95
Modlitewne spotkania z wiernymi

Ks. Rusłan Wilkiel

.

Rozmowa z księdzem Rusłanem Wilkielem, proboszczem wileńskiej parafii pw. Chrystusa Króla


Tuż po Nowym Roku rozpoczął się okres, kiedy księża chodzą po kolędzie. Jak dawna jest ta tradycja i co ma na celu?

Jest to już wielowiekowa tradycja. A podyktowało ją same życie, konkretnie potrzeba bliższego poznania swoich wiernych, ich stanu duchowego, sytuacji materialnej, wreszcie nawiązanie bliższych kontaktów ze swoimi wiernymi. Kapłanowi o wiele lżej będzie głosić Słowo Boże, jeśli będzie wiedział, kim są jego słuchacze, jakie wykonują zawody, co ich interesuje, niepokoi. Może mają jakieś pytania z dziedziny religii? Ważne jest także, czy satysfakcjonuje ich praca duszpasterska w parafii. Może chcieliby coś zmienić, może mają jakieś pomysły, by było lepiej. Kolęda jest modlitewnym spotkaniem kapłana z konkretną rodziną, osobą. Podczas tej wizyty ksiądz odmawia odpowiednie modlitwy wraz z domownikami, poświęca mieszkanie, błogosławi wiernych na cały następny rok. Tego rodzaju tradycja ma bardzo głęboki i ważny sens religijny. Błogosławieństwo rodzin i domów od wieków było nakazywane przez Boga Ojca. Błogosławieństwo bowiem odpędza złe duchy, strzeże od nieszczęść, sprowadza zgodę pomiędzy zwaśnione strony, jeżeli tego same chcą.

Jak się należy przygotować do kolędy? Czy obowiązuje koperta?

Oczywiście w mieszkaniu powinno być w miarę schludnie i nawet nie z powodu księdza, a w imię tego błogosławieństwa bożego, które ksiądz przynosi do domu. Na stole nakrytym białą serwetą powinien stać krzyż i po obu jego stronach po jednej świecy. Dobrze by było, by to były gromnice.

Jeśli chodzi o kopertę, to absolutnie nie jest obowiązkowa. Z kopertą jest podobnie jak ze skarbonką w kościele — jeśli mam i chcę dać jakąś ofiarę, to daję, a jak nie, to nie. Wierzcie mi, że jeśli ksiądz widzi, że w rodzinie jest bieda, nie bierze koperty. Dlatego jeśli nie macie pieniędzy, nic nie dawajcie i nie opowiadajcie potem, że ksiądz przychodzi po kopertę. Osobiście w przypadku koperty zawsze pytam, czy mogą tę ofiarę dać.

Dawniej kolędowanie, szczególnie na wsi, było wielkim świętem. Dziś sytuacja niemal kardynalnie się zmieniła. Jakie były kiedyś tradycje, a jak jest dziś?

Kiedyś szczególnie uroczyście wyglądała kolęda na wsi. Ksiądz zawsze chodził razem z ministrantami, często z zakrystianem i organistą. Ministranci dzwonkami oznajmiali przyjście księdza. Po przyjściu do domu pochwaliwszy Boga śpiewali kolędy wraz z domownikami, potem modlili się, święcili kąty. Ksiądz zachodził zwykle do każdej chaty, bo nie przyjąć księdza było wielką hańbą. Przyjmowali nawet ci, co tylko raz do roku chodzili do kościoła.

Dziś sytuacja się zmieniła zarówno na wsi jak i w mieście. Ludzie pracują, są zajęci, nie wszyscy są praktykujący, a nawet wierzący. Dlatego księża chodzą tylko do tych domów, gdzie ich zaproszą, albo tam, gdzie wiedzą, że są w każdej chwili mile czekani.

Jakie są księdza osobiste doświadczenia, jeśli chodzi o kolędę?

Gdy byłem wikariuszem w poprzedniej parafii, to był taki zwyczaj, że ludzie przychodzili do zakrystii i prosili o przyjście z kolędą. Zapisywaliśmy adres, uzgadnialiśmy dzień i mniej więcej godzinę i wszystko było w porządku. Kiedy zostałem proboszczem w nowej parafii, zacząłem ogłaszać, kiedy i na jakiej ulicy będę kolędować. Zachodziłem wtedy prawie do wszystkich domów uprzednio pytając, czy chcą mnie przyjąć. Przyjmowali prawie wszyscy, w tym nie tylko katolicy, czy chrześcijanie. Zorientowałem się jednak, że należało do tego podejść nieco inaczej i zrobić spisy, kto chce przyjąć księdza, a kto nie bardzo lub w ogóle. Teraz już kolęduję nieco inaczej, mam zrobioną kartotekę tych, którzy chcą księdza. A kolędę zaczynam w końcu listopada, bo nie chcę wpaść do domu tylko na kilka minut, a chcę z ludźmi porozmawiać, nawiązać z nimi bliższy kontakt.

Czy miał ksiądz jakieś przykre sytuacje podczas kolędowania?

Niestety, były przypadki, że „posyłano” mnie z rosyjska zapewniając, że są katolikami, w Boga wierzą, ale księdza nie chcą widzieć. Najbardziej bolesne było to, kiedy często przyjmowali mnie prawosławni, staroobrzędowcy i nawet muzułmanie. Z chrześcijanami wspólnie modliliśmy się, z muzułmanami po prostu o czymś dyskutowaliśmy, gdy tymczasem katolicy mnie różnie wyzywali. Przyznam, że wówczas czasem zastanawiałem się, czy te moje starania i kolędowanie mają jakikolwiek sens. Dziś jestem przekonany, że jednak mają. Tak, to często godzi w osobowość kapłana, jego osobowość jako człowieka, ale przecież po to wybrałem tę a nie inną drogę. Drogę Chrystusa, a skoro tak, to muszę nieść każdy krzyż, który mi On da.

A co księdza najbardziej cieszy podczas kolędy?

Nigdy się nikomu nie narzucałem, nie prawiłem kazań, ale starałem się bardzo po ludzku z ludźmi rozmawiać, zrozumieć ich życie, problemy, nikogo nie potępiać. I podczas takich spotkań zdarzały się przypadki, kiedy nieślubne małżeństwa (jeśli nie było przeszkód) prosiły o ślub, chrzest dzieci, sakrament pokuty itp. To były moje najszczęśliwsze chwile. Właśnie wtedy tak bardzo odczuwałem sens i potrzebę mojej pracy, mego powołania.

 

Rozmawiała Julitta Tryk

95 odpowiedzi to Modlitewne spotkania z wiernymi

  1. pani mówi:

    Szczęść Boże.

  2. głodz mówi:

    Alleluja i do przodu jak mówi rydzyk…Aby taca była pełna .A Bóg? Pózniej….

  3. Kmicic mówi:

    do 2:
    Znowu nienawiść!
    Do kogo ?- Do osoby wykonującej kawał dobrej, ludzkiej roboty?
    Poczytaj uważnie artykuł,- bez nienawiści.

  4. Wojtek mówi:

    Wszystkiego najlepszego w posludze pasterskiej oraz duzo zdrowia i szczescia na codzien.

  5. ziuk mówi:

    Więcej takich Księžy, ktorzy przewodzą w pielgrzymce do Nieba i walczą z Diablem.Nie wszyscy to rozumieją.

  6. Kaligula mówi:

    Jasne, że tam gdzie bieda brać nie powinien. A może właśnie powinien dawać?

  7. tomasz mówi:

    Widać że prawdziwy ksiądz.
    Z Bogiem.

    W sprawie kopert to w Warszawie z góry się zapowiada że księża po kolędzie nie zbierają pieniędzy. Mimo to jak u nas był w tym roku to daliśmy. Ksiądz się wzbraniał i pytał czy na pewno chcemy i możemy. Zapewniłem że to dla nas nie jest uszczerbek i chcemy. Szczególnie że w naszej parafii w kościele nie bywamy. Wyjaśniliśmy dlaczego. Jesteśmy na granicy parafii i wolimy stary kościół (też blisko) niż nasz parafialny nowoczesny. Po za tym proboszcz tej sąsiedniej to mój znajomy i czasem współpracujemy. On pomoże mi ja jemu wiadomo.

    Generalnie podoba mi się ten zwyczaj. Trochę tylko żałuję że w dużych miastach jak Warszawa i duże parafie, mają mało czasu na taką wizytę. Widać było że ksiądz który był u nas (młody i sensowny) jest już zmęczony. Mimo to ucięliśmy sobie ciekawą pogawędkę. Jestem za takimi kontaktami. Obie strony na tym korzystają jeśli tylko potrafią rozmawiać.

