32
Kolejne święcenia kapłańskie w Wileńskiej Katedrze

W sobotę, 28 kwietnia, trzech nowych rybaków z Archidiecezji Wileńskiej wypłynęło na głębię, by na głos Pana zarzucić sieci i rozpocząć nowy łów pośród ludzi.

„Pan kiedyś stanął nad brzegiem,
Szukał ludzi gotowych pójść za Nim;
O Panie, to Ty na mnie spojrzałeś.
Twoje usta dziś wyrzekły me imię”.

W tym tak bardzo uroczystym i ważnym dla nich samych i dla Kościoła dniu były to imiona: Edgar, Mojżesz i Stanisław.

Tuż przed głoszeniem Ewangelii rozpoczęto ceremonię święceń kapłańskich Fot. Julitta Tryk

Tym razem, jak to bywało przed laty, wileńska katedra nie pękała w szwach pełna gapiów i ciekawskich tego, jak to wyglądają święcenia. Przybyli tu najbliżsi i ci, którzy od serca chcieli się modlić za przyszłych kapłanów, dzielić z nimi  ich wielką radość.

To zupełnie tak, jak podaje nam Biblia. Wszak w wielu momentach uczniowie Chrystusa wyrzekali się Go i odstępowali od Niego. Biblia podaje, że podczas Ukrzyżowania wszyscy uczniowie uciekli, pod Krzyżem z nich wszystkich był tylko św. Jan. Podczas tych świeceń byli tylko „Janowie” i to chyba dobrze. Lepiej bowiem mieć kilku prawdziwych przyjaciół niż wielu przypadkowych gapiów.

Zbliżała się już godzina 11 rano. Zbierała się rodzina, krewni, przyjaciele. Każdy z nich uściskał dłoń przyszłego kapłana, zapewniał o modlitwie, padały słowa pokrzepienia i otuchy. Zbliżała się bowiem chwila wielkiej ciszy i powagi. Kapłaństwo jest szóstym z siedmiu sakramentów, a są trzy stopnie świeceń kapłańskich: diakonat, prezbiteriat i godność biskupia.

Zebrali się księża, diakoni, alumni. Zadzwoniła sygnaturka, do świątyni weszli kardynał Audrys Juozas Bačkis, biskup Juozas Tunaitis, towarzyszący im księża. Rozpoczęto ofiarę Eucharystii, odśpiewano „Glorię”. I tuż przed głoszeniem Ewangelii rozpoczęto ceremonię święceń. Najpierw jeden z opiekunów przedstawił kardynałowi kandydatów na kapłanów i prosił kardynała, by w imię Kościoła udzielił im święceń.

Kardynał przypomniał kandydatom i wszystkim zebranym o wielkiej misji kapłaństwa, o tym że kapłan powinien być najbliższym przyjacielem Boga, że powinien nieść to Boże światło pośród powierzonego mu ludu. Kapłaństwo to trzy wielkie dary: głoszenie słowa Bożego, modlitwa i sprawowanie Eucharystii.

Po tych uroczystych słowach, kardynał pytał każdego, czy jest gotowy i czy chce pełnić posługę kapłańską. I wreszcie najbardziej odpowiedzialny moment: kandydaci kładą się krzyżem, a wierni śpiewają Litanię do Wszystkich Świętych. To ostatnia chwila, kiedy każdy z nich może jeszcze wstać i odejść. Żaden nie odszedł. Kolejno podchodzili do kardynała, a ten nakładał im na głowy ręce i w imię Boga błogosławił. Następnie uczynili to rektor seminarium, prorektor, profesorzy i wszyscy obecni księża.  Kandydatów ubrano w ornaty, kardynał namaścił ich dłonie poświęconymi w Wielki Czwartek olejami. Padło magiczne i nieodwracalne:
„Tyś kapłan na wieki”.

Rozdano im dary, Hostię i już od tej chwili uczestniczyli czynnie we Mszy św., czyli mocą Boga razem z kardynałem i innymi księżmi przemieniali chleb w Ciało Chrystusa, w wino w krew Chrystusa. Właśnie w tej chwili odprawili swoją pierwszą Mszę św.

