28
Pracy brak, ludzie uciekają, a rząd się (samo)chwali

image-39958

Fot. Marian Paluszkiewicz

Tegoroczny budżet podziurawiony jak szwajcarski ser, bezrobocie zamiast spadać, znowu zaczyna rosnąć i tylko potok emigracji ustabilizował się.

Ale z tego też mała pociecha, bo wciąż jest jednym z największych w skali Europy, bo co roku „wypłukuje” z kraju do 2 proc. mieszkańców. Przy tym wyjeżdżają najbardziej doświadczeni, czy też młodzi, bo w kraju nie mają czego szukać. Według ostatnich danych Giełdy Pracy, w przedziale wiekowym od 15 do 30 lat bezrobocie sięga ponad 31 proc. Gorzej jest tylko w Hiszpanii, ale to raczej nie uspakaja. Tak w skrócie wygląda sytuacja Litwy na progu nowego roku. Więc jaka czeka nas perspektywa?

— Zanim odpowiem na to pytanie, musimy spojrzeć wstecz, dlaczego mamy taką sytuację? Bo nie było działań zapobiegawczych, zaś rządzący skupiali się wyłącznie na uporządkowaniu finansów, przy czym za wszelką cenę. Dziś właśnie płacimy tę cenę, zaś rządzący zamiast myśleć strategicznie, w jaki sposób odmienić sytuację, idą w znanym sobie już kierunku i mówią o kolejnym wzroście podatków — odpowiada „Kurierowi” prezes Partii Socjaldemokratów, Algirdas Butkevičius.

Szef „socjaldemokratów” mówi tu o „nieostrożnych” wypowiedziach niektórych konserwatystów, że jeśli sytuacja finansowa w kraju będzie nadal pogarszała się, to znowu będą musieli zwiększać podatki, przede wszystkim podatek VAT. Bo tylko w ten sposób można będzie uratować tegoroczny budżet, który mimo i tak skromnych ubiegłorocznych założeń deficytu, nowy rok powitał — jak się okazało w tym tygodniu — niedoborem o wysokości ćwierć miliarda litów.

Tymczasem rządzący, głównie konserwatyści premiera Andriusa Kubiliusa, robią dobrą minę do złej sytuacji i zajmują się samochwalstwem.

Niedawno Kubilius powiedział, że pracę swojego rządu ocenia na „czwórkę z minusem” w skali pięciopunktowej. Przewodnicząca Sejmu, również konserwatystka, Irena Degutienė, w tym tygodniu postawiła premierowi i jego ekipie 7,5, ale w skali 10-punktowej. Również dobrze pracę Rady Ministrów ocenia prezydent Dalia Grybauskaitė, którą litewscy politolodzy już nazywają premierem premiera, za jej stale udzielane poparcie Kubiliusowi.

Z kolei minister finansów, Ingrida Šimonytė, aczkolwiek bezpartyjna, nie wystawia ocen ani sobie, ani rządowi. Jednak jej reakcja na informację o niespodziewanej dziurze w ubiegłorocznym budżecie sugeruje, że minister również nie najgorzej ocenia pracę rządzących: „W moim przekonaniu, jest to bardzo dobre wykonywanie planu” — powiedziała minister finansów na środowym posiedzeniu rządu.

Tymczasem społeczeństwo przestaje cokolwiek oceniać i masowo ucieka za granicę w poszukiwaniu pracy i zarobków. Ci, co pozostają, ledwo znajdują pracę w kraju, bo jak wynika z ostatnich danych Giełdy Pracy, po spadkowej tendencji do września ubiegłego roku, bezrobocie w kraju znowu zaczęło wzrastać i na początku 2012 roku wynosiło ponad 227 tys. osób, czyli prawie 12 proc. obywateli zdolnych do pracy. Znowuż, gorzej jest tylko w Hiszpanii, ale dla tych setek tysięcy osób to słabe pocieszenie. Tym bardziej, że połowa z nich jest na wieloletnim bezrobociu.

