7
Emocje polityków rosną wraz z rachunkami za ogrzewanie

image-39563

Mimo wcześniejszych deklaracji polityków i energetyków, rachunki za ogrzewanie za grudzień wcale nie są niższe od rachunków za listopad Fot. Marian Paluszkiewicz

Sprawa wileńskich rachunków za ogrzewanie staje się prawdziwym detektywem. „Politycznym” — dodają energetycy i raz jeszcze przekonują, że nie mają wiele wspólnego z horrendalnymi rachunkami za energię cieplną, bo jak tłumaczą, główną częścią składową ceny jest koszt rosyjskiego gazu.

— Z 26 ct (bez VAT) za kWh energii cieplnej, które wilnianie płacą, tylko 5 ct stanowią koszty spółki „Vilniaus energija”, która produkuje energię. Dlatego uważamy za bezpodstawne oskarżenia, że to producent winduje ceny — powiedział w rozmowie z „Kurierem” Nerijus Mikalajūnas, rzecznik prasowy spółki „Vilniaus energija”.

Energetycy nie chcą komentować oświadczeń polityków, którzy prześcigają się w pomysłach, w jaki sposób można zmniejszyć rachunki za ogrzewanie dla wilnian. Wszystkie jednak pomysły sprowadzają się do kwestii własnościowej producenta, czyli spółki „Vilniaus energija”, którą zarządza francuski potentat w branży energetycznej spółka „Dalkia”. Politycy już otwarcie debatują, nie czy, ale w jaki sposób odebrać „Dalkii” zarządzanie spółką „Vilniaus energija”.

Sami energetycy nie wypowiadają się w tej dyskusji. Natomiast politycy ochoczo. Po wcześniejszych oświadczeniach prezydent Dali Grybauskaitė i premiera Andriusa Kubiliusa, wczoraj głos w dyskusji zabrała również przewodnicząca Sejmu, Irena Degutienė.

— Gdyby teraz udałoby się udowodnić, że działania „Vilniaus energiji” są nieuczciwe, być może byłyby okoliczności, żeby zerwać te stratne umowy — powiedziała wczoraj Irena Degutienė w wywiadzie dla radia „Žinių radijas”. W ten sposób przewodnicząca Sejmu odniosła się do faktu, że wyjaśnieniem przyczyn wysokich rachunków za ogrzewanie zajęła się prokuratura.

Wobec tego, polityczni oponenci Degutienė nie omieszkali zarzucić, że stając w obronie rządu i premiera przewodnicząca Sejmu próbuje ingerować w niezawisłe śledztwo prokuratorów.

Jeszcze większe zarzuty padają pod adresem partyjnego szefa przewodniczącej Sejmu — premiera Andriusa Kubiliusa, któremu mer Wilna, Artūras Zuokas, otwarcie zarzuca kłamstwo.

— Premier i minister energetyki z premedytacją kłamią społeczeństwu i próbują odwrócić uwagę od tego, że cena energii cieplnej wzrosła na Litwie o 20 proc., a w Wilnie o 25 proc. z powodu ceny gazu, która w ciągu roku wzrosła o 38 proc. — oświadczył mer Wilna. Zuokas wytknął rządowi, że ten nie potrafił zapewnić wzrostu produkcji biopaliw, co w opinii włodarza stolicy, znacznie obniżyłoby zależność od producentów energii od drogiego rosyjskiego gazy, co z kolei obniżyłoby koszty produkcji energii cieplnej, tudzież rachunki za ogrzewanie. Nie wiadomo, czy tak będzie w rzeczywistości. Wiadomo natomiast, że mimo wcześniejszych zapowiedzi, po rekordowo wysokich rachunkach za listopad, rachunki za grudzień wcale nie są mniejsze. Wprawdzie rachunki te dopiero docierają do wilnian, ale z tych, które już dotarły, wynika, że cena energii cieplnej w grudniu była nie mniejsza, ale czasami nawet większa niż za listopad.

— Rachunek za ogrzewanie w listopadzie wynosił niecałe 200 litów, tymczasem dziś otrzymałem rachunek za grudzień — prawie 225 litów — oburza się jeden z mieszkańców dwupokojowego mieszkania przy ulicy Kalwaryjskiej w Wilnie. Na własnej kieszeni przekonał się właśnie, ile dosłownie są warte obietnice polityków i energetyków, że grudniowe rachunki będą niższe, chociażby tylko dlatego, że średnia temperatura w grudniu była nieco wyższa niż w listopadzie. Dlaczego? Nie wiadomo, czy na to pytanie potrafi odpowiedzieć prokuratura. Bo specjalna komisja, która badała listopadowe rachunki, nie potwierdziła wcześniejszych zarzutów pod adresem dostawców z „Vilniaus energiji”, że zdalnie sterowali zużyciem energii cieplnej, której w czasie dość ciepłego tegorocznego listopada wilnianie zużyli więcej niż w „zimnym” listopadzie roku 2010.

Póki więc prokuratorzy będą doszukiwali się „nieuczciwych działań” „Vilniaus energiji” w naliczaniu kosztów za energię cieplną, władze Wilna apelują do Inspekcji Energetyki, żeby wyjaśniła, dlaczego aż w 500 wileńskich blokach zużyto w listopadzie rekordową ilość energii cieplnej.

