2
Do sklepu socjalnego z… czterema litami

Połowę klientów sklepu „Sočiai” stanowi młodzież studencka Fot. Marian Paluszkiewicz

„Za symboliczne 4 lity nasi klienci mogą u nas kupić  koszyczek artykułów spożywczych. Co prawda są to produkty z kończącym się terminem ważności, ale nadające się do spożycia: chleb, kiełbaski, śmietana, jogurt, sałatka, śledzie i coś na deser. Dzisiaj są obwarzanki. Sklep »Sočiai« otworzyliśmy z myślą o ludziach, którzy potrzebują pomocy, jednak wstydzą się swojej biedy” — rozkładając do pudełek artykuły spożywcze opowiada sprzedawca-wolontariusz Darius Kvedaras.

Okno zasłonięte metalową kratą, na której wisi biała kartka z napisem „Sočiai”. To tu w Wilnie, w niedużym pomieszczeniu na pierwszym piętrze 9-piętrowego bloku mieszkalnego przy ul. Verkių 43, działa pierwszy na Litwie sklep socjalny.

Wnętrze sklepu nie przypomina kolorowych supermarketów. Artykuły spożywcze leżą w pudełkach ustawionych na stołach. W posowieckiej lodówce umieszczone są produkty mleczne. Komputer, za pomocą którego są rejestrowani klienci…

— Nie mamy aparatu kasowego. Jest bardzo drogi — wypisując paragon dla piątego już dzisiaj klienta tłumaczy Darius. Po czym dodaje, że wypisywane kwity są niezbędne dla prowadzenia ewidencji sprzedaży.

Klienci sklepu „Sočiai” kupują te artykuły spożywcze za symboliczne 4 lity. Zwyczajnie zapłaciliby 20-25 litów Fot. Marian Paluszkiewicz

Za chleb, kiełbaski, śmietanę, jogurt, sałatkę, śledzie i deser zwyczajnie wydalibyśmy 20-25 litów. Klienci sklepu „Sočiai” kupują te artykuły spożywcze za symboliczne 4 lity.

— Chociaż tylko raz w tygodniu, ale tu można zrobić zakupy o wiele taniej. W mojej sytuacji to jest bardzo ważne. Studiuję na Uniwersytecie Wileńskim ekonometrię. Są to studia dzienne, a więc nie mogę pracować. Mama gdzieś usłyszała o możliwości robienia zakupów za jedynie 4 lity, a więc wypełniłem ankietę, napisałem list motywacyjny i w ten sposób znalazłem się na liście klientów — wkładając do torby zakupy mówi Benas.

Na razie sklep jest czynny trzy razy tygodniowo w godzinach 13-17. Jednak już wkrótce z powodu ciągle rosnącej liczby klientów swoje usługi będzie świadczyć 5 dni tygodniowo. Chociaż jest dopiero godzina 14, Benas jest już piątym klientem. Dzisiaj ogółem wolontariusz Darius obsłuży około 30 osób, które o swoim przyjściu poinformowały go wcześniej.

„Chociaż tylko raz w tygodniu, ale tu można zrobić zakupy taniej. W mojej sytuacji to jest bardzo ważne” — wkładając zakupy do torby mówi student Benas z Wilna Fot. Marian Paluszkiewicz

Po otwarciu sklepu 25 listopada roku ubiegłego, 95 proc. klientów stanowili studenci. Dzisiaj jedną połowę klientów stanowi młodzież akademicka, drugą natomiast emeryci, rodziny wielodzietne itd.

— Są ludzie, którzy nie otrzymują zasiłków, ponieważ ich dochody są za wysokie. Przykładowo zarabiają 1 000 litów. Jednak po odliczeniu 600 litów za usługi komunalne, zostaje niewiele. Potrzebują wsparcia, jednak wstydzą się swojej biedy. Ich zdaniem, są osoby bardziej skrzywdzone przez los, bardziej potrzebujące bezpłatnej pomocy. Łatwiej jest im, chociaż niedużo, jednak zapłacić za pomoc. W taki sposób pokonują swoje psychologiczne bariery — opowiada wolontariusz Darius.

Jak powiedział, obecnie na swojej liście mają ok. 250 osób, czyli prawie maksimum klientów, których mogą obsłużyć.

— Jeżeli liczba chętnych będzie nadal rosła, będziemy zmuszeni skreślić osoby, którym, naszym zdaniem, pomoc jest mniej potrzebna — stwierdza.

Po krótkiej przerwie drzwi otwiera następny klient — studentka Sandra, była wychowanka domu dziecka.

— Przed tygodniem otrzymałam maila, że zostałam klientką sklepu. Wtedy poinformowałam was, że dzisiaj właśnie przyjdę po zakupy… Przecież zostałam waszą klientką? — przepytuje podenerwowana nieco dziewczyna.

Darius uśmiecha się ciepło wpisując do kwitu odpowiednią informację i próbując uspokoić klientkę zaczyna opowiadać o produktach spożywczych, jakie dzisiaj może kupić. Wkrótce drzwi się otwierają i… nie zamykaj. Przy stole wolontariusza powstaje kolejka.

