33
Tysiąc numerów „Naszej Gazety”

Zespół „Naszej Gazety” — nieliczny, ale zgrany Fot. Marian Paluszkiewicz

Historia trwania i walki — tak jednym zdaniem można określić czas, w ciągu którego wydano 1000 numerów „Naszej Gazety”. Pisma, które w latach odrodzenia niepodległości Litwy narodziło się jako Biuletyn Informacyjny Związku Polaków na Litwie.

Fakt, że w ciągu ponad dwudziestu lat ukazało się tylko tyle numerów, jest jednym z dowodów, że były to bardzo trudne lata, nie tylko początki, ale też późniejsze, kiedy gazeta została przywłaszczona, a Związek Polaków pozbawiony został swojej trybuny.

Od stycznia 2011 r. tygodnik ZPL jest ponownie wydawany jako samodzielne pismo. A przedwczoraj w bardzo miłej atmosferze pismo świętowało swój pierwszy tak chlubny jubileusz.

Była to impreza, która zgromadziła ludzi wiernych ideałom „Naszej Gazety”, jaka powstała w latach odrodzenia, by dokumentować kroczenie drogą ku wolności i demokracji Polaków mieszkających na Litwie, dla których jednakowo są ważne dwa pojęcia — Ojczyzna i Macierz.

To tak nieco oficjalnie tytułem wstępu do relacji z wieczoru, który zainaugurowali aktorzy Polskiego Studium Teatralnego pod kierownictwem Lilii Kiejzik wiązanką wierszy poety wileńskiego, dziennikarza, a w przeszłości jednego z redaktorów naczelnych tego pisma Henryka Mażula. Jednego z wielu. Bo takie to jest życie, że jedni naczelni odchodzili, przychodzili drudzy. Ich wyliczankę należy rozpocząć od pierwszego redaktora „Naszej Gazety” Artura Płokszto. Po nim sztafetę redaktorską przejął Zygmunt Żdanowicz, kolejno: Henryk Mażul, Władysław Strumiło, Ryszard Maciejkianiec, Czesława Paczkowska, Anna Pilarczyk, Witalis Masenas. Od czterech lat obowiązki naczelnego pełni Janina Lisiewicz.

Witając zebranych redaktor „Naszej Gazety” skromnie zaznaczyła, że jest to zwykły traf losu, że tylu ludzi pracowało nad wizerunkiem gazety, a jej przypadło szczęście świętować tysięczny numer, żartobliwie m. in. zaznaczając, że trzeba mieć szczęście znaleźć się na właściwym miejscu we właściwym czasie.

Janina Lisiewicz — naczelna, dziennikarz, administrator ... Fot. Marian Paluszkiewicz

Każdy, nie tylko z obecnych na wieczorze, kto zna Janinę Lisiewicz, doskonale wie, że jest to tytan pracy, prawdziwa współczesna siłaczka. I nie ma w tym ani krzty przesady, bo jest przecież w jednej osobie dziennikarzem, redaktorem, administratorem tego pisma.

„Kiedy przed czterema laty obejmowałam to stanowisko, denerwowałam się, czy zdążę wydać numer. Swój pierwszy, potem kolejno drugi… A dalej to już poszło, bo faktycznie nie ma czasu na takie rozmyślania. Niezmiernie jestem wdzięczna kolegom dziennikarzom, którzy, gdy trzeba, dzielą się informacją, dodają otuchy; prezesom kół ZPL, którzy na łamach „Naszej Gazety” opowiadają o dokonaniach swych oddziałów terenowych. Bo gazeta i powołana była po to, by informować Czytelników o tym, czym żyje Związek Polaków na Litwie”.

Witając zebranych prezes ZPL, poseł na Sejm RL Michał Mackiewicz zaznaczył: „Gazeta przeszła ciernistą drogę — miała być i miała nie być, były okresy, że nie ukazywała się po pół roku. Ale istnieje i dlatego dobrze, że nie przeoczyliśmy tej daty”.

Jak zwykle podczas takich okazji, były gratulacje.

Janusz Skolimowski, ambasador RP na Litwie, do wiązanki życzeń dołączył m. in. życzenia, „by nie zabrakło pieniędzy na jej wydawanie, bo chęci, zapału — to na pewno w tym niedużym zespole nie brakuje”.

