5
Spóźniona zima z oporem oddaje radość i pieniądze

Śniegu na razie jest zbyt mało, aby otworzyć wszystkie szlaki narciarskie kompleksu atrakcji zimowych „Žiemos trasa” Fot. Marian Paluszkiewicz

W tę zimę najuważniej chyba prognoz synoptyków słuchają właściciele litewskich wyciągów narciarskich, modląc się o obfitsze opady i większy mróz.

Opóźniona tegoroczna zima zadała potężny cios ośrodkom sportów zimowych, o połowę zmniejszając ich dochody. Z powodu braku śniegu i zbyt wysokiej temperatury większość tras narciarskich otwiera się dopiero teraz, chociaż zwykle startowały jeszcze w grudniu.

Piątkowe popołudnie. Wileńska Lipówka. Wierzchołek 235-metrowej góry „Laimio kalnas”. Góry, nazwanej tak na cześć trenera narciarstwa Laimisa Jakutėnasa, który właśnie jako pierwszy przed 20-laty postanowił tutaj założyć trasę narciarską.

Piękna pogoda, lekki wiatr, dwa stopnie mrozu. Jest i śnieg, ale jest i problem. Jest go za mało, aby ruszyły wszystkie trasy narciarskie kompleksu atrakcji zimowych „Žiemos trasa”.

Od wtorku dla amatorów sportów zimowych dostępny jest tylko szlak najmniejszej trudności, tzw. „varlynas”. Przy nim skupiła się grupka dzieci na nartach i kilkunastu dorosłych snowboardzistów, którzy przyszli potrenować przed zawodami „jibbing” (czyli jazdę po przeszkodach).

― W Alpach teraz na pewno są większe możliwości do rozrywek zimowych, bo tam jest dużo śniegu w tym czasie, gdy u nas go prawie nie ma. Byłoby nieźle, gdyby Alpy podzieliły się z nami tym swoim śniegiem! ― uśmiecha się Raimis, zajmujący się snowboardem od dwóch lat. ― W ubiegłą zimę tutaj, na Lipówce, było nie gorzej niż tam, w Szwajcarii. Kupiłem więc sobie nową deskę na nowy sezon, ale korzystać z niej prawie nie mam możliwości. Szkoda…

Na razie na Lipówce działa tylko jedna trasa ― „varlynas” Fot. Marian Paluszkiewicz

2 godziny rozrywki na najłatwiejszej trasie dla dorosłych kosztują 16 litów. Na pozostałych szlakach ― 25 litów. Jednak z powodu braku śniegu spółka „Žiemos trasa” na razie nie otrzymuje dochodu z głównych tras.

Nic dobrego ciepła zima nie przyniosła również dla Centrum Sportów Zimowych Litwy, znajdującego się w Ignalinie.

― Planujemy otworzyć główne szlaki dopiero 21 stycznia. W ubiegłym sezonie startowaliśmy 4 grudnia, a zamknęliśmy trasy aż w kwietniu. Teraz, niestety, opóźniamy się aż o półtora miesiąca i jeszcze nie wiadomo, jaka ta zima dalej będzie… ― skarżył się dla „Kuriera” dyrektor tego centrum, Bronislovas Cicėnas. ― Bardzo szkoda, że nie mogliśmy pracować w okresie świątecznym, bo wtedy przyjeżdża najwięcej miłośników sportów zimowych.

2-godzinny bilet dla dorosłych na głównych trasach narciarskich kosztuje tutaj nieco taniej niż w stolicy ― 20 litów. Na tyle samo czasu można wynająć sprzęt za 25 litów. Około 30 litów kosztują usługi instruktorów narciarstwa i snowboardu, z których chętnie korzystają grupki początkujących.

Dyrektor centrum stwierdził, że straty tegorocznego sezonu mogą wynieść 60-75 proc.

― Zima w tym roku jest bardzo kapryśna, pogoda nas zawiodła. Synoptycy obiecali mrozy, a na podwórku jest zaledwie kilka stopni poniżej zera. Najgorzej, że ziemia nie jest zamarznięta, więc ten śnieg, który z trudem produkują nasze maszyny, nie może dostatecznie długo utrzymać się ― mówił Bronislovas Cicėnas.

