33
Propagandowo-optymistyczny rządowy zwrot ziemi

Według danych samorządu rejonu wileńskiego, proces zwrotu ziemi objął zaledwie 50 proc. miejscowej ludności polskiej Fot. Stanisław Tarasiewicz

Proces zwrotu znacjonalizowanej w okresie sowieckim ziemi w rejonie wileńskim został zakończony w 87 proc. Tegoroczne zaś tempo przywracania praw własności zakłada, że do końca 2012 roku proces restytucji mienia na Wileńszczyźnie zostanie zakończony w ponad 99 proc.

Tak optymistyczne nowiny przedstawiciele samorządów rejonu solecznickiego i wileńskiego usłyszeli w rządzie na poniedziałkowym posiedzeniu.

Przewodniczył spotkaniu kanclerz rządu Deividas Matulionis, który też stoi na czele powołanej w 2010 roku przez premiera Andriusa Kubiliusa grupy roboczej, która miała wypracować mechanizm przyśpieszenia zwrotu ziemi na Wileńszczyźnie, głównie w rejonie wileńskim, gdzie ten proces zdecydowanie przewlekał się w porównaniu z innymi rejonami, gdzie denacjonalizacja ziemi faktycznie już dawno została zakończona.

Jak wynika z przedstawionych przez wicedyrektora Narodowej Służby Ziemskiej (NSZ) Gintautasa Vasiliauskasa danych, dotyczących procesu zwrotu ziemi w rejonie wileńskim, tylko w 2011 roku Służba wydała 1 808 decyzji o potwierdzeniu prawa własności do znacjonalizowanej wcześnie ziemi. W całym kraju takich decyzji podjęto 9,6 tys.

— Tak więc największa część decyzji dotyczy właśnie rejonu wileńskiego — poinformował Gintautas Vasiliauskas. Zapowiedział też, że wydział rejonu wileńskiego pracuje obecnie nad planami dwóch miejscowości — w gminie pogirskiej oraz bujwidzkiej.

— Po zatwierdzeniu tych planów, co ma nastąpić już w najbliższych tygodniach, wileński oddział będzie mógł wydać 5 192 nowe decyzje o przywróceniu praw własności. W ten sposób restytucja mienia zostanie zakończona wobec 99 proc. pretendentów — powiedział wicedyrektor NSZ. Jego optymizm na ten temat zaskoczył nawet samego kanclerza Matulionisa, który zażartował, replikując, że „szkoda, że nie 99,9 proc.”.

Narodową Służbe Ziemską oskarża się o arogancję Fot. Marian Paluszkiewicz

Nie do śmiechu natomiast było przedstawicielom samorządu rejonu wileńskiego, którzy wyjaśnili, że przedstawione dane, może i słuszne, jednak nie odzwierciedlają rzeczywistości w procesie zwrotu ziemi. Jak wyjaśniła sekretarz Rady samorządu rejonu wileńskiego Renata Cytacka, przedstawione liczby przedstawiają sytuację ogólną, zaś ta dotycząca miejscowej ludności, jest znacznie gorsza.

— Te liczby obejmują wszystkich pretendentów, w tym tych, którzy poprzenosili swoją ziemię do rejonu wileńskiego. Natomiast, według naszych ustaleń,  40 do 50 proc. miejscowej ludności odzyskało ojcowizny — poinformowała Renata Cytacka.

Wicemer rejonu Czesław Olszewski zwrócił natomiast uwagę zebranych na arogancję pracowników oddziału rejonu wileńskiego NSZ, którzy często odsyłają miejscowych z kwitkiem, bo rzekomo nie znają języka litewskiego.

Ta informacja wywołała konsternację strony rządowej. Kanclerz Matulionis zauważył, że większość pracowników służby raczej zna nie tylko język urzędowy, ale też język polski czy rosyjski, toteż, jego zdaniem, odsyłanie interesantów tylko dlatego, że być może nie znają języka litewskiego, jest niedopuszczalne.

— Niestety, ten problem istnieje i dotyczy głównie starszych osób, które o pomoc zwracają się do samorządu — powiedziała Cytacka.

— Proszę wyobrazić, jak tym ludziom jest trudno załatwić jakiekolwiek sprawy, gdy są traktowani w ten sposób — powiedział Olszewski. Zaznaczył też, że urzędnicy często podobnie traktują również samorząd.

