4
Otwarcie Domu Parafialnego w Małych Solecznikach

Ceremonii otwarcia dokonali ks. Zdzisław Bochniak, wicemer rejonu solecznickiego Andrzej Andruszkiewicz oraz prezes Solecznickiego Oddziału „Caritas” Eugenia Morozowa Fot. archiwum ASRS

Pierwsza niedziela Wielkiego Postu w parafii małosolecznickiej została odznaczona otwarciem Domu Parafialnego.

Powstanie tego obiektu zawdzięczamy proboszczowi parafii w Małych Solecznikach ks. Zdzisławowi Bochniakowi, który potrafił skupić wspólnotę parafialną wokół idei powstania Domu oraz doprowadził do jej pomyślnej realizacji. Inicjatywę księdza proboszcza wspierali także Solecznicki Oddział „Caritas”, samorząd rejonu solecznickiego, miejscowi przedsiębiorcy.

26 lutego br. Dom Parafialny w Małych Solecznikach został oficjalnie oddany do użytku. Ceremonii otwarcia dokonali ks. Zdzisław Bochniak, wicemer rejonu solecznickiego Andrzej Andruszkiewicz oraz prezes Solecznickiego Oddziału „Caritas” Eugenia Morozowa. Po przecięciu symbolicznej wstążki ksiądz proboszcz dokonał poświęcenia budynku. Wierni licznie przybyli na otwarcie, aby podziwiać dorobek kilkumiesięcznej pracy, do której zostali zaangażowani przede wszystkim parafianie, a nie zawodowi budowlani. Zagospodarowanie, a raczej całkowita przebudowa starego budynku parafialnego, zmobilizowało i osoby starsze, i młodzież.

— Chciałbym, aby Dom służył wszystkim w naszej parafii, nie tylko zorganizowanym grupom religijnym. Jest tam miejsce zarówno dla małych dzieci, jak i dla młodzieży oraz dorosłych, którzy również mogą przeżywać tu miłe chwile. Dziękuję wszystkim parafianom, samorządowi oraz przedsiębiorcom za pracę i wsparcie finansowe. To, że tak szybko udało się odbudować Dom Parafialny, jest zasługą każdego z was — powiedział podczas otwarcia Domu Parafialnego ksiądz proboszcz Z. Bochniak.

Obecny na ceremonii otwarcia Domu Parafialnego wicemer rejonu solecznickiego Andrzej Andruszkiewicz zapewnił zebranych, że samorząd wspierał i nadal będzie służył pomocą w realizacji inicjatyw i działań służących rozwojowi rejonu.

— Dzisiejsza impreza jest wspaniałym dowodem współpracy społeczności i samorządu, kiedy zaangażowanie i dobre chęci potrafią wydawać namacalne wyniki nawet w trudnych pod względem finansowym czasach. Trzeba działać tak, aby zmieniać oblicze ziemi w wymiarze moralnym. Ten Dom jest wyrazem troski o odradzanie się społeczności, a jednocześnie pięknym świadectwem łączności z Bogiem w tej parafii — powiedział wicemer rejonu solecznickiego Andrzej Andruszkiewicz.

Irena Kołosowska

4 odpowiedzi to Otwarcie Domu Parafialnego w Małych Solecznikach

  1. Józef mówi:

    “Ten Dom jest wyrazem troski o odradzanie się społeczności, a jednocześnie pięknym świadectwem łączności z Bogiem w tej parafii — powiedział wicemer rejonu solecznickiego Andrzej Andruszkiewicz.”

    -Pięknie wypowiedziane sedno odradzającego się społeczeństwa obywatelskiego. Równocześnie wyraz tego czym jest tu i na czym powinna opierać się wszędzie -współpraca organiczna podstawowej samorządności z centrum samorządowym.

    Bł. ks. Sopoćko cieszy się z takich dokonań jako że był prekursorem samorządności. Pracując jako wikary Taboryski 1914-1918 założył wokół Taboryszek, Jaszun, Solecznik 40-szkł… -to 10-szkól/rok! i to bez przecinania wstęg i w konspiracji…

  2. edward mówi:

    Interesujacy komentarz, czy mozna jeszce cos o Bł. ks. Sopoćko i jego pracy w tamtych miejscowosciach?

