74
Referendum na Łotwie: rosyjski nie będzie językiem urzędowym

74,8 proc. głosujących w niedzielnym referendum na Łotwie opowiedziało się przeciwko nadaniu językowi rosyjskiemu statutu drugiego języka urzędowego Fot. EPA-ELTA

Krótkie pytanie, rekordowa frekwencja i jasna odpowiedź — język rosyjski nie będzie drugim językiem państwowym. Tak zadecydowali Łotysze w niedzielnym referendum.

Według wciąż jeszcze nieoficjalnych wyników referendum, za odrzuceniem wprowadzenia drugiego urzędowego opowiedziało się 74,8 proc. głosujących. Tymczasem za wprowadzeniem języka rosyjskiego do biegu publicznego głosowało 24,88 proc. uczestniczących w referendum. Frekwencja w nim wyniosła 71,12 proc. Obserwatorzy zaznaczają jednak, że wyniki referendum mogłyby być zupełnie inne, gdyby do głosu była dopuszczona prawie 300-tysięczna społeczność tzw. nie obywateli Łotwy.

Mimo wyraźnych wyników referendum większość odpowiedzialnych łotewskich polityków uważa, że plebiscyt nie rozstrzyga problemu integracji rosyjskojęzycznej społeczności na Łotwie, jak też to, że dotychczasowa polityka naturalizacji prowadzona przez Rygę poniosła fiasko.

Jedynie łotewscy nacjonaliści zrzeszeni w koalicji „Wszystko dla Łotwy” uważają stanowczo, że sprawa językowa została załatwiona i zaczynają polowanie na czarownice, czyli na tych, którzy do referendum doprowadzili. Przedstawiciele nacjonalistycznej koalicji odbierają wyniki referendum jako przyzwolenie na dalszą asymilację niełotewskiego społeczeństwa Łotwy. Zapowiedzieli już, że będą dążyli do wyrugowania języków mniejszości narodowych z placówek oświatowych, w których, ich zdaniem, nauczanie powinno odbywać się wyłącznie w języku łotewskim.

Liderzy ugrupowania „Wszystko dla Łotwy” apelują też do władz o wydzielenie środków na repatriację do Rosji i innych krajów rosyjskojęzycznych obywateli kraju, którzy nie zgodzą się z polityką asymilacji. Co więcej, już teraz liderzy nacjonalistów domagają się deportacji z Łotwy liderów ugrupowań politycznych zrzeszających rosyjskojęzyczne mniejszości.

Referendum okazał się dla Łotwy przysłowiową puszką Pandory, bo w niektórych rejonach kraju, szczególnie w Latgalii, zdecydowana większość uczestników referendum opowiedziała się za językiem rosyjskim jako drugim urzędowym. Ich liczba w niektórych miastach wyniosła nawet 90 proc. wśród głosujących. W całej Latgalii za językiem rosyjskim opowiedziało się 55 proc. głosujących, a w jej stolicy, a zarazem drugim pod względem wielkości łotewskim mieście — Dyneburgu — aż 85 proc. uczestników referendum glosowało za nadaniem rosyjskiemu statutu drugiego języka urzędowego. Dlatego samorządowe władze tych rejonów i miast domagają się teraz wprowadzenia języka rosyjskiego na szczeblu samorządowym.

Taką możliwość kategorycznie odrzuca łotewski premier Valdis Dombrovskis zauważając, że mieszkańcy tzw. rosyjskojęzycznych rejonów kraju od dawna używają języka rosyjskiego w samorządach i są obsługiwani w tym też języku na szczeblu samorządowym.

Inicjatorzy referendum — Władimir Linderman (który nie ma łotewskiego obywatelstwa) oraz Nił Uszakow, mer Rygi, a zarazem lider rosyjskojęzycznej koalicji „Porozumienie Centrum” mówią, że nie liczyli, iż referendum wygra. Ich zdaniem, była to raczej forma protestu przeciwko oficjalnej polityki wobec mniejszości narodowych oraz braku dialogu łotewskich władz z tymi mniejszościami.

— Jestem przekonany, że w wyniku referendum większość społeczeństwa nabrało zrozumienia, że sprawa języka jest dla Łotwy problemem i trzeba zastanowić się, jak ten problem rozstrzygnąć — po referendum oświadczył Nił Uszakow. Mer zapowiedział też, że samorząd Rygi jeszcze w tym roku przyzna dodatkowe środki na organizowanie kursów języka łotewskiego, żeby każdy chętny mógł nauczyć się języka państwowego. Równocześnie Uszakow zaapelował do władz o przerwanie prowadzonej od 20 lat polityki ignorowania potrzeb mniejszości narodowych i rozpoczęcia z nimi dialogu.

Problemom językowym Łotwy uważnie przyglądano się również w Estonii i na Litwie, gdzie są podobne problemy z mniejszościami narodowymi. Jednak w Estonii i na Litwie inaczej odebrano wyniki referendum, bo jeśli litewskie władze — przewodnicząca Sejmu Irena Degutienė oraz minister spraw zagranicznych Audronius Ažubalis ogarnięci euforią zaczęli gratulować łotewskim władzom „zwycięstwa” jeszcze przed podaniem wstępnych wyników referendum, to estońskie władze zachowały wstrzemięźliwość i na razie oficjalnie nie komentują wyników referendum sąsiedniego państwa.

74 odpowiedzi to Referendum na Łotwie: rosyjski nie będzie językiem urzędowym

  1. absolwentka mówi:

    Cytat z ostatniego akapitu … bo jeśli litewskie władze – przewodnicząca Sejmu Irena Degutiene oraz minister spraw zagranicznych Audronius Ażubalis ogarnięci euforią zaczęli gratulować łotewskim władzom “zwycięstwa”… Takie wypowiedzi generują bardzo, bardzo smutne wnioski co do prawa posługiwania się językiem ojczystym Polaków litewskich. Jeśli Łotyszom gratulują tego, czego sami odmawiają swoim mniejszościom, to otwarcie przyznają się do swoich zamiarów. Co za nieostrożność.

  2. miejscowy mówi:

    Mam sympatię do Łotyszy i dobrze im życzę, ale zapowiedzi o asymilacji mniejszości narodowych może wyleść im bokiem. A ten bok to wspólna granica z Rosją i Białorusią. Niebezpiecznym może stać się rosyjskojęzyczny Dyneburg drugie miasto po wielkości, gdzie Łotysze stanowią zaledwie 17-18%. Zaczynam obawiać się że moży rozpętać się wojna. 24,88% + ponad 300 tys. to dużo w 2 milionowym państwie.

  3. Kmicic: mówi:

    Rosjanom na Łotwie, pomimo że są ludnością napływową,należy się pełnoprawny język lokalny wszędzie tam, gdzie stanowią znaczący odsetek ludności. I takie starania sa podjęte, pisze o tym dzisiejsza Rzeczypospolita.
    Polskim autochtonom (!!!)na LT tym bardziej pełnoprawny język lokalny należy się. W tej sprawie nie może być w ogóle dyskusji.Miejmy nadzieję ,że Kwaśniewski w czasie swojego pobytu na targach książki w Wilnie mocno poruszy ten temat.-
    To może być jedyny sens jego tu przyjazdu.

  4. Z Lotwy mówi:

    Czy ten artykul jest opinia KW??? Wtedy mi przykro. Bardzo przykro… Wyglada na Czerwony Sztandar (mam jeszce w bibliotece takiego wydania), a nie Kuriera Wilenskiego.

