12
Gang bezczelnych bandytów zabierał mieszkania i ziemię

image-39878

Na trop przestępczej działalności grupy śledczy wyszli przed dwoma laty, kiedy prowadzili dochodzenie w sprawie nagłej śmierci kilku osób Fot. Stanisław Tarasiewicz

„Działali nadzwyczaj cynicznie i nadzwyczaj bezczelnie” — tymi słowy naczelnik Komendy Głównej Policji Wilna komisarz Kęstutis Lančinskas określił przestępczą działalność zatrzymanych we wtorek czterech młodych mężczyzn z Wilna i okolic.

Podejrzewa się, że zatrzymani działali w grupie przestępczej, która zajmowała się przejęciem majątków od osób starszych z Wilna i okolic.

— Głównie chodzi o mieszkania i ziemię — lakonicznie informował szef wileńskiej policji.

Według ustaleń „Kuriera”, wśród zatrzymanych jest bliski krewny jednego z zastępców prokuratora generalnego. Sama prokuratura nie skomentowała nam tych informacji. Natomiast poproszony o potwierdzenie tej informacji Kęstutis Lančinskas powiedział, że nie może ani potwierdzić, ani temu zaprzeczyć. Dodał też, że ustalenie pokrewieństwa zatrzymanych nie jest obiektem prowadzonego dochodzenia. A te, według informacji policji, trwa już od dwóch lat.

Szef wileńskiej policji poinformował w środę dziennikarzy, że na trop przestępczej działalności grupy śledczy wyszli przed dwoma laty, kiedy prowadzili dochodzenie w sprawie nagłej śmierci kilku osób. Lančinskas nie mógł ujawnić szczegółów, ale powiedział, że po ustaleniu, że jedna osoba zamarzła zimą w lesie, a druga zmarła od przedawkowania alkoholu, po czym okazywało się, że nieruchomości tych osób były już przejęte przez osoby postronne, pojawiło się podejrzenie, że może tu działać zorganizowana grupa przestępcza. Dalsze śledztwo potwierdziło przypuszczenia policji.

— Obecnie badamy około 10 przypadków związanych z przejęciem nieruchomości — poinformował Lančinskas.

Według wstępnych ustaleń, zatrzymani mężczyźni znajdowali swoje ofiary poprzez ogłoszenia w prasie.

Ofiarom proponowano pomoc w odzyskaniu majątku lub sprawach majątkowych, po czym podsuwano do podpisania upoważnienie do dysponowania majątkiem i prowadzenia wszelkich czynności prawnych z tym związanych. Jak poinformowano nas w policji, sprawa może dotyczyć majątków wartych miliony. Większa ich część została sprzedana albo przekazana bliskim i krewnym zatrzymanych. Policja teraz ustala poszczególne takie przypadki i zabiega o areszt tych majątków.

Kęstutis Lančinskas powiedział, że w trakcie dochodzenia może wyjaśnić się, że poszkodowanych w sprawie jest znacznie więcej. Komisarz zaapelował też do osób starszych czy samotnych, żeby nie wierzyli bezapelacyjnie ogłoszeniom prasowym o pomocy w załatwianiu spraw dotyczących nieruchomości.

W środę nakazem sądu zatrzymani zostali aresztowani na okres od 15 dni do 3 miesięcy. Część z nich przyznaje się do winy. Inni zaprzeczają zarzutom i twierdzą, że rozliczyli się za sprzedane nieruchomości.

12 odpowiedzi to Gang bezczelnych bandytów zabierał mieszkania i ziemię

  1. Adam81w mówi:

    Że też się nie baliście dać takiego tytułu. 🙂 lol

  2. schlange mówi:

    Fakt 🙂

  3. Piotrek Trybunalski mówi:

    fakt, tytuł świetnie pasuje do pewnych innych zjawisk na Litwie 😉

  4. Ciekawy mówi:

    Chodzi o rządy „litewskie” na Wileńszczyźnie po 1991 r.?

  5. Kmicic mówi:

    fragment korespondencji z Pania Janiną Jankowską:
    1*
    Panie …………
    Jestem za pilnowaniem spraw Polaków na Litwie. Robiłam tam reportaże dla ORF (TV austriacka) w czasach, gdy zmieniano obwody i utrudniano Polakom reprywatyzację. Trochę znam te problemy. Jednak nie załatwi się tego mówiąc o sprawach takim językiem, jak Pan proponuje. Także polska dyplomacja i kolejne rządy (poza PiS) nie mają konsekwentnej polityki, działają akcyjnie. Trzeba nawiązać kontakt z Litwinami, zdobyć ich zaufanie, opracować „mapę drogową” załatwiania konkretnych polskich spraw i być w tym twardym. Twardym, ale nie obrażając małego narodu i szanując ich troskę o zachowanie tożsamości. Wykazywać, gdzie łamią prawa demokracji, nierówno traktują swoich obywateli itp. Takie sprawy powinno się załatwiać na odpowiednich szczeblach. Nie służą temu napastliwe teksty z tymi wszystkimi przymiotnikami pod adresem Litwy, których pełno w internecie i , przykro mi, ale także Pan używa. To droga donikąd. Gdyby z Litwa łączyły nas przyjacielskie stosunki, byłoby łatwiej. Przyjaciołom się nie odmawia, a przynajmniej jest trudniej.
    Pozdrawiam
    JJ

    2*
    odp.

