13
Start po Wileńskiej Filii UwB: Janina Rymszewicz

Janina z bliskimi podczas wręczenia dyplomu ekonomisty Filii w Wilnie Uniwersytetu w Białymstoku Fot. archiwum

— Jeżeli człowiek nie idzie do przodu, znaczy cofa się. Dlatego po ukończeniu studiów medycznych i zdobyciu zawodu pielęgniarki, obroniłam też licencjat z kosmetologii i zdecydowałam się na rozpoczęcie studiów ekonomicznych na UwB. Dzisiaj jestem zadowolona z tej decyzji i rozkręcając swój własny interes dziękuję wszystkim wykładowcom filii białostockiej za wysiłek i pomoc w ocenie moich możliwości — mówi Janina Rymszewicz, absolwentka I promocji Filii w Wilnie Uniwersytetu w Białymstoku.

Odważna i głodna wiedzy Janina przyznała, że pogłoski na temat tworzenia filii polskiego uniwersytetu w Wilnie najpierw oceniała sceptycznie. Jednak gdy usłyszała o rekrutacji na studia, nie miała już wątpliwości.

— Nauka na polskiej uczelni bez wątpienia bardzo mnie kusiła, więc postanowiłam wypróbować siebie w dotąd obcej mi dziedzinie. Złożyłam dokumenty i zostałam przyjęta na wydział ekonomii. Czego obecnie nie żałuję! — uśmiechając się wyjaśnia Janina.

Absolwentka słynnej „dziewiętnastki” (obecnie Szkoła Średnia im. Władysława Syrokomli w Wilnie), mając na celu zapewnić zawodową pomoc choremu ojcu, postanowiła udać się na studia medyczne.

— Praktykę pielęgniarki odbywałam w szpitalu „Czerwony Krzyż”. Tam właśnie zatrzymałam się na kolejne 10 lat. Był to okres żmudnej i niewdzięcznej pracy. Działalność dla idei, za symboliczne grosze. A więc myślę, że dług wobec Litwy już spłaciłam! — żartuje.

Pielęgniarka z tak dużym doświadczeniem nie chciała się zatrzymać albo cofać się. Janina postanowiła wypróbować swoje siły w podobnej, jednak innej dziedzinie. Rozpoczęła naukę w Wileńskim Kolegium, gdzie po 3 latach obroniła licencjat i zdobyła zawód kosmetologa-technologa.

— Zaczęłam pracować w Centrum Piękności, które pomagało swoim klientom w poprawie urody, zdrowia, zapobieganiu różnym chorobom itd. Sześć lat pracowałam w tym centrum jako kosmetolog, jednak czegoś mi brakowało i właśnie wtedy usłyszałam o Filii — wyznaje.

Jednocześnie Janina rozpoczęła pracę laborantki na oddziale badań mikrobiologicznych w Narodowym Laboratorium Ochrony Zdrowia Społecznego.

Równolegle na trzy fronty?

— Nie było łatwo. Jednak skoro się zdecydowałam, nie mogłam się cofnąć. Oprócz tego, administracja uczelni zawsze była przychylna i skora na pomoc w każdej sytuacji. Byliśmy pierwszą promocją i to na naszych oczach „budowano” Filię. Widzieliśmy, jak walczono o „koszyczek studenta” czy też jak biblioteka wzbogacała się o nowe książki. Administracja i wykładowcy, mimo mnóstwa obowiązków, zawsze mieli dla nas czas. Prawdę mówiąc, byłam pod ogromnym wrażeniem, kiedy obserwowałam, z jakim zapałem i satysfakcją swoim doświadczeniem z nami dzielili się wykładowcy z Litwy i Polski — wspomina Janina.