Waldemar Tomaszewski, przewodniczący Akcji Wyborczej Polaków na Litwie, poseł do Parlamentu Europejskiego, składając życzenia przypomniał o tych, co gazetę tworzyli i niestety odeszli z niej, tak jak Władysław Strumiło — na zawsze.

— Historia tak sprawiła, że byłem jednym z tych, kiedy podejmowano uchwałę o powołaniu gazety — przypomniał Zdzisław Palewicz, mer rejonu solecznickiego, prezes solecznickiego oddziału ZPL. — Kiedy zaczęto dyskutować, jak pismo ma się nazywać, ktoś powiedział: „Nie wiem jak, ale musi to być nasza gazeta”. Tak zostało, bo pismo to jest bliskie nie tylko dla członków ZPL, ale bodajże wszystkich Polaków na Litwie — zakończył Zdzisław Palewicz.

Były pozdrowienia rymowane — od „Magazynu Wileńskiego”, jakie zadedykował pismu Henryk Mażul, były prozą od wszystkich redaktorów polskich tytułów na Litwie, „Macierzy Szkolnej”, Centrum Kultury Polskiej na Litwie im. St. Moniuszki, zespołu „Zgoda”. Był list gratulacyjny Ministerstwa Kultury Litwy, który odczytał wiceminister wyżej wymienionego ministerstwa Stanisław Widtmann.

Życzeń nigdy nie jest za wiele. Dołączmy więc za „Naszą Gazetą”, tygodnikiem Związku Polaków na Litwie, by drogę do kolejnego jubileuszu — 2000 — pokonać idący…

33 odpowiedzi to Tysiąc numerów „Naszej Gazety”

  1. Bardzostarypielgrzym mówi:

    Bywałem w redakcji w starym domu przy ulicy Wielkiej, ale już nie bywam. Co teraz porabia agent KGB Ryszard Maciejkianiec?

  2. Pileanna mówi:

    Moje gratulacje! Zyczę wytrwałości,nowych pomysłów,Kolejnych numerów,hojnych sponsorów oraz szczęścia w życiu osobistym dla całego zespołu.

  3. Astoria mówi:

    Jaka to gazeta?! To blog Lisiewicz, pisany na zamówienie ZPL, bezkrytycznie afirmujący wszystkie i jakiekolwiek działania koterii ZPL-AWPL-PMS, nudny jak flaki z olejem. Kto to czyta, kto to komentuje? Tego nawet członkowie ZPL nie są w stanie czytać.

  4. pani mówi:

    Zlote slowa. Cytat z 1000. wydania: …rosyjska gazeta byla mniej inwigilowana niz polska zarowno przez zewnetrzne, jak i, niestety wewnetrzne “sluzby bezpieczenstwa”[koniec cytatu. – Nic dziwnego. Obecnie polskie slowo rowniez tu budzi wieksze konsternacje. Znow nie mozna wydobyc z klawiatury polskich czcionek.

  5. romek atomek mówi:

    Ludzie, co się z wami dzieje? Skąd u was tyle żółci? A może byście pokazali, co potraficie zrobić. Jeśli nie macie chęci, to zamknijcie chociaż dzioby!

  6. miejscowy mówi:

    Pozdrowienia dla pani redaktor. Muszę stwierdzić, że pani Janina potrafi bardzo trafnie ująć w swych artykułach prawdę i to jest bardzo ważne. Pisze czytelnie, zrozumiale, i mądrze.

  7. Piotrek Trybunalski mówi:

    do Astoria: ciebie taka tematyka może nie interesuje ale aktualne problemy Wileńszczyzny, działalność polskich organizacji jak najbardziej może być w kręgu zainteresowań Polaków na Litwie. Naszej Gazecie życzę powodzenia, wszelkie polskie inicjatywy na Litwie są godne uwagi i docenienia.