    Pani uczestniczyła w tym i nie protestowała wszem i wobec , i aż do
    skutku (!) ?,nie? -to straciła Pani jedną z niewielu okazji w życiu by
    wykazać się prawdziwą , poza koniukturalną odwagą. Po prostu nie wolno
    było pozwolić novolitwinom na takie bezprawie. Takie tylko
    „popiskiwanie myszy”,wyłącznie „wyrażanie” swoich opinii, skutkuje
    tym , co mamy teraz.I chce Pani cd. tego co było ?! Porozumiewiać się
    ? z kim ? z antypolakami ?Ze złodziejami i paserami ziemi polskich
    właścicieli ? Prawda za ostro brzmi ? Mówienie prawdy do niczego nie
    prowadzi ? To własnie omijanie prawdy, zamiatanie pod dywan
    skandalicznych zachowań strony lt przez wszystkie kolejne polskie
    ekipy skutkuje teraz bezkarnością i rozzuchwaleniem władz LT.
    Proponuje Pani identyczne niereagowanie , jak miało to miejsce przez
    ostatnie 20 lat (!). CAŁE DWADZIEŚCIA LAT tragiczne dla mniejszości
    polskiej. Nie ma z kim rozmawiać i dobrze Pani wie o tym.Nastawienie
    się na długofalowość jest bardzo na rękę litewskim antypolakom, a
    wiąże się z marginelizacją i wynarodowieniem mniejszości polskiej, a
    na to po prostu , zgodzimy się chyba, że ZA ŻADNĄ CENĘ pozwolić nie
    można…Każdy miesiąc bez zdecydowanej reakcji( co najmniej w stylu
    węgierskim )polskich i europejskich władz, to tragedia dla litewskich
    Polaków i ich kultury.Mam dla Pani ponownie propozycję , może Pani
    zacznie stosować wreszcie te same argumenty , którymi próbuje pani
    wytłumaczyć novolitvinóv ,do jedynych poszkodowanych (przez 20 długich
    lat) Polaków na LT. Zajmijmy się wyłącznie(!) pokrzywdzonymi i
    krzywdzonymi na co dzień, a nie ich ciemiężcami. Zajmijmy się
    wyłącznie ofiarami a nie rozczulajmy się nad kompleksami i pazernością
    notorycznych lt przestępców.(wg europejskich standardów i zwyczajów
    tak wygląda rzetelna ocena litewskiego antypolonizmu).Mówi Pani o
    języku nienawiści.- A co robią od 20 lat wszelkiej maści litewskie
    władze i media w stosunku do swoich pokojowo nastawionych obywateli
    narodowości polskiej ?
    Nie bądżmy naiwni , liczy się tyko skutek(sic). Moim zdaniem, albo pod
    wyjątkowo mocną presją (w inny sposób się nie da)polscy autochtoni
    otrzymają pełnię praw, jakie są standardami w rozwiniętych
    demokratycznych krajach(mówię też o pełnoprawnym języku lokalnym),.
    albo czeka niebawem ten rejon walka o autonomię(jeszcze więcej praw).
    Innego wyjścia z tego antypolskiego litewskiego pata nie ma. Polskę i
    Polaków interesuje na LT przede wszystkim sytuacja ich nadwilejskich
    Rodaków, i wyłącznie od traktowania Wilniuków będą uzależniali swoje
    sympatie lub antypatie w stosunku do Litwinów i Lietuvy.
    żyłem na Lt przez 6 intensywnych lat, przyjechałem tam nastawiony b.
    pozytywnie do Litwinów i Litwy.Kiedy jednak , wielokrotnie ,
    zobaczyłem co się tam naprawdę dzieje, straciłem wszelkie złudzenia i
    wiem ,że tylko wystarczająca stanowczość i determinacja przyniesie
    SKUTEK.
    Chyba ,że Pani dla tych dzieci , które w tej chwili są
    wynaradawiane, jak za cara, ma na pociechę tylko długofalowe
    „strategie”. Na długofalowe strategie przyjdzie pora , gdy anulowana w
    całości zostanie ustawa niszcząca świetne, wielowiekowe, polskie
    szkolnictwo, gdy na rogatkach Vilniusa będzie widniał też napis
    Wilno, a ziemia polskich właścicieli wróci do prawowitych właścicieli
    lub zostanie im wypłacony ekwiwalent pokrywający wszystkie straty , a
    język polski stanie się uznanym lokalnym (wystarczy 10-5% populacji).
    Czy to za duże , „zbyt radykalne ” żądania?- Myśle ,że bardzo skromne
    i minimalistyczne w porównaniu z prawami np. Tyrolczyków we Włoszech
    czy Szwedów w Finlandii.
    I tylko wyjątkowo pokojowemu usposobieniu Wilniuków , Kownian i
    Laudzian należy przypisywać fakt ,że na ulicach Wilna dawno temu już
    nie powstały barykady.
    Tak jest,a trzeba , jeszcze za MŁODOŚCI tych dzieci, zmienić
    radykalnie ten bilans:
    PORÓWNANIE SYTUACJI MNIEJSZOŚCI NARODOWYCH