Ukończone studia ekonomiczne pomogły Janinie w założeniu własnego interesu — studium kosmetologicznego Fot. archiwum

Na swoim „koncie” Janina Rymszewicz obecnie ma trzy licencjaty — pierwszy obroniła w Wyższej Szkole Medycznej w Bołtupiu, następny w Wileńskim Kolegium i na koniec — w Filii w Wilnie Uniwersytetu w Białymstoku. Jednak najbardziej jest dumna z założonego w styczniu roku bieżącego studium kosmetologicznego „Moja uroda”.

— Kiedy zdecydowałam się na studia ekonomiczne, myślałam, że ta wiedza przyda mi się w życiu. Obecnie jest jak najbardziej przydatna. Załatwiłam zaświadczenie o prowadzeniu działalności gospodarczej i otworzyłam studium kosmetologiczne. Właśnie nauka w Filii pomogła mi ocenić swoje możliwości. Stałam się bardziej odważna i pewna siebie. Zakładając swój własny interes miałam możliwość zdobytą wiedzę wykorzystać w praktyce. Przyniosło mi to dużą satysfakcję — stwierdza Janina.

Dzisiaj świeżo upieczona bizneswoman potrafi pomyślnie pogodzić pracę w Narodowym Laboratorium Ochrony Zdrowia Społecznego oraz własnym studium, jednak jak sama przyznała, gdyby była możliwość kształcenia na studiach magisterskich w wileńskiej Filii, na pewno by z tego skorzystała.

13 odpowiedzi to Start po Wileńskiej Filii UwB: Janina Rymszewicz

  1. Oleniszki mówi:

    Polak potrafi nawet na Litwie!
    Gratulacje.
    To jest najskuteczniejsza obrona polskości na Litwie.

  2. Bardzostarypielgrzym mówi:

    Kiedyś na USB nie było tych śmiesznych amerykańskich czarnych rogatych czapek i stroików, tylko tradycyjne czapki studenckie z odpowiednim kolorowym paskiem i daszkiem (moja Matka miała ciemną na wydziale przyrodniczym). Za to był wysoki poziom nauczania – o czym teraz można tylko pomarzyć…

  3. Budzik mówi:

    To jeden z bardziej optymistycznych artykułów jakie miałem radość przeczytać od początku mojego zainteresowania Kurierem Wileńskim!

  4. Astoria mówi:

    Takich sukcesów będzie niestety coraz mniej – proporcjonalnie do spadku absolwentów polskich szkół, zasilających filię UwB. Obecni maturzyści pochodzą z czasu najwyższej liczby uczniów w polskich szkołach – 10 lat temu. Przy spadku liczby uczniów o około 1000 rocznie w przeciągu ostatniej dekady, liczba maturzystów będzie teraz spadać o około 100 rocznie. Coraz mniej uczniów, coraz mniej studentów, coraz gorzej władających polskim – na co narzekał podczas rozpoczęcia roku akademickiego dziekan filii UwB. Przy agonii polskiego szkolnictwa, przyszłość filii stoi pod wielkim znakiem zapytania. Nauczanie w filii należałoby poszerzać o nowe kierunki, by był to uniwersytet z prawdziwego zdarzenia, tymczasem filia będzie się borykać coraz bardziej z przyciągnięciem dobrych studentów na te kierunki, które oferuje. Czy podzieli los polonistyki na uniwersytetach litewskich, która zniknie zapewne za 3 – 4 lata?

    To pytanie do duetu Tomaszewski-Kwiatkowski, ponoszącego bezpośrednią odpowiedzialność za doprowadzenie polskiego szkolnictwa do stanu, w którym stało się nieatrakcyjne dla polskich rodziców i dzieci. Na to pytanie z pewnością duet ten nie odpowie. Zawsze jest bowiem Litwa i jej szowiniści, na których można zwalić winę – w tym za własne błędy.