  8. miejscowy mówi:

    Do Astoria: Ta gazeta to tygodnik raz w wydaniu. Powiem, że osobiście dla mnie jest bardzo ciekawą, tak jak należę do ZPL który zrzesza ponad 10 tys. osób o imprezach, o zebraniach, o historii…. Jestem tylko przeciw programom telewizyjnym które tam zajmują sporo miejsca. Tych kilka stron informacji raz na tydzień jest wystarczająco jako biuletyn informacyjny dla członków ZPL.
    Tak rozumiem, że ty nie jesteś członkiem Związku Polaków Litwy dlatego ta gazeta ciebie osobiście nie powinna dotyczyć. Zreszą masz lepszy wybór na codzień Kurier Wileński, Delfi PL…

  9. Astoria mówi:

    @ miejscowy:

    Mogę ci tu przedstawić litanię problemów litewskich Polaków, które Lisiewicz ignoruje, zamiata pod dywan, nie porusza, bo by to szkodziło wizerunkowi ZPL, AWPL i PMS. To, co czytasz w jej blogu, jest w dużym stopniu partyjną propagandą AWPL, która ma niewiele wspólnego z rzeczywistością litewskich Polaków i ich problemami. Problemem jest spadek uczniów w polskich szkołach o 40% od roku 2000, któremu nadal patronuje szef PMS Kwiatkowski z błogosłwieństwem AWPL i ZPL. Czy o tym Lisiewicz kiedykolwiek pisała? Jak sobie wyobrażasz przyszłość polskiego szkolnictwa na Litwie i przyszłość litewskiej polskości, gdy tacy pseudodziennikarze jak Lisiewicz całkiem ignorują fakt, że polscy rodzice masowo przestają posyłać dzieci do polskich szkół? Dlaczego Lisiewicz nie pisze o tym, że Polacy są wciąż dwa razy gorzej wykształceni od Litwinów i co z tym fantem zrobić? Dlaczego nie pisze, że w polskich rejonach, rządzonych przez AWPL, jest wyższe bezrobocie, wyższa zależność od zasiłków społecznych, od średniej litewskiej? Dlaczego nie pisze o zerowej urbanizacji tych rejonów? Dlaczego nie pisze o absurdalnym promowaniu przez AWPL rolnictwa na podwileńskich piaskach, gdzie trzeba raczej dążyć do tego, żeby niewydajne rolnictwo zastąpić przemysłem, turystyką i czymkolwiek bardziej opłacalnym? Moim zdaniem, Lisiewicz nie pomaga polskiej mniejszości, ale jej szkodzi. Szkodzi jej z premedytacją, szkodzi jej dlatego, że jest płatną agentką AWPL i polskiego podatnika, a nie myślącym człowiekiem, który krytycznie i prawdziwie ocenia rzeczywistość. Takie osoby jak Lisiewicz – pseudodziennikarscy najemnicy – wcześniej wykończą polską mniejszość od litewskich nacjonalistów.

  10. Astoria mówi:

    PS. @ miejscowy:

    Ciekawe, że skoro jesteś takim czytelnikiem bloga Lisiewicz, to nigdy tam nie skomentowałeś. W istocie od trzech lat nikt tam nie skomentował rzadnego artykułu Lisiewicz (sądząc po kilkudziesięciu jej artykułach, które przejrzałem). Nikt tam nie komentuje – nawet z tych 10 tys. członków ZPL. Nikt tego nudnego i bezmyślnego badziewia nie czyta.

  11. Smutny mówi:

    @Astoria
    Calkowicie sie zgadzam z braku krytyki w adres ZPL,AWPL-u w polskojezycznych mediach,jak bardzo slusznie podkreslasz w swych wypowiedziach,a do wykonania jest ogrom pierwszoplanowej roboty,co zreszta opisales w p.9.
    Osobiscie poczytuje te gazetke dobrych pare lat,coz…lekturka lekka,dosc prosta-akurat jak dla niewymagajacej ludnosci wilenszczyzny.
    Jezeli chodzi o p.Lisiewicz…coz ,jak sam twierdzisz-najemca.Nie bedzie Lisewicz-bedzie Wilkiewicz lub nawet Kozliewicz.Ryba psuje sie od glowy,ale to jest inny i bardzo powazny temat…
    Jezeli chodzi o twe posty ,to licze,ze sa na czasie i bardzo potrzebne.Dosc malo jest forumowiczow piszacych o drazliwych sprawach…

  12. Dobromira mówi:

    Wąaśnie, po co marnować papier na programy TV? Tyle jest innych, bardzo ważnych dla Polaków problemów, o których należy pisać…

  13. Tamara mówi:

    Do Astorii:
    Przeczytaj post 5, bo dotyczy ciebie!