  5. Kmicic: mówi:

    Czas na Polaków na Łotwie, ma walkę o uznanie języka polskiego za lokalny.

  6. pruss mówi:

    nastepny karzel w Europie ktoremu sie zdaje,ze wygral.Ciemnota w tych postsowieckich krajach.Same sie unicestwiaja i pies z kulawa noga im nie pomoze

  7. piotr mówi:

    w dannym wypadku radošci nie
    powinno byč,przegrane jednych znaczy przegrane i innych, nie ma konsolidacii obywateli to znaczy
    przegrane wszystkich

  8. ursus mówi:

    Mysle, ze tutaj z tym rosyjskim na Lotwie nie jest az tak zle. Z pewnoscia w urzedach w Dynebergu siedza Rosjanie i zalatwiaja sprawy swoich rodakow- wypisuja w poprawnej lotewszczyznie niezbedne dokumenty. Podobnie jak w Solecznikach zwracamy sie po polsku(najczesciej po rosyjsku) w urzedach i wypelniamy tylko dokumenty po litewsku. Czy to jest takie straszne wpisac kilka litewskich slow do kilku rubryk?
    Lotysze zas nie chca i ja to rozumiem, zeby ich kraj zostal druga Bialorusia, gdzie jezyk tubylcow zostal wykorzeniony i rzucony na stos, a zapanowalo ruskojazycznoje spoleczenstwo ze swoja ruskajazyczna kultura i swiadomoscia.

  9. ursus mówi:

    Mysle, ze tutaj z tym rosyjskim na Lotwie nie jest az tak zle. Z pewnoscia w urzedach w Dynebergu siedza Rosjanie i zalatwiaja sprawy swoich rodakow- wypisuja w poprawnej lotewszczyznie niezbedne dokumenty. Podobnie jak w Solecznikach zwracamy sie po polsku(najczesciej po rosyjsku) w urzedach i wypelniamy tylko dokumenty po litewsku. Czy to jest takie straszne wpisac kilka litewskich slow do kilku rubryk?
    Lotysze zas nie chca i ja to rozumiem, zeby ich kraj zostal druga Bialorusia, gdzie jezyk tubylcow zostal wykorzeniony i rzucony na stos, a zapanowalo ruskojazycznoje spoleczenstwo ze swoja ruskajazyczna kultura i swiadomoscia.

  10. taktyka mówi:

    “Mysle, ze tutaj z tym rosyjskim na Lotwie nie jest az tak zle”

    Nie o to chodzi!

    Chodzi o to aby jakiekolwiek państwo nie “wybzdyczało” się na jakichś swoich obywateli, tylko z powodu ich języka ojczystego!

    Lub czyniło im wielką łaskę, że “toleruje” ich ojczysty język.

    Państwo ma zapewniać WARUNKI dla jego używania i zachowania w SFERZE PUBLICZNEJ.

    Takie są cywilizacyjne STANDARDY współczesnego, przyzwoitego państwa.

    Czy Łotwa z powodów projekcji w przyszłość, motywów o których ursus pisze w ostatnich zdaniach swojego wpisu, ma być ZWOLNIONA z tych cywilizacyjnych standardów ?

    Wobec rosyjskojęzycznych, można być barbarzyńcą ?

  11. tomasz mówi:

    Już to napisałem ale powtórzę:

    Najgorsze w co mogą się dać wpędzić Polacy to odmawianie innym narodom tych praw jakich sami dla siebie, się domagają.

  12. miejscowy mówi:

    Do Kmicic 5: PolakÓw na Łotwie jest obecnie około 40 tys. i są rozproszeni po całej Łotwie. Do tego pół wieku nie mieli możliwości do edukacji w ojczystym języku. Na dzień dzisiejszy w większości są albo zrusyfikowani, albo złotewszczeni. Szacunek władzom łotewskim należy się za utworzonie po 91 roku 5 szkół polskich i polskiego przedszkola w Dyneburgu, które noszą nazwy patronów Piłsudzkiego, Batorego, Platerów…Łotyszom nawet do głowy nie przyszło, żeby coś mówić przeciw Karcie Polaka, a jest ich wydanych kilka tysięcy.

  13. miejscowy mówi:

    Miało być Piłsudskiego

  14. taktyka mówi:

    “Łotyszom nawet do głowy nie przyszło, żeby coś mówić przeciw Karcie Polaka, a jest ich wydanych kilka tysięcy.”

    To prawda.
    Nie pojawiły się na Łotwie, charakterystyczne symptomy łukaszenkowsko-landbergistowskiego (lub odwrotnie), ZAJOBA.

    Być może dlatego że ich łotewskie, powstałe w 1918 r. państwo nie było ufundowane na bajkopisarskim antypolskim micie tak jak państwo lietuviskie.

  15. ursus mówi:

    Sadze, ze panowie mijacie sie z prawda. Lotwa to bardzo maly kraj i obawia sie wcielenia w szeroki az po kamczatke rosyjskojezyczny step. Tu spostrzegalbym putinowska polityke podjudzania lotewskich Rosjan. Lotewscy Rosjanie nie sa autochtonami tak jak Polacy na Wilenszczyznie wiec nie laczmy tych roznych zjawisk jak sprawa polska na Litwie i rosyjska na Lotwie jednym paragrafem.

  16. Jaśko mówi:

    Do miejscowego: W “szkołach polskich” na Łotwie o których piszesz prawie wszystkie przedmioty nauczane są w języku łotewskim, brakuje nawet polskich wersji ich stron internetowych. “Polskie” szkoły powstały w Dyneburgu, Jekabpilsie, Krasławi, Rzeżycy oraz w Rydze (w latach 90. działały tam 2 “polskie” szkoły, ale jedna z nich straciła swój polski charakter, bo liczba godzin nauczania języka angielskiego przewyższyła liczbę godzin nauczania języka polskiego). Pozostaje pytanie, dlaczego szkoły polskie nie powstały w miejscowościach wiejskich, gdzie Polacy do tej pory stanowią dużą część mieszkańców (patrz http://pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:Daugavpils_district_ethnic_Poles_percentage.png&filetimestamp=20081007064135 )? Dlaczego w Dyneburgu zamieszkanym przez prawie 20 000 Polaków działa tylko jedna “polska” szkoła? Dlaczego język polski, który jest w Łatgalii językiem autochtnonicznym, uważany jest według łotewskiej ustawy o języku państwowym za język obcy?

  17. taktyka mówi:

    “Lotewscy Rosjanie nie sa autochtonami”

    Nie… ?
    To kto zainicjował referendum, jeśli nie oni?

  18. ursus mówi:

    Lotewscy Rosjanie podobnie jak Rosjanie kaliningradzcy sa ludnoscia naplywowa po II W.S.

  19. tomasz mówi:

    do ursus: Duża grupa Rosjan ponad 10% ogółu ludności a miejscami jeszcze więcej zamieszkiwała na Łotwie przed IIWŚ.

  20. Inflant mówi:

    Ursus : Nie wszyscy Rosjanie łotewscy. Przed wojną, a nawet pod koniec XIX wieku, stanowili około 10 procent ludności Łotwy. To był odsetek wyższy niż dzisiaj Polaków na Litwie.
    Druga sprawa zamyka się w pytaniu, czy większość obywateli danego państwa ma prawo pozbawić takich samych praw znacząca mniejszość obywateli ?
    Jeśli w Łatgalii 55 procent uprawnionych do głosowania poparło język rosyjski, to przynajmniej tam powinien on pełnić funkcję drugiego języka urzędowego.