  3. połaniec mówi:

    To Edward: Osobą związaną z Taboryszkami był Michał Sopoćko (ur. Juszewszczyźnie k. Oszmiany 1888 – zm. 1975 w Białymstoku), duchowy przewodnik św. Faustyny. Ks. Michał Sopoćko otrzymał święcenia kapłańskie 15 czerwca 1914 r. Po święceniach skierowany został do parafii Taboryszki. Jako wikariusz przez 4 lata zajmował się katechizacją, organizował sieć szkół na terenie parafii, kompletował bibliotekę. Aby umożliwić uczestnictwo w niedzielnej mszy świętej zorganizował kaplice w odległych od Taboryszek miejscowościach: Miednikach Królewskich i Onżadowie.
    Ksiądz Sopoćko pisząc w Dzienniku i we Wspomnieniach o latach spędzonych w Taboryszkach, parokrotnie wspominał o zmęczeniu czy ogólnym wyczerpaniu, jakich doznawał zwłaszcza po okresie nasilenia posług w Wielkim Poście, czy w związku z dojazdami do Miednik i Onżadowa. Bywało, że niejednokrotnie udawał się do nich pieszo, pokonując odległości kilkunastu kilometrów. Ponadto do późna nieraz spowiadał. W niedzielę rano po Mszy świętej musiał spieszyć z powrotem do Taboryszek, aby dalej tam posługiwać. Natomiast o swych bolesnych doświadczeniach, którymi okupił zorganizowanie szkolnictwa w parafii tak się zwierzał: Ile poniosłem trudów, przykrości, kosztu, prześladowań – Bogu tylko niech będzie wiadomem. Nie śmiem się do Św. Pawła przyrównywać, ale i przeciwko mnie również zdaje się wszystko się sprzysięgło, by sprawie zbożnej przeszkadzać. Niechęć wśród ludzi, niedobór sił nauczycielskich, trudność z przejazdem, brak koni, przeszkody ze strony władz niemieckich, wreszcie ustawiczne niepogody, bezdroża, złożyły się na wieniec cierniowy, który wciąż ranił me serce. Ale Bogu dzięki zwyciężyłem to wszystko… (Dziennik, z.1, cz. I, s.8). Założył około 40 kilkuklasowych szkółek. Wystarał się o nauczycieli do nich oraz o utrzymanie ich i samych szkół.
    Posługa wikariusza w Taboryszkach rzuca już pewne światło na istotne cechy kapłaństwa ks. Sopoćki, które w następnych latach będą jeszcze bardziej rozwijane. Do nich zaliczyć należy: gorliwość apostolską i wynikającą z niej troskę o dobro duchowe wiernych, otwartość na sprawy Kościoła i wymogi czasu, zaangażowanie społeczno-narodowe, ofiarność i poświęcenie. Wielkie oddanie się posłudze kapłańskiej, wybiegającej ponad postawione zadania, okupowane trudem i ofiarą, jakie zauważa się u niego, pozwala widzieć w nim, już od początku kapłana o wielkim formacie. Tak był też postrzegany przez parafian taboryskich: jako kapłan o szczególnej gorliwości, bardzo dobry i miły dla wszystkich, ujmujący swą prostotą i naturalnością w zachowaniu. Sam zaś o swym kapłaństwie i pracy, jeszcze przed przybyciem do Taboryszek pozostawił taką refleksję: Rok temu siedziałem w Janiszkach nad brzegiem szerokiego jeziora i wzrokiem pożegnalnym obrzucałem je myśląc o przyszłej pracy. Zatrzymałem się nad strumykiem, wlewającym się do olbrzymiego jeziora i przyrównałem go do siebie. Krople wody wciąż się sączyły do niezmierzonej głębi, jeszcze z początku ich wirowanie było znaczne, a potem niknęły łącząc się w jedną olbrzymią masę. Tak praca moja ma płynąć cichym strumieniem, by się z innymi połączyć i utworzyć jedno dzieło, wielkie, olbrzymie – Królestwo Boże na ziemi. (Dziennik, z.1, cz.I, s.1)
    Działalność księdza Michała ściągnęła uwagę okupantów, dlatego musiał opuścić Taboryszki. Wyjechał do Warszawy, gdzie został kapelanem wojskowym. Obowiązki te pełnił aż do 1929r. kontynuując przerwane wskutek wojny studia na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Warszawskiego. Po powrocie do Wilna w 1924 r., oprócz obowiązków kapelana wojskowego otrzymał jeszcze zadanie organizowania katolickich stowarzyszeń młodzieży, następnie mianowany został ojcem duchownym w seminarium w Wilnie.
    W 1933 r. ksiądz Sopoćko, jako spowiednik kilku żeńskich zgromadzeń zakonnych spotkał się z Siostrą Faustyną Kowalską. Okazał się niezastąpioną pomocą w rozpoznaniu jej wewnętrznych doznań oraz objawień. Z jego inicjatywy powstał „Dzienniczek” Siostry Faustyny. Doprowadził też do namalowania przez Marcina Eugeniusza Kazimirowskiego (ur. w 1873 r. zm. w 1939 r.) w 1934 r. obrazu Miłosiernego Zbawiciela, a następnie umieszczenia go w kościele świętego Michała w Wilnie. W czerwcu 1941 r. do Wilna wkroczyli Niemcy, a ksiądz Sopoćko, zaangażowany w akcję ratowania Żydów, musiał się ukrywać. Był założycielem zgromadzenia zakonnego Sióstr Jezusa Miłosiernego (1941). Po zakończeniu działań wojennych ksiądz Sopoćko jak i jego podopieczne wyjechali z Litwy. Ksiądz Michał zamieszkał w Białymstoku, gdzie wykładał w tamtejszym seminarium, a Siostry Jezusa Miłosiernego znalazły dla siebie miejsce w Myśliborzu. W 1959 r. Kongregacja Świętego Oficjum ogłosiła notę, w której stwierdzono, że przeżycia Siostry Faustyny nie mają źródła nadprzyrodzonego. Trzeba było dwudziestu lat cierpień i ukrytej pracy księdza Michała, który starał się propagować prawdę o Bożym Miłosierdziu tylko w oparciu o nauczanie Kościoła. Dopiero w roku 1978 Stolica Apostolska, po zapoznaniu się z oryginalną dokumentacją oraz po interwencji ówczesnego arcybiskupa Krakowa, kardynała Karola Wojtyły, zniosła zakaz propagowania objawień o Bożym Miłosierdziu. Nie doczekał tego jednak ksiądz Michał Sopoćko. Zmarł 15 lutego 1975 w Białymstoku i pochowany został na cmentarzu parafii Wniebowzięcia NMP w Białymstoku.
    30 listopada 1988 dokonano ekshumacji zwłok ks. Michała Sopoćki. Jego szczątki spoczywają obecnie w kościele pod wezwaniem Miłosierdzia Bożego w Białymstoku.
    Proces beatyfikacyjny na szczeblu diecezjalnym zakończył się w dniu 29 września 1993 i akta procesu zostały przekazane do Kongregacji ds. Beatyfikacji i Kanonizacji w Watykanie.
    W 2004 papież Jan Paweł II ogłosił dekret o heroiczności cnót ks. Michała Sopoćko. 17 grudnia 2007 papież Benedykt XVI uznał cud za jego wstawiennictwem. Jego uroczysta beatyfikacja miała miejsce w niedzielę 28 września 2008 roku w Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Białymstoku a w uroczystościach wzięli udział m.in., taboryscy parafianie.

