12
Gorączka gazu łupkowego doleciała do Litwy

Poza konkursem i praktycznie od zaraz poszukiwania gazu łupkowego i eksploatację ewentualnych złóż mogą prowadzić spółki wydobywające ropę naftową na Litwie Fot. Marian Paluszkiewicz

Na Litwie omówiono perspektywę wydobycia gazu i ropy z łupków. Oceania się, że zalegające na dużych głębokościach łupki na pograniczu z obwodem kaliningradzkim mogą zawierać nawet 100 mld m3 gazu.

Zdaniem ministra energetyki Arvydasa Sekmokasa, tej ilości gazu Litwie wystarczyłoby na zaspokojenie potrzeb w ciągu 30-40 lat. Wartość zalegającego gazu, również według Sekmokasa, można oceniać według obecnych cen na 120 mld litów. Tymczasem, zdaniem geologów, przedstawiane dane dotyczą potencjalnych złóż gazu łupkowego, których na razie jeszcze nikt nie odkrył.

Z tym też zgadza się minister gospodarki, który mówiąc o gazowym potencjale litewskich łupków, zaznacza, że mówić o ich przemysłowym wydobyciu jest jeszcze przedwcześnie.

O perspektywie wydobycia gazu łupkowego na Litwie dyskutowano w środę podczas międzynarodowej konferencji „Shale Gas and Oil as Potential Game Changers in the Energy Market in the Baltic States and Poland” („Gaz i ropa z łupków jako potencjalny gracz zmian na energetycznym rynku krajów bałtyckich i Polski”).

Stanisław Cios, kierownik referatu globalnych wyzwań energetycznych w Ministerstwie Spraw Zagranicznych RP zaznacza w rozmowie z „Kurierem”, że na razie mówi się o poszukiwaniach gazu łupkowego w Europie, w tym też w Polsce i na Litwie. Jego zdaniem, droga od rozpoczęcia poszukiwań do wydobycia gazu na skalę przemysłową jest bardzo długa, a prace bardzo skomplikowane. — W Polsce prace nad poszukiwaniami gazu łupkowego rozpoczęliśmy przed kilkoma laty i jesteśmy dopiero w połowie drogi. Litwa, według zapowiedzi, rozpocznie poszukiwania prawdopodobnie w tym roku. Więc dopiero po 7-10 latach, o ile zostaną potwierdzone złoża gazu, będzie można przystąpić do jego wydobycia na skalę przemysłową — zauważa Stanisław Cios.

Zdaniem przedstawiciela polskiego MSZ, perspektywa potwierdzenia złóż gazu łupkowego zarówno dla Polski, jak i dla Litwy ma ogromne znaczenie w kwestii bezpieczeństwa energetycznego.

— Poza tym dziś cena gazu w USA, gdzie wydobycie gazu z łupków odbywa się na szeroką skalę, jest kilkakrotnie niższa niż płacimy za gaz w Polsce i na Litwie. Dlatego perspektywa posiadania własnych złóż jest bardzo atrakcyjna – podkreśla przedstawiciel polskiego resortu spraw zagranicznych. Konferencję zorganizowali wspólnie Ambasada USA w Wilnie i litewskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych, Ministerstwo Energetyki i Kancelaria Premiera. O popularności tematu świadczył brak wolnych miejsc na sali, ale tylko na początku konferencji, bo później było luźniej. Niektórzy przedstawiciele sektora energetycznego opuścili spotkanie, bo nie usłyszeli nic nowego, co już wielokrotnie było nagłośnione przez litewskie instytucje rządowe czy też media.
Tak więc minister spraw zagranicznych Audronius Ažubalis przeczytał z kartki zebranym o tym, że Litwa wciąż pozostaje wyspą energetyczną na zintegrowanym rynku energetycznym Unii Europejskie, więc podstawowym jej zadaniem pozostaje bezpieczeństwo energetyczne.

