25
Podwileńskie krowy „ofiarami” sporu polsko-litewskiego

Od tygodnia mieszkańcy bojąc się o swoje zdrowie nie piją mleka krów hodowanych w Kabiszkach Fot. Marian Paluszkiewicz

Napięcie w stosunkach narodowościowych na Wileńszczyźnie w ostatnim okresie osiągnęło taki poziom, że politykę dorabia się nawet do rzeczy zupełnie dalekich od konfliktu polsko-litewskiego.

„Litwini  trują Polakom krowy” — taka pogłoska była rozpuszczana w ostatnim czasie wśród mieszkańców wsi Kabiszki w rejonie wileńskim. W obawie przed zatruciem ludzie do ubiegłego piątku boją się pić mleko własnych krów i wylewają je na pole. Jak wyjaśnił „Kurier”, za truciznę, którą rzekomo zatruto krowy, wystraszeni ludzie przyjęli szczepionkę przeciwko wściekliźnie dla dzikich zwierząt zrzucaną przez służby sanitarne z samolotu.

Minął tydzień od wydarzeń, które sprawiły, że mieszkańcy podwileńskich Kabiszek bojąc się o swoje i bliskich zdrowie nie piją mleka hodowanych we wsi krów. Widziano nieznanych osobników, którzy w miniony czwartek w niejasnym celu z wiadrami chodzili od krowy do krowy. Poza tym, na łące została znaleziona przynęta ze szczepionką przeciwko wściekliźnie dla dzikich zwierząt. Fakt ten wywołał jeszcze większą konsternację miejscowych.

Mieszkańcy Kabiszek mają kilka zaskakujących wersji tłumaczących zaistniałą sytuację. Jedni twierdzą, że to „Litwini w taki sposób »polują« na ziemię miejscowych Polaków”, drudzy, że „bezrobotni chcąc zarobić, w taki sposób likwidując zapasy służby weterynaryjnej, trują krowy szczepionkami dla dzikich zwierząt”.

Zdaniem weterynarzy, ludzie z wiadrami po prostu zbierali odchody krowie, które są używane jako główny składnik nawozów naturalnych. Natomiast znaleziona przynęta, została zrzucona z samolotu w celach szczepienia dzikich zwierząt przeciw wściekliźnie.

— Widziałam przez okno, jak jakiś mężczyzna wyszedł z samochodu i podszedł z wiadrem do krowy, jednak pomyślałam, że to sąsiad przyjechał ją doić. Wieczorem po wsi rozeszły się plotki, że jacyś nieznajomi ludzie z wiadrami po łące chodzili. Niby czymś karmili nasze krowy. Jednak nikt nie zapamiętał numerów  tego samochodu — mówi nam Stanisława, która od ubiegłego piątku mleko po prostu wylewa.

Jak powiedziała, boi się mleko pić, a i ludzie już nie kupują, chociaż gdyby je brali, w żadnym wypadku nie sprzedałaby.

— Boję się nawet świniom dawać! A któż wie, jaką zarazą nakarmili moją krowę. Wieprza przecież hoduję dla siebie, na mięso. Takie czasy mamy, że nawet pasące się na łące krowy komuś przeszkadzają! — oburzała się rozmówczyni.

Zapytana „dlaczego nie odda mleka na badania?” Stanisława wyjaśniła, że jak mówi weterynarz, są tak drogie, że lepiej sprzedać starą i kupić nową krowę.

Jak dowiedzieliśmy się średnia cena dojnej krowy wynosi 2 600 litów. Z kolei — zgodnie z cennikiem Narodowego Instytutu Oceny Ryzyka Żywności i Weterynarii — cena odpowiednich badań nie przekracza 200 litów.

Następnego dnia zabierając krowę z pola kolejna nasza rozmówczyni, Halina, znalazła przynętę-szczepionkę w postaci kostki.

Nie można rozłamywać przynęty, gdyż znajdująca się wewnątrz szczepionka jest w stanie płynnym i może dostać się do organizmu Fot. Ewa Gedris

— Początkowo bez wielkiego namysłu podniosłam ten dziwny przedmiot. I dopiero później zrozumiałam, że jest to jakaś karma dla zwierząt z kapsułą w środku. Później z mężem oddałam ją dla miejscowego weterynarza na badania. W poniedziałek otrzymaliśmy wyniki, które tylko potwierdziły początkowe przepuszczenia weterynarza. Mówił on, że jest to szczepionka przeciwko wściekliźnie dzikich lisów — mówi nam Halina.

