28
Unia nadal zmusza do przestawiania zegarków

Fot. Marian Paluszkiewicz

Już za kilka dni przestawiamy zegarki. W nocy z soboty na niedzielę, dokładnie 30 października, na Litwie, podobnie jak i w innych krajach Unii Europejskiej, nastąpi zmiana z czasu letniego na zimowy. Wskazówki zegarów cofniemy o godzinę i według nowego czasu będziemy żyli przez najbliższych pięć miesięcy — do marca roku przyszłego.

Dyskusje na temat sensowności przesuwania wskazówek zegarów wciąż trwają. Dotychczas na ten temat istnieją sprzeczne opinie — zarówno jeśli chodzi o wpływ na zdrowie, jak i względy ekonomiczne. Mimo to wygląda na to, że zmiana czasu sezonowego czeka nas co najmniej do roku 2016.
Choć Sejm litewski opowiedział się przeciwko zmianie czasu, Komisja Europejska przedłużyła dyrektywę o sezonowej zmianie czasu. Rząd tymczasem wciąż poszukuje sposobów, w jaki sposób na Litwie dałoby się znieść sezonowy czas, choć jednocześnie przyznaje, że uczynić to będzie trudno, ponieważ inne kraje unijne nie popierają takich dążeń.

Jeszcze na wiosnę sejmowy Komitet ds. Zdrowia, jak i cały Sejm oświadczyli, że czasu zmieniać nie należy.

— To szkodzi szczególnie wrażliwym grupom socjalnym — dzieciom i uczniom. Nawet podawano takie fakty, że zwiększa liczbę wypadków drogowych i zawałów serca — stwierdził Antanas Matulas, przewodniczący sejmowego Komitetu ds. Zdrowia.

Sejm zobowiązał rząd, by się zwrócił z prośbą o nie zmienianie czasu na Litwie do Komisji Europejskiej. Ale dyrektywa już była przyjęta. Dlatego nie wiadomo, czy uda się coś zmienić wcześniej niż w roku 2016.

Dotychczas nie ma zgodnej opinii, czy dla względów ekonomicznych (choć pożytek ekonomiczny też podaje się w wątpliwość) warto czynić uszczerbek na zdrowiu. Dużej części społeczeństwa jest ciężko się przestawić na nowy tryb. Zgodnie z wynikami badań opinii publicznej, większość społeczeństwa opowiada się przeciwko zmianie czasu.

— Nie widzę w ogóle żadnego sensu w zmianie czasu. Teraz czekają nas jeszcze dłuższe i ciemniejsze wieczory. Będziemy wstawać o zmroku i wychodzić z pracy w ciemnościach. To na mnie działa przytłaczająco — powiedziała nam 40-letnia Ewelina.

— Lubię przejście na czas zimowy, bo mam dodatkową godzinę snu. Z kolei zmianę czasu z zimowego na letni przechodzę bardzo boleśnie. Potrzebuję ponad tygodnia, żeby się przyzwyczaić do nowego rytmu. Te zmiany burzą mnie nie tylko sen, ale i samopoczucie. Zawsze odczuwam te przesuwania wskazówki na własnej skórze — dla mego organizmu są raczej uciążliwe. Zanim przestawię się na nowy tryb, czuję się senna i rozdrażniona — nie ukrywała 35-letnia Lucyna.

Lekarze alarmują, że z powodu takich zmian pogarsza się stan zdrowia, zwłaszcza ludzi w wieku starszym i z chorobami przewlekłymi. Wzrasta liczba zachorowań na depresję i nawet  samobójstw. Z kolei doniesienia policyjne świadczą o tym, że wzrasta liczba wypadków na drogach oraz przestępczość.

28 odpowiedzi to Unia nadal zmusza do przestawiania zegarków

  1. tomasz mówi:

    Ja tam też mam dość tych zmian czasu i nie widzę specjalnego sensu tego ambarasu. Taka sama głupota jak z tymi żarówkami co to ich sprzedawać nie wolno.