— Chociaż przed 20 laty Litwa odzyskała niepodległość, nadal pozostaje mocno zależna w sensie ekonomicznym. Dzisiaj jeden dominujący dostawca energii zapewnia 80 proc. wszystkich potrzeb energetycznych Litwy — powiedział minister Ažubalis. Zdaniem uczestników konferencji „Shale Gas and Oil as Potential Game Changers in the Energy Market in the Baltic States and Poland”, ogromną rolę w dywersyfikacji dostaw nośników energii może odegrać właśnie gaz łupkowy, którego złoża zalegają prawdopodobnie w przygranicznych rejonach z obwodem kaliningradzkim i obejmują terytorium około 1 700 km2. Właśnie na tym obszarze w najbliższym czasie mogą rozpocząć się pierwsze poszukiwania złóż gazu łupkowego, ponieważ Litewska Służba Geologiczna planuje niebawem ogłosić międzynarodowy przetarg na poszukiwanie i ewentualne wydobycie gazu łupkowego na tym obszarze.

Jak wyjaśnia dyrektor Służby Geologicznej, Juozas Mockevičius, firma, która wygra przetarg, będzie ponosiła ewentualne straty, jak i zyski z wydobycia gazu łupkowego, o ile znajdzie ten gaz i zdecyduje się na jego wydobycie. — Jedynie mając duże złoża, można spodziewać się ekonomicznego efektu — zauważa Juozas Mockevičius. Główny geolog kraju nie jest też tak optymistyczny, jak minister Sekmokas. Według Mockevičiusa, należy liczyć się, z tym że z szacowanych na 100 mld m3 gazu do wydobycia będzie nadawało się zaledwie 10 proc. Tymczasem jednak zanosi się na prawdziwą gorączkę łupkową, bo jak zauważa Mockevičius, przetargiem zainteresowało się wiele firm z całego świata, w tym też potentat branży łupkowej, amerykański koncern „Chevron”, ale też firmy wydobywcze z Australii.

Poza konkursem i praktycznie od zaraz poszukiwania gazu łupkowego i eksploatację ewentualnych złóż mogą prowadzić spółki „Minijos nafta”, „Lotos Geonafta”, „Manifoldas”, „LL Investicijos”. Przez udziały w spółce „Lotos Geonafta” polski koncern LOTOS ma również udziały w innych spółkach, toteż obejmuje większą część sektora wydobywczego na Litwie.

Podczas styczniowego spotkania z premierem Litwy Andriusem Kubiliusem, prezes LOTOSu, Paweł Olechnowicz, poinformował litewską stronę, że firmy wydobywcze zamierzają rozpocząć poszukiwania gazu łupkowego na już eksploatowanych obszarach, jak też LOTOS zamierza wziąć udział w przetargu na licencję wydobywczą na wyznaczonym obszarze 1 700 km2. Uczestnicy środowej konferencji byli zgodni, że ewentualne rozpoczęcie eksploatacji litewskich złóż gazu łupkowego w dużej mierze uniezależni kraj od surowców z Rosji. Zanim to jednak nastąpi (jeśli nastąpi), ogromną rolę w dywersyfikacji — jak podkreślali uczestnicy konferencji — dostaw surowców będzie odgrywało połączenie gazowe z Polską, szczególnie jeśli przypuszczenia o ogromnych złożach gazu łupkowego w tym kraju niebawem znajdą potwierdzenie.

12 odpowiedzi to Gorączka gazu łupkowego doleciała do Litwy

  1. pruss mówi:

    przyklad Orlenu nie nauczyl widze nikogo rozumu

  2. Astoria mówi:

    Polska nie umie inwestować za granicą. Kieruje się polityką, a nie zyskiem i wychodzi na tym jak Zabłocki na mydle. Problemem jest to, że spółki takie jak Lotos i Orlen są państwowe i realizują politykę, która w wypadku rynku litewskiego jest pozbawiona finansowego sensu. Gdyby to były firmy prywatne, nie zainwestowałaby w rynek litewski bez dalece wyższych gwarancji opłacalności. Polska powinna te firmy posprzedawać.

  3. ted mówi:

    jak na razie to poszukiwania w Polsce idą w takim kierunku aby ostudzić wszelaki zapał co do pozytywnych perspektyw dla nas , obawiam się , że podobnie będzie na Litwie , nie tylko Rosji zależy aby tak było , ale również innym konkurentom na tym rynku , np Australia obecnie wyrasta na potężnego gracza i poco im miałby być litewski gaz ?