— Osobiście wysyłam do Służby wiele pism i zapytań, niektóre trzykrotnie, jednak pracownicy wydziału rejonowego zwyczajnie ignorują te pisma i latami nie odpowiadają na nie — powiedział wicemer. Zaznaczył też, że z tego powodu samorząd ma poważne problemy, bo nie mogąc załatwić praw własności samorządowej, nie może swobodnie dysponować tym mieniem. Taka sytuacja dotyczy około 200 obiektów w rejonie wileńskim.

— Nam często zarzucają, że rejon nie rozwija się gospodarczo, nie może przyciągnąć inwestycji, ale jak można te inwestycje pozyskać, kiedy latami nie możemy uregulować w Służbie praw własności do majątku samorządowego — oburzał się wicemer.

Kanclerz Matulionis prosił przedstawicieli Służby oraz wiceministra rolnictwa Edvardasa Raugalasa, którego resortowi NSZ podlega, o zwrócenie uwagi na przedstawione problemy.

Gintautas Vasiliauskas zapewnił przedstawicieli rejonu wileńskiego, że w tym roku wydział rejonu wileńskiego zostanie wzmocniony dodatkowymi etatami, rząd zaś nie poskąpił finansowania na zakończenie procesu reprywatyzacji na Wileńszczyźnie.

— Co dotyczy rejonu wileńskiego, to proces zwrotu ziemi zostanie tam zakończony, poza przypadkami spornymi, na które nasza Służba nie ma wpływu. Również w rejonie wileńskim proces zwrotu ziemi zostanie przyspieszony, tak żeby do końca roku, jak to zadeklarował rząd, proces ten był w zasadzie zakończony — raportował wicedyrektor NSZ.

Z kolei kanclerz Deividas Matulionis na zakończenie zwrócił uwagę zebranych, że to właśnie obecny rząd zobowiązał się zakończyć proces restytucji mienia na Wileńszczyźnie i skutecznie z tego procesu wywiązuje się.

— Proszę wszystkich o tym pamiętać — powiedział na zakończenie narady kanclerz rządu, aczkolwiek od tej uwagi powinien był raczej zacząć naradę, bo jak zauważyli niektórzy uczestnicy spotkania, miało ono przede wszystkim cel propagandowy — pokazania opinii publicznej, jakie są zasługi obecnego rządu.

33 odpowiedzi to Propagandowo-optymistyczny rządowy zwrot ziemi

  1. ben mówi:

    Nawet jeżeli opisane spotkanie miało charakter propagandowy, to uważam, że dobrze się stało, że do niego doszło.
    1. nagłośniona została sprawa “życzliwości” urzędników, którzy swoją opieszałość zrzucali na karb nieznajomości języka litewskiego przez petentów,
    2. pojawiły się deklaracje polityków, którzy zajmują się sprawą zwrotu ziemi, z których rozliczą ich wyborcy,
    3. wicemer mógł wykazać, dlaczego rejon wileński nie rozwija się pod względem gospodarczym w zadowalającym tempie.

  2. Kmicic: mówi:

    Kolejne lt kłamstwo !!!
    Polakom w Rejonie Wileńskim zwrócono ( i to najczęściej najmniej atrakcyjnej ziemi) ok. 40% tego, co im się należy. Pozostałe 40-50% zagrabili polskim właścicielom lt przybysze nie powiązani ani rodzinnie ani kulturowo z tym rejonem.
    TRZEBA O TYM MÓWIĆ BARDZO, BARDZO GŁOŚNO.
    Każdy centymetr ziemi należnej polskim właścicielom musi być zwrócony lub wypłacone odszkodowanie adekwatne do cen RYNKOWYCH.
    Takie deklaracje lt polityków pachną jednym , kolejnym omijaniem polskich właścicieli przy zwrocie ojcowizny.

  3. ben mówi:

    Ależ Kmicicu, chyba p. Olszewski oraz p. Cytacka o tym wiedzą. Ciekawe, dlaczego w tej sprawie milczeli? Przecież gdyby poruszyli ten problem, redaktor KW wspomniałby o tym, prawda?

  4. Rozważalski mówi:

    A tak na poważne to wszystkie przenosiny ziemi do rejonu muszą być odwołane, naprzód zwrócić ziemię spadkobiercom, którzy tu mieszkają w 100% a wolną ziemię też muszą mieć pierwszeństwo wykupić miejscowi ludzie jeżeli ona na przykład graniczy z ich ziemią i gdyby zaszła na to potrzeba. Ja to tak rozumiem powinien odbywać się zwrot ziemi. Jest niestety zupełnie inaczej powiat razem z oddziałem rojonu wileńskiego NSZ mu podległym załatwiał masowo wiele przenosin, a ochłapy błotniste teraz chcą oddać miejsowym.