  2. Polak ze Śląska mówi:

    A ja na odwrót.Wolę przesunięcie czasu bo dzieki temu,że przesuwa się godzinę wcześniej np. z 6.00 na 5.00 szybciej robi sie jasno.Np. wstając do pracy na 6.00 o 5.00 jest ciemno.Ponieważ godzina jest cofnięta jest wtedy 4.00 i mogę spać godzine dłużej.A gdy wstaje szybciej robi się widno.A mrok źle działa na człowieka.W krajach skandynawskich lekarze nawet leczniczo zalecają solarium,bo człowiek i jego skóra potrzebują słońca.Lubię gdy jest jasno,a przy obecnym czasie to ciemno jest do co najmniej 7.00 rano chyba.No i wieczorem zamiast 20.00 jest 19.00 dzieki czemu zykujemy jedną godzinę jasności dłużej wieczorem.Mi to bardzo pasuje.Nawet o dwie godziny moga sobie przestawiać. 🙂
    Fakt,że organizm ciężko to znosi,ale wszystko ma plusy i minusy.

  3. tomasz mówi:

    do Polak ze Śląska: A na wiosnę masz odwrotnie i śpisz krócej.

  4. zozen mówi:

    na mnie to przestawianie czasu nie działa, choć oczywiście sensu większego w przesuwaniu wskazówek nie widzę. Jestem za tym, żeby Litwa po prostu była swojej strefie czasowej czyli UTC+2, bo eksperyment z pierwszą strefą mnie się nie spodobał.

  5. Anna mówi:

    Lubię przestawianie zegarków.

  6. NIE mówi:

    Jestem przeciwko przestawianiu zegarków, ale skoro jest tak jak jest, to jesienne przesuwanie wsteczne bardziej się mi podoba.

  7. andrzej mówi:

    Nie lubię ciemnych wieczorów

  8. wujek dobra rada mówi:

    Powiem krótko.Ze zmianą czasu czy bez zmiany, zegary mają chodzić do przodu, a nie do tyłu.

  9. @Polak ze Śląska mówi:

    zyskujemy godzine swiatla rano i wieczorem czyli razem DWIE? tak na prawde nic nie zyskujemy bo jezeli mamy taka potrzebe i jest mozliwosc to mozemy umowic sie z pracodwaca o ktorej zaczniemy prace a jak zaklad dziala 24h to czy tak czy tak musi byc sztucznie doswietlany

  10. Zbigniew mówi:

    Tu należy zauważyć, że tzw. “czas zimowy” jest czasem normalnym, astronomicznym – tak więc owo zapowiadane przestawienie to powrót do normalności. W zasadzie chodziłoby więc o to, aby już nie przestawiać wiosną zegarków na ten tzw. “czas letni”…

    Wprawdzie motywuje się “konieczność”(?) przestawiania na wiosnę rzekomym “oszczędzaniem energii poprzez większe korzystanie ze światła dziennego” (jakby energia jedynie na oświetlenie zużywana była…) – ale zauważmy, że przecież właśnie po to wynaleziono oświetlenie sztuczne, aby nas od oświetlenia naturalnego UNIEZALEŻNIĆ! Abyśmy nie musieli wstawać – i kłaść się – “z kurami”…

  11. vlad mówi:

    Zmiana czasu to bzdura straszna korzyscie konomicznych raczej jzu nikt nie udowodni (bo raczej awarie i dopasowanie systemow IT do tej zmiany jest problematyczne i niesie koszty), bezpieczenstwo nie wzrasta (angole mieli kiedys taka teorie) a rytm zycia przecietnego czlowieka XXI wieku zmienil sie na tyle, ze kompletnie to nie ma sensu. IMHO lepszym czasem dla naszego kraju i rytmu zycia wiekszosci osob (jednak wiekszosc nie wstaje o 5:00) jest czas letni. Szczerze mowiac to od kilku lat chodzi mi po glowie zalozenie stowarzyszenia, ktore by lobbowalo za pozostawieniem jednego czasu. Jesli ktos chcialby pociagnac ten watek, to podaje namiary na siebie: lukaswu at go2 dot pl

  12. Zbigniew mówi:

    Lepiej jest pozostawić czas astronomiczny – tj. tzw. “zimowy” – bo przecież w lecie, jeśli ktoś lubi, może sobie wstawać nie o godzinę, a nawet o 3 godziny wcześniej… nikt nie zabroni! Ale po co zmuszać do tego wszystkich?

