14
Wymiana (d)oświadczeń, a postępu… brak

Steponavičius chcąc usprawiedliwić zachowanie swoje i rządu dopuszcza się manipulacji faktami 	 Fot. Marian Paluszkiewicz

Steponavičius chcąc usprawiedliwić zachowanie swoje i rządu dopuszcza się manipulacji faktami Fot. Marian Paluszkiewicz

Trwa impas w rozwiązywaniu problemów polskiej oświaty na Litwie. Wtorkowe oświadczenie w tej sprawie ministra oświaty i nauki Gintarasa Steponavičiusa nie tylko pogłębiło ten impas, ale wydaje się też ostatecznie pogrzebało nadzieję, że obecny centroprawicowy rząd Andriusa Kubiliusa cokolwiek zechce zrobić zgodnego z oczekiwaniami społeczności polskiej na Litwie.

Co więcej, z wczorajszego oświadczenia, które polskie Ministerstwo Edukacji Narodowej wystosowało w odpowiedzi litewskiemu ministrowi, wynika, że Steponavičius nie tylko odrzuca oczekiwania polskich szkół na Litwie, ale chcąc usprawiedliwić zachowanie swoje i rządu dopuszcza się też manipulacji faktami.

We wtorek minister Steponavičius zarzucił polskiej minister edukacji narodowej Krystynie Szumilas, że jej resort odrzucił zaproszenie litewskich kolegów do wznowienia pracy bilateralnej komisji ds. edukacji mniejszości narodowych. Steponavičius oświadczył też, że polska strona rzekomo chce, aby w rozwiązywaniu problemów oświatowych mniejszości narodowych na Litwie i w Polsce uczestniczyły struktury europejskie. A dokładnie, aby w tym procesie wziął udział Wysoki Komisarz OBWE ds. Mniejszości Narodowych Knut Vollebaek. Litewski minister dodał też, że takie stanowisko polskiej strony jest swoistą formą nacisku na Litwę.

— Widzimy, że w kwestii oświaty mniejszości narodowych polska strona próbuje nadal wywierać pewną presję na Litwę, także przez zaangażowanie do tej sprawy organizacji międzynarodowych — oświadczył minister Steponavičius. Wytknął też Polakom, że „nie chcą przyznać, że identyczne standardy w oświacie mniejszości narodowych, które Litwa próbuje stopniowo wprowadzić, w Polsce obowiązują od wielu lat”.

— Uważam więc, że Litwa nie powinna uczestniczyć w takich formatach, które pozwolą tę kwestię wykorzystać tylko na korzyść jednej ze stron. Tym bardziej że wprowadzanie w życie nowelizacji Ustawy o Oświacie przebiega na Litwie konsekwentnie w skali całego kraju i jest uważnie monitorowane — powiedział Steponavičius.

Jego też zdaniem, problemy oświaty mniejszości narodowych Polska i Litwa mogą rozstrzygnąć bez angażowania „stron trzecich”, czyli bez udziału komisarza OBWE.

Tymczasem polska strona nie zgadza się z postulatami ministra Steponavičiusa i zauważa, że problemów tych samodzielnie rozwiązać nie potrafiła nawet specjalna grupa ekspercka powołana w ubiegłym roku z inicjatywy premierów Polski i Litwy.

„Jesteśmy zaskoczeni obecnym stanowiskiem litewskiego Ministerstwa Oświaty i Nauki. Po zakończonych niepowodzeniem rozmowach bilateralnego zespołu ekspertów w zeszłym roku zainteresowanie sprawą wyraził Wysoki Komisarz OBWE ds. Mniejszości Narodowych, angażując swój autorytet w procesie polsko-litewskiego dialogu o oświacie mniejszości narodowych. Komisarz Knut Vollebaek odbył jesienią ubiegłego roku oraz początku tego roku szereg spotkań z przedstawicielami polskiej mniejszości na Litwie i litewskiej w Polsce, oraz z kierownictwami ministerstw w obu krajach, oraz zlecił zewnętrznym ekspertom OBWE opracowanie raportu na temat sytuacji szkolnictwa mniejszości polskiej na Litwie i litewskiej w Polsce. W połowie kwietnia komisarz wystosował do ministrów edukacji obu państw zaproszenie do wspólnego spotkania w Biurze Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka (ODIHR) pod koniec maja br. w Warszawie, celem omówienia spornych kwestii. Polska przyjęła zaproszenie do rozmów. Teraz wszyscy czekamy na stanowisko litewskie” — czytamy we wczorajszym oświadczeniu podsekretarza stanu w Ministerstwie Edukacji Narodowej, Mirosława Sielatyckiego. Podkreśla on, że jego resort jest nadal otwarty na rozmowy z litewskim ministerstwem, ale jak zauważa, że wcześniejsza współpraca nie przyniosła oczekiwanych rezultatów.