  8. pani mówi:

    Uwage katolicy! : “…kiedy często przyjmowali mnie prawosławni, staroobrzędowcy i nawet muzułmanie. Z chrześcijanami [?/!?]} wspólnie modliliśmy się, z muzułmanami po prostu o czymś dyskutowaliśmy, gdy tymczasem katolicy {[????????????!!!]mnie różnie wyzywali. Co myślicie o tym? Co to za katolicy??? Jako katolicy co sądzicie? CZy ci katolicy już nie chrześcijanie??????/ Czy jacyś dywersanci antykatolicy osiedlili się w wymienionej !!”…wileńskiej parafii pw. Chrystusa Króla….”???

  9. tomasz mówi:

    do pani: Myślę że dużej mierze to produkt …samego kościoła i polityków co to nauczają wyborców. Tak jak w Polsce za ich produkt w dużej mierze uważam Palikota.

  10. Ludwika mówi:

    Bardzo mily, ludzki artykul. Wszyscy jestesmy ROZNI. Rozni wierni, rozni ksieza i rozni komentatorzy… Roznych jest i roznych trzeba. Dlatego wybaczam glupie komentarze tez, jako i wylgarne zachowania ziomkow do ksiedza. I ksieza sa rozni! A tu wlasnie artykul o takim, jaki musi byc kazdy dobry ksiadz! Ludzki, bez kazania z wysoka, bez posadzania i narzekania za niedociagniecia w zyciu… W swoim zyciu poznalam kilku ksiezy, co byli tak rozni, jak biale i czarne. Jeden ksiadz jest mily i pomocny dla ludzi i parafii, a drugi jest zlosliwy, msciwy i skorumpowany. A obydwa przeciez takie same pacierze odmawiaja. Sam tylko mozesz zrozumiec, kto czego jest warty, wedlug jego czynow, nie tylko slow.
    A ksiadz i wiara sa potrzebni, to jest lekarstwo dla naszej duszy (psycholodzy to terz wykonuja profesjonalnie za ogromne pienidze za godzine, i tez nie kazdy jest sumienny w wykonaniu zawodu!). Slyszeliscie czasem o uczuciu, kiedy dusza boli, albo meczy sumienie, itp? Dobry ksiadz z odpowiednim nakladem czasu potrafi to uleczyc. Kiedy sa trudne czasy, ludzie latwo traca nadzieje ze kiedys bedzie lepiej, ze ja to przetrwam, ze dam rade, ze moje zycie nie ma sensu, itp, itd. Kiedy masz nadzieje, wierzysz w lepsze, a milosc w sercu do otaczajacego swiata daje Ci rownowage w priorytetach zyciowych, tak na codzien. W rezultacie czlowiek czuje sie szczesliwy. Jak skladamy zyczenia, to zawsze zyczymy zdrowia i szczescia, czyli dobrego stanu ciala i duszy…
    Tlumaczenie dla pani Nr8: wszyscy, co wierza w Chrystusa sa chrzescijanami. Natomiast w 4 wieku nastapil rozlam we “wladzy” Chrzescijan, tak ze w Konstantynopolu byla ta linia dla prawoslawnych, a w Rzymie – dla katolikow. Tak sie teraz moja wiara nazywa: rzymsko-katolicka.
    P.S. Teraz za granica w formularzach, kiedy sie zapelnia z roznej okazji, aby przestrzegac rowne prawa ras, wyznania, itd, to jest pytanie tylko obejmujace Chrzecijan razem.

  11. adam mówi:

    Im bardziej atakowany jest Kosciół św., tym bardziej trwam przy nim. Nie raz uświadczyłem od Stwórcy łask (pięć operacji). Żyję. Teraz staram sie dzielić dobrocią, czyli Bogiem (bo Bóg jest Dobrocią) z innymi. I nikt mnie i wielu innych z tej drogi nie zwiedzie. A tych, którzy podkopują wiarę i wszystko, co z nią jest związane… Tych mi szkoda. Trwają w krytyce, wyginają się jak skorpiony. Wiecie, towarzysze czy panowie, jak kończy skorpion? Wygina się i ze złości żądli siebie w głowę. Nie zycze tego nikomu. Zostawiam z dobrym Bogiem. To największe, co mogę wam podarować. Adam.

  12. pani mówi:

    Apeluję do katolików raz jeszcze. Przecież mówimy ‘ Spowiadam się wam bracia i siotry…”. Ludwiko, dziękuję ci bardzo za piękną i wyczerpującą odpowiedż. Tylko moje pytanie zawiera zdziwienie że katolicy tej parafii [?a propos nie mogę w głowie odbudować w jakiej wil. dzielnicy ta parafia?] ZACHOWUJĄ sie jak poganie.!!!!!!?? Gdzie jest ta parafia? Może ją omijać już pora z powodu zasilienia pseudokatolików czy pogan???!

  13. Astoria mówi:

    Podoba mi się realizm tego wywiadu: tak szczere pytania Julitty Tryk, jak i szczere odpowiedzi Rusłana Wilkiela.

    Kiedy byłem małym chłopcem i mieszkałem w Nowej Hucie – za czasów PRL to było – co roku przychodził do nas ksiądz z obstawą ministrantów po kolędzie. Rodzice wówczas mieszali masło z margaryną, bo nie stać ich było na samo masło, a sama margaryna była niezjadliwa. Ale koperta dla księdza zawsze leżała na stole przykrytym odprasowanym obrusem. Z jednej strony, można się obruszać, że każda posługa kościelna – chrzciny, pogrzeb, kolęda – łączy się z kopertą. Z drugiej strony, Kościół wybrał jałmużnę u wiernych i musi się z czegoś utrzymać. Z trzeciej strony, Kościół na przestrzeni wieków gromadził dobra w sposób nieprzyzwoity i nierówno traktował osoby ludzkie, niezgodnie z Pismem Świętym, wykorzystując niemiłosiernie ubogich i pozbawionych władzy i zabiegając o względy tych, którzy władzę mieli, i tych, których stać było na fundowanie kościołów i domów zakonnych. Kościół sprzeniewierzał się Słowu Bożemu przez dwa milenia, czego efektem był i protestantyzm, i wspaniała architektura kościelna Europy. Z innej jeszcze strony, dzisiejsi pasterze Kościoła (z wyjątkiem zakonów ubogich) należą w Europie do dobrze uposażonej elity. Kościół dobrze sobie radzi materialnie dzisiaj, jak radził sobie w przeszłości, i zapewnia swoim pracownikom bardzo godziwe życie, z pewnością na dalece wyższym poziomie od ubóstwa znacznej części populacji Polski czy Litwy.

    W Niemczech kościoły są dotowane z kasy państwa czyli w efekcie religia jest utrzymywana z pieniędzy podatników, w tym niewierzących. Wątpię, by było to dobre rozwiązanie dla Litwy i Polski. Z innej beczki, jak ktoś sugerował, gdyby tylko sprzedać część ogromnych dóbr ziemskich Kościoła greckiego, to Grecja spłaciłaby swoje długi i wyszła szybko z kryzysu.

  14. schlange mówi:

    w latach 80-tych mówiło się o długu Włoch, oraz o spłacie tegoż długu po sprzedaniu za granicę piłkarzy reprezentacji Włoch za granicę. Jakoś obeiszło się bez sprzedaży.
    Jeśli mój sąsiad przez miedzę rządził się na swoim nie rozsądnie, to co mu po kapliczce która jest na skraju wsi, i jest dla całej wsi. Tu modlimy się podczas majowych nabożeństw, tu przystawamy odprowadzając kogoś zmarłego z naszej wsi na cmentarz. Ona jest nasza i Boga i taka zostanie.

  15. pani mówi:

    Uważam że w wywiadzie dla KW jest zawarte zasadnicze pytanie o Wspólnocie wiernych. Wiernych katolików. W konkretnym miejscu. O tym czy istnieją jeszcze wsóplnoty katolików w Wilnie. Mieście nasyconym pomnikami tego kultu, stanowiącymi globalną wartość. Mówię o Wilnie jako Światowym Dziedzictwie JUNESCO, ścislej, ICOMOS. Mówię o dobroczynnej katolickiej tradycji. Dla czego została zatracona? Czy w tym nie ma śladów podziałów etnicznych??

  16. Maur mówi:

    Dobry artykuł.
    Dobrze napisany i dobry temat na czasie.
    Nawet dla mnie -nieprzejednanego apologety praw natury.

    Ksiądz, bohater artykułu, opisuje swoje doświadczenia w sposób mi znany z corocznych kolęd w moim własnym domu.