  13. Kazimierz mówi:

    Przepraszam, czy mogę prosić o jakiekolwiek źródło informacji z ostatniego akapitu? Jestem naukowcem, zajmuję się psychologią zdrowia i jeszcze nie spotkałem się z takimi inofmacjami w żadnym z czasopism naukowych.

  14. Zbigniew mówi:

    Panie Kazimierzu, u Pana Google zamknęli? OK, specjalnie dla Pana “pierwszy z brzegu” odnośnik na ten temat:
    http://tinyurl.com/5ull954

    Czy ze znalezieniem następnych poradzi Pan sobie samodzielnie?

  15. Polak ze Śląska mówi:

    Mi to pasuje. Wytlumacze na przykładzie .
    Ja mam do pracy albo na 6.00 albo na 8.00 w zależności od tego jaki mi grafik wyjdzie. Jeśli na 8.00 to musze wyjechać o 6.00,bo do pracy mam ponad 100 km autostradą. W lecie robi się jasno już koło 5.00 wiec jedzie mi się szybko,sprawnie i wygodnie. Wzrok się mniej męczy ( a nasze autostrady nie są oświetlone nie mówiąc o zwierzętach które można na nich spotkać),mogę jechać szybciej. W zimie jasno robi się poźniej . To mnie spowalnia, zmusza do ostrożniejszej jazdy, zawsze jazda po ciemku niesie pewien dyskomfort. A jak jeszcze deszcz pada to w ogole . Dzięki przesunięciu robi się jasno wcześniej co mi pasuje. Nie chodzi o to ze można doswietlić jakby co. Światła dziennego nic nie zastąpi . U mnie w mieście zrobiono eksperyment i robiono drogę w nocy w świetle lamp. Ale nawet najmodniejsze lampy nie dają wygody takiej jak słońce . Nie wiem jak im te naprawienia drogi po ciemku wyszło – faktem jest ze już tego nie robią i kładą asfalt w dzień . Wystarczy przejechać np. 500 kilometrów w nocy a potem tyle samo w dzień i zobaczyć różnice . A ze potem będzie przesuwanie wskazówek w druga stronę . To mi wisi. Ważne ze wtedy jasno się robi już o wpół do piątej. I nie- nie jestem ślepy ani daltonista,ani nie mam leku przed ciemnoscią po prostu lepiej się czuje wtedy.

  16. Polak ze Śląska mówi:

    Zreszta widzę to po ruchu ciężarówek na autostradzie. Jeżdżą tylko ci co naprawdę muszą. Reszta zjeżdża wieczorem i śpi na parkingach do rana. W dzień tłok , ze się przecisnac nie idzie, w nocy droga prawie pusta. A przecież “można doswietlić ” co nie? Przecież auta mają światła co nie?? Nie chodzi tu o żadne względy ekonomiczne. Człowiek NIE jest “zwierzęciem” nocnym. I nie jest przystosowany do życia w takim trybie. Jakby był to by miał uszy jak nietoperz. Człowiek żyje w nocy tylko dlatego, ze cywilizacja go zmusza. Neandertalczyk nie pracował na nocnej zmianie. Nie musiał .

  17. MH mówi:

    @tomasz
    Żarówki sprzedawać wolno do pomieszczeń przemysłowych.
    Zawsze też można kupić ‘grzejnik’ w kształcie żarówki który o dziwo pasuje do oprawek żarówek i co ważne daje tyle samo światła co żarówka.