Tymczasem eksperci zwracają uwagę nie tyle na skalę bezrobocia, co na strukturę zatrudnienia, bo, jak się okazało, z ponad miliona obecnych miejsc pracy, tylko nieco ponad 250 tys. jest w sektorze pozapaństwowym. Toteż państwo dziś pozostaje największym pracodawcą, co nie najlepiej wróży na przyszłość litewskiej gospodarce, bo zatrudnienie obejmuje nie tylko sektor produkcyjny, ale głównie urzędniczy, gdzie trudno o tworzenie wartości dodanej zwiększającej krajowy PKB. A ten — po wcześniejszych optymistycznych prognozach powyżej 4 proc. — według Ministerstwa Finansów wyniesie w tym roku nieco ponad 2,5 proc. Przy tym zarówno premier, jak i minister finansów ostrzegają, że „wyniesie”, jeśli na rynkach światowych nie będzie kolejnych zawirowań finansowych i załamań gospodarczych.

Dla litewskiej gospodarki większych załamań nikt nie prognozuje, ale niewiele to ma wspólnego z ustabilizowaniem się sytuacji gospodarczej — po prostu litewska gospodarka jest na tyle skurczona, że dalej nie ma gdzie się kurczyć. Stabilność ta nie oznacza jednak spokoju, bo ekonomiści mówią, a rządzący nie zaprzeczają, że tylko w tym roku Litwa będzie musiała pożyczyć około 10 mld litów (ponad połowa budżetu), żeby sprostać planom finansowym, przy czym około 6 mld litów ma być przeznaczone na uregulowanie wcześniejszych zadłużeń i tylko 4 mld na potrzeby bieżące kraju. A wśród tych najważniejsze jest dofinansowanie zakładu ubezpieczeń emerytalnych, który tegoroczne swoje potrzeby szacuje na 3 mld.

Algirdas Butkevičius mówi „Kurierowi”, że taka polityka pożyczania i windowania podatków prowadzi do zagłady gospodarczej kraju.

— Państwo musi inwestować, czyli tworzyć miejsca pracy i ożywić wewnętrzny rynek — mówi nam Butkevičius. Przyznaje, owszem, że zwiększenie VAT uratowałoby budżet państwa.

— Ale tylko na krótko — mówi i wyjaśnia, że zwiększając VAT można zebrać szybko potrzebne środki, ale nie w przypadku Litwy.

— Zwiększanie VAT daje pozytywny wynik, kiedy w kraju jest mocna klasa średnia, która poprzez konsumpcję zwiększa też przychody do budżetu. Tymczasem na Litwie klasy średniej już prawie nie pozostało. Toteż większy VAT uderzy przede wszystkim w i tak już zubożałe społeczeństwo. Ograniczy ich dochody i konsumpcję, a to oznacza kolejne wydatki na programy socjalne, ograniczenie produkcji oraz zwiększenie potoków przemytu, z którymi już dziś rządzący sobie nie radzą — ocenia Algirdas Butkevičius.

28 odpowiedzi to Pracy brak, ludzie uciekają, a rząd się (samo)chwali

  1. kazik mówi:

    Problem naszego panstwa jest w tym ze my nie mamy normalnej, tolkowej politycznej elity a tylko pare setek cynicznych demagogow plus tyle samo balwanow ktore imituja dzilalnosc polityczna.

    Litewskie panstwo jest mocno chore, i chore na glowe.
    A ryba psuje sie od glowy.Taka prawda.

    Jesli ta glowa nie pomieniac to koniec temu panstwo, to fakt.

  2. XL mówi:

    Andriusa Kubiliusa podwyższa podatki, pieprzy o coraz lepszej sytuacji w kraju a swojego starszego syna Witolda wysłał pracowac do Polski.

  3. pruss mówi:

    coz nam pozostalo trzymyc kciuki aby ich ponownie wybrano

  4. pani mówi:

    >XL.A ten starszy, Vytautas w firmie reklamowej pracowal?

  5. Zbyś mówi:

    do Kazik
    o z tołkiem napisałeś
    popieram

  6. Piast mówi:

    Polska i Litva na jednym wózku jadą tylko czasem spoglądają na siebie wilkiem…..ale tak po rozwodzie bywa. Cierpią na tym dzieci tego małżeństwa / RON / – mieszkańcy Wileńszczyzny.

  7. Astoria mówi:

    –>jak się okazało, z ponad miliona obecnych miejsc pracy, tylko nieco ponad 250 tys. jest w sektorze pozapaństwowym.

    To jest błędna informacja. Sektor państwowy: 400 tys.; sektor prywatny: 900 tys.