    W POLSCE I NA LIETUVII

    1*

    Ustawowa ochrona mniejszości narodowych

    Polska – TAK ; Lietuva – NIE

    2*

    Język mniejszości narodowej jako lokalny język urzedowy

    Polska – TAK ^ ; Lietuva – NIE

    3*

    Pisownia nazwisk w orginalnej pisowni mniejszości narodowych

    Polska – TAK ; Lietuva – NIE

    4*
    Dwujęzyczne napisy z nazwami miejscowości i ulic
    Polska – TAK ^ ; Lietuva – NIE ^^
    5*
    Używanie języka mniejszości narodowej w życiu publicznym
    Polska – Nie ma problemów; Lietuva – Są problemy^^^
    6*
    Przedszkola, szkoły, domy dziecka mają status placówek mniejszości
    narodowych
    Polska – TAK ; Lietuva – NIE
    7*
    Finansowanie dla szkół mniejszości narodowych
    Polska – 150-300 % ; Lietuva – 115 %
    8*
    Obowiązkowy egzamin maturalny z języka ojczystego i wliczenie oceny z
    niego do średniej na świadectwie dojrzałości
    Polska – TAK; Lietuva – NIE

    (zlikwidowany prze władze LT)
    9*
    Dotowanie przez państwo podstawowych mediów mniejszości narodowych
    Polska – TAK; Lietuva – NIE
    10*
    Próg wyborczy obowiązuje partie mniejszości narodowych
    Polska – NIE ; Lietuva – TAK
    (wprowadzony
    prze władze LT)
    11*
    Problemy ze zwrotem skolektylizowanej ziemi na rzecz mniejszości
    narodowej ^^^^
    Polska – Nie ma problemu; Lietuva – Istnieją
    problemy
    ——————————————————————————-
    ^ dotyczy gmin, w których mniejszość narodowa stanowi minimum 20%
    populacji
    ^^ zakaz używania dwujęzycznych napisów z nazwami miejscowości, zakaz
    używania dwujęzycznych napisów z nazwami ulic( w tym umieszczanych na
    posesjach prywatnych).Nakładanie kar grzywny.
    ^^^ zakaz używania dwujęzycznych napisów informacyjnych , np.tablic z
    trasami autobusowymi lub dwujęzycznych szyldów sklepowych.Nakładanie
    kar grzywny.
    ^^^^ w Polsce problem zasadniczo nie dotyczy mniejszości litewskiej.Na
    Lietuvii problem dotyczy mniejszości polskiej , a w dodatku
    funkcjonuje zapis prawny, pozwalający na przenoszenie ziemi.Przenosiny
    ziemi pozwalają na przeniesienie aktu własności z ziemi będącą
    faktyczną spuścizną przodków zainteresowanej osoby na ziemię w
    dowolnym punkcie kraju.Zapis ten doprowadził do masowegom osadnictwa i
    przejmowania przez litewskich przybyszy ziemi w okolicach Wilna,
    należnej przedstawicielom mniejszości polskiej. Doprowadziło to też do
    zmian narodowościowych na terenach zwarcie zamieszkiwanych przez
    rdzenną mniejszość polską, jej rozproszenia i do znacznego wzbogacenia
    się litewskich osadników kosztem ludności polskiej
    3*

