2
Sny, ich pochodzenie, rola i znaczenie w naszym życiu

„Sen mara, Bóg wiara” — tak głosi jedno z ludowych porzekadeł. A jak wiadomo, w takiej mądrości zawsze było sporo prawdy. W XXI wieku mówić o wierze w jakieś sny, horoskopy, wróżby czy gusła, to niby trochę śmieszne, a jednak…

Żadnych statystyk w tej kwestii wprawdzie nie ma, ale zarówno psycholodzy, jak kapłani, ale i wielu z nas wie, że sporo osób do tych spraw przywiązuje niemałą wagę. Starsi często analizują sny, sięgając do senników, horoskopów, chodzą do wróżek. Młodzi więcej wagi przywiązują do wszelkiego rodzaju amuletów, przynoszących „szczęście” przedmiotów, czy nawet ubrań. I wszystko to po to, żeby czegoś dowiedzieć się o swojej przyszłości, zapobiec jakiemuś nieszczęściu itp.

Mówi się, że Kościół, a nawet lekarze, zakazują wierzyć w różnego rodzaju wróżby, gusła i sny. Tymczasem nie do końca tak jest, przynajmniej w przypadku snów. Zarówno lekarze, jak i Kościół odrzucają wszelkiego rodzaju szamaństwo, ale nie zawsze sny.

A więc powróćmy do snów i wyjaśnijmy tu pewne rzeczy zarówno od strony medycznej, jak też duchowej: dlaczego jedni często coś śnią, inni prawie nigdy. A że jest to sfera dość tajemnicza, postanowiliśmy w tej sprawie zasięgnąć opinii specjalistów. Jaka jest geneza snów z punktu widzenia specjalistów medyków oraz specjalistów duchownych.

Giedrė Bulotienė — psychiatra psychoterapeuta

Giedrė Bulotienė Fot. Marian Paluszkiewicz

Jeśli chodzi o sny, to istnieje dwojaki pogląd na nie: czysto medyczny, związany ze stanem fizycznym zdrowia człowieka i psychologiczno-duchowy. Często się mówi, że podczas snu człowiek całkowicie odpoczywa i rozluźnia się. Tymczasem nie jest to prawdą. Już bardzo dawno temu naukowcy udowodnili, że podczas snu nie cały nasz organizm odpoczywa. Nocą bardzo aktywnie pracuje nasz mózg i stąd się biorą sny, które często bywają odzwierciedleniem naszego stanu fizycznego i duchowego.

Nie jest też prawdą, że niektórzy w ogóle nie miewają snów. Śnią wszyscy, tylko nie wszyscy sny pamiętają, a więc myślą, że w ogóle nie śnią. Udowodniono naukowo, że śnią nawet zwierzęta.

Osobiście uważam, że do snów należy podchodzić z powagą, ale i z wielkim rozsądkiem oraz rozwagą. Należy odróżnić sny byle jakie od tych poważniejszych. Wielki błąd popełniają ci, co próbują rozwiązania szukać w różnego rodzaju sennikach, czy u babć-wróżek, bo na sny nie ma jednej, ogólnej recepty ani rozwiązania. Każdy poważniejszy sen jest bardzo indywidualny i tylko do tej osoby skierowany, chcąc w tym celu coś konkretnego tylko dla niej powiedzieć.

Nie ma dobrych lub złych snów. Poprzez sen często nasza psychika chce nam powiedzieć, że musimy zadbać o nasze zdrowie fizyczne lub stan psychiczny.

Kiedy więc są sny błahe i nic nieznaczące, a kiedy należy na nie zwrócić uwagę? Jeśli mamy nocą zły sen, często się budzimy, to wtedy i sny bywają chaotyczne, nic nieznaczące. Jeśli jest zdrowy i głęboki sen, wówczas to, co nam się przyśniło, warto przeanalizować. Czasami się zdarza, że coś ważnego nam się przyśniło, ale rano nie pamiętamy co.