  5. Zbyś mówi:

    do Kmicic
    tak,popieram

  6. józef III mówi:

    a w III RP : ‘0’ reprywatyzacji (za wyjątkiem częściowej dla Związków wyznaniowych)!

  7. Kmicic: mówi:

    Rebus:
    A to już ciekawie. Z materialistycznego punktu widzenia tego się nie da wyjaśnić. Jak można zwrócić to, czego już dawno nie ma.Coś z rodzaju science fiction.

  8. Kmicic: mówi:

    Absolutnie nie wolno się godzić na “kompensaty”. za które nie odkupi się ojcowizny zagrabionej przez lt ” przenosicieli”. Wilniucy , nie dajcie się kolejny raz okradać . Strasburg szczególną wagę przywiązuje do świętego prawa własności,tam każdy centymetr się liczy. A macie do dyspozycji , za darmo, swoich prawników. Przez Strasburg Wy i Wasze rodziny dostaniecie sto- tysiąc razy więcej.
    Dość okradania obywateli LT polskiej narodowości
    .Domagajcie się o swoje wyłącznie poprzez międzynarodowe sądy . Tylko w ten sposób nie zostaniecie oszukani.
    W rejonie Wileńskim prawowitym właścicielom oddano ok 40% tego, co się im należy. Natomiast lt przybysze wzbogacili się znacznie kosztem Wilniuków kradnąc im ojcowiznę.
    ŻADNE 90 %!- POLAKOM ZWRÓCONO 40-45 % !!!. Reszta to zwykłe bandziorstwo.

  9. zozen mówi:

    a zapytajcie kiedyś ubiegająch się o zwrot ziemi, czy mają za złe władzu sowieckiej, że im tę ziemię zabrała. Ależ skąd! Większość uraczy opowiastką o tym, że ziemia była potrzebna kołchozom i jak im tam było dobrze, że w sumie to i tak były małe nieurodzajne kawałki, które potem cięzko by było podzielić na wszystkich. I że to dobrze, że władza sowiecka znacjonalizowała tę ziemię.

  10. ALE mówi:

    DO gminy Bujwidzkiej przyjezdza nie wiadomo skad taki zlodziej puluikis. Ze jest litewskojezyczny, to “prywatyzuje” miejscowa spoldzielcza, wybudowana za pieniadze spolecznosci mleczarnie, “prywatyzuje” prywatna ziemie…Takim wszystko mozna, oni sa “prawnymi” kolonizatorami Wilenszczyzny, zlodziejami jak lansberg

  11. Henryk S. mówi:

    Do Kmicic
    A to już ciekawie. Z materialistycznego punktu widzenia tego się nie da wyjaśnić. Jak można zwrócić to, czego już dawno nie ma.Coś z rodzaju science fiction.

    Czy to o sobie piszesz? Wspomnienia z czasów biznesu wileńskiego?

  12. Jurgis mówi:

    Ciekawe jaki procent jest tych spraw spornych w stosunku do całości oczekujących na załatwienie.
    Pewnie znów chodzi o lasy,lub o grunty gdzie nastąpiła zmiana użytkowania np na działce rolnej na którą jest wpis hipoteczny i plan,stoi dzisiaj pojedynczy dom lub zbudowano osiedle lub poprowadzono drogę.W Warszawie za takie działki byli właściciele (którzy nie mogą ich odzyskać np bo stoi tam obecnie Pałac Kultury,lub plan zagospodarowania przewiduje tam park, przypadki autentyczne)- otrzymują rekompensatę po cenach rynkowych zaś adwokaci biorą ogromne honoraria za wygrane sprawy.Tak może być szczególnie w Wilnie i jego rejonie.
    Dodatkową sprawą są urzędnicy, którzy albo wolą sprawy nie załatwić -bo wtenczas na pewno nie staną wobec zarzutu działania na szkodę skarbu państwa lub oczekują “korzyści osobistych”. Jeśli doda się do tego atmosferę niechęci wobec byłych właścicieli i pretekst wynikający z konieczności korespondencji w języku litewskim to jest 100 powodów aby sprawy nie załatwić zaś sprawy mogą ciągnąć się w nieskończoność.
    Żeby załatwienie spraw ewidentnych usprawnić potrzebna byłaby bezpłatna porada prawna i pomoc w korespondencji w języku urzędowym. Obawiam się że dla spraw trudniejszych potrzebne byłyby dodatkowe zmiany legislacyjne a Litwie takiej woli nie ma.