  21. LT-PL mówi:

    Władze Łotwy popełniają strategiczny błąd nie popierając Polaków w Łatgalii, nie tworząc polskojęzycznego społeczeństwa na tych terenach. Polacy na tych terenach w odróżnieniu od napływowych Rosjan byli i są nastawieni propaństwowo. Łotysze odrzucając aspiracje Polaków popychają ich w kierunku Rosjan,powodując rusyfikacje, a mogło by być odwrotnie.Rosjanom bardzo trudno z przyczyn psychologicznych asymilować się z Łotyszami. Jestem przekonany,że znacznie łatwiej i bez barier psychologicznych zaakceptowaliby j.polski jako miejscowy, lokalny język. Dzisiejsza sytuacja rosyjskojęzycznej enklawy, tuż przy Rosji jest dla Łotwy niebezpieczna.Wprowadzenie tam łotewskiego jest mało prawdopodobne w dającej się przewidzieć perspektywie, tak więc język polski i Polacy mogą być pewnym ratunkiem dla Łotwy.

  22. true mówi:

    Różnica historyczna jest widoczna do dziś – Łotwa czynnie wspierała Polskę podczas wojny 1919-20 przeciwko Armii Czerwonej w przeciwieństwie do Litwy która ściśle współpracowała i zaatakowała Wojsko Polskie !

  23. ursus mówi:

    Panowie, czyzby wam zalezalo na ponownej rusyfikacji malenkiej Lotwy? Piszecie, ze jeszcze w XIX wieku bylo tam na Lotwie 10% Rosjan. Moze i bylo. Tyle samo chyba bylo i na terytorium owczesnej Polski, Litwy czy Finlandii. Wszedzie mielismy Imperium Rosyjskie, potem imperium sowieckie z tym samym jezykiem rosyjskim i Rosjanami. Nikt im tam nie broni kultury rosyjskiej czy obcowania miedzy soba po rosyjsku. Niech tylko potrafia z szacunku dla kraju w ktorym mieszkaja nauczyc sie jezyka lotewskiego, jak ja nauczylem sie litewskiego. Wynarodowienie Rosjanom na Lotwie na pewno nie grozi, przeciez “matuszka Rassija” ze swoja potezna ideologia i przepiekna kultra maja tam na wyciagniecie reki.
    Przepiekna kulture napisalem w doslownym znaczeniu.

  24. Astoria mówi:

    @ LT-PL:

    –>Władze Łotwy popełniają strategiczny błąd nie popierając Polaków w Łatgalii, nie tworząc polskojęzycznego społeczeństwa na tych terenach. Polacy na tych terenach w odróżnieniu od napływowych Rosjan byli i są nastawieni propaństwowo. Łotysze odrzucając aspiracje Polaków popychają ich w kierunku Rosjan,powodując rusyfikacje, a mogło by być odwrotnie

    Nie bardzo rozumiem, po co i jak władze łotewskie miałyby tworzyć polskojęzyczne społeczeństwo. Nic nie słyszałem o większych aspiracjach Polaków na Łotwie od tych, które mają. Słyszę tylko, że są dobrze zasymilowani, na nic się nie skarżą i niczego więcej nie potrzebują. W tych szkołach, które mają, polski jest uczony raczej jak zwykły język obcy. Niektórzy nazywają siebie Polakami na Łotwie, ale związki większości z Polską i polskością są nikłe i bardziej pasowałoby do nich określenie Łotysze polskiego pochodzenia. Takim Łotyszem o częściowo polskich korzeniach jest premier.

    @ ursus:

    –>Panowie, czyzby wam zalezalo na ponownej rusyfikacji malenkiej Lotwy?

    Z ust to Pan wyciągnął Landsbergisowi, nieznacznie zmieniając słowa: Panowie, czyżby wam zależało na ponownej polonizacji maleńkiej Litwy?

  25. Maur mówi:

    http://www.kgbveikla.lt/
    Kto zna j. litewski może tu zajrzeć. Pewnie niekompletne…
    Na razie oblężenie serwera jest tak wielkie, że się zawiesza.

  26. Ali mówi:

    Ursus : Przestrzegałbym przed uprawianiem demagogii. W roku 1897 przeprowadzono w Imperium Rosyjskim powszechny spis ludności. Na terenie późniejszej Łotwy Rosjanie stanowili 8,4 procenta ogółu mieszkańców. Na terenie późniejszej Estonii 4,5 procenta, na terenie późniejszej Litwy 3,5 procenta. W Królestwie Polskim 1,1 procenta, a w Okręgu Białostockim 3,3 procenta. Na terenach zaboru austriackiego oraz pruskiego nie było ich wcale. Warto pamiętać o tym, że sporą część Rosjan łotewskich stanowili w tamtym czasie starowiercy, którzy zaczęli osiedlać się tam już w XVIII wieku.
    W okresie międzywojennym było tak : Na Łotwie według spisu ludności z roku 1925 Rosjanie stanowili 10,6 procenta ogółu mieszkańców, a Polacy 2,8 procenta.Względna liczba Rosjan powiększyła się dlatego, że po I wojnie światowej wyjechało z Łotwy ponad 50 procent tamtejszych Niemców. Pozostali wyjechali jesienią 1939.
    W Estonii według spisu z roku 1922 Rosjanie stanowili 8,2 procenta ogółu mieszkańców. Przyczyny wzrostu były takie same jak na Łotwie.
    Na Litwie Kowieńskiej według spisu z roku 1923 Rosjan było 2,5 procenta. Tutaj nie było ubytku mniejszości niemieckiej, natomiast wyjechało trochę carskich żołnierzy i urzędników.
    W całej Polsce według spisu z roku 1931 Rosjanie stanowili 0,4 procenta ogółu mieszkańców.

  27. Ali mówi:

    Astoria : Popierać Polaków mogliby. Na zasadzie “divide et impera”. Nie byliby w stosowaniu tej zasady pierwsi i przypuszczalnie nie ostatni.

  28. ursus mówi:

    Do Astoria: Niestety nie widzisz roznicy tam, gdzie ona jest jak byk.

  29. tomasz mówi:

    do LT-PL: Przy takim nastawieniu do praw mniejszości jakie zaprezentowała większość (uprawniona do głosowania) na Łotwie, rychło dojdą do tego że twoja propozycja jest leczeniem dżumy cholerą.

    do ursus 23: Czyżby tobie zależało na ponownej polonizacji maleńkiej Litwy? 😉

  30. LT-PL mówi:

    Astoria
    Dotychczasową łotewską politykę narodowościową uważam za lekkie nieporozumienie. Przez 20 lat władze Łotwy nie rozwiązały problemu obywatelstwa ogromnej części społeczeństwa, mało tego, pisząc określeniem Lenina “nacjonalnyj wapros” na terenie Łotwy staje się coraz ostrzejszy.Władze Łotwy zbudowały, zresztą na własne życzenie, polaryzujące się społeczeństwo, żyjące nie razem, ale obok siebie. Bardzo duża część społeczeństwa nie identyfikuje się z państwem łotewskim, toleruje je, ale tylko z powodu oportunizmu i konformizmu.Polacy na Łotwie żyją tam od wieków i są mocno związani z państwowością łotewską. Zgadzam się,że na terenie Semigalii i Kurlandii trudno mówić o Polakach, raczej są to Łotysze pochodzenia polskiego, ale w Łatgalii mamy do czynienia z dużym skupiskiem Polaków, którzy rusyfikują się pod wpływem narodowościowej polityki rządu w Rydze. Łotewska polskość na tych terenach mogłaby być konkurencją dla rosyjskości i w pewnym sensie mogłaby zabezpieczać interesy państwa łotewskiego na tym terenie.
    Zdaje sobie sprawę,że Polacy na Łotwie mają bardzo

  31. ursus mówi:

    Wlasnie, niech Astoria poczyta o czynach KGB na Litwie, jak dokonywano ludobojstwa litewskiego narodu i o tym, jak Litwina bito w morde ze slowami; Gawari na czielowieczieskom jazykie!
    Lotysze i ich jezyk byli zaliczani do “nieludzkich” tak samo jak litewski.