  8. pani mówi:

    Moze Tarasiewicz w ciagu roboczego dnia wytlumaczy pochodzenie info o 250 tys. Proporcje podane przez Astorie wydaja sie bardziej prawdopodobne, lecz przy przejrzeniu sie formom finansowania moze sie okazac NAGA PRAWDA bardziej przerazajaca adeptow wolnego rynku. I smutna dla kapitalizmu (jak zauwazyl pomyslodawca spotkan w Davos).

  9. zozen mówi:

    liczbę 250 tys. rzucił dyrektor departamentu pracy Majauskas. Ale chodziło o to, że tyle osób płaci jakieś podatki. Po prostu bardzo dużo ludzi jest zatrudnionych „na czarno” lub też na minimum.
    A do tego jest 270 tys. niepełnosprawnych, którzy dostają zasiłki i pomoc. Jak na tak mały kraj ilość niepełnosprawnych jest duża

  10. robert mówi:

    To ważne jeśli rzeczywiscie 3/4 zatrudnionych pracuje na pańswowym etacie to bankructwo jest nieuniknione. W Polsce liczba zatrudnionych wynosi 16 milionów w tym w sektorze państwowym ( administracja wszelkich stopni,spółki skarbu państwa lub z udziałem skarbu państwa np.Orlen, Lotos, PKP, wojsko, policja, straż pożarna itd )ok. 3300 ludzi, sektor prywatny zatrudniający powyżej 9 osób niespełna 6 milionów, reszta mikroprzedsiebiorcy i rolnicy. Sektor panstwowy daje ok. 25% PKB. Stosunek więc jest jak 1:5. Przy czym część spółek SP generuje bardzo duże zyski ( Orlen, Lotos,KGHM itd. )a część przynosi duże straty ( np. spółki PKP )administracja jest oczywiście nieproduktywna i wynosi prawie 0,5 miliona osób ( w 2011 po raz pierwszy nieco spadła )Wg. gazety na Lietuvie proporcje są niemal odwrócone tj. 3 ( państwówka ):1 ( prywatny ) nie chcę mi się wierzyć. Nawet proporcje podane przez Astorię 1:2,2 są przerażające. Oznaczają, że LT nie ma szans na wyjście z kryzysu.

  11. ben mówi:

    Ratować budżet?! 🙂
    Przerażające jest to, że rząd RL mieniący się „prawicowym” chce „ratować budżet” podnosząc podatki!
    Toż to socjaliści pierwszego sortu!!!
    A co ciekawsze, krytykują ich za to socjaldemokraci!!!

  12. Maur mówi:

    …”bezrobocie w kraju znowu zaczęło wzrastać i na początku 2012 roku wynosiło ponad 227 tys. osób, czyli prawie 12 proc. obywateli zdolnych do pracy”…

    Ta jedna liczba i wskaźnik pozwalaja nam obliczyć:
    1. Ogólna liczbę aktywnych zawodowo, tzn pracujących i poszukujących pracy. Jeżeli 227 000=12% =>100%= 1 891 666 osób,

    2. Ogólną liczbę miejsc pracy w RL objetych statystyką,
    1 891 666 – 227 000 = 1 664 666 miejsc pracy – bo tylu pracuje.

    I to pewnie jest ten ponad milion stanowisk o którym pisze red. Tarasiewicz.

    Oczywiście ta jedna liczba przy pomocy prostych rachunków z użyciem wskaźników porównywalnych w RP może pozwolić nam obliczyć nawet liczbę całej ludności RL.
    Tyle, że dane statystyczne nie są, niestety prawdziwe i stąd często są przedstawiane w sposób zawiły, pokrętny, porozrzucane w różnych miejscach i często nieaktualne lub niekompletne.

    Pytanie do Astorii; – w jakim sektorze jest te brakujące 364 666 miejsc jeśli podajesz 400 000 na sektor publiczny i 900 000 na sektor prywatny? Razem to 1 300 000 miejsc a przecież wyżej jasno wynika suma 1 664 666 miejsc pracy.

  13. Wiktor z Warszawy mówi:

    A nic nie piszą o litewskich kolejarzach polskiego pochodzenia, których ukarano za używanie języka innego niż litewski w miejscu pracy!

  14. dominik mówi:

    ot i dobrze niech po trochu litwa umiera, a nam pozozstawaloby miec duze rodziny, wykarmic zawsze mozna wszystkie dzieic w nasze czasy, a za lat 20 nasz problem blybly rozwiazany naturalnie i powrocilibysmy do korony.