W rozmowie z „Kurierem” weterynarz Stanisław Gorbikow powiedział, że w ubiegłym tygodniu do niego zwróciło się pięciu właścicieli krów, które podobno były karmione przez ludzi przez nieznanych we wsi.

— Właściciele krów pytali, czy nie były prowadzone jakieś szczepienia krów, o których nie zostali poinformowani. Ale tego nie było. Co dotyczy krów, to widziałem je. Są klinicznie zdrowe. Nie ma żadnych powodów do paniki. Po pierwsze, gdyby naprawdę ktoś nakarmił je jakimś proszkiem, to zauważylibyśmy to od razu. Natomiast nie znaleziono żadnych niebezpiecznych substancji. Po drugie krowy dają mleko, mają apetyt, a więc nie ma powodów do niepokoju. Oczywiście, dla świętego spokoju zaleciłem przez parę dni nie używać mleka do jedzenia i obserwować krowy. Jednak dzisiaj można śmiało to mleko pić — powiedział Gorbikow.

Potwierdził też, że właśnie przez niego została zbadana zawartość znalezionej przez Halinę przynęty. Faktycznie jest to szczepionka dla dzikich lisów, która nie szkodzi zwierzętom domowym. Dodał, że szczepionka ta nie może mieć nic wspólnego z ludźmi, rzekomo trującymi krowy w Kabiszkach, ponieważ nie jest dostępna nawet na receptę.

„Kurier” z pytaniem na temat szczepienia dzikich zwierząt zwrócił się do Państwowej Służby Żywności i Weterynarii.

— W końcu września rozpoczęliśmy szczepienia zwierząt dzikich, które przeprowadzane są dwa razy do roku poprzez zrzucanie szczepionek z samolotu. Samolot wówczas powinien lecieć z prędkością ok. 150 km/godz. i na wysokości ok. 150 metrów. Na jednym kilometrze kwadratowym zrzuca się po co najmniej 20  przynęt, w których są umieszczone szczepionki. W tym roku do szczepienia jest używany Fuchsoral, który nie jest dostępny w aptekach. Jego wydawanie jest surowo kontrolowane przez naszą służbę. Niemożliwe jest, aby ktoś dysponował tą szczepionką, ponieważ jest przeznaczona jedynie na szczepienie dzikich zwierząt oraz tylko i wyłącznie za pomocą zrzutu — kategorycznie wyjaśniła nam Aušra Leščinskaitė-Petrauskienė, główny weterynarz działu ds. dobrobytu i zdrowotności zwierząt w Państwowej Służby Żywności i Weterynarii.

Jak powiedziała, że nie można dokładnie obliczyć, gdzie spadnie zrzucona z samolotu przynęta. Jednak nie ma powodów do niepokoju, ponieważ szczepionka zawarta w przynęcie nie jest szkodliwa dla zwierząt domowych:

— A więc mieszkańcy Kabiszek mogą spokojnie pić zdrowe i pełne witamin mleko swoich krów.

Z kolei weterynarz Stanisław Gorbikow powiedział, że gdyby jednak ktoś miał wątpliwości co do zdrowia swego bydła, to może zwrócić się do Narodowego Instytutu Oceny Ryzyka Żywności i Weterynarii, gdzie odpłatnie zostaną przeprowadzone wszelkie niezbędne badania. W instytucie badaniom poddawane są też artykuły spożywcze, a więc można też sprawdzić mleko.


WETERYNARZE RADZĄ

– Zachować ostrożność w czasie przebywania na polach i terenach przyleśnych oraz w wąwozach i jarach;

– Nie dotykać, nie podnosić, a tym bardziej nie rozłamywać przynęty, gdyż znajdująca się wewnątrz szczepionka jest w stanie płynnym i może dostać się do organizmu poprzez skaleczenia na rękach, spojówkę oka lub błonę śluzową jamy ustnej i nosa. W razie kontaktu ze szczepionką natychmiast zgłosić się do najbliższego lekarza;

– O kontakcie zwierząt domowych ze szczepionką należy zgłosić do najbliższego weterynarza, w celu poddania zwierzęcia obserwacji;

– Nie wypuszczać bez opieki psów i kotów, a w czasie spacerów psy prowadzić na smyczy i w kagańcu.