    wypada zatem zaproponować w pierwszej kolejności:
    1*
    Status placówek mniejszości narodowych dla polskich placówek
    oświatowych i kulturowych i związane z tym przywileje (jak odpowiednio
    u Litwinów w RP)
    2*
    Przywrócenie obowiązku egz. z jęz.ojczystego na maturze i liczenie się
    oceny do średniej ocen na egz. dojrzałości(jak odpowiednio u Litwinów
    w RP)
    3*
    Przekazanie wszystkich publicznych placówek oświatowych(w tym tzw.
    szkół powiatowych-rządowych), przedszkoli,domów dziecka, pod zarząd
    demokratycznie wybranym samorządom.(jak odpowiednio u Litwinów w RP).
    4*
    Oficjalne zezwolenie na symbolikę narodową w szkołach i na zewnątrz
    szkół (flaga , godło państwowe, hymn).(jak odpowiednio u Litwinów w
    RP)
    5*
    Dokumentacja szkolna w jęz. ojczystym(jak wolno Litwinom w RP)
    6*
    W dzienniczkach uczniów w rubryce jęz. ojczysty – język polski, a nie
    jak dotąd litewski,a polski jako jęz. obcy.(jak odpowiednio u Litwinów
    w RP)
    7*
    Identyczne zasady finansowania szkół i przedszkoli poprzez samorządy,
    taki sam poziom koszyka ucznia (150-300% jak odpowiednio u Litwinów w
    RP).
    8*
    Zerwanie ze skandalicznym tworzeniem konkurencyjnych szkół litewskich
    (dodatkowo poza już istniejącymi samorządowymi) na terenach, gdzie
    zwarcie zamieszkują Polacy.(jak odpowiednio u Litwinów w RP)
    9*
    Wybudowanie sieci szkół i przedszkoli na terenach ,gdzie żyją Polacy ,
    a nie mają w ogóle dostępu do polskich przedszkoli i szkół(patrz
    komentarze pod artykulem „W spisie stawiam na Polskość” w Kurier
    Wileński. Dotyczy między innymi Kowna, Kowieńszczyzny, Laudy,
    Suwalszczyzny, Janowa, Kłajpedy i każdego większego miasta na LT,gdzie
    żyją Polacy(jak odpowiednio u Litwinów w RP)
    10*
    Pedagodzy mogą się kształcić w kraju macierzystym i tam zdobywać
    >> dyplomy(jak odpowienio u Litwinów w RP)
    11*
    Dodatki finansowe dla pedagogów pracujących w placówkach mniejszości
    narodowych.(jak odpowiednio u Litwinów w RP).
    12*
    Możliwość przerzucania koszyczka uczniów.(jak odpowiednio u Litwinów w RP)
    13*
    Najważniejsze decyzje pozostawia się rodzicom, środowiskom szkolnym,
    organizacjom mniejszości, samorządom (jak odpowiednio u Litwinów w RP)
    14*
    W szkołach litewskich(na całej Lietuvii) jako język obcy ( na
    życzenie) język polski(jak litewski, na życzenie,w szkołach polskich w
    RP)
    15*
    Tłumaczenie wszystkich podręczników i ćwiczeniówek na język polski.
    16*
    Wzięcie poprawki na otoczenie, w którym żyją uczniowie obu
    mniejszości.W Polsce język litewski jako pomocniczy, dwujęzyczność
    nazw ulic, miejscowości i wszelkiej informacji.Każdy może sobie
    wywiesić litewską flagę i z nią się przespacerować itd.
    Na Litwie zakazy,nakazy, sądy, nagonka medialna,kary pieniężne.
    Litewski uczeń w RP wychodząc ze szkoły widzi litewską nazwę ulicy,po
    litewsku reklamy w sklepach,po litewsku informację turystyczną,po
    litewsku menu w restauracjach i kawiarniach,napisy na pomnikach
    narodowych bohaterów.Jak spojrzy do swojej legitymacji szkolnej, to
    wolno mu tam mieć swoje litewskie imię i nazwisko.
    A co widzi polski uczeń po wyjściu ze szkoły? Jeżeli zobaczy jakiś
    napis po polsku ,to jest on nielegalny i obłożony grzywnami .
    17* Należy koniecznie dokonać rzetelnej analizy treści podręczników historii,wychowania obywatelskiego i geografii. Tam nie może być siania nienawiści do polskości i historycznych kłamstw.

