem. Pamiętają o niej również byli uczniowie. Tak rozkochała ich w sztuce, że noszą się z zamiarem stworzenia teatru absolwentów, bo, jak mówią, bardzo im brakuje w życiu codziennym sceny.

Dyrektor może o nauczycielach mówić godzinami. Wspólnie starają się stworzyć dla uczniów ciepłą atmosferę w szkole. Dbają o to również energiczne nauczycielki klas początkowych, które starają się stworzyć dla tych najmniejszych uczniów, jeszcze nieśmiało przekraczających próg szkoły, przyjazną atmosferę.

— Stosują nowoczesne metody nauczania, a to, że potrafią być dla dzieci tymi starszymi koleżankami, sprawia, że dzieci chętnie idą do szkoły — nie szczędzi słów pochwały dyrektor.

W 2009 r. budynek szkoły wyremontowano z funduszy europejskich Fot. Marian Paluszkiewicz

Uczniowie, bardzo często również z rodzicami, uczestniczą we wszystkich  świętach szkolnych, których nie brakuje, bo w szkole pieczołowicie pielęgnuje się wszystkie tradycje. Tradycją się stały również wspólne rekolekcje adwentowe i wielkanocne.

— Uczestniczymy w nich całą szkołą. Ściśle współpracujemy z naszym proboszczem — ks. Jackiem Paszendą. Mamy wspólne łamanie się opłatkiem i śpiewanie kolęd. Ostatnio do nas dołączają również uczniowie klas rosyjskich — opowiada o tradycjach szkoły pani Klimaszewska.

Już jako tradycję można też określić uczestnictwo szkoły w różnych projektach, również międzynarodowych.

— W tym roku otrzymaliśmy nominację w projekcie „Drąsinkime ateitį”. W jego ramach odbywają się spotkania obecnych uczniów szkoły z byłymi. Absolwenci opowiadają o swoich osiągnięciach po ukończeniu szkoły, udzielają porad uczniom. Uczestniczymy również w projektach międzynarodowych. Współpracujemy z łódzkim Gimnazjum im. A. Mickiewicza. Młodzież w ramach tej współpracy uczestniczy w różnych programach edukacyjnych — mówi dyrektor.

Zapytana, jakie najpilniejsze potrzeby ma obecnie szkoła, mówi, że przede wszystkim duży okalający budynek teren potrzebuje ogrodzenia, a szkoła wewnątrz — remontów. Niestety, na wszystko brakuje na razie środków. Jednak dyrektor cieszy się z tego, co się udało zrobić.

— Dzięki wicemerowi Wilna Jarosławowi Kamińskiemu udało się pozyskać środki na odnowienie budynku zewnątrz. Wyremontowaliśmy aulę i dzięki kierownikowi wydziału konsularnego ambasady RP w Wilnie otrzymaliśmy do niej nowe krzesła. Już dobiega końca remont sanitariatów — wylicza dyrektor i dodaje: „Pomaga nam wielu życzliwych ludzi, dzięki którym nasze dzieci mają lepsze warunki do nauki. My zaś staramy się, żeby w tych murach panowała ciepła i przyjazna atmosfera”.

28 odpowiedzi to 40-lecie polsko-rosyjskiej szkoły w Lazdynai

  1. Paramon mówi:

    Cytuję:
    “Już dobiega końca remont sanitariatów — wylicza dyrektor i dodaje: Pomaga nam wielu życzliwych ludzi, dzięki którym nasze dzieci mają lepsze warunki do nauki.”

    Ludzie! To polskie dzieciaczki już w kiblach się uczą? 🙂 🙂

  2. Wit Koronny mówi:

    Gdzie? Lazdy… Co? Chyba Leszczyniaki!

  3. Zbyszko mówi:

    Aha, w Łozdiejach, a nie np. w Juodśiliai.

  4. Matura mówi:

    Jeżeli jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle? Źródło: http://www.egzaminai.lt – brandos egzaminai – rezultatai

  5. Adam81w mówi:

    Lazdynai?? Nie ma polskiego odpowiednika?