    W mojej parafi corocznie, tuż po BN księża chodzą po kolędzie. Ministranci wyprzedzają księdza o krok zawsze pytając mieszkańców czy przyjmą księdza po kolędzie. Po potwierdzeniu sami odspiewują jakąś kolędę i za to otrzymują zwyczajowe po 1-2 zł do skarbonki. Po tym wychodzą i oczekują na księdza pod drzwiami. Ksiądz zachowuje się niemal identycznie jak opisuje nasz bohater artykułu. Raz jeszcze pytając upewnia się o przyjęciu księdza rzymskokatolickiego. Krótki rytuał i potem rozmowa. Pyta o sytuację rodzinną, materialną -czy rodzina ma z czego żyć, czy rodzina potrzebuje pomocy w jakiejkolwiek sprawie, czy wszyscy zdrowi i jak dzieci się mają, uczą itp. Całkiem sympatyczny fragment kolędy. Oczywiście zawsze zbaczamy z tematu i wdajemy się w jakieś dyskusje ale zawsze w przyjaznej atmosferze i nigdy ich nie kończymy z braku czasu.
    Oczywiście omijamy kontrowersyjne tematy lub zaniechujemy ich natychmiast po nieopatrznym zagajeniu przez księdza.
    Na stole przygotowanym jak w opisie wyżej zawsze leży koperta. Nie przypominam sobie aby ksiądz kiedykolwiek sam ją wziął. Trzeba pilnować się aby samemu mu ją dać. Zdarzyło mi się raz czy dwa doganiać orszak z kopertą w ręku. Młody ksiądz, na jakichś praktykach w mojej parafi, wyjaśnił mi o zakazie proboszcza przyjmowania datków inaczej niż po sprawdzeniu czy danej rodzinie nie trzeba pomóc i inaczej niż przez wyraźne wręczenie przez gospodarza domu.

    Dlaczego miałbym mieć coś przeciwko takiej roli kapłanów?

  17. ursus mówi:

    Znam roznych ksiezy i widzialem juz rozne rzeczy. Widzialem jak ksiadz nie bierze koperty ze stolu biednej rodziny, jak nie bierze pieniedzy za pogrzeb ostatniego karmiciela w domu, widzialem jak pomaga ubogim. Widzialem tez jak ksiadz omija domy parafian, ktorzy nie mieli przed rokiem co polozyc do koperty i tej koperty po prostu na stole nie bylo. Widzialem jak ksiadz “koleduje” po domach bogaczy i zbiera solidne lupy, a i kieliszeczek nie jeden przy okazji na rozgrzewke polyka.
    I jeden i drugi jest dla kogos dobry, a komus juz nie za bardzo. Ani jeden, ani drugi wszystkim naraz (jak tu mowimy) nie dogodzi. Kazdy z nas ma swoja wizje dobrego pasterza.
    Tak sie akurat sklada, ze ksiedza Ruslana Wilkiela znam od dziecka. Sprawdzil sie w zyciu jako przyjaciel. Mam nadzieje, ze i jako ksiadz jest w porzadku.

  18. schlange mówi:

    do naszej wioski od miasta jest daleko. Na Księdza czekamy cały rok, bo Ksiądz nas odwiedza, czym chata uboga, tym rada. Jak przychodzi do nas Ksiądz to mamy wielkie Święto.

  19. pani mówi:

    Czyli sugerujecie że katoliccy parafijanie opisanej parafii obawiają się że księdzu należy dać pieniedzy których te rodziny już nie mają? Może być to racja dla wielu rodzin w mieście. Rachunki za ogrzewanie i bez mrozów były horendalne. Wiele rodzin zostaje zmuszonych do podpisywaniami z firmą energetyczna weksli. Wiele rodzin jeszcze za poprzedni sezon zimowy z firmami nie rozliczyła się. A ostatnie istnie drakońskie mrozy mogły doprowadzić ludzi do desperacji. Mnie, jednak, wydaje się że w odpowiedzi na pytanie o przykrych zdażeniach pod czas kolędowania księdza Rusłana jest troska o możliwy rozłam duchowy katolickiej wspólnoty.

  20. schlange mówi:

    nic nie sugeruję. Piszę jak jest u nas.
    W artykule dowiaduję się o kolędzie w Liwie. Jest opis nie tylko sytuacji materialnej,podkreślanej w zamieszczanych tutaj komentarzach, lecz przebiegu kolędy.
    Uważam, że odpowiedź Księdza na ostatnie pytanie Pani redaktor, oddaje najlepiej klimat kolędy:
    cyt.:,, I podczas takich spotkań zdarzały się przypadki, kiedy nieślubne małżeństwa (jeśli nie było przeszkód) prosiły o ślub, chrzest dzieci, sakrament pokuty itp. To były moje najszczęśliwsze chwile. Właśnie wtedy tak bardzo odczuwałem sens i potrzebę mojej pracy, mego powołania.”

  21. Kmicic mówi:

    do Adam 11:
    “Im bardziej atakowany jest Kościół św., tym bardziej trwam przy nim”- Wiesz Adamie, ja też.

    Jako dziecko nie przepadałem za księżmi,buntowałem się przeciw “nadstawianiu drugiego policzka”,księża z reguły(poza wyjątkami) “krępowali mnie”, chociaż teraz te odwiedziny po kolędzie wspominam czule.Fascynowały mnie opowiadania matki, jak to młodzież tłumnie słuchała młodego Stefana Wyszyńskiego zjeżdżając się specjalnie z okolic Włocławka. Jak z to ust jego język polski lśnił diamentami i każde zdanie było jak dżwięcznie rozsypujący się sznur pereł.
    Póżniej był Macharski, Popiełuszko..
    Póżniej, będąc w wysokich górach lub na morzu, w naturalny sposób jest się b. blisko nieboskłonu.. W trudnych chwilach, w czasie sztormu,przy wyczepieniu się haka w górach, kiedy już wydaje się ,że nic nie zaradzisz, z duszy i z ust wypływają słowa same..
    Z pewnością w dzisiejszym świecie kościół ma szczególnie ważną rolę,i to nie tylko religijną, nie tylko duchową i moralną , ale i kulturową.Wystarczy posłuchać niektórych księży , a potem włączyć telewizor by dostrzec zasadnicze różnice w używaniu słownictwa, w sposobie myślenia i formuowania tych myśli.
    Na Wileńszczyżnie łatwo zbliżyć się do kościoła 🙂
    ps.
    Szkoda ,że psudoliberalizm i lewactwo spod znaku Rozy Luksemburg, z taka nienawiścią stara się to, co dobrego w kościele, zniszczyć.Całą tradycję duchowości (od Greków do JPII) , fundamenty europejskiej kultury, cały świat wartości i zasady współżycia między ludżmi i z otaczającym nas światem, chce się zamienić na mdłe bagienko, w którym taplają się osobniki w rodzaju Urbana(dla Wilniuków,- to były rzecznik prasowy polskiego rezimu komunistycznego). Myślę ,że każdy chciałby gościć w swoim domu takich księży jak ks. Rusłan , ks.Jasiński, ks. Stańczyk i wielu innych kapłanów na Wileńszczyżnie.

    Z Bogiem.

  22. Czytelnik mówi:

    Aktualny jest artykul,jak i sama tradycja kolędowania,ktora jak widac nie jest latwa w dzisiejsze czasy,bo tak idac na chybil trafil mozna dzisiaj trafic tak ,jak to wspomina i ksiądz Ruslan.Dlatego mozliwie sluszne sa te zapisy,ale wtedy juz nie kazdy wpisze sie,nawet nie tylko wedlug koperty,bo licze ze kazdy mial by cos do powiedzenia,ksiadz takze mogl by o cos zapytac i mozliwie jest i strach co odpowiedziec.Szkoda tylko ze nie wszyscy moga oczekiwac ksiedza po koledzie,jak naprzyklad ci ,ktorzy nie moja i kosciola w miejscu swego zamieszkania.Mam nadzieje,ze autorka,stale piszaca o sprawach wiary ,moze napisze ,zrobi wywiad z kims z kurii,dlaczego w dzielnicy Paszilaicziai do dzisiaj jeszcze nie rozpoczeto budowy kosciola,chociaz o tym mowa idzie od dawna.Dzielnica jest daleko od centrum ,wiec dojazd do innego kosciola,szczegolnie osobom starszym nie jest latwy.Mieszkancow w dzielnicy jest powyzej 30tys.,do tego nadal rozbudowuje sie.

  23. SKA mówi:

    Parafia Chrystusa Krola to Kolonia Wilenska, albo jak kto woli – Pavilnys i okolice.

