3
Wesołe święto finałowe „Moje dziecko w obiektywie”

Wesoła zabawa i dużo słodyczy — tak w kilku słowach można określić finał konkursu fotograficznego „Moje dziecko w obiektywie” Fot. Marian Paluszkiewicz

„Mam zaczarowany parasol. Gdy go kręcę, wszystkie dzieci trafiają do krainy bajek… A co w bajkach zdarza się? Cuda…” — przemówił tajemniczym głosem do pełnych ciekawości dzieciaków bajarz Ole Zmruż-Oczko. I cuda rzeczywiście tego dnia się zdarzały, nieprzerwanie w ciągu całego święta finałowego konkursu fotograficznego naszego dziennika „Moje dziecko w obiektywie”.
W tym roku to już czternasty konkurs i odbył się on tradycyjnie w Międzynarodowym Dniu Dziecka. Tym razem — w Szkole Średniej w Lazdynai w Wilnie. — Dla wielu z was ten konkurs jest być może pierwszym zwycięstwem w życiu. Życzę, by tych zwycięstw było jak najwięcej — zwrócił się do finalistów redaktor naczelny „Kuriera” Robert Mickiewicz.

A Maria Klimaszewska, dyrektor szkoły w Lazdynai, życzyła dzieciom, by ich dzieciństwo było jak najlepsze i trwało jak najdłużej.
W tym roku nasi Czytelnicy z całej Wileńszczyzny nadesłali ponad 200 zdjęć, ujęć swoich pociech. Ponieważ w tym roku nasz dziennik będzie obchodzić 59 lat, tyle zdjęć wybrano do finału. 59 zdjęć ślicznych, uśmiechniętych buziaczków finalistów upiększyły szyld firmowy „Kuriera”.

Finaliści chętnie pozowali do zdjęć przy szyldzie firmowym „Kuriera” Fot. Marian Paluszkiewicz

„To ja! To ja! Zobaczcie!” — radośnie wołały maluchy, podchodzące kolejno do umieszczonego w pięknej i przestronnej auli szkolnej szyldu. Ale zanim przepełnieni dumą rodzice i dziadkowie próbowali odnaleźć zdjęcia swoich pociech, ich latorośle z dziecięcą werwą i niecierpliwością biegły już w stronę sceny. Uwagę maluchów przykuwały kolorowe dekoracje i kulisy. Mało które pozostały siedzieć w krzesłach. Zwłaszcza gdy na sali zaczęły się dziać… cuda.

Nagrody wręcza Wojciech Sawicki, przedstawiciel handlowy firmy „Granna” Fot. Marian Paluszkiewicz

Maluchy z otwartymi buziami obserwowały jak to z magicznej walizki „wyfruwały” kolorowe motylki i „wyrastały” przecudne kwiaty, a młodociana artystka, uczennica szkoły w Lazdynai, cieszyła ucho pięknym głosem. To właśnie uczniowie tej szkoły pod czujnym okiem nauczycielek stworzyli to niepowtarzalne kolorowe święto w ten deszczowy dzień. Zabawa dla dzieci odbyła się dzięki ogromnemu zaangażowaniu dyrektor szkoły Marii Klimaszewskiej, wicedyrektor Reginy Abłom, nauczycielkom — od muzyki Dianie Boguszko, Swietłanie Zapolskiej, choreografowi Walentynie Dubowka, prowadzącej teatrzyk szkolny Dianie Markiewicz, która a propos napisała scenariusz święta, a także dzięki wysiłkowi nauczycielek klas początkowych — Wiesławie Rynkiewicz, Bożenie Kubiak i Alicji Nikonovienė. No i oczywiście — dzięki utalentowanym i pracowitym uczniom tej szkoły, którzy przez dwie godziny bawili widownię.

Dzikusy z egzotycznego państwa Hubba Bubba uczyli maluchów jak należy polować Fot. Marian Paluszkewicz

Rozweselonych maluszków odwiedziła i piegowata Pippi Pończoszanka, i Pinokio, a nawet niejeden, tylko… dziesięciu! Na scenę wkroczył współczesny, śpiewający rap Czerwony Kapturek. Również nie sam! A w towarzystwie dziesięciu czerwonych kapturków. Najbardziej rozbawiły dzieci — zresztą i dorosłych również — dzikusy z egzotycznego państwa Hubba Bubba.
Uczono maluchów, jak mają polować. Co więcej — każdemu wręczono… certyfikaty myśliwego, uprawniające do polowania na myszy, smoków i dinozaurów na terenie całej Litwy.

„Czy lubicie triki?” — kontynuował bajarz Ole Zmruż-Oczko. „Znam takich ludzi, którzy potrafią to robić” — sekundował mu inny bajarz i kręcił czarodziejskim parasolem. I zaraz na scenie ukazali się… piraci. Co prawda, mieli tym razem dobry nastrój i nie straszyli, tylko zabawiali różnymi sztuczkami i wprawili wszystkich obecnych w doskonały nastrój.

