7
Z historii Wilna: Rosjanie w Wilnie 1792 roku i II rozbiór Rzeczpospolitej

image-42848

"Z dam nawet prawie wszystkie do klasztorów schroniły się i tam w cichości mieszkają" Fot. Marian Paluszkiewicz

3 maja 1791 roku została uchwalona Konstytucja przez Sejm w Warszawie, która znosiła odrębność Polski i Litwy. Powstało jedno państwo: Rzeczpospolita Polska. Stworzenie wspólnych organów władzy centralnej w tym m. in. Komisji Wielkich Obojga Narodów.

20 października 1791 r. Sejm Czteroletni uchwalił przepisy wykonawcze do Konstytucji 3 Maja pod nazwą Zaręczenia Wzajemnego Obojga Narodów. Zgodnie z Konstytucją Wilno od tego roku weszło w skład Polski. Rok później, 3 maja 1792 roku, w kościele farnym pw. św. Jana uroczyście obchodzono 1. rocznicę Konstytucji 3 Maja.

Jednak już wkrótce, podczas wojny z Rosją w obronie Konstytucji, dowodzący wojskami Rzeczypospolitej na Litwie książę Ludwik Wittenberski (właśc. Ludwig Friedrich Alexander von Wurttemberg, 1756-1817) generał en chef całej armii litewskiej na początku wojny polsko-rosyjskiej, okazał się zdrajcą, zależnym od spokrewnionych z nim obcych dworów, umyślnie zaniedbując przygotowania do walki pod pozorem ciężkiej choroby — pomiędzy atakami febry miały mu dolegać 30-godzinne konwulsje i dreszcze.

W ręce polskie w Łomży dostała się jego korespondencja z Prusami, w której pisał, że jego niedyspozycja jest udawana, a on sam nie będzie stawiał oporu uderzającej na Rzeczpospolitą armii rosyjskiej.

Po ujawnieniu tej korespondencji ozdrowiały książę ruszył od razu do swoich obowiązków względem korpusu litewskiego, jednak 1 czerwca 1792 r. został zdymisjonowany. Ale wojska litewskie na wieść o nadciąganiu korpusów rosyjskich na Wilno, opuściły miasto, za nimi pociągnęły tłumy mieszczan, a zwłaszcza szlachty, która szukała w stolicy schronienia. „Dnia 10 czerwca, około godziny czwartej z południa — pisze naoczny świadek wydarzeń — od Trockiej bramy aż ku górom ponarskim całą drogę widać było zajętą karetami, brykami, wozami i różnymi pojazdami”. Przez następne dni wywożono z Wilna kasy i kancelarie, ostrzegano przy tym mieszkańców o zbliżaniu się „wojska zagranicznego”. Przewaga liczebna wojsk rosyjskich rozstrzygnęła wojnę i 13 czerwca 1792 roku Wilno zostało zajęte przez Rosjan.

Wejście Rosjan do Wilna opisuje naoczny świadek. Relację tę podaję za Henrykiem Mościckim. „Dnia 14 czerwca pomienione wojska raniusieńko od wszystkich bram ukazały się. Naprzód przebiegało po kilku Kozaków wszystkie ulice dla zwiedzenia, czy aktualnie wojska żadnego i obrony nigdzie w mieście przygotowanej nie masz. Potem przychodziły pułki od różnych bram po kilka rot, tak piechoty, jako i jazdy, a innemi bramami wychodziły… Na koniec około godziny jedenastej nadjechali sami generałowie: książę Dołgoruki, Kossakowski, lejtnanci — Chruszczew, Arsenjew, Denisow, Rautenfeld generał-majorowie. Z tych książę Dołgoruki ulokował się w pałacu Karpiowskim na Trockiej ulicy, Kossakowski w pałacu podskarbiny Brzostowskiej na rynku, Denisow w pałacu Abramowiczowej, starościny starodubowskiej, generał Arsenjew w pałacu Pacowskim na Rybnym końcu. Wojsko zaś objęło obwacht i wszystkie bramy. Na obwachcie dwie tylko stały postawione armaty i kilkadziesiąt ludzi. Przy każdej zaś z bram obwachty z kilkunastu ludzi, tak jako i około cekhauzu, na Zarzeczu i na innych niektórych placach. Oprócz tego rozstawiono po wszystkich ulicach, a osobliwie na załamaniach, nieopodal jeden od drugiego żołnierzy bez karabinów, tylko dla naglądania i zawołania jeden na drugiego w przypadku potrzeby. Tym żołnierzom zakazano było wchodzić do domów, ale tylko stać i przechadzać się po ulicy. Wszystko to działo się tak cicho, skromnie i spokojnie, wojska maszerowały bez bębnienia, ani grania na żadnych instrumentach; w mieście taka była spokojność, iż i kramy były pootwierane i rzemieślnicy przy warsztatach siedzieli, i fabryki liczne koło różnych kamienic nie ustały. Za miastem, pod Pohulanką, obóz był uformowany, a podobno i drugi za Wilją i trzeci za Subocz bramą, ale o tym jeszcze pewnie wiedzieć i dotąd nie możemy, albowiem zupełnie przerwana komunikacja na wszystkie strony za miastem. Trudno wyrazić konsternację i smutek powszechny, któren czytać można na oczach i postawie najdrobniejszego nawet pospólstwa. Z znaczniejszych nikogo w mieście nie widać, a jeśli i są którzy z prałatów i kanoników, to w bardzo małej liczbie, i ci w domach siedzą, ledwie do kościoła wyruszając się. Z dam nawet prawie wszystkie do klasztorów schroniły się i tam w cichości mieszkają.

