4
Na Sylwestra w sukience spod igły swojej krawcowej

Proces szycia stał się prostszy — maszyny są skomputeryzowane Fot. Marian Paluszkiewicz

Przed 25 laty moja mama w noc sylwestrową założyła nowiutką sukienkę, którą zamówiła u swojej krawcowej specjalnie na spotkanie Nowego Roku. Witając rok 2012, tę samą sukienkę włożę ja. Kreacja nie jest już nowa, ale nadal wygląda modnie i jest w takim stanie, jakby dopiero została przywieziona z pracowni krawieckiej.

W latach 80. prawie maniakalnie naśladowano zachodnie trendy mody, która kontrastowała z konserwatywną, dość nudną modą radziecką i kojarzyła się ze swobodą samorealizacji. Wymarzone ubrania jednak były bardzo trudno dostępne, a panie z zazdrością oglądały katalogi zagranicznej mody. Wtedy też, mimo deficytu tkanin na rynku, był złoty okres dla zawodowych krawców. Przy ich drzwiach nieraz ustawiały się kolejki kobiet „uzbrojonych” w popularne żurnale „Otto” i „Burda-Moden”, w których były zaznaczone strony z modelami pożądanych kreacji. A szczególnie dużo zamówień fachowcy mieli z okazji wesel i balów noworocznych.

Lata radzieckiego deficytu krawcowe nieraz wspominają z pewną nostalgią. Od tej pory wiele się zmieniło. Proces szycia stał się prostszy, maszyny o wiele doskonalsze, skomputeryzowane, a do wyboru są dostępne setki tkanin i modeli ubrań. Jednak znacznie zmalał popyt na prywatne usługi krawieckie.

Tkaninę najlepiej wybierać po naradzeniu się z fachowcem Fot. Marian Paluszkiewicz

Wybieram się więc do Daivy Milišauskienė z Waki Trockiej, mającej 25-letnie doświadczenie pracy krawieckiej, żeby dowiedzieć się co teraz w tej modzie piszczy.

— Kiedyś panie, jeszcze na kilka miesięcy przed Nowym Rokiem, zamawiały sobie wymarzone kreacje na swoje „balówki”. Każda chciała być najpiękniejsza i najmodniejsza. Zresztą, w tej materii nic się nie zmieniło, bo panie zawsze będą chciały być niepowtarzalne, mieć swój wyjątkowy styl — uśmiecha się Daiva Milišauskienė. — Dzisiaj zaś nie mam ani jednego zamówienia na Nowy Rok…

Dodaje też, że wiele koleżanek, z którymi razem uczyły się krawiectwa, dawno zmieniły ten zawód. Zawód potrzebujący szczególnego poświęcenia i cierpliwości.

— Mistrzowie krawiectwa podczas praktyki mówili nam: „Krawiec nigdy nie będzie siedział bezczynnie — zawsze znajdzie pracę i zarobi sobie na chleb”. Co prawda, jakoś zapomnieli powiedzieć, że krawiec chyba nie zarobi na masło, którym ten chleb chciałoby się posmarować… — żartuje ta sympatyczna kobieta, z której ust nigdy nie znika uśmiech. — Ale ja nie martwię się z tego powodu, bo bardzo lubię swój zawód.

W niedużej piwnicy czteropiętrowego bloku mieszkalnego Daiva Milišauskienė urządziła swój mały salon krawiecki, w którym przyjmuje klientów. A, mówiąc dokładniej — klientki.

— Zwykle pracuję z kobietami. Panowie rzadko korzystają z usług krawieckich. Nie wiem, dlaczego. Może po prostu lenią się kilkakrotnie przyjeżdżać na przymiarki? Mężczyźni przecież lubią „przyjść, zobaczyć, zwyciężyć”, czyli po prostu kupić gotowe ubranie. Ale ci, którzy pofatygowali się i zamówili uszycie spodni, garnituru lub palta, dotychczas nie zawiedli się — mówi Daiva Milišauskienė.