  4. Znad Solczy mówi:

    Stratfor w artykule The Future of Polish Shale Gas uprzedza, że namacalne wyniki jeśli i będą, to po długim okresie, trwać wszystko może nawet dziesięciolecia. Warto także pamiętać że Gazprom nie szkoduje pieniędzy na antyreklamę gazu łupkowego

  5. pani mówi:

    “…Shale Gas and Oil as Potential Game Changers in the Energy Market in the Baltic States and Poland…” – Łupkowe złoża gazu i nafty jako możliwe czynniki zmian gry rynku energetycznego w państwach bałtyckich i Polsce. Starzy gracze napewno znów z pod nosa wyciągną wszystko co można poki tu bendzie się debatować konkurować i tłumaczyć. E-e-ech!

  6. Jan mówi:

    Astoria:Skarb Państwa(RP)posiada w Lotosie 53,19% udziału,zaś w Orlenie niecałe 27%.Jestem daleki od wysprzedaży majątku narodowego a tymbardziej sektora energetycznego – podstawy bytu każdego państwa/narodu.Wystarczy tylko ustawa zaakceptowana przez sejm większością głosów o kadrze kierowniczej/menagerskiej spółek skarbu państwa.Kadra taka powinna być wybierana drogą konkursu przez niezależną komisję w której zasiadaliby fachowcy reprezuntujący daną dziedzinę w jakiej ubiegał by się kandydat na prezesa/dyr.takiej spółki.Skoro w ten sposób wybiera się prezesa IPN,to dlaczego nie można w ten sposób wybrać pozostałych?
    Zaś co do gazu łupkowego w Polsce czy na Litwie,to powinny tym zająć się b.mocno służby wywiadowcze,ponieważ gro już wydanych licencji na jego wydobycie starają przejąć się Rosjanie.Co z tego że gaz może być,ale gdy “firmy wydobywcze” zaczną opóżniać odwierty i mnożyć problemy przy wydobyciu?
    Za mało też poświęca się problemowi informacji i uświadomienia lokalnym społecznościom o sensie wydobycia,zysków oraz o ochronie sanitarno-ekologicznej takiego terenu.Jak na razie to widzę tylko zawzięte i przerażone miny chłopów/gospodarzy że “te dziury w ziemi zepsują wodę i zdechną świnie,kury,krowy a na koniec ludzie”.Przy takiej dezinformacji miejscowej ludności,to większy problem będzie nie z gazem,ale wykupem ziemi i przenosinami cześci gospodarstw w inne miejsa.Przecież gaz to nie tylko “dziura w ziemi”,ale rurociągi,stacje pompowo-przesyłowe,oraz drogi a tym samym praca dla miejscowych i podatki dla gminy.Jednak jak daje litewski przykład,liczy się już jeszcze nie wydobyte m3 gazu i pieniądze,ale nikt nie myśli o ludziach zamieszkujących te tereny.Szkoda.Przecież to też wyborcy.

  7. Alex. mówi:

    Gaz łupkowy, to bardziej hasło polityczne niż biznes, w Europie jeszcze nie ma wyników zadawalających, najbardziej obszerne złoża łupkowe są w Estonii na pograniczu z Rosją, lecz Estończycy wyłącznie produkują oleje łupkowe, są kopalnie z 70 letnią tradycją,miasto Kohtla Jarve w Estonii, co do gazu, nie mają zdania

  8. Gaslander mówi:

    Ciekawy film o gazie (g)łupkowym: Gasland 2010.

  9. Astoria mówi:

    @ Jan:

    27% udziału skarbu państwa w Orlenie gwarantuje rządowi pakiet kontrolny. Następny największy udziałowiec ma nieco ponad 5%, a reszta udziałów jest rozdrobniona. Rząd robi z Orlenem, co mu się podoba: kontroluje politykę finansową i inwestycyjną firmy, wypłatę dywidend i może w każdej chwili odwołać zarząd spółki. Orlen jest w praktyce firmą państwową, działającą w 100% pod dyktando rządu.