image-42849

"Po tych wszystkich perswazjach i pogróżkach mieszczanie skłonili się do wykonania przysięgi, którą i wykonali w kościele św. Jana" Fot. Marian Paluszkiewicz

Nazajutrz, t.j. w piątek, otoczono akademię całą i tam pułkownik kurskiego pułku, Bekleszow, szukał księdza Karpowicza, lecz go nie znalazł, bo był kilku dniami pierwej wyjechał. Chciano go wziąć za jakieś kazanie zuchwałe gdzieś miane, a podobno bardziej jeszcze za to, iż miano suspicje na niego, że on napisał do brata swego, komisarza cywilno-wojskowego w Prenach, ostrzegając o wyjeździe stąd księcia biskupa wileńskiego (mowa o biskupie księciu Ignacym Jakubie Massalskim — M. J.) ku Prusom, co sprawiło, że municypalność kalwaryjska zatrzymała tegoż księcia biskupa razem z Zyniewem, jego przeprowadzającym, i musieli dni kilka przesiedzieć, nim rezolucja przyszła z Warszawy do komisji policji, nakazująca uwolnienie. Tegoż dnia aresztowano we własnej stancji księdza Bohusza prałata za utrzymywanie tu klubu i za korespondencje jakieś z poczty przejęte; ale najpowszechniej rozumieją, że to zemsta Kossakowskich.

W sobotę (16 czerwca) kazano mieszczanom dawniejszym magistratowym wykonać przysięgę na zachowanie dawnej konstytucji i odnowić swoją dawną jurysdykcję. Zwołano ich do generała Kossakowskiego, który w oczach innych generałów niepomału dziwujących się, oświadczył tymże mieszczanom, że imperatorowa ulitowała się nad ich sytuacją nieszczęśliwą przez nowe sejmu teraźniejszego municypalności urządzenie, w którem łudzono ich mniemaną wolnością i podniesieniem stanu ich miejskiego, a w istocie niszczono właściwe ich przywileje i, niepotrzebnie stan ich podwyższając, istotne im w pożytkach czyniono krzywdy etc. (mowa tu o Konstytucji 3 Maja — M. J.). Na koniec, zważając w nich małą do tego ochotę, oświadczył, iż przymuszeni nie będą, ale, jeśli z tej ofiarowanej łaski korzystać nie będą chcieli, tedy dozwolone będzie Kozakom godzinowe w mieście pohulanie, może i powtórzenie jakichś niesmacznych zdarzeń, ale to od ich woli dependuje, bo wojsko nikogo przymuszać nie będzie etc. Kazano też mieszczanom podpisać list do biskupa inflanckiego (Józef Kazimierz Kossakowski, brat hetmana Szymona — M. J.), prosząc, aby tu przybył dla dania im protekcji i zasłony powagą swoją; z tym listem posłano do Janowa ze 200 Kozaków dla konwoju. Po tych wszystkich perswazjach i pogróżkach mieszczanie skłonili się do wykonania przysięgi, którą i wykonali w kościele św. Jana, gdzie komentarzowi kazano zaśpiewać Te Deum, czasu którego uderzono na rynku kilka razy z armat”.