Ten rozgłos w tej sprawie rzutuje również na nastroje samych wilnian, którzy zgodnie protestują przeciwko wysokim rachunkom za ogrzewanie, ale diametralnie różnią się w opinii, kto właściwie jest temu winien. Ten rozgłos przejawił się również podczas wiecu protestacyjnego przed siedzibą włodarzy Wilna, na którym zebrało się ponad setka ludzi. Część z nich winą za wysokie rachunki obarczała mera Zuokasa i rzekomo protegowane przez niego spółki „Vilniaus energija” i „Dalkia”. Inni natomiast oskarżali premiera Andriusa Kubiliusa i ministra energetyki Arvydasa Sekmokasa, że nie potrafili wynegocjować z „Gazpromem” niższej ceny za gaz, za który Litwa płaci „Gazpromowi” jedną z najwyższych cen spośród europejskich odbiorców rosyjskiego monopolisty.

7 odpowiedzi to Emocje polityków rosną wraz z rachunkami za ogrzewanie

  1. Senbuvis mówi:

    Sprawa nie może być detektywem.

  2. Polak ze Śląska mówi:

    Nie żebym sie czepiał,ale

    „Sprawa wileńskich rachunków za ogrzewanie staje się prawdziwym detektywem.”

    To jakiś idiom? I co oznacza?

    „Ten rozgłos przejawił się również podczas wiecu protestacyjnego przed siedzibą włodarzy Wilna, na którym zebrało się ponad setka ludzi. Część z nich winą za wysokie rachunki obarczała mera Zuokasa i rzekomo protegowane przez niego spółki „Vilniaus energija” i „Dalkia”. Inni natomiast oskarżali”

    Nie jestem pewien czy podział poglądów protestujących na temat przyczyn zaistniałego stanu rzeczy można nazwać rozgłosem.
    Rozgłos tzn.,że dana sprawa zyskała powszechny rozgłos,czyli stało się o niej głośno.

    „specjalna komisja, która badała listopadowe rachunki, nie potwierdziła wcześniejszych zarzutów pod adresem dostawców z „Vilniaus energiji”, że zdalnie sterowali zużyciem energii cieplnej”

    Nie bardzo można zdalnie sterować zużyciem energii i nie bardzo wiem co to oznacza.Zdalnie sterowali licznikami energii w domach??
    Pełen szacun-u nas są liczniki zczytywane radiowo np. za wodę,ale żebyśmy doszli do taiego poziomu,żeby nam nabijali cyferki to widać,że jesteśmy zacofani.
    Autorzy mogliby sie przyłożyć,bo z tekstu wynika ,że ludzie drożej płacą,bo ktoś zdalnie steruje ich zuzyciem energii 🙂
    A może?

  3. pruss mówi:

    w koncu moze zaczna myslec przed wyborami…szczerze mowiac myslalem,ze to znowu Polacy beda winni tym Lietuvskim nieszczesciom, ale rzeczywistosc na szczescie rzadzi sie innymi prawami niz emocje czy antagonizmy

  4. RUTA mówi:

    NA TE PYTANIA MUSI ODPOWIEDZIEC PROKURATURA I TYLE

  5. piotr mówi:

    smiesznie i tyle,jest prawo,biuro-
    kraci zajmujące stanowiska w urzę-
    dach panstwowych powinny wykonywač
    swe obowiązki zgodnie z nim,a nie
    pokazywač palcami jeden w drugiego
    i tworzyč przedstawienia.Ježeli nie
    chcą pracowač dla dobra obywateli
    nietrzeba zajmowač urzędow panst-
    wowych,w prawie jest wszystko prze-
    pisano co karzden z nich powinien
    robič zajmując stanowisko,w dannym
    wypadku widzimy tylko klamstwa i
    oszustwo obywateli,karzdy polityk
    uczestniczący w dannym posmiewisku
    broni intersy monopolistow i ich(swoich)klanow.

  6. zozen mówi:

    niestety takie potworki językowe powstają po przetłumaczeniu na język polski wypowiedzi i cytatów z prasy litewskiej. No i słynna ignorancja dziennikarzy w sprawach technicznych i naukowych. Dla nich żadnej różnicy nie robi czy sterowano zużyciem energii czy parametrami dostarczanego czynnika grzewczego.
    A zuzyciem energii sterowali mieszkańcy otwierając okna bo było za gorąco (kilku znajomych osób potwierdziło, że czasami zostawiali na całą noc otwarte okna)

  7. Astoria mówi:

    Litewskie ciepłownie używają rosyjskiego gazu. Ceny gazu dyktuje Gazprom. Gazprom jest kontrolowany przez Kreml. Kreml jest kontrolowany przez Putina. Wniosek: ceny ogrzewania w Wilnie zależą od widzimisię Putina.

    Co zrobi Litwa, gdy Putin podwoi albo potroi ceny gazu w przyszłym roku?

    Litwy nie stać na budowę nowych ciepłowni nie opartych na gazie. Litwa nie może też sprowadzać ciekłego gazu drogą morską, bo nie ma terminalu gazu, o którego lokalizację dopiero kłóci się z Łotwą. Nie może też ciekłego gazu składować. Skandynawia, na którą Litwa ostatnio stawia politycznie, też jej nie pomoże, bo jak?

    Putin, który odbudowuje imperium rosyjskie, ma Litwę w garści. Za kilka lub kilkanaście lat, kto wie, czy zbankrutowana Litwa nie poprosi Rosję o aneksję.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.