    dla kontrastu:
    JAK TO JEST W KRAJACH UNII EUROPEJSKIEJ
    Jest taka mniejszość
    Liczba ludności w Finlandii: 5 181 000
    Liczba ludności w Helsinkach: 555 500
    Odsetek Finoszwedów w kraju: 291 500 (5,6%)
    Ods. Finoszwedów w Helsinkach: 36 000 (6,5 %)
    Gminy w Finlandii wg statusu językowego
    Gmina Ilość gmin Średni % Finoszwedów w gminie
    Jednojęzyczna szw. 21 93,3
    Dwujęz. z przew. szw. 22 68,6
    Dwujęz. z przew. fiń. 20 9,7
    Jednojęzyczna fińska 385 0,4
    Jest taka mniejszość. Mimo że stanowi ona jedynie 5,6 procent ludności kraju, w którym mieszka, to jej język jest drugim oficjalnym i pełnoprawnym, państwowym językiem. Ta mniejszość posiada nie tylko swoje przedszkola i szkoły, ale również dwie wyższe uczelnie. Jej przedstawiciele mają zagwarantowane przez konstytucję prawo bycia obsłużonym w swoim języku przez administrację państwową i samorządową w całym kraju, nie tylko w regionach, które owa mniejszość zamieszkuje w zwartych grupach.
    Mniejszość ta nie musi walczyć o dwujęzyczne napisy z nazwami miejscowości, urzędów i ulic. Napisy są zawsze dwujęzyczne i to już wtedy, gdy „mniejszościowa” ludność stanowi 6-8 procent mieszkańców gminy.
    Więcej, język tej mniejszości jest nauczany obowiązkowo we wszystkich szkołach podstawowych i średnich w całym kraju. Obowiązkowa jest również matura z tego języka.
    A jeśli jakiś młody człowiek chce odbyć służbę wojskową we własnym, „mniejszościowym” języku, to proszę bardzo! Idzie do „mniejszościowej” brygady wojskowej!
    Kraj, o którym mowa, nie leży gdzieś na antypodach ani na księżycu, ale prawie po sąsiedzku. Nazywa się Finlandia. A mniejszość, o której mowa, to Szwedzi, od wieków zamieszkujący ten kraj, zwani też Finoszwedami.
    Szwecja czy Nowogród?
    Szwedzi zaczęli osiedlać się na fińskim wybrzeżu już w XII wieku. Niedługo później w tym kierunku poszła również ekspansja polityczna i chrystianizacyjna Szwecji, która wkrótce opanowała Finlandię, w konkurencji z Nowogrodem Wielkim, który również miał zakusy w tamtą stronę.
    Zwierzchność szwedzka trwała w Finlandii ponad 600 lat, aż do początku XIX wieku, kiedy Finlandia została przyłączona do Rosji.
    Przez ten czas duże warstwy społeczeństwa fińskiego zaczęły mówić po szwedzku. Ocenia się, że w XVIII wieku 20-25 procent mieszkańców kraju mówiło po szwedzku – z reguły byli to ludzie wykształceni, mieszkańcy miast, szlachta i księża. Po fińsku mówili prawie wyłącznie mieszkańcy wsi.
    Ale po szwedzku mówiła nie tylko elita, lecz również rzesze chłopów i rybaków, którzy zasiedlali, i do dziś zasiedlają, zachodnie i południowe wybrzeże kraju.
    Kochany car
    Pod zwierzchnością Rosji w Finlandii z początku niewiele się zmieniło. Praktycznym Finom nie w głowie były powstania, za co carat odwdzięczał się, dając im dużą dozę autonomii. Zaś język szwedzki pozostał oficjalnym językiem Finlandii, używanym w urzędach i sądach.
    W latach 30., na fali europejskiego narodowego romantyzmu, pojawiło się w Finlandii zainteresowanie swoim fińskim dziedzictwem. Z początku nie było ono wymierzone przeciwko szwedzkiej dominacji kulturowej i językowej. Wprost przeciwnie: wielu heroldów fińskiego odrodzenia należało do szwedzkiej mniejszości i po fińsku często nie mówiło. Jedną z głównych postaci tego ruchu był Johan Ludvig Runeberg, fiński skald i „wieszcz”, który jednakowoż pisał wyłącznie po szwedzku.
    W roku 1863 język fiński został zrównany w prawach z językiem szwedzkim, ale dopiero w roku 1906 otrzymał status pierwszego języka w kraju.
    Pod koniec XIX wieku zaczęły się fińsko-szwedzkie tarcia. Na konflikt językowo-kulturowy nałożyły się antagonizmy społeczne – zamożne warstwy w Finlandii były często szwedzkojęzyczne. Ślad po tych antagonizmach – niechęć do swoich szwedzkojęzycznych ziomków – pozostała u Finów do dziś.
    W 1917 roku Finlandia odzyskała niepodległość. Przy tej okazji świeżo powstałe państwo fińskie miało swój konflikt „o Wilno” ze Szwecją. Chodzi o leżącą między obydwoma krajami Alandię, wyspę zamieszkałą (do dziś) prawie wyłącznie przez Szwedów. Liga Narodów przyznała jednak Alandię Finlandii, na co Szwecja w końcu bardzo niechętnie się zgodziła. W zamian za to Alandia uzyskała daleko idącą autonomię (którą ma do dziś).
    W latach 1917-1923 w Finlandii stworzono system, który gwarantował szwedzkiej mniejszości daleko idące prawa. W okresie międzywojennym Finlandia miała szwedzkojęzycznych premierów i ministrów. Finoszwedem był również marszałek Mannerheim, bohater dwóch wojen z Rosją sowiecką.
    Radio, TV, teatry