— Prace zespołu zostały zakończone w listopadzie 2011 roku, niestety, bez osiągnięcia porozumienia w kwestii kluczowej, czyli zmiany zapisów znowelizowanej litewskiej Ustawy Oświatowej, która istotnie pogorszyła warunki funkcjonowania polskich szkół na Litwie i sytuację polskich uczniów z tych szkół — w swoim oświadczeniu napisał Mirosław Sielatycki.

Z uwagi więc na brak satysfakcjonujących rezultatów prac zespołu ekspertów ds. oświaty jesienią zeszłego roku strona polska nie widzi obecnie zasadności kontynuowania dialogu w poprzedniej formule, co też proponuje Polakom minister Steponavičius.

— Zgadzamy się natomiast na kontynuację rozmów w formule zaproponowanej przez wysokiego komisarza — na jego zaproszenie i z jego osobistym udziałem w charakterze gospodarza i moderatora tych rozmów — oświadczył Sielatycki. Wyraził nadzieję, że strona litewska również przyjmie to zaproszenie, jak też, że stronom uda wreszcie osiągnąć postęp w kwestiach kluczowych.

14 odpowiedzi to Wymiana (d)oświadczeń, a postępu… brak

  1. Bury mówi:

    Zwycięžymy dzięki wytrwalosci.
    Pan G.Steponawiczius nie ma moralnego prawa byc ministrem edukacii,poniewaž jest przylapany na niemoralnych historyjkach,tak jak niegdys Bil Klinton.

  2. Jurgis mówi:

    Tą sytuację młodzieżowcy określiliby:
    “Litwini idą w zaparte”

  3. ben mówi:

    Być może po wyborach w RL i sukcesie AWPL (obsadzone 3 – 4 ministerstwa, w tym edukacji) rzeczywiście do takowych rozmów dojdzie. Póki co będzie to dalszy “dialog” oparty o oświadczenia zainteresowanych stron.

  4. marek mówi:

    “„Jesteśmy zaskoczeni obecnym stanowiskiem litewskiego Ministerstwa Oświaty i Nauki…”

    W języku dyplomacji owo “zaskoczenie” jest stopniem niższym niż “zaniepokojenie”. Natomiast przechodząc na język faktów, to żadnego zaskoczenia nasz rząd nie powinien przeżywać. Przecież to stara gra lietuvisów na przeczekanie. Z nadzieją, że strona polska się znudzi. To co dzisiaj potrzeba, to budowa pozytywnego programu wsparcia polskiej mniejszości w tym szkolnictwa i jasne artykułowanie, zarówno w rozmowach bilateralnych, jak i na płaszczyźnie międzynarodowej, wszystkich postulatów polskiej mniejszości. No i dalsza izolacja rezerwatu.

  5. Adam81w mówi:

    Państwo bałtolitewskie po raz kolejny pokazało, że ma gdzieś swoich obywateli. Obywatele mają obywatelskie nieposłuszeństwo.

  6. Piotrek Trybunalski mówi:

    Pan minister uważa, że angażowanie stron trzecich jest zbędne, bo dalej chce prowadzić swoją grę na zwłokę i politykę mydlenia oczu. Zachowuje się conajmniej niepoważnie, zresztą już nas przyzwyczaił do takich zachowań.