  5. Kmicic mówi:

    Astoria(4) znowu kłamie i usiłuje wcisnąć kit. Za status języka polskiego na LT winne są wyłącznie radykalnie antypolsko nastawione władze RL. Język ojczysty polskiej ludności autochtonicznej rugowany jest dosłownie przy każdej okazji i bez okazji.
    Najwyższy czas, by został uznany na Wilńszczyżnie i w Wilnie za pełnoprawny lokalny (polski
    obok litewskiego).To jest konieczne i o to trzeba się ze wszech sił starać. Język polski jest znacznie bardziej potrzebny w Europie(i w sąsiedniej Polsce- dotyczy to również Wileńszczyzny i w Wilna)niż niszowy język litewski.
    JEDYNĄ WINĘ za brak swobodnego wzrostu zainteresowania językiem polskim – tradycyjnym na tych
    obszarach – jest antypolsko nastawione państwo litwinobałtów.
    ps.
    Rozwój filii UB jest aministracyjnie powstrzymywany przez antypolskie władze oświatowe RL.To jest cała prawda,. Mam nadzieję ,że polscy rodzice i polska młodzież pomimo tego systemowego rugowania języka polskiego z codziennego życia
    zachowają ojczystą mowę, jako przejaw
    wysokiej kultury i pożyteczną
    i najpiękniejszą mowę świata. – Bo po jakiemu czytać
    Mickiewicza , Słowackiego, Żeromskiego,Wyspiańskiego , Mackiewicza,Orzeszkowa,BaczyńskiegoTuwima,Stachurę,Szymborską, Sienkiewicza,Surwiłłę, Wiśniewskiego, Mrożka, Herberta i wielu wielu innych…? Po jakiemu się porozumiewać ,jak przekazywać wszystkie niuanse myśli,jak się porozumiewać pomiędzy słowami ?- to jest możliwe tylko w ojczystej mowie.

  6. Piotrek Trybunalski mówi:

    Astoria kłamie nie tylko w tej kwestii. To, że ma jakieś prywatne zatarczki z Kwiatkowskim staje się coraz bardziej prawdopodobne. To by wiele tłumaczyło. Co to znaczy, że szkoły polskie są nieatrakcyjne Astorio? Poziom nauczania w nich jest wcale nie gorszy niż w litewskich. Czym się różnią od szkół litewskich? Ano tym, że lekcje są po polsku. Nie chcesz chyba powiedzieć, że na tym właśnie polega ich nieatrakcyjność? A jeśli nawet tak stwierdzisz, to nie wydaje ci się absurdem obwiniać Kwiatkowskiego i Tomaszewskiego o to? Nie wspomnę już nawet o tym, że całkowicie ignorujesz istnienie szowinistów litewskich, którzy aktywnie działają na szkodę polskiego szkolnictwa. Już ci kiedyś pisałem żebyś lepiej popytał rodziców dlaczego nie posłali dzieci do polskich szkół: dlatego, że straszono ich, że po polskiej szkole dziecko ma gorsze perspektywy, czy może przez Kwiatkowskiego i Tomaszewskiego?

  7. Astoria mówi:

    @ Kmicic & PT:

    “Odnotowujemy spadek liczby uczniów w szkołach polskich średnio o 1000 rocznie (z 22 tys. w 2000 r. do 17 tys. obecnie), co grozi likwidacją szkolnictwa polskiego w przyszłości. Proponujemy by AWPL opracowała konkretny program działań skierowanych na odbudowanie zaufania do szkolnictwa polskiego zarówno wśród rodziców, jak i dzieci”.

    –Zarząd Stowarzyszenia Naukowców Polaków Litwy, 15 stycznia 2007roku.
    Prezes SNPL
    dr hab. Jarosław Wołkonowski, prof. UwB

    To postulat sprzed 4 lat. Co od tego czasu zrobił tandem Tomaszewski-Kwiatkowski dla odbudowanie zaufania do polskiego szkolnictwa wśród Polaków? Odpowiedź tkwi tu: Liczba uczniów spadła o kolejne prawie 4 tys.