    Od tamtego czasu do dziś niewiele się zmieniło. Finoszwedzi mają swoje szkolnictwo, w tym dwie własne wyższe uczelnie (Akademia w Abo (Turku) i Wyższa Szkoła Handlowa w Helsinkach). Również na wielu fińskojęzycznych wyższych uczelniach można na niektórych wydziałach studiować po szwedzku. Finoszwedzi mają liczne własne czasopisma i gazety (w tym dwie codzienne – nakład największej z nich, helsińskiego „Hufvudstadsbladet”, wynosi prawie 60 000). Mają też swoje teatry i bogate życie kulturalne.
    Około 10 procent wszystkich programów w publicznym radiu i TV jest nadawanych po szwedzku. W regionach, gdzie zamieszkuje szwedzka mniejszość, lokalne radio nadaje równolegle po fińsku i po szwedzku.
    Główną siłą polityczną Finoszwedów jest Szwedzka Partia Liberalna (SFP), która zwykle uzyskuje w wyborach około pięciu procent głosów, a więc tylko niewiele mniej niż wynosi odsetek szwedzkojęzycznych mieszkańców kraju.
    Dwujęzyczne gminy
    Co 10 lat w 448 gminach Finlandii mieszkańcy deklarują swój język ojczysty. Na podstawie tego spisu gminy dzielone są na cztery kategorie – jednojęzyczne fińskie, jednojęzyczne szwedzkie, dwujęzyczne z przewagą fińskiego i dwujęzyczne z przewagą szwedzkiego.
    Zasada jest prosta – powyżej 50 procent daje przewagę językową w gminie, zaś mniejszość musi mieć co najmniej 8-10 procent, aby gmina była dwujęzyczna. Gdy mniejszość nie osiąga tego pułapu – gmina jest jednojęzyczna.
    W gminach jednojęzycznych (385 fińskich i 21 szwedzkich), wszystkie oficjalne napisy (znaki przy drogach z nazwą miasta, nazwy ulic i urzędów) są jedynie w języku dominującym. W gminach dwujęzycznych (22 z przewagą Finoszwedów i 20 z przewagą Finów) napisy są w dwóch językach, przy czym wersja w języku większości jest zawsze umieszczana wyżej.
    Innymi słowy, w Finlandii istnieje 21 gmin, z czego 16 na Alandii, gdzie w ogóle nie ma publicznych napisów w głównym języku państwowym – fińskim! Szwedzkojęzyczni mieszkańcy stanowią w tych gminach średnio 93 proc. wszystkich mieszkańców.
    W praktyce sama gmina ma dużo do powiedzenia o swoim statusie językowym i często idzie na rękę mniejszości (częściej jest to mniejszość szwedzka, której liczebność w wielu gminach ma tendencję spadkową) i zachowuje dwujęzyczność, mimo że formalne wymagania „procentowe” nie są już spełniane.
    Muminki i inni
    Finoszwedzi wkładali i nadal wkładają ogromny wkład w kulturę, zarówno szwedzką, jak i fińską. Najbardziej znaną ich reprezentantką jest zmarła przed kilku laty twórczyni Muminków – Tove Jansson.
    Mimo że Finoszwedzi mają zagwarantowane wszelkie prawa jako mniejszość i mimo iż są doskonale zorganizowani, a jeżeli chodzi o poziom wykształcenia i zamożności, nie ustępują wcale Finom, to przez ostatnich kilkadziesiąt lat ich populacja powoli zmniejszała się w wyniku tendencji asymilacyjnych.
    Proces ten, szczególnie intensywny w latach 60. i 70., ostatnio został zahamowany. Dziś coraz więcej rodziców w rodzinach mieszanych posyła swoje dzieci do szkół szwedzkich. Jedną z przyczyn jest postępująca globalizacja oraz członkostwo Finlandii w Unii Europejskiej. Wiele rodzin chce skorzystać z okazji i zapewnić dziecku „za darmo” drugi język, którym można się porozumieć nie tylko w Szwecji, ale także dość swobodnie w Norwegii i, przy pewnym wysiłku, w Danii.
    Folkting broni, Folkting radzi
    Najważniejszą instytucją, która dba o interesy szwedzkiej mniejszości jest Svenska Finlands Folkting (Sejmik Szwedzkiej Finlandii), rodzaj nieformalnego, finoszwedzkiego „parlamentu”, wybieranego przy okazji wyborów samorządowych. Są w nim szwedzkojęzyczni przedstawiciele wszystkich partii politycznych.
    Folkting jest najważniejszą instytucją konsultacyjną dla rządu i parlamentu we wszystkich sprawach dotyczących szwedzkiej mniejszości. Dba też o zachowanie praw, które Finoszwedom gwarantuje konstytucja – dostęp do wykształcenia, służby zdrowia, mass mediów i obsługi w sądach i innych urzędach w swoim własnym języku. A także o to, aby wszystkie oficjalne dokumenty w Finlandii były w dwóch językach. Posiada też specjalny urząd, do którego można zgłaszać sytuacje, kiedy Finoszwed nie został obsłużony przez jakąś instytucję w swoim własnym języku.
    Poza tym Folkting dostarcza informację o finoszwedzkiej kulturze, tradycjach i języku – do bibliotek, przedszkoli, szkół i uniwersytetów, a także do mass mediów – w Finlandii i za granicą.
    Żądasz i masz