  6. józef III mówi:

    ad 5. Panie “Adamie81w” – to nawet nie chodzi o odpowiednik. Leszczyniaki to nazwa pierwotna. Ta litewska to – przemianowanie.

  7. adaska mówi:

    do adam81w,dawniej miejscowosc nazywala się leszczyniaki,a litwini zrobili to samo co i z innimi nazwami miejscowosci na wilinszczyznie-przetlumaczyli na język liteski,i z leszczyniakow “powstaly” lazdynai.

  8. pani mówi:

    Musimy pokazac ze znamy geiografie po litewsku inaczej Lietuvi bez szkolen was kochani koroniarze do nas i w goscine nie wpuszcza. Choc pracowalam zawodowo jako historyk Wilna a tez nie wiem jak sie nazywala wioska podwilenska w miejscu lietuvskieg Lazdynai, nie spotkalam a ni Leszczynikow ani Polownikow. Moze ktos bedzie wiedzial. Nawet sie nie raz zastanawialam co to moglo byc w slowianskiej wersji.

  9. Paramon mówi:

    Za Wikipedią, mniej więcej tak:
    Obie nazwy, Leszczyniaki i Lazdynai najwyraźniej pochodzą od słowa “drzewo orzecha laskowego”: po polsku leszczyna i litewsku lazdynas. W języku polskim termin leszczyniak (w liczbie pojedynczej dla “leszczyniaki”) oznacza również “osoby z Leszna lub z województwa”

    Czyżby polscy koloniści z Leszna, czy okolic, na litewskiej ziemi pod Wilnem?

  10. robert mówi:

    Łoździeje

  11. czarek mówi:

    Szkola powstala jako litewska .Nastepnie przerodzila sie w rosyjska .Teraz od pewnego czasu jest “zdominowana “przez Polakow .Ot i mamy wilenski (ciekawy )galimatias .Najwazniejsze ze dzieciaki czuja sie dobrze .Mysle ze z Pania dyrektor mamy wspolne upodobania :Orchidie-jak widac na zalaczonym obrazku.

  12. pani mówi:

    Lozdzieje to Lazdiejai?

  13. Paramon mówi:

    czemu wisi mój post w “poczekalni” wyjasniający termin “leszczyniaki”, hę ??

  14. ciekawski mówi:

    No waśnie część Polaków nazywają Lazdinai – Leszczyniaki. Ciekawie czy jest w Leszczyniakach polskie przedszkole?

  15. ciekawski mówi:

    Aha dzielnica Leszczyniaki ma nazwę od leszczyny, której kiedyś tu było pełno.

  16. RB mówi:

    Lazdijai to Łoździeje chyba, aczkolwiek nie wiem, co mają Łoździeje do tego.

  17. Kmicic mówi:

    Ta dzielnica Wilna to Leszczyniaki(Polacy byli tu właścicielami ziemi). Łożdzieje to miejscowość niedako granicy z Macierzą.

  18. Adam81w mówi:

    teatrzyk amatorski „Twardy orzeszek”.

    Przepraszam, że się śmieję. Fajnie, że jest ten teatrzyk ale mnie jako typowemu przesmiewcy skojarzyło się to ze znanym tekstem z filmów: “put the peanut in the peanuthole”. 🙂

  19. Szmaukszta mówi:

    Ot te leszczyniaki jak wy tam je nazywacie to ony byli bardzo bardzo dawno jiszcze jak nibylo kolieji a w miejscu kolejowego dworca byli sady.

  20. B, mówi:

    Powyższą dyskusję odbieram jako krzywdzącą dla szkoły.
    Szkoda, że zebrało się tu wyłącznie grono wybitnych lingwistów,specjalistów od topograficznego i geograficznego nazewnictwa.
    Zabrakło człowieka doceniającego trud nauczyciela i choć jednego serdecznego słowa, jakie się zazwyczaj jubilatowi mówi, w każdym razie dobry obyczaj tak nakazuje.
    Pani Dyrektor na Pani ręce składam życzenia całemu zespołowi – zdrowia, satysfakcji z pracy, i w ogóle wszystkiego najlepszego pedagogom i uczniom.

