3
Uniwersytet w Solecznikach: pierwszy, a już dojrzały rok

Sprawy i plany najlepiej omówić przy kawie Fot. Marian Paluszkiewicz

Stara to jak świat prawda, że najważniejsze to chcieć, a wtedy wiele można dokonać. Dokonać pracą. Dowodem tego jest Polski Uniwersytet Trzeciego Wieku w Solecznikach, który dosłownie przed miesiącem obchodził swoje pierwsze urodziny.

Pierwsze, ale jakże już dojrzałe. Nie ma tu mowy o „raczkowaniu”, a o bardzo poważnej, szeroko zakrojonej działalności, która obliczona jest na to, by każdy uczestnik (w wieku od 50 lat wzwyż), czuł się tu nie tylko dobrze, ale też, jak to przystało Uniwersytetowi, zdobył tu nowe wiadomości, na które nigdy nie jest za późno.
Solecznicki Uniwersytet Trzeciego Wieku jest tego jak najdobitniejszym potwierdzeniem, że na naukę, doskonalenie, nigdy nie jest za późno.

Łatwo te słowa napisać, ale kiedy się mówi o powołaniu takiej instytucji w rejonie — rodziło się pytanie: czy seniorzy włączą się do tej działalności. Wszak dojazdy, kłopoty zdrowotne.

— Właśnie tego najbardziej się bałem, jak będzie z tą aktywnością — mówi prezes PUTW w Solecznikach Antoni Jankowski. I po chwili z uśmiechem kontynuuje: — Dziś już mamy „konkursy”. To oczywiście żart. Bo udział każdego nowego członka cieszy. Doskonale zdając sprawę z tego, jaki to ma być uniwersytet, jego pracę podzieliśmy na trzy poziomy. Pierwszy — ogólnouniwersytecki, drugi na poziomie kół, a trzeci — w kołach według zainteresowań.

Na pierwszym poziomie łączymy wykłady z zajęciami praktycznymi, wyjazdami do miejsc historycznych, sakralnych, czy też turystyczno-poznawczych. A jak już wspomniałem o wyjazdach, to w ciągu roku mieliśmy ich aż 13, z tego sześć do Polski.

Członkowie uniwersytetu zwiedzili już kościoły w Turgielach, Taboryszkach, Koleśnikach, Cytowianach, Szydłowie, Kiejdanach, w Podbrzeziu koło Kiejdan — Muzeum Powstania 1863 r., Muzeum Ojca Stanisława. To wyprawy tak zwane miejscowe. Bo ileż jeszcze ich było do Polski! I jak każdy doskonale rozumie, żaden z nich nie mógłby się odbyć bez wsparcia sponsorów. Zresztą, czy tylko wyjazdy.

Antoni Jankowski wraz z przewodniczącą Komisji Rewizyjnej Alicją Grygorowicz Fot. Marian Paluszkiewicz

Bo, jak mówi pan Antoni Jankowski, od pierwszych kroków taka pomoc była potrzebna. Przecież wszystko kosztuje: i rejestracja, i pieczęć itd. Pierwszą pomoc otrzymali od prezesa  Solecznickiego Oddziału ZPL, mera Zdzisława Palewicza, który nie tylko patronował pomysłowi założenia w rejonie takiej placówki, ale jest aktywnym uczestnikiem wielu ich imprez. To, że Uniwersytet ma w gmachu samorządu już swoją siedzibę — to też zasługa mera.
Skoro chodzi o sponsorów, to pomagają dawne wieloletnie kontakty, które pan Jankowski nawiązał w różnych okresach życia, pracując jako dyrektor szkoły-internatu w Podbrodziu, potem Domu Dziecka w Solecznikach i innych miejscowościach. Dlatego też już dziś mają wielu przyjaciół, co to chętnie wspierają Uniwersytet większą lub mniejszą pomocą, która jest bardzo dokładnie rejestrowana przez skarbnika Uniwersytetu Krystynę Bingielenė oraz przewodniczącą Komisji Rewizyjnej Alicję Grygorowicz.

Mówiąc o pomocy nie można pominąć wsparcia prezesa spółki „Smith Polska” Krzysztofa Sadowskiego z Kielc, który sfinansował kupno komputera, drukarki, telefonu, sejfu, pokrył wydatki za internet, usługi operatora komórkowego i wydatki na materiały biurowe.

Natomiast na opłatę autokarów na wycieczki Uniwersytet otrzymał pomoc z Wydziału Konsularnego Ambasady RP w Wilnie, od radnych Powiatu Poznańskiego, radnych gminy Tarnowo Podgórne, Jolanty Bortkiewicz z Warszawy, Marka Kurowskiego i Andy Rawicza z USA, a także od miejscowych przyjaciół — Jerzego Borkowskiego, Jarosława Pieszko i Tadeusza Romanowskiego.