    Mimo że konstytucja uznaje język szwedzki jako w pełni równoprawny drugi język państwowy, i to w całym kraju, to oczywiście nie ma praktycznej możliwości wyegzekwowania wynikających z tego faktu praw wszędzie i w każdej sytuacji. Szwedzkojęzyczni Finowie zamieszkują w zwartej grupie jedynie południowy pas wybrzeża, rozciągający się po obu stronach Helsinek, oraz wzdłuż zachodniego wybrzeża, z centrum w mieście Vasa. Zaś wielu Finów, szczególnie w głębi kraju, gdzie Finoszwedów prawie nie ma, ale także w stolicy, gdzie jest ich jedynie kilka procent, nie mówi po szwedzku albo nie chce w tym języku mówić.
    Wyegzekwowanie więc przez Finoszwedów ich konstytucyjnych uprawnień, szczególnie w rejonach, gdzie są w mniejszości, zależy więc często od tego, jak konsekwentnie w konkretnych sytuacjach domagają się oni realizacji swoich praw.
    Nie lubiany szwedzki
    Osobnym rozdziałem jest wynikająca z konstytucji obowiązkowa nauka szwedzkiego we wszystkich fińskich szkołach. Tutaj nastąpiło jakby pewne „przedobrzenie”. Wielu fińskich uczniów traktuje szwedzki jako dopust boży, mniej więcej tak jak moja generacja traktowała naukę rosyjskiego w komunistycznej Polsce.
    Nawet wśród Finoszwedów można usłyszeć głosy, że szwedzki w fińskich szkołach powinien być językiem dobrowolnym („wtedy ci, którzy go wybiorą, będą przynajmniej mieć motywację do nauki”). Jednak dotychczas, mimo ciągłej dyskusji na ten temat, nikt na poważnie nie próbuje zmienić systemu. Chociaż ostatnio prowadzone są eksperymenty, gdy rezygnuje się ze szczególnie nie lubianego przez fińskich licealistów obowiązkowego zdawania matury ze szwedzkiego.
    „Pany, łycary i biełoruczki”
    Niechęć Finów do Szwedów, także tych po drugiej stronie Zatoki Botnickiej, powoli się zmniejsza, ale nadal istnieje. Jedną z przyczyn są istniejące u Finów historyczne kompleksy „mniejszego brata”, mające swoje korzenie jeszcze w XIX wieku i wcześniej. W oczach wielu Finów – Finoszwedzi, i w ogóle Szwedzi, to takie trochę „szwedzkie pany, łycary i biełoruczki”. Zaś samych siebie Finowie uważają za, może prostych, ale upartych i twardych facetów. Chociaż ostatnio ów image został poważnie nadszarpnięty, po tym jak najtwardszych z twardych – prawie całą reprezantację kraju w narciarstwie biegowym – przyłapano na stosowaniu dopingu.
    Owa animozja jest mniejsza na zachodnim wybrzeżu, gdzie Finoszwedzi i Finowie zawsze byli równie biednymi rybakami i rolnikami, za to większa w Helsinkach i okolicach, gdzie mieszkały finoszwedzkie, bogate rodziny, właściciele posiadłości i wielkich przedsiębiorstw. Moja finoszwedzka znajoma opowiadała, jak w dzieciństwie, gdzieś w latach 50., ona i jej koleżanki bały się mówić zbyt głośno po szwedzku w centrum Helsinek, gdyż mogły zostać pobite przez swoich fińskich rówieśników.
    Dziś takich społecznych podziałów już nie ma – Finoszwedzi nie różnią się od Finów ani zamożnością, ani wykształceniem.
    Żyją dłużej i lepiej
    Tym większą debatę wzbudziły rezultaty badań, przeprowadzonych kilka lat temu, które wykazały, że Finoszwedzi żyją przeciętnie o kilka lat dłużej od Finów, są od nich zdrowsi i w ogóle żyją lepiej. Przyczyn takiego stanu rzeczy dopatrzono się w końcu w fakcie, że Finoszwedzi mają silniejsze związki rodzinne i społeczne. Być może, będąc mniejszością, przez cały czas zagrożoną asymilacją, trzymają się po prostu razem.
    Faktem jest, że Finoszwedzi są doskonale zorganizowani i wzajemnie się wspierają. Czują się też pełnoprawnymi współgospodarzami Finlandii. Ich wpływy w polityce i życiu gospodarczym są nawet większe, niżby to wynikało z ich liczebności. Są mniejszością, ale mniejszością bez kompleksów. Wprost przeciwnie, są bardzo dumni ze swojej przynależności.
    „Koroniarskie główki”
    Owe fińsko-szwedzkie animozje nie prowadzą dziś do żadnych poważnych konfliktów. Za to manifestują się chętnie w sporcie, gdzie np. fińscy hokeiści zawsze dają z siebie wszystko, żeby tylko pokonać reprezentację Szwecji.
    Ale, żeby było jeszcze ciekawiej, na moje pytanie, za kim kibicuje w meczach hokejowych Szwecja-Finlandia, znajomy Finoszwed powiedział, że, oczywiście, za Finlandią. Bowiem będąc szwedzką mniejszością, Finoszwedzi bynajmniej nie utożsamiają się do końca z „koroniarzami” z Macierzy po drugiej stronie Zatoki Botnickiej.
    Może najlepiej ujęła to moja finoszwedzka znajoma, mówiąc: „Nigdy się nikomu nie kłanialiśmy”.
    Fińska Suderwa
    Tak więc pani starosta w takiej fińskiej „Suderwie” zupełnie nie musiałaby walczyć o dwujęzyczne napisy. Istniałyby one tam od zawsze, przy czym – ponieważ Polacy stanowią 84 procent mieszkańców gminy – wersja polska byłaby umieszczona wyżej, zaś litewska niżej. I każdy urzędnik w Suderwie, niezależnie od swojej własnej narodowości, miałby o b o w i ą z e k obsłużyć petenta po polsku, gdyby ów petent sobie tego zażyczył.
    Tadeusz Rawa
    Sztokholm