25 odpowiedzi to Podwileńskie krowy „ofiarami” sporu polsko-litewskiego

  1. Zbyszko mówi:

    Na wiosnę jechałem z Wilna do Ogrodnik przez Olkieniki, Olitę Łozdzieje, liczyłem pasące się krowy (nie po raz pierwszy). Naliczyłem 10 (słownie: dziesięć). We wrześniu jechałem tą trasą ponownie, krów doliczyłem się 15 (piętnaście). Poprawa sutuacji gospodarczej, czy same mnożą się? Ostatnio konie byly 3, a chyba 90% ugorów.

  2. dobrze mówi:

    po co taki “sensacyjny” glupi tytul?

  3. Anna mówi:

    Czy ten artykuł jest na serio? Brzmi jak napisany na 1 kwietnia.

  4. pani mówi:

    “…Niemożliwe jest, aby ktoś dysponował tą szczepionką, ponieważ jest przeznaczona jedynie na szczepienie dzikich zwierząt oraz tylko i wyłącznie za pomocą zrzutu — kategorycznie wyjaśniła nam Aušra Leščinskaitė-Petrauskienė, główny weterynarz działu …? – walia sie na poach na dworze a “niemozliwe”? Ile glupot dzieje sie. Musieli zawczasu informowac ludzi! Demoralizacja w budzetowych instytucjach od politykow, ktorzy nie widza czlowieka za pieniedzmi. Wyszlam na Stare miasto w Wilnie. Widzialam mnostwo nieszczesliwych, mlodych o alkoholowych twarzach w dziwnych miejscach. Ludzi na skraju psychicznego wyczerpania. Latwo o najgorsze pogloski.

  5. Antek Rozpylacz mówi:

    moim zdaniem musi nastapic 3 repatriacja.Skoro juz to takich spraw dochodzi..

  6. Astoria mówi:

    Może im zrzucić psychiatrę na spadochronie?

  7. Maur Litwin mówi:

    To jakiś obłęd. Psychoza maniakalna czy co? No rozumiem, że ludzie na wsi mogą o wielu sprawach nie mieć pojęcia. Ale tego typu akcja, rozrzucanie przynęty z lekiem przeciwko wściekliźnie dzikich zwierząt z samolotów, winna byc poprzedzona szerokozakrojoną informacją. Wystarczyło każdemu sołtysowi wysłać informację z wyprzedzeniem.
    No i tu w artykule kolejne sprzeczności. Przynenta z lekiem nie szkodzi krowom a ma szkodzić kotom i psom? Bez sensu. W przypadku psa oddziałuje na niego tak samo jak na lisa. A i na kota, podejrzewam, podobnie.

    Zaraz pewnie pewnie okaże się, że krowy zaczęły chodzić ze sztandarami w barwach narodowych.

  8. stach mówi:

    TAKA POLITIKA STRASZYC LITWINAMI ,POKIM DZWONI DZWON.

  9. Politolog mówi:

    Pani Aušra Leščinskaitė-Petrauskienė w normalnym kraju powinna być wyrzucona z pracy na zbitą mordę za źle przeprowadzoną akcję szczepienia, za brak informacji,za arogancje.Powtarzam jeszcze raz władze RL traktują gorzej niż bydło.

  10. Szmaukszta mówi:

    A czeguszto tak dziwiomsie ze liudzi takie wystraszone?Jesli niema informacji na czas to potem nichaj nidziwiomsie ze takie sprawy sie wyrabiajom.A w Polsce to nibylo jakich takich spraw? Ja pamientam jak po Polsce jezdzila czarna wolga i porywala dziecikow.

  11. Kmicic mówi:

    do astoria 6:
    Mówisz oczywiście o novolitevskich władzach weterynaryjnych.