  32. miejscowy mówi:

    Do Jaśka: Przyczyn nie wiem dlaczego nie powstały polskie szkoły w miejscowościach wiejskich według mapy przez ciebie podanej. Podejrzewam, że to mogą być skutki częściowego wynarodowienia (tych 25-30%)i wina samych zaciekawionych.
    W mieście Daugavpilsie – Dyneburgu według danych statystycznych z 1 stycznia 2006 było 108260 mieszkańców. Większość 53,96% (58414) stanowili Rosjanie.
    Łotyszów 17,3% (18725), Polaków 14,9% (16126) osób. Pozostali to Białorusini 8,22% (8897), Ukraińcy 2,23% (2417) oraz inne narodowości głównie Litwini, Żydzi i Estończycy.
    W Dyneburgu 1991 roku polska szkoła odzyskała stary przedwojenny gmach w którym po wojnie mieściła się szkoła rosyjska. Szkoła otrzymała jeszcze jeden gmach – były Dom Kultury. W nim mieści się szkoła początkowa, jest duża aula i sala sportowa.
    7 listopada 2008 r. wyremontowano historyczną siedzibę szkoły polskiej i przewrócono jej historyczną nazwę – Państwowe Gimnazjum Polskie im. Józefa Piłsudskiego. Polskie gimnazjum w tym mieście powstało w 1921 roku. W Dyneburgu jest też duże polskie przedszkole.

  33. Ali mówi:

    Ursus : Z tym “ludobójstwem” narodu litewskiego to chyba gruba przesada. Słyszałem do tej pory o jednym przypadku ludobójstwa w dziejach Litwy. Ludobójstwa na Żydach dokonanego przez Litwinów pod patronatem Niemców.

  34. zozen mówi:

    kibicowałbym staraniom za uznanie języka rosyjskieg za urzędowy na Łotwie, gdyby za tym wszystkim nie stał Kreml. Spora część tamtejszych Rosjan uznaje suwerenność Łotwy za stan przejściowy, że już wkrótce zostanie ona z powrotem przyłączona do Rosji. Zresztą oglądając rosyjskie kanały TV wydaje się, że tak samo myślą zwykli Rosjanie w Rosji.
    Tak a propos spora część “bezpaństwowców” nawet nie próbowała uzyskać obywatelstwa. Bo wiązałoby by się to z nauką ‘języka faszystów’.

  35. ursus mówi:

    Do Ali: Widze, ze wiekszosc tu piszacych zna sie na tragedii narodow baltyckich w tym litewskiego, jak kot na kielbasie.
    Przepraszam, ale nie moge juz czytac CZERWONEGO STANDARU i wpisow Krasnych Latyszskich Strelkow.

  36. Ali mówi:

    Zozen : Czy uważasz, że obecny upór Łotyszy zniweluje knowania Kremla ? Czy sądzisz, że Moskwa po przegranym referendum odpuści ?
    Ja nie byłbym takim optymistą. Moim zdaniem akcje Kremla wymierzone w Łotwę jeszcze bardziej się nasilą. Łotwa będzie przedstawiana jako państwo na wpół faszystowskie, nacjonalistyczne, które dyskryminuje swoich rosyjskojęzycznych obywateli.
    Tylko naiwni mogą pomyśleć, że w tej sytuacji Putin i jego kamaryla odpuszczą Łotyszom.
    Gdyby zaś Łotysze poszli na kompromis, na przykład w Łatgalii, wybiliby Moskwie argumenty. Mogliby ogłaszać wszem i wobec, że Rosjanie się czepiają, chcą rozbić demokratyczne państwo szanujące prawa mniejszości narodowych.

  37. Ali mówi:

    Ursus : Nie chcesz to nie czytaj, ale ludobójstwo Żydów w okresie II wojny światowej jest faktem. Chyba nie jesteś negacjonistą holokaustu ?
    A co do masowych wywózek Bałtów na Sybir, to owszem miały miejsce i stanowiły zbrodnię. To jednak nie było jeszcze ludobójstwo. Katynia ani jego namiastki Sowieci Litwinom nie urządzili.

  38. ursus mówi:

    Do Ali: Trupy litewskich partyzantow jak snopy walaly sie po lasach w okresie powojennym. Ponoc do lat 60 Litwini stawiali zbrojny opor sowietam. Odkryto tez zbiorowe mogily niedaleko miejsc wiezien NKWD.

  39. Ali mówi:

    Ursus : To jednak nie było ludobójstwo. To były represje wobec członków litewskiego ruchu oporu. Nie neguję zresztą zbrodni sowieckich. Podobnych zbrodni dokonali również na Polakach. Jeśli jednak używamy słowa “ludobójstwo”, to powinniśmy być bardziej ostrożni. Poza holokaustem ludobójstwem można nazwać rzezie Polaków na Wołyniu i w Galicji Wschodniej dokonane przez UPA, a także w pewnej mierze mord, a właściwie mordy katyńskie. Ludobójstwem był też “hołodomor” na Ukrainie.
    Wrócę jeszcze do kwestii językowych. Wielu historyków za ludobójstwo uważa eksterminację Aborygenów w Australii oraz rdzennych mieszkańców Tasmanii. Eksterminacje te były dziełem Brytyjczyków. Dzisiaj język angielski jest tam językiem urzędowym. Podobne porównania można odnieść do Ameryki.
    Uważam, że skoro czasu nie można cofnąć, ze skutkami pewnych wydarzeń historycznych trzeba się pogodzić. Na Łotwie mieszka bardzo dużo Rosjan i Łotysze dla własnego dobra powinni unormować z nimi stosunki, również na niwie językowej.

  40. marek mówi:

    Mogę oczywiście rozumieć obawy Łotyszów i złe wspomnienia z sowieckiej okupacji. Ale przyjęta polityka względem rosyjskojęzycznej mniejszości jest po prostu szkodliwa dla spoistości państwa. Łotysze stanowią, wg danych 62% populacji, Rosjanie, Białorusini i Ukraińcy stanowią 30%. Nie da się na dłuższą metę traktować prawie 1/3 ludności, jako ludności drugiej kategorii. Owszem, władze mogą liczyć na emigrację tej ludności, ale ci co mieli wyjechać, raczej już wyjechali. Mogą też władze liczyć na asymilację, ale to wobec zwartości zamieszkania i ekspansywności rosyjskiej kultury, jest moim zdaniem skazane na niepowodzenie.
    Co zatem władzom pozostaje? Marginalizowanie mniejszości, co próbują czynić, ale to powoduje, że szuka ona poparcia w Moskwie. I tak krok po kroku wpycha się własnych obywateli i mieszkańców bez obywatelstwa, do kontestowania państwa.
    Nie zdziwię się, jak pojawią się głosy, ze skoro w Polskich Inflantach 55% głosujących powiedziało “tak”, a przecież jest tam znaczna liczba, która też by w ten sposób zagłosowała, ale nie miała uprawnień, to trzeba powalczyć o język rosyjski w tej części Łotwy. A jak władze powiedzą nie, to można iść krok dalej i pomyśleć o autonomii…

    Łotwa to nie jest mocarstwo, a Rosja to nie pokorny baranek. Może się sytuacja wymknąć spod kontroli.