W takich przypadkach zalecam swoim pacjentom, jeśli się nocą obudzą i pamiętają sen, od razu go zapisać, by rano móc się nad nim zastanowić. Szczególnie zalecam zwrócić uwagę na te sny, które się często powtarzają. Niestety, nie zawsze, z powodu braku wiedzy, szeregowy człowiek potrafi je poważnie odczytać. I w takich przypadkach polecam zwrócić się do psychologa lub nawet psychiatry, który pomoże w prawidłowym zrozumieniu tego, co się nam przyśniło i wyjaśni, czy nasza psychika chciała przez to coś ważnego nam powiedzieć, czy może jest to tylko błahostka.

Pewna osoba opowiedziała mi, że od lat co pewien czas śni się jej jeden i ten sam sen: jest w kościele, szuka konfesjonału, księdza, ale nie może znaleźć. Najpierw nie zwracała na niego uwagi, ale kiedyś ją bardzo to zaniepokoiło i postanowiła poważniej zastanowić się nad swoim życiem. Możliwe coś nie tak w nim robi, może kogoś skrzywdziła i winna to jakoś naprawić? Po kilku wieczorach spędzonych nad tego rodzaju rozmyślaniach sama znalazła przyczynę. Tak, musiała pewnej bliskiej osobie darować urazę, którą długo w swym sercu do niej żywiła, musiała też przeprosić za to Boga. Gdy wszystko to wykonała, sen się nie powtórzył.

W tym przypadku kobieta sama potrafiła odczytać swój sen, a do mnie przyszła, by się tylko o tym upewnić. Z przykrością jednak muszę stwierdzić, że nieczęste są takie przypadki, bo ludzie wciąż jeszcze mają spore opory, jeśli chodzi o odwiedzenie psychologa lub psychiatry. Tymczasem dla każdego z nas jest to niezbędne i im wcześniej złożymy wizytę u takiego lekarza, tym szybciej uzyskamy spokój i potrafimy lepiej się cieszyć każdą chwilą życia, nawet tą niezbyt przyjemną.

Freud mówił, że sen jest królewską drogą do naszej podświadomości i wywodzi się z jej najgłębszych głębin. Jeśli człowiek dużo śni, zwykle to oznacza, że człowiek przeżywa jakiś bardzo ważny moment w swoim życiu. Mogą to być kłopoty natury materialnej, niesnaski rodzinne, niezadowolenie z siebie i otoczenia, czyli ogólna depresja, którą jak się zaniedba, może się okazać tragiczna w skutkach i nie do wyleczenia. I w takich przypadkach nie zawsze wystarczy psycholog, czy nawet psychiatra. Bardzo przydatny w tym bywa kompetentny kapłan, bo choroba psychiki jest bardzo subtelną dziedziną i często wiąże się ze stanem naszego sumienia. Właśnie dlatego potrzebne są porady osoby duchownej, potrzeba też dużo z serca płynącej modlitwy. Zauważyłam, że ludzie wielkiej modlitwy o wiele lżej znoszą wszystkie doświadczenia życiowe, o wiele szybciej wychodzą z dołka, o wiele lżej nam lekarzom z nimi się pracuje.

Ksiądz Marek Butkiewicz — magister teologii

ks. Marek Butkiewicz Fot. Marian Paluszkiewicz

Rozpocznę od tego, że Kościół nie zabrania wierzenia w sny, tylko zaleca wielką ostrożność w ich traktowaniu i podejściu do nich. W Biblii, a szczególnie w Starym Testamencie, mamy bardzo dużo przykładów tzw. snów proroczych.

