7
Z garnkami i łyżkami przeciw „pańszczyźnie”

Pikietujący protestowali przeciw „socjalnej pańszczyźnie” na Litwie i żądali reformy wynagrodzenia za pracę Fot. Marian Paluszkiewicz

„Wstyd, Kubiliusie! Dosyć pańszczyzny!” — bijąc łyżkami w puste garnki głośno wołali członkowie grupy inicjatywnej „Pilietinis Sąjūdis” pod siedzibą rządu.

Tak wczoraj wyglądała nieliczna, ale głośna 3-osobowa pikieta „garnków i łyżek”, która swoiście odzwierciedliła głos 3-milionowego społeczeństwa Litwy. Pikietujący w ten sposób protestowali przeciw „socjalnej pańszczyźnie” na Litwie i żądali narodowej reformy wynagrodzenia za pracę.

— Przynieśliśmy puste garnki, bo chcemy pokazać naszym szanownym władzom, że dzięki obecnemu systemowi wypłat nie mamy co włożyć do tych naczyń — oburzała się Lilijana Astra, przewodnicząca partii „Lietuvos kelias” i jedna z organizatorów pikiety — litewska płaca minimalna, te mizerne 670 litów na ręce, są nie czymś innym jak pańszczyzną XXI wieku!

Stwierdziła, że absurdalnym jest fakt, że premier już ponad półtora roku nie może zdecydować się podjąć decyzję o podniesieniu płacy minimalnej zaledwie o 50 litów.

— Tymczasem są tracone miliony litów, bo z naszego państwa masowo ucieka młodzież i nie wolno jej winić, nie widzi przecież żadnej perspektywy! — wołała Lilijana Astra. — Żebracze wynagrodzenia, bezrobocie, emigracja — to haniebne wskaźniki naszego poziomu życia i przyczyny, dlaczego staliśmy się najbardziej zacofanym i zanikającym krajem Unii Europejskiej!

Nie wiadomo, czy władze usłyszały protestujących, ponieważ żaden przedstawiciel do nich nie wyszedł. Pikietujący jednak zamierzali przekazać dla rządu przyszykowany przez specjalistów program dotyczący odtworzenia socjalnych podstaw.

Program, składający się z trzech części, zakłada zniesienie podatku od minimalnego wynagrodzenia, dostosowanie wysokości płacy minimalnej do rzeczywistego poziomu życia oraz zwiększenie średniego wynagrodzenia.

— Jeżeli obywatel otrzyma przynajmniej te 800 litów, które nie będą opodatkowane, to już będzie miał większą motywację do pracy. Przecież jedną z przyczyn bezrobocia jest właśnie to, że ludzie nie chcą pracować za grosze. Dla wielu wygodniej jest żyć ze świadczeń socjalnych, niż pracować — mówiła Astra.

Tymczasem przewodniczący grupy „Pilietinis Sąjūdis” Dangirdas Mikšys oburzał się z powodu zbyt wysokich cen towarów i usług:

— Stosunek litewskich wypłat do litewskich cen po prostu wpędza mieszkańców w poczucie beznadziejności. Jesteśmy w Unii, a zarabiamy jak w Afryce. Jak żyć?!

Zdaniem Mikšysa, płaca zarobkowa ma być powiązana ze wzrostem gospodarczym — gdyby rozwijała się gospodarka, większe byłyby również wynagrodzenia.

Z kolei wśród publiczności obserwującej pikietę byli tacy, którzy niezupełnie zgadzali się z opinią protestujących. Jednym z nich był 63-letni Algirdas z Wilna.

— Jeżeli po prostu zostaną zwiększone zarobki, to zwiększy się też inflacja. Obecnie nie ma sensu walczyć o te 50 litów. Należy wprowadzić minimalne zarobki godzinowe, jak jest w całym cywilizowanym świecie. Trzeba też sprywatyzować spółki samorządowe, aby pozbawić się różnych „królewiczów” — stwierdził w rozmowie z „Kurierem” mężczyzna, który sam niegdyś pracował w stołecznym samorządzie.

Zaznaczył, że w przyszłości należy zmniejszyć liczbę posłów na Sejm i bardziej odpowiedzialnie głosować.

— Sami sobie utrudniamy życie. Przecież jak można oddać głos np. na Šedžiusa, który publicznie chwali się swoimi nowiutkimi „złotymi” samochodami, podczas gdy ludziom brakuje na chleb? — ironizował Algirdas.

7 odpowiedzi to Z garnkami i łyżkami przeciw „pańszczyźnie”

  1. Kmicic: mówi:

    Dlatego jest tak ważne by firmy z Korony inwestowały wyłącznie na Wileńszczyżnie zatrudniając przede wszystkim Polaków, a polskie grupy turystyczne i polscy turyści mieszkali i jedli u Polaków.

  2. Bardzostarypielgrzym mówi:

    Od pewnego czasu ciekaw jestem, co zyskała Litwa na przystąpieniu do UE – oprócz masowej ucieczki młodych za granicę i coraz większego bezrobocia? Nie jestem zwolennikiem LTSR, o nie! Lecz dotąd spotykam w mojej Ojczyźnie ludzi tęskniących za tamtymi porządkami, bo była praca, mieszkanie, wczasy na Krymie itd.

  3. piotr mówi:

    ekspluatacija czlowieka na Litwie jedyne osiągniencie demokra-
    cii,czlowiek nie posiada žadnej wartošci jak czlowiek ale tylko
    jak przedmiot rynku(dzikiego impe-
    rializmu),chce žyč powinien placič
    za wszystko i wszystkim.
    Chamstwo i arogancija klanow poli-
    tycznych,monopolistow w stosunku
    obywateli panstwa jest bezgraniczne,to wynik demokratycznego liberalizmu do czego dąžylišmy to i otrzymališmy.

  4. ben mówi:

    Dlatego jest tak ważne, by pozyskiwać inwestorów, dzięki którym rozwinie się nie tylko Wileńszczyzna, ale całe państwo. Ludzie przestaną tęsknić za LTSR, ponieważ będzie praca i przysłowiowe wczasy na Krymie. Wybory niedługo, AWPL stała się partią otwartą na inne nacje, więc nie widze żadnych przeszkód, by wziąć sprawy we własne ręce.

  5. Lach mówi:

    Jestesmy w UE,a zarabiamy jak w Afryce,tylko ze w Afryce nie trzeba placic za ogrzewanie,nie trzeba cieplych ubran i obuwia,a i zarcie u nich na palmach rosnie.

  6. Wiln mówi:

    do ben
    Ani AWPL,ani jakas inna partia,,dobrych pomyslow”nie uchroni tego panstwa od zaglady.Trzeba bylo cos robic 15 lat temu,teraz jest juž za pozno.Tylko ktos naiwny može wierzyc,že będzie praca i dobre zarobki.
    do Kmicic
    Miej litosc dla inwestorow z Korony.Po co im wsadzac pieniądze w litewskie bloto 🙂

  7. ben mówi:

    Do Wiln.
    Może masz rację, ale … zazwyczaj najtrwalsze są prowizorki. 🙂

Leave a Reply

Your email address will not be published.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.