Co czuli w tym momencie? Co działo się w ich sercach? O tym wiedział tylko Bóg i oni. Jednak cały kościół i wszyscy zebrani widzieli, jak bardzo przeżywali ten moment, jak bardzo byli myślami tam w niebiosach. Ich przeżycie i wewnętrzne skupienia malowało się też na twarzach rodziny, a szczególnie matek, które z ogromną czułością przez cały czas nie spuszczały oka ze swoich dzieci i tylko cicho co rusz ocierały łzę.

Cała uroczystość dobiegała końca. Ostatnie błogosławieństwo i już rodzina, najbliżsi, parafianie mogli składać gratulacje nowym kapłanom.

Już są kapłanami do śmierci, są tymi pośrednikami między Niebem a Ziemią. Jacy będą oni kapłani, takie będą nasze parafie.

Jak się teraz czuli, co przeżywali w sercach. Każdy oczywiście ten moment przeżywał bardzo różnie. Tuż po święceniach i zakończeniu całej uroczystości udało mi się „dopaść” nowo wyświęconego księdza Stanisława Walukiewicza  z koleśnickiej parafii, prosząc o kilka słów wrażeń. Wyglądał na bardzo szczęśliwego, ale i bardzo zatrwożonego.

— Najtrudniejsze było leżenie krzyżem, bo mnóstwo myśli przesuwało się przez głowę, jak młot kowalski waliło serce. Słowa modlitwy mieszały się z ciągle zadawanym sobie pytaniem: Jakim będę księdzem? Czy jestem godzien tych świeceń i tej wielkiej łaski Boga? Czy potrafię ogarnąć posługą, słowem pocieszenia, miłością jednakowo dziecko, człowieka dorosłego, jak też schorowanego staruszka? To był prawdziwy chaos i w myślach i w sercu. I wreszcie w pewnym momencie powiedziałem Bogu:

„Niech się stanie jak Ty tego, Panie chcesz”. I stało się. Jestem kapłanem i czuję się bardzo szczęśliwy. Wiem, że czeka mnie wiele trudnych chwil, dlatego rodzinę znajomych, przyjaciół proszę o stałą modlitwę, bym jak tylko najlepiej potrafię. służył Bogu, Ojczyźnie i ludziom — niemal jednym tchem to wszystko powiedział ksiądz Stanisław.
Widać było, że podobnie przeżywali to dwaj inni księża. Ich zachowanie się, ogromna powaga i rozmodlenie mówiły, że z całego serca pragną służyć Bogu i ludziom.

32 odpowiedzi to Kolejne święcenia kapłańskie w Wileńskiej Katedrze

  1. józef III mówi:

    Szczęść Boże ! Wytrwajcie …

  2. tomasz mówi:

    Szkoda, że ten artykuł nie stał się pretekstem do podania kilku faktów i poszerzenia wiedzy czytelników. Jestem przekonany że tak doświadczona i “biegła” w temacie autorka i wiedzę i umiejętności do tego posiada.
    Na przykład artykuł ten byłby dobrym pretekstem do podania statystyk jak to jest z ilością powołań na Litwie. Czy odstaje od średniej europejskiej czy może jest lepiej a może gorzej?
    Dość dokładnie opisano przebieg ceremonii ale zabrakło informacji dlaczego tak i z jakich to wynika tradycji. Dlaczego np oleje z Wielkiego Czwartku. No i co to się stało w ten Wielki Czwartek że właśnie on jest taki ważny dla kapłaństwa.
    Wyjaśnić by też warto jak to jest z tym “kapłaństwem na wieki”. Bo przecież każdy wie że są księża wykluczeni z duchowieństwa. To znaczy wykluczony ale dalej kapłan? Kościół to wyjaśnia i reguluje ale mało kto o tym wie. A może warto by było się dowiedzieć na przykład z artykułu w KW? Tego mi zabrakło. Za to niezręczność z porównaniem apostołów (oprócz św. Jana) do “przypadkowych gapiów”, to się pojawiła.
    Piszę to jako czytelnik ale też jako amator (wprawiający się w sztuce pisanie dla ludzi) do zawodowca. Napisanie tekstu który byłby i nie nużący i opisujący emocje i wydarzenia a jednocześnie przekazujący wiedzę; jest sztuką. Ja nauczyłem się już jednego na pewno. Kiedy ktoś kogo uważamy za całkiem sensownego choć się i nawet z nim nie zgadzamy, ma uwagi do naszej pracy…to posłuchać i przemyśleć zawsze warto. Mam nadzieję że na miano “całkiem sensownego” w oczach Pani Julity zasługuję. Jeśli nie to proszę o tym co powyżej po prostu zapomnieć.