    A co do tego ma sprawa polska na Litwie? Ano to, że gdyby Łotysze zdecydowali się na koncesje dla mniejszości rosyjskiej, to byłby to dobry przykład do wykorzystania na Wileńszczyźnie. I dlatego powtórzę: wynik referendum wcale mnie nie cieszy.

  41. ursus mówi:

    Do marek: A gdyby tak 30% mieszkancow Polski bylo obecnie narodowosci rosyjskiej. Przy czym owi mieszkancy uwazaliby suwerennosc Rzeczypospolitej jako zjawisko nienormalne i mijajace, nie wyrazaliby najmniejszej checi wyuczenia sie jezyka polskiego, bo to by sie kojarzylo z poznaniem jezyka faszystow, nie tolerowaliby i nie szanowaliby polskiej kultury i obyczajow…A pan Zerinowski by oswiadczyl publicznie, ze jak zostanie prezydentem Rosji, to “w tri miga” zrobi porzadek z Polska i Polakami. Co bys wtedy powiedzial?

  42. Ali mówi:

    Ursus : Przed wojną mniejszości w Polsce stanowiły 1/3 ludności. Endecy chcieli tych ludzi zasymilować. Piłsudczycy postępowali różnie, ale w sumie mało konsekwentnie. W rezultacie, gdy nastała katastrofa we wrześniu 1939, Ukraińcy, Białorusini, Żydzi i Niemcy wspomagali okupantów, mordowali polskich żołnierzy, ziemian, policjantów itd. Później były okrutne rzezie wołyńskie i wschodniogalicyjskie.
    A gdyby przedwojenne władze polskie pozwoliły na utworzenie uniwersytetu ukraińskiego we Lwowie, gdyby wprowadziły język ukraiński jako drugi język urzędowy na południowym wschodzie, zaś białoruski na północnym wschodzie i gdyby generalnie bardziej elastycznie postępowały z mniejszościami, najprawdopodobniej takich zachowań jak w roku 1939, a potem w latach 1943-1944 na kresach wschodnich, by nie było.
    Tolerancja narodowościowa na dłuższą metę jest opłacalna. Łotysze i Litwini powinni to zrozumieć. Im szybciej, tym lepiej.

  43. Michał Kleczkowski mówi:

    Całkowicie zgadzam się z Ali.

  44. ursus mówi:

    Do Ali:Bardzo dobry post, a z niego wiele wynika. Otoz to, lotewska nietolerancja rosyjskojezycznych(jesli taka istnieje), jest konsekwencja rosyjskiej carskiej, a pozniej sowieckiej polityki “wielikodzierzawno-szowinistycznej”.
    Jesli pozwolic lotewskim Rosjanom,wrogo nastawionym wobec Lotwy na autonomie(jak ktos tu juz wspominal), to nastepnym wydarzeniem bedzie tam referendum w sprawie wyjscia ze skladu Republiki Lotewskiej. A potem juz kolejna Polnocna Osetia gwarantowana. Rosjanie za jedna noc przejma panowanie nad regionem.

  45. A ja -tak sobie myslę mówi:

    Ali- JESTEŚ W BŁĘDZIE.Na takie rzeczy można pozwalać małym słabym grupom etnicznym.Nigdy grupom mniejszości narodowych mających w przyszłości coraz to większe potrzeby.

  46. A ja -tak sobie myslę mówi:

    a i jeszcze jedno ALI w 1939 problem mniejszości nie odnosił się do problemów językowych a do sprawy posiadania i własności ziemi.Gdyż owe mniejszości narodowe jako większość na tych terenach zwykle obrabiała ziemie która do nich nie należała.Bo należała zwykle bo burżujów Polaków.

  47. marek mówi:

    ursus:

    Zamiast wymyślać teoretyczne sytuacje z Polską, popatrz na dzisiejszą Ukrainę. Prawie 20% ogółu ludności to Rosjanie. Ukraińskim językiem posługuje się 2/3 ludności, ale w praktyce większość używa, tzw. “surżyka”, mieszaniny ukraińskiego i rosyjskiego. I Żyrynowski nieraz mówił, że Ukraina powinna być włączona do Rosji.
    I co? I jakoś Ukraina się nie rozpadła, choć w praktyce jest dwujęzyczna, a władze lawirują pomiędzy Wschodem i Zachodem.
    Mogę się z Tobą założyć, że gdyby Ukraina przyjęła jednoznacznie antyrosyjski kurs, np. realizując program neobanderowców z Partii Swoboda, to w krótkim czasie pożegnałaby się nie tylko z autonomicznym już Krymem, ale i Donbasem i tzw. Małorosją. W sytuacji istniejących napięć etnicznych ich eskalowanie, jeśli państwo okaże się za słabe, aby narzucić swoja przewagę mniejszościom, prędzej czy później kończy się katastrofą.

    O sytuacji Polski międzywojennej dobrze napisał Ci Ali. Aczkolwiek nie do końca się z nim zgadzam w ocenie przyczyn ludobójstwa na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej, to owa elastyczność w stosunku do mniejszości, o której wspomniał, jest podstawą.
    I piszę to jako nacjonalista. Założenia przedwojenne endecji, realizowane w praktyce przez sanację, o możliwości asymilacji mniejszości okazały się mrzonką. Państwo polskie nie miało tej siły przyciągania, aby mniejszości chciały odchodzić od swojej tożsamości. Gdyby Wielki Kryzys trwał krócej, gdyby wojna wybuchła 20 lat później, gdyby był lepszy stosunek do prawosławia…
    No ale nasze państwo nie miało spójnej koncepcji utworzenia polskiego narodu obywatelskiego respektującego odmienności etniczne, a zwłaszcza religijne.

    Co nie zmienia postaci rzeczy, że członkowie tych mniejszości też dzielnie walczyli i umierali za Polskę.

  48. ursus mówi:

    Do marek: No i co, tolerowlbys w Polsce takiego “surzyka”? Pasowaloby Ci, zeby polszczyzna dla dobra Rosjan w Polsce zeszla na psia mac? Lotysze tym sie roznia od Ukraincow, ze nie sa etnicznie spokrewnieni z Rosjanami. Zyczylbym troszeczke szacunku Rosjanom dla jezykow baltyckich i wszystko bedzie dobrze.
    Kawal z zycia wziety: Oglada litewski Rosjanin niemiecki film w telewizji tlumaczony na jezyk litewski i komentuje: O, do czego juz doszlo! Rozmawiaja w telewizorze po niemiecku, a tlumacza po faszystowsku! 🙂

  49. tomasz mówi:

    Widzę że ciągle silna jest hipokryzja wśród Polaków. Już o tym kiedyś pisałem więc powtarzał się nie będę:
    http://blog.kurierwilenski.lt/samsel/2011/02/06/rzecz-o-hipokryzji/

    Tak jest nasze prawa są nam należne a inni won.

    Tylko co do tego kto jest autochtonem. Moim zdaniem tutaj należy uszanować prawo każdego człowieka. A dla każdego człowieka jego miejscem (małą ojczyzną) jest to miejsce gdzie się urodził i wychował. Innej po prostu nie zna. Zatem autochtonem jest każdy już w pierwszym pokoleniu. Nie można przyznawać lub odbierać ludziom praw ze względu na zasługi lub winy jego przodków.