  18. tomasz mówi:

    do Polak ze Śląska: Każdy ma subiektywne odczucia. Ja na przykład już dawno na Litwę (właśnie prawie 500 km) wybrałem opcję nocną. Właśnie dlatego że się mniej męczę. Owszem jest ciemno. Owszem jeszcze gorzej jest gdy pada albo jest mgła. Za to ruch na drodze znacznie mniejszy. Jestem zatem i szybciej i mniej zmęczony.

    do MH: Wiem o tym. Po prostu rynek obszedł ten idiotyzm. Tylko po co takie idiotyzmy i ich obchodzenie?

  19. Zbigniew mówi:

    “Polak ze Śląska”: no dobrze, Panu to pasuje, więc Pan może sobie wstawać i kłaść się “z kurami” – nikt przecież Panu tego nie broni.

    Chodziłoby jedynie o to, aby wszyscy ci, “którym to pasuje” – a wcale, wbrew forumowym pozorom, nie stanowią oni większości – nie wymuszali swoich zwyczajów na tych, którym to nie za bardzo pasuje. Tylko o to chodzi. Aby nie wmawiać nikomu, że jest godzina 13., skoro – zgodnie z czasem astronomicznym – jednak jest 12-ta.

  20. Polak ze Śląska mówi:

    Panie Zbigniewie.Przecież ja doskonale wiem,że panuje demokracja.Demokracja to taki ustrój w którym większość dyryguje mniejszością.I jeśli wiekszość od jutra zdecyduje,że w centrum Warszawy będą palić kobiety na stosie za nielegalne usunięcie ciąży to będa palić.Mniejszość i ich argumenty NIGDY sie nie liczyły,nie liczą i liczyć się nie będą.
    W tej sytuacji nie rozumiem stwierdzenia:

    “Chodziłoby jedynie o to, aby wszyscy ci, „którym to pasuje” – a wcale, wbrew forumowym pozorom, nie stanowią oni większości – nie wymuszali swoich zwyczajów na tych, którym to nie za bardzo pasuje.”

    Przeciez i pan,i ja dobrze wiemy,że ci “którym to pasuje” czyli ja i podobni jeśli jesteśmy w mniejszości (chyba,że nie-nikt badań nie robił)nie będziemy wcale w stanie niczego na większości wymóc.Zgnoicie nas po prostu-zwyzywacie od najgorszych i tyle z tego będzie. 🙂

    Nam to pasuje,ale nic z tego nie będzie BO WAM TO NIE PASUJE.
    Nie musiał pan o tym pisać,bo o tym czy te przepisy ulegną zmianie będzie decydować zwykła arytmetyka.Pół biedy gdyby zrobiono na ten temat referendum,ale jak znam władzę w każdym kraju(a wszystkie do siebie podobne),to nawet tego nie zrobią,bo ludzi to one mają tak głęboko w d….że nawet światło słoneczne tam nie dociera(no chyba,że nadchodza wybory,potem znowu cztery lata pocałujta nas….).

    Jak będziecie sobie chcieli to zrobicie.I nie tylko zlikwidujecie zmianę czasu,ale za parę lat,jak wam się znudzi to zrobicie ,że zamiast dwóch zmian czasu będzie 28 zmian w roku.A,że kilkadziesiąt czy kilkaset tysiecy ludzi tego nie chce to niech spadają na pustynię prostować kaktusy,bo ma być JAK WY CHCECIE.I już.Proste.

  21. Zbigniew mówi:

    Nie wiem, o co tam Panu chodzi – bo ja jestem przeciwnikiem wszelkiego “uchwalania godziny” – czy to drogą demokratyczną, czy jakąkolwiek inną. Godzina jest, jaka jest – czyli taka, jaką wskazuje Słońce, a nie taka, jaką “przegłosuje demokratyczna większość”, czy naznaczy urzędnik.

    I tylko o to mi chodziło – ale niektórym, jak widać na załączonym obrazku, to trzeba “łopatą” (lub kilofem).

    O wyniku działania “2+2” też, według Pana, ma decydować “demokratyczna większość”? Jak uchwali, że “5” – to będzie pięć, i kwita?