W dawnych bowiem czasach Bóg zwykł przemawiać do człowieka w dwojaki sposób: niekiedy  poprzez proroków, a czasem poprzez sny. Wystarczy przypomnieć, że to we śnie Bóg zlecił Józefowi wziąć Maryję do siebie, we śnie też kazał mu brać żonę, Dzieciątko i uciekać przed Herodem. Podobne oświecenie we śnie otrzymali Trzej Królowie, by z Betlejem nie wracać do Heroda. Szczególnie wymowny był sen Abrahama, od którego rozpoczynają się fakty historyczne. To właśnie Abraham spał, gdy Bóg rozdzielił na połowę cielca, co oznaczało, że ten, kto złamie Przymierze z Bogiem, będzie tak samo, jak cielec rozdarty. Przykłady można mnożyć: to i drabina Jakuba i sprzedanie Józefa. Sporo ich także mamy w Nowym Testamencie.

Historia mówi nam o tym, że byli ludzie, którzy miewali prorocze sny i sami je umieli sobie wyjaśnić, ale byli też ludzie, którzy oświeceni przez Boga tłumaczyli te sny i którym było dane poznać, czy był to ważny sen, a jeśli tak, to co Bóg chciał przez to człowiekowi powiedzieć. Do każdego jednak snu trzeba podchodzić z wielką ostrożnością i powagą, jeśli chcemy wiedzieć, czy jest to zwykła mara, czy może Bóg coś ważnego chce nam przez taki lub inny sen powiedzieć. I tu jest sfera wielkiej subtelności, a osoba zajmująca się wyjaśnieniem snów powinna być zawsze w zgodzie z Bogiem i tylko Jego takiej lub innej woli się dopatrywać.

Księga Mądrości Syracha mówi, między innymi, że wróżbiarstwo, przepowiednie z lotu ptaków i marzenia senne są bez wartości, jak urojenia, które tworzy serce rodzącej i ostrzega, by poza przypadkiem, gdy Najwyższy przysyła je jako nawiedzenie, nie przykładać do nich serca.  Jest więc to trochę jakby chodzenie po ostrzu noża: jeśli będziemy wierzyć w byle marę, wyrządzimy sobie wiele szkody na zdrowiu i psychice, ale jeśli nie potrafimy się wsłuchać w sen Boży, wyrządzimy sobie wielką szkodę na duszy. I to właśnie dlatego do tych spraw należy mieć wiele mądrości, tej mądrości Bożej i stale o nią się modlić.

Faktem jednak jest, że ani doktorzy medycyny, ani teologowie Kościoła do końca nie wyjaśnili, czym właściwie jest sen. W tej bowiem sferze ciągle jest jeszcze  wiele rzeczy nieodkrytych i tajemniczych. Ludzkość już od początku świata nad tym się zastanawiała i w różny sposób w różnych czasach i kulturach tłumaczyła sny.
U Indian np. istniał taki zwyczaj, że jeśli mu się przyśniło, że napadł go sąsiad, to już miał pewne moralne prawo na jutro mu się za ten sen zemścić.

Za czasów Chrystusa aż do XVIII-XIX wieku sny traktowano irracjonalnie. Dziś takie pojęcie kojarzy się nam z naiwnością, wręcz głupotą, bo po prostu jesteśmy zbyt racjonalni. Nie oznacza to jednak wcale, że sprawy te nas nie interesują i nie próbujemy je w taki lub inny sposób wykorzystać, lub zastosować w naszym życiu.
Ostatnio do Europy z praktyk wschodnich zaczynają przychodzić nowe zjawiska związane ze snami. A chodzi o tym wszystkim o fenomen snów kontrolowanych. Zjawisko bardzo niebezpieczne, kiedy to za pomocą niektórych technik hipnozy można „zaplanować” sobie taki lub inny sen. Np. jeśli chcemy się w jakiś sposób zemścić na swoim szefie, a nie wypada tego robić jawnie, to „planujemy” sobie sen „wirtualny”, podczas którego mścimy się na tej osobie w jakiś sposób ją obrażając, życząc jej zła, nawet raniąc. Zdawać się może, że to taka niewinna „zabawa”. Tymczasem jest to bardzo niebezpieczna gra, bo roznieca nienawiść, chęć ściągnięcia różnych klęsk na daną osobę i samego siebie. Tego rodzaju praktyki są ostro potępiane zarówno przez medyków, jak i przez Kościół.