  24. pani mówi:

    Cóż się dzieje z Dziedzicami Kolnii Wileńskiej??? Jeśli wtej dzielnicy właśnie katolicy wciąż czują się wyalienowani? Wyzwoleni, łakni katolickiej kultury są tk zwani napływowi a katolicy tej w większości jedno-kilkorodzinnych domków czują się wyobcowani ze swojego kościoła? Myślę że większość wciąż stanowią Polacy. Choć istniejące tam od sowieckich czsów działki zasiedlone w większości przez Litwinów. Nawet przedstawiciele Vilniii tam żyją. Może to oni nie wpuszczali kolędującego księdza? Na najnowszych działkach również siedlą się Litwini. Nowoprzybyli z Kowna i in. miejscowości RL, nowobogaci. W lietevskim kulcie tegoż katolicyzmu istniej inna hierachia kultywowanyc nieba i ziemi] natomiast Syn Boży – Zbawiciel – Chrystus pozostaje bardziej w sferze wątpliwości niż Wiary. Szasy sowieckie wzmocnili nieufność ostanich pogan Europy wobec innego człowieka. Wciąż potrzebują “bezpiecznego” dystansu.
    Ostatnia moja hipoteza braku serdecznej gościnności podwileńskiej bratii katolickiej – wstyd z powodu zepchnięcia na margines finansowo-ekonomiczny. Czyli skrajna Bida, może i alkoholizm, kultywowana chociaż by przez jedną osobę w rodzinie – to prawdziwa katastrofa dla całej rodziny. Coś dzieje się destrukcyjnego w tej parafii. /// Wracając do tematu małej lokalnej wspólnoty wiernych – najbardziej tęsknię do tradycji zebrań jej po liturgii. Od zarania chrześcijaństwa ludzie przynosili ze sobą nie tylko ofiarę bogu lecz i posiłki dla braci i sióstr. Zbierali się do wspólnej skromnej wieczerzy i biesiady. W czasach sredniowiecza i nowożytnych wspólnoty miewały własne, własnym sumptem wyposażone kaplicy i w nich po liturgii omawiały własne wspolne aktualia. Dziś w Wilnie te tradycje – spotkań bezpośrednich po kanonicznych liturgiach kultywują wspólnoty katolików i protestantów z zachodu, obcokrajowców w większości. Co świadczy że wierzący na Zachodzie, może mniej liczni, lecz oddani wierze w Boga z wiekszą ufnością wierzą i w Boga Człowieka.

  25. pani mówi:

    Cóż się dzieje z Dziedzicami Kolonii Wileńskiej??? Jeśli w tej dzielnicy właśnie katolicy wciąż czują się wyalienowani? Wyzwoleni, łakni katolickiej kultury są tak zwani napływowi a katolicy tej dzielnicy, w większości jedno-kilkorodzinnych domków, czują się wyobcowani ze swojego kościoła? Myślę że większość wciąż stanowią Polacy. Choć istniejące tam od sowieckich czasów działki zasiedlone, zdominowane przez Litwinów. Nawet przedstawiciele Vilniii tam żyją. Może to oni nie wpuszczali kolędującego księdza?
    Na najnowszych działkach również osiedląją się Litwini. Nowoprzybyli z Kowna i in. miejscowości RL, nowobogaci. W litevskim kulcie tegoż katolicyzmu istnieje inna hierachia kultywowanych wartości. Pierwszeństwo oddaje się Bogu Stwórcy [ nieba i ziemi], natomiast Syn Boży – Zbawiciel – Chrystus pozostaje bardziej w sferze wątpliwości niż Wiary. Czasy sowieckie tylko wzmocnili nieufność ostanich pogan Europy wobec innego człowieka. Wciąż potrzebują „bezpiecznego” dystansu.
    Ostatnia moja hipoteza braku serdecznej gościnności podwileńskiej bratii katolickiej – wstyd z powodu zepchnięcia na margines finansowo-ekonomiczny. Czyli skrajna Bida, nendza, może i alkoholizm, kultywowany chociaż by przez jedną osobę w rodzinie – to prawdziwa katastrofa dla całej rodziny. Coś dzieje się destrukcyjnego w tej parafii.? /// Wracając do tematu małej lokalnej wspólnoty wiernych – najbardziej tęsknię do tradycji zebrań jej po liturgii. Od zarania chrześcijaństwa ludzi przynosili ze sobą nie tylko ofiarę bogu lecz i posiłki dla braci i sióstr. Zbierali się do wspólnej skromnej wieczerzy i biesiady. W czasach sredniowiecza i nowożytnych wspólnoty miewały własne, własnym sumptem wyposażone kaplicy i w nich po liturgii omawiały własne wspolne aktualia. Dziś w Wilnie te tradycje – spotkań bezpośrednich po kanonicznych liturgiach kultywują wspólnoty katolików i protestantów z zachodu, obcokrajowców w większości. Co świadczy że wierzący na Zachodzie, może mniej liczni, lecz oddani wierze w Boga z wiekszą ufnością wierzą i w Boga Człowieka.

  26. tomasz mówi:

    do Kmicic: No i co żeś z tego dla siebie wyciągnął? Nawet od własnych dzieci uciekłeś. A teraz “nauczasz”. Echhhh….

  27. schlange mówi:

    tomasz: kom. nr. 26
    czy to się tyczy kolędy?
    znasz osobiście Kmicica, że tego typu zdania formułujesz na forum ogólnie dostępnym?

  28. Stokrotka mówi:

    Trzeba przyznać, że informacje serwowane przez internautów są coraz ciekawsze. Wszystkie w duchu miłości bliźniego. Najnowsza jest taka, że Kmicic uciekł od własnych dzieci. Jaki jest wiek porzuconych dzieci Kmicica, autor informacji nie wyjaśnia. Podły postępek został jednakże napiętnowany publicznie, a to jest najważniejsze.

  29. Kmicic mówi:

    do 26:
    bez komentarza 🙂
    tylko do szlange 27;
    Przywykłem :-), jak ktoś nie ma argumentów to tworzy własne, poboczne “wizje”.
    Niektórzy tu nie wytrzymują nerwowo. Zobaczymy kogo będą jednoznacznie wspierali w czasie kampanii wyborczej.

  30. tomasz mówi:

    do schlange: Znam.
    do Stokrotka: Przecież ty lubisz takie posty a i Kmicic też. No to macie. Zgadzam się że to niepotrzebne a nawet złe. Inaczej jednak jak wskazują moje doświadczenia na tym forum od kilku lat,z niektórymi po prostu się nie da. Dopiero jak sami dostają to co serwują innym – dociera, a czasem też nie.

  31. tomasz mówi:

    do 29: A prosił cię ktoś o komentarz? 🙂
    Zresztą najlepszym komentarzem do twojej konstrukcji psychicznej uzasadniającym to co piszę jest ten cytat: “Zobaczymy kogo będą jednoznacznie wspierali w czasie kampanii wyborczej.”
    Szukasz wrogów i pozwalasz sobie na obelżywe teksty pod ich adresem jeśli uznasz że nie są słuszni tak jak chcesz; to masz to co masz i BĘDZIESZ miał.

  32. tomasz mówi:

    ad 29: I doskonale wiesz że w naszej sytuacji nie mógłbym sobie pozwolić na kłamstwo. Za duże konsekwencje bym poniósł. Dlatego piszę prawdę.

  33. Stokrotka mówi:

    do Tomasz : Uwielbiam wręcz komentarze na temat porzucania dzieci. Trafiłeś w dziesiątkę.

  34. Kmicic mówi:

    do t 32:
    bez komentarza 🙂
    do shlange 27:
    A o czym jest ten artykuł ?
    – O wspaniałym księdzu Rusłanie. Zapomniałem dodać do tych , których zawsze chętnie gościlibyśmy nie tylko po kolędzie: ks. Aszkiełowicza, ks. Gr…. z N.Wilejki , wspaniały też jest polski ksiądz u św. Filipa w Wilnie.

  35. tomasz mówi:

    do Stokrotka 33: To się cieszę.

    do Kmicic 34: Cieszę się że postępujesz zgodnie z moim życzeniem. 🙂
    “Gościlibyście” ty z kim? Żeby kogoś podejmować w swoim domu to najpierw trzeba ten dom mieć. I w realu i w przenośni.

  36. tomasz mówi:

    Ciąg dalszy do 35:
    A żeby ten dom mieć to musi być rodzina. Żona, dzieci. Trzeba być po prostu mężczyzną. Rodzina to wysiłek i odpowiedzialność ale i wielkie szczęście. Nie gęba pełna frazesów a jak przyjdzie co do czego to wianie na Węgry czy Litwę. Tylko właśnie codzienna praca i jej owoce. Ty “misjonarzu” internetowy jeden….

  37. Stokrotka mówi:

    do Tomasz : Co mają na to powiedzieć biedni homoseksualiści ? Nie mają żon, dzieci, nie mają więc ani rodziny ani domu. Co mogłaby na to powiedzieć posłanka Anna Grodzka ? Była kiedyś Ryszardem Grodzkim, miała żonę, dzieci. Dzisiaj nie ma rodziny, ma za to Ruch Palikota.