  7. Kmicic: mówi:

    Nie można w ogóle rozmawiać o jakimkolwiek pogorszeniu sytuacji mniejszości polskiej na LT. Można WYŁĄCZNIE rozmawiać o POPRAWIENIU sytuacji Wilniuków i ich rodzin.
    Żądania Polaków są minimalistyczne i tu nie można ustąpić nawet na milimetr.
    KONIECZNA JEST OBECNOŚć REPREZENTANTÓW POLSKIEJ MNIEJSZOśCI (wybranych przez Polaków) i potraktowania ich głosu jako DECYDUJĄCEGO , są przecież jedyna strona krzywdzona i dyskryminowaną, to dotyczy przyszłości całych RODZIN polskich na LT:

    Żądamy:

    1*
    odwołania zapisów przyjętej Ustawy o oświacie oraz programów kształcenia ogólnego, dotyczących kształcenia mniejszości narodowych już na najbliższej, jesiennej, sesji Sejmu RL;
    2*
    rezygnacji z ujednolicenia egzaminu z języka litewskiego ojczystego i państwowego na maturze;
    3*
    przywrócenia egzaminu z języka polskiego ojczystego na listę egzaminów obowiązkowych na maturze;
    4*
    rezygnacji z dyskryminującego postulatu zachowania szkoły litewskiej kosztem polskiej.

  8. sharp mówi:

    źle jest jeśli Państwo nie bierze pod uwagę głosu swoich obywateli, bo niezależnie od narodowości Polacy pozostają obywatelami Litwy i żaden nakaz nie zmieni tego co drzemie w ich sercach

  9. Zagłoba mówi:

    Trudno mówić o jakimś zaskoczeniu. Przecież strona litewska od dawna zapewniała, że w kwestii ustawy oświatowej nie ustąpi ani na jotę. Jeszcze Tusk nie zdążył wyjechać z Litwy po spotkaniu z Kubiliusem (wrzesień 2011), gdy ten komunikował jasno, że żadnych zmian nie będzie – stąd obrady “bilateralnego zespołu ekspertów” powołanego przez premierów od początku były fikcją.
    Do dziś Litwa unika rzeczowej dyskusji, unika pomocy negocjatora (komisarz OBWE), a czas upływa i zła ustawa działa, czyniąc wielkie (ale oby nie nieodwracalne) szkody polskiemu szkolnictwie na Litwie.

  10. Kmicic: mówi:

    Trafny post naszego Maura:
    Maur
    2012-05-16 20:34
    Ha! No cóż? Minister Oświaty Litwy napisał podanie do swojego odpowiednika w Polsce. Że chciałby jeszcze pogadać z naszą ministerką. Tu dostał odpowiedź wielce dyplomatyczną.Podoba mi się ta odpowiedź. Widzę jednak, że niektórzy są zdziwieni. I czegoś nie rozumią.
    To teraz będzie bez dyplomacji: Minister RL dymał wszystkich i wszystko. Każdą komisję i każdy zespół ekspertów. W przenośni. W końcu przestał odróżniać real od własnych imaginacji i próbował zabrać się do dymania podwładnego personelu. Coś mu tam nie wyszło lecz wieści w świat pobiegły. Do naszej ministerki też dotarło, że oto dymacz pierwowo sortu dalej owładnięty obsesją dymania próbuje ją uwieść. A ona i owszem, do spotkania skora byle z przyzwoitką…

  11. józef III mówi:

    najgorsi są renegaci (np. Stefanowicze zmieniający nazwisko)

  12. ben mówi:

    Do Kmicic 10:
    Tak dokładnie w jego stylu. “Seksualnym”. I bardzo podoba mi się się ta nowoczesna forma czasownika: “rozumią”.
    Polecam post 3. Zgodzisz się z jego treścią? 🙂

  13. miejscowy mówi:

    A cóż tak Steponavicius boje się komisarza OBWE?

  14. Jur mówi:

    Radosław Siorski został ostatnio wyśmiany przez ” Eldoradas Butrimas, korespondent gazety “Lietuvos Rytas”, który napisał że Litwini czuli się poniżani przez niego. W jego ocenie mieszkańcom Litwy zrobiło się przykro, kiedy Radosław Sikorski “porzucił przyjacielskie inicjatywy Lecha Kaczyńskiego” i zaczął rozmawiać z Wilnem jak starszy brat z młodszym i głupszym”. Jak dodaje, były szef MSZ jest nieformalnie uznawany za persona non grata. Dziwne że Pan E.Butrimas pozwala sobie na coś takiego i nie pamięta o afroncie jaki zrobiono Prezydentowi Polski Lechowi Kaczyńskiemu w czasie jego ostatniej wizyty w Wilnie kiedy to sejm odrzucił obiecywaną od dawna pisownie nazwisk Polaków zachowaniem formy oryginalnej i nie pokiereszowanej na litewski. Prezydent skomentował to cierpko „ to ja mam nazywać się Lechas Kaczynskas” !

Leave a Reply

Your email address will not be published.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.