    Jeszcze raz podpowiadam Panu, że – jak dla mnie – może Pan sobie wstawać o której godzinie Pan chce (to samo dotyczy Pańskiego spoczynku), i kompletnie mnie to nie obchodzi. Chciałbym tylko, aby mnie Pan nie namawiał – nie wspominając już o zmuszaniu – abym ja robił to samo, bo “to będzie dla mnie dobre” (według Pana).

    Zapewniam Pana, że wstawać o godzinę wcześniej – albo nawet o 4 godziny – nie musi Pan dopiero po stosownej decyzji odpowiedniego(?) urzędnika.

  22. Polak ze Śląska mówi:

    “O wyniku działania „2+2″ też, według Pana, ma decydować „demokratyczna większość”? Jak uchwali, że „5″ – to będzie pięć, i kwita?

    Nie powinna,ale jak zdecyduje-to będzie. Nawet 2+2=24.
    I nie będzie pan miał ABSOLUTNIE nic do gadania,a jak pana dziecko inaczej powie w szkole to dostanie pałę.

    Że to debilne? Owszem,ale tak jest.
    Oczywiście w przypadku nauk ścisłych jest z tym problem,ale w innych naukach TO JEST CAŁY CZAS STOSOWANE.

    I zawsze było.Liczy sie to co władza zdecyduje. 🙂
    Poczynając od tego,że w Katyniu Polaków mordowali Niemcy (spróbowałby pan powiedzieć 30 lat temu,że zrobili to ruscy),a kończąc na nazwaniu np. małża owocem,żeby zgarnąć dopłaty z UE.
    Wie pan,że “według norm unijnych marchew jest owocem, a ślimak winniczek rybą lądową?”

    Dziwne,że jeszcze o tym nie uczą w szkole-a że to idiotyzm…

    “jak dla mnie – może Pan sobie wstawać o której godzinie Pan chce (to samo dotyczy Pańskiego spoczynku), i kompletnie mnie to nie obchodzi.”

    I vice versa,pańska osoba tez mi kompletnie zwisa i powiewa,w każdym aspekcie i nawet mi do głowy nie przyszło,aby to kwestionować-więc tu się CAŁKOWICIE zgadzamy,tyle,że nie ma to nic wspólnego z tematem.

    “Chciałbym tylko, aby mnie Pan nie namawiał – nie wspominając już o zmuszaniu – abym ja robił to samo, bo „to będzie dla mnie dobre””

    O to właśnie mi chodziło. 🙂
    Ja pana ABSOLUTNIE nie zamierzam namawiać do niczego,powiem więcej-ja pana DO NICZEGO NIE NAMAWIAM.Ani nie namawiałem.Po co miałbym to robić? Przeciez to bez sensu.Namawiać pana do tego,żeby zmienił pan zdanie w kwestii w której pańskie zdanie niczego nie może zmienić?

    Pan-PRZECIEŻ NIC NIE MOŻE.

    Zatem byłaby to KOMPLETNA STRATA CZASU.
    Gdyby to od pana zależało jaka decyzja zostanie podjęta,wtedy sprawa wyglądałaby tak,że MÓGŁBYM SPRÓBOWAĆ pana namówić,licząc na to,że podjąłby pan taką a nie inną decyzję.

    Piszę mógłbym-bo zapewne nawet tego bym nie zrobił.Jak juz pisałem uważam,że o takich sprawach nie powinny decydować jakies urzędasy,bo sprawa DOTYCZY WSZYSTKICH.

    A zatem referendum ogólnokrajowe.


    nie wspominając już o zmuszaniu – abym ja robił to samo, bo „to będzie dla mnie dobre” ”

    A tego juz na pewno bym nie zrobił.Bo po pierwsze po co,a po drugie niby jak?

    Nikt pana nie zamierzał do niczego zmuszać i namawiać,proszę siebie za aż tak ważnego nie uważać.

