6
Zielono im. A nam?

Produkcja zielonej energii na Litwie jest traktowana raczej jako egzotyka wiejskich obrazów niż realne źródło pozyskania czystej i w perspektywie taniej energii Fot. Marian Paluszkiewicz

Wiadomość z Niemiec, że 25 maja tamtejsze elektrownie słoneczne zebrały 22 MW energii, stała się dla zwolenników energii odnawialnej na Litwie kolejnym argumentem „za” rozwojem zielonej energii, tudzież „przeciw” budowy nowej elektrowni atomowej w Wisagini i terminalu gazowego w Kłajpedzie.

Czy ta wiadomość z Niemiec jest dobra dla Litwy? — pytamy Artūrasa Skardžiusa, prezesa Konfederacji Zrzeszeń Energii Odnawialnej.

— Jest bardzo dobrą nowiną i mam nadzieję, że zmieni ona postawę naszego rządu na czele z premierem Andriusem Kubiliusem i ministrem energetyki Arvydasem Sekmokasem, którzy być może przestaną wreszcie oszukiwać siebie i społeczeństwo, pójdą w kierunku energii ze źródeł odnawialnych — odpowiada nam Artūras Skardžius. Jego zdaniem, właśnie przykład Niemiec pokazuje właściwy kierunek rozwoju rynku energetycznego.

— Produkcja energii ze źródeł wykopaliskowych traci na znaczeniu i nie ma perspektywy. Również na Litwie, która ma wiele możliwości produkowania energii ze źródeł odnawialnych. Jednak, niestety, nie korzystamy z tych źródeł. A przecież już dziś koszty energii z elektrowni wiatrowych są mniejsze niż koszta energii wyprodukowanej w elektrowni w Elektrėnach, która wykorzystuje do produkcji gaz ziemny importowany z Rosji — mówi Skardžius. Dodaje też, że Litwa ma możliwość produkować energię elektryczną nie tylko za pomocą wiatraków, ale też słońca, fal morskich oraz źródeł termalnych, które w naszym kraju mogą stanowić poważny sektor produkcji energii.

Według Litewskiego Zrzeszenia Elektrowni Wiatrowych, litewskie wiatraki już produkują ponad 430 mln kWh energii, co odpowiada potrzebom gospodarstw domowych miasta wielkości Wilna. Rozwija się też, mimo nieprzychylności władz, sektor elektrowni słonecznej.

Jak twierdzi Skardžius, już w 2020 roku energia z elektrowni słonecznych będzie tańsza niż kosztuje obecnie produkowana w elektrowniach cieplnych, czy też planowanej elektrowni jądrowej.

— Wiadomości z Niemiec tylko utwierdzają nas w tym przekonaniu — mówi prezes Konfederacji Zrzeszeń Energii Odnawialnej.

W poniedziałek „DW-World” poinformowało, że ilość energii zebranej przez niemieckie elektrownie słoneczne odpowiada mocy produkcyjnej 20 reaktorów jądrowych. Wobec tego Niemcy, które po awarii w japońskiej elektrowni w Fukushimie postanowiły wygasić swoje elektrownie atomowe, stają się światowym liderem produkcji energii odnawialnej. I jak zapowiada rząd w Berlinie, to dopiero początek, bo niemieckie plany w tym zakresie są bardziej ambitne — Niemcy planują, że do 2050 roku aż 80 proc. potrzebnej energii pędzie pochodziło ze źródeł odnawialnych.

Bardziej ambitni są tylko Duńczycy, których plany obejmują 100-procentowe przejście na zieloną energię.

Tymczasem na Litwie zwolennicy zielonej energii nieustannie narzekają, że z roku na rok spotykają się z coraz większymi utrudnieniami ze strony władz w rozwoju projektów odnawialnej energii. Ich zdaniem, główną tego przyczyną są ambitne plany władz w zakresie budowy elektrowni atomowej i terminalu gazowego, dla których zagrożeniem może być właśnie rozwój energii ze źródeł odnawialnych. Zwolennicy zielonej energii nie są tu gołosłowni, bo operują konkretnymi liczbami. A z nich wynika, że obecnie na Litwie zużywa się około 20 TWh energii cieplnej do ogrzewania gospodarstw domowych i obiektów przemysłowych w tym w gospodarstwach rolnych. Kolejnych 10 TWh w gospodarstwach domowych i innych budynkach zużywa się energii elektrycznej. Do produkcji takiej liczby energii Litwa co roku potrzebuje 2,4 mld m3 gazu, 150 tys. ton produktów naftowych i 6 TWh energii elektrycznej, za co litewski podatnik co roku płaci około 4 mld litów. Prawie cała suma pieniędzy trafia do Rosji, która wciąż jest jedynym dostawcą na Litwę surowców energetycznych.