O zadowoleniu klientów świadczy również ogromna kolekcja dekoracyjnych naparstków, ciągle zwiększana przez wdzięcznych klientów, którzy podczas podróży pamiętają o hobby swojej ulubionej krawcowej i przywożą dla niej te specyficzne upominki z całego świata.

Kolekcja naparstków Daivy Milišauskienė ciągle jest dopełniana nowymi prezentami od klientów Fot. Marian Paluszkiewicz

— Sądzę, że klienci są zadowoleni, bo mam naparstki ze wszystkich kontynentów świata, może tylko oprócz Antarktydy — żartuje krawcowa. — A mówiąc poważnie, osoby, które zamówiły sobie strój u dobrego fachowca, zawsze będą zadowolone. To, co zostało uszyte specjalnie dla ciebie, uwzględniając kształty właśnie twojego ciała, będzie idealnie pasowało. To przecież nie jest strój uszyty według jakiegoś zwykłego standardu, a szata wyłącznie dla ciebie.

Daiva Milišauskienė zaznacza, że w postradzieckiej Litwie szczególnie dobrym okresem dla krawców były lata 2005-2008. Jednak wraz z przyjściem kryzysu gospodarczego raptownie zmalał popyt na prywatne usługi krawieckie.

— Przed kryzysem, kiedy wypłaty były małe, ale nie tak mizerne jak teraz, miałam bardzo dużo pracy i czasem zbyt mało czasu na sen. Przed moimi drzwiami ustawiały się kolejki chętnych odnowić garderobę. Szczególnie przed różnymi świętami miałam wiele zamówień. Panie, które chciały nowe sukienki na Sylwestra, często zwlekały z zamówieniami prawie do ostatniej chwili. Musiałam często wyjaśniać, że mam tylko dwie ręce do pracy — mówi krawcowa.

Obecnie szycie nowych kreacji na spotkanie Nowego Roku nie jest już popularne. Jednak przedstawicielki płci pięknej nadal nie mogą odmówić sobie pięknych sukien na bale maturalne i wesela.

Moja rozmówczyni zaznacza, że proces szycia stroju zależy od wybranego modelu. Najwięcej pracy bywa z sukniami ślubnymi i wieczorowymi, które lepiej zamawiać na kilka miesięcy lub przynajmniej miesiąc przed ważną datą.

— Mój rekord uszycia sukni ślubnej — 18 dni. 12 września zwróciła się do mnie przyszła panna młoda, która planowała wyjść za mąż… 1 października! A nie miała nawet materiału na sukienkę. No cóż, tempo pracy było szalone, ale dzień przed ślubem dziewczyna otrzymała swoją wymarzoną kreację! — uśmiecha się z satysfakcją Daiva Milišauskienė.

Koszty szycia bywają bardzo różne i zależą od kilku aspektów. Na przykład, w radzieckie czasy cena stroju zależała od ceny tkaniny. Im więcej kosztował materiał i im jaśniejszy był, tym droższe było samo szycie.

— Obecnie taka sama tkanina na rynku może kosztować 6 litów za metr, a w jakimś firmowym sklepie będzie kosztowała 28. Dlatego cena pracy krawca zależy od modelu i… samej krawcowej. Na przykład, u mnie klientka za uszycie spódnicy zapłaci od 50 litów, spodni — od 70 litów, marynarki — od 120, a sukienki — od 90 litów — wymienia rozmówczyni.

Na branie miary radzi przychodzić w odpowiednim ubraniu. Na przykład panna młoda powinna mieć ze sobą pantofle, które planuje założyć w dzień ślubu. Należy założyć też odpowiedni biustonosz, gdyż od jego modelu bardzo zależy to, jak strój będzie „leżał” na ciele. Szczególnie ważnym procesem jest dobór tkaniny na sukienkę. Najlepiej jest zająć się nim dopiero po naradzeniu się z zawodowcem.