  14. Kazimierz Kransztadzki mówi:

    do Astoria: Astoria jak zawsze tendencyjny z tendencyjnymi danymi. One nie mogą być prawdziwe,to co przytaczasz to fikcja- na Litwie po prostu dużo szkół jest zamykanych, w tym litewskich. Emigracja, niż demograficzny mają na to wpływ a zaufanie do polskich szkół jest i bedzie, bo są to dobre szkoły ze świetnymi pedagogami. Każda szanująca się rodzina polska posyła dziecko tylko do polskiej szkoły. Udowodnione jest, że wiedza jest lepiej przyswajana w jezyku ojczystym a nie wyuczonym, dlatego istnienie polskich szkół jest bardzo ważne. Twoja propaganda ma na celu tylko wzbudzić frustrację wśród polskich rodzin a nie ma nic wspólnego z prawdą.

  15. Kris mówi:

    Chciałbym zauważyć że w papierowym wydaniu Kuriera Wileńskiego program telewizyjny to zdecydowana większość zawartości tej gazety. Można nawet odnieść wrażenie że tych kilka tekstów zawartych w nim to tylko mały dodatek do części telewizyjnej. Naszej Gazety nie czytałem ale widziałem w ostatnią sobotę pana, który stał z tymi gazetami przed kościołem św. Piotra i Pawła.

  16. Ortografia mówi:

    Astorio, bój się Boga! Nie ‘rzadnego’, tylko ‘żadnego’.

  17. janek mówi:

    do Astorii: “W istocie od trzech lat nikt tam nie skomentował rzadnego artykułu Lisiewicz”

    Bo to jest niemozliwe 🙂 Opcja komentarza jest, ale z niej sie nie da skorzystac (wyslanego komentarza strona nie przyjmuje)

    do Kazimierza Kransztadzkiego: No obudz sie zesz czlowieku! Nawet w Nowym Jorku widac, ze nie jest dobrze skoro mniej niz polowa dzieci z polskich rodzin chodzi do polskich szkol.

  18. Smutny mówi:

    No,jak zawsze,gdy ktos np.:Astoria,Tomasz,Ben wyrazi odmienny poglad od panujacego na tym forum-zostaja poddani napadom.A gdzie roznorodnosc pogladow,tolerancja,od tego przeciez sprawa tylko wygrywa.
    A Nasza Gazeta, licze, ze spelnia oczekiwania swoich czytelnikow i mam nadzieje,ze poziom sie nie obnizy,a raczej…Oczywiscie bedac organem AWPL-u trudno,a raczej niemozliwe jest pisanie krytycznie o swych Patronach.:)Pytanie:a gdzie nam miejscowym z Wilenszczyzny wyrazic krytyke,niezadowolenie,propozycje ,jezeli nasze wypowiedzi na te tematy sa czesto kasowane na naszych rodzinnych forach-moze na DELFI(tam chetnie przyjma),ale jak byc z wynoszeniem smieci z wlasnej Izby..?

  19. miejscowy mówi:

    Do Astoria: No to widzę, że muszę odpowiedzieć.
    Litanię to lepiej przedsawiać do Boga. Lisiewicz faktycznie jako jedyna osoba pracująca w tej gazecie pisze o wydarzeniach co odbyły się lub mają się odbyć w społecznej organizacji ZPL.
    Właśnie w Naszej Gazecie możno znaleść artykuły o czym nie napiszą inne wydania w języku polskim.
    Sugerujesz, że ZPL w tym wypadku o czym mowa, dożucasz jeszcze AWPL i PMS do jednego worka (z tego wynika, że Lisiewicz przedstawia, aż trzy organizacje?), nic nie mają wspólnego z rzeczywistością litewskich Polaków i ich problemami, dlatego, że ich kuruje AWPL? I ty w to wierzysz? Bo ja to nie.
    Tak rzeczywiście spadek uczni w polskich szkołach po sławnym odrodzeniu i 2000 roku 22 tys. nasąpił do 16 tys. w 2010roku. Warto zauważyć, że ilość pierwszoklasistów w ostatnich latach w polskich szkołach jest bardzo stabilna, czego niemożno powiedzieć o szkołach litewskich i rosyjskich.
    Główną przyczyną zmniejszenia się uczni w ciągu tych 10 lat to jest niż demograficzny. Weźmy chociażby dane statystyczne z 2001 Litwa liczyła 3483972 a już w 2011 3 mil 53 tys. (wliczeni zostali i ci co wyjechali, ale jeszcze nie minęło 1 roku).
    Z danych wynika, że ludności za temten okres oficjalnie zmniejszyła się co najmniej na 431 tys. A w realu to na Litwie już dawno niema tych 3 mil. Litwa wyludnia się w bardzo szybkim tempie, podobno, że najszybciej w całej Europie. Jako człowiek wykształcony i inteligentny to musisz rozumieć, że mniejszości narodowe są do tego jeszcze narażeni i na asymilację: mieszane związki, brak poczucia własnej tożsamości, patriotyzmu… Asymilacja może być przyśpieszoną, gdy państwowe struktury dla niej sprzyjają – a sprzyjają. Wybudowano nowoczesne litewskie szkoły prawie w każdym polskim osiedlu, agitacja rodziców aby oddawali swoich dzieci do szkół litewskich, bo tylko tam będą mogli opanować dobrze język państwowy i startować na wyższe studia.
    Chociaż już nie pierwszy rok są podawane dane, że po polskich szkołach większy proc. abiturientów wstępuje na wyższe studia od średniej krajowej.
    Na konto bezrobocia w lutym w solecznickim rejonie 15%, ale weźmy w powiecie wileńskim rejon wiłkomierski-ukmerges (bardzo litewski) 14,2% to dane są podobne. Trzeba podkreślić, że rejon solecznicki to rejon rolniczy, który nawet za czasów sowieckich był pozbawiony wszelkiego przemysłu. Wszystko jest porównywalne.
    Czytałem, że w niektórych polskich gminach w Polsce bezrobocie sięga 20-30 proc.
    Na temat uprzemyśliwienia rejonów, agroturystyki, urbanizacji i td. to lepiej zajrzyj do Tygodnika Wileńszczyzny.
    Tak czytam gazetowe wydanie Naszej Gazety i to mnie wystarcza.

  20. Smutny mówi:

    @Kazimierz Kronsztadzki:
    Zgadzam sie,jest jeszcze dobrych polskich szkol,ale jeszcze wiecej jest polskich szkol gdzie pora bic na alarm, przyczyn jest duzo,a to asymilacja,polityzacja szkol,kadry(starsze odchodza),brak wizji polskiej szkoly.W wiekszych miejscowosciach sa budowane nowoczesne litewskie szkoly,(baseny, stadiony,sale sportowe)do ktorych uczeszczaja polskie dzieci okolo 80%,przez co polskie szkoly znacznie sie kurcza…Smutnie.Owszem,na Litwie rzeczywiscie szkoly sa zamykane,tereny staja sie wyludnione z powodu emigracji,czego nie mozna powiedzic o Wilenszczyznie,emigracja tez istnieje,lecz to lietuviska asymilacja zabiera nam nasze dzieci.I znowoz-smutnie…

  21. Astoria mówi:

    @ miejscowy:

    W polskich szkołach uczy się dzisiaj nieco ponad 13 tys. uczniów. To spadek o 40% od roku 2000. W tym czasie na Litwie ubyło około 12% Polaków i 13% Litwinów. Spadek uczniów w szkołach litewskich jest proporcjonalny do spadku populacji. W szkołach polskich, natomist, jest on trzykrotnie wyższy. Nie można go więc wyjaśnić ubytkiem ludności, lecz tym, że polscy rodzice rezygnują z posyłania dzieci do polskich szkół. Ten trend trwa od 12 lat i nic nie wskazuje na to, by go coś mogło choćby przyhamować. Jeśli się utrzyma, to polskiemu szkolnictwu grozi zagłada. Wydawałoby się, że trzeba bić na alarm, trzeba o tym pisać, szukać powodów, postulować reformy. Tymczasem na swoim blogu Lisiewicz tego w ogóle nie porusza, lecz zamiata problem pod dywan. Robi dokładnie to samo, co organizacje odpowiedzialne za polskie szkolnictwo: PMS, AWPL, ZPL.

