21
Joasia. Zawsze obecna (5)

Postawą swoją budziła zachwyt wśród lekarzy i chorych z otoczenia Fot. archiwum

Można sobie wyobrazić, co przeżywała szesnastoletnia Joasia, rwąca się do życia, w tych dniach ciężkiej próby. Oczywiście, nie ulega najmniejszej wątpliwości, że ciężko jej było pogodzić się z tym stanem rzeczy i trzeba było naprawdę wielkiego wysiłku i hartu ducha, aby się nie załamać.

Staraliśmy się wszyscy przynosić jej ulgę w tym przeogromnym cierpieniu. Wydawało się czasami, że jest ono ponad siły ludzkie. Cierpieliśmy razem z nią, patrząc bezradnie i nie mogąc naprawdę, mimo wielkich wysiłków, w niczym jej pomóc.

Pielęgnowaliśmy ją sami w szpitalu. Osobiście spędzałam przy niej nieraz cały dzień, w zależności od stanu jej zdrowia. Mąż przychodził po pracy, przychodziły także na zmianę trzy siostry Joasi (dwie młodsze — uczennice, starsza — studentka medycyny).

Podnosiliśmy ją na duchu przez budujące rozmowy, czytaliśmy piękne, odpowiednio dobrane książki, między innymi Dzieje duszy św. Teresy od Dzieciątka Jezus.

Najczęstszą jednak i najulubieńszą jej lekturą była Ewangelia święta. Zachwycała się też Listami Nikodema.

Zachęcaliśmy ją, aby swoje cierpienia łączyła z cierpieniami Chrystusa Pana, który tak bardzo cierpiał za grzechy ludzkie. Serce Joasi otwierało się na wszystko, cośmy jej mówili i czytali. Chłonęła każde słowo. Była zawsze pogodna i uśmiechnięta, a na pytania lekarzy, podczas obchodu:

— Joasiu, jak się czujesz? Odpowiadała z reguły:

— Dobrze, pani doktór.

Płakać mi się chciało, gdy na nią patrzyłam, ale czyż mogłam sobie pozwolić na takie nieopanowanie? Z podziwu godną cierpliwością znosiła wszystko, a cierpienia swoje postanowiła ofiarować za innych, zwłaszcza za grzeszników.

Postawą swoją budziła zachwyt wśród lekarzy i chorych z otoczenia. Nieraz, przychodząc do niej, spotykałam chore wychodzące z jej pokoju bardzo wzruszone, zapłakane.

— Co się stało? — pytałam zaniepokojona. Odpowiadały, zbudowane postawą Joasi, że czują się zawstydzone własnymi cierpieniami, tak małymi w porównaniu z jej cierpieniami. Nazywały ją „bohaterką”. Joasia była ulubienicą wszystkich w szpitalu. Interesowała się każdą nowo przybyłą chorą, przejmowała się każdym nowym przypadkiem ciężkiej choroby.

Pewnego dnia przywieziono dziewczynkę w jej wieku również z zapaleniem rdzenia. Prócz paraliżu miała okropne, cuchnące rany odleżynowe, a najsmutniejsze było to, że nie chciała słyszeć o Bogu.

Raz ksiądz, idąc do Joasi, pomylił drzwi i zajrzał do jej pokoju; odwróciła wówczas głowę do ściany. Chore opowiedziały to Joasi.

Kiedy przyszłam do niej tego dnia, z przerażeniem opowiedziała mi o tym. Postanowiła odtąd wszystkie swoje cierpienia ofiarować za Alę, bo tak się nazywała owa dziewczynka. Zdarzyła się sposobność, że mogły porozmawiać ze sobą, gdy przebywały w ogródku na świeżym powietrzu.

Ala z podziwem patrzyła na Joasię i z wielkim zainteresowaniem słuchała tego, co ona mówiła. Przyznała mi się potem, że podczas tej rozmowy nie odniosła wrażenia, że Joasia jest aż tak ciężko chora. Nie mogła zrozumieć, skąd tyle pogody na jej twarzy. Od czasu do czasu przysyłała Joasi kwiaty, dzieląc się tym, co dostawała od bliskich. Prosiła, aby przekazać je Joasi ze słowami podziwu od niej. Gdy zbliżał się kres życia Ali, z powodu zakażenia odleżynowego, stała się rzecz niezwykła. W przeddzień śmierci poprosiła księdza i pojednana z Bogiem, po spowiedzi i Komunii świętej — zakończyła życie.

Joasia ze łzami w oczach dziękowała Panu Jezusowi za tę wielką łaskę. Za cenę jej cierpień, modlitw i troski serdecznej udało się pozyskać duszę Ali dla Chrystusa. Przekonani jesteśmy, że to zasługa Joasi.

