6
Wystawa Edwarda Narkiewicza na Zamku Trockim

Od 18 maja do 30 czerwca br. w Muzeum Historycznym na Zamku Trockim będzie czynna wystawa znanego polskiego artysty malarza Edwarda Narkiewicza. Wystawa nosi tytuł „Powrót do Ojczyzny”.

Edward Narkiewicz urodził się w Trokach. W 1958 roku, w wieku 20 lat wyjechał do Polski. Ukończył studia w Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. Mieszkał i tworzył w Piasecznie, gdzie zmarł w 2007 roku.

Wystawa Edwarda Narkiewicza w Zamku Trockim jest realizacją idei samego artysty. To jego powrót do domu, do miejsca urodzenia.

Na niewielkiej przestrzeni wystawienniczej na Zamku Trockim zostanie rozmieszczonych blisko 50 obrazów. Są to obrazy wczesne, namalowane pod koniec lat 60., bezpośrednio po ukończeniu studiów w Warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych oraz wybrane obrazy z ostatnich dwudziestu lat życia i twórczości Edwarda Narkiewicza.

Bliżej poznać twórczość tego wybitnego malarza będzie można dzięki towarzyszącemu wystawie katalogowi, w którym są zaprezentowane obrazy, odgrywające istotną rolę w jego dorobku, a obecnie znajdujące się w różnych kolekcjach muzealnych i prywatnych na całym świecie, od Afryki Południowej po Szwecję i od Japonii po Stany Zjednoczone. Katalog został przemyślany nie jako wydawnictwo dokumentujące wystawę, ale komplementarne do niej. Dzięki temu będzie można przybliżyć sobie około 150 prac Narkiewicza.

Edward Narkiewicz swoje dzieła wystawiał na kilkudziesięciu wystawach w kraju i za granicą, m. in. w Galerii Foksal, Galerii Zapiecek, Galerii Rzeźby, Galerii XXI, Galerii Domu Artysty Plastyka, Galerii Biblioteka, Galerii Stefan Szydłowski.

O sztuce artysty pisali Wiesław Borowski, Bogusław Borch-Wiśniewski, Magdalena Hniedziewicz, Roman Kałuża, Monika Małkowska, Wojciech Skrodzki, Mariusz Tchorek, Ignacy Witz.

Humanistyczne zainteresowania literaturą i historią stanowiły dobrą podstawę do otwarcia się na doświadczenia plastyczne z różnych epok i kultur. Te doświadczenia zostawiły swój ślad w jego obrazach. Historia sztuki światowej będzie tą pierwszą rzeczywistością, do której będzie się zwracał i poprzez którą będzie przybliżał nam obraz naszego świata i nas samych. Czasami nawiązuje wprost do dzieł, wykorzystuje jakieś ujęcie, motyw, rozwiązanie, czasami nawiązuje do klimatu i postawy artystów przez siebie podziwianych. Narkiewicz świetnie rysował i znakomicie widział i czuł kolor, choć bez trudu mógłby kopiować, to zawsze, nawet gdy cytował, zostawiał w obrazie swoje własne piętno.

Jego twórczość jest pełna kontrastów i wieloznaczności. Lubił malarski gest prowokatora i urwisa. Lubił, za Dalim, na obrazie odbijać swoje stopy i dłonie, lubił jak Koji Kamoji, wycinać dziury w obrazach, jak Borowski posługiwać się destruktami. Ale każdy z nich pracował po swojemu, działając na swój sposób i z innymi intencjami, znajdując przy tym przestrzeń porozumienia i współpracy. Razem chcieli przełamać rzeczywistość dominującej kultury popularnej, chcieli rzeczywistości prawdziwej, niepoddającej się koniunkturze i grymasom urzędników i handlarzy. Narkiewicz nie stosuje wyszukanych trików, maluje farbami olejnymi najczęściej na płótnie lub pilśni, czasami na deskach lub wyjątkowo i to raczej z powodów pozaartystycznych, na czymś płaskim, jak choćby patelnia.