  15. pięc groszy mówi:

    Komentarz usunięty. [2]

  16. LT-PL mówi:

    XL
    Ze słowem „pracowac” w przypadku Wici to chyba mocna przesada, on jest szefem Google na Litwę, co prawda firma jeszcze nie istnieje w LR, ale z pewnoscią otrzyma lada moment wileńską siedzibę w prestiżowym miejscu. Wicia na razie w Warszawie chodzi i przygląda się jak inni pracują, nabiera doswiadczenia w obserwowaniu, oczywiscie za godziwe wynagrodzenie, no i próbuje się porozumiewac i gromadzić wiedzę.

  17. robert mówi:

    Dla roku 2012 Lietuva oficjalne dane liczba zatrudnionych 1377 tysięcy z tego 30 % sektor panstwowy, 70% prywatny, bezrobocie 10,9 % Dziś liczb nie mogłem znależć dokładnie ale bezrobocie 15,6 % a poziom sektor publiczny do sektor prywatny to chyba 35 % do 65 %. Słabiutko

  18. robert mówi:

    UPs dane dla roku 2002 a nie 2012 przepraszam.

  19. marek mówi:

    pruss
    🙂

    Swoją drogą trzeba być naprawdę ekonomicznym imbecylem, żeby doprowadzić państwo do takiego stanu.

  20. Astoria mówi:

    @ Maur:

    Najświeższe dane dotyczące zatrudnienia – za III kwartał 2011 – znajdziesz tu:

    http://www.stat.gov.lt/en/news/view?id=9804&PHPSESSID=c97a755e5046efbddb53ad960233a620

    Tu analiza litewskiego rynku pracy przeprowadzona przez fińsko-szwedzki bank Nordea niespełna rok temu i mniej więcej aktualna:

    http://nordea.lt/en/news/view/860

    Liczba zatrudnionych: 1 milion 380 tys.

    Liczba bezrobotnych: 240 tys.

    Siła robocza (zatrudnieni plus bezrobotni): 1 milion 620 tys.

    Sektor państwowy: 400 tys.

    Krótkoterminowa perspektywa Litwy jest zła. Choć w zeszłym roku PKB wzrósł na krótko o ponad 6%, nie przełożyło się to na wzrost zamożności obywateli. Siła nabywcza lita spadła i obywatel zubożał. Również, choć bezrobocie spadło z 17,8 do 14,8%, to głównie dzięki emigracji, bo nie wzrosła liczba miejsc pracy. Liczba miejsc pracy na Litwie od lat systematycznie maleje, głównie w sektorze prywatnym, a przy tym nie rośnie w sektorze państwowym, przez politykę oszczędnościową rządu – co może prowadzić do wniosku, że emigracja jest dla Litwy korzystna, bo dzięki niej spada liczba bezrobotnych.

    W tym roku PKB ma spaść do 2%, rosną podatki, wzrośnie inflacja, spadną płace w sektorze prywatnym, płace wzrosną nieznacznie w sektorze państwowym, nie nadążąjąc jednak za inflacją – co przełoży się ogólnie na postępujące zubożenie obywateli i będzie napędzać emigrację.

    Długoterminowa perspektywa Litwy jest jeszcze gorsza, bo rząd jest w potrzasku. Rząd przyjął politykę sztywnego powiązania lita z euro, co uniemożliwia mu stymulowanie gospodarki, ale nie może się z niej wycofać, bo upłynniony lit spadłby na łeb na szyję i spowodował natychmiast katastrofę: obywatele, którzy zaciągnęli pożyczki w euro i walutach zachodnich, zaczęliby masowo bankrutować, jak na Węgrzech; konieczny import stałby się za drogi; i choć zyskałby eksport, to Litwa nie ma zasadniczo czego eksportować, poza małoopłacalną produkcją rolną (a dochodowszy eksport przemysłowy zależy od importu komponentów).

    Długoterminową perspektywę Litwy osłabia też najwyższa w Europie emigracja. W ostatniej dekadzie wyemigrowała 1/6 osób w wieku 20-35 lat. Najwięcej emigruje ostatnio naukowców i osób zatrudnionych w wolnych zawodach. Litwa traci więc ludzi najlepiej wykształconych i młodych.