  8. Kazimierz Kransztadzki mówi:

    do Astoria: zawsze jesteś pierwszy żeby coś źle napisać o AWPL czy Macierzy. Po pierwsze sformułowanie: “odbudowanie zaufania do polskiego szkolnictwa” jest wyjątkowo nietrafione bo sugeruje, że szkoły same te zaufanie utraciły, co jest nieprawdą. Po drugie widać, że SNPL docenia polską partię i jej siłę jako organizacji walczącej o polskość na Litwie, skoro zwraca się w tak ważnej kwestii właśnie do niej. A jeśli pytasz co Tomaszewski, AWPL, Kwiatkowski zrobili dla polskich szkół to proszę bardzo:
    Nie doszło do likwidacji m.in szkoły im Lelewela, szkoły podstawowej w Zaścianku, szkoły w Ludwinowie, pionu polskiego w Jerozolimce. Mało tego, szkoły polskie udało się nie tylko zachować ale też wyremontować (jak np. remont generalny w szkole Lelewela gdzie zostały wymienione m.in okna, drzwi, ogrzewanie, sanitariaty, szkoła ma nowoczesny sprzęt komputerowy, nowoczesne boisko, dobrze wyposażoną bibliotekę i czytelnię), modernizować, instalowane są tablice interaktywne, wzbogacane jest, dzięki wsparciu starostw, wyposażenie szkół m.in w komputery.
    Tworzone są przy szkołach grupy dla najmłodszych , gdzie dzieci mają zapewnioną opiekę pedagogiczną.
    Otwarto obiekty sportowe np w Wesołówce, Niemenczynie, kort tenisowy w Solecznikach, 8 grudnia otwarty zostanie ogromny stadion z oświetleniem i szczuczną nawierzchnią w Kowalczukach, w perspektywie jest utworzenie kompleksu sportowego w Niemenczynie na milionowe sumy, w Rudominie projektuje się stadion do hokeja na trawie.
    Nauczyciele stale podwyższają swoje kwalifikacje, wyjeżdzają na szkolenia i kursy do Polski, organizowane są różne konferencje, gdzie pedagodzy wymieniają się swoim doświadczeniem np. “Polskie dziecko w polskiej szkole”.
    Nie zapominajmy, że kształcenie dzieci zaczyna się już w przedszkolu. Dzięki wsparciu AWPL otwarto lub zmodernizowano przedszkola w Mickunach, Ławaryszkach, Rudominie, Kowalczukach czy Mejszagole. Zrobiony został remont pomieszczeń przy szkole “Zielone Wzgórze” w Nowej Wilejce, gdzie powstała kolejna grupa przedszkolna. Przedszkole “Uśmiech” ma teraz do dyspozycji cały budynek, dzięki czemu może do niego uczęszczać więcej dzieci.Udaremniono likwidaję polskich grup w przedszkolu “Zameczek”.

    Jak widzisz cały czas są podejmowane działania na rzecz polskich szkół, polskich przedszkoli i to na wielu płaszczyznach. Trzeba być kompletnym ignorantem, żeby twierdzić, że nic się nie robi. Litwini chcą ze wszystkich sił obrzydzić Polakom polskie szkoły podając m.in fałszywe informacje o poziomie w polskich szkołach, który jest nawet i lepszy niż w litewskich. Czemu tobie tak zależy Astorio na powielaniu tej szowinistycznej propagandy?

  9. pani mówi:

    budzilu i Astorio! Czy rowniez jak ta Pani macie full time w budzetowce i jednoczesnie czas na zajecia w kilku uczelniach i prowadzenie wlasnej firmy? Tego rodzaju ustyuowana potrzebuja niesamowitego Ego. Gnebi sie wszystkich dookola by za nie pracowali. Na zdjeciu to widoczne – nawet matka i corka, w porownaniu Bohaterka sa takie malusiutkie, przygnebione i wymeczone. Przeciez to ewidentne. To miara tego rodzaju sukcesow… Nie wiem czy w jej przypadku nie nastepuja kolizje prywatnych, osobistych i publicznych interesow. Budziku, czy nie widzisz tu analogii do personifikacji Europy [tu zywej] o ktorej z taka gorycza pisales???