    Ja tylko stwierdziłem tylko,że

    1-w sprawie nalezy przeprowadzić referendum

    2-referendum,ponieważ “co poniektórzy” tutaj sa skłonni miec gdzieś co sądza na ten temat zwykli obywatele tylko załatwić sprawę “we własnym gronie i zakresie”(zarządzenie,ustawa itp)

    A najzabawniejsze jest to,że stosujecie(zwolennicy zmiany) tę sama broń wobec przeciwników.

    Zacytuję pana dosłownie:

    “Chodziłoby jedynie o to, aby wszyscy ci, „którym to pasuje” – a wcale, wbrew forumowym pozorom, nie stanowią oni większości – nie wymuszali swoich zwyczajów na tych, którym to nie za bardzo pasuje.”

    Nie przyszło do głowy,że mniejszość też NIE ŻYCZY SOBIE aby ci którym to nie pasuje nie wymuszali swoich zwyczajów na tym,którym to nie za bardzo pasuje??

    Ale to typowe-Kali ukraść krowę-pan sobie nie życzy,aby wymuszano takich zwyczajów na grupie wyznających pański punkt widzenia,ale na grupie nie wyznającej pańskiego punktu widzenia to wymuszać jak najbardziej można.

    Tyle mojego w tym temacie.

  23. Polak ze Śląska mówi:

    I ostatni juz raz:

    Gdyby podobną rzecz miano uchwalić w Polsce i prawo stanowiłoby,że:

    “taką zmianę może ustanowić rozporządzenie podpisane przez premiera Rzeczypospolitej Polskiej i nie wymaga przy tym ratyfikacji przez parlament ani podpisu Prezydenta”

    i akurat premier odezwałby się w tym wątku,namawianie jego przeze mnie miałoby tu rzeczywiście sens.Bo namówiony by na przykład tego nie zrobił i prawo nie weszłoby w życie.

    ponieważ jak wszyscy wiemy nie ma tak łatwo,namawianie mija sie z celem.No chyba,że liczba namawiających będzie tak wielka,że wywrze presję na organie mogącym dokonac takiej zmiany(np. 200 tyś.protestujących pod Sejmem) wtedy tak.

    tu jednak nie mamy do czynienia z takim wypadkiem,a mój głos nie wyprowadzi raczej setek tysięcy ludzi na ulicę w takiej sprawie 🙂

    Dlatego ja jedyne co zrobiłem to wyraziłem swoje zdanie(nie namawiając nikogo do niczego),przedstawiłem argumenty dlaczego MI OSOBIŚCIE to pasuje(co nie jest przecież wiążące dla nikogo personalnie) z adnotacją,że i tak pewnie nikt się narodu nie zapyta tylko postawi przed faktem dokonanym.

    I tyle.Nikogo nie namawiałem do niczego,chyba,że pod namawianie podciągniemy przedstawienie własnego punktu widzenia.Że nie wspomnę o zmuszaniu.I tyle.

  24. tomasz mówi:

    Referendum ogólnokrajowe bo sprawa dotyczy wszystkich. Takich spraw co dotyczą wszystkich jest mnóstwo. To każda ma być rozwiązywana przez referendum ogólnokrajowe? A jeśli nie każda to które tak a które nie? Może trzeba by zrobić referendum ogólnokrajowe aby to rozstrzygnąć?
    Wtedy po co właściwie wybory do Sejmu, Senatu, Prezydenta? Wszystko można będzie ustalić referendum ogólnokrajowym. No tylko że znowu będzie że większość ma racje a reszta nic do gadania. Zatem musi być inaczej. Musi być liberum veto. Wtedy będzie dobrze. Tylko że to już było i skończyło się niedobrze. 🙁

  25. Polak ze Śląska mówi:

    Do 24

    “Referendum ogólnokrajowe bo sprawa dotyczy wszystkich. Takich spraw co dotyczą wszystkich jest mnóstwo.”

    Na przykład przyjęcie Polski do UE

    “Wtedy po co właściwie wybory do Sejmu, Senatu, Prezydenta?”

    To po co w takim razie referendum w sprawie przyjęcia Polski do Unii Europejskiej,które jak wiadomo odbyło sie w 2003 roku,jak wspomniałem powyżej?