  38. schlange mówi:

    przyznam, że od nie dawna odwiedzam tę stronę, dlatego trudno jest mi się jeszcze zorientować, kto kogo i za co. Rozumiem już co nie co. Przestaję się wtrącać w Panów sprawy. Kmicic / Tomasz – załatwcie to po męsku! przestańcie zabawiać się w chowanego, jak ma być wojna, to niech będzie konkretnie. No chyba, że względy obiektywne wykluczają bezpośrednie spotkanie, to przyznam, że z zainteresowaniem będę przyglądał się waszej szermierce tu w tym miejscu. Hm.

  39. Kmicic mówi:

    do Stokrotka;
    Wesoło tutaj 🙂
    Muszę poznać ks. Rusłana.
    do shlange 38:
    Mnie ten temat ani nie rusza ani nie interesuje, natomiast rzeczywiście internauta t bardzo, bardzo interesuje się mną, powiedziałbym nawet,że ma hopla na moim punkcie 🙂 .
    Cóż, jego sprawa, sam się upadla na tym forum. Są zwierzątka, które z nienawiści same sobie wbijają jadowity kolec.
    Co do mojej sytuacji rodzinnej,o której nigdy nikomu nie opowiadam, bo są to sprawy całkowicie prywatne , to zapraszam do komentarzy pod artykułem – “„Szkoła dla rodziców i wychowawców”. – Tam , wbrew swoim zwyczajom, uchylam rąbka tajemnicy.

    Ale wracając do tematu.
    Czytając powyższy artykuł , myślę ,że spokojnie mogę doradzić wszystkim Koroniarzom odwiedzającym Wilno bezpośrednie skontaktowanie się z ks. Rusłanem.
    życzę ubogacających rozmów.

  40. schlange mówi:

    Kmicic: – otóż to!
    hm, hm.

  41. pani mówi:

    Najwyrażniej miski Polki podniosły Panom pozióm adrenaliny. Skacząć do boju zboczają z nurtów głownych atekstów. Zakłucają temat do dyskusji. Ciekaw czy chocią jeden czyterlnik tego e-KW żyje w parafii Chrystusa Króla? Czy w Nowej Wilejce? Jeszcze dwa lata poznałam z tych okolic dzielną pracowitą młodzież. Wiem że korzysta z internetu.

  42. pani mówi:

    >Czytelnik, Luty 12, 2012 at 17:35 – zgłos problem do frakcji AWPL w Samorządzie czy Domu Polskim.

  43. r. mówi:

    Tego ksiedza znam juz 4lata… Respect – mowie powaznie. Ma w sercu prawdziwa Wiare, a w recach – argumenty. Super. Z Bogiem.

  44. tomasz mówi:

    do Stokrotka 37: Moim zdaniem Kmicic nie jest homoseksualistą.

    do Kmicic 39: Ty się zainteresowałeś moją prywatnością i moich bliskich to ja twoją. Fajnie?
    Owszem o swojej prywatności nie opowiadasz bo też i nie ma się czym specjalnie chwalić. Krętactwa ucieczki. Pamiętam jak kiedyś pytałem cię w Wilnie o to czym się zajmujesz. Objaśniłeś w którym wieżowcu miałeś “swoje” 🙂 biuro. I że prowadzisz “szkolenia z biznesu”. Jak wyraziłem zainteresowanie choćby dla siebie czy moich pracowników, to szybko zmieniłeś temat. Bo to bardzo “specjalne” szkolenia. 🙂 Znaczy sprzedaż polis, co teraz wiem. 🙂 Jest forum “Korona” może przeszkolisz ich z “biznesu”? 🙂

    O prywatności innych to lubisz się wypowiadać. Pod artykułem „Szkoła dla rodziców i wychowawców” ja także uchylam rąbka tajemnicy.

  45. Piłołówski mówi:

    Widzę że na blogu Tomasza posucha.Bo jakoś się tutaj uaktywnił.A taki był już tutaj spokój.

  46. tomasz mówi:

    do Piłołówski: Bez przesady. Na posuchę nie narzekam a tutaj aktywny jestem zawsze kiedy mam czas na internet.

  47. Kmicic mówi:

    Ks. Rusłan naprawdę nie zasłużył na to, by pod pierwszym z nim wywiadem miały miejsce prywatne pyskówki jakiegoś zakomleksionego interanauty.
    Szkoda..
    Przepraszam Wilniuków za niektórych “koroniarzy”.
    ps.
    Rzeczywiście warto odwiedzić ks. Rusłana w jego parafii. Nie tylko ze względu na jego osobę,sam jestem ciekawy spotkania , ale i z powodu otoczenia, Kolonia Wileńska jest uroczo ulokowana wśród pagórków i jarów , przy dolinie wijacej się Wilenki. Wilno , a jakby inny świat.

  48. tomasz mówi:

    ad 47: A ja przepraszam wszystkich za Kmicica – agitatora z Łodzi, co to was za polskością agituje. 🙂

  49. Stokrotka mówi:

    Tomasz : Ale ma prawo nie mieć żony, tak samo jak homoseksualista.
    Tak mi się wydaje.

  50. tomasz mówi:

    do Stokrotka: Jak każdy ma prawa ale i obowiązki. A jak olewa obowiązki to ktoś je musi przejąć. Najczęściej tzw “państwo” czyli my.

    Do dobra na ten raz wystarczy. Do czasu aż znowu nasz “święty misjonarz” nie zacznie innym robić “rekolekcji” z tego jak to należy żyć “po Bożemu” albo inaczej się wydurniać względnie ludzi obrażać.

  51. Kmicic mówi:

    do Stokrotka:
    Lubię kwiaty, Stokrotki także , szczególnie te kwitnące swobodnie na trawnikach. Narcyzy tez lubię , no może poza tym forum 🙂

  52. pani mówi:

    To temat dla katolików. Skoro wilniucy nie odzywaja sie. Myslę zekoroniarzy mogą podzielić się własnymi doświadczeniami parafialnego życia,///oóż się dzieje z Dziedzicami Kolonii Wileńskiej??? Jeśli w tej dzielnicy właśnie katolicy wciąż czują się wyalienowani? Wyzwoleni, łakni katolickiej kultury są tak zwani napływowi a katolicy tej dzielnicy, w większości jedno-kilkorodzinnych domków, czują się wyobcowani ze swojego kościoła? Myślę że większość wciąż stanowią Polacy. Choć istniejące tam od sowieckich czasów działki zasiedlone, zdominowane przez Litwinów. Nawet przedstawiciele Vilniii tam żyją. Może to oni nie wpuszczali kolędującego księdza?
    Na najnowszych działkach również osiedląją się Litwini. Nowoprzybyli z Kowna i in. miejscowości RL, nowobogaci. W litevskim kulcie tegoż katolicyzmu istnieje inna hierachia kultywowanych wartości. Pierwszeństwo oddaje się Bogu Stwórcy [ nieba i ziemi], natomiast Syn Boży – Zbawiciel – Chrystus pozostaje bardziej w sferze wątpliwości niż Wiary. Czasy sowieckie tylko wzmocnili nieufność ostanich pogan Europy wobec innego człowieka. Wciąż potrzebują „bezpiecznego” dystansu.
    Ostatnia moja hipoteza braku serdecznej gościnności podwileńskiej bratii katolickiej – wstyd z powodu zepchnięcia na margines finansowo-ekonomiczny. Czyli skrajna Bida, nendza, może i alkoholizm, kultywowany chociaż by przez jedną osobę w rodzinie – to prawdziwa katastrofa dla całej rodziny. Coś dzieje się destrukcyjnego w tej parafii.? /// Wracając do tematu małej lokalnej wspólnoty wiernych – najbardziej tęsknię do tradycji zebrań jej po liturgii. Od zarania chrześcijaństwa ludzi przynosili ze sobą nie tylko ofiarę bogu lecz i posiłki dla braci i sióstr. Zbierali się do wspólnej skromnej wieczerzy i biesiady. W czasach sredniowiecza i nowożytnych wspólnoty miewały własne, własnym sumptem wyposażone kaplicy i w nich po liturgii omawiały własne wspolne aktualia. Dziś w Wilnie te tradycje – spotkań bezpośrednich po kanonicznych liturgiach kultywują wspólnoty katolików i protestantów z zachodu, obcokrajowców w większości. Co świadczy że wierzący na Zachodzie, może mniej liczni, lecz oddani wierze w Boga z wiekszą ufnością wierzą i w Boga Człowieka.once more –

  53. pani mówi:

    To temat dla katolików. Skoro wilniucy nie odzywaja sie. Myslę zekoroniarzy mogą podzielić się własnymi doświadczeniami parafialnego życia,///Cóż się dzieje z Dziedzicami Kolonii Wileńskiej??? Jeśli w tej dzielnicy właśnie katolicy wciąż czują się wyalienowani? Wyzwoleni, łakni katolickiej kultury są tak zwani napływowi a katolicy tej dzielnicy, w większości jedno-kilkorodzinnych domków, czują się wyobcowani ze swojego kościoła? Myślę że większość wciąż stanowią Polacy. Choć istniejące tam od sowieckich czasów działki zasiedlone, zdominowane przez Litwinów. Nawet przedstawiciele Vilniii tam żyją. Może to oni nie wpuszczali kolędującego księdza?
    Na najnowszych działkach również osiedląją się Litwini. Nowoprzybyli z Kowna i in. miejscowości RL, nowobogaci. W litevskim kulcie tegoż katolicyzmu istnieje inna hierachia kultywowanych wartości. Pierwszeństwo oddaje się Bogu Stwórcy [ nieba i ziemi], natomiast Syn Boży – Zbawiciel – Chrystus pozostaje bardziej w sferze wątpliwości niż Wiary. Czasy sowieckie tylko wzmocnili nieufność ostanich pogan Europy wobec innego człowieka. Wciąż potrzebują „bezpiecznego” dystansu.
    Ostatnia moja hipoteza braku serdecznej gościnności podwileńskiej bratii katolickiej – wstyd z powodu zepchnięcia na margines finansowo-ekonomiczny. Czyli skrajna Bida, nendza, może i alkoholizm, kultywowany chociaż by przez jedną osobę w rodzinie – to prawdziwa katastrofa dla całej rodziny. Coś dzieje się destrukcyjnego w tej parafii.? /// Wracając do tematu małej lokalnej wspólnoty wiernych – najbardziej tęsknię do tradycji zebrań jej po liturgii. Od zarania chrześcijaństwa ludzi przynosili ze sobą nie tylko ofiarę bogu lecz i posiłki dla braci i sióstr. Zbierali się do wspólnej skromnej wieczerzy i biesiady. W czasach sredniowiecza i nowożytnych wspólnoty miewały własne, własnym sumptem wyposażone kaplicy i w nich po liturgii omawiały własne wspolne aktualia. Dziś w Wilnie te tradycje – spotkań bezpośrednich po kanonicznych liturgiach kultywują wspólnoty katolików i protestantów z zachodu, obcokrajowców w większości. Co świadczy że wierzący na Zachodzie, może mniej liczni, lecz oddani wierze w Boga z wiekszą ufnością wierzą i w Boga Człowieka.once more –

  54. tomasz mówi:

    A ja najbardziej lubię “Tulipany” też poza tym forum bo te z forum przypominają te z filmu. Do Kmicic: Kumasz nie 😉

  55. stasys mówi:

    Wszelkiej maści niewiernym tomaszom polecam ten wiersz wielkiego Polaka i Litwina. Jeżeli, oczywiście, zrozumieją. Autorem jest noblista Czesław Miłosz:
    Im więcej razy na dzień jesteś znieważony,/Im śmieszniejsze na ciebie wkładają korony/I krzyczą urągając: pokaż swoją siłę,/Albo liczą cię między pamiątki niebyłe,/Im więcej żalu, drwiny, gniewu, oskarżenia,/Bo słowo twoje z miejsca nie ruszy kamienia,/Tym bardziej pewnym mogę być tego jednego:/Że ty jesteś zaiste, Alfą o Omegą.

  56. tomasz mówi:

    do pani: Naprawdę to co pijesz/wciągasz/palisz; szkodzi ci. Weź już naprawdę przestać pierniczyć kobieto. To już czwarty taki sam post.

  57. Czarek mówi:

    do Adam p.11
    Szanuje Cie za Twoja wiare.Tak samo jak szanuje wszystkich innych ktorzy wierza .Szanuje ksiezy pomagajacy ludzia .Szanuje wierzacych ktorym wiara naklania aby byc lepszymi.
    Szanuje Was i mam nadzieje ze Wy usznujecie moja nie wiare.

  58. tomasz mówi:

    do stasys: Wszelkie maści “misjonarzom internetowym” polecam to przykazanie:
    “Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu.”

    Jeżeli, oczywiście, zrozumieją.

  59. schlange mówi:

    ,,nasz”, a może – nasz, tomasz rozkręca się.
    Wszyscy po kolei, nie pchać się, każdemu się dostanie! -)

  60. tomasz mówi:

    do schlange: 🙂

  61. Budzik mówi:

    Potężna dawka nastawionej “pokojowo” i “koncyliacyjnie” agresji:(
    Tak jest pod każdym artykułem. Chyba jeszcze nigdy nasi “gasiciele ekstremizmów” nie byli aż tak wojowniczy:)

  62. Budzik mówi:

    Chyba niektórzy koledzy są zbyt długo na “dyżurze”…
    Tymczasem może czas zrobić przerwę od forum “Kuriera Wileńskiego” i zabrać się za jakieś realne zajęcie? Może czas trochę popracować albo chociaż śnieg sprzed domu uprzątnąć?
    Kilka dni pauzy na forum i faktor “pokojowej agresji” z pewnością kilkukrotnie się zmniejszy:)

  63. tomasz mówi:

    do Budzik: Krew nie woda. Byli, byli bardziej, teraz to i tak “pikuś”. Ja na ten przykład zostałem “wyhodowany” przez “polskich patriotów”, “głosicieli wartości chrześcijańskich”, “jedynie słusznych” itd. itp. Naprawdę. Każdy kto jest na tym forum przez kilka lat to potwierdzi. Nie ma chyba osoby bardziej obrzuconej wszelkimi obelgami i sprawdzanej (wraz z rodziną) niż ja. Co ciekawe i zabawne to tak jak byłem “nacjonalistycznym oszołomem” tak i “lewackim bandytą”. O “standarcie” czyli “antypolaku” czy wręcz pieszczotliwym w tej sytuacji, “hamulcowym” nie wspominam.
    To co ci napiszę jest smutne nawet dla mnie ale jak przez lata się przekonałem; prawdziwe.
    Najlepszą metodą obrony przed ich obelżywymi atakami jest serwowanie im w odpowiedzi tego samego. Tylko to jest w miarę skuteczne. Wtedy ma się przynajmniej względny spokój.
    A najciekawsze i najsmutniejsze jest to że jasno wskazuję sposób kończenia takich niepotrzebnych konfliktów. Po prostu jak się ktoś zagalopuje wobec mnie (czy moich bliskich) to niech najzwyczajniej w świecie przeprosi i więcej tego nie robi. To przecież normalna sprawa kiedy się czasem przesadzi. Gwarantuję, że reakcją z mojej strony na pewno nie będą dalsze ataki. I wiesz co. Jak dotąd NIKT nie skorzystał….

  64. schlange mówi:

    Budzik:
    otóż to, otóż to – tak jest!

    Jak pogoda na Litwie? w centralnej Polsce sypie bez przerwy od rana śnieg. Raz mocniej, to zaraz słabiej, ale daje. Jak w nocy tak będzie dalej, to będzie konkretna zima.

  65. Zagłoba mówi:

    Przyjemny artykuł. Kolęda czyli wizyta duszpasterska to wyjątkowy dzień w roku.
    Emocje gawiedzi zawsze budzi sprawa tzw. kopert. Najgłośniej wrzeszczą i złorzeczą zapewne ci, co nic nie dają, albo w ogóle zatrzaskują drzwi przed księdzem.
    Ks. Wilkiel trafnie wyjaśnił sens i okoliczności składania /lub nie/ dobrowolnej ofiary pieniężnej.

  66. Zagłoba mówi:

    A “pyskówka” akurat pod tym artykułem, cóż…
    Nie tak znów dawno skłóceni panowie stosowali Kodeks Boziewicza. Szybko, honorowo i skutecznie. I bez zbędnego zatruwania publicznej atmosfery.

  67. tomasz mówi:

    ad 66: Może to jest jakiś pomysł?

  68. schlange mówi:

    Zagłoba: kom. 66
    wreszcie się doczekałem!
    Kodeks Boziewicza był dla ludzi honoru.
    A tu tymczasem – zostawiam z takim pewnym nie dopowiedzeniem.

  69. pani mówi:

    Najbardziej mnie wzruszył ten fragment wywiadu “…były przypadki, że „posyłano” mnie z rosyjska zapewniając, że są katolikami, w Boga wierzą, ale księdza nie chcą widzieć. Najbardziej bolesne było to, kiedy często przyjmowali mnie prawosławni, staroobrzędowcy i nawet muzułmanie. Z chrześcijanami wspólnie modliliśmy się, z muzułmanami po prostu o czymś dyskutowaliśmy, gdy tymczasem katolicy mnie różnie wyzywali.” !!!! Przecież to realny problem. Myślę że opisane doświadczenia są emanencją konfliktu narodowościowego. Katolicy w Powilni, w przytłaczajacej większości – to Polacy i Litwini. Doswiadczone przez księdza przykre zachowania ludzi świadczą o skrajnej frustracji, nawet desperacji. Wielkiej niewiary. Strasznego konfliktu. Beznadzieji!