  50. Ali mówi:

    Ursus : Na siłę niczego nie załatwicie. Nie zmusicie Rosjan aby stali się Łotyszami, nie zmusicie Polaków aby stali się Litwinami. Uważam, że tutaj można coś ugrać tylko po dobroci. Przykład Marka dotyczący Ukrainy bardzo dobry. Dzisiaj minęły już czasy siłowej asymilacji mniejszości. To jest melodia przeszłości, zresztą też fałszywa. Dzisiaj nawet anglojęzyczni Szkoci podkreslają swoją podmiotowość. Nawet aglojęzyczni Walijczycy przypomnieli sobie, że nie są Anglikami. Szkocja i Walia mają jednak autonomię więc prawdopodobnie nie dojdzie do secesji tych krajów. Na początku ubiegłego stulecia Irlandia takiej autonomii nie miała. Skończyło się więc tym, że wywalczyła pełną niepodległość.
    Do 46 : Za dużo w twoich twierdzeniach stalinowskiej propagandy, za mało obiektywizmu. Żydzi nikomu nie obrabiali ziemi, a w roku 1939 wspierali władzę sowiecką jeszcze mocniej niż Ukraińcy i Białorusini. Warto nadto dopowiedzieć, że Ukraińcy na Wołyniu mordowali polskich chłopów, a nie żadnych “burżujów”. Tych ostatnich przetrzebiła władza radziecka w latach 1939-1941. Na wsiach został tylko prosty lud.

  51. A ja -tak sobie myslę mówi:

    ALI kochanieńki Żydzi szli za bolszewikami bo im obiecywali równość.A jaka w tedy była równość kiedy Żydom nie wolno było mieć ziemi.Na Wołyniu każdy Polak był uważany za burżuja.A piszę o tym bo znam sprawę z autopsji a nie z książek.Jak o pewnych sprawach nie masz pojęcia-lepiej nie mantykuj.

  52. marek mówi:

    ursus48
    “No i co, tolerowlbys w Polsce takiego „surzyka”…

    A jak myślisz?

    Działając według schematu łotewskiego, mógłbym, po pierwsze zorganizować powszechny egzamin znajomości języka polskiego. Surżykowcom wyznaczyłbym 3 lata na nauczenie się pięknej polszczyzny, który się nie nauczy odebrałbym mu obywatelstwo, wykluczył z grona narodu, zakazał wykonywania wielu zawodów, a opornych popędziłbym do Moskowii, zabierając przy okazji majątek. Tak, to byłoby piękne rozwiązanie… Takie piękne samobójstwo.

    Jako polski nacjonalista, zrobiłbym co innego. Skodyfikowałbym “surżyk”. Zrobił z niego porządny język, rozwinąłbym piśmiennictwo i prawnie zagwarantował, że Polacy mają dwa języki ojczyste.
    Na marginesie Ci powiem, że tak zresztą już jest w mikroskali, bo dla polskich Kaszubów językiem ojczystym nie jest język polski, ale kaszubski- oficjalnie uznany język regionalny.

    Co do tego Rosjanina i filmu. Powiedz mi, czy język litewski to jakiś ideał lingwistyczny? Czy jest przestępstwem, że komuś się ten język nie podoba? Czy każdy, kto mieszka na takiej Litwie musi koniecznie nauczyć się litewskiego, nawet jak mu to do niczego nie jest potrzebne? Czy nie jest przypadkiem hipokryzją władz, że z jednej strony leją krokodyle łzy, że Polacy mogą sobie nie poradzić w życiu bez znajomości litewskiego, a z drugiej strony ta sama władza wypchnęła za granicę kilkaset tysięcy znających litewski od kołyski, którym ten język jest w tej chwili przydatny, jak język migowy ślepemu?

  53. ursus mówi:

    Do Ali:piszemy o roznych rzeczach. Nikt tam na Lotwie z Rosjan Lotyszy nie robi. Musza tylko uszanowac kraj i jezyk kraju w ktorym mieszkaja, a otrzymaja obywatelstwo.
    Nikt tez tu na Litwie ze mnie Polaka nie chce Litwina wyrzezbic i nawet gdyby chcial, to predzej dluto by zlamal.
    Jakies absurdy tu wypisujecie.

  54. ursus mówi:

    Czy mi duzo ubedzie polskosci jezeli ja naucze sie jezyka litewskiego, jesli w litewskim urzedzie wpisze kilka zdan po litewsku do formularza?
    Ubywa raczej nam tu polskosci nie na rzecz litewskosci, tylko nadal na rzecz Putina i rosyjskojezycznych wplywow.
    polecam:http://www.facebook.com/#!/pulakiziwlni

  55. ursus mówi:

    Do marek: Nie istnieje takich jezykow, ktore by nam do niczego nie byly potrzebne.
    Uczac sie w szkole w czasach sowieckich litewskiego prawie nie mialem, nauczylem sie tego jezyka samodzielnie z szacunku dla kraju, w ktorym mieszkam. Nauczylem sie tez jezyka rosyjskiego i bialoruskiego. Ten ostatni wlasciwie nie jest mi tutaj potrzebny, ale ja szanuj wszystkie jezyki bylego WXL.
    Najbardziej zas szanuje jezyk ojczysty-polski. Znajomosc tych obcych jezykow mojej polskosci nie przekresla.
    Nie jestem jakims wunderkindem czy jezykoznawca. Zwykly ze mnie rolnik i ciesla.

  56. ursus mówi:

    Do Jotvingis: Aciu uz pripazinima bei pakvetima, taciau kiek zinau portale lenkai.lt dominuoja Lietuvos nacionalistu antilenkiska politika, kurios as asmeniskai netoleroju.

    Tlumaczenie: Dziekuje za uznanie i zaproszenie do dyskusji, jednak o ile pamietam na portalu lenkai.lt dominuje antypolska polityka litewskich nacjonalistow, ktorej osobiscie nie toleruje.

  57. Ali mówi:

    Do 51 :Nie masz pojęcia kochanieńki. Odwzorowujesz przedwojenne prawo litewskie na polskie. Przed wojną w Polsce Żydzi mogli posiadać ziemię. Nie mogli na Litwie. Na Wołyniu nawet polskich chłopów uważano za burżujów, bo tak Ukraińcom wmawiali Sowieci. To jednak nie była prawda.
    Rzezie wołyńskie przeprowadzali banderowcy. Byli to nacjonalisci, a nie komuniści. Kiedy po roku 1944 Sowieci ostatecznie zapanowali na zachodniej Ukrainie i przegnali wszystkich “burżujów”, banderowcy z UPA nadal z nimi walczyli. Szef UPA Szuchewycz zginął dopiero w roku 1950. Polskich “burżujów” dawno już tam nie było.

  58. Ali mówi:

    Ursus : Znowu nieporozumienie. Nie miałem na myśli rosyjskojęzycznych bezpaństwowców, chociaż oni też stanowią dla Łotwy nie byle jaki problem. Miałem na myśli obywateli łotewskich, którzy wzięli udział w referendum. Jeżeli w Dyneburgu 85 procent głosujacych, a zatem obywateli łotewskich, opowiedziało się za rosyjskim jako drugim językiem urzedowym, to coś ten fakt znaczy. W wielu państwach funkcjonuje więcej niż jeden język urzędowy i państwa te przez to nie giną.

  59. Ali mówi:

    Do 51 : Burżuazji żydowskiej było w przedwojennej Polsce było proporcjonalnie więcej niż burżuazji polskiej. Długo by można było wymieniać nazwiska żydowskich fabrykantów, bankierów, bogatych kupców itd. Właśnie o to chodzi, że nie względy klasowe decydowały o negatywnym stosunku większości Żydów do państwa polskiego. Rzecz polegała rzeczywiście na pewnych przejawach dyskryminacji, ale nie na tle majątkowym.