  3. Bardzostarypielgrzym mówi:

    A ja dziękuję Panu Bogu (o ile jest!) – że nie zostałem księdzem. Do tego jezuitą w Wilnie, horrorek! Ilu tam było agentów KGB…

  4. schlange mówi:

    Życzę naszym chłopcom, już kapłanom, tak jak józef III Wytrwania i Szczęść Boże! Trzymajcie się Boga!

  5. schlange mówi:

    tomasz kom. 2 tym razem ja nie wiem o co Ci chodzi. Sądzę, że sugerowane przez Ciebie pisanie o kapłanach wykluczonych, przytaczanie liczb-stanu kapłanów, w tym momencie, kiedy jest dzień szczęśliwy, bo mamy nowych kapłanów, jest nie porozumieniem . Trochę jakby zmienił Ci się styl i sens treści w porównaniu z poprzednimi komentarzami. Czyżby jakaś zmiana?

  6. schlange mówi:

    Bardzostarypielgrzym kom.3 o czym Ty człowieku piszesz? Zawiało chłodem i socrealizmem.

  7. Alicja mówi:

    Nie doczytałam się czy wyświęcani to Polacy czy Litwini?

  8. Sowa mówi:

    Tomaszu!, troszkę więcej pokory.
    Też jestem ciekawa, jaki jest % Polaków w seminariach duchownych na Litwie, chociaż mam wrażenie,że polscy kandydaci do stanu duchownego z Litwy podobnie jak i z Bialorusi wzbieraj seminaria duchowne w Polsce.

  9. tomasz mówi:

    do Alicja: Imiona i jedno nazwisko masz.

    do Sowa: Akurat o % Polaków w seminariach nie pisałem ale faktycznie też ciekawe.
    Czy chęć wiedzy to brak pokory???

  10. tomasz mówi:

    do schlange 5: Żadna zmiana. Po prostu zawód bo akurat jak zobaczyłem ten artykuł to sobie pomyślałem że będzie ciekawie. Nie było a mogło.

  11. Wereszko mówi:

    To najlepszy artykuł KW w ostatnich miesiącach.
    Dziękuję pani J.Tryk

  12. Sowa mówi:

    Chęć wiedzy nie jest grzechem, ale domaganie się pochwał jest oznaką próżności.
    Pani J.Tryk napisała reportaż, zresztą świetny w którym nie ma miejsca na statystyki, własne rozważania, porównania, to powinien wiedzieć amator sposobiący się do zawodowstwa.

  13. kukuryku mówi:

    “Padło magiczne…” – nie wiedziałem, że święcenia mają coś wspólnego z magią…

    Dziękuję za artykuł. Dziękuję za podanie faktu, bo to jedynie jest w tym artykule najcenniejsze. Cała reszta – opis emocji i przeżyć, wartościowanie (podział na gapiów i niegapiów) – to jakieś nieporozumienie. Widocznie nie każdemu albo nie zawsze dane jest przeżycia należycie ubrać w słowa… A najczęściej w ogóle nie warto tego robić: było, minęło, został ślad w pamięci i przeżyciach… W każdym razie powyższym opisem nie zostałem zachęcony z gapia stać się aktywnym uczestnikiem tego rodzaju wydarzeń…

    Tomasz, czy chciałbyś, żeby relacja o twoim ślubie zawierała statystyki o rozwodach itp.? Zgodzę się, że artykuł powinien być mniej emocjonalny, a bardziej oparty na “rozumie” – rozumnym potraktowaniu wydarzenia, ale chyba twoje sugestie przeginają pałę w drugą stronę…

  14. pani mówi:

    W dazeniu do swietosci
    Kaplanem jestes i po zgonie.
    Duch Czysty jest wiecznoscia,
    Wierzymy w swietych obcowanie
    … I Oni Mowia Nam kto klamie.