  21. ben mówi:

    Pozdrawiam nauczycieli polsko-rosyjskiej szkoły w Lazdynai. Niech im nie zabraknie sił przez następne czterdzieści lat i przez następne…
    Do B:
    Zauważyłem pod tekstem dotyczącym Dnia Nauczyciela, ilu forumowiczów ceni sobie pracę tych, w imieniu których walczą z nową ustawą oświatową.

  22. Paweł1 mówi:

    Lazdynai to teren gdzie w granice Wilna wchodził jeszcze nie tak dawno las. Las wycięto, pozostały zakrzaczenia w tym m.in. leszczyny, dzisiaj to już tylko nazwa dzielnicy.

    Leszczyniaki to wieś rządowa w pow. wileńskim / leżąca ok. 10 km. od Wilna/ , w 1866r. wieś miała 8 domów i 86 mieszkańców.
    W „Wykazie miejscowości RP” z 1938 r. wieś w gminie Rzesza, pow. wileńsko –trocki /15 domów i 107 mieszkańców/
    Zanotowano tu również nazwę używaną równolegle – Leszczyniarze.
    Być może chodzi o dawną wieś służebną jako że obok leżały Krawczuny, Płócieniszki.
    Z leszczyny wyrabiano w dość skomplikowanym procesie m.in. kosze, obręcze do beczek, siatki tzw. „łyczane” – przetaki, sprzedawano je również na Kaziukowych jarmarkach.

    Nie upatrywałbym tu winy autorki artykułu, a raczej autora notki w Wikipedii.

  23. B, mówi:

    Do bena:Pod tekstem dotyczącym Dnia Nauczyciela – tak. Ale nie pod tym.
    Tu chodziło konkretnie o tę szkołę w związku z jej jubileuszem.
    Gwoli ścisłości muszę dodać, że autorce artykułu nie mam nic do zarzucenia.

  24. Maur Litwin mówi:

    Dobry artykuł. Miło sie czyta.
    Powodzenia szkole i jej absolwentom 🙂 .

    Do Paramon 9.
    Mieszkańców Leszna prawidłowo określa się LESZNIANIN, LESZNIANKA- przynajmniej od 1547 roku. Wcześniej było uprawnione określenie podane przez Ciebie z uwagi na nazwę: LESZCZNO i LESZCZYNKO.

  25. Zbyszko mówi:

    @ Szmaukszta (19). Przytaczasz dobry dowód, że pierowotna nazwa była polska, a Litvini ją przetłumaczyli. Tak jak np. Zameczek – Pilaite’. (Ostatni raz pisałem przedwczoraj. Za szybko?)

  26. Senbuvis mówi:

    do Paweł11 – czy mógłbyś napisać do mnie maila na adres: neris@interia.eu. Mam do Ciebie pytanie.

  27. pani mówi:

    Z rozrostem Wilna poznikaly w nim leszczyny. W dziecinstwie i na Antokolu orzechy lesne mozna bylo zbierac wlazac na nie lub, pozniej jesienia, lub nastepnego roku po zejsciu sniegu pelzajac pod nimi. A w tych Lazd[i]ynach chyba zyja Wilniucy ze Sznipiszek i inni. W pierwszych latach masowych betonowych budowli wlasnie w tych L-ch i na Antokolu ludzi z rozbieranych drewnianych domkow i chalupek przenoszono w poblizu budowane “chruszcziowki” tak zwane. Wkrotce naplywajace z wiosek rodzenstwo juz rowniez chcialo takich blokowisk “z wygodami”. Niektorzy rdzenni wiesniacy do dzis wysoko cenia z trudem czy (i) oszczedzaniem, sprzedanymi przez rodcicow iweprzami, byczkami, krowkami i lapowkami zdobyte mieszkanka w tych sypialnych rejonach miast. Nawet podwilenskie grunty zrestytucji poszly w pierwszych latach ustrojowej transformacji na mieszkania z zelbetu. A sprytni politycy i deweloperzy zdazyli zrobic miliony na budowie domkow indywidualnych na skupionych za bescen w latach 90-ch XX w. polach … Lecz to juz nie

  28. ben mówi:

    Do B:
    Chyba opacznie odebrałeś mój wpis.
    Pozdrawiam

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.