    zob. Ks. H. Ciereszko Droga świętości Ks. Michała Sopoćki (cz.IV)Czas Miłosierdzia, nr 4(120)/2000

  4. Józef mówi:

    AD 2: edward, Marzec 2, 2012 at 00:08 “czy mozna jeszce cos o Bł. ks. Sopoćko i jego pracy w tamtych miejscowosciach?”

    AD 1: “Bł. ks. Sopoćko cieszy się z takich dokonań jako że był prekursorem samorządności. Pracując jako wikary Taboryski 1914-1918 założył wokół Taboryszek, Jaszun, Solecznik 40-szkół… -to 10-szkół/rok! i to bez przecinania wstęg i w konspiracji…”

    -Ten mój skrót myślowy z komentarza do artykułu zawiera wykład Ks. dr Henryka Ciereszko, -(nota bene postulatora beatyfikacji ks. Sopoćki) -pt. “Heroiczny wymiar życia i cnót Księdza Michała Sopoćki” wygłoszonego podczas sesji popularno-naukowej na Uniwersytecie w Białymstoku (6 V 2000). Służę linkiem do źródłowego profesorskiego wykładu, -a mój skrót myślowy z komentarza jest zawarty w rozdział-2, akapicie 3, -zacytowanego urywka z tekstu wykładu:

    -(…)”Jako wikariusz w Taboryszkach, w latach 1914-1918, rozwinął szeroką działalność duszpasterską ponad ramy tradycyjnego, a najprawdopodobniej zaniedbanego posługiwania w tej parafii. Musiał przy tym przekonywać do swych duszpasterskich działań powściągliwego w zaangażowaniu proboszcza, którego ostatecznie zjednał i do swej pracy i do swej osoby. Nie wyszedł jednakże przy tym poza ramy obowiązującej go subordynacji wobec przełożonego. Wprowadził katechizację dzieci i młodzieży, ożywił liturgię, z poświęceniem dojeżdżał z posługą do odległych miejscowości, w których też zbudował kaplice i zorganizował ośrodki duszpasterskie, założył ok. 40 szkółek ludowych. U podłoża tejże działalności leżała autentyczna troska o wiernych, ich dobro, stan moralny. Był ponadto z nimi w ich biedach i cierpieniach, wspierał materialnie. Nie opuścił w zagrożeniach wynikających z frontu i okupacji, a przeciwnie bronił przed represjami okupantów”(…) http://ktk.uwb.edu.pl/wystapienia/2.htm

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.