4
Będzie wzrost gospodarki, ale bardzo nieznaczny

Ekspert LIWR Vytautas Žukauskas i prezes LIWR Žilvinas Šilėnas Fot. Marian Paluszkiewicz

Litewski Instytut Wolnego Rynku (LIWR) prognozuje, że w tym roku wzrost gospodarczy będzie prawie o połowę mniejszy niż spodziewano się pół roku temu. Według ekspertów, stopa bezrobocia pozostanie prawie bez zmian, a dochody obywateli wzrosną bardzo nieznacznie.

W roku 2011 wzrost gospodarczy sięgał 4,3 proc. Wyniki najnowszych badań wskazują, że tegoroczny wzrost wyniesie nie więcej niż 2,6 proc., chociaż jeszcze przed półroczem prognozowano wzrost gospodarczy o wysokości 4,6 proc.

Podstawowymi przyczynami tych niepozytywnych prognoz są problemy w strefie euro, nieadekwatne podatki i przyszłe wybory.

— Największe ryzyko dla sektora biznesu stanowią problemy strefy euro, możliwe zmiany w dziedzinie podatków i populistyczne decyzje polityków związane z przyszłymi wyborami — stwierdził podczas wtorkowej konferencji prasowej nowy prezydent LIWR Žilvinas Šilėnas. Zaznaczył, że z trzech wymienionych aspektów największy niepokój wśród przedstawicieli biznesu powodują dwa ostatnie. — Przede wszystkim należy akcentować wewnętrzne przyczyny osłabionej gospodarki, gdyż aż 54 proc. ryzyka powstaje wskutek działań i decyzji władz. Owszem, problemy strefy euro bardzo wpływają na naszą gospodarkę, ale jest to czynnik zewnętrzny i nic z tym zrobić nie możemy. Natomiast politykę wewnętrzną można i trzeba zmieniać — powiedział Šilėnas.

Prezes LIWR stwierdził, że osoby podejmujące ważne polityczne decyzje powinny to robić odpowiedzialnie. Jako zły przykład wymienił reformy podatkowe przed Nowym Rokiem.

— Obywateli nie wolno ciągle traktować przedmiotowo, czyli jako sposobu na napełnienie budżetu. Zwiększenie podatków jest bardzo niemądrą decyzją, mogącą doprowadzić do poważnego chaosu na rynku. Zamiast narzucania nowych podatków trzeba pracować nad zmniejszeniem wydatków— mówił Šilėnas. Kolejnym aktualnym problemem jest szara strefa, która w roku 2011 stanowiła 27 proc. PKB. Zdaniem ekspertów, w tym roku sytuacja pozostanie prawie bez zmian.

— Sądzimy, że w tym roku aż 36 proc. jednostek gospodarczych będzie prowadziło przynajmniej część swoich interesów w szarej strefie. W ubiegłym roku było ich 37 proc., więc sytuacja trochę zmieniła się w lepszą stronę. Szkoda tylko, że zmiany są tak nieznaczne — zaznaczył ekspert LIWR Vytautas Žukauskas.

Dodał, że nieco zmieniły się również dochody mieszkańców. W roku 2011 średnie wynagrodzenie netto wzrosło o 4 proc., a miesięczny dochód na jednego członka gospodarstwa domowego wynosił 1 052 litów. — W tym roku przeciętne dochody również mają wzrosnąć, jednak mniej, niż w ubiegłym roku — o 3 proc., czyli wyniosą 1 085 litów — powiedział Žukauskas. — Ale trzeba zaznaczyć, że wynagrodzenia wzrosną tylko nominalnie. W rzeczywistości mieszkańcy tego prawie nie odczują z powodu inflacji.

4 odpowiedzi to Będzie wzrost gospodarki, ale bardzo nieznaczny

  1. Sowa mówi:

    nie no, fantastycznie,że Litwa ma Instytut Wolnego Rynku z dyrektorami, ekspertami, sutymi apanażami, tylko ludzie nie odczuwają wolnego rynku. Dlaczego wszystko jest droższe, niż w Polsce, ba nawet droższe, niż w bogatych Niemczech i Wielkiej Brytanii.
    A eksperci niech nie pier…głupot, tylko biorą się do roboty, albo niech spieprzają na zmywak do Londynu.

  2. Astoria mówi:

    –>W roku 2011 wzrost gospodarczy sięgał 4,3 proc.

    To błędna informacja i wątpę, by pochodziła od LIWR. Czy autorka artykułu mogłaby podać źródło tej informacji? Uaktualnione przed tygodniem dane CIA – powszechnie uznawane za jedne z najbardziej wiarygodnych – podają 6% wzrostu PKB na Litwie w ub. roku. To wzrost znacznie przewyższający polski: 3,8%.

    Niestety dla Litwy był to wzrost zbyt krótkotrwały i nie przełożył się na wzrost zamożności obywateli. Głównie z powodu polityki rządowej, zmierzającej przede wszystkim do spełnienia przez Litwę kryteriów wejścia do strefy euro, kosztem stymulowania gospodarki i poprawy bytu obywateli. Lit powiązany z euro, niskie pensje, wysokie i rosnące podatki, w tym astronomiczny VAT na produkty spożywcze, będą zabijać i litewski eksport, i wewnętrzną konsumpcję zbyt drogich litewskich produktów tak dla rynków eksportowych, jak i dla Litwinów. Stąd zakupy Litwinów w Polsce i rosnąca popularność tanich polskich produktów w sklepach litewskich, które będą wypierać produkty litewskie i zabijać litewskich producentów.

    Spełnić kryteria wejścia do strefy euro nie jest trudno. Szybko udało się to Słowacji i Estonii. Ale co Litwie z członkostwa w strefie pieniężnej, która jest w permanentnym i postępującym kryzysie? I wejścia do niej, będąc gospodarczym kopciuszkiem?

    Nie potępiam polityki rządu w czambuł. Puszczenie lita spowodowałoby natychmiast gignatyczny wzrost zadłużenia obywateli, przedsiębiorstw i państwa, bo większość litewskich pożyczek jest w euro i silnych walutach. Z drugiej strony, obecna filozofia gospodarczo-polityczna Litwy jest drogą donikąd, bo prowadzi do permanentnie niskich zarobków, wysokich cen w sklepach, niskiego eksportu, słowem, do długoletniej niskiej stopy życiowej i duszonej gospodarki czyli dalszej społecznej mizerii i emigracji.

  3. pani mówi:

    Sowo, Sowo śpisz w dzień to nie wiesz że jest instytucja prywatna. Pracująca dla swoich właścicieli a nie dla RL obywateli.

  4. Gratulat mówi:

    tak nieznaczny, że nawet pchła tego wzrostu nie zobaczy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.