Reasumując warto raz jeszcze podkreślić, że sny to bardzo subtelna sfera naszego życia, która może być i zła i dobra. Pismo Święte mówi nam, że powinniśmy umieć odczytywać znaki czasu w każdym okresie i w każdej sytuacji. Do tego potrzebna jest nie lada mądrość nie tylko ludzka, ale przede wszystkim Boska. Dlatego zawsze i w każdej chwili musimy prosić Ducha Świętego o rozpoznanie woli Bożej, by nigdy nie zwiódł nas na manowce żaden sen czy wróżba, ale poprzez sen moglibyśmy doznać zbawiennych dla nas objawień.

Jako kapłan zalecam wszystkim, by byli w tych sprawach zawsze bardzo ostrożni, rozsądni i rozważni. Najlepiej samemu ich nie interpretować, a zasięgać zdania odpowiednich fachowców, w tym ojca duchownego.

2 odpowiedzi to Sny, ich pochodzenie, rola i znaczenie w naszym życiu

  1. sho mówi:

    dobry przerywnik w zadymie ze Zmudzinami ,ktorym brakuje dobrej karmy .. thats all

  2. Robert mówi:

    No więc to jest tak:

    Wszechświat to nie jest tylko to co znamy czyli Ziemia, Słońce, układ słoneczny, droga mleczna , gwiazdy i galaktyki.
    Wszechświat to całość rzeczywistości (zwana także wieloświatem) na którą składa się niezliczona ilość takich miejsc jak opisane powyżej, wraz z planetami będącymi mniej lub bardziej różniącymi się od Ziemi i ludźmi tam żyjącymi których życie wygląda nieco inaczej niż nasze.

    Taki obraz rzeczywistości jest sednem fizyki kwantowej i znajduje potwierdzenie w badaniach astrofizycznych, doświadczeniach opisywanych przez mechanikę kwantową.

    Istnieją inne Ziemie niemal nie do odróżnienia od naszej i ludzie tam żyjący będący do nas bardziej podobni pod względem umysłu i wyglądu niż bliźnięta jednojajowe.

    Każdy człowiek posiada niezliczoną liczbę takich mniej lub bardziej podobnych sobowtórów, którzy żyją na tych innych Ziemiach.
    To co nazywamy podświadomością, pochodzi z przebłysków świadomości innych wersji nas samych w innych światach.
    Dusza człowieka jest zbiorową świadomością i obejmuje wszystkie jego istnienia fizyczne we wszystkich światach.
    Istniejące określenia takie jak “światy równoległe”, “wszechświaty równoległe” “światy alternatywne”, “równoległe rzeczywistości”, “linie czasowe”, “linie życia” opisują właśnie tą całość rzeczywistości.

    Żaden świat nie jest wyróżniony względem innych, wszystkie są równorzędne i razem stanowią całość.

    I sny własnie są codziennymi przeżyciami tych innych wersji nas samych, z tym że jeden sen ukazuje dane przeżycie z kilku lub większej ilości naszych bliźniaków, czego efektem jest fakt, że w czasie snu sceneria może zmieniać się co chwila, i często brak jest chronologicznej ciągłości i spójności tak jak w życiu codziennym.
    Sny obejmują światy o różnych prawach fizyki, stąd np. swobodne latanie nie jest niczym niezwykłym w odpowiadających tym snom światach.

    W szczególnym dość rzadkim przypadku zdarza się śnić własną rzeczywistość która okazuje się epizodem naszej przyszłości, i tak we śnie widzimy np. miasto, ulicę, miejsce, sytację, w którym nigdy nie byliśmy ani nie widzieliśmy w telewizji czy na zdjęciach, a widzimy dopiero w przyszłości i nagle uświadamiamy sobie ze już to gdzieś widzieliśmy/przeżyliśmy – stąd określenie deja-vu (już widziane) czy też bywa nazywane snem proroczym realistycznym.

Leave a Reply

Your email address will not be published.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.