  15. Marian mówi:

    A mnie zainteresowało nigdy nie spotykane imię Mojżesz. Ciekawe, jakiej jest narodowości. Gdyby był Litwinem, to raczej miałby na imię Moze. O ile wiem,w Wilnie i na Litwie odczuwa się dotkliwy brak powołań kapłańskich. Ponoć obecnie w Seminarium Wileńskim jest zaledwie 9 kleryków. Być może Polacy wybierają studia w Polsce.

  16. tomasz mówi:

    do Sowa: A gdzie ja się domagam?
    Pozostawiam wybór.
    Moim zdaniem nie ma żadnych przeciwskazań aby w reportażu były statystki i rozważania i porównania też. Nie mówiąc już o wyjaśnieniu tradycji.

    do kukuryku: Ja bym wcale nie chciał aby relacja z mojego ślubu była w gazetach.
    Moim zdaniem nie tylko ten artykuł jest przykładem tego że w KW często pisuje się teksty dla tych co są ich bohaterami. Żeby było im miło i tak dalej. A nie dla czytelników. Nie mam zresztą nic przeciwko temu aby kogoś tam przedstawić w tekście jako pozytywny przykład i żeby jemu samemu było miło. Tylko, że można to połączyć i z tym co dla czytelników. Zresztą sam o tym piszesz.
    No bo weźmy choćby te użalanie się że mało ludzi było. Wiedziałeś o tym że takie święcenia tego dnia i o tej porze będą? No właśnie. Ja też nie. A moglibyśmy wiedzieć. Z mediów w tym z gazety zwanej Kurierem Wileńskim. Wychodzi na to że Pani Tryk ma pretensje do tego że ludzie nie mają zdolności “magicznych” albo szklanej kuli i nie wiedzą tego tak sami z siebie. No bo przecież nie do siebie. A nawet jakby katedra pękała w szwach to i tak bez sensu bo co za pożytek z “gapiów i ciekawskich”???
    Czyli czytelnik ma wybór. Z jednej strony obrywa że nie było go na tej uroczystości choć jakoś informować o tym to nikt go nie raczył. A jakby był to by robiłby za gapia i ciekawskiego co to podczas próby i tak da dyla. Niezwykle zachęcające propozycje…
    Czyli tak źle i tak nie dobrze. 🙂

  17. schlange mówi:

    tomasz: nasz tomasz … nasz tomasz? forma prawie taka sama, lecz coś nie tak, coś innego … hm, hm. Zobaczymy co z Tego będzie … 🙂

  18. tomasz mówi:

    do schlange: Spokojnie to na pewno ja. 🙂
    Zaczekam jeszcze chwilę (aby zobaczyć jakie jeszcze będą komentarze 😉 i powiem dokładniej o co mi chodzi bo tak na prawdę to ten artykuł był troszkę pretekstem.

  19. schlange mówi:

    tomasz? hm, hm, – życzę powodzenia! a my forumowicze jesteśmy wymagający, już odpowiednio przetestujemy! powodzonka 🙂 😉

  20. tomasz mówi:

    do schlange: I bardzo dobrze.

  21. Bardzostarypielgrzym mówi:

    schlange, Maj 1, 2012 at 22:47 – Jakim to socrealizmem?! Nie znasz historii? Jako hura-katolik pewnie nie. A ja na własnej skórze doświadczyłem jezuicko-ubeckiej agenturki w słynnym warszawskim Bobolanum, no i co na to powiesz?! Bywaj zdrów w te majowe dni i poducz się, kasztany niedługo zakwitną.

  22. schlange mówi:

    Bardzostarypielgrzym: oj nie przechwalaj się tak. Schowaj blizny, nie przystoi.

  23. tomasz mówi:

    Dobra już chyba nic ciekawego nie będzie to pisze co obiecałem.