  70. pani mówi:

    > schlange, Luty 15, 2012 at 17:44

    O pogodzie w Wilnie. 15 dnia było troche mrozu powłoka na niebie. Dziś jest jasno, słońce praży a mrozu narazie więcej. Wolny od nieobowiązkowej pracy dzień.

  71. schlange mówi:

    pani kom. 70:
    śnieg jest?
    u nas jest 10 – 20 cm śnieżnego puchu. Dość ciepło, śnieg jest wilgotny, lecz nie topnieje. Niebo zachmurzone. Słońce dość mocno przez chmury świeci. Biorytm korzystny – obecnie. Rano był niekorzystny ze względu na niskie ciśnienie, a i chmury były jakby cięższe, ciemniejsze, nie było widać przez nie słońca. Teraz jest dużo lepiej.

  72. tomasz mówi:

    do schlange 68: Zacząłem czytać ten kodeks. Niestety masz rację. Raczej nic z tego nie będzie.

    “Wykluczonymi ze społeczności ludzi honorowych są osoby, które dopuściły się pewnego ściśle kodeksem honorowym określonego czynu; a więc indywidua następujące:
    ….
    9. przyjmujący utrzymanie od kobiet nie będących jego najbliższymi krewnymi;
    …..”

  73. Budzik mówi:

    Tomasz 63
    Rozumiem, rozumiem, wszystko rozumiem.
    Tymczasem Twoje posty na tym strasznie tracą. Coraz rzadziej czytam Twoje opinie i komentarze, bo stają się produktem deficytowym. Dominuje wojskowa zasada zgodnie z którą “kolumna pojazdów porusza z prędkością odpowiadającą najwolniejszemu pojazdowi w ruchu”:)
    Piszesz, że nikt na forum nie skorzystał z możliwości przeprosin. No cóż, każdy w internecie może stylizować się na mądrzejszego, silniejszego, czy twardszego.
    Tymczasem czytając posty niejako z “boku” jesteśmy wstanie dostrzec jak wielu internautów straszliwie się kompromituje, nie zdając sobie jednocześnie z tego sprawy.
    Dla wielu, z tego pewnością forum jest elementem autoterapii w ramach walki z własnymi ograniczeniami, czy kompleksami.
    Im więcej “piany i zacietrzewiania”, tym bardziej pewne, że właśnie tak jest.
    Forum ma jednak swoją magiczną moc przyciągania oraz “infekowania” negatywną energią. To zaburza ocenę oraz naturalną zdolność do opiniowania zachodzących zjawisk. Stąd moje pisanie o odpoczynku, odśnieżaniu śniegu, czy kilkudniowej przerwie. To dobre dla higieny umysłu

  74. pani mówi:

    schlange, 71. Mamy śniegu. A opisywane przez cie cmury były tu przedwczoraj.

  75. schlange mówi:

    tomasz kom. nr. 72
    no to trza nam jutro brać się solidnie za śnieżek, może jakiś bałwanik, jakaś śnieżynka?
    W Chinach co i rusz robią ze śniegu różne takie fikuśne budowle. Dobre i to. Jak się nie ma, czego się chce, to się ma, czego się nie chce.

  76. schlange mówi:

    pani: kom. 74 u nas wieczorem wystąpiły lokalnie mgły. Dziwne zjawisko, zwłaszcza, że temperatura sięgała -10’C. Wczoraj był obfity śnieg, a wcześniej przez cały styczeń do tej pory były bardzo niskie ujemne temperatury, przy słabym, jednorazowym opadzie śniegu. Obecnie mgły ustąpiły, temperatura lekko się podniosła, jest może 7-8’C. Niebo zachmurzone. Biorytm korzystny.

  77. pani mówi:

    Schlange, jako wężyk, a po litevsku żaltis, w nocy w okolicach Wilna mogło być 20 st. mrozu. Jednak widzę tu reklamę że Bóg każdego z nas kocha. O tym pod tym artykułempowinna być mowa.

  78. tomasz mówi:

    do Budzik 73: Nie zgadzam się, że przeważają takie posty jakie ci sie nie podobają. Moim zdaniem najwyżej jest 50/50 ale najczęściej nawet to nie. Zważ, że oprócz postów na tej stronie piszę także na blogu oraz dla papierowego wydania KW. Co potem zresztą trafia też na blog. Zgadzam sie jednak, że lepiej jakby czegoś takiego nie było. Już zresztą wyjaśniałem dlaczego tak jest. Powiem jednak więcej. To że ktoś sie ze mną nie zgadza i podejmuje polemikę jest dla mnie oczywiste. Wtedy polemizujemy ale ze wzajemnym szacunkiem. Masz jakieś zastrzeżenia co do tego jak odnoszę się do ciebie? Kiedy ktoś przechodzi już do personalnych obelg wobec mnie. Najczęściej (bo nie zawsze) powoduje retorsje ale staram się trzymać w ryzach i mimo wszystko jednak pewnych norm nie przekraczać. Bywają jednak i inne sytuacje. I tutaj kłania się na przykład kodeks Boziewicza. Jeśli ktoś nie zgadza się z MOIMI pisanymi tutaj poglądami i z tego powodu obrzuca obelgami nie tylko mnie ale także moją rodzinę. Wtedy uznaję że nie postępuje honorowo i żadne honorowe normy wobec niego nie mają zastosowania. Tego nie odpuszczę nikomu do czasu aż się nie wycofa i nie przeprosi. Nawet jeśli będzie się podpierał patriotyzmem, religią czy co tam sobie za protezę swego chamstwa będzie miał życzenie przyjąć.
    Co do “piany”. Może cię to zdziwi ale właśnie w takich sytuacjach najczęściej o żadnej “pianie” nie ma co w moim przypadku mówić. Choć przyznaję że z boku może to tak wyglądać. Znasz takie powiedzonko: “Zemsta najlepiej smakuje na zimno” ?
    Co do odpoczynku to tu też się zgadzamy. Ja na przykład regularnie z jego dobrodziejstw korzystam. Czasem dlatego że zwyczajnie nie mam czasu a czasem dla odpoczynku właśnie. Niedawno właśnie taki odpoczynek sobie zaserwowałem i na razie nie przewiduję.
    I jeszcze refleksja na koniec też nie będąca niczym nowym dla mnie aczkolwiek niezrozumiała. W sytuacji konfliktu zawsze jest tak że potrzebne do niego są przynajmniej dwie strony. Zauważam jednak że apele o zmitygowanie czy uspokojenie sytuacji kierowane są tylko do jednej strony. Ta strona to „tomasz”. Dlaczego?

  79. tomasz mówi:

    do schlange 76: Nie lubię zimy. A co do bałwanków to uważam że tyle już ich jest na świecie że doprawdy nie ma co lepić kolejnych.

  80. schlange mówi:

    tomasz: kom. 79
    Dlaczego? – bo Ty w tym miejscu jesteś gospodarz – mogę pisać i pisać, lecz właściwie Twój kom. wyjaśnia sytuację. Przynajmniej z Twojej pozycji – lecz ja pisząc to, nie oceniam, ani nie tłumaczę, bo nie znam sytuacji, a poza tym jestem tu na KW od nie dawna, więc nie będę się mienił stawać za sędziego, lub rozjemcę.

  81. schlange mówi:

    pani: kom. 77
    Twój język jest przepiękny, soczyście kresowy. Niestety pewne poruszane na tych forach sprawy, są dla mnie Centralniaka nowością, lecz staram się jako tako w nich poruszać, mam nadzieję, że bez zbytniego uszczerbku sensu tych polemik.

  82. pani mówi:

    No cóż? Zostawmy temat do milczenia o nim …

  83. Zagłoba mówi:

    schlange, tomasz
    Jeśli w grę nie wchodzi kodeks honorowy, to może tradycyjnie i po plebejsku: na klepisku za stodołą, z pomocą sztachetek… Nie liczy się styl, byle efekt był.

  84. schlange mówi:

    Zagłoba: o co Ci chłopie chodzi? -chyba coś nie tak z pojmowaniem treści.