  12. czytelnik mówi:

    nic dziwnego že ludzie tak przyjmują,nawelką skalę propogandę przeciw polakom slyszy się,to jak musimy myslec,že demokracja zwycięžy,u hitlera byla tež demokracja ale nie zwycięžyla,wladza litewska zrobila wrogow w spoleczęnstwie w jakim celu i co wygra,więcej rozlączyla nie tylko na wiosce ale i w miescie,jums rejkie mokitys lietuvos kalbos a nie liankiškos-wam potrzeba uczyc się litewskiego a nie polskiego,cala idiologia,ja uwažam takim sposobem wladza przesladuje mniejszosci swoimi ustawami nie mysląc co robi a wyniki widac.

  13. forumowicz mówi:

    Mnie tez bardzo się podoba. Dobitnie pokazuje ciemnotę i totalną głupotę mieszkańców Kabiszek. To prawda, INNY świat, zacofany, ograniczony, otumaniony magią i gusłami. Nie jedyna taka wieś na Wilenszczyźnie, a niemal kazda taka tajemnicza, ciemna i magiczna.

  14. pani mówi:

    >7. Tu nawet pogode zapowiada sie na zyczenie rzadzacych. Przed wiecami obiecali bardzo zla.

  15. sauliusdra mówi:

    trzeba sprobowacz spojrzec pozytywnie: na litwie sa polacy… i maja krowy… nie kazdy na wsi litewskiej w terazniejszych czasah ma krowe…

  16. czytelnik mówi:

    post 13 forumowicz-w twoim rozumieniu cala Wilenszczyzna ciemnota bo widzi co wladza litewska wyprawia,nazywasz glupotą mieszkancow Kabiszek,a kto robi ich glupcami,odpowiesz že sami bo bronisz stronę wladzy,a rozumiec tych ludzi niechcesz,nas straszono ile lat i myslisz že ten diabel zastraszania znikl jak przyszla wladza litewska nic podobnego tylko nazwa go zmienila się i straszak iny.

  17. Budzik mówi:

    Ciekawym, choć niekoniecznie chwalebnym dla danego wątku byłby przykład ze “starej” Unii Europejskiej (która chcemy naśladować). W Niemczech czymś niewyobrażalnym jest hodowla krów dla mleka na własne potrzeby. Dla nich to skutek olbrzymiej biedy.
    W Niemczech od pewnego czasu panuje bardzo snobistyczna “moda” na wyrażanie dezaprobaty a także pogardy wobec osób niemajętnych, biednych.
    Znajduje to między wyraz w postaci coraz liczniejszych naklejek na samochodach z tekstem w stylu “Ich verachte die Armen”… Można to przetłumaczyć jako “brzydzę się biednymi”….
    Dla mnie to jeden z symptomów upadku Unii Europejskiej:(
    Problem opisany w artykule jest poważny, poważne są także lęki ludzkie. Zabrakło komunikacji, dobrej woli etc.
    Oby nie był to wyraz “brzydzenia się” w sferze komunikacji ze społeczeństwem…

  18. Szmaukszta mówi:

    Ot panu Budziku wiadomo co to takiego zdrowa zywnosc?Ot i taka unas tut jiszcze jest.Pan Budzik piszy ze w germani tszymanie krowy to oznaka biedy.Ot ja niweim gdzie pan Budzik wtej germani bywa ale ja wiem ze tam nikto na wioskach jednej krowy nietszyma tam nawet kury nima a pietuchou to juz calkiem.A co do biednych to jabychcial byc tut w litwie takim biednym jak te w germani.

  19. von Judenstein mówi:

    @ Szmaukszta
    “Ot panu Budziku wiadomo co to takiego zdrowa zywnosc?Ot i taka unas tut jiszcze jest.”

    “U nas tut” to znaczy GDZIE? U ciebie za stodołą? czy za chlewem? Jeśli TAK to przyjadę i wezmę wszystko! Ale ma być BEZ ROBAKÓW!