Działo się to podczas Soboru Watykańskiego II. Zbieraliśmy wówczas w jego intencji „soborowe czyny dobroci”. Pewnego dnia Joasia powiedziała mi, że pragnie, abym napisała kartkę z jej „czynem dobroci” i zaniosła do skrzynki w kościele. Oto treść, jaką mi podyktowała:

„Mam lat 18, od trzech lat leżę w szpitalu, jestem sparaliżowana. Mam bezwładne nogi i częściowo ręce. Oddycham sztucznym płucem, bo przeponę mam również porażoną, ale nie narzekam i staram się być pogodna. W miarę możności pocieszam i podnoszę na duchu inne chore z otoczenia, nieraz zrozpaczone i przygnębione. Dzięki temu pewna młoda, w moim wieku, dziewczyna, pozostająca z dala od Boga, zmarła pojednana z Nim. Składam to Panu Jezusowi w darze, jako dobry uczynek za Sobór i zjednoczenie Kościołów”.

Jak się później dowiedziałam od księdza prefekta Stefana Księżopolskiego, kartkę tę przetłumaczono na język łaciński i przesłano razem ze sprawozdaniem z „Wieczerzy Soborowej” do Ojca Świętego, Pawła VI. Ks. prefekt potwierdził wiarogodność tego wydarzenia, bo odwiedzając Joasię w szpitalu, widział tę nieszczęśliwą młodą osobę i znał sprawę. Sam również byt bardzo przejęty stanem duszy Ali i Bogu ją polecał w swoich modlitwach kapłańskich. Zdarzyło się, że odwiedził Joasię pewien ksiądz misjonarz, prosząc o modlitwy i ofiarowanie cierpień za misje, które prowadził z innymi kapłanami na Ziemiach Odzyskanych. Joasia przychyliła się do prośby ks. misjonarza i rzeczywiście, po kilka godzin dziennie modliła się w tej intencji. Gdy ksiądz misjonarz, o. Czesław Białek, wrócił po zakończeniu Misji świętych, przychodził do Joasi i opowiadał, jak owocna była jego praca i jak niezwykłe i liczne były nawrócenia.

 

Cdn.
Pocz. w nr. 87

„Wspomnienia o Joasi Krypajtis”
Wydawnictwo Sióstr Loretanek

21 odpowiedzi to Joasia. Zawsze obecna (5)

  1. Kris mówi:

    “Po zakończeniu Misji świętych, przychodził do Joasi i opowiadał, jak owocna była jego praca i jak niezwykłe i liczne były nawrócenia”

    Ewangelizacja Ameryki Południowej pochłonęła ponad 70 milionów istnień niewinnych ludzi, którzy zostali okrutnie zamordowani, w imię Boga oczywiście. Ale Joasia pewnie nie wiedziała o tej działalności “misyjnej” swojego kościoła.
    Ciekawi mnie za ile od wiersza zapłacono KW żeby publikował te rozmodlone, propagandowe brednie.

  2. Ludwika mówi:

    Kris, a to nieladnie!… Co ma piernik do wiatraka? Jedyne, co o Panu mozna sadzic z takiej wypowiedzi – IQ (Iloraz inteligencji)jest dosc niski…

  3. józef III mówi:

    malutka Święta

  4. schlange mówi:

    Kris kom. 1
    a ile istnień pochłonął komunizm?
    to nie Ewangelizacja zgarnęła krwawe żniwo wśród ludów obu kontynentów Amerykańskich, lecz ta sama nienawiść, która pchnęła komunizm do kształtowania świata bez Boga. Wtedy wśród Indian grasowały również chciwe krwawe bestie, a ówczesny Kościół, tak jak w czasach komunizmu, bronił z całych sił świat przed bandytyzmem. Masz zaległości w historii, lub czytałeś nie te książki.

  5. schlange mówi:

    w treści tego odcinka, dowiedziałem się, że Śp. Joasia lubiła m.in. słuchać czytających ,,Listy Nikodema” Książkę tę napisał Jan Dobraczyński. Nastolatkom dobrze czyta się tę książkę, wiem co mówię, pamiętam jeszcze pewne treści, choć już sporo czasu minęło. Rozumiem, też dlaczego Joasia tak lubiła tę książkę. Rozumiem …

  6. Wereszko mówi:

    Kris
    Ale żeś pierd…ł jak niemowlę w telefon!

  7. Kris mówi:

    @schlange
    Nie wiem co ma komunizm do katolicyzmu ale czerwoni nawet do pięt nie dorastają swoim czarnym braciom katolikom w mordowaniu inaczej myślących. Poczytajcie mądrale o tym jak czarni z czerwonymi potrafili się wspaniale dogadywać. Polecam książkę Józefa Mackiewicza “Watykan w cieniu czerwonej gwiazdy”. Kościółek zawsze trzymał z silniejszymi a biskupi święcili faszystowskie czołgi jadące na wschód i szli pod rękę z Hitlerem. Możecie sobie popiskiwać ale historii nie da się zakrzyczeć. Coraz więcej zbrodni i obrzydliwości dokonanych przez Kościół Katolicki wychodzi na jaw. Ta zgraja dewiantów ma na sumieniu gwałty na dziesiątkach tysięcy dzieci, ostatnio w telewizji publicznej padło stwierdzenie że jest w Polsce takie biskupstwo gdzie wszyscy poczynając od biskupa a na odźwiernym kończąc są homoseksualistami i co ? Nikt z księży temu nie zaprzeczył bo wszyscy doskonale o tym wiedzą. Zgnilizna moralna i bezkarność panów w czarnych kieckach to prawdziwy obraz katolicyzmu, który z Bogiem nie ma absolutnie nic wspólnego.