25 czerwca 1792 r. utworzono w Wilnie ekspozyturę zdradzieckiej Targowicy — Konfederację Generalną Wielkiego Księstwa Litewskiego. Rano biskup Józef Kazimierz Kossakowski (1738-1794) był z wizytą u generała Michaiła Krieczetnikowa (1729-1793); o godzinie 11-ej placyk przed kościołem św. Jana zapełniło wojsko rosyjskie, kazano stawić się cechom i członkom akademii i ogłoszono Konfederację Generalną Wielkiego Księstwa Litewskiego. Jej przywódcami zostali bracia: hetman polny litewski Szymon Juda Marcin Kossakowski (1741-1794) oraz biskup inflancki Józef Kossakowski (1738-1794), na tej uroczystości byli obecni także Michał Kossakowski (1769-1839), chorąży kowieński, Rudnicki, Manuzziowie, Szwykowski, sędzia Gorski i Snarski.

Po mszy ksiądz kaznodzieja z ambony odczytał „Akt generalnej i wolnej konfederacji Wielkiego Księstwa Litewskiego”, tj. przystąpienie do Targowicy.

Po uroczystościach kościelnych odbył się w pałacu biskupim obiad na cześć generała M. Krieczetnikowa, z udziałem generalicji, wyższego duchowieństwa i szlachty. Pierwszy toast przy huku dział i muzyce wzniósł biskup J. K. Kossakowski na cześć carycy Katarzyny II, generała Krieczetnikowa i „mężnej armii rosyjskiej”. Na rynku wytoczono beczki z trunkami dla pospólstwa.

Marszałkiem konfederacji litewskiej obrano nieobecnego w Wilnie kanclerza, Aleksandra Michała Sapiehę (1730-1793), jego zastępcą — łowczego wielkiego litewskiego, generała lejtnanta wojsk litewskich, Józefa Zabiełłę (?-1794), hetmanem — Szymona Kossakowskiego. 23 lipca 1792 r. do Targowicy przyłączył się król Stanisław August.

Rządy Targowicy w Wilnie trwały blisko 2 lat.

Wykorzystując kapitulację Stanisława Augusta Poniatowskiego wobec Rosji i przejęcia rządów w kraju przez targowiczan — 25 października 1792 król pruski Fryderyk Wilhelm II zażądał wcielenia Wielkopolski do Królestwa Prus. Miała być ona ekwiwalentem za niepowodzenia armii pruskich w wojnie przeciwko rewolucyjnej Francji, prowadzonej w koalicji absolutystycznych monarchii europejskich. Żądanie to warunkował groźbą wycofania się Prus z koalicji antyfrancuskiej, ale wnet przekształciło się ono w propozycję II rozbioru części ziem Rzeczypospolitej pomiędzy Rosję i Prusy.

23 stycznia 1793 r. doszło do podpisania traktatu podziałowego między Katarzyną II a Fryderykiem Wilhelmem II. Po podpisaniu wojska pruskie, dowodzone przez Joachima Heinricha von Mollendorfa (1724-1816) weszły do Wielkopolski, a rosyjskie do wschodniej Polski. Z kolei 25 marca 1793 roku król pruski wydał patent inkorporacyjny, w którym wezwał pod groźbą kary wszystkich mieszkańców zajętych przez wojska pruskie ziem do złożenia hołdu (hommagium).

Dnia 27 marca 1793 r. generał M. Krieczetnikow w obozie pod Połonnem na Ukrainie ogłosił manifest o przyłączeniu nowych prowincji do Rosji. W manifeście wskazano granice zaboru, wzywano do składania przysięgi wiernopoddańczej, co miało być spełnione do 27 kwietnia.

Henryk Mościcki pisze, że duchowieństwo wileńskie najgorliwszy okazało lojalizm wobec Katarzyny II. „Kapituła wileńska — pisze H. Mościcki — na pierwszą wieść o podziale Polski wysłała do Mińska delegację, złożoną z kanoników: Kraszewskiego, Tyszkiewicza, Ołubińskiego, Toczyłowskiego i Kiełpsza, dla dopełnienia formalności wiernopoddańczych z racji położonych w kordonie rosyjskim dóbr kościelnych.

Objawem wielce charakterystycznym i nie bez znaczenia pod względem politycznym był fakt dobrowolnego „składania przysięgi przez niektórych właścicieli ziemskich, jak pisarza Jeleńskiego, Radziszewskiego, Wołodkowicza, starościny Abramowiczowej »i innych wielu« wobec generała Arsienjewa w Wilnie”.

Wilno za zdradą Kossakowskich formalnie weszło w skład Rosji. Odtąd, aż do powstania Jakuba Jasińskiego, stacjonował w Wilnie garnizon rosyjski i Moskale faktycznie rządzili w mieście.