  22. Piotrek Trybunalski mówi:

    do Astoria: sami autorzy danych, które nam tu przytaczasz, stwierdzają, że spadek liczby uczniów w polskich szkołach jest wynikiem czynników takich jak demografia i emigracja. Co do samych danych to proszę zauważyć, że obecnie ilość dzieci w polskich szkołach i tak jest większa niż w początkach niepodległej Litwy. Ogólnie ilość dzieci w latach 1990-1991, 2008-2011 oscyluje mniej więcej na tym samym poziomie, z niewielką tendencją spadkową w ostatnich latach, co wynika głównie z emigracji zarobkowej. Astoria jednak snuje straszną wizję o upadku polskiego szkolnictwa porównując obecny stan z rokiem 2000-2001, kiedy to Litwa przeżywała gwałtowny wzrost gospodarczy, szkoły polskie też przeżywały boom, później wszystko wróciło do “normy”, liczba dzieci w polskich szkołach spadła, chociaż i tak była dalej większa o ponad 32% niż w latach 1990-1991. Porównując rok 2008-2009 i lata 2010-2011, spadek uczniów w polskich szkołach wyniósł 11,2%, czyli biorąc pod uwagę to, że na Litwie ubyło 12% Polaków, nie ma powodów do tragizowania.
    Analizując ten problem trzeba być rówież świadomym tego, że Polacy żyjąc w środowisku multikulturowym często tworzą małżeństwa mieszane, nie wiemy jak w tym wypadku wygląda oddawanie dzieci do polskich szkół. Trochę dzieci “odebrały” polskich szkołom szkoły litewskie z wypasionymi basenami itp, jednak myślę, że po takim pierwszym zachwycie “ładną” szkołą litewską dużo rodziców idzie po rozum do głowy, tym bardziej jeśli znają wyniki badań, które mówią, że dzieci z polskich szkół lepiej zdają maturę niż ich rówiesnicy ze szkół litewskich. Jednym słowem wiedza jest lepiej przyswajana w języku ojczystym.

  23. janek mówi:

    do miejscowy i Piotrek T.: operujcie nie liczbami a procentami wowczas byc moze bedzie bardziej zrozumiale o czym pisze Astoria. Rok 2000 w polskich szkolach uczyly sie 4 proc. ogolu litewskich uczniow, w roku 2011 – 3 proc. spadek jest o jeden procent! Tymczasem wzrost liczby uczniow w litewskich szkolach o ponad procent. Polakow na litwie jest okolo 6,6 proc., a wiec mniej niz polowa uczniow z polskich rodzin uczeszcza do polskich szkol. nadal uwazacie ze wszystko gra???? Coz uwazajcie tak dalej, ale za 20 lat moze nie zostac tu polskich szkol, bo… nie bedzie w nich uczniow.
    PS> ten spadek udalo sie zahamowac dopiero ostatniego roku (w roku 2011 do pierwszych klas w polskich szkolach przyszlo tylko o 2 uczniow mniej niz w roku 2010), zobaczymy jednak czy ta stabilizacja nie jest tymczasowa, juz teraz dochodza sluchy, ze w kilku wilenskich i podwilenskich szkolach w tym roku pierwsze klasy wogole nie zostana uformowane (nawet po obnizeniu wymogow co do minimalnej liczby uczniow w klasie)

  24. Piotrek Trybunalski mówi:

    do janek: skoro tak lubisz procenty to może wiesz ile z tych 6% Polaków tworzy polskie rodziny a ile mieszane: polsko-litewskie, polsko-rosyjskie itp?

  25. Astoria mówi:

    @ janek:

    –>ten spadek udalo sie zahamowac dopiero ostatniego roku (w roku 2011 do pierwszych klas w polskich szkolach przyszlo tylko o 2 uczniow mniej niz w roku 2010)…

    Obawiam się, że o zahamowaniu spadku nie można mówić na podstawie (pozytywnej) liczby zapisów do pierwszej klasy. Problemem jest ubywanie uczniów z klas starszych: np. przerywanie polskiej edukacji na szkole podstawowej) czy to, że klasy starsze (bliższe matury) są liczniejsze od klas po nich następujących, więc w kolejnych latach będzie coraz mniej polskich maturzystów. Ilu uczniów ubędzie z polskich szkół w tym roku, jeśli trend – jak podejrzewam – pozostanie taki, jak jest od 12 lat? Przypuszczam, że od 500 do 600 i w przyszłym roku do nauki przystąpi poniżej 13 tys. W następnym roku ubędzie kolejne około 500, itd. – jeśli polskie organizacje odpowiedzialne za szkolnictwo nie zaczną go reformować, by stało się atrakcyjniejsze dla polskich rodziców.