Tymczasem, według danych Litewskiego Zrzeszenia Elektrowni Wiatrowych, potencjał litewskich zasobów energii odnawialnej wynosi ponad 40 TWh energii, co znacznie przekracza roczne energetyczne zapotrzebowanie całego kraju. Co więcej, wykorzystanie całego tego potencjału — znowuż według obliczeń „zielonych” energetyków — stworzyłoby kilkadziesiąt tysięcy stałych miejsc pracy i byłoby siłą napędową do stałego rozwoju litewskiej gospodarki.

Takie obliczenia litewskich energetyków znajdują potwierdzenia w danych europejskich statystyków, bo jak podaje z kolei Eurostat, nawet w okresie kryzysowym, na przykład, sektor elektrowni wiatrowych w krajach Unii Europejskiej rozwijał się dwa razy szybciej niż osiągał średnio statystyczny rozwój gospodarczy krajów. Inaczej jest na Litwie, bo w ciągu ostatnich lat energetycy pracujący z projektami energii odnawialnej nie tylko nie mieli dobrego rozwoju, ale musieli nawet walczyć o zachowanie statutu quo, bo jak mówi Skardžius, obecny rząd nie jest zainteresowany rozwojem zielonej energii, bo zagraża ona planom budowy elektrowni jądrowej.

— Świadczy to o ewidentnym braku kompetencji ministra energetyki. I chociaż Litwa nie jest Ukrainą, to za swoją niekompetentność minister będzie musiał kiedykolwiek ponieść odpowiedzialność — mówi Skardžius.

6 odpowiedzi to Zielono im. A nam?

  1. pani mówi:

    prawda, prawda …

  2. zozen mówi:

    wg innych źródeł – to było 22 GW energii. Rozumiem, że dla dziennikarzy czy to megawat czy gigawat to to samo. Szkoda też, że nie podano w ciagu jakiego czasu wytworzono tę energię i jaki procent dziennego zapotrzebowania Niemiec to stanowi.
    No i wytworzono energię w piękny słoneczny dzień, a co będzie zimą, gdy niebo tygodniami zaciągnięte jest chmurami.
    Odnawialne źródła są kapryśne -jednego dnia wiatr wieje, słońce świeci, energii pełno, innego będziemy siedzieć bez prądu.
    No i na razie odnawialne źródła są silnie dotowane, Kurier nie podał, że za przejście na ‘zieloną’ energię Niemcy zapłacą znacznymi podwyżkami cen elektyczności. Już teraz dopłaty do odnawialnych źródeł energii to poważne obciążenie budżetu.

  3. pani mówi:

    te podwyzki m. pojda na wdrozenie nowych urzadzen infrastrukturalnych – moze tych w Afryce i przesylowych, a moze na inowacje kumulacji i przechowywania

  4. SKA mówi:

    Tradycyjne zrodla energii elektrycznaj to jest ten przyslowiowy wrobel, ale w ręku, a energia ze zrodel alternatywnych, pochodzących w większosci wypadkow z nieba – to rowniez ten przyslowiowy zuraw, ale w niebie. Chociaz… marzyc nie szkodzi. Lenin tez marzyl o planie GOELRO.

  5. Andrzej mówi:

    Najgorsza jest niekompetencja.
    1 GW = 1000 MW = 1000.000.000 W są to jednostki mocy elektrycznej. Wytworzoną energię elektryczną okresla sie w innych jednostkach. Praktycznie używa się kWh. 1 kWh = 3.600.000 Ws /J/.
    Społeczeństwa Polski, Litwy itd są na tyle ubgie, że nie stać ich na masową przebudowę urządzeń energetyki konwencjonalnej. Urządzenia wykorzystujące wiatr, słońce itd są drogie.
    W artykule nie podano istotnej informacji mianowicie w jakim stopniu energia ze źródeł odnawialnych pokrywa obecne zapotrzebowanie Niemiec?
    Moja propozycja – nie podniecajmy się osiagnięciami innych w tej dziedzinie i nie modernizujmy na siłę bez wcześniejszej analizy kosztów. Może okazać się, że korzyści są mizerne, a koszty budowy i funkcjonowania ogromne.

  6. Ryszard mówi:

    Do zozen
    Kpiny z dziennikarzy moze i są uzasadnione ale chyba nie ze strony kogoś kto sam wypisuje bzdury. 22 GW czy MW to wytworzona moc, a nie energia i dlatego pytanie w jakim czasie to się zdarzyło świadczy o elementarnych brakach z fizyki na poziomie szkoły podstawowej, pozdrawiam.

Leave a Reply

Your email address will not be published.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.