Sukienka sprzed 25 lat nadal wygląda jak nowa Fot. Brygita Łapszewicz

— Bywa tak, że klientka przynosi czasopismo, w którym zobaczyła wymarzoną sukienkę, i tkaninę, która zupełnie nie pasuje na jej uszycie. Kobieta zapewnia, że to jest jakościowy i drogi materiał. Z kolei ja tłumaczę, że nie uda się uszyć pięknej sukienki z tafty, jeżeli do uszycia oryginalnego modelu użyto, np. też jedwabnej, ale krepy — mówi Daiva Milišauskienė. — Jeżeli przyszedłaś do krawcowej, to zaufaj jej, na pewno źle nie poradzi. Przecież zawodowiec jest osobiście zainteresowany, aby strój był jakościowy, a klient został zadowolony.

Daiva Milišauskienė zauważa tendencję, że ludzie coraz częściej przynoszą do dopasowania ubrania… kupione w sklepach z odzieżą używaną.

— Trzeba przyznać, że stare ubrania z „piguszek” często bywają bardziej jakościowe (bo kupowane często w firmowych sklepach) niż nowe ubrania z np. bazaru gariunajskiego. Odzież ta szybko zużywa się. Bo tania, uszyta w krajach Dalekiego Wschodu, przeważnie w Chinach — mówi. — Z kolei w sklepach z odzieżą używaną jest wielka szansa na znalezienie wśród nienowych ciuszków jeszcze modnej kreacji lub pięknego stroju w stylu vintage, uszytego w Europie. A więc można tam znaleźć świetny strój na Sylwestra, który, w razie potrzeby, krawcowa będzie mogła dopasować do figury.

Wybierając ubranie w sklepach z odzieżą używaną, ważne jest zwrócić uwagę na pewne szczegóły. O jakości odzieży świadczą przede wszystkim nienaganne szwy, za którymi zostawiono chociaż kilka centymetrów tkaniny. Krańce tkaniny mają być obszyte, aby nie pruła się. Szukając stroju, pierwszeństwa należy udzielać takim tkaninom jak wełna, kaszmir, jedwab, atłas. Znakiem wysokiej jakości będzie również metalowy zamek błyskawiczny. Nawet jakościowe rzeczy nie są wieczne, więc należy też ocenić stopień zużycia ubioru. Trzeba sprawdzić, czy ubranie nie wyblakło, czy nie zniszczył go mól. Szczególnie trzeba zwrócić uwagę na stan tych części ubrania, na które przypada największe napinanie się materiału, czyli ramiona, pachy i część siedzącą.

Daiva Milišauskienė podkreśla też taką tendencję, że nasze społeczeństwo ostatnio lubi ubierać się przeważnie na czarno:

— Kiedyś było trudno przyzwyczaić naszych ludzi do tego koloru, a teraz prawie niemożliwie ich oduczyć. Szczególnie panie po 40 roku życia „zakochują się” w ciemnych barwach, gdyż jasne i jaskrawe, ich zdaniem, bardziej pasują dla młodzieży. Ale jest to błąd! Kolory nie mają swojej „grupy docelowej”. Nie warto zamykać siebie w „czarnej gamie”, w której tak brakuje pozytywności. Dlatego życzę wszystkim spotkać Nowy Rok na kolorowo i błyszcząco, aby taką stała się również codzienność po świętach!

4 odpowiedzi to Na Sylwestra w sukience spod igły swojej krawcowej

  1. józef III mówi:

    Powodzenia !

  2. stefanos mówi:

    Na bal się nie wybieram ale życzę wszystkim w Nowym 2012 Roku wszelkiego dobra.

  3. Anna mówi:

    Jest postęp. Czytałam to z przyjemnością 🙂

  4. enzo mówi:

    Wybór jest prosty, albo zakład krawiecki i masówka, albo szycie na miarę VIPom.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.