    Np. problemem jest zbyt duża liczba nauczycieli. Gdy liczba uczniów spadła o 40%, polskie szkoły sztucznie utrzymywały etaty nauczycieli na niezmienionym poziomie, przez co ich zarobki (zależne od liczby (malejących) godzin) dramatycznie spadły i są dziś dalece niższe niż w szkołach litewskich. Polskie ciało pedagogiczne jest przerosłe i zdemoralizowane na zasadzie: jaka płaca, taka praca. Zajęte walką o byt własny i rodzin – szukaniem dodatkowych etatów w innych szkołach lub poza nimi – ma mniej czasu i siły na uczenie i podwyższanie kwalifikacji. Jest też dodatkowa konsekwencja tej sytuacji: upadek polonistyki na Litwie. Ponieważ polskie szkoły mało płacą i niechętnie zatrudniają świeżo upieczonych absolwentów, bo mają za dużo nauczycieli, a liczba uczniów przy tym systematycznie spada, dziś brakuje chętnych do studiowania polonistyki, bo jest to zawodowo nieperspektywiczne.

    Niestety, polskie organizacje – PMS, AWPL i ZPL, przy zasadniczo mafijnym współudziale koterii polskich dziennikarzy, takich jak Lisiewicz (czy dziennikarzy z tej gazety) – są na etapie negowania problemu i zamiatania go pod dywan, więc cóż tu mówić o reformach. Najpierw problem trzeba byłoby dostrzec, potem o nim dyskutować, potem go zbadać, by poznać jego przyczyny i dopiero wtedy w trakcie kolejnych dyskusji próbować coś zmieniać na lepsze. To jest perspektywa na lata, a ponieważ nikt tego procesu nie tylko nie zaczął, ale nawet nie chce zacząć, więc przyszłość polskiej szkoły na Litwie można widzieć tylko w czarnych barwach.

  26. Adam81w mówi:

    Gratulacje dla tych, którzy tworzą gazetę.

  27. Piotrek Trybunalski mówi:

    do Astoria: studia polonistyczne w samej Polsce nie cieszą się zbytnią popularnością, młodzież woli iść na ekonomię, prawo itp., kierunki bardziej przyszłościowe. Na Litwie na pewno jest tak samo, a ci którzy decydują sie na polonistykę często wybierają naukę w Polsce, co jest przecież z wiadomych względów zrozumiałe i oczywiste.
    Co do morali nauczycieli i ich rzekomej walki o byt- lepiej mieć pracę i ewentualnie dorabiać czy nie mieć jej w ogóle? To jest wtedy prawdziwa walka o byt. No ale oczywiście wiem, że tobie nie chodzi o ludzi, najlepiej pozwalniać, niech se radzą. W ogóle Astoria stworzył „ciekawą” teorię, według której ludzie pracujący na 2 etatach to osoby zdemoralizowane itp. Kolejnym „interesującym” przemyśleniem jest to, że wraz z ilością godzin spędzonych w szkole rośnie wydajność i jakość pracy nauczyciela. Skąd wytrzasnąłeś takie coś? Moim zdaniem jest dokladnie odwrotnie.

  28. Piotrek Trybunalski mówi:

    a propos ZPL, PMS i AWPL to te organizacje cały czas starają się aby polskie szkoły na Litwie utrzymały się na powierzchni, aby istniały w ogóle. Działają w bardzo niesprzyjających warunkach, gdzie próbuje się polską oświatę dyskredytować i po cichutku likwidować. Oto fragment bloga twojego idola Radczenki:
    „Pomimo różnych kolei losu polskiego odrodzenia i niekiedy różniących się opcji w pewnych sprawach, w kwestii oświaty byliśmy i jesteśmy jednomyślni. Już to daje dużo do myślenia. A odpowiedź jest prosta: wychowani i wykształceni w polskich szkołach doskonale wiemy, że model ten nam odpowiada. Nie idealizujmy, jest też w nim coś niecoś do naprawienia, ale postawa władz oświatowych ciągle mocująca się z nami i próbująca swych sił w uszczuplaniu stanu posiadania szkoły mniejszości narodowej, nie pozwala skoncentrować się na doskonaleniu naszych szkół, krytycznego na nie spojrzenia” – uważa dziennikarka należącego do prezesa Związku Polaków na Litwie „Magazynu Wileńskiego” Janina Lisiewicz[18]. Nie jestem zwolennikiem opcji reprezentowanej przez ten miesięcznik, jednak w tym konkretnym przypadku się zgadzam z opinią pani Lisiewicz.”