    Z poważaniem

    ……………….

    Ps. niech Pani spojrzy prawdzie w oczy. nigdy Lietuva nie była
    przyjazna Polakom. To pańtwo powstało na fundamencie antypolonizmu i za
    żadnych polskich i litewskich ekip rządowych nie było w
    najmniejszym stopniu przyjazne Polakom. Tyle tylko,że przez te 20 lat
    opinia publiczna była okłamywana o „strategicznych i przyjaznych ”
    stosunkach LT -PL . „Przyjażń” ta była aż nazbyt jednostronna , w
    języku potocznym nazywa się to głupotą, czego efekty mamy teraz.

    Proszę, na pierwszym miejscu, zająć się obecną i najbliższą sytuacją
    Polaków na LT. Lietuvę i ich problemy zostawmy im samym, to ich
    problemy. RP już dawno powinna pozwać Lietuvę przed Europejskimi
    Trybunałami, to jej obowiązek by skutecznie (!) bronić praw Polaków na
    LT.
    Prosze się obudzić, żyje Pani w wydumanym , wirtualnym wyobrażeniu,
    jak uratować przed wynarodowieniem naszych pozostawionych tam Rodaków.
    Takie wyobrażenie ma jeszcze nadal większość Koroniarzy nie zdających
    sobie sprawy z szokującej rzeczywistości (wiem , bo sam tak kiedyś
    myślałem). O przyjażni z Litwinami można będzie zacząć rozmawiać , gdy
    Polacy na LT uzyskają pełnię praw, – to jedyna realna kolejność.- Nie
    wcześniej.
    Może Pani napisze artykuł,że europejskie instytucje powinny się w
    pierwszej kolejności zająć prawami dla rdzennych mniejszości
    narodowych, a o prawa „kochających inaczej” powalczyć w drugiej
    kolejności ?

  6. Kmicic mówi:

    Takie przejmowanie ziemi i nieruchomości od Polaków jest od dawna po cichu akceptowanym sposobem na dorobienie się, na zmianę proporcji narodowościowych na Wileńszczyżnie i w Wilnie. Przecież całe gangi na pograniczu polityki, prokuratury i biznesu działały przez wiele lat podobnie. I prawnie nikt za to nie odpowiadał. Bardziej opornych wykurzano i zastraszano ogniem , ile domów podpalono…Trzeba by prześledzić każde przejęcie od Polaków ich nieruchomości.- To prawdziwe , w sowieckim stylu, bagno.To, że teraz zdecydowano się ukarać kilku gnojków to tylko oznacza ,że była taka potrzeba i ktoś komuś podpadł.Tu nie ma przypadków , mały kraj, wszyscy się znają. Rodzinka i kolesie L nadal są bezkarni..

  7. LT-PL mówi:

    Lietuviski gang działał wg sprawdzonych postsovieckich standardów. Przed kilkoma laty bardzo znana była sprawa gangu działającego w Moskwie, który mordował ludzi, zęby zawłaszczyć mieszkania.

  8. LT-PL mówi:

    W przypadku bandziorstwa na terenie Wileńszczyzny ma to aspekt również narodowosciowy, ofiarami w większosci przypadków byli Polacy, rodzi się wiec pytanie, czy lietuviska władza jest w stanie zapewnic bezpieczeństwo obywatelom pochodzenia polskiego, mieszkającym na Wileńszczyźnie.

  9. Alicja mówi:

    Jestem za postawieniem Litwy przed Trybunał Europejski w sprawie mieszkających tam Polaków,i raz na zawsze rozwiązać problem.Tak jak w Finlandii.

  10. vox populi mówi:

    Czytelnicy „Kuriera wileńskiego”, którzy mieli przykre doświadczenia w sprawach, związanych z obrotem nieruchomościami, z zatrzymanymi osobami – Ryszardem Tripuckim i Andrzejem Gulbickim, oraz ich kumplami, których nazwiska i imiona są podane we wszystkich artykułach, relacjonujących tą sprawę, oprócz tego w KW pióra Pana Stanisława Tarasiewicza, niech zgłaszają się do prokuratury.

  11. LT-PL mówi:

    Widzę, że niektórym się popierdaczyło, zatrzymane osoby podejrzane o bandyckie czyny, to: Ryšardas Tripuckis, Albertas Tunkevičius

  12. pani mówi:

    Ratunku, ratunku, ratunku. Internauci pisza ze w calej RL takie gangi obecnie znow jak w pierwszych latach transformacji dzialaja bardzo aktywnie. Na kogos oni „pracuja”. O tym niestety nawet sie nie mowi.// W sprawie sporu slusznosci Polakow postaw wobec RL. : Polacy, jesli chca zachowac tu polskosc powinni na wszelkie sposoby dywersyfikowac (koleiny raz w historii) swoja obecnosc tu. Jesli beda sie wycofywac i tylko z daleka czy z blizka pokrzykiwac lub z naskakiwac czas od czasu calowalnie wobec trzymajacych wladze doswiadcza dalszej eliminacji wlasnego kulturowego ponadpoltysiacletniego DOROBku. Trzecia droga polega na tym by polaczyc Polakow w roznorodnych instytucjach pozarzadowych. Niekomercyjnych i darzacych zyskow. Tylko takie zywe wiezi laczace nas z Polakami z RP i calego swiata moga uratowac tu POLSKIE DZIEDZICTWO NARODOWE a moze i litewskie bo mimo ekspansii jezykowej de jure de facto kurczy sie i ona z powodu topniejacej liczby ludnosci.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.