    Dlaczego pytano polaków o zgodę?

    “Czy wyraża Pan/Pani zgodę na przystąpienie Rzeczypospolitej Polskiej do Unii Europejskiej?”

    Czyż Polska nie ma Sejmu,Senatu,premiera i prezydenta?? Którzy uchwalą co trzeba bez pytania sie Polaków o zgodę,bo przecież “to dla waszego dobra”?

    Po co to było w ogóle-skoro WSZYSTKO w tym kraju da się zadekretować i uchwalić(kiedyś nawet krążyły plotki za ile dokładnie mozna kupić ustawę).

    “No tylko że znowu będzie że większość ma racje a reszta nic do gadania.”

    No fakt.Kwadratura koła.Tu mnie pan ma. Ideałem byłoby aby wiekszość brała pod uwagę chociaż w części interes mniejszości,no,ale akurat w tym przypadku trudno wybrać kompromis.No,bo jak-uchwalić przesunięcie o pół godziny? Bez sensu.
    No,ale będę się oślim uporem upierał przy swojej koncepcji(bez nadziei na namówienie kogokolwiek)

  26. abc mówi:

    Są państwa, bądź ich części, gdzie czas jest przesunięty o pół godziny w stosunku do najbliższej “ogólnoświatowej” strefy czasowej.

    Generalnie południe (g.12) to środek dnia słonecznego. Jest też prywatny (własny) środek dnia. Na wsi często ludzie funkcjonują np. od 5:00 do 22:00. Środek dnia to 13:30. Mój czas dnia zaczyna się tuż przed 7:00 i kończy po 24:00. Dla mnie środek dnia wypada nie wcześniej niż o 14:30.

    Latem lubię do późna przebywać na dworze i korzystać ze światła dziennego, a nie potrzebuję wstawać o 5 rano, mimo że jest już widno. Dlatego BARDZO lubię, czas letni.

    Nie lubię wstawać rano po ciemku, dlatego zmiana czasu jesienią jest mi w tym kontekście na rękę, ale oznacza to jednocześnie wyjście z pracy po ciemku, czego nie znoszę. Stąd posumowując, nie wiem, czy lubię czas zimowy. Ponieważ czas zimowy oznacza jasne ranki tylko przez miesiąc na jesieni i miesiąc na przedwiośniu, korzyść nie jest wielka. Chyba jednak całorocznie wolałbym czas letni od zimowego, bo zostawiałby mi więcej dziennego czasu dla siebie po pracy (nie dotyczy to grudnia i stycznia).

    Godzina 12 zgodna z astronomiczną mało mnie w praktyce obchodzi. Może gdyby praca, szkoła itd. dostosowywały się do czasu astronomicznego dając mi 5 godzin jasnego dnia po pracy, bardziej zwracałbym uwagę na czas astronomiczny, ale wtedy musiałbym wstawać dużo przed kurami, więc nawet pomijając względy organizacyjne, nie ma to sensu.

    Myślę, że zmiana czasu ma znikomy wpływ na moje zdrowie, bo i tak zasypiam przez wiekszą część roku wiele godzin po zachodzie słońca i często o różnej porze. Oczywiście warto przez jakiś czas kłaść się trochę wcześniej, żeby nie odczuwać, że wieczór jest jednak dłuższy. Co innego, gdybym wchodził do łóżka o zachodzie słońca, wtedy skokowa zmiana może być szokiem.

  27. józef III mówi:

    ta Unia bywa bezdennie głupia

  28. lokko mówi:

    Litwa ma przynajmniej lepszy czas podstawowy (zimowy) UTC +2, czas obowiazujący w Polsce jest fatalny – zmrok tu zapada najwczesniej według czasu lokalnego, inaczej do tendencji światowych – czas w innych krajach jest na ogół “zawyżany” o 1 godzine w stosunku do strefy. Tylko w Polsce jakims cudem nikt nie zauwaza problemu nie własciwego dostosowania czasu urzędowego do realiów zycia codziennego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.