  29. Astoria mówi:

    @ Piotrek Trybunalski:

    Skróciłeś wypowiedź Radczenki, zmieniając zupełnie jej sens. W całości brzmi ona:

    “Nie jestem zwolennikiem opcji reprezentowanej przez ten miesięcznik, jednak w tym konkretnym przypadku się zgadzam z opinią pani Lisiewicz. Musimy bronić polskiej oświaty niezależnie od tego do jakiej opcji należymy i jak bardzo różnimy się w innych sprawach. Bo zachowanie polskiej oświaty jest warunkiem sine qua non zachowania polskości na Litwie. Z drugiej strony jeśli w polskich szkołach jest „coś niecoś” do naprawienia (a jest całkiem sporo – zaczynając na ich odpolitycznienia/uniezależnienia od polityków AWPL oraz działaczy ZPL) to żadne działania litewskich władz nie mogą być wytłumaczeniem dla poniechania naprawiania tych wszystkich rzeczy złych czy zaniechania krytycznego na nie spojrzenia”.

    Nieco klarowniej Radczenko napisał to na blogu, gdzie zapytał też: “[Czy nie] czas przestać powtarzać mantrę o tym, że polskie szkoły są najlepsze na Litwie i zabrać się za ich reformowanie, unowocześnianie i przekonywania rodziców polskich dzieci, że jest to najlepsza opcja? Na przykład w szkole średniej im. Joachima Lelewela wystarczyło wymienić kierownictwo i liczba pierwszaków natychmiast wzrosła. Może gdyby tak i w innych szkołach, szczególnie w rejonach, wymienić modele typu „BMW” (bierny, mierny, wierny) na jakieś bardziej innowacyjne – kompletacja klas w nich również wzrosłaby?”

  30. Kmicic: mówi:

    Nasza Gazeta jest moim ulubionym żródłem rzetelnej informacji, obok oczywiście KW..
    Gratulacje,podziękowania i wyrazy uznania dla całego zespołu redakcyjnego.
    Trudno sobie wyobrazić Wileńszczyznę , gdyby nie było NG.
    ps.
    astoria znowu ma swój cyklofreniczny AWPL-owski dołek 🙂

  31. Piotrek Trybunalski mówi:

    do Astoria: już pozostawiając opinię Radczenki na ten temat, ogólny wniosek jest taki, że polskie szkoły to szkoły uzyskujące lepsze wyniki niż sąsiadujące często z nimi szkoły litewskie, zawsze jest coś do ulepszenia i państwo zamiast to utrudniać powinno te szkoły wspierać, tym bardziej że widzi iż polska oświata nie jest obojętna polskim rodzicom, którzy wychodzą na ulicę w jej obronie.

  32. Astoria mówi:

    @ Piotrek Trybunalski:

    Możesz sobie teraz opinię Radczenki pozostawiać gdzie chcesz, ale faktem jest, że ją przytoczyłeś i zmanipulowałeś dla zapewne efektu w argumencie, kosztem prawdy.

    Nie, nie jest ogólnym wnioskiem, że polskie szkoły uzyskują lepsze wyniki od szkół litewskich. Polskie szkoły są różne i różnie wypadają w różnych rankingach. Generalnie najlepsze polskie szkoły w żadnych rankingach nie wygrywają z najlepszymi szkołami litewskimi. Zresztą nie chodzi o rankingi, bo najlepszym kryterium oceny szkoły są rodzice i uczniowie. Polscy rodzice masowo rezygnują z posyłania dzieci do polskich szkół od 12 lat i to jest najlepsza ocena wartości polskich szkół w oczach większości litewskich Polaków, niestety.

  33. Piotrek Trybunalski mówi:

    do Astoria: to był zwykły cytat, żadna manipulacja. To co sądzi “obiektywny” Radczenko o AWPL, ZPL czy PMS wiedzą wszyscy ale nawet on zauważa w jak ciężkich warunkach przyszlo działać tym organizacjom.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.