  13. pani mówi:

    Jurgis bardzo dobrze ujął w poście sedno problematyki! “…Żeby załatwienie spraw ewidentnych usprawnić potrzebna byłaby bezpłatna porada prawna i pomoc w korespondencji w języku urzędowym. ” -no właśnie na takie cele: porada prawna w ewidentnej sprawie, złożenie urzendowo i prawnie poprawnych wniosków Stowarzyszenie Prawnikow Polskich [w wiekszości młodzi wykształceni w RP i RL] otrzymuje pieniądze z RP. Jest prowadzona ewidencja zgłaszających się osób do kontroli przez administratora finansów. Ostatni może zaskoczyć beneficienta usługi kontrolnym telefonem z Warszawy. Czyli rzeczywiście wilniucy beż żenady mogą się zgłaszać w tych najprostszych kwestiach. Przyjśc z dokumentami. Polscy prawnicy LT uprzejmie i fachowo sporządzą prosbę.

  14. pani mówi:

    cd Jestem niezmiernie wdzięczna Jurgisowi za jego sugestia o skomplikowanych realiach związanych z różnorakimi interesami gdy chodzi o prawdziwe real estate. Zwłaszcza gdy idzie o restytucję gruntów.
    Czynniki i uwarunkowania postsowieckie, narodowościowe, i bandyckie jescze bardziej komplują tu sprawy niż w Warszawie. A Warszawa jako metropolia z racji swojej strategicznej stołeczności zna tą problematykę i w sprzeczności interesów i w kosztach finansowych i ludzkich. Choćby przypomnieć “aferę gruntową”…

  15. pani mówi:

    cd Czyli, by podołać restytucji w sposób przyzwoity a nie tylko politycznie spekulatywny Polacy powinni być zrzeszeni w gronie zainteresowanych. Powinni być uzbrojeni wiedzą precensów sądowych, o zawiłościach archiwów, i administorwania gruntami na różnych szczeblach, przez różne osoby w różych miejscowościach. A nawet jeśli po 20 latach nieustannej pracy i walki uda się pozbierać części majątku w rękach to może być że te ęce będą zbyt słabe by je utrzymać i do uczciwej sprzedaży takie samorządowe asocjacje zrzeszenia też są niezbędne.

  16. pani mówi:

    W wywiadzie dla delfi Waldemar Tomaszewski podnosi problem braku w RL prawdziwej samorządności rolniczej. Na czym polega problem??Osobiście odebrałam sugestie jako by odgórnie blokuje się powstawanie prawdziwie samorządowych [?(niezależnych od odgórnego sterowania)] organizacji rolniczych czy właścicieli gruntów. W tam tym wywiadzie problem jest tylko zasygnalizowany.
    Może by ten e-KW wyjasnił by go z kompetentnymi osobami z AWPL. Z możliwymi przyszłymi ministrami lub viceministrami rolnictwa???!! A przede wszystkim z naszym Europsłem.

  17. Kmicic: mówi:

    Ziemi , nieruchomości dla Polaków było po uniezależnieniu się od sowietów mnóstwo.
    Lt wyrżnęli w czasi wojny wszystkich Żydów , którzy pozostawili majątki(druga mniejszość narodowa po Polakach). Liczna ( i majętna)polska szlachta i inteligencja albo zostały zamordowane w Ponarach, albo wywiezione na Syberię, albo udało im się umknąć do Polski.Ilu Polaków zginęło na Wileńszczyżnie w czasie wojny i po wojnie, tego nikt nie zliczy. Litwinów na tych terenach praktycznie nie było(w 1916r ok 2%).
    Więc majątku ,ziemi, dla pozostałych Polaków powinno wystarczyć w dwójnasób. A okazuje się ,że lt kolonizatorzy-przenosiciele nie tylko zajęli nieruchomości opustoszałe ,ale i zagrabili najbardziej atrakcyjne grunty żyjących tu od wieków polskich rodzin.Właśnie dla Polaków zabrakło ziemi na ich rodzinnych terenach.. To zbrodnia nie tylko w sensie materialnym ,ale i kulturowym. Ziemia dla Polaka na Wileńszczyżnie ma zupełnie inne znaczenie niż dla Koroniarza.Tu od wieków chowani byli na tym(!) cmentarzu przodkowie, w tym(!) kościele chrzczone i poślubiane były wszystkie kolejne pokolenia. Tu żyją rodziny po 50- 100 osób. Pozbawienie ich ojcowizny to jak wysłanie na emigrację – to prawie że zesłanie..Zrywane w ten sposób są bezcenne związki kulturowe i rodzinne. To planowa polityka władz LT, by sprowadzić potencjalnie najbogatszych w całej LT Polaków do roli upokarzanych na każdym kroku pariasów.Chodzi o to , by rozbić zintegrowane od wieków polskie środowiska.