Stwierdził, że sztuczny śnieg maszyny najlepiej wytwarzają przy temperaturze minus 10-15 stopni. Gdy zaś słupek termometru spada zaledwie do minus 4-5 stopni, wydajność maszyn bywa bardzo niska.

Z analogicznymi problemami borykają się prawie wszystkie wyciągi narciarskie Litwy. Wyjątkiem jest jedynie ośrodek narciarski w Druskieninkach „Snow arena”, którego sukces nie zależy od pogody, gdyż jego trasy znajdują się pod dachem.

Vytautas Žibūda, dyrektor „Snow areny”, stwierdził w rozmowie z „Kurierem”, że w sierpniu ubiegłego roku otwierając ten pierwszy w krajach bałtyckich zespół rozrywek zimowych, nikt nie spodziewał się takiego sukcesu.

― W ciągu mniej niż pół roku odwiedziło nas ponad 100 tys. amatorów sportów zimowych. W dzień z tras korzystało średnio po 500 osób. Od Bożego Narodzenia do 8 stycznia odwiedzało nas aż 1 500-2 000 osób dziennie ― chwalił się Vytautas Žibūda. ― Zainteresowanie było tak wielkie, że nawet podnieśliśmy nieco ceny usług.

Obecnie cały dzień rozrywek w „Snow arenie” dla dorosłych kosztuje 85 litów, 2 godziny ― 50 litów. W weekendy i dni świąteczne klienci zapłacą za bilety nieco drożej ― 95 litów za cały dzień, 60 litów za 2 godziny.

Vytautas Žibūda stwierdził, że na „narty pod dachem” przyjeżdża szczególnie dużo turystów z państw sąsiednich, przeważnie z Polski i Rosji:

― Zwykle najwięcej bywa mieszkańców naszego kraju, ale mamy też bardzo dużo gości z Polski. Natomiast na święta i w pierwszych dniach stycznia co drugim klientem był Rosjanin.


ŚWIATOWY DZIEŃ ŚNIEGU

Paradoksalnie, ale właśnie w tym roku, gdy zima skąpi białego szaleństwa, 22 stycznia po raz pierwszy będzie obchodzony Światowy Dzień Śniegu, zainicjowany przez Międzynarodową Federację Narciarską (FIS). Odbędzie się w sumie ponad 220 imprez w 39 krajach. Ta coroczna impreza będzie skierowana do rodzin i wszystkich, kto lubi zimowe rozrywki.

Litwa również bierze udział w obchodach tego nowego święta, którego celem jest zwiększenie aktywności młodzieży i zainteresowania społeczeństwa uprawianiem sportów zimowych.

W ciągu całego weekendu imprezy poświęcone Światowemu Dniu Śniegu będą odbywały się w Wilnie, Ignalinie, Birsztanach i Oniksztach. Na gości czeka wiele niespodzianek, lekcji narciarstwa i snowboardu, wesołych zabaw i zawodów oraz nagród dla zwycięzców. Organizatorzy zabaw twierdzą, że Światowy Dzień Śniegu zapowiada się wesoło i optymistycznie.

Twierdzą również, że dobrego nastroju ludzi nie pozbawią nawet kaprysy zimy.

5 odpowiedzi to Spóźniona zima z oporem oddaje radość i pieniądze

  1. marek mówi:

    A u nas wszystko zasypane.

  2. Adam81w mówi:

    Czy na Litwie są jakieś skocznie narciarskie? Fajnie by było zobaczyć kiedyś na Wielkiej Krokwi w Zakopanem w ramach zawodów o PŚ albo choć PK jakiegoś litewskiego skoczka, reprezentanta Litwy, najlepiej naturalnie Polaka z Litwy.

  3. Budzik mówi:

    A u mnie śniegu ani, ani…
    Hola hola! Na snowboardzie bez kasków?
    Co tam się wyrabia?
    Kask jest często dużo ważniejszy niż sama deska:)

  4. Ryszard mówi:

    Co to za snow arena, gdzie jest inspekcja językowa !!!!!!!!!!!!!!!!

  5. Pirx mówi:

    Właśnie dlaczego miejscowi Polacy nie zgłosili SNOW ARENA do inspekcji językowej nie dajcie sobie pluć w twarz.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.