Darius Kvedaras

Darius wyjaśnił nam wcześniej, że najczęściej do nich zwracają się ludzie, których wynagrodzenia są niskie, są bezrobotni.

— Co panią tu sprowadziło? — pytamy stojącą z małym dzieckiem w kolejce kobietę.

— Na pewno nie dobre życie. Przyszłam po raz pierwszy. Z czwórką dzieci mieszkamy w domu noclegowym. Nie pracuję. Kobiety z naszego domu zaczęły opowiadać o możliwości zrobienia zakupów za 4 lity, a więc przysłały mnie, abym się dowiedziała, jak zostać klientką — poprawiając czapkę siedzącemu w wózku dziecku opowiada Jūratė.

Kobiecie wręczono ankietę, w której miała wskazać swoje imię, nazwisko, numer kontaktowy oraz w miarę możliwości adres poczty elektronicznej. Oczywiście powinna była napisać list motywacyjny, czyli krótko opisać swoją sytuację.

— W ciągu kilku dni rozpatrzymy pani ankietę i poinformujemy, czy została pani naszą klientką. Jeżeli tak, wówczas będzie pani musiała wskazać dzień i orientacyjnie czas, kiedy przyjdzie zrobić zakupy — tłumaczy Darius.

Produkty spożywcze dla sklepu „Sočiai” dostarcza organizacja charytatywna „Maisto bankas”, która od wielu lat otrzymuje je od producentów, handlowców oraz podczas jednorazowych akcji — od klientów supermarketów Fot. Marian Paluszkiewicz

Produkty spożywcze dla sklepu „Sočiai” dostarcza organizacja charytatywna „Maisto bankas”, która z kolei otrzymuje je od producentów i handlowców. Obecnie Darius z kolegą i pomysłodawcą pierwszego na Litwie socjalnego sklepu — Modestasem Bastysem, szukają nowych dostawców.

— Sam jadę i odbieram produkty, które tego samego dnia są sprzedawane. To produkty z kończącym się terminem ważności. Klientowi sprzedajemy określoną normę, czyli tyle, ile jedna osoba może zjeść w ciągu jednego dnia. Oczywiście, ci, którzy umieją oszczędnie zagospodarować jedzenie, to potrafią np. chleb zamrozić, a po kilku dniach odgrzać w mikrofalówce. Czy też kiełbaski obsmażyć albo udusić z warzywami. W taki sposób nadadzą się do jedzenia i po kilku dniach — opowiada sprzedawca-wolontariusz Darius Kvedaras.

 

 


JAK ZOSTAĆ KLIENTEM?

Na stronie internetowej www.sociai.lt trzeba wypełnić ankietę, w której jest miejsce na list motywacyjny. Ankietę można też bezpośrednio otrzymać od wolontariuszy w sklepie „Sočiai” przy ul. Verkių 43.

Jeżeli pretendent na klienta pracuje, powinien przedstawić zaświadczenie o zarobkach.

Jeżeli ankieta nie zostanie odrzucona, w ciągu kilku dni z klientem telefonicznie lub za pośrednictwem maila skontaktują się wolontariusze, którzy potwierdzając rejestrację od razu uzgodnią dzień i godzinę robienia zakupów.

Na razie z jednej rodziny klientem może być tylko jedna osoba.

W sklepie można zrobić zakupy wyłącznie raz tygodniowo i z uprzednią rejestracją.


HISTORIA SKLEPU SOCJALNEGO

Wolontariusz „Maisto bankas” Modestas Bastys ze swoim biznes-planem założenia sklepu socjalnego wziął udział w konkursie „Wyzwanie: interes socjalny” organizowanym przez organizację studencką AIESEC, w którym zajął pierwsze miejsce. Na realizację swoich planów otrzymał początkowy kapitał, czyli 5 tys. litów. Modestas założył spółkę pożytku publicznego „Sočiai” i otworzył pierwszy na Litwie sklep socjalny, który prowadzi razem z kolegą Dariusem Kvedarasem.

2 odpowiedzi to Do sklepu socjalnego z… czterema litami

  1. ben mówi:

    “Jak powiedział, obecnie na swojej liście mają ok. 250 osób, czyli prawie maksimum klientów, których mogą obsłużyć. — Jeżeli liczba chętnych będzie nadal rosła, będziemy zmuszeni skreślić osoby, którym, naszym zdaniem, pomoc jest mniej potrzebna — stwierdza”.
    Troszeczkę mnie ta wypowiedź zastanowiła.
    Podobnie jak ta:
    “Przed tygodniem otrzymałam maila, że zostałam klientką sklepu…”.
    I ta:
    “Oczywiście, ci, którzy umieją oszczędnie zagospodarować jedzenie, to potrafią np. chleb zamrozić, a po kilku dniach odgrzać w mikrofalówce”.
    Nie żebym się czepiał, ale…

  2. LT-PL mówi:

    Gratulacje i słowa podziwu dla wolontariusza Dariusa Kvedarasa.Świetny pomysł,bardzo potrzebny, godny rozpropagowania.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.