Skoczny taniec wesołych czerwonych kapturków Fot. Marian Paluszkiewicz

Piosenki, tańce i zabawy były przeplatane wręczaniem prezentów od sponsorów konkursu. Większość z nich są wierni konkursowi od wielu lat.
Od głównego sponsora tegorocznego konkursu, firmy „Granna”, finaliści otrzymali gry edukacyjne, poetka dziecięca Halina Janczuńska obdarowała dzieci pięknie ilustrowanymi książeczkami własnego autorstwa, spółka „Lisenas” i piekarnia „Kamion” — słodyczami, firma Dilada — balonami, które wręczyła zdobywczyni tytułu miss w tegorocznym konkursie „Dziewczyna »Kuriera Wileńskiego« — Miss Polka Litwy 2012” Aneta Sławińska, a propos absolwentka szkoły w Lazdynai.

Zdobywczyni sympatii Czytelników Julia Mikonytė otrzymała ogromnego pluszowego misia Fot. Marian Paluszkiewicz

Smakowite słodycze otrzymali również młodociani artyści. W ramach honorarium otrzymali ogromny kosz z cukierkami z rąk redaktora naczelnego „Kuriera”. A na wszystkich dzieciaków czekały jeszcze dwa pyszne torty z fajerwerkami od szkoły w Lazdynai.
Faworytką tegorocznej edycji konkursu, czyli zdobywczynią sympatii naszych Czytelników została licząca 4 latka Julia Mikonytė z Wilna. Otrzymała ufundowanego przez wieloletniego wiernego sponsora konkursu, firmy „Sofina” ogromnego pluszowego misia, którego ledwo mogła udźwignąć.
Na święto maleńką Juleńkę przyprowadziła babcia Maria Kiwiel. Choć Jula liczy zaledwie 4 latka, to nie był jej debiut w konkursie. Ba, nawet to nie był debiut w finale! Jak powiedziała nam babcia, pomysł wysłania zdjęcia do gazety należał do mamy, która a propos jest nauczycielką w szkole w Lazdynai.
— Mama dobierała zdjęcie, mama też wymyśliła podpis — powiedziała w rozmowie z „Kurierem” pani Maria.
Jak nam zdradziła, ten „Krzyżówkowy zawrót głowy” — bo taki był podpis pod zdjęciem małej Juleńki — znalazł się na zdjęciu nieprzypadkowo.

Piraci mieli tym razem dobry nastrój i nie straszyli, tylko zabawiali różnymi sztuczkami Fot. Marian Paluszkiewicz

— Wnuczka lubi brać do ręki gazetę i jak widzi krzyżówki lubi je na swój sposób „rozwiązywać”. To zdjęcie nie było nawet wyreżyserowane.

Udało się złapać moment, kiedy tak sobie kolejny raz leżała na brzuszku i próbowała coś tam pisać — nie ukrywa radości babcia.
Radość przepełniała też mamę zaledwie liczącego półtora roku Krystianka Siemaszki z Wilna. Obecni na święcie finałowym zapewne też tego „tancerza” sobie zapamiętali, bo tak energicznie i pociesznie podskakiwał pod sceną w rytm skocznej muzyki. W konkursie jego zdjęcie uczestniczyło po raz pierwszy. Jak powiedziała mama Krystiana, Jarosława — dzięki pradziadkowi.
Żeby wysłali zdjęcie swej pociechy, namówił młodych rodziców 95-letni Kazimierz Siemaszko, mieszkaniec Mejszagoły, stały czytelnik naszej gazety.

Nagrody wręcza wspólnie z redaktorem naczelnym „Kuriera” Robertem Mickiewiczem tegoroczna miss „Kuriera” Aneta Sławińska Fot. Marian Paluszkiewicz

— Zdjęcie to ja dobierałam, a tato przytaknął — powiedziała nam pani Jarosława.

Rapujący Czerwony Kapturek przyciągał wzrok wszystkich dzieciaków Fot. Marian Paluszkiewicz

Tymczasem 4,5-letni Bogdan Brażyński jest już stałym uczestnikiem naszego konkursu, bo bierze w nim udział już po raz trzeci, ale do finału trafił po raz pierwszy. Przyszedł na święto z mamą i starszym braciszkiem. Pomysł wysłania zdjęcia również należał do mamy.
— Ja wybrałam zdjęcie i wymyśliłam podpis, a tata zaakceptował — uśmiecha się Andżelika Brażyńska i dodaje, że synek nie boi się obiektywu aparatu fotograficznego i bardzo chętnie pozuje zawsze do zdjęć.

3 odpowiedzi to Wesołe święto finałowe „Moje dziecko w obiektywie”

  1. pani mówi:

    Dawajcie wideo!

  2. Dziewczynka mówi:

    Witam ! Czy jest wideo calago konkursu ?

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.