  10. dobrze mówi:

    bardzo dobrze, ze KW pisze o ludziach sukcesu. Tego powinno byc duzo i czesto. Sukces naszego artysty, rzemieslnika, rolnika, uczciwego urzednika (nawet), naukowca, przedsiebiorcy… wart popularyzacji. To buduje. Nawet przy sovietach w CzSz pisano regularnie o ludziach sukcesu w zawodzie, niech to bylo chociaz i sovieckiego Po to mamy swoja gazete.

  11. Budzik mówi:

    Pani 9
    Wszystko jest kwestią organizacji. W istocie wszystko sprowadza się do prostej zasady: im więcej obowiązków, tym bardziej paląca konieczność efektywniejszego administrowania własnym czasem. W efekcie można wygospodarować kilka chwil na forum Kuriera Wileńskiego:)
    Poza tym człowiek wyznaczający sobie cele oraz konsekwentnie cele te realizujący znajduje dużo satysfakcji w realizacji swoich marzeń. Dodatkowo trzeba przyznać, że ludzki organizm jest cudem. Potrafi się w miarę potrzeb dostosować do intensywnego rytmu. Należy jednak dbać o to aby mieć jakiekolwiek stałe źródło relaksu. W przeciwnym razie szybko pojawiają się problemy zdrowotne, nałogi etc.
    Natomiast alegoria pogańskiej Europy porywającej mało dynamiczną Polonię jest prze ze mnie rozumiana odmiennie aniżeli opisujesz. Nie widzę tu analogii do przypadku opisywanego w ww. artykule. Dzieło Starowieyskiego jest prze zemnie widziane raczej na płaszczyźnie światopoglądowej aniżeli praktycznej. Pęd Europy na cielcu jest dla mnie straceńczym pędem “donikąd”. Natomiast według mojej opinii praca jest czynnikiem pozytywnym a nawet szlachetnym.
    Jestem zdania, że nawet najcięższa praca jest czymś lepszym aniżeli gnuśne narzekanie na zły los

  12. pani mówi:

    Sowiecka propoganda BARDZO NADUZYWALa pozytywnych wzorcow “prawegp czlowieka sukcesu” usaowska – nadal to robi. U nas na wilenszczyznie to sie nazywa pieknie po staropolsku – chwaledupstwo. Jasne “nawet najcięższa praca jest czymś lepszym aniżeli gnuśne narzekanie na zły los” a tym bardziej pyszenie sie czy to co wilniucy nazywaja po staropolsku. Wiem jak nazywaja to zjawisko Rosjanie – brzydziej, dosadniej. Amerykanie tez znaja wartosci i felery tego rodzaju sukcesu. Jest to kyptoreklama a co pod nia? Moze w Polsce juz inne realia niz u nas. A litewskie realia i konteksty (ruskie podoploki) sa znane z zycia i prasy.

  13. Budzik mówi:

    Pani 12
    Oczywiście nachalne chwalenie się bywa groteskowe. Jeśli ktoś ciężko pracuje i przynosi to pozytywne efekty, nie trzeba od razu o tym wszystkim mówić. To zakrawa na próżność:)
    Jednak w pewnych “branżach” rozgłos jest bardzo potrzebny, stanowi bowiem jedno z ogniw potencjalnego prosperity. Wówczas jak pięknie piszesz krytykowane “chwaledupstwo” staje się chwalebnym “marketingiem”.
    Czy w Polsce są inne realia niż na Litwie? Z pewnością różnimy się od siebie ale nie mam pojęcia jak bardzo. Zresztą Polska też nie jest w tej kwestii “monolitem”. Jest dużo różnych opinii, regiony także przejawiają różnice mentalne swoich mieszkańców. Jednak istnieje duża presja na bogacenie się. Zauważamy to zarówno w dużych miastach, jak i na terenach wiejskich

Leave a Reply

Your email address will not be published.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.