    Najpierw wyjaśniam że nie chcę urazić ani autorki ani żadnego z nowo wyświeconych księży. Przy okazji gratuluję im i życzę powodzenia na ich trudnej drodze.
    Jeśli jednak poczują się urażeni to z góry przepraszam.
    Tak jak napisałem ten artykuł posłużył mi za pretekst do pokazania moich rzecz jasna subiektywny, oczekiwań. Czyli tego co chciałbym widzieć generalnie w artykułach na łamach Kuriera Wileńskiego.
    Sytuacja gazety nie jest prosta. Pomijając kwestie finansowe. Są też i inne sprawy które sytuację gazety komplikują i być może (moim zdaniem na pewno) mają wpływ na niskie czytelnictwo.
    W tej gazecie nie znajdzie się obyczajowych skandali czy skandalików, zdjęć modelek czy opisu romansów tzw celebrytów. Nie znajdzie się też (poza naprawdę nielicznymi wyjątkami) kontrowersyjnych artykułów dotyczących polityków. Z wyjątkiem polityków litewskich. “Nasi” są nietykalni.
    Trudno też o jakieś luźniejsze teksty. Satyryczno-humorystyczne. Właściwie wszystko jest “sieriozne”.
    Jest to decyzja właściciela i redaktora naczelnego. I należy ja uszanować. Bo to oni ponoszą odpowiedzialność za gazetę. Oni zbiorą splendor jeśli uda im się to ważne i z tradycjami, medium – wyprowadzić na prostą. Oni też zbiorą cięgi jeśli im się to nie uda i gazeta upadnie.

    Co zatem zostaje? Zostaje coś co nazywa sie “misją”. I ona tutaj jest. Choćby w sprawach religii. Skoro taka decyzja wydawaców to niech to będzie jak najlepsze.
    Sądzę że niekoniecznie musi mieć tylko taką formę. Niekoniecznie musi być tylko to co jest i co już opisałem. Może być też coś więcej co dostarczy wiedzy. W sprawach wiary jeśli przy tym jesteśmy to misja może być nie tylko opisem tego ilu było “gapiów” czy to dobrze czy niedobrze. Czy księdzu serce waliło młotem i tak dalej. Może byś też to co sugerowałem wcześniej. Wiara przecież nie jest zbyt głęboka wśród wiernych na Litwie. Zresztą w Polsce też. Pisząc głęboka mam na myśli wiedzę o tej religii a nie to czy się wierzy na prawdę czy tylko na niby. Wydaje mi się że wierzyć głęboko jest łatwiej kiedy się wie więcej. A nawet jeśli nie, to wiedza ta raczej nikomu nie zaszkodzi. Weźmy choćby prostą rzecz jak np różaniec. Ilu odmawiających go codziennie wie od jak dawna jest ta forma modlitwy? Skąd się właściwie wzięła? Dlaczego nazywa się właśnie różaniec? Coś chyba z różą. A skoro z różą to dlaczego z tym kwiatem a nie na przykład tulipanem? Oczywiście że brak tej wiedzy nie przeszkadza aby tej modlitwy nie odprawiać. Co jednak szkodzi dowiedzieć się tych ciekawych rzeczy (przynajmniej powinny one ciekawić wiernych) z gazety? Wiemy przecież że z czytelnictwem książek jest nie za dobrze. Pewnie że są pisma “specjalistyczne” w tej tematyce. Jakiś czas temu sam czytałem jedno takie pismo wydawane na Litwie. Jednakże po tym jak dowiedziałem się że otaczają mnie sami sataniści. Bo czytają i oglądają Harrego Pottera. Pomyślałem że wolę jednak już takie artykuły “w tym temacie” jak w KW. 🙂

  24. schlange mówi:

    piszę dość późno, boć po północy wg. czasu na Kresach, lecz w Koronie jeszcze przed północą, więc za bardzo się nie boję.
    Fakt, z wiedzą o prawdach, dogmatach wiary ogólnie nie jest najgorzej, lecz jeśli wejść w szczegóły np. ten, skąd wzięła się nazwa różaniec jest znacznie, a znacznie gorzej.
    W gonitwie, pędzie codziennym, dobrze sięgnąć po prasę w tym temacie, bądź wysłuchać audycji. Od czasu, do czasu słucham Radia Maryja. W audycjach tych, w modlitwach codziennych biorą m.in. udział Polacy mieszkający na Białorusi. Jeśli nie słyszałem Polaków z Litwy i Ukrainy, to przepraszam, to z mojej strony nie dopatrzenie. Sądzę, że teraz zostaną zamieszczone komentarze polemiczne i do tego dążysz tomaszu, no cóż oczekujemy, oczekujemy …

  25. kun. mówi:

    Co do imienia Mojżesz – to imię zakonne. Nie jestem pewien, ale on chyba jest franciszkaninem – stąd takie imię. Jak komuś się nie podoba ten tekst, może zawsze poczytać o święceniach po litewsku na stronie seminarium.