  85. Budzik mówi:

    Tomasz 18
    Piszę skrótowo, nie oddaję w pełni swoich myśli.
    Nie ma znaczenia jakie posty mi się nie podobają. Każdy pisze o tym o czym chce i jak potrafi najlepiej. Posty które mnie nie interesują, bądź wręcz męczą nie są prze ze mnie czytane. Z pewnością czytają je inni internauci.
    Aby była jasność. Nie zarzucam Ci toczenia “piany” (nie było o tym ani słowa w moim poście). Odpowiedź na agresję innych kwituję słowami “rozumiem, rozumiem, wszystko rozumiem”:) Myślę jedynie, że wolałbym czytać Twoje opinie a nie wycieczki “ad personam”. Masz zbyt wiele ciekawych rzeczy do opowiedzenia aby tak banalnie rozpraszać swoją cenną energię. Piszę bez ironii.
    Piszesz: “…„Zemsta najlepiej smakuje na zimno”. Tego typu tezy wywołują u mnie jak najbardziej poważne uczucie wzajemnego zrozumienia.
    Piszesz także: ..”Zauważam jednak że apele o zmitygowanie czy uspokojenie sytuacji kierowane są tylko do jednej strony. Ta strona to „tomasz”. Dlaczego?”
    Pani w szkole powtarzała, że od najzdolniejszych należy wymagać najwięcej:) Tymczasem ja mam nieco inny pogląd. Uważam, że najmocniej “bijesz”, co stanowi czasem odpowiednik “ekscesu intensywnego” przy obronie koniecznej:)
    Piszesz także: …”Co do odpoczynku to tu też się zgadzamy. Ja na przykład regularnie z jego dobrodziejstw korzystam.”
    Jestem raczej mocny w teorii:) Odczuwam potrzebę mówienia o odpoczynku a to nie to samo co sam wypoczynek:)

  86. schlange mówi:

    tomasz: a może napiszesz coś właśnie o Armii Krajowej? Wiem, że Ty możesz to napisać. Może kogoś jeszcze mógłbyś namówić, by powstało coś dobrego, konkretnego, wielotomowego. Żyją jeszcze żołnierze AK, są materiały napisane i opowiedziane przez AK -ców. Może żyjący dorzuciliby jeszcze wiele mocnych materiałów. Widzę, że jesteś wyrywny, impulsywny – zastanów się.

  87. tomasz mówi:

    do Zagłoba 83: Nie jest to chyba najlepszy sposób.

    do schlange i Budzik: Pozwolicie ze tak zbiorczo.
    Nigdy nie aspirowałem do roli gospodarza. Moim zdaniem jedynym o kim można by tak mówić jest admin. Przy okazji warto napisać, że jego codzienne praca jest szczególnie niewdzięczna bo niewidoczna. A jak widoczna to zawsze pociąga za sobą pretensje. I tak jak wielokrotnie się z nim niezgadzałem i dalej uważam że część swoich kłopotów sam sobie “hoduje”; tak muszę przyznać że rolę ma nie do pozazdroszczenia.

    Po to się bije żeby bolało. To po pierwsze. Po drugie gdyby tak poobserwować to nie zawsze było tak mocno. Tylko że delikatnie nie tylko nie działało ale nawet powodowało dalsze jeszcze brutalniejsze określenia. No to było stopień wyżej. Też to samo. W końcu jest tak jak teraz. Efekt – “bez komentarza” 🙂
    Czyli dopiero teraz jakoś tam działa. Mimo wszystko jednak nie mam mowy o tym co być powinno. Jest zdecydowana wola dalszego trzymania kursu bo jest on “jedynie słuszny”. Widać to w dziale admina w ostatnich wpisach Kmicica. Kompletny odlot.

    Co do wielotomowego dzieła o AK. Absolutnie nie czuję się na siłach. To miłe ale przeceniasz mnie. Nawet moje plany co do doktoratu chyba będą musiały poczekać. Zresztą na temat tej organizacji jest sporo pozycji już wydanych.
    Jak chcesz to ci mogę coś polecić przy najbliższej okazji.

  88. schlange mówi:

    tomasz kom. 87
    tu z Budzikiem się zgodzę: jesteś inteligentny i b.dobrze dobierasz argumenty do poparcia swojego stanowiska.
    Czas płynie, fakt napisano już sporo pozycji na temat AK, więc kto może podjąć się napisania np. encyklopedii o AK?
    W Koronie jest sporo pozycji o AK właśnie z Korony. Przejrzałem strony IPN szukając w księgarni internetowej o AK na Kresach. Pozycje są, lecz ilościowo nie przestawia się to imponująco. Zresztą, czy temat jest rzeczywiście już wyczerpany? – zwłaszcza na Kresach?

  89. tomasz mówi:

    do schlange: Dzięki. Wzajemnie szacunek.
    Encyklopedia AK jest ciekawym pomysłem. Jestem za. Temat z pewnością nie jest jeszcze wyczerpany i sądzę że jeszcze wiele ciekawych pozycji się pojawi.

  90. robert mówi:

    Koledzy jak Tomasz zajmie się encyklopedią AK to ten skrót może zostać rozszyfrowany A Kury A Kaczki ( czyli takie wiejskie złodziejaszki )Śledząc jego internetowe działania poważnie bym się tego obawiał. Weźmy taki przykład – jest sobie artykuł o jakimś księdzu, kolędzie itd czyli calkowicie neutralny. A jaki temat dominuje na forum “prywatne życie zbrodniarza Kmicica opisane i ku przestrodze potomnych opisane przez cnotliwego Tomasza ( choć nie z Akwinu )” Toć to wzór postawy chrześcijańskiej, ekumenizmu, wybaczania bliżniemu a już zwłaszcza kultury i taktu.

  91. tomasz mówi:

    do robert: Widzę że ośmieszanie patriotyzmu nie jest jedynie domeną krytykowanego przez ciebie “mohorta”. Bo czym innym jest ustalanie kto ma prawo dywagować o encyklopedii na temat AK? Jak nie ośmieszaniem samej idei?
    To dowalę jeszcze. Tym bardziej nie polecam aby tym zajmowały się osoby typu “robert” co te jeszcze nie tak dawno chciały rozbudować drogę na Litwę, teraz chcą zamykać. A przy tym wszystkim potrafią tak się przed kamerami podniecić że nie złożą wniosku na biurze podawczym w sądzie, przed jego zamknięciem. Wszystko to w ramach inicjatywy obywatelskiej. No to oklaski chyba…:)

  92. robert mówi:

    Ojej Tomasz a mojego życia prywatnego opisywać nie będziesz ? No może chociaż żonę bijam albo ona mnie albo dajmy na to głodzę dziatki ? Ty naprawdę nie widzisz jakie to niskie i że świadczy negatywnie głównie o tobie ?

  93. tomasz mówi:

    do robert: Jak zostanę przez ciebie zmuszony to będę. Na to też jestem przygotowany bo zawsze zakładam różne warianty. Taki też.
    O biciu żony (Jolanty – szacunek) nie będzie i głodzeniu dzieci też nie.
    Pewnie że niskie. Tak samo jak to: “Koledzy jak Tomasz zajmie się encyklopedią AK to ten skrót może zostać rozszyfrowany A Kury A Kaczki”.
    Czy ja cię zmuszam do takich niskich zagrań? A o tym że coś świadczy “negatywnie głównie o mnie” w postach np twoich to już dawno dałem sobie spokój. Bo dawno doszedłem do wniosku że żeby świadczyło pozytywnie to musiałbym się podporządkować “jedynie słusznym” w ich mniemaniu. Nie kalkuluje się i nie chcę.

  94. Kmicic: mówi:

    do robert 92;
    Szczerze mówiąc bawią mnie niektóre pomysły pod tym artykułem . To tak jakby marzeniem AK-owców było , by ich losy opisał ktoś tak czujący ich wartości i walkę, jak np. obecny na targach książki w Wilnie Kwaśniewski lub inny Widacki 🙂
    Z pewnością natomiast taką książkę , czy encyklopedię, mógłby stworzyć widoczny na zdjęciu powyżej ks. Dariusz Stańczyk.Ale na razie ,i to na szczęście, razem z polską młodzieżą dba on o pamięć AK-owców i polskich powstańców w inny sposób.
    ps.
    Zobaczymy jaki będzie profil rodzinno – wyborczy niektórych internautów 🙂
    Do jesieni się przekonamy 🙂

  95. tomasz mówi:

    do kmicic: Rozumiem. Teraz już nawet jesteś wyrazicielem marzeń AK-owców. Znowu awans. 🙂

    Ano zobaczymy jak ty zagłosujesz. 🙂
    Jakieś partyjne “trojki” zorganizujesz żeby to kontrolować? To już było. I wiesz co…nie sprawdziło się. Bo tak to już jest Kmicicu o bardzo małym rozumku, że dążenie do nawet i szczytnych celów metodami zamordystycznymi powoduje osiągnięcie … zamordyzmu.

Leave a Reply

Your email address will not be published.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.