  8. Kris mówi:

    @ Ludwika
    Nie czyń Ludwiniu innym tego co tobie niemiłe. Czyżbyś zapomniała o naukach swojego kościoła ?
    Pewnie tak, ale ja ci przypomnę 😉 “Wszystko więc, co byście chcieli, żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie! Albowiem na tym polega Prawo i Prorocy.” (Mt 7, 12)

    “Kto spośród was jest mądry i rozsądny? Niech wykaże się w swoim nienagannym postępowaniu uczynkami dokonanymi z łagodnością właściwą mądrości. Natomiast jeżeli żywicie w sercach waszych gorzką zazdrość i skłonność do kłótni, to nie przechwalajcie się i nie sprzeciwiajcie się kłamstwem prawdzie. Nie na tym polega zstępująca z góry mądrość, ale mądrość ziemska, zmysłowa i szatańska. Gdzie bowiem zazdrość i żądza sporu, tam też bezład i wszelki występek. Mądrość zaś /zstępująca/ z góry jest przede wszystkim czysta, dalej, skłonna do zgody, ustępliwa, posłuszna, pełna miłosierdzia i dobrych owoców, wolna od względów ludzkich i obłudy. Owoc zaś sprawiedliwości sieją w pokoju ci, którzy zaprowadzają pokój. ” (Jk 3, 13-18)

  9. Kris mówi:

    @ Wereszko
    😉

  10. Bocian czyli Czapla mówi:

    Kris
    jeszcze więcej zginęło ludzi na ołtarzu bóstw wielbionych przez tych nawracanych.A tak na marginesie jesli jesteś nie wierzący nie obrzydzaj innym np.tym co są wierzący.Gów=o mnie obchodzi ze po śmierci zgnijesz i nic po tobie nie zostanie.

  11. schlange mówi:

    Kris
    oj naczytałeś się fantastyki i teraz gadasz jak w tych książkach z dziedziny fantastki było.
    Bujaj dalej w Nibylandii i nie przeszkadzaj innym tylko dlatego, że mają serce zwrócone ku Bogu.
    Widzę, że pojawiają się również wulgaryzmy i inne takie określenia, więc życzę wam kamraty wszystkiego dobrego w dalszym kreowaniu swojego wizerunku.

  12. Kris mówi:

    Ja nie mam zamiaru nikogo odwodzić od wiary, chcę jedynie zwrócić uwagę na to że powstawała ona na trupach niewinnych którzy wierzyli sobie w coś innego niż krzewiciele chrześcijaństwa. Mówienie wyłącznie o wspaniałości tej czy innej doktryny jest po prostu nieuczciwe według mnie. Co do wulgaryzmów, no cóż – ja poniżej pewnego poziomu nie schodzę a ci którzy sięgają po ten argument niech wiedzą że jest to oznaka słabości. Niech im (ich) Bóg wybaczy bo ja mam to gdzieś 😉

  13. Paweł1 mówi:

    Na samym dole grafika pt. „Herb Rzeczpospolitej Trojga Narodów”, to głos w dyskusji.
    http://blog.surgepolonia.pl/2012/03/patriotyczne-grafiki/

  14. Bocian czyli Czapla mówi:

    schlange
    co znaczy w kreowaniu swego wizerunku?Albo jesteś kim jesteś albo udajesz że jesteś kim innym tylko dlatego że z jakiegoś powodu obawiasz się pokazać jaki jestes naprawdę.

  15. schlange mówi:

    Kris
    ostatnie zdanie i nic więcej wcześniej nie musiałeś pisać.
    A pozostałe informacje, które zamieściłeś w ostatnim komentarzu już gdzieś słyszałem, hm, hm, chyba były to tezy któregoś z dygnitarzy kamratów.

  16. Wereszko mówi:

    Kris
    “Nie wiem co ma komunizm do katolicyzmu ale czerwoni nawet do pięt nie dorastają swoim czarnym braciom katolikom w mordowaniu inaczej myślących.”

    A więc rozumiem że np. ludobójstwo w Wandei,w Meksyku,w Hiszpanii,w Rosji,na Ukrainie(Wielki Głód),w Chinach,w Kambodży itd. to zbrodnie “czarnych braci”?
    Ty masz coś nie w porządku z główką?

  17. schlange mówi:

    Bocian czyli Czapla kom. 14
    a czy mało jest obłudy?

  18. schlange mówi:

    zastanawiające jest, że opisane w tych artykułach cierpienie młodej dziewczyny, jej ofiara dla Boga, może wywołać tyle negatywnych reakcji.
    Cierpienie ma sens.

  19. Bocian czyli Żuraw mówi:

    schlange
    a czy kreowanie wizerunku nie jest obłudą?

  20. schlange mówi:

    widzisz, akurat pod tym artykułem nie chcę odpowiadać na zaczepkę, no ale Ty uparcie szarpiesz: czyjego – jakiegoś kamrata?

  21. schlange mówi:

    Cierpienie ma sens …!!!

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.