  18. Jurgis mówi:

    Uważam ,że warto by było zasięgnąć opini i poprosić o przekazanie doświadczenia w sprawie zwrotu własności kogoś narodowości żydowskiej.Przypuszczam, że diaspora żydowska ma doświadczenie w próbach odzyskania swoich nieruchomości lub rekompensat w Wilnie i na terenie Wileńszczyzny. Napewno znają realia i wiedzą jak walczyć o swoje,waro byłoby poznać jak to wygląda z ich strony.
    Jak wiadomo w przypadku obywateli polskich dysponujących dokumentami potwierdzającymi tytuł prawny do pozostawionej nieruchomości są dwie możliwości: Pierwsza to prawo do rekompensaty(20%wartości)ze strony Polski, dla osób które pozostawiły swoje nieruchomości na Litwie i mają obywatelstwo polskie a mieszkły w 1939r na terenach utraconych.
    Druga to Polacy,którzy pozostawili nieruchomość na terenie Litwy i mają obywatelstwo nie polskie.W tym przypadku roszczenia są wobec rządu Litwy,ale możliwość odzyskania nieruchomości lub rekompensaty bliska zeru. Spadkobierca Pałacu w Połądze hr Tyszkiewicz praktycznie nie mógł odzyskać swojej własności w żaden sposób.Dano mu możliwość ubiegania się o zwrot swojej własności gdyby przyjął obywatelstwo litewskie i jako miejsce stalego zamieszkania miał Litwę prze okres (o ile dobrze pamietam 20 lat)- co oznaczało że miałby wtedy sporo ponad sto lat !

  19. Jurgis mówi:

    dc #18
    Natomiast Polacy obywatele Litwy ,mieszkający tam stale na swoim jak widać chyba są w równie trudnej jeśli nie najtrudniejszej sytuacji.

  20. robert mówi:

    Gadu gadu a zwykłego spisu poszkodowanych lub starających się o zwrot i ewidencji niezwróconej ziemi jak nie było tak nie ma.

  21. ZETA mówi:

    Pan Kmicic ma racje w100 %

  22. hem mówi:

    do pani 13:
    Jeżeli jest tak dobrze, to dlaczego jest tak zle?

  23. Kmicic: mówi:

    do hem 23:
    Odpowiem.Dlatego,że hem-y i Filipowicze nie głosują na AWPL.

  24. pani mówi:

    O-o-o hemie, przecież piszę że jest tylko MINIMALNIE dobrze, i to potencjalnie.
    Kiedy z Warszawy zadzwonili do mnie słuchawkę podniosła mama. A tam urzędowy tratatalala!. Ale strachu miała. Oniemiała. Oddała mi słuchawkę. Również byłam zaskoczona ogólnikowymi pytaniami w łeb “czy korzystam z polskiej pomocy”. Odruchowo powiedziałam że nie. Aż wyjaśniłam o co chodzi. A chodziło o to że chodziłam do domu polskiego i się wpisałam na przyjęcie, na prawne konsultacje …
    Zle jest dla tego że jest zła wola. Dużo, dużo złej woli. Która, przykładowo każe, pracownikom archiwów ukrywać dokumenty w “swiętej” walce przeciw możliwej repolonizacji … Inni mogą z ksiąg metrykalnych, teczek hipotecznych, bankowych, notarialnych niszczyć pisane świadectwa. Nawet droga sądowa może doprowadzić rodziny do nikąd lub zkłócić je, wynieść werdykt na podstawie falszywych świadectw. A walka o reprywatyzację musiała być od poczatku maksymalnie zorganizowana by MĄDRZE przciwstawiać się różnorakim objawom złej woli złych, chciwych i niegodziwych … Tu nie wystarczy poprawnego i grzecznego pisywania do urzędów.