  60. marek mówi:

    ursus:
    “Nie istnieje takich jezykow, ktore by nam do niczego nie byly potrzebne.”

    No wiesz, kwestia podejścia. Ja mógłbym wymienić naprawdę wiele języków,które mi nie są do niczego potrzebne. Ale jakoś nie chcesz zauważyć, tego co sam napisałeś: “ktore by NAM…” Nam, a nie urzędnikowi, politykowi, czy diabli wiedzą komu było potrzebne. Dlaczego komuś wmawiać, że jest mu potrzebny jakiś język, skoro ta osoba uważa inaczej? Co to za uszczęśliwianie na siłę? Dlaczego jakiś urzędnik, ma mi wmawiać, że coś mi jest potrzebne? Znaczy wie to lepiej ode mnie?

    Oczywiście zgadzam się, że nikomu nie ubędzie, jak pozna kilka języków obcych. Ale to, że go ktoś do tego zmusi, to że ktoś będzie mu narzucał w jakim języku ma mówić na ulicy, czy w domu, to już może być traumą.

    Piszesz: “litewskiego prawie nie mialem, nauczylem sie tego jezyka samodzielnie z szacunku dla kraju, w ktorym mieszkam.”

    No i jest to chwalebne. A na marginesie: ilu Litwinów, co to się osiedlili na Wileńszczyźnie, nauczyło się języka polskiego z szacunku do tego regionu i ludzi którzy tam mieszkają? Ilu nawet bez nauki zachowuje szacunek do tego języka?

  61. ursus mówi:

    Do marek: Osobiscie nie slyszalem nawet o takim zjawisku, jak zmuszanie Polakow czy Rosjan do rozmawiania w domu badz na ulicy po litewsku. A mieszkam tu na Wilenszczyznie od urodzenia. Tu widze ulegles pewnej propagandzie. Nie sadze, zeby Rosjanie lotewscy nie mieli takiego prawa obcowania w jezyku ojczystym miedzy soba. Chodzi o lotewski badz litewski jezyk w urzedach. juz Ci pisalem: Przychodze w Solecznikach do litewskiego urzedu, zwracam sie do urzednika swobodnie po polsku(jak mnie nie zrozumie, to po rosyjsku, a juz wyjatkowo rzadko po litewsku) i tylko jakies tam papiery wypelniam w jezyku panstwowym-litewskim.

    Zdziwisz sie bardzo, ale znam sporo Litwinow-przybyszy na Wilenszczyznie, ktorzy wspaniale mowia po polsku. Mamy tutaj w naszej gminie 2 litewskie wioseczki, a ich mieszkancy Dzukowie mowia ladnie po polsku. Mowia po polsku i Ci, ktorzy przybywaja juz teraz na Wilenszczyzne. Jesli czasem nie potrafia po polsku, to przynajmniej staraja sie mowic po rosyjsku do nas. Nie moge tutaj uogolniac, bo nie znam wszystkich Litwinow-przybyszy, ale ci, ktorych poznalem pozostawiaja dobre wrazenie. Mialem nawet takie zjawisko: Pewna rodzina litewska zaczela mowic do mnie po rosyjsku po dluzszym juz naszym obcowaniu po litewsku. Zdziwilem sie bardzo, pomyslalem, ze chyba moj jezyk litewski mocno szwankuje. Wyjasnili mi tym, ze jako goscie na tej ziemi nie chca mi narzucac swojego jezyka. Pytali sie tez, skad znam jezyk litewski.
    Calkiem jest mozliwe, ze jakis przybyly tu nacjonalista litewski nie zechce poznac jezyka polskiego, ale to juz glownie jego problem, bo wiele na tym straci.

  62. Ali mówi:

    Ursus : No właśnie, ” jako goście na tej ziemi nie chcą narzucać swojego języka”. Dlatego też język polski powinien być drugim językiem urzędowym na Wileńszczyźnie. Jako język gospodarzy. Podobnie powinno być w łotewskiej Łatgalii.

  63. Maur mówi:

    Do Ali, 63;
    Jeżeli już w tym kontekście -to dlaczego na Wileńszczyźnie język GOSPODARZY, czyli język polski nie miałby być PIERWSZYM językiem URZĘDOWYM?

  64. marek mówi:

    “Osobiscie nie slyszalem nawet o takim zjawisku, jak zmuszanie Polakow czy Rosjan do rozmawiania w domu badz na ulicy po litewsku…”

    Osobiście słyszałem o wcale częstych sytuacjach, gdy rozmawianie po polsku na ulicy spotykało się z niechęcią ze strony Litwinów i uwagami typu “Lietuva, Lietuviams”. A taka demonstracyjna wręcz propagowana niechęć do języka polskiego, jak akcja w Ejszyszkach, to oczywiście, wg ciebie jest zachętą do posługiwania się językiem polskim publicznie, prawda? A jak wygląda stan zachowania języka polskiego na takiej Laudzie? Jak to się stało, ze 200 tys mniejszość polska zniknęła? Co się z nią stało? Wymarła? A może się zrusyfikowała?

    A po co Twoim zdaniem istnieje sławetna Państwowa Inspekcja Językowa? Czy po to, żeby dbać o rozwój i czystość języka litewskiego, czy po to żeby zwalczać polskie tabliczki? Czy kara administracyjna za umieszczenie tabliczki w polskim języku jest objawem tolerancyjności Litwinów?

    Dajesz przykład Dzuków, którzy mówią po polsku, nie dziwi mnie to, mieszkali w polskim otoczeniu, to i się nauczyli. A jak to wygląda w takim Wilnie, gdzie ludność litewska w przytłaczającej większości jest napływowa? Jak sądzisz, ilu z nich poparłoby projekt dwujęzyczności Wilna? Ilu z nich poparłoby naukę języka polskiego w szkole litewskiej, żeby ich dzieci lepiej poznały dziedzictwo regionu w którym żyją?

    Próbujesz ursusie przekonać mnie, że wszystko jest OK, że to my koroniarze z nacjonalistami z AWPL wymyślamy problemy, których nie ma.
    Ja natomiast mogę sobie porównać Wileńszczyznę, np. z regionami włoskimi pod kątem ochrony praw mniejszości i sorry, ale naprawdę działania władz litewskich wyglądają żałośnie. Przejdź się w okolice Udine, to się przekonasz.

  65. ursus mówi:

    Do marek: Rzucasz wszystko, za co sie chwytasz, do jednego kotla. piszesz niektore rzeczy wrecz dla mnie nie do pojecia. Zapewniam Cie: Jesli mi kiedys sie przytrafi taka sytuacja, ze ktorys Litwin zrobi mi uwage z powodu tego, ze rozmawiam po polsku na ulicy, to facet powaznie oberwie. O jaki projekt dwujezycznego Wilna Tobie chodzi? Jakie to by mialy byc dzisiaj w Wilnie dwa jezyki? Bo ja nie rozumiem. Stalinowi chyba musimy zawdzieczac, ze dzisiaj w Wilnie procentowo Polakow-Wilniukow jest jak na tym forum-tyle co kot naplakal.

    Do Maur: Stalinowi chyba musimy tez podziekowac za to, ze jezyk polski nie jest obecnie urzedowy na Wilenszczyznie. To jest temat rzeka i nie potrafie jego rozwinac tu w kilku postach.