Złożono szereg wniosków do Stowarzyszenia „Wspólnota Polska”, Fundacji „Pomoc Polakom na Wschodzie”, Ambasady RP w Wilnie. Pomysłów jest mnóstwo, bo każdy z uczestników — a to na dzień dzisiejszy prawie sto osób — chętny jest do uzupełnienia i rozszerzenia jeszcze bardziej działalności Polskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku w Solecznikach.

Stanisława Molienė, prezes koła solecznickiego Uniwersytetu pokazała opasłą, a jakże skrzętnie sporządzoną kronikę ich oddziału.

„A przecież kiedy powstawał Uniwersytet, mówiąc szczerze, wielu z nas, dzisiejszych aktywnych uczestników, naprawdę nie rozumiało, co ma robić. Zaczęliśmy od spraw zdrowotnych. Tak powstała grupa — zdrowy tryb życia. Dziś obok niej bardzo aktywnie działają: ogród-sad, robótki ręczne, kręg modlitewny, twórczość amatorska. Gdy mamy jakąś imprezę ta ostatnia upiększa ją występami, poezją. Poza tym organizują wieczory poetyckie, zapraszają znanych polskich poetów z Wileńszczyzny. Zresztą sami mają już dorobek, niektórzy członkowie jak np. Waleria Walicka mają już na swym koncie autorskie zbiory poezji.

Aktywnie działa kręg modlitewny, który prowadzi Regina Bućko. A ksiądz Marek Gładki jest duchowym opiekunem Uniwersytetu.

W siedzibie PUTW w Solecznikach w gmachu samorządu rejonowego Fot. Marian Paluszkiewicz

Danuta Wasilewska, wiceprezes jaszuńskiego koła Uniwersytetu jest pełna wrażeń z bardzo udanej imprezy zapustowej, jaka miała miejsce w Jaszunach. Jak powie moja rozmówczyni, była to impreza łącząca trzy pokolenia: przedszkolaków, dorosłych i seniorów. Sama pani Danuta uważa za rzecz bardzo ważną, by ludzie zbierali się nie tylko porozmawiać, lecz by za każdym razem wynieść ze spotkania nową wiedzę. Bo takie to jest życie, że dopiero na emeryturze jest czas na poznanie miejsc rodzinnych, ich historii. A przecież, jak mówi moja rozmówczyni, na naszej ziemi jest tyle zabytków. Tyle ciekawych zapomnianych wiosek — ostatnio zorganizowali wystawę fotograficzną o nich.

To tylko dwa koła. A przecież aktywne też jest koło w Eiszyszkach, prezesem którego jest Józefa Chorościn.
Planów i pomysłów mają sporo. W najbliższym czasie przewidziana jest wystawa robótek ręcznych, a jak tylko wiosna nadejdzie, wyruszą w rajd po ogródkach, by wybrać najbardziej ukwiecone obejście.

Regina Bućko, kronikarz i przewodnik Uniwersytetu, nie może się nacieszyć z organizowanych wypraw, najbardziej bodajże z tych miejscowych. Bo jak powie, tak to jest, że czasami lepiej znamy miejsca dalsze, niż to, co leży w zasięgu ręki. A przecież tyle jest do poznania. Zgłębili wiedzę o Jaszunach — Pałac Balińskich, cmentarz uczonych, losy rodu Śniadeckich; w Taboryszkach — muzeum Anny Krepsztul i inne miejsca. A czy można zapomnieć wyprawę „Śladami Jana Pawła II”! Byli w Szydłowie, na Górze Krzyży, oczywiście nie pominęli Wilna.

Przewędrowali też Szlakiem Miłosza. W najbliższym czasie w ramach obecnie obchodzonego Roku Błogosławionego Jerzego Matulewicza planują wyprawę do Mariampola. Chodzi tylko o środki, bo chęć i zapał — to oni mają.

Nawet te kilka przykładów, wycinków z rozmów dają pojęcie o zakresie działalności Uniwersytetu. O planach, które kreśli i śmiało realizuje. Ma już kontakty z polskimi UTW.

I fakt, że tę placówkę włączono jako członka zagranicznego do Ogólnopolskiego Porozumienia UTW w Warszawie, jest chyba oceną jej pracy. Pracy dopiero rocznej.

3 odpowiedzi to Uniwersytet w Solecznikach: pierwszy, a już dojrzały rok

  1. czytelnik mówi:

    Wielkie wyrazy uznania wszystkim członkom Polskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku!
    Autorce tego tekstu- przypominam,że Ejszyszki piszą się przez j, a nie i.
    Czas najwyższy, by redakcja zatrudniła prawdziwego korektora(najlepiej polonistę z powołania)

  2. józef III mówi:

    100 lat !

  3. Maria mówi:

    Czytelniku, moze to nieszczesne “i’, tak sie kliknelo…nie psuj ludziom swieto…

Leave a Reply

Your email address will not be published.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.