Mieczysław Jackiewicz

7 odpowiedzi to Z historii Wilna: Rosjanie w Wilnie 1792 roku i II rozbiór Rzeczpospolitej

  1. Jarosław mówi:

    Powstańcy ujęli biskupa Kossakowskiego i powiesili publicznie za zdradę!

  2. Astoria mówi:

    Polemizowałbym z charakteryzacją autora, że zgodnie z Konstytucją 3 Maja „Wilno (…) weszło w skład Polski”. Taki język sugeruje wcielenie miasta i, co za tym idzie, całego WKL do Polski. W rzeczywistości konstytucja nie wcieliła Wilna i Litwy do Polski, a raczej rozwiązała poprzedni organizm państwowy, Unię Polsko-Litewską (unię Królestwa Polskiego i WKL) i powołała w jego miejsce nowy organizm państwowy pod nazwą Rzeczypospolitej Polskiej. Jednak z samego użycia w nazwie państwa przymiotnika „Polska” i nie użycia w nim słowa „Litwa” nie można wnosić, że państwo stało się Polską, a Litwa przestała w nim istnieć. Przeciwnie, zasadniej jest powiedzieć, że w skład nowopowstałej Rzeczypospolitej Polskiej w równym stopniu weszło Wilno, co Warszawa i Kraków; w równym stopniu ziemie WKL, co koronne. Unię zastąpiono państwem unitarnym o nowej nazwie i z jednym rządem, ale Litwa zachowała w nim wiele poprzednich przywilejów, a nawet jej siła federalna wzrosła. Zaręczenie Wzajemne Obojga Narodów podkreślało federacyjny charakter nowej państwowości i gwarantowało równą w nim reprezentację obu jego byłych części: Królestwa Polskiego i WKL. W praktyce, w niektórych instytucjach państwowych Litwa miała skromniejszą reprezentację od Polski z tej racji, że była częścią mniejszą ludnościowo, biedniejszą i zdolną wystawić mniejszą armię. Ale była to reprezentacja co najmniej proporcjonalna. W najważniejszych instytucjach państwa – w zarządzaniu armią i skarbem – Litwa miała równą reprezentację z Koroną, a więc dysproporcjonalnie większą od swojego wkładu. W dodatku przewodniczący Komisji Wojskowej i Komisji Skarbowej mieli się zmieniać rotacyjnie, a cały przychód z podatków na Litwie musiał na Litwie pozostać.

    Piszę o tym dlatego, że język użyty przez autora nie sprzyja rozwiązaniu konfliktu polsko-litewskiego, ale go niepotrzebnie napędza.

    PS. Nie przesadzałbym z tytułomanią. Jest powszechnie przyjęte, że autor podpisuje się imieniem i nazwiskiem lub pseudonimem, ale nie tytułami. Jeśli gazecie zależy na bliższym przedstawieniu autora, to może to jak najbardziej zrobić, dodatkową informacją od redakcji.

  3. Jurgis mówi:

    # 2 Astoria
    Jeśli autor wypowiada się w zakresie wiedzy ze swojej specjalności to zazwyczaj podaje swoje tytuły. Natomiast zwracanie uwagi w tej sprawie jest niezręczne.

  4. Astoria mówi:

    @ Jurgis:

    Aha, czyli Miłosz pod każdym wierszem powinien się podpisywać profesor, bo był specjalistą od pisania wierszy i wykładał na uniwersytecie. O czyjejś wiedzy świadczy to, co napisał, a nie jakie ma tytuły.

  5. dobrze mówi:

    Tytul profesora (belwederskiego) jest dozywotni. Panu Mieczyslawowi Jackiewiczowi ten tytul nadal Prezydent RP w 1999 roku.

  6. Paweł1 mówi:

    Ja bym się tytułów nie czepiał, jak ktoś lubi to niech sobie podpisuje. Natomiast wyjaśniła by wszystko krótka informacja, że autor jest literaturoznawcą i tłumaczem, a nie historykiem.

  7. dobrze mówi:

    Pan prof. dr hab. Mieczyslaw Jackiewicz formalnie jest literaturoznawca literatury litewskiej i rosyjskiej. To nie historiograf. Byl dyplomata.
    Ale na Litwie artyscik lansberg jest „zawodowym” politykiem, faszystowski soviecki propagandysta ozols jest zawodowym „litwinem”, grafoman, interpretator sztucznego jezyka russkij litovec ivana jablonskij’a, zinkevic „historykiem” wszystkiego, co antypolskie, psychicznie chory songaila jest lekarzem dla wariatow…
    To po co sie czepiac pana profesora Jackiewicza, ktory jako litetaturoznawca, wlasnie analizuje zrodla pisane?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.