    Pozdrawiam!

  66. Ali mówi:

    Ursus : Stalin zmarł 5 marca 1953 roku. Dzisiaj mamy 23 lutego 2012 roku. Na Wileńszczyźnie, poza samym Wilnem, Polacy nadal stanowią większość.

  67. marek mówi:

    ursus;
    No cóż nie ustosunkowałeś się do mojego postu. Argumentacja, że wszystko rzucam do jednego kotła jest raczej nie najwyższych lotów.

    “Jakie to by mialy byc dzisiaj w Wilnie dwa jezyki? Bo ja nie rozumiem.’

    A co tu jest do rozumienia? I nie wyjeżdżaj mi tu po raz kolejny ze swoimi teoriami, że Polacy nie mówią po polsku. Bo to, ani nie jest do końca prawdziwe, ani też nie ma wielkiego znaczenia.

    Zamiast po raz kolejny międlić te same kwestie, odpowiedź mi krótko na to pytanie: dlaczego odmawiasz tym Polakom, którzy chcieliby uszanowania wielokulturowości Wileńszczyzny prawa do posługiwania się oficjalnie swoim językiem?

    O Stalinie napiszę krótko: tak prawda zbrodniarz zabił i ukradł, ale paser z Kowna skorzystał. Ot, co.

  68. Wiln mówi:

    to ursus
    Nie wiem jak tam w Solecznikach,ale w Wilnie jest inaczej.Nawet w Trokach,przychodzę do urzędu z powodu ziemi.Wiem,že urzedniczka jest Polką,więc zaczynam rozmowę po polsku,ale ona odpowiada tylko po litewsku.Naprzeciw jej siedzi jeszcze jeden urzędnik-Litwin.Kiedy ten Litwin wychodzi z kabinetu,wtedy mogę odpowiedz uslyszec i po polsku.Nie dziwi mnie to,bo na mojej pracy między sobą rozmawialismy po polsku czy po rosyjsku tylko wtedy,kiedy szefowie(Litwini) nie slyszeli.Takiego cos do 1991 roku nie bylo.A ilu Polakow dobawilo do swego nazwiska koncowkę litewską,by dostac dobrą pracę?Znam takich dužo.A moja corka,ktora doskonale znala litewski język(miala dobrą pracę)ale nazwisko polskie,więc nieraz jej to wytykano.Nie pomieniala nazwiska.Poprostu wyjechala z tej Litwy.Juž 6 lat przeszlo i mam nadzieję,že tu nie wroci.A kiedy zalatwię swoje sprawy związane z ziemią i uda się sprzedac,(tak,sprzedac!)wyjadę tež.I wcale nie będę czula žalu.

  69. ursus mówi:

    Do marek: Nie “wyjezdzam” z takimi teoriami, ze Polacy na Wilenszczyznie nie rozmawiaja po polsku. Jak widzisz ja rozmawiam i pisze. Tylko ze odsetek naszych tutejszych Polakow uwazajacych jezyk polski za ojczysty stale maleje. Polacy tez nie stanowia obecnie wiekszosci ani w miescie Wilnie, ani w rejonie trockim, o ktorym wspomina Wiln,. Tu, gdzie Polacy takowa wiekszosc stanowia, a mianowicie w Solecznickim, jezyk polski, jezyk rosyjski, a i nawet bialoruski slychac doslownie w kazdym gabinecie naszego samorzadu. Jesli mi nie wierzysz, to przyjedz i sprawdz to osobiscie.
    Co do smierci Stalina. Owszem zmarl ten swolocz jeszcze w 1954, ale dzielo jego kwitnie: Wilenszczyzna zostala wlaczona do CCCP i skolchozowana, zsowietyzowana, zrusyfikowana. Wilenszczyzne i Wilno opuscilo 85% polskiej inteligencji, polski gospodarz kresowy zgnil w Syberii. Polacy na wieki zostali skloceni z Litwinami, jak ten swolocz oswiadczyl w Jalcie, ze Wilno ma nalezec do radzieckiej Litwy. Nasz przepiekny polnocnokresowy dialekt jezyka polskiego stal sie dzisiaj smietnikiem jezykow obcych. Udawanie dzisiaj, ze te rzeczy nie mialy i nie maja zadnego wplywu na nasza swiadomosc, jezyk, kulture i swiatopoglad, to jest wychwalaniem szat nagiego cesarza. Nie bede rozwijal tematu, bo to temat-rzeka wiec szkoda fatygi.
    Jesli kiedys pokonamy przezytki stalinizmu i sowietyzacji, nazyjemy sobie polska inteligencje, a wskazniki naszego polskiego patriotyzmu, naszej swiadomosci Polaka osiagna przedwojenny poziom i dojdzie do referendum w sprawie uznania jezyka polskiego na Wilenszczyznie za urzedowy, bede pierwszym kto przeglosuje Za.
    Pozdrawiam!

  70. marek mówi:

    ursus
    To jaki jest poziom zachowania języka polskiego wynika, m.in. z tego jaki jest jego status. A status jest taki jak opisała Wiln. w poście 70, jest to język zepchnięty na margines.

    Nie do końca się zgodzę, że to Stalin skłócił Litwinów z Polakami. Cała przedwojenna Lietuva ze stolicą w Kownie była budowana na antypolskich resentymentach. To nie krasnoarmiejcy zamordowali kwiat polskiej inteligencji w Ponarach. Litwini nigdy za te zbrodnie Polaków nie przeprosili, co więcej w czasach sowieckich, co prawda powoli (bo musieli liczyć się z Moskwą) prowadzili stopniową lituanizację Wileńszczyzny, a jak już odzyskali niepodległość, to mogli pewne rzeczy przeprowadzić szybciej i brutalniej. Tak więc jeszcze raz powtarzam, nie można wszystkiego zrzucić na Stalina, owszem to on zniszczył Polskę i był mega zbrodniarzem, ale Litwini zachowali się przy tym jak hieny, korzystając ze stworzonej im okazji.

  71. pani mówi:

    arku, metafora o hienach – jest bardzo, bardzo wartościowa. Ze smutkiem przyznaje …

  72. Ali mówi:

    Stalin zmarł w roku 1953. Wkrótce po jego śmierci zaczęto wydawać w Wilnie “Czerwony Sztandar”, pierwszą gazetę polskojęzyczną od kilku lat. Za Stalina było bardzo dużo polskich szkół na Wileńszczyźnie. Później liczba się zmniejszyła, bo w latach 1956-1959 nastąpiła druga “repatriacja” do Polski. Szkolnictwo polskie jednak nadal istniało i zresztą istnieje do dzisiaj.
    W roku 1990 Litwa odzyskała suwerenność. Od tego czasu upłynęły 22 lata. Na Wileńszczyźnie są polskie szkoły, polskie gazety itd., ale język polski jest w przestrzeni publicznej zwalczany karami administracyjnymi.
    Czy można wszystko zwalać na Stalina ? Czy Stalin wymyślił litewska komisję językową ?
    Jeżeli przyjmiemy założenie, że całe zło to pokłosie polityki Stalina, to musimy konsekwentnie przyjmować, że Wilno nie powinno być litewskim miastem, a Wileńszczyzna litewską prowincją. Litwini otrzymali te ziemie w prezencie od Stalina. Najpierw w roku 1939, potem, po raz drugi, w roku 1944.

  73. Adam mówi:

    POLSKI BEDZIE

  74. martini mówi:

    jak komuchom wyniki nie pasuja,to niech sie na syberie zawijaja

Leave a Reply

Your email address will not be published.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.