    Gdyby nie kontrola Orlenu przez rząd, spółka nie kupiłaby Możejek – inwestycji o charakterze politycznym i pozbawionej ekonomicznego sensu, do której polski podatnik permanentnie dopłaca, a korzyści finansowe czerpie z tego państwo litewskie.

    Nie ma wielkiego znaczenia, czy firma jest państwowa czy prywatna, gdyż w praktyce każde państwo jest górą i może każdą firmę prywatną, która działa lub jest zarejestrowana na jego terytorium, kontrolować. Gdy parę lat temu Arabowie chcieli kupić kilka prywatnych portów amerykańskich, rząd federalny to uniemożliwił. Gdy jakaś prywatna firma amerykańska wymyśla technologię, której sprzedaż rząd uzna za godzącą w interes państwa, to nie ma siły, by firma ją sprzedała.

    Do tzw. dóbr narodowych trzeba podchodzić indywidualnie. Rząd Kaczyńskiego blokował prywatyzację giełdy warszawskiej, traktując ją jako dobro narodowe. To uniemożliwiło przejęcie przez giełdę warszawską giełdy praskiej i wileńskiej, gdyż rządy Czech i Litwy nie chciały mieć giełd kontrolowanych przez państwo polskie. Rząd Tuska giełdę warszawską w końcu rok temu sprywatyzował, z zyskiem dla kasy państwa. Gdy sobie uświadomić, że giełda papierów wartościowych niczym istotnym nie różni się od targu produktami rolnymi w każdym mieście i miasteczku, to jasno widać, że nie ma znaczenia, kim jest właściciel placu targowego, a ma znaczenie tylko to, żeby dopilnował przestrzegania zasad uczciwego handlu i po godzinach handlowych plac posprzątał.

    Parę lat temu zlikwidowano trzy polskie stocznie. Ich właścicielem było państwo polskie, które blokowało ich rozwój i, paradoksalnie, subsydiowało je z kieszeni podatnika. Gdyby stocznie zostały sprywatyzowane lata temu, to prowadziłyby działalność niezależną od widzimisię państwa, ale dla własnego tylko pożytku: zysku i wzrostu. Być może któraś zbankrutowałaby, oszczędzając polskiemu podatnikowi miliardowych strat. Być może szukałyby dla siebie innych form działania, na wzór np. potężnych południowokoreańskich czeboli, które mogą produkować jednocześnie statki, samochody, telefony komórkowe i posiadać banki, działając jako firmy prywatne, którym rząd pomaga, ale których nie kontroluje. Państwo polskie notorycznie traktuje kontrolowane przez siebie przedsiębiorstwa jako dojne krowy albo używa ich dla celów politycznych.

    Jaki pożytek jest z traktowania KGHM, największego producenta miedzi w Polsce i Europie, jako dobra narodowego? Cóż jest w miedzi strategicznego dla Polski? Producentów miedzi są dziesiątki na świecie i miedź można wszędzie kupić bez problemu po cenach rynkowych. KGHM miał z zeszłym roku potężne zyski, na które natychmiast rzucił się rząd (konkretnie kontrolowany przez rząd Sejm) i nałożył na firmę nadzwyczajne podatki, łatające dziury finansowe państwa, które natychmiast obniżyły wartość rynkową firmy o 1/3. KGHM został potraktowany instrumentalnie: dla doraźnego pożytku rządu, bez pożytku dla rozwoju spółki i polskiej gospodarki.