  26. tomasz mówi:

    do kun: I tak wielu czytelników robi. 🙂
    No może nie przerzuca się na litewskojęczyne (choć też) ale rosyjskojęzyczne media już jak najbardziej. Cieszy cię to?

  27. kun. mówi:

    To nie jest kwestia cieszy – nie cieszy. Bardziej to kwestia różnorodności stylów. Jak ktoś chce, to tam ma relacje. Tu natomiast jest reportaż, można nawet powiedzieć że luźny felieton na kanwie święceń. Co do kwestii faktów, statystyk itd. Wtrącenie tego zabiłoby ducha tego reportażu… Mnie też troszkę kilku rzeczy zabrakło, ale jako że sam czasem coś piszę, to szanuję bardzo czyjąś pracę, i pewną spójność koncepcji. To o czym pisałeś można było, tak sobie teraz myślę, osiągnąć po przez użycie “ramek” – na marginesie, czy pod tekstem itd – wyjaśnienia rozwinięcie poszczególnych pojęć, krótkie noty biograficzne nowych księży, z jakiej parafii, gdzie będzie pracował, co lubi robić itd. W wielu tygodnikach jest to dość popularny a jednocześnie też atrakcyjny sposób uzupełnienia przez redaktora wydania tekstów różnych autorów. Co się tyczy Kuriera – to prawdą jest, że mu

  28. kun. mówi:

    Co się tyczy Kuriera – to prawdą jest, że muszą pomyśleć nad dotarciem do szerszej grupy osób. Odwoływanie się tylko do poczucia solidarności “kupujcie, bo musimy ratować polską gazetę” nie wystarczy. Artykuł p. Tryk fajnie się czyta do kawy, jest dość lekki obrazowy. Myślę że wielu, zwłaszcza starszym czytelnikom może się podobać. Warto jednak zadbać o większą różnorodność tekstów, i to co Tomaszu zauważyłeś, może troszkę więcej ruszać kontrowersyjnych tematów… To też jest sposób…

  29. tomasz mówi:

    do kun.: Wszystko jest kwestią gustów. Jednemu podoba się “Waka, waka” inny woli “Koko, koko”.
    chyba jednak poza sporem jest kwestia że KW raczej w te gusta (szerszej grupy czytelników) nie trafia.

  30. 00 mówi:

    Z szacunku do osob wypadaloby pisac ich imiona w oryginalnym brzmieniu – Edgaras i Moze. Przeciez w prasie angielskojezyczznej nie pisza ze np. Miroslaw jest “Worldpraiser”.

  31. kun. mówi:

    Zmienianie imion było od zawsze różnych językach… Stąd mamy ich odpowiedniki. John, Johann, Jonas, Jan itd. Często na to nawet nie zwracamy uwagi w innych relacjach poza polsko-litewskie. Nie słyszałem aby się bulwersowali amerykanie za nazywane George’a Washington’a Jerzym Waszyngtonem albo Džordžasem Vašingtonasem. Podobnie Jenifer Lopezova (widziałem kiedyś w czeskiej gazecie) – nie odbiera tego za znieważenie przez Czechów. Ważne jest by to nie było sztuczne i wbrew woli drugiej osoby. Jeśli ktoś sobie tego nie życzy to trzeba to uszanować.

  32. Wereszko mówi:

    tomasz, Maj 6, 2012 at 12:04 –
    “Wszystko jest kwestią gustów.”

    Czyżby? Wyobraźmy sobie lekcję muzyki w szkole.Nauczyciel puszcza muzykę taką,siaką,potem inną,a na koniec mówi: “Wszystko jest kwestią gustów”.Koniec lekcji!Róbta co chceta!
    I ten nauczyciel to był właśnie tomasz!

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.