    Dodatkowo, Litwie źle rokuje zmieniający się charakter zatrudnienia: miejsc pracy ubywa w przemyśle i przybywa w usługach. Nie byłby to problem w krajach rozwiniętych, gdzie usługi są głównym komponentem gospodarki, ale tylko dlatego, że istnieje tam zwykle silny przemysł, oraz zamożny rynek konsumentów. Na Litwie konsument jest biedny, więc nie może napędzać sektora usług. Najlepiej o tym świadczy to, że rezygnuje on z własnego rynku i zaczyna kupować w tańszej Polsce. Gdy przy tym kurczy się przemysł, napędzający usługi, rynek usług skazany jest wcześniej czy później na krach.

  21. pani mówi:

    Jak to wyglada w Wilnie na zywo? Ze zmiana wladzy politycznej zmienia sukcesywnie sklad osobowy w panstwowym i prywatnym sektorze. Zaczynaja dominowac osoby z nowego politycznego nadania. Wszedzie sie sadzi swoich ludzi. Oni maja wykazywac przede wszystkim nadgorliwosc w politycznej lojalnosci [ przykl. dyskutowany tu eksces z kolejarzami zwyczajowo od istnienia kolei porozumiewajacych sie w slowianskich jezykach]./// Sfera uslug. Co miesiac zauwalne zmieniajace sie szyldy sklepikow na starowce. Po przesyceniu rynku przez globalne firmy w hypermarketach saloniki i salony ich w centrum rowniez stracili dynamike. Kwitnie rynek second hand. Wszelkie stare i nowe emigracje narodowosciowe sla tu co tylko sie da – od gratow po uzywana bielizne. Do handlu i wymiany starociami zacheca sie rowniez mieszkancow poprzez okazjonalne niedzielne sprzedazy, taniejace sertyfikaty zezwolen na codzienne uslugi. Portale pisza iz ludzie masowo ich wykupuja i w ciagu ostaniego tygodnia liczba zatrudnien wg gieldy pracy osiagnela ponad 4200 osob. Na koncu trzeba dodac ze wszelkie rzadowe, bankowe, eksperckie publikacje statystyk maja znaczacy margines nieuwzglednionych jednostek. Zwiazane to z wymuszaniem emigracji bardziej wartosciowej sily produkcyjnej i zakorzeniona szeroko od sowieckich czasow tendencja ukazywania lepszej niz istniejaca kondycji doslownie kazdej RZECZY.

  22. Maur mówi:

    Do Astoria, 22;

    Dziękuję za wyjaśnienie. I za komentarz, którego tezy i wnioski podzielam.

    Wygląda na to, że jest różnica pomiędzy danymi w artykule a danymi na stronie oficjalnej RL. Różnica pomiędzy 14,8% (stat.gov.lt) a 12% podanymi przez autora artykułu. Tez 2,8% róznicy przekłada się na kilkaset tys. ludzi. Różnica w czasie to tylko kwartał -dane ze stat.gov.lt podane są na koniec III kw 2011 roku. To tak jakby wyparowało po 90 tys. miesięcznie zdolnych do pracy lub pracujących.

    A dane statystyczne dalej niepełne. Nie ma tabel zestawień ludności z podziałem na kategorie wiekowe, kategorie liczby wieku produkcyjnego, przed- i po -produkcyjnego, wskaźnika aktywności zawodowej, wskaźnika zatrudnienia. Tzn. może i gdzieś są. Ale powinny być w jednym dziale dotyczącym zatrudnienia -jeśli mają służyć analizie tego zjawiska.

  23. kartownik mówi:

    Do Maur 24
    Obawiam się , że przed wyborami to szczegółowych danych spisu ludności nie zobaczymy. Wszystkie znaki na niebie mówią że obraz byłby zbyt pesymistyczny. Zapewne w kręgach elit politycznych Litwy dane są już znane i starannie opracowywane tak by nie pokazać zbyt wiele bulwersujących rzeczy. Stąd publikacje danych niespójnych a często jawnie nieprawdziwych. Np. cytowany przez Astorię fakt. że niby w ciągu 10 lat kraj puściło 1/6 ludzi w wieku 20-35 lat. Przecież w ciągu 10 lat Litwę opuściło ogółem jakieś 1/6 obywateli a każdy wie, że wśród emigrantów ludzie młodzi stanowią dominująca grupę. Wcale bym się nie zdziwił gdyby się okazało, że Litwę opuściło w ciągu 10 więcej niż 1/3 obywateli z tego przedziału wiekowego. Przemawia za tym zarówno zdroworozsądkowe podejście do ogólnej liczby emigrantów jak i liczne opisy litewskich wiosek i miasteczek z których wynika że mieszkają tam głównie emeryci. Tak samo jakoś dziwnie duża jest liczba urodzeń szczególnie w Wilnie. Przy tak znacznej emigracji ludzi młodych liczba urodzeń na Litwie powinna być jednak wyraźnie niższa. Może być tak jak z greckim długiem – dopiero opozycja po wygranych wyborach zdobyła się na przyznanie że statystyki były potężnie zafałszowane. Ciekawy jest również inny fakt: skoro liczba ludności oficjalnie teraz podawana to 3,05 mln a niedawno podawano 3,25 lub więcej to obliczony dochód na obywatela (PKB) powinien z przyczyn czysto arytmetycznych wyraźnie wzrosnąć. Coś te statystyki litewskie są bardzo niezrozumiałe.
    Zaś artykuł zawiera dużo danych zupełnie do siebie nie pasujących . Wygląda na to ,że autor uzyskał wypowiedzi od przedstawiciela opozycji politycznej których prezentował swój punkt widzenia a dziennikarzowi nie przyszło do głowy dopytać się co znaczą np. te bulwersujące proporcje pomiędzy zatrudnionymi przez państwo i przez podmioty prywatne. Może gdyby powrócił do rozmówcy i poprosił o wyjaśnienie dowiedzielibyśmy się jakiś ciekawych rzeczy a tak mamy sporo nieporozumień.

  24. pani mówi:

    Kartowniku Prawdziwy. Tyle w tobie pracowitego zaangazowania ze nie moge nie odniesc sie do twego postu. „…Tak samo jakoś dziwnie duża jest liczba urodzeń szczególnie w Wilnie…” Tu wlasnie dane prawdopodobne. Rzad kons. wszystkim wszelkie socialy poucunal a becikow podniosl w niebotyczne gory 3 lata urlopu z niemal 100% bylej pensji. Skierowane to bylo dla nomenklaturowej mlodziezy by syto i z pozytkiem przezyla kryzys. Wiekszosc nomenklaturowej mlodziezy siedziala nA DOBRYCH POSADACH W wILNIE. Porobili dzieciakow! W latach 2009-10 bylo to widoczne na ulicach w drogich wozkach, po sklepach, butikach marketach tez z wozkami. Pozniej polapano i powiazano za malwersacje, naduzywania udogodnien ustawowych sprytnych prowincjuszek. A o sztuce upiekszania statystyk juz pisalam. Jest ciagle udoskonalana od slawetnych czasow budowy powszchnej kommunistycznaj szczesliwosci. A props, mysle, z tego powodu – dobrej znajomosci sztuki budowania slusznych statystyk KE zaprosila szefa Departamentu Statystyk z RL. Znajacy jak sie tworza takie arcydziela pomogl rozpoznac i pomniejsze w innych krajach UE. A tu w malenkiej [gospodarczo] rl nadal majstruja.

  25. SKA mówi:

    Do Wiktor z Warszawy 15: jezeli robotnik w pracy jest dobrze wstawiony i prowadzi siebie wyzywająco, arogancko, to kierownik ma prawo go ukarac za niewykonanie zadania, za naruszenie techniki bezpieczenstwa, za UZYWANIE INNEGO JĘZYKA niz litewski, za jeszcze cos, ale. bron Boze, nie za pijanstwo. Za uzywanie alkoholu w pracy na kolejach litewskich robotnik ma byc zwolniony z pracy, a kierownik tez otrzyma naganę. Taka jest prawda. Sam pracuję w kolejnictwie i widzę to z bliska.

  26. Kazimierz mówi:

    Kochani Rodacy!
    Trafiłem tu pierwszy raz. Urodziłem się i mieszkam w Polsce. Cały czas słyszę o Polakach mieszkających na Litwie ale te wiadomości są enigmatyczne i głównie dotyczą problemów jakie tworzy Litwa przeciwko Polakom. Myślę, że Wy więcej wiecie o tym co dzieje się w Polsce niż my o tym jak się Wam żyje na Litwie. Jestem właścicielem małej firmy. Zatrudniam 2 osoby w swoim biurze rachunkowym. Chciałbym się z Wami podzielić tym czym żyje przeciętny Polak w Polsce. Napisać Wam jak nam tu u „siebie” jest. Nie wiem czy może Was to zainteresować ale jeśli macie ochotę poczytać i popisać ze mną to zapraszam na e-mail kazmirus@gmail.com
    Chętnie odpowiem na każde pytanie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.