    Weźmy pod uwagę LOT, “narodowego” przewoźnika lotniczego Polski, który wciąż pozostaje pod kontrolą rządu. Gdyby LOT został sprywatyzowany lata temu, to mógłby dziś być liczącym się przewoźnikiem na świecie. Tymczasem spółka pozostaje sklerotyczną miniaturą wśród linii lotniczych, przynoszącą wyłącznie straty. Rok temu rząd w końcu zdecydował się LOT sprzedać, ale nikt firmy nie chce kupić. Nawet Turcy, którym LOT się zaoferował, kręcą nosem. (Jestem typowym klientem LOTu, który z jego usług zrezygnował lata temu. LOT ma monopol na jedyne połączenie non-stop między Nowym Jorkiem i Warszawą. Tylko dlatego, że rząd nie udzielił koncesji na takie połączenie żadnej innej linii lotniczej. Przez to LOT, a więc polski rząd, dyktuje ceny. Za bilety LOTu dla mojej czteroosobowej rodziny na przelot z Nowego Jorku do Krakowa z przesiadką w Warszawie w okresie letnim musiałbym wybulić 6 tys. dolarów. Za te pieniądze mogę mieć wspaniałe wakacje w Meksyku, na Karaibach, Hawajach albo Alasce. Do Krakowa mogę dolecieć innymi liniami lotniczymi za połowę ceny biletów LOTu z przesiadką w Londynie, Pradze czy Sztokholmie. Dlatego jako emigrant, który chciałby z rodziną często odwiedzać ojczyznę, życzę LOTowi i polityce rządu RP, żeby je szlag trafił jak najszybciej.)

    Wracając do Orlenu, to największe polskie przedsiębiorstwo jest w rzeczywistości niewielkie w skali światowej (w czwartej setce największych przedsiębiorstw) i nie ma dostrzegalnego znaczenia strategicznego dla Polski. Orlen nie posiada własnych złóż o znaczeniu strategicznym dla państwa i żadnych nie szuka. Przetwarza w rafinerii i sprzedaje w stacjach benzynowych rosyjską ropę. Jakie w tym strategiczne znaczenie Orlenu dla państwa? To bardziej Rosja ma dla Polski znaczenie strategiczne, skoro dostarcza Orlenowi ropę. Oczywiście Polska mogłaby się w każdej chwili uniezależnić od dostaw rosyjskiej ropy, kupując ją na wolnym rynku, np. od Arabami Saudyjskiej. Nie robi tego z jednego tylko powodu: rosyjska ropa jest najtańsza.

    Istnieją jednak sektory gospodarki, które powinny być bardziej postrzegane jako dobra narodowe, a nie są. Np. bankowość. 60 – 70% banków w Polsce jest w rękach zagranicznych. Jak na relatywnie duże państwo, Polska ma za mało rodzimych banków. Ponieważ są to tylko filie banków, których kwatery główne są w Wiedniu, Madrycie i Nowym Jorku, Polska ma nikły wpływ na działalność tych banków. Jeśli kwatera główna zdecyduje wycofać aktywa z Polski i ograniczyć finansowanie polskiej gospodarki, to rząd polski będzie miał poważne trudności, żeby temu zapobieć. Rozwój gospodarczy Polski jest przesadnie uzależniony od decyzji bankierów poza jej granicami.

  10. Jan mówi:

    Astoria:Stocznie do upadku doprowadziły kolejne rządy:Rakowskiego,Millera a ostatnio dobili “inwestorzy z Kataru”P.Tuska.Stocznie w byłej NRD mają się dobrze:Rostock,Schwerin.Były wspomagane przez niemieckie państwo.To samo dotyczyło holenderskie i belgijskie stocznie.Rząd francuski objął “patronatem” stocznie produkujące okręty/kutry wojenne dla potrzeb swojej marynarki wojennej.Nasze kolejne rządy zawsze miały na uwadze podział łupów z koalicjantem niż dobro własnego narodu.Winę ponosimy my sami – wyborcy.Wybieramy mniejsze zło,co przeklada się na wybór większego matoła.Moim marzeniem jest,aby w kolejne wybory ludzie wykazali nieposłuszeństwo obywatelskie i nikt nie poszedł na wybory.Potem wzięli kije i obili wszystkich posłów,senatorów,prezydenta i cały ten nieudolny rząd.
    Cóż.Pomażyć zawsze wolno.

  11. Maur mówi:

    DO Jan, 10;

    Podobne widzę mamy marzenia. Nieralne. A szkoda.
    Bo skąd tyle kijów wziąć? …

  12. Polak ze Śląska mówi:

    Astoria ma rację,niestety,chlip,chlip.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.