  25. Jurgis mówi:

    Jeśli są takie przypadki,że w Archiwum Państwowym np na ulicy Milosziaus 21 w Wilnie giną lub są ukrywane dokumenty to jest to sprawa kryminalna.Niestety takie działanie jest trudne do wykrycia i udowodnienia od strony prowadzących archiwum.Jeśli chodzi o korzystających z wglądu do akt w sali archiwum to zainstalowany tam monitoring w znacznym stopniu to zabezpiecza (ale też od nie tak dawna).

  26. pani mówi:

    Dokumenty można ukryć i bez kryminału – pretekstem może być potrzeba konserwacji.
    Widziałam całe teczki na wileńskie nieruchomości w antykwariatach. W biliotece Wróblewskich nie raz spotkałam karty rękopisów róznych wieków włożone i zapomniane w książkach innych czytelni, mam kopię dokumentu wyrwanego, zgniecionego z 40% ubytkiem a zachowanego w okładce teki. Zgłaszałam te przypadki nikt nigdy się im nie dziwił, raczej zaskakiwałam pracownice swoim naiwnym zachowaniem.
    nawet w AGADzie w Warszawie gdy po latach postanowiłam wrócic do swego ulubionego rekopisu – pod tymiż sygnaturami znalazłam coś innego.

  27. Jarosław mówi:

    Strasburg i sądy Unii Europejskiej! Trzeba umiędzynarodowić problemy własności polskiej na Litwie! Pisanie pozwów zbiorowych z pomocą organizacji polonijnych byłoby tanie i najmniej kłopotliwe dla obywateli, może też skutecznie załatwić sprawę. A na początek wywrze odpowiedni nacisk na rząd litewski!

  28. hem mówi:

    do pani 24:
    Dziękuję za wyjaśnienie. Ale czasami warto rozejrzeć się i po własnym podwórku. Nieprawdaż?
    Proponuję zrobić w “obradach” niedużą pauzę liryczną i zaśpiewać wszystkim razem:
    A jak poszedł król na wojnę
    (Maria Konopnicka)
    A na wojnie świszczą kule,
    Lud się wali jako snopy,
    A najdzielniej biją króle,
    A najgęściej giną chłopy.

  29. pani mówi:

    “…hem, Marzec 18, 2012 at 22:23 –

    do pani 24:
    Dziękuję za wyjaśnienie. Ale czasami warto rozejrzeć się i po własnym podwórku. Nieprawdaż?…” – nie bardzo rozumiem aluzji. Czy to coś osobistego? Do mnie?
    Natomiast, jesli o królach czy administracji, czy działaczy partyjnych, czy osobach zrzeszonych w ZPL – jest tak jak pisała konopnicka. Ja swój post napisałam do “chłopów” by wiedzieli że naprawdę mogą liczyć na pomóc, chociaż by strikte formalną. Wówczas na następny rok Polacy Prawnicy znów dostaną troche pieniędzy od RP wspierającej Polaków w RL. A i finansowe i moralne i intelektualne wsparcie – miłę sprawy.

  30. hem mówi:

    do pani:
    “Czy to coś osobistego?Do mnie?” —
    – Oczywiście, że nic osobistego, bo na forum publicznym nie może być miejsca na podobne animozje.
    Ale widzę, że zrozumiałaś o co mi chodziło.

  31. Pingback: Governmental Optimistic Propaganda of Land Reimbursement | media.efhr.eu

  32. Jurgis mówi:

    Propagandowo-optymistyczny zwrot ziemi ma swoje uzasadnienie.
    Otóż jak wynika z audycji Radia z nad Wilii są ustalone terminy złożenia wniosków o rekompensatę pieniężną – do 1 czerwca br!Jeśli się nie dotrzyma terminu i nie zgodzi na rekompensatę gotówkową (za 10 tys lt/ha) to należy wystąpić do sądu z odwołaniem w czasie jednego miesiąca od decyzji! Jeśli przyjmie się las z którym nie ma co zrobić to podatki mogą sięgnąć 30 ty lt/ha za ten 1ha wyceniony jw/. Jeśli nawet przyjmie się rekompensatę pieniężną w tej wysokości to też nie ma gwarancji kiedy i czy otrzyma się pieniądze bo może ich nie być w skarbie państwa! W Wilnie i rejonie Wilna nie ma praktycznie możliwości odzyskania w naturze ani rekompensaty w innej formie.
    Uwagi na podstawie audycji z dn 2.o4.2012 w Radio z nad Willi pt zwrot ziemi

  33. Jurgis mówi:

    ad 32 Jurgis
    Adres audycji o rządowym zwrocie ziemi:
    http://www.znadwilii.lt/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.