Artysta zaskakiwał zarówno swoją stylistyczną nieuchwytnością, jak i wystawami w prestiżowych galeriach. Niechętnie pokazywał swoje prace w dużych przestrzeniach, nie lubił być ani przed, ani po, nie lubił być w czasie określanym następstwem wystaw, tworzącym ciągłość istnienia instytucji. Kreował własną przestrzeń dialogu. Przestrzeń, w której zdaje się, jest nieustannie poddawany swojego rodzaju próbom użyteczności lub, inaczej mówiąc, próbom wytrzymałościowym. Porzucone fragmenty pilśni, ramy starych obrazów, kawałki desek Narkiewicz przeprowadza, malując na nich swoje obrazy, z piekła śmietnika do nieba ogrodów sztuki. Tym samym przekształca je ze zwyczajnie nieużytecznych w przedmioty luksusowe. Nie niszczy obrazów, destrukcja nie jest jego celem, nie jest też tematem, on pokazuje swoje sposoby na oswojenie destruktów, nie podejmując się przy tym jakiejś gloryfikacji, czy artystowskiej fascynacji tym, co odrzucone, co na uboczu, czego jest mniej.

Nie raz Narkiewicz malował zegary, świeczniki, w których czas, przemijanie nas samych i otaczającej nas przyrody, jak i czas przestrzeni gwiezdnej, czas przemijania lat świetlnych jest czasem, wobec którego jesteśmy; to są nasze czasy. Narkiewicz jest profetyczny i nowatorski, wbrew sobie artystyczną formą wyprzedza nastroje towarzyszące dopiero mającym nadejść zdarzeniom historycznym i formacjom kulturowym, tak jak wyprzedził kulturę cytatu.

Wyjątkowość malarstwa Edwarda Narkiewicza polega na tym właśnie, że on cytuje nie tylko z przeszłości, ale i z przyszłości. W jego pokręconym poczuciu czasu i przyszłość do niego należy i tym samym, wbrew pozorom, jest malarzem rzeczywistości większości z nas.

Wystawa „Powrót do Ojczyzny” jest poświęcona 5. rocznicy śmierci artysty i jest pierwszą prezentacją jego twórczości na Litwie.

Współorganizatorami wystawy są przedsiębiorca Krzysztof Narkiewicz i Trockie Muzeum Historyczne. Kurator Wystawy — Galeria Stefan Szydłowski z Warszawy.

Wystawa jest organizowana ze środków prywatnych, przy wsparciu finansowym Samorządu Rejonu Trockiego.

Patronat nad wystawą objęła Ambasada RP w Wilnie. Patronat prasowy „Kurier Wileński”.

Na uroczystym otwarciu wystawy ma być obecna żona malarza Albina. Tu, w Trokach, mieszka również brat malarza Stanisław.

Opr. A. S.

6 odpowiedzi to Wystawa Edwarda Narkiewicza na Zamku Trockim

  1. Wereszko mówi:

    W czym KW ma problem żeby pokazać czytelnikom chociażby kilka dzieł Narkiewicza?

  2. pani mówi:

    Dobre pytanie.

  3. kujawiak mówi:

    A ja polecam nową wersję tego filmu. Jestem pod wrażeniem:

  4. Henryk S. mówi:

    Byłem, pięknie, polecam.

  5. Krytyk mówi:

    „Na niewielkiej przestrzeni wystawienniczej na Zamku Trockim zostanie rozmieszczonych blisko 50 obrazów”.
    Te obrazy trzeba widzieć „na żywo”, żadne zdjęcie nie dorówna oryginałowi, a przy okazji i zamek też zwiedzić mozna, no i kibina zasmakować także.

  6. Jestem szczęśliwym posiadaczem obrazu Edwarda Narkiewicza pt. św.Anna

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.