  20. Budzik mówi:

    Szmaukszta
    Wiesz jakim mozolnym zajęciem jest znalezienie piekarni w której pieką jeszcze PRAWDZIWY chleb?
    Pod względem jakości wyżywienia, coraz bliżej nam “germanii”, szkoda tylko (co potwierdzam), że pensje nie te same:(

  21. pani mówi:

    O Budziku, jednak … o Europie … Niemcy. Z Niemcami miewalam najlepsze relacje. Moe wiem jakim sposobem lecz oni, jako jedyni zawsze mi ulegali. Niesamowite! Pierwszy raz z tym zjawiskiem zetknelam sie w Moskwie.Na wiekiej wystawie sprzetu medycznego. Mialam jakies zle zrobione probki ktore podalam Niemcowi do zarejestrowania na sprzecie jego firmy. A poniwaz probki byly zlej jakosci sprzet wogole niczego nie rejetrowal. Niemiec byl w szoku! co zmienilo mowe jego ciala z wielkobufonskiej na maliunkopieskowa: biegal tam i z powrotem, przepraszal, biegal dookola mnie, orzynosil jakies prezenciki i obiecal ze gdy przyszlemy probki do firmy to wszystko bedzie dobrze. Majacy w poblizu swoje stoisko Francuz zostal tak oczarowany scenka przemiany Niemca ze zaprosil mnie do swego stoiska, dal wizytowke z ktorej wynikalo ze jest wlascicielem firmy i zaprowadzil pogawedke po angielsku az wokol nas sie zebral tlum sowieckich ludzi dla ktorych moja konwersacja z inostrancem byla przerazajacym wydarzeniem. Oni wszyscy oniemieli ze sobie gadam z szefem i flirtuje. A mialm na sobie suknie w barwach francuzkiej flgi. W czasach kapitalistycznych rowniez mialam fajne bezposrednie relacje z Niemcami, co ich zniewalalo. Lecz nigdy nie bylam w Niemczech. Wlasnie czuje ze tam byc – trzeba byc bogatym. Lecz ich deklaracje o brzydzeniu sie bieda … to juz ciekwe o tyle ze oni ja dostrzegaja i sie zastanawija …

  22. pani mówi:

    Europa. O roznorodnoci. Biologicznej. UE dostrzega utrate biologicznej roznorodnosci przez wielka oplacalna finansowo lecz nie z punktu widzenia biologicznej odnowy gospodarke rolna. U nas na poczatku wejscia do UE cisnieto babuski wyrzec sie krowek jesli one nie mialy hektara gruntow na nia. Sprowadzono dunczykow z mega fermami trzody i bydla. A sie okazalo ze to ohydstwo. Krowy nie widza slonca, nieba, laki nawet latem. Mleko tych krow nie posiada wielu fermentow, witamin i komponentow odpowiadajacych za odpornosc wobec drobnoustrojow. Juz nie mowie o tym ze naganne pozbawic krowki laki jak i clowieka swiezego powietrza, ulicy … Wiec toleruje sie na Litwie i male fermy a nawet pojedyncze krowki. Wciaz. Lecz kaczek i gesi pozostalo zaledwie kilkadziesiat! I nikt juz nie wie po co to ptacwo hodowac. A pamietam jak w dziecinstwie na Antokolu w Wilnie ludzi mieli gesi a na wsiach wszedzie byly sadzawki i kaczki wokol. O wszystko trzeba walczyc … A moze jest juz zbyt pozno …

  23. Szmaukszta mówi:

    Komentarz usunięty. [1]

  24. Budzik mówi:

    Pani 21,
    Niemcy to bardzo wdzięczny temat, już Leon Kruczkowski łamał sobie głowę chcąc opisać ich mentalną złożoność. Dziś tym bardziej nie jest łatwiej.
    Z pewnością jest duży, niesłychanie interesujący kraj. Ludzie są tak różnorodni mentalnie, że nie sposób jest generalizować. Coś co nazywa się “kulturą niemiecką” jest z pewnością jako całokształt dosyć zajmujące:) Nie chciałbym wyjść na germanofila ale jestem zdania, że warto dla własnego rozwoju osobowego zgłębiać “przypadki” niemieckie:) Można ten kraj kochać i nienawidzić jednocześnie. Trzeba przyznać, że kiedy pierwszy raz byłem w Niemczech (staż trwał 2 miesiące) – byłem w Firmie jedynym Polakiem. Przeżywałem w tym czasie niejedną pozytywną ekscytację. Jednak po powrocie do Polski, miałem olbrzymią chęć wychodząc z samolotu pocałować wzorem śp. Ojca Świętego ojczystą ziemię:))))))

  25. von Judenstein mówi:

    Komentarz usunięty. [2]

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.